Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Craigowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Craigowe   08.10.16 0:40

Wsiąkiewka
Żywotność

Wartość żywotności postaci: 226

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5183 - 203
71-80%brak-10160 - 182
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15138 - 159
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20115 - 137
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz-3093 - 114
31-40%metamorfomagia, animagia-4070 - 92
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5047 - 69
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja-6025 - 46
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702 - 24
0Utrata przytomności


OsobisteWażne przedmioty

Różdżka
Jakaranda, pazur garboroga, 11 i 1/4 cala, dość sztywna. Wiernie służy Craigowi od chwili, gdy ten zakupił ją w wieku jedenastu lat u Ollivandera.

Notatnik z historią choroby
Craig zawsze bardzo poważnie podchodził do swojego schorzenia. Dlatego w niedługim czasie po wykryciu u niego choroby zaczął zapisywać w zeszycie wszystko co było z nią związane - eliksiry, które przyjmował oraz ich dawki, daty ataków, nawet nazwiska swoich uzdrowicieli.

Maska śmierciożercy
Jako sługa lorda Voldemorta, Craig otrzymał nową twarz. Maska wykonana jest z czaszki mugolskiej kobiety, zamordowanej własnoręcznie przez Burke'a. Wyrzeźbiona przez niego maska jest jedyna w swoim rodzaju.
Pełen wygląd


Zwierzęta i magiczne stworzenia


Blanche
OPIS

Bash
[...] Cóż, obaj - Craig i Bash - mieli swój sposób bycia. Nie mógł się nie zgodzić z Tristanem, ale nie mógł się też przyznać mu racji w stu procentach. Kot faktycznie nie był zbyt wiernym towarzyszem, nie tak jak pies. Chadzał własnymi ścieżkami, miał swój styl bycia, charakter, ale miał też momenty, kiedy przychodził się przytulić, pomiziać. Znosił też swojemu właścicielowi prezenty. Craig lubił tę niezależność, właśnie dlatego tak długo wytrzymał z Bashem.

Zołza
Nikt nie chciał jej kupić z powodu jej nieufności i dość... agresywnego zachowania. To jednak w żaden sposób kobiety nie zniechęciło, a wręcz właśnie zachęciło do zakupu niesfornego zwierzęcia.
Rudzi powinni trzymać się razem i najwyraźniej tą również zasadę upodobała sobie Zołza. Kotka od razu znalazła wspólny język ze swoją tymczasową właścicielką w pełni akceptując jej towarzystwo, a stety, bądź niestety nie znalazła go jednak z innymi mieszkańcami dworku chcąc wszystkim wydrapać oczy i nie przestać prychać, bądź syczeć na zbliżające się zbyt blisko do niej osoby. Doprawdy urocza. Na pewno spodoba się jej bratu.

~Rowan o Zołzie


Drzewo Genealogiczne

Myślodsiewnie
Rok 1942 | Z Rowan Yaxley | Durham
~Zakończony~
[...] - Wiesz kiedy ojciec tu ostatnio zaglądał? Chyba z miesiąc temu, jak przyszedł w odwiedziny lord Yaxley. Wiem bo co jakiś czas sprawdzałem co znika. - powiedział po cichu otwierając drzwi gabinetu.
Ich najmłodszy brat był nieco za młody na takie przygody ale Rowan chyba nie powie mu, że nie chciałaby spróbować ognistej ojca?!


1956
Marzec
1 marca | Z rodziną Burke | Posiadłość nad Wear
~Zakończony~
[...] Craig zdecydował się w końcu porzucić obczyznę oraz powrócić do kraju. Nie poinformował jednak o tym ani najbliższej, ani też dalszej rodziny. Czy to nie był więc szczęśliwy zbieg okoliczności, że w krótkim czasie od jego powrotu, Burke'owie zwołali spotkanie rodzinne? Jeśli miałby wyrazić swoje zdanie, lepiej nie mógł trafić. Nie chciał robić wielkiego wejścia, choć podejrzewał, że swoim niespodziewanym pojawieniem się, wywoła lekkie zamieszanie. Nie mógł jednak przepuścić takiej okazji, by od razu przywitać się z jak największą liczbą osób. W końcu Burke'owie byli osobami niezwykle przywiązanymi do swojego rodu, prawda? A niemal czuł pod skórą, że jego siostra tam będzie. Bardzo chciał ją zobaczyć po tak długim czasie.
~Rozliczony za marzec~

