Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wybrzeże   27.11.16 15:11

First topic message reminder :

Wybrzeże

Pokryte zaczarowanym drobnym, białym piaskiem wybrzeże znajduje się nieopodal rezydencji Rosierów i choć nigdzie nie zostały ustanowione jego twarde granice, wszyscy czarodzieje traktują je tak, jakby należało ono właśnie do nich. Szerokie, o miękkiej, przyjemnej dla bosych stóp powierzchni jest doskonałym miejscem do dalekich spacerów bez towarzystwa zbędnych gapiów, nic więc dziwnego, że to właśnie tutaj założyli oni jedną ze swoich posiadłości. Rozciągające się z wybrzeża widoki – na potężne morze lub oddalone nieco klify – zachęciły niejednego artystę do składania na ręce Rosierów kolejnych próśb, by to właśnie jemu pozwolili uwiecznić choćby najmniejszy fragment krajobrazu. W oddali zobaczyć można większe kamienie czy krzewy zapowiadające przejście z rozległego, okazałego terenu na węższy, bardziej kamienisty i dziki.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   05.12.16 11:15

The member 'Wynonna Burke' has done the following action : rzut kością


'k100' : 51


Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 http://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 http://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle http://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
14
0
0
5
0
19
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   05.12.16 15:43

Intuicja i umiejętności go nie zawiodły, ponieważ udaje mu się stosunkowo szybko odnaleźć resztę grupy. Popędza konia, nie zawracając uwagi na jego zmęczenie, chcąc choć trochę polepszyć swoją pozycję. Zdaje sobie sprawę, że już nie uda mu się wygrać tego polowania, ale przecież to nie oznacza, że ma się poddać. Zresztą jakiś cień szansy zawsze istnieje, takie oto optymistyczne myśli czasami przechodzą przez umysł Edgara. Wyciąga kuszę i ustawia się do strzału, na moment zamierając. To zawsze ten moment lubił w polowaniach najbardziej. Kiedy już znajdzie się zwierzę i kiedy już jest się pewnym, że nie uda mu się nigdzie uciec. Strzela, choć widząc ile osób ma lepsze ustawienie od niego, wie, że raczej ma marne szanse na celny strzał. Cóż, trudno!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   05.12.16 15:43

The member 'Edgar Burke' has done the following action : rzut kością


'k100' : 30


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   05.12.16 18:34

Grad bełtów zasypał biednego lisa, strzały Perseusa, Mortimera oraz Samaela zostały oddane niemal równocześnie i niemal równie trafnie wbiły się w zwierzaka, powalając go na bok. Niemal, niewątpliwie najcenniejszy strzał oddał młodszy Avery i to do niego trafi trofeum. Nie musiał schodzić po zwierzynę z konia - skrzaty momentalnie pojawiły się na miejscu i zebrały zdobycz. Zostanie przekazana Perseusowi, kiedy będzie opuszczał Dover. Jeden ze skrzatów klasnął łapkami - a świetlista smuga wytyczyła dalszą trasę, prowadzącą z powrotem nad morski brzeg. Mogliście nią bez przeszkód wrócić na miejsce zbiórki, a stamtąd, po zostawieniu koni - z powrotem na bal lub zostać na wybrzeżu jeszcze chwilę, rozkoszując się pięknem otaczającej was przyrody (lub susząc ubranie) i gratulując zwycięzcy. Pościg za lisem zakończony!

Perseus: 94+1+13+552+50=710
Samael: 88 + 9+550+60=707
Mortimer: 56+19+531+100=706
Inara: 20+23+589+40=672
Evelyn: 13+525+5+80=623
Cyneric: 24 +1+19+481+70=595
Ramsey: 58+4+420+90=572
Liliana: 26+15+430+20=490
Edgar: 30+9+445=484
Quentin: 51+5+391+30=477
Wynonna: 51+13+391+10=465




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Mortimer Flint
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1830-mortimer-flint http://www.morsmordre.net/t2260-blodeuwedd#34252 http://www.morsmordre.net/t3032-wspolna-jazn-interplanetarna#49666 http://www.morsmordre.net/f132-leicestershire-dworek-w-lesie-charnwood http://www.morsmordre.net/t4072-m-i-flint#78986
niebieski ptak, kolekcjoner wspomnień
25
Szlachetna
Zaręczony
les monstres aussi
tombent amoureux.
0
5
0
22
0
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   05.12.16 23:21

