Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Salon   12.10.16 18:49

First topic message reminder :

Salon

Salon Carterów jest przytulnym pomieszczeniem, niegdyś będącym swoistym centrum życia rodziny. Choć minęło trochę czasu od śmierci rodziców Sophii i Raidena, we wnętrzu niewiele się zmieniło, wciąż widać tu rękę ich matki, która urządziła pokój. Salon jest urządzony w ciepłych barwach, na ścianach oraz na gzymsie kominka znajdują się ruchome fotografie przedstawiające członków rodziny. Znajdują się tu też kanapa, fotele i stół; salon jest miejscem do przyjmowania gości oraz wypoczynku. Ze sporych rozmiarów okna roztacza się widok na znajdujący się za domem ogródek.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Sophia Carter dnia 01.10.17 12:52, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Salon   30.09.17 17:02

Prowadzenie rozmowy nie było dla Adriena czymś trudnym. Jako szlachcic, uzdrowiciel musiał umieć przełamywać lody, docierać do ludzi nawet jeśli on lub rozmówca za bardzo tego nie chciał. Tu sprawa była prosta, łatwa. Sophia okazała się być osobą kontaktową co ułatwiało sprawę. Nic dziwnego, że już po kilku zabiegach nie było już czuć tego sztucznego dystansu między nią, a nim. Krótka niezobowiązująca wymiana zdań o tym co codzienne, zwyczajne rozluźniło atmosferę. Nie przyszedł tu jednak tak po prostu na herbatkę i ploteczki. Chciał poznać nową zakonniczkę. Zadawał więc pytania chcąc poznać jej stosunek do ostatnich wydarzeń, do nastających niepokojów, jak i tego jakie nastroje panują po tym wszystkim w biurze aurorów.
- Tyle dobrego, że możecie przy tym liczyć również na bunt magii ze strony ściganych. Chociaż to zapewne marna pociecha. Mi samemu ciężko jest mi sobie wyobrazić to uczucie niepewności biorąc pod uwagę, że magia w mungu została ustabilizowana - a to właśnie tam głównie pracował. Ratownicy mieli jednak poważniejszy problem. To od nich często zależało, czy pacjent dotrze żywy do munga. Teraz z oczywistych względów ta sztuka stała się trudniejsza. Adrien jednak jako ordynator pracował nad rozwiązaniem tego problemu. Maxima paceum miała również pomóc zakonnikom, którzy po misjach niekoniecznie mogli oficjalnie przekraczać progi szpitala.
- Zdarzyło się by ktoś kiedykolwiek robił ci problemy z powodu tego co myślisz? Albo zasugerował, że możesz mieć z tego tytułu problemy? Przełożeni? - Jak głęboko to się rozprzestrzeniło, na jakim etapie rozwoju znajdowała się ta zawiść? On jako jeden ze starych zakonników miał możliwość dokonania realnego porównania do tego co było i ocenienia promień na nowo zataczającego się koła historii.
Uśmiechnął się ciepło, chociaż jego głowę zaprzątały same cierpkie myśli. Jego rodzina i szlachecka otoczka...