3 marca | z Rowan Yaxley | Makowy ogród
~Zakończony~
[...] Jakże więc inaczej miałby spędzić to popołudnie inaczej, niż z własną siostrą, nadrabiając chociaż niewielki kawałek czasu z tego, co stracili kiedy był we Francji? Ubrany w ciepły płaszcz z kołnierzem obszytym futrem lisów przekroczył właśnie z Rowan bramę makowych ogrodów. Tobias także tu był, chociaż jak to dziecko, wyrwał do przodu zaciekawiony czymś w oddali. Póki jednak nie odchodził zbyt daleko, wszystko było w porządku.
Grzechem byłoby nie odwiedzenie tego miejsca, skoro już oboje znaleźli trochę wolnego czasu by pobyć ze sobą. Prowadząc siostrę pod ramię powolnym krokiem, Craig rozkoszował się tą chwilą.
~Rozliczony za marzec~

5 marca | Z Evelyn Slughorn | Esy&Floresy
~Zakończony~
[...] Dziś jednak nie mógł się oddać wspomnieniom. Przybył bowiem na Pokątną w konkretnym celu i nie mógł się spóźnić. Cóż, wyszło nawet na to, że był za wcześnie. Do spotkania miał jeszcze kilka chwil, które, naturalnie, postanowił przeczekać w cieple księgarni a nie na chłodzie na ulicy. Odruchowo ruszył w kierunku działu z literaturą romantyczną. Miał prezent dla Rowan i wymagał on odpowiedniej oprawy. Był pewien, że na pewno znajdzie coś odpowiedniego.
~Rozliczony za marzec~

8 marca | Z Rowan Yaxey | Księżycowa aula
~Zakończony~
- Gdyby matka wiedziała, o jakiej porze się tu wybieraliśmy, nie byłaby zadowolona - uśmiechnął się do niej.
Craig był dość zaintrygowany, kiedy siostra zaproponowała mu nocną przechadzkę po ogrodzie magizoologicznym późną nocą. Fakt, księżyc wyglądał z tego miejsca naprawdę niesamowicie, nawet jeśli nie było pełni. Ale on pewnie nie wpadłby na taki pomysł. Z radością jednak wyrwał się ponownie z domu. Niewiele czasu minęło od jego powrotu a on już musiał zabrać się ponownie do pracy.
~Rozliczony za marzec~

9 marca | z Rowan Yaxley i Morgothem Yaxley | Hol w Yaxley Manor
~Zakończony~
[...] Podobnie jak Morgoth, nie do końca miał ochotę na tego typu spotkanie rodzinne. Podobne zjazdy tolerował głównie, gdy dotyczyły one samych Burków - ale cóż, mógł tym razem przymknąć na to oko. W końcu chodziło o jego siostrę, a ona, jak to często z dumą powtarzała, pochodziła właśnie z tego rodu. Nie zmieniało to jednak faktu, że czuł się w tym domu raczej obco i miał wrażenie, że teściowa Rowan patrz na niego raczej niechętnie znad wazonu kwiatów, który właśnie układała.
~Rozliczony za kwiecień~

9 marca | z Rowan Yaxley i Morgothem Yaxley | W salonie Yaxley Manor
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
Nie minęło wiele czasu kiedy całą czwórką znaleźli się w salonie. Craig musiał oprzeć się wielkiej pokusie by traktować Rowan jako główną gospodynię. Mimo wszystko liczyła się dla niego bardziej niż jej teściowa, co było w sumie dość zrozumiałe. Wprowadził ją, użyczając jej swojego ramienia a następnie pomógł usiąść.
~Rozliczony za kwiecień~

~Referendum~
Ważny dzień. Bardzo ważny dzień. Craig nie wyczekiwał go może jakoś szczególnie, niemniej w Ministerstwie pojawił się dość chętnie. Należało w końcu spełnić obowiązek, oddać głos decydujący co do tego, w którym kierunku ten kraj powinien zmierzać. Bo póki co wcale tak kolorowo nie było.