Ostrze mojego bełtu dosięga lisa, jednak to nie mój strzał był tym, który przeciął nić życia zwierzęcia. Strzelałem niemalże ramię w ramię z Samaelem, a także Perseusem Averym, który to bez wątpienia wygrał dzisiejsze polowanie. - Gratuluję, to był naprawdę znakomity strzał - nie mógłbym zapomnieć o wypowiedzeniu tej formułki, by nikt nie zarzucił mi później, że nie potrafię przegrywać. Cóż, nie potrafię, ale to już inna kwestia.
Wciąż siedzę w siodle, kiedy za pomocą zaklęcia skrzata na mapie nieba zarysowuje się właściwa ścieżka, którą powinniśmy podążać, by wrócić na miejsce zbiórki. Podjeżdżam do kuzyna, ustawiając swojego wierzchowca naprzeciwko jego. - Gdzieś ty się tak nauczył jeździć? Na waszych trollach rzecznych? - pięćdziesiąt twarzy Avery'ego. Samael chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. - To co, dogrywka? - nie zastanawiam się dłużej nad swoim pomysłem, licząc na to, że kuzyn ochoczo przystanie na tę propozycję. - Spróbuj mnie doścignąć - wbrew wszystkim zasadom, nie czekając na to, by się przygotował, ruszam. Jeszcze nie wiem, że i tym razem mnie wyprzedzi.

zt


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   05.12.16 23:38

Ucieszyłam się, gdy Darcy tak ciepło mnie powitała. Dawno nie byłyśmy ze sobą tak blisko, ostatnimi czasy nasze spojrzenia w oczy wiązały się z czymś mniej przyjemnym, niż urocze pogawędki na plaży. Ale to już przeszłość, którą należało zostawić za sobą, a już napewno w stosunku do mojej kuzynki. Dużo przeszła i póki co wyglądała na zadowoloną obrotem sprawy, a przynajmniej bardziej niż jak była u boku swojego byłego narzeczonego. Teraz miała nowego, nowi pierścionek spoczywał na jej palcu, a ja cieszyłam się jej szczęściem, chociaż nie potrafiłam sobie wyobrazić, że lada moment będę nazywać ją lady Burke, a nie lady Rosier.
- Ze swoim kuzynem? Szkoda, że nas opuścił - skwitowałam krótko. - Wiesz, że nigdy nie pozwolono mi tak naprawdę przejechać się na koniu, właściwie to kilka razy siedziałam w siodle i to na krótką chwilę, nie mogę więc stwierdzić, czy jest to sport dla nas. Zaufam więc twojej wiedzy…
Ostatni raz kiedy siedziałam w siodle, to był bodaj marzec w zeszłym roku, gdy odwiedziłam lorda Carrowa, o czym, będzie lepiej, jak nikt się nie dowie. Od tamtej pory ani razu nie usiadłam na grzbiecie tych pięknych zwierząt i chociaż bardzo chciałam spróbować czegoś nowego, to przyzwyczaiłam się już do tego, że moja choroba wyklucza mnie z niejednej zabawy.
Obserwując, jak lord Burke wpada do wody, przyłożyłam dłoń do ust, aby zaśmiać się cicho. Broń Merlinie z niego, to tak… z życzliwości oczywiście. Zerknęłam na Darcy, lekko przechylając głowę i unosząc kąciki swoich ust ku górze, gdy zaproponowała zakład.
- Bardzo chętnie się z tobą założę, liczę na to, że twoja suknia już niedługo zawiśnie w mojej garderobie - dodałam. - Nie obraź się moja droga, ale lord Yaxley na koniu prezentuje się zdecydowanie lepiej, niż twój narzeczony.
Utkwiłam wzrok w swoim kuzynie. Przez krótką chwilę niemal prowadził, teraz jednak został wyprzedzony, a moja siostra gnała gdzieś za nim. Miałam nadzieję, że nic jej się nie stanie. Tego by brakowało, abyśmy końcówkę dzisiejszego wieczora skończyły w Mungu.
- Oh, chyba skończyli - jęknęłam.
W myślach pogratulowałam Perseusowi nagrody, byłam jednak trochę zawiedziona, że to nie mój kuzyn przyniesie mi skórę z lisa, z której każę zrobić sobie nowy szal. Czułam jednak satysfakcję z tego, że był przed narzeczonym Darcy. Nie żebym miała coś do lorda Burke, jednak Yaxley był u mnie zawsze na pierwszym miejscu.
- To co z tą suknią? - zapytałam, podśmiechując się pod nosem.





