Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Biuro policyjne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Biuro policyjne   05.11.16 22:51

First topic message reminder :

Biuro policyjne

Odpowiednik kwatery głównej aurorów stanowi centrum dowodzenia dla czarodziejskiej policji. To tutaj zostają przyjmowane zgłoszenia jak również wstępne przesłuchiwanie przybywających osób szukających pomocy, spisywane są raporty i przeszukuje się dokumenty. Jest to średnich rozmiarów otwarte pomieszczenie z szerokim przejściem pośrodku, po którego bokach znajdują się biurka każdego z funkcjonariuszy. Na samym końcu znajduje się wejścia do gabinetu odpowiedzialnego za jednostkę przełożonego.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   08.12.16 12:13

/jakaś data

To nic przyjemnego, kiedy koszmar sprzed kilku lat do ciebie wraca. Wrócił do mnie wraz z odpakowaniem pergaminu. Listu, w którym poinformowano mnie o zmianie charakteru śledztwa, o zmianie osoby nadzorującej sprawę… znowu. Nie byłam tym zdziwiona. Dziwiło mnie tylko to, że dalej byłam podejrzana. Dalej drążyli sprawę sądząc, że to właśnie ja jestem odpowiedzialna za śmierć tej kanalii. Gnidy. Psidwakosyna. Tego potwora. Zasłużył na śmierć, na wszystkie męczarnie, których dostąpił przed ostatecznym zgonem. Zasłużył nawet na wiele więcej. Na wieloletnie tortury, by poczuł to, co czułam ja. Wtedy niewinna nastolatka, dziecko jeszcze, dopiero uczące się życia. A on je zniszczył, tak po prostu. Bo miał taką potrzebę. Niestety trzymanie go w domu i poddawanie najwymyślniejszym karom było zbyt ryzykowne. Nie chciałam przez takie ścierwo lądować w więzieniu. Azkabanie? I na dokładkę pocałunek Dementora? Nie zasługiwałam na to. Nie byłam zła, byłam skrzywdzona. I nikt by mi nie pomógł, mężczyźni mogą wszystko. Kobiety nic. I nikt nie przekona mnie, że jest inaczej.
Z grobową miną przyjęłam termin spotkania. Czego jeszcze ode mnie chcieli? Nie dość się wycierpiałam? Zacisnęłam mocno szczękę, przygryzłam język nie chcąc mówić tych wszystkich okropieństw. Zostawiłam Jowisza w domu. Hodowlę pod opieką pracowników. Emocje za drzwiami. Teleportowałam się sprzed domu w ciemny zaułek nieopodal Ministerstwa. Wywoływało ono we mnie dreszcz przerażenia wymieszanego z obrzydzeniem. Kolejne przesłuchania, formalności, maglowanie tego samego tematu. Psy były jednak upierdliwe, konsekwentne i honorowe. Wiem o tym jak nikt inny. W zwierzętach ceniłam te cechy, w przypadku ludzi stojących niby na straży prawa nie.
Sprzed drzwi chciałam zawrócić. Wzięłam jednak głęboki wdech, poprawiłam włosy oraz spódnicę. Rozejrzałam się kontrolnie wokół. Przechodzący obok ludzie nie zwracal na mnie uwagi. Zapukałam. Usłyszawszy pozwolenie na wejście do środka, przekroczyłam próg biura. Zerkałam to na jedno biurko, to na drugie, w poszukiwaniu wskazówek dotyczących mężczyzny, z którym miałam nieprzyjemność odbyć spotkanie. Nie zamierzałam nalegać; jeśli nikt się po mnie nie upomni, powiem, że byłam na miejscu, ale spotkanie nam nie wyszło. No trudno.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   28.12.16 12:21