12 marca | Z Aidenem Carrowem | Szpital Świętego Munga
~Zakończony~
[...] Między innymi też dlatego Craig cieszył się, gdy przez wszystkie te lata swojego pobytu za granicą, miał osobistego uzdrowiciela, który na dodatek był jeszcze jego przyjacielem. Tutaj jednak nie miał tej wygody, dlatego też zachęcony rozmową ze swoją kuzynką postanowił odwiedzić konkretnego specjalistę i to jemu przekazać teraz pieczę nad własnym zdrowiem. Bo te z kolei bardzo sobie cenił.
~Rozliczony za marzec~

13 marca | Z Aurigą Slughorn | W Esach&Floresach
~Zakończony~
[...] Miał wrażenie, że rozpoznaje personę, która właśnie najwyraźniej była z czegoś wybitnie niezadowolona. Niegrzecznością byłoby nie podejść i się nie przywitać. A tym bardziej pomóc.
Odłożył więc swoją książkę i po chwili jego oczom ukazała się osóbka, którą wcale nie tak dawno poznał.
- Oh, lady Slughorn - odezwał się chcąc zwrócić jej uwagę na siebie. - To dość niezwykłe, że cię tu spotykam, pani.
Nie tak dawno temu mniej więcej w tym samym miejscu widział się z Evelyn!
- Cieszę się, że widzę cię w dobrym zdrowiu. Zdaje się, że jednak ma lady jakiś kłopot. Może mógłbym pomóc?
~Rozliczony za kwiecień~

14 marca | Z Tobiasem Yaxleyem | Cukiernia "Słodka Próżności"
~Zakończony~
Dzień był jak co dzień, pogoda nie była najpiękniejsza, chociaż robiło się coraz cieplej. Chociaż nawet gdyby miało lać, i tak nic nie mogło zepsuć dzisiejszego popołudnia. Nie, kiedy dwójka mężczyzn razem wkroczyła do cukierni. Siłą rzeczy jeden z nich podbiegł do witryny, a później do lady z dużo większym entuzjazmem niż drugi - ale nie było się co dziwić, skoro miał zaledwie sześć lat.
~Rozliczony za marzec~

7, 15, 19 marca | - | Próba Rycerza
~Zakończony~
Nadeszła pora, by pokazać swoją wartość. Że i on nie zapomniał, czego tak naprawdę dotyczyła sprawa. Że był oddany i lojalny, że nieobce było mu poświęcenie. Bo Craig już od pewnego czasu czuł rodzącą się w trzewiach niepewność. Nie przydzielono mu żadnych zadań, nie słyszał ostatnio ani słowa od pozostałych członków rycerzy. Ale nareszcie nadeszła odmiana. Wieści szybko się roznosiły na Nokturnie. A okazja do wykazania się była wręcz idealna. Po długim okresie stagnacji, musiał nastąpić jakiś zwrot. Craig tylko na to czekał.

25 marca | W większym gronie| Kryształowa Sala w posiadłości Rosierów
~Zakończony~
Ach, śluby, śluby!
O ile zwykle Craig nie przepadał za tego typu zbiegowiskami szlachty, tym razem wybrał się na uroczystość bardzo chętnie. Widok Rosiera stojącego obok kobiety i składającego przyrzeczenia ślubne już sam w sobie był na tyle interesujący, by się tu pojawić. Nie byli jakoś szczególnie blisko ze sobą, sporadyczne kontakty jakie ze sobą mieli ograniczały się raczej do tych biznesowych - musiało tak być zważywszy na ich powiązania z krajem żabojadów oraz służbę, którą obaj pełnili u jednego czarnoksiężnika. Dlatego też widok Tristana w odświętnym ubraniu, stojącego obok swojej wybranki, tak go rozbawił. Nie pozwolił jednak tej wesołości odmalować się na twarzy. Przecież wkrótce i jego to czeka.
~Rozliczony za marzec~

