Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Szachy czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Szachy czarodziejów   04.04.15 20:25

First topic message reminder :

Szachy czarodziejów

Tuż przy głównej ulicy, niedaleko Lodziarni Floriana Fortescue, znajduje się niewielki, zadaszony placyk, na którym postawiono kilka stołów z planszami do gry w szachy. Nad każdym z nich lewitują zaczarowane świece. Szachy cieszą się na ulicy Pokątnej dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród starszych czarodziejów i wiedźm. Zdarza się też - szczególnie wtedy, gdy pogoda dopisuje - że przechodzący tędy czarodzieje zatrzymują się i obserwują grę, a także obstawiają zakłady. Co kilka miesięcy Departament Magicznych Gier i Sportów Ministerstwa Magii organizuje czarodziejskie zawody, w których można wygrać króliczą łapkę i 200 galeonów.

Magiczne szachy: postaci przez trzy tury rzucają kością k100, do rzutu dodając bonus (lub karę) z biegłości numerologia. Wyższy wynik ukazuje przewagę jednej z postaci. Zwycięża postać, która ostatecznie otrzyma wyższy wynik, ale musi on wynosić przynajmniej 100. Krytyczny sukces oznacza natychmiastowe zwycięstwo (szach-mat) a krytyczna porażka natychmiastową przegraną. Efekty krytyczne mają zastosowanie wyłącznie na korzyść tych postaci, które posiadają biegłość numerologii (Przykładowo, jeśli postać wyrzuci krytyczną porażkę, a jego oponent biegłości nie posiada - nie jest w stanie zauważyć błędu swojego przeciwnika i wykorzystać go na swoją korzyść. Podobnież postać, która nie posiada biegłości, nie jest w stanie wykorzystać krytycznego sukcesu na swoją korzyść.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   27.04.17 0:46

|29 kwietnia

Korzystając z przerwy w pracy uznała, że świetnym pomysłem będzie krótki spacer i zaczerpnięcie względnie świeżego powietrza. Spędzanie czasu w zamkniętym pomieszczeniu wśród mąk, składników różnej maści i kurzu nie było odpowiednie dla jej zdrowia, a w ostatnim czasie coraz częściej męczyła się tkwiąc w jednym miejscu przez dłuższy czas. Rzadko kiedy pracowała sama, ze względu na dużą ilość cukierników - dzielili się po równo obowiązkami, jednak to działało na nią nadzwyczaj frustrująco. Miała dużo pomysłów, niejednokrotnie eksperymentalnych i ekstrawaganckich połączeń smakowych, które można było pokochać albo znienawidzić, w związku z czym swoje autorskie słodycze tworzyła głównie po godzinach, jeśli nie po nocach, gdy nikogo nie było w cukierni. Na szczęście właścicielce nie przeszkadzały ambicje młodych pracowników, w zasadzie całkiem je sobie chwaląc.
Tym razem zabrała ze sobą jedno z całkiem zwyczajnych, małych ciast, które zamierzała zjeść w formie spóźnionego śniadania. Lubiła je, bo połączenie ciasta cytrynowego z delikatnym kremem waniliowym i niewielką ilością lukru przypominało jej o lecie i słonecznych dniach, które przeważnie spędzała wśród natury. A najchętniej nad morzem z daleka od ludzkości - tylko wtedy udawało jej się nie myśleć o bagnie, w jakie się kiedyś wpakowała i w jakie pakowała się ponownie. Idąc przed siebie dość leniwym krokiem zainteresowała się samotnym chłopcem siedzącym przy jednej z planszy szach czarodziejów. Niemal od razu mogła przypisać go do jednej z grup społecznych ich magicznego półświatka; nie lubiła nikogo oceniać po okładce, jednak osoby z tej rzekomo najlepszej grupy zawsze wyglądały idealnie. I nie wiedziała co wpadło jej do głowy, żeby zboczyć z trajektorii swojego docelowego lotu, by bez słowa usiąść naprzeciwko Alastaira.
- O tej porze dnia nikt tutaj nie bywa, marna szansa na znalezienie przeciwnika - powiedziała jakby nigdy nic, jakby znali się od lat. Ariadna przeważnie stroniła od towarzystwa osób o szlachetnej krwi, a wynikało to głównie z jej opinii na ten temat. Niepochlebnej, obśmiewającej i dość pogardliwej, której przeważnie i tak nie wyjawiała. Potem położyła małe pudełko na stole w zachęcającym geście podając chłopakowi widelczyk.
Zawsze wyznawała zasadę, że jedzenie łagodziło obyczaje. W przypadku dziewczyny potrafiło załagodzić nawet konflikt i zmienić jej punkt widzenia w danym momencie - a poza tym była ciekawa jak wybredne podniebienia mają tak eleganccy mężczyźni.





Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Pracuje w Ministerstwie
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   03.05.17 17:52

O tej godzinie faktycznie ciężko kogokolwiek tu spotkać - może poza wiatrem wyjącym w ślepych zaułkach i poza sprzedawcami, wiecznie krzątającymi się dookoła. Dlatego odgłos kroków zwraca moją uwagę, najwyraźniej przez lata pracy wyczuloną na cudzą obecność. I tak dostrzegam Ciebie - ciemnowłosą kobietę, zapewne niewiele ode mnie młodszą, choć dość sporo niższą. Zdecydowanie nie wyglądasz jak bogata szlachcianka, ani jak czystokrwista trzpiotka próbująca wkręcić się na salony. Nie zwracam jednak na to uwagi. Może dlatego, że nie mam siły. Może dlatego, że czystość krwi ani stan majątkowy nie jest pierwszym o co pytam - z pewnością unikam szlam, nie mam jednak absolutnie nic przeciwko dzieciom innych czarodziejów, choćby nawet o mniej szlachetnym rodowodzie. Czasami chciałbym nawet nieco poszerzyć swoje towarzystwo, lecz najwyraźniej nie mogę przekroczyć pewnej granicy bycia złotym chłopcem z idealnymi lokami, w idealnie skrojonych szatach i o idealnie szmaragdowych oczach. Równie dobrze mógłbym mieć wypisane na czole "jestem Nottem".
Moją uwagę przyciąga jednak coś innego. Masz bardzo nietypowy kolor oczu, w południowym słońcu mieniących się niemal czystym złotem. Kiedy sprawy przyjmują nieoczekiwany obrót i zamiast zupełnie mnie zignorować, przysiadasz się, w moich oczach pojawia się iskierka zaciekawienia. Nie mam problemu z tym, że nasze spotkanie może być niecodzienne. Wręcz przeciwnie. Potrzebuję odrobiny niecodzienności.
- Obawiam się, że to prawda, ale zawsze warto próbować - mówię, przejmując od Ciebie ton "jakby nigdy nic", zupełnie tak jakbyśmy znali się długie lata.
Jestem trochę zdziwiony pudełkiem na stole, ale nie daję tego po sobie poznać i z wdzięcznością przyjmuję widelczyk. Wiele rzeczy mogę o sobie powiedzieć, a jedną z nich jest z pewnością to, że kocham jedzenie. Szczególnie dobre jedzenie. Szczególnie słodycze. Więc nie mogę oprzeć się tej dziwnej propozycji i znów zachowuję się jakbyśmy znali się całe wieki.
Ciasto ma wyśmienity smak - jakby ktoś zamknął lato w kawałku tortu. Cytryna z nutą wanilii i słodkim lukrem, to zdecydowanie było połączenie warte fortuny. Idealna konsystencja, niemal rozpływająca się w ustach.
- Toż to prawdziwe arcydzieło! - mówię, prawie wymachując widelcem.
Domyślam się, że jest ręcznie robione i najwyraźniej przez kogoś obdarzonego niemałym talentem.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   04.05.17 23:57