4 kwietnia
Wszystko zaczynało się zmieniać. Marzec rozciągał się do niemożliwie długiego okresu. Zupełnie jakby trwał nie trzydzieści jeden, a sto dni. Śmierć Cilliana, ciąża Artis, cholerny John Carter. Co jeszcze miało się wydarzyć? Nie uwierzyłby, gdyby ktoś mu o tym powiedział jeszcze miesiąc temu, że tyle graniczących ze sobą wydarzeń może wydarzyć się w tak krótkim czasie. Tak samo sprawa związana z gangiem, który między innymi handlował młodymi czarownicami i mugolaczkami. Niewidzialna Ręka. Co za beznadziejna nazwa, ale Carter właśnie z nią musiał się mierzyć i to teraz. W najmniej odpowiednim momencie. Dodatkowo nie tylko tę sprawę miał na głowie. Przez chaos wywołany na referendum i później po opublikowaniu wyników, magiczny świat zwariował. Był wściekły. Niemożliwe żeby taki duży procent społeczeństwa zagłosował w ten sposób. Już nawet pięćdziesiąt procent byłoby podejrzane, ale ponad osiemdziesiąt?! Nie, nie. Coś było nie tak i można było to wyczuć na kilometr. Przekupstwo i korupcja, która trawiła Ministerstwo Magii niczym zgnilizna. Rozrastała się jak choroba weneryczna i nikt nie znał na nią lekarstwa. Raiden czuł jej swąd pod skórą praktycznie ciągle. Wszyscy biegali jak poparzeni nie tylko w biurze, ale również w pozostałych Departamentach. Biedacy pozbawieni pracy musieli sobie radzić na innych, mniej zajmujących stanowiskach. Widział ich twarze, rozmawiał z nimi i czuł oddech wielkiego stwora władzy na karku Wilhelminy Tuft. Jedyną pociechą w tym wszystkim była Sophia i Artis. Obie starały się w jakiś sposób załagodzić jego gniew, ale równocześnie zgadzały się z nim co do słowa. Bez nich możliwe że dałby się pochłonąć tej nienawiści i zbulwersowaniu zachowaniem Minister Magii, która wprost łgała.
Ocknął się wraz z uderzeniem papierów na jego biurko. Podniósł zirytowane spojrzenie na stojącego przed nim McTellera, który był już naprawdę wysłużonym policjantem, ale dawno stracił swój zapał i umiejętności.
- Podobno przydzielili ci kolejną sprawę - mruknął spod swoich wąsisk z wyraźną pogardą dla młodszego i zdecydowanie pewniejszego siebie gliny.
- Wyśledzenia twojego mózgu? - odparł Carter, nie mając ochoty oglądać tego gbura. Miał wystarczająco dużo na głowie. Usłyszał parsknięcie, jakąś odzywkę, by uważał, ale wtedy podeszła panna Molly, która odpowiadała za przyjmowanie zgłoszeń i nieprzyjemna wymiana zdań musiała się zakończyć.
- Ktoś do ciebie - powiedziała do Raidena, a ten skinął głową, po czym odprowadził spojrzeniem McTellera. Nie spodziewał się nikogo, więc też nie wiedział czego się spodziewać. Miał jednak nadzieję, że nie chodziło o nic poważnego.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   03.01.17 14:54