- Polityka mojej rodziny względem mugoli uległa zaostrzeniu. Obecnie można ją nazwać negatywną w delikatnym temu słowa ujęciu. Nie żeby przed laty było lepiej. Gdyby dowiedzieli się o moich prawdziwych poglądach najpewniej z miejsca zostałbym wydziedziczony i uznany za zdrajcę - Wypowiedział tą informację ze spokojem. Zupełnie jakby powtarzał informację o przewidywanej na najbliższe dni pogodzie. To nie było jednak takie kolorowe. Adrien mógł się założyć, że zaraz po tym jego bracia sami zaoferowaliby się nestorowi do wymazania tej porażki z rodzinnego rodowodu - bo tak by o nim mówiono. Porażka. Ojciec by zaaprobował. Ciekawe czy czułby wówczas prócz rozczarowania i obowiązku smutek na myśl o stracie syna czy może z miejsca wymarzałby jakiekolwiek jego istnienie ze swojego życia? - To nie jest więc nawet takie łatwe. To w moim przypadku jest to po prostu niemożliwe - obnosić się czy komukolwiek mówić o swoich poglądach otwarcie, propagować ich. Zwłaszcza, że mój głos jako ordynatora też niesie się zdecydowanie dalej i zbyt wielu ludzi nieustannie się mi przygląda, przysłuchuje. Co prawda zawód pozwala mi na zasłanianie się pewnego rodzaju neutralnością jednak wystarczy nieopatrzny krok by to stało się niewystarczające - Życie Adriena było w dużej mierze pasmem kłamstw. Grą słów, grzeczności, półprawd, domysłami tego co inni chcą usłyszeć, co powinno się im powiedzieć by zareagowali w sposób wygodny dla niego, by myśleli o tym o czym on postanowi. Tu, siedząc przy Sophie, popijając herbatkę to wcale nie ulegało zmianie. Jedynie Jasnolas pozwalał mu na bycie sobą. Prawdziwym sobą. Ta willa była jednak już stertą gruzu spowitą przez czarną magię.
- Ukrywanie tego wszystkiego sprawia jednak, że mogę więcej. Na pewno to rozumiesz - koneksje ułatwiały wszystko. Tak długo, jak Adrien posiadał je tak długo mógł posiadać dostęp do informacji niedostępnych dla zwykłych szarych ludzi, a które mogą jednak zostać wykorzystane z pożytkiem przez zakonników. Chociaż równie dobrze mogło to brzmieć jako wygodne usprawnienie takiego, a nie innego postępowania.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   01.10.17 11:32

Sophia szybko przekonała się, że z Adrienem Carrowem da się normalnie porozmawiać o różnych rzeczach, nie tylko tych ściśle związanych z organizacją. Już na spotkaniu Zakonu zrobił na niej wrażenie mądrego i rozsądnego czarodzieja, który potrafił zachować rozwagę nawet podczas burzliwej dyskusji i nie dał się ponieść zapalczywemu fanatyzmowi. Był kimś, kto bez wątpienia był bardzo potrzebny organizacji nie tylko ze względu na wiedzę i umiejętności uzdrowicielskie, ale i życiowe doświadczenie. Spora część członków Zakonu składała się z młodych ludzi, do których należała i Sophia, która, choć wiele przeszła, nie miała wielkiego doświadczenia ani życiowego, ani zawodowego.
- To dobrze. Lepiej nie myśleć, co by się działo, gdyby magia szalała też w murach Munga. – Wtedy ofiar anomalii mogłoby być znacznie więcej, bo uzdrowiciele, zamiast pomagać poszkodowanym, niechcący mogliby im jeszcze bardziej zaszkodzić. Ale niestety wszędzie indziej, nawet w domach, trzeba było mieć się na baczności.
Słysząc jego pytanie, zamyśliła się.
- Niestety czasami zdarzały się tego typu sytuacje – odpowiedziała w końcu. – Jestem kobietą w zawodzie, który uchodzi za męski, w dodatku moja krew nie jest czysta. Wszędzie znajdą się tacy, którym niekoniecznie się to spodoba, choć na szczęście aurorzy stanowią bardzo mieszany skład i wielu z nas jest półkrwi, dlatego czystość nie jest tak bardzo istotna. Konserwatywni czarodzieje raczej unikają wybierania tego typu ścieżki. Ale ministerstwo to nie tylko aurorzy. Teraz... trzeba uważać na to, komu się ufa i co się mówi i robi. – Przypomniała sobie mającą miejsce parę miesięcy temu rozmowę z jednym ze starych, skostniałych pracowników, który uznał ją za niegodną zaufania tylko dlatego, że była kobietą i miała rude włosy. I tacy się trafiali, więc musiała dawno temu uodpornić się na tego typu prowokacje. – Nie każdy akceptuje też zbyt... postępowe poglądy. Choć biorąc pod uwagę, ilu aurorów jest w Zakonie, można być dobrej myśli, że wielu ludzi widzi, że źle się dzieje i próbuje działać. I może pewnego dnia przebudzą się kolejni. Ale nie możemy dawać jasno do zrozumienia, że nie zgadzamy się z niektórymi decyzjami ministerstwa i działamy na własną rękę.
