Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój 21

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój 21   04.04.15 22:14

First topic message reminder :

Pokój 21

Czy pamiętasz swoją pierwszą wizytę w Dziurawym Kotle? Okoliczności zmusiły Cię do zatrzymania się w nim na noc, choć nikt z Twojego towarzystwa nie miał na to zbytniej ochoty. Mimo wszystko jednak pozostaliście w tym miejscu, po sytej kolacji dając się zaprowadzić do przydzielonych pokojów. Pierwszym, co zobaczyły Twoje oczy, było spore łóżko wyraźnie przeznaczone dla dwóch osób lub wyjątkowej wiercipięty. Bogato zdobione kolumienki zwracały uwagę, kontrastując z jasną, prostą podłogą. Dzielone szybki w części okien wychodzących na ulicę, niewielka szafka i chybotliwe krzesło w kącie pomieszczenia... Dyskretne oświetlenie, przy którym można zarówno odpoczywać, jak i czytać czy pracować. Pokój jest schludny, jednak nie można od niego wymagać niczego specjalnego. Spędzisz tu całkiem miłą noc, o ile nie obawiasz się trzęsącej podłogi i mebli podskakujących za każdym razem, gdy w okolicy przejedzie pociąg.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   15.08.17 21:17

13 maja '56

Trzynaście dni maja już minęło. Wielu ludzi na pewno miało nadzieję, że już po tym czasie wszystko się uspokoi, Londyn wróci do normalności, ale nic na to nie wskazywało. Chociażby ze względu na pogodę, która szalała od początku miesiąca. Okropne deszcze, nawałnice i temperatura, tak nienormalnie dla Londynu wysoka. Nim dotarła do umówionego miejsca już była cała zgrzana, a w pokojach Dziurawego Kotła, było zawsze tak duszno i pachniało starością i zgnilizną. Powód jej wizyty był prosty, chciała skonsultować się z dobrą znajomą na temat swojego stanu zdrowia. O ile potrafiła już, mniej więcej, określać choroby genetyczne ze względu na objawy i stosować prostsze leczenie, tak inne dziedziny magii leczniczej były jej zdecydowanie mniej znane. Nic więc dziwnego, że zdecydowała się poprosić o pomoc kogoś bardziej doświadczonego w tej kwestii, gdy miało się wątpliwości należało to sprawdzić. Każdy uzdrowiciel by tak powiedział i ona również.
Nie znała tej strony świata, gdy za dużo się wypije i traci się kontakt z rzeczywistością, to co dzieje się z człowiekiem staje się zagadką. Taką zagadką jak dla niej. Być może nic się nie stało, może ktoś zadbał o to, aby była bezpieczna, a może ktoś zadbał o to, aby nie poznała, że coś się wydarzyło, chociaż nie wiedziała, na ile było to prawdopodobne, jednak mając wątpliwości musiała to sprawdzić.
Kompletnie nie znała się na tej kwestii, nie wiedziała ile potrzeba czasu. Jeżeli w jej drobnym ciele właśnie miała rozwijać się nowa istota chciałaby o tym wiedzieć, aby móc jak najszybciej temu zaradzić. Poruszyłaby niebo i ziemię, czy też raczej Pokątną i Nokturn, aby dostać coś, co pomogłoby jej się tego pozbyć. Dziecko tak, ale kiedyś i nie z byle kim. Adrianna miała więc rozwiać Marianny wątpliwości, sprawdzić czy wszystko jest w porządku i powiedzieć jej, że wszystko jest w porządku, nic się nie stało i nie ma co się przejmować, a spóźniająca się miesiączka to nic poważnego, tym bardziej patrząc na to, ile ostatnio najadła się stresu. Czekała więc spokojnie na swoją przyjaciółkę, która miała pojawić się dzisiejszego dnia w tym pokoju. Byłoby łatwiej, gdyby spotkały się w Mungu, ale Marianna wolała ominąć wścibskie oczy i swoje sprawy jednak załatwiać poza jego progami. Nie miała ostatnio zaufania do swojego miejsca pracy i nie chciała pokazywać się tam w nadprogramowych godzinach.
Gdy drzwi się otworzyły obróciła się w tamtą stronę z uśmiechem wyczekując swojej koleżanki. Delikatnie uniosła brwi do góry, a usta otworzyły się ze zdziwienia, gdy w progu, dokładnie o umówionej godzinie zamiast Adrianny pojawił się jakiś mężczyzna. Marianna od razu pomyślała, że to jakaś pomyłka i po prostu pomylił pokoje, wstała więc, robiąc mały krok w jego stronę.
- Przepraszam, ale ten pokój jest zajęty - powiedziała.
Wpatrywała się w niego oczekując jego wyjścia i nawet się nie spodziewała tego, co zaraz miało nastąpić.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   16.08.17 11:11