Odnaleziona w życiu, zrodzona w królestwie marzeń – kobieta jest
jak ów kwiat mistyczny
lilia przeczystej bieli
Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   06.12.16 0:40

Grot bełtu wystrzelonego przez Samaela dosięgnął lisa, niemalże równocześnie z dwiema innymi strzałami. Avery nie był w stanie powiedzieć, który z nich wypuścił śmiertelny pocisk, acz z pewną niechęcią przyjął wręczenie lisa Perseusowi. Nie znosił niewygrywania, lecz najbardziej mierził go fakt, iż pokonał go jego drogi kuzyn. Zacisnął zęby; triumf Mortimera przyjąłby znacznie lepiej, zapewne z gratulacjami, a nawet i dumnym, zadowolonym uśmiechem. Spiął konia, aby wybrzeżem powrócić na brzeg morza bliższy posiadłości Rosierów, ale nieoczekiwanie został zatrzymany przez Flinta. Rzucającego mu drugie tego dnia wyzwanie: Avery zmrużył oczy i kiwnął głową, puszczając złośliwy przytyk mimo uszu. I ruszył pędem zaraz za Mortimerem, choć ten wystartował wcześniej, z drobną przewagą, nie miał zamiaru mu odpuścić. I tuż przed samą nieformalnie oznaczoną metą, wysunął się na prowadzenie i nieznacznie wyprzedził zbyt pewnego siebie kuzyna. O długość końskiego łba zaledwie, lecz tyle wystarczyło, aby cieszyć się słodkim, pocieszającym smakiem wygraniem.
-Przyjemność po mojej stronie - rzucił kpiąco, po czym zeskoczył z konia na miękki piasek plaży, pozwalając skrzatom oporządzić jego wierzchowca.

|zt






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   06.12.16 1:45

Było dokładnie tak jak się spodziewałam - mój bełt nawet nie był blisko do trafienia lisa, ale czego innego mogłam się spodziewać? Mogło być jednak gorzej, pomyślałam z uśmiechem, no i najważniejsze, że strzała poleciała we w miarę odpowiednim kierunku, nie utykając w drzewie alb zadzie konia. Żałowałam trochę, że lisa nie złapała żadna z pań, wszystkim lordom przydałoby się utrzeć nosa, a już zwłaszcza mojemu kuzynowi, który zapewne był przekonany, że wszystkie powinnyśmy już dawno skończyć w przeskakiwanym wcześniej strumyku.
Skrzaty teleportowały nas z powrotem na wybrzeże, a ja korzystając z tego, że zdążyłam się zaprzyjaźnić odrobinę z koniem, przegalopowałam kawałek i szło nam to całkiem nieźle, a na pewno o niebo lepiej niż podczas polowania. Jakiś czas później oddając służącemu wodze, chciałam, żeby przyniósł obiecane marchewki, żeby mogła sama nimi rumaka nakarmić.
- Evelyn! - zawołałam, widząc ją przechodzącą niedaleko. - Naprawdę cudownie ci poszło. Jestem pewna, że gdyby to była jedynie gonitwa to byś ją wygrała. A te kusze... są takie nieporęczne, nigdy nie nauczę się ich używać. - Uśmiechnęłam się, zostawiając już konia służącemu.
Poszłam do osób przyglądających się polowaniu, gdzie stały między innymi moja siostra i kuzynka.
- Rosalie, Darcy - przywitałam się z nimi, dopiero teraz zwracają uwagę na moją suknię, która... cóż, na pewno nie prezentowała się wyjściowo. Przede wszystkim była pochlapana błotem. Zaraz wyjęłam różdżkę, żeby doprowadzić ją do porządku, chociaż wątpiłam, by wyglądała dzięki temu tak ładnie jak tuż po założeniu. Przynajmniej nie byłam mokra jak niektórzy. - Darcy, czy to aby nie twój narzeczony wpadł do strumyka? - zapytałam a moje usta rozciągnęły się w rozbawieniu. Podczas jazdy nie nie mogłam dobrze rozpoznać osób. Nie przyznawałam się oczywiście, że mało brakowało i zamiast pięknie przeskoczyć tę przeszkodę, wylądowałabym podobnie w wodzie.
Po paru chwilach rozmowy, postanowiłam wrócić do sali balowej.