26 marca | Z Judith Skamander | Pod Roztańczonym Czartem
~Zakończony~
[...] Dziś jednak sytuacja była zupełnie inna. Dziś mężczyzna potrzebował po prostu czasu dla siebie. Wyjście na miasto wydawało się najrozsądniejsze. Nawet jeśli w posiadłości nad Wear mógł się w zupełności rozluźnić - w końcu był u swoich - czuł się tam odrobinkę przytłoczony. A co mogło temu lepiej zaradzić niż wyjście na miasto i wlanie sobie w gardło kilku głębszych? Tym bardziej gdy mógł zajść do lokalu na poziomie. O to właśnie mu dziś chodziło - gdy przekroczyło się próg pubu pod Roztańczonym Czartem, mogło było odnieść wrażenie, że wszystkie problemy zostawały przed lokalem, czekając w zimnie i mglistej dżdżawce aż ich właściciel wróci. Cóż, odebranie ich z chodnika z pewnością nie będzie przyjemne, ale to nastąpi dopiero za jakiś czas. Póki co, niech one marzną na zewnątrz, podczas gdy on wleje sobie do gardła nieco ognistej whisky.
~Rozliczony za marzec~

26 marca | W większym gronie | w Dziurawym Kotle
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
Jeśli do tego momentu ktokolwiek miał wątpliwości, jak dla tej dwójki skończy się dzisiejszy wieczór, mógł się ich już pozbyć. Widok pary, która opuszcza pospiesznie lokal, do tego trzymając się za ręce, raczej jasno dawał do zrozumienia, co się będzie działo.
Craig bez zbędnych ceregieli pozwolił ująć się kobiecie za dłoń i wyciągnąć z pubu. Nawet mu się to podobało - ta poufałość - bo rudowłosa jasno dawała mu w ten sposób znak, czego chce. A on nie znosił dziewczyn, które nie potrafiły przekazać, czego pragną. Rozmemłane małolaty go nie pociągały.
~Rozliczony za marzec~

27 marca | Zebranie Rycerzy | w Białej Wywernie
~Zakończony~
[...] Mroczna ulica zdawała się ciągnąć bez końca, gdy Craig kierował się do gospody. Znajome, ciemne sklepy szczerzyły do niego okna witryn, jakby cieszyły się razem z nim na to spotkanie. A on tylko naciągnął mocniej kaptur na głowę i przyspieszył, by w końcu móc wkroczyć do tego niezbyt porządnego przybytku.
~Rozliczony za marzec~




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 06.08.17 12:55, w całości zmieniany 26 razy
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Craigowe   29.12.16 0:33

1956Kwiecień
2 kwietnia | z Aurigą Slughorn | Wnętrze sklepu Borgina&Burke'a
~Porzucony~
[...] Jakież jednak było jego zdziwienie, kiedy po wyjściu na główną część sklepu, jego oczom ukazała się Auriga!
- Lady Slughorn! Nie spodziewałem się...! - zaczął zgodnie z prawdą. Co ona tu robiła? Craig nigdy nie słyszał od kuzyna, by Auriga zapuszczała się do ich sklepu. Chwilowo więc jego umysł bardziej był zajęty zdziwieniem, zaskoczeniem faktem, że ją tu widzi, niż ciekawością, w czym może jej pomóc.
- Pracownik wspomniał coś o eliksirach, ale nie powiedział, kto je przyniósł. Prowadzisz interesy z moim kuzynem, pani? Wybacz proszę, nie ma go tu dziś, ja go zastępuję.

4 kwietnia | z Rowan Yaxley | W ogrodach rezydencji w Tees Valley
~Zakończony~
[...] Czy była istota bliższa jego ponuremu, burke'owemu sercu? Nie. Craig nie sądził, by kiedykolwiek jakakolwiek kobieta nawiązała z nim taką nić porozumienia jak to było w przypadku Rowan. Tak samo jak w przypadku siostry - nawet w momencie kiedy ten już ożeni się, wedle woli matki, prawdopodobnie małżonkowie nie odnajdą takiego języka jak to rodzeństwo.
- Stęskniłaś się? - uśmiechnął się ponownie, robiąc kilka kroków do przodu a potem odwracając się do siostry.
~Rozliczony za kwiecień~