Jay stał pod drzwiami pokoju już jakąś dobrą chwilę. W międzyczasie minęła go grupka gości z Norwegii, którzy śmiali się wesoło, czując wciąż płynący w ich żyłach alkohol; następna była stara pokojówka, która zmierzyła go długim spojrzeniem i jeszcze dwójka młodych czarownic przyglądających się mu z zaciekawieniem. Najwyraźniej Vane był w pewien sposób zagadką tkwiąc od piętnastu lub więcej minut pod drzwiami. Może czekał na to, aż pojawi się kobieta, która wysłała mu właśnie ten list? Czy była już w środku? Czy naprawdę powinien zapukać i wyjaśnić całą, dość niezręczną sytuację? A wszystko zaczęło się dość niewinnie, gdy pojawił się w Szkole Magii i Czarodziejstwa zmierzając ku Wieży Astronomicznej. Szło mu to niezwykle opornie, bo bezsenność wciąż trwała i nie pozwalała mu chociażby na chwilę w spokoju zmrużyć oczy. Uczniowie mijali go z szerokimi uśmiechami, witając się po drodze, ciesząc się ze zbliżającego dużymi krokami końca roku i powrotu do rodziny. Jayden jednak nie potrafił radować się tym wszystkim. Był zmęczony. Widać to było już na pierwszy rzut oka, patrząc mu w twarz. Lekkie, z każdą nieprzespaną nocą powiększające się wory pod oczami i gęstniejący zarost nigdy nie były jego cechami charakterystycznymi, a wygląd na narkomana po przejściach nie pasował do postawy profesora. Nietrudno było też zauważyć, że nieco podupadł po zaistniałych wydarzeniach nie tylko dzikich anomaliach, ale szczególnie po śmierci Lewisa - małego Puchona, który dopiero co zaczynał swoją przygodę z magią. I gdy znów miał po raz szósty wypisywać końcowe oceny podczas swojego nauczycielskiego pobytu w Hogwarcie, przez zawsze otwarte drzwi gabinetu wleciała sowa. Nie kojarzył tego ptaka, ale teraz ciągle przychodziły wiadomości od ludzi, których nie znał. Od rodziców, opiekunów, wydawców, gazet. Dziennikarze nie dawali mu spokoju, pragnąc poznać najdrobniejszy szczegół wydarzeń w sercu zamku. Zniknięcie Grindelwalda było teraz numerem na topie i każda informacja, nawet błędna, była dla nich na wagę złota. JJ jednak nie zamierzał dzielić się z nimi niczym, mając zdecydowanie większe problemy nad niebyt tyrana. Tym razem nie był to żaden z kategorii listów, których się spodziewał. Początkowo czytając już samo imię adresata, zbił się nieco z tropu, a dalszy jego ciąg był jak pasmo zakodowanych szyfrem słów, których nie rozumiał. Za dużo wypiłam w za szybkim tempie; Spóźnia mi się miesiączka; Mogłabyś to sprawdzić to nie było coś, co dotykało go na co dzień. Oczywiście że była to pomyłka, jednak tak bardzo intymna, że aż ciężko było sobie poukładać to w głowie. Nie, żeby nie zdawał sobie sprawę z istnienia tych kobiecych spraw, jednak... Gdyby mógł spisałby szybko słowa o pomyłce i odesłał je zainteresowanej, ale nie mógł. Myśl o spotkaniu nieco go przerażała. No, bo wejdzie i co jej powie? A teraz tu był... O danej godzinie przed wspomnianym pokojem, wiedząc, że żadna Adrianna się nie pojawi. Poprawił fioletowy krawat, wybijający się kolorystycznie z czarnego garnituru i równie ciemnej koszuli. Była już chwila po pierwszej, a to oznaczało, że musiał już wejść. I to teraz. Zapukał nieśmiało, po czym nacisnął klamkę, zaglądając do wnętrza.
- Przepraszam bardzo, ale... - zaczął, kompletnie gubiąc się w tym co miał powiedzieć. Gdyby znał chociażby imię kobiety, która nadała te list, mógłby posłać kilka słów wyjaśnienia, a przy okazji również i oryginał owej wiadomości, która dziwnym sposobem pojawiła się u niego w gabinecie. - Adrianna nie przyjdzie - powiedział, wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi. Chyba nigdy nie było mu tak głupio jak teraz.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   16.08.17 21:12