Gdybyś tylko wiedział jak bardzo niecodzienna potrafię być, to bardzo szybko byś uciekł. W końcu jej zuchwała osoba budziła wiele kontrowersji wśród znajomych z magicznego półświatka, nawet jeśli próbowała się hamować. Zadowolona poprawiła się na miejscu naprzeciwko, posyłając chłopakowi uśmiech, wszak do tej pory nie spotykała się ze zbyt miłym traktowaniem ze strony osób o błękitnej krwi. Nie rozumiała z czego wynikało ich zachowanie i czy faktycznie byli wychowywani w tak sztywnym tonie, ale po pewnym czasie przestała próbować; znacznie bardziej odnajdywała się w towarzystwie osób swojego pokroju, gdy niespecjalnie musiała zważać na słowa, czyny i gesty, które w tych wyższych sferach mogły przekreślić ją na zawsze w oczach innych rodów.
Nie powiedziała już ani słowa, obserwując Alastaira. Była wyraźnie zainteresowana jego reakcją na ciasto, a szczególnie na jego smak; gdy takową uzyskała skłoniła się teatralnie.
- Cieszę się. To znaczy, że można ci ufać - stwierdziła żartobliwie, zgarniając pojedyncze kosmyki włosów za ucho. - Jeśli ktoś nie lubi słodyczy to znaczy, że jest coś z nim nie w porządku. Przeważnie się to sprawdza - dodała konspiracyjnym szeptem, jakby właśnie zdradzała mu tajemnicę pokroju ministerstwa magii. I chociaż żartowała, tak w jej słowach było ziarenko prawdy, w które wierzyła; naturalnie nie mierzyła każdego jednakową miarą.
Niewiele potem zmieniła temat.
- Jeśli chcesz, to mogę z tobą zagrać. Mam kilka minut, pogoda jest ładna. Mamy ciasto i spokój - zaoferowała, gestem ręki wskazując na prawie opustoszałą okolicę. Miała wrażenie, że skądś go kojarzy; nie wyglądał na wiele starszego ani młodszego od niej, jednak odrzucała okolice Nokturnu i bary, w których kiedyś spędzała sporo czasu. Może Hogwart? Co prawda w szkole izolowała się od poważanego towarzystwa i od ludzi w ogóle, ukrywając się przez pewien czas po kątach, jednak co trzeba było jej przyznać - zawsze była na bieżąco ze szkolnymi plotkami. To dawało jej w jakiś sposób odetchnąć od problemów, które śniły się jej po nocach. - A jeśli nie, to możemy porozmawiać. Co cię sprowadza akurat w te rejony? - oparłszy łokieć o kamienny stół a zaciśniętą w piąstkę dłoń o podbródek, wlepiła spojrzenie w towarzysza dzisiejszego popołudnia.





Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Pracuje w Ministerstwie
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   05.05.17 14:17

Nie sądzę bym uciekał przed niecodziennością - nie widzę bowiem nic straszniejszego od sylwetki własnego ojca, z potworami spod łóżka przyjaźnię się nie od dziś. Wszystkie wydają się nadzwyczaj miłe przyrównując je do postaci mego rodzica.
Uśmiecham się gdy kłaniasz się teatralnie i zaraz przytakuję Twoim późniejszym słowom.
- Zgadzam się w zupełności - rozpoczynam. - Niemniej jednak sądzę, że tak dobre ciasto smakowałoby każdemu.
Sam jestem ogromnym fanem słodkości i nie wyobrażam sobie do końca życia bez nich. Osoby z talentem kulinarnym szybko zyskują sobie moją przychylność. Wszakże uwielbiam dobre jedzenie, zwłaszcza już ciasta i wypieki. Niektórzy śmieją się, że za kilka ciasteczek mógłbym nawet zabić. Może nie jest to tak dalekie od prawy? Najpierw słucham uważnie wszystkiego co masz do powiedzenia by następnie udzielić Ci zbiorczej odpowiedzi.
- Czkawka teleportacyjna - rzucam w odpowiedzi na ostatnie pytanie.
Mówię to z pewnym szelmowskim uśmiechem na twarzy, jakbym zupełnie nie przejmował się już wizją roztoczoną przede mną przez Jocelyn. Może wierzę Daphne, a może... Jestem po prostu zbyt beztroski? Tak, to zapewne to. To uczucie o którym już bardzo dawno temu zapomniałem. Mam ochotę nawet zaśmiać się pod nosem, zdziwiony, że jestem jeszcze zdolny do jego odczuwania.
- Możemy zatem zagrać, lecz obawiam się, że w połowie partii możesz stracić przeciwnika. Nie mam też nic przeciwko rozmowie, zwłaszcza przy cieście i w spokoju - mówię, nie przestając się szczerzyć.
Im dłużej Ci się przyglądam tym większe mam wrażenie, że gdzieś się widzieliśmy. Z pewnością nie była to długa znajomość - może przemknęłaś kiedyś przede mną na Hogwarckich korytarzach? Staram się wytężyć umysł jednak w szkolnych latach nie starałem się jeszcze tak mocno kojarzyć wszystkich i nie widziałem w tym szczególnej przewagi. Tak, to z pewnością było to. Gdybyśmy znali się z pracy czy z późniejszego okresu mojego życia z pewnością nie miałbym teraz problemów z dopasowaniem do Twojej twarzy imienia i nazwiska. Wydajesz mi się jednak dziwnie znajoma, z pewnością nie przegapiłbym też tych osobliwych, złotych oczu. Może to dormitorium Ravenclawu które odwiedzałem wraz z Lucindą? A może jakiś mecz Quiddticha?