Nie myślałam już za wiele. Zwyczajnie stałam oczekując na swoją kolej. Tak, poszczególne wspomnienia czy obawy pojawiały się w mojej głowie, ale starałam się o nich zapomnieć. Wyciszyć się. W końcu czeka mnie kolejna, żmudna przeprawa przez nieustannie to samo bagno. Nie odpuszczają. A ja pragnęłam stąd uciec, jak najdalej. Tylko moje nogi były nienaturalnie ciężkie. Ciało spięte, gotowe do ataku. Nie miałabym szans, ale to się tak naprawdę nie liczyło w tym momencie. Chciałam wrócić do domu. Do spokojnej przystani. Zabawne, że miałam kiedykolwiek tak o nim pomyśleć. Właśnie tutaj, w policyjnym biurze, w Ministerstwie. Będącym już zupełnie innym miejscem niż przed miesiącem. Nie dałam po sobie poznać, że się denerwuję. Że czuję się nieswojo. Zamknęłam za sobą drzwi, stanęłam pod ścianą w oczekiwaniu na swoją kolej. Mijały minuty, nic się nie zmieniało. Dopiero jeden z przechodzących, tłustych gości spytał o moje personalia. Usłyszawszy je przekazał sprawę komuś innemu. Mogłabym przysiąc, że patrzyli na mnie jak na jakiegoś zbira. Kryminalistkę. A ja… ja tylko broniłam siebie. I inne, potencjalne ofiary. Nikt nie powinien mieć mi tego za złe. Nikt.
Wreszcie usłyszałam zaproszenie do środka. Weszłam, ponownie zamykając za sobą drzwi. Skierowałam kroki do postawnego blondyna, do którego polecili mi podejść. Tak więc zrobiłam. Z miną niewyrażającą niczego, jeszcze. Zacisnęłam dłoń na torebce, wbiłam swoje spojrzenie w twarz funkcjonariusza doskonale wiedząc, czego się spodziewać. Jak zawsze. Schemat powtarzał się nieustannie.
- Bellona Greyback – przedstawiłam się. Teraz moja twarz mówiła, że to on powinien wiedzieć co z tym zrobić. Byłam tu tylko dlatego, że mi kazali. Gdyby to ode mnie zależało, nigdy bym się tu nie zjawiła. W razie czego może mnie odesłać do domu, nie będę zła. Tak sobie właśnie mówiłam, z zacięciem stojąc przed jego biurkiem. Chyba zaczęłam mieć mdłości.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   06.01.17 20:56

Nie wiedział dokładnie o co chodzi. W końcu spraw teraz miał od groma i jeszcze więcej. Zaginione dzieci, czarodzieje, morderstwa, dekapitacje, wyżynanie jednorożców... Niektórzy sądzili, że to jakaś czarnomagiczna sekta, która wypijała ową krew z czaszek swoich ofiar, by potem posiąść niewyobrażalną moc. Dla Raidena to wszystko nie trzymało się kupy. Owszem. Bał się i przeczuwał, że było to coś większego, ale za każdym morderstwem czy zabraniem czyjegoś dziecka nie stał demon z piekła rodem. Niektórzy przecież zostali złapani i byli to ludzie którzy chcieli okupu. Nie władzy, nie ofiar z dziewic. Zdarzali się psychopaci i Carter doskonale zdawał sobie sprawę z ich istnienia. Niejednego już przyskrzynił i wiedział czym to się kończy. Zawsze ktoś cierpiał. Na tym opierał się ten świat. Dobrzy i źli dalej się rodzili, chociaż każdy z nich miał wybór. Mógł pójść w prawo lub w lewo. Może dzięki temu wielu przestępców, by się nimi nie stało? Czasem jednak świat robił z porządnych ludzi brutali. Skrzywdzeni, pozostawieni, samotni. Ale oni też mieli wybór. Tym właśnie różnili się od zwierząt. Rozumieli konsekwencje i mieli świadomość, co się może wydarzyć, gdy postąpią inaczej.
Gdy usłyszał wypowiedziane imię i nazwisko, podniósł głowę na stojącą przed jego biurkiem dziewczynę. Nie kojarzył specjalnie jej twarzy, ale nazwisko zaraz przypomniało mu o papierach, które przeglądał.
- Proszę usiąść - rzucił luźno, zanim zaczął przeszukiwać stosy dokumentów na swoi biurku. Musiał przyznać, że był niezłym bałaganiarzem. - To musiało być gdzieś... O, jest! - mruczał pod nosem, aż nie wyciągnął odpowiedniej teczki. Paskudna sprawa. Trup, wkurwiona rodzina i jedna podejrzana bez dowodów. Pięknie. I ta właśnie podejrzana siedziała naprzeciwko niego. - Raiden Carter. Przekazano mi sprawę, w której gra pani sporą rolę - powiedział, przeglądając akta. - Niestety będę musiał przesłuchać panią ponownie, bo nie lubię niedomkniętych spraw. Szczególnie jeśli naciska na mnie szef. To tylko drobna formalność. Nic więcej - zakończył swój chwilowy monolog, chociaż dopiero teraz wrócił spojrzeniem do dziewczyny. Chyba powiedział nieco za dużo...