6 kwietnia | z Winfredem Burke | W bibliotece rezydencji w Tees Valley
~Zakończony~
[...] - Ojcze - mężczyzna powitał starszego z należytym szacunkiem. O tyle dobrze, że lord Burke przynajmniej zapowiedział swoje przybycie, nie to co jego ukochana córeczka przed kilkoma dniami! - We Francji miałem okazję poznać wartość książek. - odpowiedział jeszcze, tłumacząc chyba tym samym samą obecność tak okazałej biblioteki w tej rezydencji, jak i również powód swojego pobytu tutaj.
~Rozliczony za kwiecień~

7 kwietnia | Z pozostałymi | Uśpione wzgórze
~Zakończony~
[...] O dziwo bez większego trudu dosiadł swojego wierzchowca.
Życzył w myślach powodzenia sobie, swoim kuzynom i chyba nawet Tristanowi. Był ciekaw czy Auriga spogląda w tę stronę z okien posiadłości. Cóż, będzie musiała mu uwierzyć na słowo, jeśli później powie, że ani razu nie spadł!
Poklepał swojego siwka po szyi, kiedy już usadowił się na jego grzbiecie - i spojrzał w kierunku ich trasy. Zabawę czas zacząć.
~Rozliczony za kwiecień~

~Zakończony~
Był niezwykle ciekaw, jak ta zabawa taneczna się potoczy. I o ile gonitwę mógł potraktować jako zabawę, tak tym razem wiedział, że musiał się postarać - ot, chociażby dlatego, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony. W końcu jego partnerką do tańca miała być lady Auriga. Tak po prawdzie, starałby się również, gdyby na jej miejscu była jakaś inna lady, jednakże tę konkretną darzył szczególną sympatią. Wypadało więc wypaść jak najlepiej.
- Niech ta lilia przyniesie nam szczęście - powiedział do swojej towarzyszki, wpinając jej we włosy kwiat zdobyty podczas gonitwy. Prezentowała się niezwykle gustownie z białymi płatkami kontrastującymi z jej ciemnymi włosami.
~Rozliczony za kwiecień~

8 kwietnia | z Quentinem Burke | W salonie rezydencji w Tees Valley
~Zakończony~
Jeszcze wczoraj wydawało mu się to idealnym pomysłem, niemniej dziś Craig już nie był tego taki pewien. A chodziło dokładnie o pomysł zaproszenia Quentina dzisiejszego dnia na herbatę. Wiedział, że mimo hucznej zabawy, jego kuzyn nie będzie sięgał po alkohol w ogóle lub w ilościach minimalnych. W końcu za nim nie przepadał.
[...]
Głowa nieco mu ciążyła od wina wypitego wczorajszego dnia, ale niegrzecznie było przecież odwołać zaproszenie tylko z powodu lekkiej niewygody, którą odczuwał!
- Kuzynie! - zawołał na powitanie, kiedy tylko służący wprowadzili Quentina do salonu, gdzie Craig go oczekiwał.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

9 kwietnia | Z Titusem Ollivanderem | W rezydencji Ollivanderów
~Zakończony~
[...] - Doprawdy, piękną rezydencję mają Ollivanderowie - odezwał się na powitanie, chociaż szczerze mówiąc, liczył bardziej na spotkanie z seniorem. W końcu to od niego kupował różdżkę. Ten podlotek z pewnością potrafił to i owo - inaczej by go tu nie przysłali by zajmował się klientem - Craig jednak był sceptyczny. Wolał by jego różdżką zajął się ten, kto ją, prawdopodobnie, stworzył.
- Twój ojciec, lordzie, musi być na pewno bardzo zajęty. Podejrzewałem, że spotkam się tutaj z nim.
~Rozliczony za kwiecień~

10 kwietnia | Z Rowan Yaxley | Nad jeziorem
~Zakończony~
[...] Mimo że nadal był zaledwie kwiecień słońce świeciło tego dnia jasno, powietrze było już nawet ciepłe, a do tego wybierał się poza miasto, Craig ubrał się nieco luźniej niż zwykle. Miał na sobie białą koszulę z długimi rękawami a także skórzane spodnie.
Swoją siostrę zobaczył już z daleka. Uśmiech od razu rozjaśnił jego twarz. Podszedł prosto do niej i ucałował ją w oba policzki.
~Rozliczony za kwiecień~