Nie rozumiała co ten mężczyzna tu robi, dlaczego wtargnął do pokoju mimo tego, że jest on zajęty. Nie znała go, nie pamiętała jego twarzy i była pewna, że nigdy wcześniej na niego nie natrafiła. Nie przypominała sobie także, aby w jakiś sposób umawiała się z nieznajomym sobie panem w celu uleczenia go i, nawet gdyby tak było, nie umówiłaby się z nim tutaj i nie na chwilę przed spotkaniem z koleżanką. Była zdezorientowana, ale na razie nie czuła żadnego niepokoju biorąc to wszystko po prostu za nieporozumienie. Była przekonana, że mężczyzna gdy usłyszy, że pokój jest zajęty i najpewniej się pomylił, to po prostu przeprosi i wyjdzie, ale ten zamiast wyjść, wręcz przeciwnie, zamknął za sobą drzwi i wszedł do środka. Nie wiedziała co się dzieje, jak zareagować i co powiedzieć. Gdy usłyszała, że Adrianna nie przyjdzie uniosła brwi i spojrzała na niego zszokowana.
- Słucham? - zapytała.
To był jakiś głupi żart, na pewno był. Może Adrianna była metamorfomagiem i po prostu zmieniła się w mężczyznę, aby zażartować sobie z biednej Marianki, ale przecież znała ją tyle lat, na pewno by się dowiedziała, że jej koleżanka ma jakąś umiejętność, w dodatku tak niezwykłą. Nie, to nie mogła być prawda. Może jej się coś stało i po prostu przysłała kogoś, aby poinformował ją, że do spotkania nie dojdzie? Ale dlaczego w takim razie najzwyczajniej w świecie nie wysłała sowy? Ta sprawa dla Mari była bardzo podejrzana i coś jej tu zdecydowanie nie grało. Mężczyzna zachowywał się dziwnie, wyglądał na zawstydzonego? Zmarszczyła brwi i przyglądała mu się uważnie, podejrzliwie, na razie nie zdając sobie sprawy z tego, do jakiej pomyłki poszło i co się z tego wywinie.
- Czy to jest jakiś żart? - spytała ponownie.
Oczekiwała wyjaśnień, tego, że mężczyzna zaraz jej wszystko opowie i wyjaśni. Bo przecież nie mógł jej tak teraz zostawić. Na pewno musiał mieć jakiś powód, że pojawił się tutaj informując ją, że spotkanie, na które się umówiła, się nie odbędzie. Mimo zdenerwowania i niepewności tego, co tak naprawdę się wydarzyło, Marianna była ciekawa co usłyszy, co owy mężczyzna wymyśli. Przecież się nie znali, nie miał więc żadnych powodów, aby się tu pojawić i jedyne, co Mari brała za pewność to fakt, że po prostu Adrianna go przysłała. Ale w jakiej sprawie? Dlaczego jej tu nie było? Co, na Merlina, było grane?
- Czy przysłała pana Adrianna? Coś się z nią stało, że nie może przyjść?
Marianna nie brała innej opcji pod uwagę i nawet jej przez myśl nie przeszło, że jej list, w którym pisała o rzeczach, o których z mężczyznami się nie rozmawiało, trafił w niepowołane ręce, właśnie mężczyzny. Zawsze uważała, że jej sowa jest mądra, nigdy nie zboczyła z kursu, a listy dostarczała punktualnie i do odpowiednich osób. Dlatego też nawet o czymś takim nie pomyślała. Jak bardzo będzie zdziwiona w momencie gdy się dowie, że to właśnie to, czego absolutnie nie brała pod uwagę, będzie powodem pojawienia się mężczyzny.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   17.08.17 21:24