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   12.01.17 12:23

Domyślałam się, że to nienajlepszy okres na podobne sprawy. Czasy były niepewne, policjanci mieli z pewnością dużo więcej pracy niż zwykle. Moje przyjście tutaj nie było moim kaprysem lub wymysłem, to wszystko odbywało się wbrew mojej woli. Przez pismo, które przyleciało do mnie kilka dni temu. Gdybym mogła, nie zawracałabym nikomu głowy odpisując uprzejmie, że dziękuję, ale nie skorzystam z tej arcyciekawej propozycji. Sęk w tym, że była ona nie do odrzucenia. Nie odrzuciłam jej, zjawiłam się w wyznaczonym odgórnie terminie w odpowiednim miejscu. Moja pewność siebie wyglądała bardzo złudnie, ale nie zamierzałam nikogo naprowadzać na żadne tropy. Musiałam grać. Tak naprawdę niewiele potrzebując do tej znudzonej wszystkim postawy. Ta sprawa faktycznie zaczęła mnie nużyć. Ciągnąc się od kilku lat, bez dowodów, najwyżej z podejrzeniami rodziny zamordowanego potwora. Potwora, który nie zasługiwał na życie. Kto wie ile dziewcząt zdążył już skrzywdzić? Na pewno nie byłam jego pierwszą ofiarą. Wyświadczyłam światu przysługę pozbywając się go z tego padołu. Żałowałam, że nikt nie docenił tych starań. Że nikt nie ucieszył się z o jednego zwyrodnialca mniej. Zamiast tego drążyli temat, rozkopywali dawne rany, pokazywali palcem na potencjalnych sprawców. Na mnie. Jego rodzina twierdziła, że miał odwiedzić hodowlę chartów przed swoim zniknięciem. Nie byłam przecież jedyną jej właścicielką w tym kraju. A jednak to ja miałam stać się ich kozłem ofiarnym. Gardziłam tą sytuacją tak jak miejscem, w którym się znalazłam. Znów zacisnęłam dłoń na uszach torebki. W milczeniu wpatrywałam się w mężczyznę siedzącego za biurkiem. Nie wyglądał na nikogo zorganizowanego, ale pozory bywają mylące.
Usiadłam jak tresowany pies. Na komendę. Odsunęłam krzesło, na które opadłam ciężko. Spoglądałam spokojnie na otoczenie wokół, aż w końcu zatrzymałam się na funkcjonariuszu, którego mi przydzielono. Kolejny wszechwiedzący, kolejny z poczuciem wyższości nad zwykłym obywatelem, kolejny, który obierze sobie za punkt honoru wyciśnięcia ze mnie wszystkiego. Kolejny, który zrezygnuje. Koło się toczy, witamy na kolejnym spektaklu.
- Nie gram żadnej roli. To zwykłe pomówienia – sprostowałam z zacięciem. Zmarszczyłam czoło słuchając o kolejnym przesłuchaniu. Którym z kolei? Po dwudziestym przestałam już liczyć. – To marnotrawstwo czasu – odparłam chłodno. Nie mógł wiedzieć, że dla mnie to wszystko jest tak mocno bolesne. Ciągłe powracanie do wyrządzonej mi przed laty krzywdy. Nie mogłam jednak pisnąć o tym ani słówka; znalazłby się motyw, którego do tej pory nie potrafili odszukać. Tak musi pozostać w sferze mojego umysłu jeśli nie chcę trafić za kratki.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   13.01.17 16:28