11 kwietnia | Z Tristanem Rosier | W piwnicach Białej Wywerny
~Zakończony~
Kiedy usłyszał jakie przypadło im zadanie... miał wrażenie, że ktoś z niego zakpił. Jak to się stało, że przypadło mu tak... poniżające zajęcie? Podświadomie czuł, że inni naśmiewali się z niego w duchu. Nikt jednak nie pozwolił sobie na okazanie wesołości publicznie. Niewielkim pocieszeniem było to, że nie ruszył na tę niezwykle niebezpieczną i ryzykowną misję sam. Ba, że zszedł do piwnicy by wymordować szczury z kimś o takim samym statusie krwi, z innym śmierciożercą. Gdyby jego siostra dowiedziała się na czym polegało jego zadanie... miałaby ubaw do końca życia. Nigdy nie dałaby mu zapomnieć o tym dniu.
~Rozliczony za kwiecień~  

12 kwietnia | z Islą Podmore | Restauracja Le Revenant
[...] Troszkę się bał, że szuka igły w stogu siana. Ale jednak gdy pokrążył nieco korytarzami, prędko wpadł na ślady eleganckich kobiecych butów odciśniętych w kurzu. Kiedy zapytał jakiegoś ducha o kobietę, ten również potwierdził i powiedział mu, że widział jakąś damę w pustej sali. Tam też się Craig udał.
- A ty nie mogłaś usiedzieć nawet chwilę na miejscu, hm? - powiedział, wchodząc po cichu do pokoju wypełnionego lustrami.
Nie miała mu za złe spóźnienia, ale jednak poszła pozwiedzać - to w końcu kazała jej robić dusza odkrywcy, poszukiwacza. Typowe.
Powoli podszedł do niej, ujął jej dłoń i ucałował jej wierzch.
- Dla mnie się tak wystroiłaś? - przywołał na twarz lekki uśmieszek.

13 kwietnia | Z Matthewem Bottem | Doki
~Czara ognia~
~Zakończony~
[...] Zaczął więc szukać wisiora... którego nigdzie nie było! Craig już zaczynał się wściekać, bo przeszukał cały sklep. Użył nawet zaklęcia Accio, chociaż wiedział, że nie zadziała. Wtedy też wiedział, co musi zrobić. Odnaleźć Matta. Bott na pewno nie był na tyle głupi, by uciekać z jego amuletem, prawda? Craig był tego niemal pewien, chociaż nie mógł wykluczyć również i takiej możliwości. No dobrze, pomyślmy, gdzie mógł poleźć ten przybłęda... Chyba wspominał coś o dokach?
Po szybkim upewnieniu się, że sklep został należycie zamknięty, Craig deportował się właśnie do doków - i jak widać, był to strzał w dziesiątkę. Już w oddali usłyszał charakterystyczny głos, spierający się z kimś. Oh na brodę Merlina, czy ten ulicznik nie potrafi przejść na ulicy trzech kroków, bez pakowania się w kłopoty?
~Rozliczony za kwiecień vol2~

13 kwietnia | z Matthewem Botteem | Tower
~Kontynuacja Czary~
~Zakończony~
Kiedy tylko wepchnięto ich do celi, Craig posłał Mattowi niezwykle gniewne spojrzenie. Nie byłoby tej niezwykle hańbiącej go sytuacji, gdyby Matt odkładał przedmioty na ich miejsce. Przecież już nie był dzieckiem. Czy Burke naprawdę musiał się przekonywać o braku jego kompetencji w taki sposób? Przecież mógł nawalić w każdy możliwy sposób. Craig wtedy po prostu wyrzuciłby go na zbity pysk. Może nawet nie aż tak obity. Z całą pewnością obyłoby się jednak bez tak upokarzających momentów. I tak miał ich już na swoim koncie kilka.
- Powiedz mi, Bott. - zaczął, opierając się o kraty i spoglądając na odpowiedni moment by zacząć rozmowę - Czy ty masz cokolwiek pomiędzy uszami? Wychodzić ze sklepu z takim przedmiotem, nie poinformowawszy o tym nawet mnie?!
~Rozliczony za kwiecień vol2~