No, nie była to fantastyczna, codzienna sytuacja, w której wszyscy powinni być szczęśliwi z jej zaistnienia jak i także miejsca, w którym się to odbywało. Jay mało kiedy bywał w Dziurawym Kotle z tego względu, że mieszkając w Hogsmeade preferował tamtejsze lokale, gdzie znał twarze klientów. A tutaj... Tutaj masy mieszały się i mało kiedy widziano tego samego człowieka dwa razy przy tym samym stoliku w rogu. Goście z różnych miejsc kraju, przeróżnych państw i części świata przewijali się przez jeden z najsławniejszych czarodziejskich miejsc w Londynie. Vane nie przepadał za dzikimi tłumami, woląc towarzystwo raczej spokojne i rozpoznawalne dla jego oka. Tym razem nie było inaczej i już przy wejściu został poczęstowany lecącą strzelającą owsianką, przed którą w ostatnim momencie się uchylił i plasnęła w miejscu, gdzie przed momentem znajdowała się jego głowa. Przepychanie się i pijańskie odzywki o godzinie pierwszej popołudniu nikogo tu nie dziwiły, ale zdecydowanie nie były to klimaty dla JJa. Pod koniec kwietnia spotkał się w porcie razem z Glaucusem i tam było równie... Charakterystycznie. I pomimo radości ze spotkania starego znajomego miał pewien dziwny niepokój znajdując się w lokalu, gdzie za chwilę i znienacka mógł dostać w twarz. A wolał nie pokazywać się w Hogwarcie z połamanym nosem czy podbitym okiem. I tak miał ostatnio za dużo na głowie...Pojawienie się w tym miejscu tego dnia również w pewien sposób do nich należało. A na pewno do kategorii wybitnie niezręcznych. Słysząc słowa młodej kobiety, zaprzeczył ruchem głowy, a gdy spytała o dziewczynę z listu, musiał wyjaśnić to już w tej chwili. Mimo że... Ten temat był bardzo wstydliwy.
- Nie, nie. Proszę się nie denerwować. Z pani koleżanką wszystko w porządku - zaczął dość niezręcznie jak się miało za chwilę okazać również i nie w ton. Bo twierdząc, że wszystko było w porządku... Cóż. Miał jej powiedzieć, że to on odebrał intymną wiadomość o spóźniającym się kobiecym procesie? Przecież równie dobrze mógłby się spalić na miejscu. Lub zapaść pod ziemię i zniszczyć piętro Dziurawego Kotła. - Chodzi o to, że nie znam Adrianny. Ta sytuacja jest zaskakująca nie tylko dla pani, ale również i dla mnie. Po prostu... - plątał się, uciekając spojrzeniem po ścianach pomieszczenia, byle tylko nie patrzeć zdezorientowanej dziewczynie w twarz. W końcu jednak zawziął się i podszedł do niej. Złapał ją za rękę i włożył delikatnie w jej dłoń list, który wciąż pachniał jej perfumami. - Pani sowa dostarczyła list do mnie. Nie do pańskiej koleżanki. Przykro mi - powiedział jednym tchem, po czym odsunął się parę kroków, zamierzając... W sumie to powinien opuścić pokój, jednak nie wiedział czy to było wystarczające. Nie chciał też zostawiać zbitej z tropu kobiety. Co mógł poradzić? Nie był uzdrowicielem ani nikt nie szukał porady u niego w takich sprawach. I całe szczęście, ale... Czy nie słyszał, że to u kobiet dość częste zjawisko? Może to był problem z hormonami? Tak to się nazywało? Hormony? Chyba Evey coś mówiła o tym, że mugole badają to... Coś. Czymkolwiek jest. Stał dalej w gotowości by w razie czego szybko otworzyć drzwi i wyślizgnąć się na zewnątrz.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   19.08.17 19:18

Głęboka zmarszczka pojawiła się na jej czole widząc reakcję mężczyzny. Na jej pytanie gwałtownie zaprzeczył, Marianna więc kompletnie straciła pomysł na to, co mogło być powodem jego obecności tutaj. Skoro nie przysłała go sama Adrianna, nic się z nią nie stało, to czemu zamiast niej, tutaj przed nią, stał on? Spojrzała na niego podejrzliwie, starając się wyhaczyć charakterystyczne cechy Adrianny, bo już bardziej metamorfomagię brała za coś pewniejszego, niż to, czego się miała zaraz dowiedzieć. Słuchała go uważnie, z każdą chwilą spoglądając na niego coraz bardziej zdezorientowana. Jego niepewny ton głosu, dłuższe przerwy, jakby nie wiedział co powiedzieć, czy delikatnie zaczerwienione policzki. Była zdenerwowana, nie wiedziała o co chodzi i zaczynała się wkurzać, że on tak długo przedłuża.
- Proszę mi powiedzieć o co chodzi - zażądała w końcu, podczas kolejnej z jego dłuższych przerw w wypowiedzi.
Chociaż on błądził wzrokiem po pokoju, ewidentnie ją unikając, tak panna Goshawk wpatrywała się w niego uważnie, starając się przeniknąć go tym spojrzeniem i zmusić do tego, aby wyjawił jej prawdę. Co było powodem jego przyjścia dzisiaj tutaj. Co miał do ukrycia? Co go tak bardzo peszyło?
Rozchyliła lekko wargi ze zdziwienia, gdy mężczyzna nagle do niej podszedł. Chwycił ją za dłoń, jego szorstka skóra przejechała po delikatnym naskórku młodej kobiety, ale szybko się odsunął, wciskając jej list pomiędzy palce. Mari spojrzała w dół, rozpoznała swój pergamin, swoje pismo i słowa, które na nim napisała. Momentalnie się zaczerwieniła. Patrzyła speszona w dół, jakby otępiała, nie wiedząc co powiedzieć i jak się zachować. Żyli w takich czasach, gdzie takie tematy nie były często poruszane. Nie pośród kobiet, a już na pewno nie z mężczyznami. Nigdy nie zwróciłaby się do żadnego z taką sprawą, nie pozwoliła, aby jej wątpliwości czy tak intymne problemy, dotarły do jakiegokolwiek. Zacisnęła usta.
- Czemu pan tu przyszedł? Wystarczyło zignorować mój list - wymruczała.
Czuła się tak bardzo zawstydzona, że nie odważyła się na niego spojrzeć. Jak dobrze, że nie zaproponowała spotkania w innym miejscu, bardziej publicznym. Przecież to upokorzyło by ją przed wszystkimi ludźmi. Na szczęście, ani ona nie znała jego, ani on nie znał jej i ich drogi już nigdy, prawdopodobnie, nie miały się skrzyżować. Jednak niesmak, skrępowanie i wstyd pozostawał.
Odwróciła się. Mimo tego, że było bardzo gorąco i parno, otuliła się mocniej swoją szatą, czuła się jakby rozebrana i pozbawiona intymności. Mężczyźni nie powinni wiedzieć o tak krępujących problemach kobiet. Żadni mężczyźni.
- Po co pan tu przyszedł? - zapytała jeszcze raz, ostrzej. - Chciał się pan ze mnie pośmiać? Upokorzyć? A może miał pan inne zamiary?
Insynuowała, odwróciła głowę, aby kątem oka spojrzeć na niego. Mężczyzna mógł dostrzec jej czerwone policzki, kropelki potu zbierające się na skroni i spojrzenie, pełne zarazem wstydu i upokorzenia, jak i złości.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   22.08.17 10:11