- Była pani jednak świadkiem w tej sprawie - odparł, przenosząc na nią spojrzenie. - Będę przesłuchiwał każdego notowanego w papierach świadka, dlatego proszę się tak nie oburzać. Muszę zebrać informacje raz jeszcze. Każdemu zależy na sprawiedliwości, czyż nie? - spytał, widząc jak kobieta się spięła. Ukrywała coś? Na pewno były powody, by podejrzewać ją o wzięcie udziału w zniknięciu owego jegomościa, skoro Donovan przekazując mu tę sprawę i swoje prywatne notatki a propos śledztwa, wyraźnie zaznaczył by uważał na pannę Bellonę Greyback. Dlaczego? Tego Raiden jeszcze nie odkrył, chociaż niewątpliwie miał do tego dojść. Starszy policjant zaufał mu na tyle, by podzielić się z nim swoimi podejrzeniami, a do tego był pewny, że Carter doprowadzi sprawę do końca. Nie zamierzał jej szkalować, bo nie było to w jego guście, ale na pewno zapowiadało się interesujące śledztwo. W końcu miał naprawdę wiele innych spraw, ale z tym nie musiał się spieszyć. Tutaj trup był już trupem od kilku lat, a jeszcze miał zaginięcia, gdzie szansa na to, że ktoś żył była zdecydowanie większa niż w przypadku definitywnej i potwierdzonej śmierci owego faceta. Raiden wiedział, że każdy kij miał dwa końce, a jedna strona medalu zawsze kryje tę drugą, dlatego jeszcze nie rzucał oskarżeń. Musiał obserwować i to właśnie zamierzał zrobić w przypadku tej sprawy. Wierzył w swoje słowa a propos dużej roli panny Greyback, a jej reakcje jedynie potwierdziła, że coś było na rzeczy. A on zamierzał się dowiedzieć co to było.
- Chciałbym jedynie ustalić parę faktów, a na przesłuchanie umówić się w dogodnym dla panny terminie - dodał łagodnie. - Urodzona dwunastego stycznia trzydziestego pierwszego. Zajmuje się pani hodowlą i tresurą chartów angielskich. Wciąż jest pani zaręczona?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   31.01.17 13:34

Nie oburzałam się. Było mi raczej bardzo przykro, że policja zamiast brać się za ważne przypadki, ciągnęła w nieskończoność nieistotną sprawę. Zabierając czas i sobie, i mi. Nie odwracałam wzroku, wręcz hardo utrzymując ten sposób kontaktu, ale w pewnym momencie zaczęłam tracić cierpliwość. Czego jednak nie okazywałam. Usiadłam nieco wygodniej na krześle, opierając się o nie plecami. Jak mogłam być świadkiem, jak nie wiem co stało się z tamtym mężczyzną? Tak brzmiała oficjalna wersja.
- Nie byłam żadnym świadkiem. Nie wiem skąd te przypuszczenia – sprostowałam więc. – Maglujecie to bez końca, a nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nadal nie mam pojęcia o co chodzi z tamtym człowiekiem – zapierałam się, choć moja postawa mogła wydawać się raczej lekceważąca. Skrzyżowane ręce na piersi, dumnie zadarty podbródek. – Raz jeszcze? Nikt ich do tej pory nie spisał? – spytałam tym szczerze zdziwiona. Otworzyłam aż szerzej oczy nie mogąc uwierzyć w podobne rewelacje. To było wręcz… zatrważające. Człowiek mówi im w kółko to samo na przestrzeni kilku lat, a oni nie są w stanie sporządzić z tego notatek, by je dołączyć do kartoteki? Naprawdę nie mieściło mi się to w głowie. Poczułam, jak zaczynam kipieć od środka. Spokój. Muszę głęboko, spokojnie oddychać, wyciszyć nerwy, to było najważniejsze w tej chwili.
Dogodny termin? Przewróciłam oczami starając się nie rzucać pochopnych słów. Dla mnie żaden termin nie będzie dogodny. Nie mogłam się doczekać kiedy ta sprawa wreszcie się przedawni, a ja będę mogła odzyskać należny mi spokój. Żałowałam, że nie było tu ze mną Aarona, on z pewnością przemówiłby mężczyźnie do rozumu.
- Tak – rzuciłam dla potwierdzenia, ponownie wpadając w stan znudzenia. Trwający mikrosekundy, bo ostatnie pytanie znów wywróciło do góry nogami moją zdolność pojmowania. – A co to ma do rzeczy? To moja sprawa – odparłam spokojnie. Jeszcze. Co to za zwyczaje wchodzić ludziom w ich prywatne życie?