zt.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Liliana Yaxley dnia 15.01.17 0:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   06.12.16 11:50

Niestety, o ile Evelyn potrafiła jeździć konno, tak jej umiejętności w kusznictwie prezentowały bardzo nikły poziom, więc chyba nie powinna się zdziwić, kiedy jej strzała trafiła kawałek obok lisa, który został upolowany przez kogoś innego. I tak mogła być jednak dumna z tego, że dotarła tak daleko i nie wylądowała po drodze w strumieniu, czego zapewne spodziewaliby się niektórzy mężczyźni, ci bardziej konserwatywni, którym mogło być nie w smak uczestnictwo w polowaniu tak dużej liczby dziewcząt. Evelyn też trochę żałowała, że nie utarła żadnemu z nich nosa, ale tak wyszło. Kiedy jednak tak rozglądała się po twarzach innych uczestników, przez moment zdziwiło ją to, że nie było wśród nich Tristana. Może wolał poświęcić ten czas swojej młodej, świeżo poślubionej żonie?
Ale teraz mogli wrócić z powrotem na wybrzeże, a później na bal. Na szczęście Evelyn, poza lekko zburzoną fryzurą i paroma zeschłymi liśćmi przyklejonymi do materiału sukni, nie prezentowała się tak źle.
W pewnym momencie podeszła do niej Liliana.
- Dziękuję, tobie także szło bardzo dobrze - powiedziała Evelyn. Rzeczywiście, gdyby to była tylko gonitwa, miałaby większe szanse. Pewnie każda z kobiet by miała, ale konieczność strzelania utrudniała sprawę. - Całkowicie się z tym zgadzam, chyba powinnam kiedyś poprosić brata, żeby w końcu nauczył mnie robić to, jak należy. - Uśmiechnęła się nieznacznie do kuzynki. - Może następnym razem to któraś z nas będzie się cieszyć pięknym futrem?
Przez moment utkwiła wzrok w morskim brzegu, lekko obmywanym przez delikatne fale.
- Chyba powinniśmy powoli zbierać się na bal - powiedziała po chwili; właściwie zaraz po ceremonii i ogłoszeniu polowania wymknęła się na wybrzeże, prawdopodobnie nawet bez wiedzy rodziców i rodzeństwa, którzy zostali w dworze lub w ogrodach. Ale dla Evelyn to polowanie było ciekawsze niż tańce, tym bardziej, że i tak nie miała partnera, chociaż pewnie jej matka okaże się mieć zupełnie inne zdanie na ten temat.

| zt?




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   06.12.16 16:50

Smak zwycięstwa osładzał wcześniejsze niepowodzenia, wynagradzał też prawie całkowicie wcześniejszą irytację zagubioną w lesie trasą i gorączkowymi poszukiwaniami dalszego tropu, by kontynuować pogoń. Pozwolił sobie na lekki uśmiech, gdy obserwował trajektorię lotu wystrzelonego bełtu - choć w kierunku lisa mknęły i inne, celnie oddane strzały, czuł się dziwnie pewny tego, że to właśnie jego kusza stanie się źródłem śmiertelnego grotu, wbrew niepisanej zasadzie, że Averym nie wypadało wygrywać na polowaniu Rosierów. Okazał się być lepszy, nie tylko od pozostałych jeźdźców, ale i od swoich kuzynów, którzy byli najbliżej celu. Podziękował uprzejmie za gratulacje, odwdzięczając się wyuczonymi komplementami o wysoko postawionej poprzeczce i godnym konkurowaniu z sobie równymi. Biały lis, już nieruchomy i pozbawiony wbitych w niego strzał został odtransportowany przez skrzaty, które wyręczyły Perseusa w samodzielnym zbieraniu z leśnej ściółki swojego symbolicznego trofeum. Rozejrzał się naokoło, lecz nigdzie nie mógł dojrzeć swojej małżonki. Cień niepokoju nie zagościł na jego twarzy, wiedział doskonale, że Lilith ulepiona jest z twardej gliny, jednak myśl, że może jednak niektóre z wcześniejszych rozrywek powinna sobie odpuścić po zmienieniu tytułu, zagrała na jakiejś drażliwej strunie w jego wnętrzu. Dumnym damom z rodu Avery nie wypadało wszak konkurować, o ile nie zamierzały stanąć na podium. Nie bawiąc się w dalsze konwersacje, obrzucił spojrzeniem oświetloną trasę, by po raz ostatni zachęcić krnąbrnego konia do galopu.
Veni, vidi, vici.