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   05.05.17 23:51

Nie przypominała sobie takiego przypadku w swoim życiu, ale słyszała o czkawce rzucającej człowieka z miejsca na miejsce; z jednej strony była to dość nieciekawa sprawa skoro wbrew woli zmieniało się miejsce pobytu, jednak jakby przyjrzeć się temu bliżej - w ile ciekawych miejsc można było trafić! Niewiele myśląc musiała o to zapytać, inaczej nie byłaby sobą:
- Byłeś w jakichś interesujących okolicach? - a jeśli trafiały mu się takie okolice, jak ta, to cóż, mogła mu tylko współczuć. Za ciekawe okolice naturalnie uważała wszystko poza ścisłym centrum. Zastanawiała się też czy chłopak umiałby powrócić do danej okolicy, jeśli znalazłby się w niej po raz pierwszy. - Długo już błąkasz się po świecie? - dodała z troską. Choćby chciała pomóc, to chyba nie miała takiej mocy. Był w ogóle jakiś sposób na tego typu dolegliwość? Bo jeśli jej pamięć nie myliła i dobrze pamiętała rozmowy z ojcem, to chyba nie było niczego, by się od niej uwolnić.
Uznała, że niedokończona partia szachów mogłaby być pretekstem do kolejnego spotkania, ale jak miało do niego dojść, skoro nie wiedziała z kim ma do czynienia? Miała pamięć do twarzy, ale w ostatnim czasie coraz ciężej było jej zapamiętywać najprostsze rzeczy - chyba musiała wreszcie się wyspać. Wzruszając więc ramionami, przejęła widelczyk od chłopaka, nabierając kawałek ciasta i kosztując go. W końcu to miał być jej obiad. Albo zabrała je w zwyczajnym odruchu, jak to przeważnie czyniła; i czasami zdarzało się, że ciasto wracało z nią powrotem do pracy, czy domu.
- Czuję się obserwowana. Ubrudziłam się i nikt mi o tym nie powiedział? - spytała żartobliwie, unosząc wzrok na ciasta i ponownie krzyżując spojrzenie wraz z Alastairem. Najwidoczniej oboje myśleli w tej chwili o tym samym, ale na co komu była rozmowa i zadawanie pytań, skoro można było gdybać w głowie?
- Chodziłeś może do Hogwartu? Twoja twarz wydaje mi się bardzo znajoma. Bynajmniej nie kojarzę cię stąd - stąd, czyli z Pokątnej, czy tej ciemniejszej dzielnicy. - Ale był taki chłopiec w szkole, który dość często kręcił się koło wieży biednych Krukonek. Macie bardzo podobne rysy twarzy, ale tamten więcej mówił. Kiedyś jak przypadkiem na niego wpadłam to zaróżowił się jak dyptam i cóż, zdeptał mi podręcznik - nie martwiła się szczególnie tym, że być może była nietaktowna. Czy w takiej przyjemnej atmosferze dało się na kogoś gniewać?





Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Pracuje w Ministerstwie
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   06.05.17 21:50

Nie miałem specjalnego doświadczenia z czkawką teleportacyjną - był to dla mnie pierwszy tego rodzaju przypadek. Wbrew ostrzeżeniom Daphne i Jocelyn czułem się beztrosko i nie zamierzałem kłopotać tą przypadłością uzdrowicieli w Mungu. Mieli w końcu na głowie o wiele ważniejsze sprawy niż jakiś biedny czarodziej przenoszący się z miejsca na miejsce. Nie znam się co prawda na magii leczniczej lecz wydaje mi się to niezbyt ciężką chorobą i mam wrażenie, że niebawem przeminie. Może błędne. Nie wiem i zupełnie mnie to nie obchodzi. Może po raz pierwszy od dłuższego czasu.
- Hmm, obawiam się, że nie. Nie podróżuję tak już bardzo długo. Trafiłem co prawda do Dzielnicy Portowej, do jakiegoś podejrzanego korytarza, ale natrafiłem tam raczej na starą znajomą, nie na dziwne przygody - mówię i choć cieszę się ze spotkania z Daphne - zbyt rzadko się widujemy - to myśl o jakimś szalonym zdarzeniu sprawia, że zaczynam żałować.
Uważam, że niedokończona partia szachów mogłaby być ciekawym wyborem, ale żeby spotkać się ponownie zapewne musielibyśmy się znać. Uśmiecham się, słysząc Twój żart i to powinno być wystarczającą odpowiedzią. Ty także bacznie mnie obserwujesz, więc zapewne myślimy o tym samym.
- Obawiam się, że to nie ja. Może w innym życiu - mówię żartobliwie.
Co prawda nie przypominam sobie bym na kogoś wpadł, a już szczególnie bym deptał jakiejś damie po podręczniku, ale nie ukrywam, że dość często kręciłem się przy wierzy Ravenclawu. W końcu moja szkolna dziewczyna - nasz super związek i prawdziwa miłość trwały całe dwa dni - a teraz najlepsza przyjaciółka, była Krukonką.
- Ja byłem wszakże idealnym Ślizgonem i jak mógłbym kręcić się w pobliżu wieży innego domu? - pytam niewinnie.
Później wywracam oczyma, by znów uśmiechnąć się pod nosem. Zdaję sobie sprawę, że nawet nie wiem jak masz na imię, postanawiam więc wyjść na przeciw.
- Alastair - dodaję zapoznawczym tonem, jakbym przed imieniem dodał coś w rodzaju tak przy okazji.
Nie mówię miło Cię poznać, bo przecież rozmawiamy jakbyśmy znali się od lat. Nie mówię też lord Nott, bo nie czuję się w obowiązku by tak rzec. Nie w takiej sytuacji. Zresztą to dość oczywiste.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   07.05.17 12:46