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   31.01.17 17:20

- Pani posłucha. Mam ważniejsze sprawy, ale szefostwo kazało mi się temu przyjrzeć. Na prośbę rodziny - wytłumaczył, krzywiąc się lekko. Nie zamierzał tego brać, szczególnie że miał wiele innych rzeczy do roboty. To miało pewnie się przeciągnąć do kilku jak nie kilkunastu miesięcy. Nie rokowało na specjalnie szybko rozwiązane śledztwo. Jeśli tamten gliniarz jej nie rozwiązał po takim czasie, to dlaczego on by miał? Wiadomo, że był dobry w tym co robił i zapewne dojdzie do rozwiązania, ale... Nie był to priorytet. Nigdy nie był. Co to za różnica czy sprawa poleży jeszcze do grudnia? Martwi pozostaną martwymi. To się akurat nie zmienia, bo sam wiedział o tym doskonale. - Oh, spisali. Ale pytania które zadawali... No, cóż - mruknął, zaglądając do akt i unosząc brwi. On zadałby inne. Lub zadałby więcej. To był ciężki i długi dzień. A jeszcze się nie skończył. Co jeszcze go czekało? Oby nie natknął się na Artis, bo ich relacje ostatnimi czasy były dość napięte. Lekko powiedziawszy. Na szczęście mógł siedzieć w robocie i nikt się nie doczepiał. Nawet nie miał zbytnio czasu na sen, bo pracował dwadzieścia cztery godziny na dobę przez ostatnie trzy dni. Jeszcze pół dnia i pewnie miał mieć halucynacje. Miło. Podniósł spojrzenie jeszcze raz na dziewczynę przed sobą, próbując wyczytać coś z jej twarzy. No, cóż. Zadowolona to ona nie była podobnie zresztą jak on. - Ja będę zadawać pytania - odparł lekko, czytając jeszcze jej akta. Nic specjalnego, ale była główną podejrzaną według starszego kolegi. Czyli należało to zbadać. - Kiedy więc odpowiada pani przesłuchanie?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   15.02.17 9:32

Sekundy, minuty mijały. Zamiast coraz bardziej się relaksować, ja popadałam w coraz większą irytację. Musiałam uważać, bo policjanci bywali niezwykle wrażliwi; tylu, ilu zdołałam ich poznać, odznaczali się właśnie delikatną strukturą własnego ego. Nie lubiłam ich, choć nie potrafiłabym wskazać tego konkretnej przyczyny. Jakby się nad tym głębiej zastanowić, nie mieli oni możliwości karania adekwatnie do popełnionej zbrodni, bo to nie oni o tym decydowali. Stanowili organ jedynie wykonawczy. Prawo miało gdzieś kobiety oraz ich krzywdę, dopiero może po morderstwie na mojej osobie ktokolwiek ruszyłby tyłek, by ukarać sprawcę. A tak… nie mogli i na pewno nie chcieli nic zrobić. Ten bydlak nadal chodziłby po tej ziemi krzywdząc inne, niewinne kobiety. Moje myślenie pomimo bezsprzecznej racjonalności niczego by nie zmieniło. Zrobiłam dobrze. Tylko nie chciałam za to płacić. Nie teraz, kiedy miałam prawdziwą szansę żyć normalnie.
Skinęłam głową. Co więcej mogłam zrobić? Powiedzieć? Nic. To i tak nie zależało ode mnie. Najwidoczniej policja lubiła odgrzebywać stare sprawy i męczyć nimi najmniej lubianych mundurowych. Spojrzałam więc na mężczyznę siedzącego przede mną z niejako współczuciem. Będzie musiał zająć się beznadziejną sprawą, która nie zaprowadzi go do niczego, tego byłam pewna. Straci niepotrzebnie czas, który mógłby wykorzystać na inne, ważniejsze sprawy niż coś tak bezsensownego. Ostatecznie mogłabym powiedzieć, że to nie moja sprawa, ale tak naprawdę to właśnie ja będę się z nim męczyć tracąc też mój czas. Przygryzłam usta, nie mówiąc już nic. Spojrzałam trochę beznamiętnie w stronę okna, jak gdybym czekała na dopełnienie formalności. Nie zamierzałam mówić więcej niż to konieczne. Tak jak nie interesowały mnie poczynania policjanta. Dopiero na dźwięk jasno wyrażonego pytania obróciłam głowę spoglądając na niego z obojętnością.
- Byle nie końcówka kwietnia. Może być maj – odparłam, mając w pamięci mój ślub. Który choć miał się odbyć za granicą, to i tak należało się do niego przygotować. Nie chciałabym mieć jeszcze na głowie durnych przesłuchań psujących humor. Maj będzie spokojniejszy, a przynajmniej tak mi się wydawało.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro policyjne   15.02.17 16:41