Podejrzewała, że życie w takiej rodzinie musiało być bardzo trudne. O ile Sophii zawsze wpajano dość postępowe poglądy i pozwalano wyrabiać sobie własne zdanie na różne tematy, konserwatywne rody rządziły się swoimi prawami i zapewne bardzo dbały o podtrzymywanie wyznawanych wartości. Wyłamanie się musiało wymagać nie lada odwagi, a ukrywanie się z prawdziwymi poglądami – niezwykłego sprytu i umiejętności bycia przekonującym kłamcą. Pozostało jej tylko podziwiać, że dawał radę lawirować między własnymi przekonaniami a rodem. Nie potrafiła też potępiać go za to, że nie odszedł od takich ludzi, którzy mimo wszystko byli jego rodziną, poza tym w obecnych czasach mogłoby go spotkać coś gorszego niż tylko wydziedziczenie i strata pracy, gdyby stał się dla kogoś niewygodny. Więcej mógł zdziałać, ukrywając się z pewnymi sprawami. Dlatego pokiwała głową, wierząc, że wiedział, co robi.
- Rozumiem. Choć sama nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, nigdy nie czułam podobnej presji ze strony rodziny, nie groziło mi wykluczenie za posiadanie własnego zdania... Zdaję sobie sprawę, że to nie może być łatwe. Na pewno wiele ryzykujesz, coś więcej niż tylko popsucie relacji z rodziną – powiedziała, wpatrując się w niego uważnie. – Pozostaje mi podziwiać za odwagę, bo tak zręczne lawirowanie z pewnością wymaga jej wiele. Zwłaszcza, że im bardziej jest się widocznym, tym większe jest ryzyko, że pewnego dnia coś pójdzie nie tak. – Zamyśliła się na moment, przenosząc spojrzenie na swoją herbatę, a potem na rodzinne zdjęcia. – Mój ojciec wyrażał swoje poglądy dość odważnie i był naprawdę uparty. Był z tego dość znany, ale niestety... już go nie ma wśród nas. – To przemawiało za słusznością ostrożnego postępowania Adriena. Czasem lepiej było działać w ukryciu niż jawnie, nawet jeśli niektórym się to nie podobało. Może pięknie i patetycznie było ginąć za własne przekonania, ale więcej mogli zdziałać żywi niż martwi.
- Z tego co kojarzę, Mung zawsze był dość neutralnym i apolitycznym miejscem, czy nadal tak jest? – zapytała po chwili. – Wobec tego może łatwiej jest pozorować neutralność i nie ujawniać się z poglądami? Czasem zastanawiam się, jak to wygląda od strony uzdrowiciela, który bez względu na przekonania musi leczyć każdego, kto trafi pod jego opiekę – zawahała się na moment, pijąc kolejny łyk, i dopiero po chwili znowu się odezwała. – Trzydziestego kwietnia oprócz mojego brata trafiło do ciebie też tych dwóch podejrzanych z Wywerny, być może należących do tej tajemniczej trzeciej siły, o której mówiono na spotkaniu. Ta świadomość nie wpłynęła znacząco na twoją pracę, prawda?