Westchnęła na pozór zawiedziona jego słowami, prezentując to mniej więcej swoim wyrazem twarzy. A spodziewała się jakichś ciekawych przygód; walk ze smokami, dementorami, uratowaniem księżniczki... czymkolwiek, co mogłoby ją zaskoczyć i pobudzić jej wyobraźnię. Najwidoczniej Alastair nie miał szczęścia do przyciągania do siebie przygód i kłopotów, chociaż z drugiej strony było to godne pozazdroszczenia. W końcu mógł prowadzić spokojne życie, bez zastanawiania się, czy nie znajdzie się ktoś, kto zechce się nagle zemścić za krzywdy wyrządzone w przeszłości, o których zdążyło się już dawno zapomnieć.
Nie skomentowała już tej kwestii, skupiając się bardziej na podanej jej informacji. Hogwart i idealny Ślizgon. Cóż... w szkole każdy ze Ślizgonów uważał się za chodzący ideał, zbiór cnót domu Węża i usposobienie zła, więc ciężko było jej dopasować twarz do nazwiska. Teraz, po kilku latach, zastanawiała się nad tym, czy w ogóle kiedykolwiek była w bliskich relacjach ze Ślizgonami, skoro ona jako Krukonka, do tego półkrwi, była nieprzydatna i wyszydzana, pomijając naturalnie Mię, z którą zbliżyła się nie wiedzieć czemu. Może połączyła ją wspólna niedola i nieakceptowanie społeczeństwa? Wszystko na to wskazywało. Przyglądała mu się dalej, lustrując jego twarz mieniącymi się żywym złotem tęczówkami; nie robiła tego jednak na tyle nachalnie, by czuł się skrępowany.
- Ariadna - odparła machinalnie, po raz kolejny podsuwając mu widelczyk z ciastem pod nos. - Obawiam się, że nie mieliśmy okazji poznać się w szkole. Wielka szkoda. Chociaż z taką twarzą pewnie musiałabym się ustawić na końcu wianuszka dziewcząt - uznała otwarcie, nie przerywając tej wzrokowej nici porozumienia między nimi. Dziwiła się, w końcu nie lubiła tak długo wpatrywać się w ludzi, a tym bardziej w ich oczy, obawiając się, że w bliżej nieokreślony sposób odczytają jej duszę; przecież: oczy są zwierciadłem duszy. Co do tego wianuszka dziewcząt - bardziej żartowała, niż mówiła poważnie; ona sama nie biegała za chłopcami w szkole, znacznie odnajdując się w swoich prywatnych zajęciach. Zaskakującym był fakt, że chłopcy i tak interesowali się nią, co zrzucała na karb zwykłej, szczenięcej nudy, niż czegoś poważnego.
- Zatem Alastairze, czym się zajmujesz? Sądząc po idealnym ubiorze z pewnością nie jest to fizyczna praca - nie była niemiła, stwierdzając oczywisty fakt. - Albo daj mi zgadnąć! Pewnie obejmujesz wysoką posadę w jednej z placówek? - przywołując na usta jeden z ładniejszych uśmiechów, zastanawiała się, czy chociaż tym razem udało jej się zgadnąć.





Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Pracuje w Ministerstwie
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   07.05.17 23:49

Słyszę Twoje ciche westchnięcie i uśmiecham się do siebie pod nosem. Zazwyczaj kłopoty trzymały się mnie bardzo blisko, nigdy nie wypuszczając ze swoich szponów. Ten dzień, pozornie tak szalony… Wydaje mi się w istocie jednym z najspokojniejszych w minionych kilku miesiącach. Choć z pewnością nigdy nie powiedziałbym nie walce z potworami by uratować księżniczkę. Zwłaszcza taką piękną i na dodatek mądrą. Chociaż skoro sama nie umiałaby sobie poradzić, to czy w istocie mógłbym być nią zainteresowany?
Ariadna. Jak biedna, porzucona, mitologiczna księżniczka. Ironicznie. Czy Ty także zostałaś zostawiona sama sobie przez pewnego aroganckiego Tezeusza? Okłamana. Oszukana. Poniżona. Nie do końca dostrzegam jak ktoś mógłby wybrać takie imię dla własnej córki. Poniekąd sam prosił się o nieszczęście. Owszem, Ariadna była i może mądra i piękna i w końcu dobrze skończyła - przynajmniej tak mi się wydaje, jednak słysząc to imię myślę głównie o zdradzie. O tym, jak ludzie potrafią być okropni.
Przez idealnego Ślizgona rozumiałem raczej idealnego przedstawiciela tego domu, odzwierciedlenie cech tak uwielbianych przez Salazara. Nie zaś chodzącą perfekcję. Nie powstrzymuję śmiechu na wspomnienie wianuszka dziewcząt - wiem, że miał to być żart, lecz zdziwiłabyś się jak bardzo trafny. Mógłbym nawet rzec, że zbyt boleśnie prawdziwy. Nigdy nie uganiałem się za dziewczętami i na niewielu z nich w istocie mi zależało lecz muszę przyznać, że ładna twarz może w życiu zdziałać bardzo wiele.
Ja sam lubię wpatrywać się w cudze oczy, bo lubię znać innych, a to jedna z pierwszych rzeczy która pomaga mi do tego dotrzeć. Ludzie rzadko potrafią kłamać spoglądając prosto w oczy i zazwyczaj są one jedną z podstawowych dróg kontaktu.
Bardzo widocznie przewracam oczyma na wspomnienie pracy. Zaskakujące, ale można by rzec, że także pracuję fizycznie. Albo raczej - pracowałem.
- Wiesz, zaskoczę Cię… - rozpoczynam, ale nie dane mi jest dokończyć ponieważ momentalnie czuję lekkie ukłucie mdłości.
Świat rozmywa się na tysiące barw i doznaję znajomych zawrotów głowy. Czuję jak żołądek przewraca mi się na drugą stronę, po czym znikasz mi sprzed oczu, zarówno Ty, jak i cała ulica Pokątna oraz Twoje ciasto.
Hep!

z.t




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   09.05.17 15:49

Cóż mogła poradzić, że ojciec zażartował w okrutny sposób nadając jej takie imię? Nie była pewna, czy przypadkiem nie przesądził nim jej dalszego losu; w końcu została zdradzona, oszukana i w istocie poniżona, przez samego rodziciela, z którym nie miała kontaktu od kilku lat. Nie wiedziała gdzie był, co robił i czy w ogóle jeszcze żył. I chociaż czasami się zastanawiała nad tym, nie chciała go spotkać. Nie po krzywdzie, jaką skutecznie jej wyrządzał od dziecka, nie po tym, jak potoczyło się ich ostatnie spotkanie. Nie odczuwała wobec niego żadnej litości, ani skruchy.
To było dziwne spotkanie, ale pojęcie dziwności było przecież bardzo względne. Chciała tylko się przespacerować i w spokoju zjeść kawałek ciasta, zapalając potem papierosa, a tymczasem wpadła na byłego Ślizgona, który niemalże zakochał się w jej cieście cytrynowym. Nim jednak uzyskała odpowiedź na swoją zgadywankę, chłopak zniknął, co przyjęła bez większego entuzjazmu - przecież ostrzegał. Nie rozglądała się za nim, nie szukała go, zamiast tego śmiejąc się pod nosem.
Przystąpiła więc do swojego planu na końcówkę przerwy obiadowej, po chwili opalając bladą twarz w wiosennych promieniach słońca, a wreszcie podniosła się i wróciła do pracy.

zt





Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
 

Szachy czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Szachy czarodziejów
» Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów
» Sklep Madame Malkin
» Zgłoszenia w sprawie rang i wizerunku
» Czarodziejskie smakołyki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17