Skinął głową na jej słowa. Mieli teraz o wiele więcej ważniejszych spraw i nie zamierzał specjalnie przyspieszać przedawnionego wydarzenia, które nie było specjalnie ważne. Owszem. Czuł na plecach oddech swojego szefa, ale Skinner sam wiedział, że na nic zdadzą się słowa rozkazu. Raiden musiał, po prostu musiał się dowiedzieć, co powodowało wylew tych wszystkich zaginięć, morderstw... Wszyscy chodzili jak na szpilkach, jednak swoje podłoże w tym wszystkim miało również referendum. Temat wciąż był świeży i dla niektórych osób rozmowy o tym nie miały się nudzić. Sam należał do tej grupy, ale chodziło tutaj i coś więcej. Wszyscy to wiedzieli. Na razie jednak miał przed sobą dziewczynę. Młodą kobietę, która wyraźnie spinała się na każde jego pytanie. Nie wyglądała też na szczęśliwą z pobytu w Ministerstwie Magii, ale kto był? A szczególnie po wezwaniu do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Chyba nawet niektórzy pracownicy kręcili nosem, gdy mieli tu się pojawić. Raiden może i nie przepadał za siedzeniem na tyłku cały dzień, ale to było jego miejsce pracy. I tak większość dni spędzał w terenie, więc nie mógł narzekać. Podobało mu się tak jak jest. Teraz miał tyle samo papierków, co wychodzenia na zewnątrz, a mimo to wciąż czuł, że dokumentacja go przytłacza. I jakby tłamsiła dodatkowo. Słysząc i widząc obojętną twarz panny Greyback, odetchnął bardzo cicho.
- W takim razie wyślę do pani sowę z informacją i przypomnieniem. Na razie nie mogę zbyt daleko planować podobnych przesłuchań - wytłumaczył jej, chociaż nie musiał. Miał pełne ręce roboty i wystarczyło się rozejrzeć, by to dostrzec. - Wszelkie dalsze instrukcje będą właśnie w owym liście. Na razie to wszystko - dodał, zamykając teczkę z jej danymi jak i powiązaniami ze sprawą. Uśmiechnął się blado, czując nadchodzące zmęczenie i dziwną stagnację. Musiał skończyć tę robotę czym prędzej i wyjść na zewnątrz. - Do widzenia - mruknął i odprowadził kobietę spojrzeniem do drzwi. Oby nikt na niego już dzisiaj nie czekał. To był dziwny dzień.

|zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Biuro policyjne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Biuro i mieszkanie Gwen
» Biuro szeryfa i areszt
» Parowanie - Biuro Matrymonialne
» Biuro koronera i laboratorium
» Biuro szeryfa i areszt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17