Zastanawiało ją to, ale nie robiła mu żadnych wyrzutów, bo doskonale wiedziała, że obowiązkiem uzdrowiciela jest leczyć bez względu na przekonania. Była po prostu ciekawa, czy to rodziło wewnętrzny konflikt, czy może potrafił w jakiś sposób oddzielić to tak, jak oddzielał swoje poglądy od współegzystowania z własną rodziną. Wiedziała, że wśród uzdrowicieli byli członkowie konserwatywnych rodów. Byli też mugolacy. Pełen przekrój, zapewne jeszcze bardziej wyraźny niż wśród aurorów, gdzie raczej rzadko spotykało się członków najbardziej antymugolskich rodzin. Adrien Carrow musiał być na widoku – jako członek konserwatywnego rodu i jako ordynator. Zwykły uzdrowiciel o bardziej podrzędnym pochodzeniu nie zwracałby takiej uwagi, na niego patrzyli wszyscy, mając konkretne oczekiwania, jakie niosło ze sobą jego nazwisko i pozycja.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Salon   17.10.17 1:09

Gdyby magia szalała również i w mungu to działoby się w nim to co poza - chaos. Magia największych czarodziei zdołała jednak wzmocnić magiczne bariery do tego stopnia, że gęstość magii oddzielająca wnętrze budynku od zewnętrze było tak wielka, że nie było sposobności by anomalie szalały po korytarzach. Zabieg odświeżania barier był jednak czasochłonny, skomplikowany i musiał być powtarzany codziennie inaczej potrafiły dziać się rzeczy w alchemicznych pracowniach.
Rozumiał o czym mówiła Carter. Pomimo iż aurorzy postrzegani byli jako oddział elitarnych czarodziei to jednak uchodził w arystokratycznych kręgach za zawód brudny i nieodpowiedni. Główne przez wzgląd, że dotyczył zwalczania czarnej magii, która przecież była dziedzictwem każdego szanującego się rodu. Jaki szlachcic pozwoliłby sobie na uczestniczenie w czymś co niszczyłoby jeden z fundamentów historii...? Adrien jednak nie wątpił, że i tam pomimo tego mogło dochodziło do poróżnień. Może i arystokracja potrafiła być skrajnie konserwatywna, lecz nie oszukujmy się - to wszyscy ci pomiędzy mieli największy wpływ na kształtowanie się historii - poprzez swoją liczebność. Z tego też powodu to o nich toczyła się gra, o to by przekonać ich do postawienia się po jednej ze stron barykady. Oddział wyszkolonych do walki czarodziei był łakomym kąskiem. Tam też musiała się rozgrywać gra.
- A co sądzisz o Edith Bones i o tym, jak może wpłynąć na nastroje? Z tego co słyszałem jest bardzo zasadnicza - ale czy to dobrze? Czy będzie potępiała jakąkolwiek stronniczość? Jak na razie tylko z tego co słyszał, uzdrowiciel postrzegał ją jako chodzący kodeks, regulamin o wyjątkowo sztywnej, twardej oprawie o stronach ostrych jak brzytwa.
Potem kiwnął głową będąc wdzięczny jej za zrozumienie, lecz wcale nie poczułby się nijak urażony gdyby przypisano mu tchórzostwo. Nie dostrzegał w swojej postawie odwagi, lecz wygodną, lisią dwulicowość. Odwaga pojawia się, gdy ryzykujesz utratą czegoś cennego, a on nie czuł obawy przed potępieniem ze strony innych, braci, ojca, rodu. To co uprawiał nie było nawet hazardem - nie dopuszczał do myśli szansy na osiągnięcie swojego celu. Szansa to za mało. On dążył do czegoś większego. Od samego początku. Od narodzin Inary.
- Tu nie ma ryzyka, wszystko jest tylko kwestią czasu, Sophie - Był realistą. Już dawno wyrósł z naiwności. To było oczywiste, że to wszystko runie. To on jednak chciał być tym, który wywoła lawinę. W jego planach nie było miejsca na przypadek - Przykro mi z powodu twojej straty - spojrzał na nią , pozwalając odstawić sobie pustą już filiżankę na stoliku.