Gdyby ktoś jeszcze uczestniczył w tym wydarzeniu, niechybnie ukryłby twarz w dłoniach z zażenowania. Każdy byłby lepszy do wykonania tego zadania tylko nie JJ, który w ogóle nie potrafił pojąć niektórych spraw. Pewnie powinien był zignorować list, rzucić go od razu w ogień i zapomnieć o całej sprawie. A przynajmniej tak by zrobił, gdyby miał trochę bardziej ignorujący charakter. Niestety dla Marianny profesor był zgoła inny i postanowił zjawić się w wyznaczonym miejscu, by powiedzieć, że ów sowa zabłądziła i nie ma co tracić czasu na siedzenie w pokoju numer dwadzieścia jeden w Dziurawym Kotle. Bo koleżanka i tak nie miała się zjawić. Jayden był beznadziejny, jeśli chodziło o sprawy lub tematy związane z relacjami damsko-męskimi. I nie trzeba było go znać, żeby to zauważyć. Na nieszczęście przyszło mu się zmierzyć z taką właśnie sytuacją i to krępującą już dla samych kobiet. A co dopiero gdy przychodziło to poruszać z przedstawicielem płci brzydkiej? To musiał być istny Armagedon.Proszę mi powiedzieć o co chodzi. Więc powiedział i wtedy zaczęło się robić jeszcze dziwaczniej niż wcześniej. Nie chciał źle i na pewno nie było jego intencją, żeby rozzłościć nieznajomą. Oczywiście gdyby chociaż odrobinę znał się na podobnych sprawach, postąpiłby tak jak sugerował zdrowy rozsądek jak i ów kobieta - zignorowałby list. Ale to był Jay, a on nie postępował konwencjonalnie.
- No, cóż - zaczął, biorąc głęboki wdech i wzruszając ramionami. - Mógłbym odesłać list, jeśli wiedziałbym do kogo powinien trafić - dodał, wyobrażając sobie swojego nierozgarniętego Steve'a, który niekiedy robił rundkę wokół domu i znowu przysiadywał u astronoma na parapecie, uważając, że wykonał zadanie i czekał na nagrodę. Próba posłania go do kogoś anonimowego byłoby równe ze skokiem z Wieży Astronomicznej. Możliwe że jastrząb (o ile naprawdę nim był) nigdy już by do niego nie wrócił, a tego nie chciał. - I... - urwał, widząc reakcję młodej panny. Widząc swój list, nie podniosła już na niego spojrzenia i role się odwróciły. Teraz to on na nią patrzył, a ona usilnie starała się uciekać wzrokiem jak najdalej od jego sylwetki. A potem się odwróciła, co JJ uznał za znak, że powinien już się stąd ulotnić. Miał jeszcze trochę spraw związanych z końcem roku, dlatego każda chwila była dla niego na wagę złota. No i gdy nie musiał myśleć o swoim pogarszającym się stanie zdrowia, które z chęcią ignorował. W przeciwieństwie do znajdującej się w pomieszczeniu czarownicy. Już łapał za klamkę, gdy usłyszał jej ostry głos. Nie mógł ukryć, że się zdziwił tymi słowami. Pośmiać? Upokorzyć? On? Jayden poczuł się w tym momencie jak w klatce. Był tak blisko wyjścia, ale równocześnie został przyciśnięty do muru i musiał odpowiedzieć na zadane pytania. Najchętniej by zapadł się pod ziemię tak samo jak Marianna. Próbował szukać ratunku w ścianach pokoju, ale te usilnie milczały nie mając zamiaru mu pomagać.
- Inne zamiary? Jakie inne zamiary? - powtórzył tylko za nią, nie rozumiejąc kompletnie tego co się właśnie działo. - Nie! - zaprzeczył, kręcąc głową jak mały pięciolatek. - Nigdy bym nie chciał, żeby się tak pani czuła. Po prostu chciałem oddać pani list - dokończył cicho, spuszczając spojrzenie na swoje buty i podłogę, nie dostrzegając tej furii. Wyglądał jakby czekał na kolejne krzyki, zanim miał stamtąd wyjść. Naprawdę nie miał pojęcia, co jej powiedzieć. Wszystko to co mówił było prawdą. Nie było jednak pewności czy kobieta w ogóle mu uwierzy.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   25.08.17 21:05