| zt




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   06.12.16 17:49

Bełty wystrzeliły w kierunku lisa, ostatecznie pozbawiając go życia. Zwolnił, a w końcu zatrzymał wierzchowca, przyglądając się finałowi z pewnej odległości. Nie był zaskoczony, że Perseus wygrał. Już nie pierwszy raz był świadkiem jego zwycięstwa. Uśmiechnął się pod nosem, bo jego młodszy kolega zasługiwał na to, by zgarniać niezwykłe trofeum. Skinął mu głową na znak gratulacji. Rzeczywiście był grubą rybą, a kamuflaż świetnie się sprawdził, zwodząc dwóch największych rywali, którzy pewnie nie docenili go w ostatniej chwili.
Zawrócił konia, wybrzeżem kierując się w stronę miejsca zbiórki. Nie pozostało mu już nic innego, by wysuszyć ubrania i wrócić na bal, gdzie zabawi pewnie jeszcze krótką chwilę, wymieniając uprzejme uśmiechy z resztą towarzystwa i pijąc wspaniałe wino.

|zt




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   07.12.16 1:52

Darcy w żaden sposób nie skomentowała wyjazdu Thibauda. Chociaż już pogodziła się z tym faktem, nie znaczyło to, że jej się on podobał. Utrzymała więc rozmowę na neutralnym gruncie, odnosząc się do drugiej połowy wypowiedzi kuzynki.
Jeśli wolałabyś zaufać własnym doświadczeniom, może wybierzemy się kiedyś na przejażdżkę konną. Jak tylko zrobi się cieplej? Lady Carrow… — wskazała głową na Inarkę, która wraz z innymi mężczyznami przyjmowała właśnie gratulacje za dotrwanie do końca polowania — … jest niczym urodzona w siodle. Na pewno udzieli nam kilku lekcji, jeśli poprosimy.
Uśmiechnęła się kącikowo, wyobrażając sobie, że i bez prośby Inara chętnie dosiądzie swojego konia. To dziewczę, naprawdę, miało niesamowite pokłady energii.
Darcy milczała, kiedy Quentin zbierał się z wody, dzielnie – musiała to sobie wmówić – z powrotem wskakując na konia. Śmiech Rosalie potraktowała milczeniem. Już domyślała się, że straci suknię, o którą się założyła z przyjaciółką, ale mogła jeszcze chwilę udawać, ze się tego nie spodziewała. Nie obraź się moja droga, ale lord Yaxley na koniu prezentuje się zdecydowanie lepiej, niż twój narzeczony. Słowa Rosalie weszły Darcy na ambicję, nawet jeśli powinny wchodzić na nie Quentinowi, a nie jej.
Och, to pewnie dlatego, ze mój narzeczony dłużej bywa poza siodłem niż w nim.
Przy zakończonym wyścigu, chociaż powinna przyłożyć dłoń do twarzy w geście zrezygnowania, Rosier wyprostowała się dumna, tak jakby jej narzeczony sprawował się najlepiej ze wszystkich i rzuciła naturalnie:
Suknię możesz uznać za swoją.
Jako, ze włączył jej się tryb rywalizacji, dodała z przekąsem,
Może namówimy mojego narzeczonego i Twojego kuzyna na jakieś intelektualne rozrywki? Zobaczymy, kto wtedy będzie się lepiej sprawował.
I dźgnęła lady Yaxley dłonią pod żebra. Przecież od razu widać było, że Quentin nie ma budowy trepa. To Cyneric pracował z trollami.
Lord Burke gdyby to widział, mógł sobie to zapisać w pamięci, jak jego narzeczona walczyła o jego dobre imię.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   08.12.16 19:06