- W tych niższych warstwach hierarchii Munga faktycznie to może tak wyglądać, bo mało kto jeśli nie jest obdarzony powołaniem przetrwałby staż. To nie jest czyste i wdzięczne zajęcie, a same warunki panujące w Mungu też są dość spartańskie. Nie jest wcale mało jednostek konserwatywnych które potrzebują przetrwać naukę by móc posiąść uprawnienia do prowadzenia prywatnej kliniki. Nie potępiam, bo mają też do tego prawo. Zdarzają się też osoby które choć nie ukończyły nauki to wiedzą, że czeka już na nie czysty, wygodny gabinet w których nie można przeszkadzać i zawracać głowy. Oraz takie, którym trudno zaakceptować Nie można zapominać, że Mung nie funkcjonuje sam z siebie. Jest powiązany z Ministerstwem i jeśli te zasugeruje, że dla nieodpowiednich pacjentów ma brakować eliksirów to tak też będzie.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   17.10.17 15:50

Tak właśnie postrzegano aurorstwo w pewnych kręgach zbliżonych do konserwatywnych, jako zawód brudny i niegodny, bo walczący z czarną magią i wymagający działania w różnych warunkach, zwykle bardzo odmiennych od tych salonowych. Ale dla większości społeczeństwa aurorzy byli elitą, bo nie przyjmowano tam byle kogo. Żeby dostać się na kurs i ukończyć go potrzeba było nie tylko dużych umiejętności, ale też siły charakteru. Gdy była w Hogwarcie, wielu jej kolegów i koleżanek marzyło o zostaniu aurorem, niewielu z nich spotkała później na kursie. Większość osób, które poznała podczas szkolenia, było zwykłymi czarodziejami takimi jak ona, ludźmi z tej szarej masy odległej od salonowych intryg. Ukończenie kursu stanowiło dla Sophii ogromny sukces, choć wybierając ten zawód, nie pragnęła prestiżu, a po prostu chciała walczyć z czarną magią. Nawet, jeśli niektórzy uważali, że będąc kobietą nadaje się tylko do biurowej roboty.
Nowa szefowa, pierwsza w historii kobieta na tym stanowisku, mogła stanowić ogromny przełom i być inspiracją dla młodszych aurorek takich jak Sophia, dowodem na to, że bez względu na płeć można w tym zawodzie wiele zdziałać. I choć Carter nie poznała jej na gruncie prywatnym, słyszała o jej dokonaniach i wiedziała, że to zdolna czarownica i sprawna aurorka o dużych umiejętnościach. Ale nie mogła jej w pełni zaufać, biorąc pod uwagę opieszałość w sprawie wydarzeń w Wywernie i to, że osoby podejrzane zostały zwolnione z Munga bez przesłuchania. To mogło wyglądać na próbę zamiecenia sprawy pod dywan, ale nie wiadomo, czy stała za tym Bones, czy ktoś inny. A może się myliła i w rzeczywistości jakieś dochodzenie było prowadzone, tyle że w tajemnicy? Wciąż istniało mnóstwo niewiadomych.
- Na pewno jest bardzo zdolnym aurorem z wieloma dokonaniami na koncie. Nie miałam okazji poznać jej na gruncie prywatnym ani bliżej z nią pracować, ale oczywiście słyszałam o niej. Nie ulega wątpliwości, że dużo potrafi i potrafiłaby zadbać o Biuro Aurorów – zawahała się, zastanawiając się, jak sformułować myśli. – Ale jest coś, co mnie niepokoi, mianowicie sprawa z Białej Wywerny i fakt, że nie przesłuchano podejrzanych. Zupełnie jakby ktoś nie chciał, żeby drążono, ale nie mam pojęcia, czy to sprawka Bones, czy naprawdę chodzi tylko o zamieszanie po anomaliach. Nie wiem, po czyjej stronie stoi i czy można jej w pełni zaufać w tych... pozaaurorskich względach. – Miała na myśli oczywiście sprawy interesujące Zakon. I chociaż nie podejrzewała Edith Bones o bycie członkiem trzeciej siły, to wolała być ostrożna wobec wszelkich ministerialnych szych. Nawet własnej szefowej, którą zbyt słabo znała, by umieć powiedzieć coś więcej poza ogólnikowymi informacjami znanymi każdemu aurorowi.