Marianna była zła, zażenowana i zawstydzona. Wpatrywała się w okno czując, jak jej policzki się rumienią i nie potrafiła zapanować nad swoimi, jakże kobiecymi, odruchami. To nie powinno być dla niej aż tak ważne, to takie przyziemne rzeczy, na które nie powinno się zwracać uwagi, a jednak widząc go tutaj, obcego sobie mężczyznę, który przeczytał o jej problemach, po prostu było jej wstyd.
Sama nie do końca wiedziała właściwie czemu, w końcu oprócz tego, że jej się spóźnia i, że nie bardzo pamięta co się z nią działo, to właściwie nie było w tym nic takiego. Jednak Marianna poczuła, jakby ktoś zaatakował jej intymność. A już nawet, pal licho z intymnością, co gdyby jej sowa pomyliła odbiorcę i dostarczyła do tego faceta list, który wysłałaby do Ramsey’a o tym, że chce się spotkać aby pogłębić wiedzę na temat Czarnej Magii? Podała termin, miejsce. Wystawiłaby się jak na talerzu. I gdy zdała sobie z tego sprawę, jej wstyd, mimo że nadal był mocno odczuwalny, został zmieszany również ze złością na siebie i to głupie ptaszysko. Może z powodu anomalii pomyliła drogę? Sama nie wiedziała, bo nigdy jej ta sowa nie zawiodła. A tu nagle takie coś.
- Nie trzeba było - odpowiedziała oschle. - Dlaczego pan po prostu tego nie zignorował? Przecież widać było, że to pomyłka. Gdyby nikt się nie zjawił, za jakiś czas bym sobie poszła. A jeśli to pana bolało, to wystarczyło wysłać sowę do Dziurawego Kotła, aby powiadomili mnie, że sowa pomyliła odbiorców. Nie musiał się pan tu specjalnie fatygować.
Taka była prawdą. Miał tyle wyjść, a jednak zdecydował się przyjść tutaj i sam, osobiście, oddać jej list. To było najgłupsze co mógł zrobić, bo nie dość, że wystawił ją na nieprzyjemności, to także i siebie. Nie pomyślał, jakie to może być dla kobiety niewygodne? Naprawdę nie pomyślał, że można było załatwić tę sprawę tak, aby nie musieli się spotykać i patrzeć sobie w oczy? Zacisnęła pięści na liście, zacisnęła usta i nerwowo odwróciła się w jego stronę. Wiedziała, że to nie wina mężczyzny i może faktycznie nie wyglądał na takiego, który chciałby ją skrzywdzić, ale ona musiała wyżyć na kimś swoją złość. Cóż, tak właśnie jakoś padło na niego. Zrobiła więc kilka kroków w jego stronę, minęła go i otworzyła energicznie drzwi.
- Proszę już sobie pójść. Nie musiał się pan fatygować - mruknęła, starając się nie cisnąć w niego całą swoją złością.
A za list nie podziękowała. Przez to wszystko pewnie będzie miała przez jakiś czas awersję do sów i chyba lepiej będzie jak się do Adrianny jednak po prostu przejdzie. A tego mężczyznę, kimkolwiek był i cokolwiek sobie teraz o niej myślał, nie chciała już widzieć.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   27.08.17 15:13