Westchnęłam lekko na propozycję Darcy. Chociaż bardzo chciałam kiedyś móc tak naprawdę przejechać się na koniu, nie zwykłym stepem, a nawet kłusem, czy galopem, to jednak zdawałam sobie sprawę z tego, że nie powinnam. Dlatego też pokręciłam przecząco głową.
Wiesz dobrze, że w mojej chorobie jakikolwiek wysiłek nie jest wskazany. Gdyby mój ojciec dowiedział się, że poszłam jeździć konno, nie byłby zadowolony - stwierdziłam. - Wiesz jak bardzo zawsze dbał o to, i nadal dba, abym nie robiła nic nieodpowiedniego, co mogłoby mi zaszkodzić.
Kątem oka obserwowałam reakcję Darcy. Jej dumne spojrzenie, wwiercała je w swojego narzeczonego, jakby miała wzrokiem zmusić go do tego, aby pokazał się nam z jak najlepszej strony. Ale nie ma się co oszukiwać, z moim kuzynem, którego ciało było wyćwiczone przez ciężką pracę, nie miał większych szans.
- Tak, zapewne - przytaknęłam, nadal rozbawiona.
Tylko czekałam aż Darcy stwierdzi, że jej suknia w końcu jest moja. Chociaż czerwienie nie były moimi kolorami, to nic nie stoiło na przeszkodzie, aby ją kiedyś ubrać. Chociaż to nie suknia była tutaj najważniejszym elementem, a forma zakładu i to, jak kompletnie nieświadomie, zaczęłam konkurować ze swoją najlepszą przyjaciółką o to, której mężczyzna jest lepszy. Chociaż Cyneric wcale nie był moim mężczyzną (jeszcze).
- Dziękuję, przyślę po nią skrzata - dodałam, lekko kiwając głową.
Nie spodziewałam się jej kolejnych słów. Przekręciłam w jej stronę swoją głowę i mocno zacisnęłam usta, chwilę analizując to, co usłyszałam. Darcy przełączył się mały trybik, nagle zachciało jej się rywalizacji, a skoro jej chciała, to ja nie miałam zamiaru jej tego zabierać. Nie pamiętam kiedy ostatni raz powstała między nami taka konkurencja. Zazwyczaj nie miałyśmy do tego powodów, a tu, o proszę, było nawet o co powalczyć. Chociaż jej słowa na pierwszy rzut oka mogły wydawać się nieuprzejmie w stosunku do mojego rodu, to byłam przekonana, że absolutnie tak nie jest, a to co powiedziała, było jedynie zaczepką z jej strony. Nagle poczułam ukłucie pod swoimi żebrami, skuliłam się momentalnie, śmiejąc cicho i mamrotając coś pod nosem, żeby Darcy tak nie robiła, bo mam łaskotki. Dopiero po chwili udało mi się wyprostować, ciągle obawiając się jednak kolejnego ataku. Tą walkę wygrała.
- Uważasz, że Yaxley’e nie grzeszą rozumem? Cyneric jest bardzo podobny do mojego ojca, nie obrażaj mojego ojca, moja kochana - kiwnęłam delikatnie palcem obok jej twarzy, podśmiechując się lekko. - Myślę, że i w tej konkurencji mój kuzyn nie miałby większych problemów. Jest mądry, a do tego niezwykle przystojny, potrafi dobrze jeździć konno, polować, a do tego jest silnym i stanowczym mężczyzną. Czy twój narzeczony może się pochwalić tymi cechami?
Spojrzałam na lorda Burke. Przy Cynericu, jeśli chodzi o posturę, wygląd, siłę, wydawał się prezentować marnie. Uśmiechnęłam się lekko, złośliwie. Byłam pewna, że gdyby postawić ich obok siebie, aby walczyli na pięści broniąc naszego dobrego imienia, to Cyneric by zwyciężył, powalając Quentina kilkoma ciosami.