- Więc prędzej czy później i tak się dowiedzą? – zapytała, zdając sobie jednak sprawę, że kłamstwo miało krótkie nogi, i trudno było w nieskończoność ukrywać pewne sprawy. Kiedyś może dojść do tego, że już nie będą mogli kryć się ze swoją sekretną działalnością i prawdziwymi poglądami.
Także dopiła herbatę, przez moment myśląc o ojcu, który jeszcze pół roku temu lubił tu siadać i czytać gazetę, by być na bieżąco z politycznymi nowinkami. Ale teraz pozostali tylko ona i Raiden, i to oni mieli dokończyć to, co zaczął.
- Ale jednak pewnie i w Mungu są konserwatywni czarodzieje. Mimo wszystko potrafią przetrwać kurs, może liczą właśnie na prestiż, jaki niesie ta praca, a w najbardziej skrajnych przypadkach, na możliwość szafowania ludzkim życiem i decydowania, kto zasługuje na wyleczenie, a kto nie? – zapytała, zastanawiając się, czy dochodziło do takich sytuacji, czy raczej póki co wszystko było pod kontrolą i nie chodziło do rażących uchybień ani przekładania osobistych poglądów na pracę. Jeśli nie dochodziło do takich przypadków, to kiedyś mogło dojść do sytuacji, w której taki nieodpowiedni pacjent, na przykład mugolak, ucierpi, bo będzie miał nieszczęście trafić na antymugolskiego czarodzieja. W końcu, jak mówił Adrien, Mung mimo pewnej apolityczności i neutralności i tak był w jakiś sposób powiązany z ministerstwem.
- Czy zaobserwowałeś kiedyś taką sytuację, czy na ten moment to czysto teoretyczne rozważania o tym, co by było, gdyby poglądy znajdowały odzwierciedlenie w jakości wykonywanej pracy? Mam nadzieję, że mimo wszystko ktoś nad tym czuwa. – W jej głosie zabrzmiała ciekawość, ale i pewien niepokój. Praca uzdrowiciela to nie praca urzędnika przekładającego papierki, tu wchodziło w grę zdrowie i życie. Sama też regularnie lądowała na oddziale i nie chciałaby zostać źle uleczona tylko dlatego, że ma nieodpowiednią krew czy poglądy. A takich ludzi było dużo więcej. Pozostawało jej mieć nadzieję, że mimo wszystko większość uzdrowicieli była tam z powołania i nie zgodziłaby się na żadne szkodliwe praktyki wobec pacjentów, ale to były tylko naiwne życzenia.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Salon   23.10.17 1:46

A więc Sophie nie miała wyrobionego zdania o Bones i tego, jak mogła wpłynąć na jednostkę. To nic. Nie oczekiwał tego po niej. Była w końcu młoda, dopiero zbierała doświadczenie jako auror oraz poznawała ludzi. Skinął głową w geście przyjęcia jej słów do informacji. Nie wyraził przy tym swojego zdania na temat Bones bo sam mało wiedział, a i nie chciał przy tym narzucać konkretnego spojrzenia na jej osobę.