Jay stał, słuchając tych wszystkich złości i słów. Być może prawdziwych i z tej perspektywy nabierających znacznie większego sensu niż mu się wcześniej wydawało. No, tak. Mógł sobie podarować tę wyprawę i wysłać zwyczajnie list ze wskazówkami do Dziurawego Kotła. Jednak to był właśnie on i jego niekonwencjonalne metody działania. Nie było to zbyt mądre i mógł wcześniej skontaktować się chociażby z Evey, która pomogłaby mu w dobrym rozegraniu całego, niefortunnego wydarzenia. Nie chciał nikogo obrażać, narażać ani prowokować. Zwyczajnie chciał dobrze, a wyszło jak zwykle - nie rozumiał nie tyle co kobiet, ale wszystkich praw, które panowały tym światem. Bo w tej rzeczywistości mężczyźni nie pojawiali się niezapowiedziani i nie rozmawiali o spóźniającej się miesiączce z nieznaną sobie kobietą. A profesor zrobił to i bez większego problemu. Było mu wstyd, jednak pojawił się. Zareagował inaczej niż wszyscy i znowu wychodziło na to, że sposób rozwiązywania problemów, które pojawiały się na jego drodze i dotyczące zwyczajnych ludzkich korelacji odchylał się daleko od normy. Jeden przypadek na milion, a ta sowa trafiła właśnie do niego. Możliwe że była tak zmęczona, że dostrzegła dostrzegła okazję i przysiadła na jego Wieży Astronomicznej? Wszystko to były domysły, o które nie należało się już martwić. Teraz trzeba było się uspokoić lub właściwie uciec przez otwarte na oścież drzwi. Vane'owi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Z chęcią by się ulotnił już parę chwil temu po oddaniu felernego listu i nie spodziewał się żadnych podziękować, bo aż tak naiwny nie był. Lawina, którą wywołał uderzyła w niego z siłą tsunami, a teraz czekał, aż się skończy. Nie odpowiadał na jej pytania, bo i tak by go zignorowała. Chciał się odwrócić i opuścić pokój, gdy stanął oko w oko z kolejną czarownicą.
- Co tu się dzieje?! Słyszę krzyki i piski! - Do środka zajrzała starsza kobieta. Najwyraźniej jakaś pracownica Dziurawego Kotła i spojrzała groźnie wpierw na Mariannę, a potem na Jaydena. Na nim się skupiła najbardziej, bo w końcu był mężczyzną i to oni byli głównie powodami cierpienia kobiet. Zwłaszcza młodych takich jak jego towarzyszka, której zapewne musiała dziać się krzywda i z racji solidarności kobiecej płci starsza musiała zainterweniować. - Proszę stąd wychodzić! Ale już! Nie widzisz dzieciaku, że ona cię tu nie chce?! - syknęła, patrząc jadowicie w stronę astronoma. Ten skulił się w sobie, nie rozumiejąc tego gwałtownego naskoku na jego osobę. Przecież chciał dobrze i dlaczego teraz posądzano go o coś, czego w żadnym wypadku nie chciał... Bo był mężczyzną i z góry zakładano, że kierował się właśnie tylko upokorzeniem młodej dziewczyny? Absolutnie nic z tych rzeczy!
- Kiedy ja... - zaczął, chcąc się wytłumaczyć, ale tamta mu nie pozwoliła.
- Zawsze to samo! Złażą się tacy i chcą jedynie wykorzystywać te młode dziewczęta! Wstydziłbyś się! Wstydziłbyś się! - krzyczała, nie dając mu dojść do słowa. Wyglądała jakby zaraz miała do niego podejść i wyciągnąć go za ucho za zewnątrz. Jayden wyszedłby bez słowa, jednak stara czarownica skutecznie zagradzała mu drzwi i nie zamierzała się przesunąć. Czy ona chciała go tu zamknąć i zagłodzić? Vane odetchnął szybko, chcąc stąd zniknąć. - No, rusz się!
Podskoczył na kolejny wrzask i gdy chciał stanąć krok bliżej wyjścia, równocześnie oznaczało to zbliżenie się też do obu kobiet, ale starsza już wyciągnęła różdżkę i skierowała koniec w jego stronę.
- Chciał cię zajść, moja droga! Niedoczekanie! Stara Betsy już mu pokaże!