Odnaleziona w życiu, zrodzona w królestwie marzeń – kobieta jest
jak ów kwiat mistyczny
lilia przeczystej bieli
Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
21
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   09.12.16 21:17

Świst bełtów był bardziej charakterystyczny niż szumiący wokół pęd. Jej cel umknął ataku, tylko po to, by paść pod kilkom strzałami myśliwych - dużo bardziej obeznanych z łowiectwem, niż ona. Zatrzymała w dłoniach kuszę tylko przez moment, by uwiesić ja u łęku na powrót. Poklepała czule swojego wierzchowca, zakręciła w miejscu woltę i podjechała bliżej zwycięzcy. Mrugnęła mężczyźnie zaczepnie i lekkim dygnięciem pogratulowała refleksu. Nie zatrzymywała się jednak, lawirując pomiędzy zebranymi jeźdźcami podjechała na skraj ich zbiegowiska. Gonitwa dobiegła końca, ale Inarze szkoda było zsiadać z siodła. Zanim więc oddała rumaka skrzatom, zanim nachyliła się nad szyją zwierzęcia, by otulić go ramionami - puściła się w galop, pędząc niewielką ścieżka, by zmiatać z rozłożystych drzew kolejne smugi śniegu. I w oddaleniu od zgiełku, pośród cieni leśnej przestrzeni - Inara się śmiała. Czystym głosem mieszającym się ze świszczącym wiatrem. Zupełnie jak zielonooka driada, spotkana kiedyś w lesie Sherwood.
Zatrzymała się zmachana, czując jak słone łzy rysują jej policzki. Śmiech bowiem niósł ze sobą coś więcej niż radosną euforię z jazdy. Wyzwalał emocje, które tłumiła tyle czasu, zastępując bolesną zadrę - ulgą. Wytarła wierzchem dłoni, wypuszczając z palców wodze i pozwalając Szuanowi prowadzić ja dalej. Nim się obejrzała, już spokojniejsza, wróciła na wybrzeże - praktycznie opustoszałe.
Czas wracać.

zt





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   02.01.17 0:50

Darcy w gruncie rzeczy faktycznie weszła w tryb rywalizacji. Trudno jednak powiedzieć, żeby potraktowała to poważnie. Być może gdyby miała do czynienia z inną szlachcianką niż Rosalie, coś takiego właśnie miałoby miejsce. W Jej przypadku jednak kącik ust DArcy niezmiennie unosił się, jak zwykle w jej towarzystwie, ku górze, w lekkim rozbawieniu. Przekręciła głowę na bok, niemalże z pokorą przyjmując odpowiedź jej kuzynki. Miała się już szykować do kolejnego dźgnięcia ją pod żebra, ale ludzie powoli zaczęli się zbierać z wybrzeża do budynku. Teraz zbyt mocno rzucałyby się w oczy, dlatego tylko skinęła jej głową.
No tak, gdzieżbym śmiała zaburzać równowagę, w której to twój poczciwy ojciec łaskawie obraża imię francuzów. Jak dobrze, że jesteśmy nimi tylko po części, czyż nie? Gorzej z biednym Thibaudem… — dodała po zastanowieniu — myślisz, że mogę przerzucić niechęć Twojego ojca ze mnie na Thibauda?
[i[Zasłużył[/i] – pomyślała, nim wyprostowała się i sugestywnie kiwnęła na Rosalie głową.
Na nas czas.
Na nadbrzeżu było dość chłodno. Wiatr ciągnął od wody, rozwiewając włosy i sukienki młodych dam. Szczęśliwie ten przynajmniej pomógł Darcy nieco otrzeźwieć po spożyciu za dużej ilości szampana, chociaż nawet i w tym stanie wyglądała dość pewnie i odpowiednio, jak na młodą damę. Nie zdradzając się z ilością pochłoniętego alkoholu.
Widziałaś mojego narzeczonego, Rosalie?
Przechyliła głowę, żeby na nią spojrzeć. Kąśliwa uwaga o cechach jakimi mógł się pochwalić zaszła jej w pamięć. Quentin daleki był od ideału, ale było coś intrygującego w tym, jak irytował ją swoją niedoskonałością.
Więc chyba znasz odpowiedź. Ale nie daj się zwieść pozorom. To Burke. Wiesz, jak to z nimi jest. Nigdy nie wiadomo, co naprawdę myśli i zrobi.
Kończąc ten temat, zbierając się z Rosalie w kierunku bliższym posiadłości, dodała w zastanowieniu.
Nie przypominam sobie, żebym miała kiedyś okazję zamienić więcej słów z Twoim kuzynem.
To była sugestia na sam koniec, że może powinno się to w najbliższym czasie zmienić.

| ztx2




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
 

Wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

 Similar topics

-
» Kamieniste wybrzeże.
» Wybrzeże
» Wielkie Księstwo Ro - wybrzeże
» Skaliste wybrzeże

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Kent, Dover, Château Rose-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17