- Jeśli to wszystko będzie dalej brnęło w takim kierunku, jakim brnie nie widzę innej możliwości, Sophie. Kłamstwo z natury ma krótkie nogi, a fakt, że nastroje się zagęszczają niczego nie ułatwia. Co prawda teraz pomimo pierwszomajowej tragedii zdaje się, że Grindewald przepadł, jednak ta trzecia siła...Sama słyszałaś - był w to zamieszany mój kuzyn, być może jest reszta bliższej mi rodziny - nie byłoby to takie dziwne i zaskakujące. Rozpatrując to pod kątem powinności robiliby to coś dobrego. W końcu to on był w swojej rodzinie inny, on miał złe poglądy. Nikt o tym jednak jeszcze nie wiedział - Kwestią czasu jest, jak ktoś z rodziny przypomni sobie o mnie i upomni się o obowiązki wobec rodowych wartości, o to by stanąć u boku rodziny w walce z mugolskim terrorem - tak to nazwały ostatnio gazety. Już się nie uśmiechał. Jego twarz była bez wyrazu. Wiedział, już teraz, że nie będzie w stanie spełnić tej prośby. Pojawią się pytania ze sztandarowym dlaczego? na czele. Żadna odpowiedź której by udzielił nie spotka się z aprobatą. Był tego pewien. Do tego im więcej ludzi było w zakonie tym więcej ich znało jego imię i nazwisko, tym mocniej rosła szansa na to, że komuś podwinie się noga, ktoś nieświadomie go zdradzi, przysporzy kłopotu. To nie tak, że nie ufał, jednak miał świadomość, że siłą zakonu byli głównie młodzi i nieco naiwnie nastawieni do świata ludzie. Młodość prócz siły jest domeną błędów.
- Nie, w Mungu coś takiego byłoby niedopuszczalne. Co prawda, ktoś uporządkowany i sprawny potrafiłby takie sprawy tuszować, lecz kwestią czasu byłoby to że wpadnie. Najpierw wyszłoby to w statystykach, skargach, potem aurorzy by się zainteresowali zgłoszeniami, to byłby incydent na bardzo szeroką skalę, którego nie dałoby się od tak zamieść pod dywan. Nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoliłby sobie na coś podobnego - opinii publicznej zawsze zależało nie tyle co na zadowoleniu ludzi, a sprawieniu by się nie stawiali. Uzdrowiciel bawiący się w pana i władcę w publicznej placówce...to byłby istny kij wciśnięty w mrowisko. Nikt rozsądny do tego by nie dążył.
- Zdarza się sporadycznie objawy przypadkowej niekompetencji, lecz nigdy tak daleko posuniętej by sprowadziła na kogokolwiek śmierć. Nikt nikogo w Mungu na siłę nie trzyma i wierz mi, wielu konserwatywnych uzdrowicieli wcale też nie stara się w jego murach zostać - poza nim też istnieje wiele miejsc pracy dla takich ludzi. Oni to wiedzą i z tego korzystają - to było normalne, że czasem uzdrowiciele względem kogoś bywali bardziej szorstcy, jednak jak na razie nikt nie przekroczył tak zuchwale pewnej granicy. To był w końcu Mung - należało więc brać poprawkę na to, że chcąc nie chcąc ma się tu kontakt ze szlamami. Ten, kto nie mógł tego znieść mógł szukać zastosowania swoich umiejętności gdzie indziej. Uzdrowiciel nie musiał pracować po stażu akurat w Mungu.
- Dziękuję ci, Sophie, że poświęciłaś mi trochę czasu. Jednocześnie, jeśli czujesz się trochę trochę zagubiona w zakonie i będziesz miała jakieś pytania to wiesz gdzie mnie szukać - dodał po tym, jak jeszcze sobie porozmawiali i powymieniali się informacjami. Następnie Adrien podniósł się powoli z fotela.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   23.10.17 13:27

Niestety, Sophia pracowała w Biurze Aurorów zbyt krótko, żeby znać na wylot wszystkich pracowników, a wcale nie było ich tak mało. Słyszała o Bones, ale było to wciąż zbyt mało, by mogła sobie wyrobić o niej pewną opinię. Wolała też wstrzymać się z pochopnym ocenianiem, bo to mogło okazać się zwodnicze, zwłaszcza w czasach, kiedy należało uważać, komu się ufa. Czas pokaże, kim naprawdę była Edith Bones i czy jej rzeczywiste poglądy i działania idą w parze z tym, co do tej pory słyszała. Zdaniem Sophii zaczynało się dość niefortunnie, bo zmarginalizowanie sprawy czarnomagicznego pożaru, w którym zginął poprzedni szef i kilku innych aurorów, a jej brat został ciężko ranny wydawało się podejrzane.