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   01.09.17 22:22

Wpatrywała się w mężczyznę oczekując, aż opuści pokój. Stojąc bokiem nie była w stanie dostrzec, że razem z otworzeniem drzwi jemu otworzyła też drzwi jakiejś starej czarownicy, która najprawdopodobniej ich podsłuchiwała. Już odprowadzała go wzrokiem, gdy usłyszała głos owej kobiety, a raczej jej krzyk. Wszystko potoczyło się tak szybko, wpadła do środka, zaczęła krzyczeć na tego mężczyznę posądzając go o niewiadomo co. Nawet nie pozwoliła mu dojść do słowa karząc opuszczać pokój, jednocześnie zagracając mu drogę do wyjścia. Marianna uniosła brwi wyżej, patrząc na to wszystko lekko zdziwiona. Pierwsze co w nią uderzyło to brak prywatności, no tego to się nie spodziewała, że jakaś stara pracownica będzie stała pod drzwiami i podsłuchiwała. Pewnie, gdyby Marianna nie otworzyła drzwi, to w końcu ona sama wtargnęła by do środka. Zaśmiała się cicho, gdy kobieta oskarżyła go o wykorzystywanie kobiet, a mina owego człowieka była wręcz przekomiczna. Ale zaraz uśmiech zszedł z jej twarzy, bo wbrew pozorom stara czarownica miała dużo racji, o czym Marianna sama już zdążyła się przekonać. Patrzyła na to wszystko przymrużając oczy i nie chcąc się wtrącać. Właściwie myślała nawet o tym, aby wymknąć się przez drzwi w momencie, kiedy oni będą zajęci sobą, ale wtedy w ruch poszła różdżka. Przeklęła pod nosem.
Podeszła do kobiety, chwyciła ją za nadgarstek, ścisnęła mocno i opuściła jej rękę siłą, aby nie celowała w niego różdżką. Ostatniej rzeczy jakiej Marianna w tym momencie chciała to jakiegoś pojedynku, zlotu aurorów czy Merlin wie kogo. Spojrzała na nią srogo.
- Po pierwsze, nie wtyka się swojego długiego nochala w nie swoje sprawy, po drugie, gdybyś stara wiedźmo nie zagradzała swoim ciałem wyjścia to już dawno by go nie było, ani mnie - warknęła. - Więc wynoś się stąd.
Popchnęła ją delikatnie w stronę łóżka, wbrew pozorom Marianna miała szacunek do starszych i nie zrobiłaby nic, co mogłoby tej starej kobiecie zrobić krzywdę. Łóżko było dobrą alternatywą, oddalone, ale jednocześnie miękkie i dające bezpieczeństwo. Gdy droga do wyjścia była już wolna tylko raz spojrzała na mężczyznę i było to spojrzenie w stylu “Na co czekasz? Rusz się”. Po czym sama odwróciła się na pięcie i zła oraz zażenowana tym co się jej przytrafiło opuściła Dziurawy Kocioł sądząc, że więcej nie umówi się tutaj na żadne spotkanie. Nie dość, że nie pojawiają się tu osoby, które powinny, to jeszcze pracownicy podsłuchują i wtrącają się w nie swoje sprawy. Dobra nauczka na przyszłość, na pewno będzie o tym pamiętać. Wyszła tylnym wyjściem i już po chwili zniknęła wśród tłumu na Pokątnej.


zt dla Mari




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 21   02.09.17 11:45

Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Już dawno by go tu nie było, gdyby nie starsza czarownica, która zupełnie przeinaczyła całą sytuację. Wzięła go za kogoś, kim zupełnie nie był i wystarczyło tylko na niego spojrzeć, żeby zrozumieć, że nie miał żadnych niecnych celów. Chyba musiałby być wspaniałym aktorem, żeby wyszło inaczej. Sęk w tym, że nawet jego zszokowana mina i otwierające się i zamykające w kółko usta nie przekonały kobieciny, że zbyt pochopnie wyciągnęła wnioski. Nie zamierzał nikogo krzywdzić czy wykorzystywać. Chociaż i tak sens tych obu słów przedstawiał się w jego umyśle, a w głowach obu kobiet zupełnie inaczej. A na pewno nie spodobał się starej pracownicy Dziurawego Kotła, która naskoczyła na niego wpierw krzykiem, a potem sięgnęła po różdżkę! JD zrobił jeszcze większe oczy i uniósł ręce, chcąc jakoś uspokoić kobietę, jednak chyba nic by to nie dało. Nie spodziewał się jednak reakcji ze strony kobiety, do której tu przyszedł. Ona zachowała trochę zdrowego rozsądku, chociaż jej mocne popchnięcie starszej osoby wprawiło go w kolejne zaskoczenie. Kompletnie nie wiedział, co się działo. Słowa skierowane w stronę trzeciej osoby nie były również zbyt miłe jak i cała sytuacja. Gdyby wszystko nie działo się tak szybko i niespodziewanie, może i powiedziałby Przepraszam lub zrobił cokolwiek. Patrzył teraz na jedną to na drugą kobietę, nie wiedząc czy pomóc jakoś tej starszej, czy posłuchać wyraźnego spojrzenia młodszej. Koniec końców zdecydował się umknąć przed wyraźnie rozeźloną wiedźmą, która wygrzebywała się z łóżka i rzucała jakieś niezbyt przyjemne uwagi w stronę młodszych od siebie czarodziejów. A mimo całej swojej dobroci i chęci niesienia pomocy Jay nie miał zamiaru znowu się z nią spotykać i stawać twarzą w twarz. Samotnie. Podążył zaraz za kobietą, nie zamykając nawet drzwi od pokoju. Zbiegł na dół, szukając drogi ucieczki przed zbliżającymi się krokami tamtej. Z ciągłymi wypiekami na twarzy skierował się w stronę wolnego kominka, by chwycić proszek i rzucić go pod nogi, równocześnie wymawiając nazwę szkoły. Oby ten dzień już do końca był w miarę normalny i spokojny, bo profesor chyba nie przeżyłby jeszcze kolejnych rewelacji.

|zt




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
 

Pokój 21

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18