14 kwietnia | Z Rowan Yaxley | Salon w Tees Valley
~Zakończony~
[...] Czy Craig podejrzewał, że w bardzo niedalekiej przyszłości będzie posiadaczem nie jednego, ale dwóch kotów? Nie. Nie wpadłby na pomysł, że Rowan może mu kolejnego sierściucha sprowadzić do domu, w końcu to ona jako główna wyśmiewała się z niego, jako z "kociego taty". Łatka ta powoli przylegała do niego mocniej, tym mocniej im dłużej pozostawał kawalerem. Kolejny kot... kotka! tylko by tę sytuację pogorszył!
~Rozliczony za kwiecień~

15 kwietnia | z Estelle Slugorn | Na skalnym wybrzeżu
~Zakończony~
[...] Westchnął w duchu i wyciągając różdżkę mruknął "Accio!" a chustka przyleciała do jego ręki. Ruszył więc by oddać ją właścicielce. Gdy zaś pokonał mniej więcej z połowę dzielącego ich dystansu, już wiedział, że rozmowa będzie bardzo ciekawa.
Bardzo, bardzo ciekawa.
- Lady Slughorn - odezwał się, kiedy już obok niej stanął. - Chyba wiatr pragnął coś pani ukraść.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

17 kwietnia | Z Estelle Slughorn | Winiarnia
~Zakończony~
[...] Całe szczęście, że Craig posiadał swój zmysł handlowca i wiedział, gdzie można zamówić dostawy najlepszego wina znad Loary. Jego dom był więc zawsze dobrze zaopatrzony. Jego kuzynostwo nieco krzywo patrzyło na ten rodzaj alkoholu, on jednak bardzo chętnie wypijał od czasu do czasu wieczorem jedną lampkę. Zdecydowanie łatwiej się potem spało.
Już przy wejściu dostrzegł kilka znajomych twarzy. Przywitał się z kilkorgiem znajomych, jednak już po chwili ruszył do wolnego stolika, znajdującego się nieopodal kominka. Ponoć w karcie pojawiło się kilka nowych gatunków win, a on nie mógł opuścić okazji, by ich nie spróbować. Jeśli któreś z nich by mu zasmakowało, zaraz na pewno zamówiłby kilka beczek do swojej rezydencji.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (rano) | Z Estelle Slughorn | Malinowy las
~Zakończony~
[...] Tymczasem ledwo otworzył rano oczy - co wcale nie było prostą czynnością, wczorajsze wino okazało się być dość mocne, nawet jeśli nie wypił go wcale wiele! - zaraz doniesiono mu o tym, że czeka na niego sowa z doczepioną do nóżki wiadomością. Szczątkowej budowy i niezwykle tajemnicze zaproszenie od Estelle... naprawdę intrygujące. Jak miałby z niego nie skorzystać? Chociaż jego żołądek raczej nie był zbyt zadowolony z faktu, że w takim stanie miał się gdzieś teleportować, Craig po prostu wypił mocną herbatę, i cóż mu zostało. Ruszył w drogę!
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (noc) | Z Crispinem Russellem, Samanthą, Garrettem i Brendanem Weasleyami | Opuszczona portiernia
~Zakończony~
Noc była piękną porą.
W nocy świat zamierał, udawał się na spoczynek. Noc oznaczała mrok, ciemność, osłonę. Noc pozwalała na tajemne spotkania parom kochanków, których miłość była czymś niepożądanym w świetle dnia. W mrocznych uliczkach, w najpóźniejszą godzinę zawierane były najgorsze rodzaje umów - te, w których ceną często było czyjeś życie, czyjaś krew. A w reszcie, gdy księżyc i gwiazdy zdobiły czarne niebo, na żer wychodziły drapieżniki.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (noc) | Z Brendanem Weasleyem | Ślepy zaułek
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
[...] A teraz jeszcze wylądował w jakiejś brudnej uliczce - ranny, bezbronny, oszołomiony. Cóż, przynajmniej jest o jedną różdżkę mniej przeciwko jego osobie. Przez kilka pierwszych sekund nie był nawet pewien, czy teleportował się w miejsce, w które pragnął. Szybkie, gorączkowe spojrzenie zaraz jednak potwierdziło jego domysły. Nokturn. Miejsce, które było mu niemalże domem.
Jęknął głucho, kiedy się poruszył, ramię i bark ponownie przeszyła błyskawica bólu. Nie mógł jednak leżeć bezczynnie. Nadal nie był bezpieczny, nadal wisiało nad nim - po chwili niemal dosłownie - zagrożenie w postaci drugiego aurora... Niech go diabli wezmą.
~Rozliczony za kwiecień vol2~