- Mam nadzieję, że się mylę i że za zaniedbaniem tamtej sprawy nie kryje się żaden spisek. Póki co pozostaje czekać i obserwować rozwój sytuacji – powiedziała, poruszając się niespokojnie. – Sama jestem ciekawa, co stało się z Grindelwaldem i dlaczego tak nagle... przepadł. – Ale nie można było zakładać, że był martwy, skoro nie znaleziono ciała. Równie dobrze zły czarownik mógł się dobrze ukryć, gdy tylko zaczęły się anomalie. Może to on sam był po części odpowiedzialny za ich wybuch? Robił w końcu wiele podłych rzeczy i dysponował magią, jakiej większość czarodziejów nie znała. – Słyszałam. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko skończy się... pomyślnie. – Tylko jak? Adrien Carrow z pewnością mógł stanąć przed trudnym wyborem, rodzina albo własne ideały. A Sophia mimo wszystko wierzyła, że był dobrym czarodziejem, któremu nieobojętna była słuszna sprawa, za którą poszedł na przekór poglądom rodziny, wiele ryzykując.
Odetchnęła z ulgą, słysząc, że wcale nie tak łatwo było działać na szkodę nieodpowiednich pacjentów. Rzeczywiście trudno było sobie wyobrazić, że nikt by niczego nie zauważył i by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach w ogóle ryzykował, bez względu na prywatne poglądy. Ze swojej pracy w Biurze Aurorów nie kojarzyła żadnej sprawy uzdrowiciela oskarżanego o jakieś podłe działania. Choć z drugiej strony, w pewnych kręgach słowo konserwatywnego szlachcica znaczyło więcej, niż słowo poszkodowanego niższego stanu; Sophia podejrzewała, że pewnym ludziom po prostu łatwiej byłoby się wykpić, ukrywając się za zasłoną wpływów i powiązań, podczas gdy niektóre ofiary byłyby zdane wyłącznie na siebie. Działania mogące godzić w stare rody zawsze stanowiły grząski grunt i Sophia zdawała sobie z tego sprawę.
- To dobrze. Miejmy nadzieję, że tak zostanie, ale wierzę, że gdyby coś się działo, na pewno łatwo zauważysz nieprawidłowości. – Carrow był w końcu bardzo doświadczonym uzdrowicielem i zapewne znał w Mungu każdego. Kto miałby łatwo zauważać oznaki czegoś złego, jak nie on? Musiała więc zaufać jego ocenie sytuacji, a i Zakon pewnie też mógłby się zainteresować przypadkami krzywdzenia mugolaków. Skoro w murach Munga działali członkowie Zakonu, to równie dobrze mogli być w nim i przedstawiciele tajemniczej, złowrogiej trzeciej siły. Nie byłoby dobrze, gdyby Mung stał się miejscem ścierania i manifestowania ideologii, skoro celem jego istnienia było niesienie pomocy poszkodowanym czarodziejom bez względu na pochodzenie. Nie byłoby to dobre też w Biurze Aurorów, więc Sophia musiała nieco baczniej obserwować współpracowników, choć na szczęście miłośnicy czarnej magii i dyskryminacji mieliby raczej niskie szanse, by przejść kurs i dostać się do pracy, nie budząc podejrzeń.
- Ja także dziękuję za spotkanie i rozmowę. Dla mnie, nowego członka Zakonu, to bardzo cenne doświadczenie – powiedziała. Tak właśnie czuła, więc cieszyła się, że Adrien znalazł dla niej czas, by odwiedzić ją i porozmawiać. Ale oczywiście nie tylko za to była mu wdzięczna, mając w pamięci, że miał duży udział w uratowaniu jej brata. – Oczywiście, gdyby tylko pojawiły się nowe wątpliwości, będę wiedzieć, kogo pytać.
Pożegnała się z nim, po czym wróciła do swoich czynności, zastanawiając się, co przyniosą kolejne dni.

| zt. x 2





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Beckenham, Overbury Avenue 13-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17