18 kwietnia (noc) | Z Brendanem Weasleyem, Benjaminem Wrightem i Alanem Bennettem | Mieszkanie Benjamina Wright'a
~Zakończony~
~Kontynuacja powyższego wątku~
[...] Kiedy jednak w końcu odrobinę się uspokoił, rozum zaczął przejmować ponownie kontrolę i do Craiga wróciły wspomnienia. Rozkazy Czarnego Pana, ciemna uliczka, walka pomiędzy dwiema grupami czarodziejów, zdrada Crispina, przerwana teleportacja a potem... ciemność. W tej samej chwili na dno jego żołądka spadła ciężka, przeraźliwie zimna kula.
Został schwytany!
Mógł udawać i zamierzał rzecz jasna udawać, niemniej bał się. Nie miał zamiaru przyznać tego nawet przed samym sobą, ale strach chwycił go za gardło i nie zamierzał puścić. Czuł się niemal nagi, całkowicie bezbronny, tym bardziej że nad sobą zobaczył nie jedną, nawet nie dwie... a trzy postaci!
~Rozliczony za kwiecień vol2~

21 kwietnia | Z Margaux Vance | Piwnica Kwatery Zakonu Feniksa
[...] Craig był wściekły. Od chwili, gdy obudził się, spętany niczym zwierzę, końcem sznura przywiązany do jednej ściany, obolały, zdezorientowany i niepamiętający co się stało... wszystkie te uczucia przelał we wściekłość. Nie potrafił inaczej. Narastała w nim lodowata fala - gniew lorda Burke rzadko płonął gorącym płomieniem, nie przyjmował kształtu podobnego formie szatańskiej pożogi. Był zdecydowanie bardziej jak woda, zimna niczym lód, równie jednak śmiercionośna. Obserwował. Korzystając z niezwykle ograniczonego źródła światła, jakim były maleńkie świeczki powtykane przy ścianach piwnicy, Craig obserwował i gorączkowo rozmyślał.





His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Craigowe   10.10.17 18:50

1956Maj
z Deidre Tsagairt | Sen
~Zakończony~
[...] Mikroskopijna ilość światła wydobyła spośród ciemności oczy - dzikie, rozbiegane, ciemne, mętne, choć wciąż z nieco przeszywającym spojrzeniem. Ciemny kształt uniósł się, opierając ciężko o ścianę. Mięśnie, kiedyś będące w całkiem dobrej kondycji, teraz straciły wigor - zupełnie jakby spędziły tutaj lata, a nie zaledwie dni. To miejsce tak działało na psychikę człowieka.
- Na włócznię Gudrøda - w głębokiej ciemności rozległ się w sumie dość trudny do zrozumienia charkot; tak dawno przez te struny głosowe nie przechodziło nic, poza krzykiem - Jeśli moja podświadomość próbuje jakoś utrzymać mnie przy zdrowych zmysłach, podsyłając mi kobietę, raczej nie wybrałbym ciebie...

z Quentinem Burke | Sen
[...] Zamknięty jak pantera, jak dzikie, niebezpieczne zwierzę. Odseparowany od innych, by nie zrobić krzywdy. Chowający w sobie gniew, urazę, buzujące emocje. Bał się, to oczywiste. Sama obecność dementorów, ich pachnący zgnilizną oddech, powiewające pomimo braku wiatru peleryny oraz pokryte liszajami ręce - wystarczy, że któryś przeszedł obok, a Craig trząsł się z przerażenia. Wciąż jednak usilnie wmawiał sobie, że to nic. Że to nie wstyd troszeczkę się pobać. Dementorzy byli w końcu istotami budzącymi trwogę nawet u najodważniejszych, a chociaż Burke chętnie by za takiego uchodził, daleko mu było do nieustraszonego herosa z legend.
Wciąż jednak mógł udawać. To był jego sen.





His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Craigowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17