Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Madame Tussaudus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Madame Tussaudus   04.12.16 0:40

Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds

Już od dawien dawna słynne muzeum Madame Tussauds przyciąga tłumy turystów. Wewnątrz dziwacznego budynku z charakterystyczną zieloną kopułą i czerwonymi ścianami, które prawie bezustannie oklejone są plakatami, zwiedzający mają okazję przejść przez kilka sal wypełnionych pełnowymiarowymi woskowymi figurami stworzonymi na wzór wszelkiego rodzaju sław. To wyjątkowe miejsce umożliwia spędzenie niezapomnianych chwil w towarzystwie popularnych obecnie lub sławnych przed laty pisarzy, aktorów, muzyków, naukowców oraz polityków, w ofercie znajduje się również wykonanie zdjęcia pamiątkowego. Ponadto muzeum raz na jakiś czas, w dniach nieczynnych dla mugoli, organizuje wydarzenia, w trakcie których figury woskowe za sprawą zaklęć ożywają. Goście mają wtedy okazję porozmawiać ze swoimi idolami, lecz figury przypominają pierwowzory w sposób właściwy ruchomym portretom - chociaż postaci posiadają wspomnienia i osobowość, nie są duchami sław, nie są również w stanie wyjawiać ich nieznanych szerszej publiczności sekretów.


Powrót do góry Go down
Franz Westling
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3344-francis-westling#56395 http://www.morsmordre.net/t3504-westling#61086 http://www.morsmordre.net/f15-fleet-street-187-3 http://www.morsmordre.net/t3503-francis-westling#61080
pracownik Wiedźmiej Straży
34
Półkrwi
Kawaler
Piękno kocha cień, bo w cieniu rodzi się pokusa.
10
14
0
0
0
1
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   04.12.16 21:10

/drugi tydzień marca

Nad głową, postukując raz po raz o stalowe piony i poziomy, przejechał pociąg. Wzrok idących pod kondygnacją ludzi poszybował ku trzeszczącym, wibrującym odgłosom gnanych wagonów, gwizdów i pary buchającej donośnym „hu-huu!”, spod ciężkiej ciuchci. Dziewczyna obok zaśmiała się, dźgnięta w bok przez młodzieńca, który przemknął między Franzem, a nachmurzoną starszą damulką. Blichtr i filister, tygiel, który według Fouriera powinien zrównać się w jedno, przeplatał się właśnie w tej części Londynu stosując nieprzerwaną wiekami historii symbiozę tego co było, jest i będzie.
Pogoda zapowiadała się, cóż tu dużo mówić, deszczowo. Pochmurne nie tylko niebo, ale również miny przechodniów sprawiały, że rześki dzisiaj Franz zaczął się zastanawiać nad własnym ubiorem. Jako, że ranek był ciepły, przyjął tę wiadomość Westling nadzwyczaj optymistycznie. Przywdział lekki, może niezbyt wyszukany, niezbyt salonowy, ale schludny strój szarego obywatela, szalik i płaszcz. Płaszcz podobny marynarce, cienki, pożałowania godzien, nie ochrony przed srogimi kroplami z szaroburego nieba.
I stało się. Zagrzmiało nad głowami, ludzie, a więc ci wszyscy, którzy jeszcze tego nie zrobili, jak jeden mąż wyciągnęli przed siebie parasole. Jakby szum skrzydeł milionpiórego ptaka rozeszła się fala pierwszych kropel deszczu i wyprężonych pod nieboskłon parasoli.
Skręcił w lewo falanster, czekał na światłach, odbił grupką paru ludzi w prawo. Czekał znów jak jeden mąż, żeby wbić się w kolejny chodnik w następnej przecznicy, kolejnej kałuży i kroku. Franz nastroszył kołnierz, schował głowę tyle ile mógł czując jak mokną mu palce, a w chodzie tym dotarł w końcu na miejsce.
Był to jeden z tych dni, kiedy muzeum mugoli nie wpuszczało. Pożerało za to wszelkiej maści gawiedź magiczną. Nie byłby może Franz świadom, że znalazł się właśnie w okazji dla tej drugiej części poniekąd uprzywilejowanego towarzystwa, kiedy nie zauważył, że stojąca u wejścia, nieruchoma przed chwilą figura porusza wąsami i chrząka z przekonaniem. Po krótkiej rozmowie z przedstawicielką tutejszego przybytku, Francis podszedł do jegomościa.
- Na zdrowie.
- Na twoje i moje. Jakie jest twoje zawołanie?
- Westling.
- Westling, Westling, ach tak. Szukaj śpiewającej czarodziejki. – skinął lekko głową i wskazał w przestrzeń dzielącą policjanta od dalszych komnat. Po krótkim spacerze korytarzem czerwieni i ruszających się figur, trafił do głównej sali. Zdezorientowany.





Ja, myślący cień lichego życia, wszystkim tym czego ode mnie chce, ona -
Niedoskonałość.
P. K.
Powrót do góry Go down
Daisy Mulpepper
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3999-daisy-mulpepper http://www.morsmordre.net/t4033-listy-daisy#78528 http://www.morsmordre.net/t4035-daisy#78567 http://www.morsmordre.net/t4034-daisy-mulpepper#78535
koroner
26
Półkrwi
Panna
she has that grave look
in her eyes like she is
constantly killing and
burying people in her
h e a r t.
2
5
16
8
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   08.12.16 6:18

Po dniu, który nie należał do najprzyjemniejszych, przemykałam akurat pomiędzy strzelistymi arkadami Atrium, z wzrokiem utkwionym gdzieś pomiędzy wciśniętymi do kieszeni przydługawego płaszcza rękami a uparcie depczącymi jego postrzępione krańce butami. Nieopatrznie nastąpiłam również na krzyczącą pstrokatymi barwami ulotkę, która skutecznie przykuła moje spojrzenie - niemal natychmiast pochyliłam się, by zgarnąć z ziemi zaproszenie na niepowtarzalną okazję, by przedstawić się czarodziejom z Czekoladowych Żab, którzy gościnnie pojawili się w Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds. Sama już nie wiem, co tak naprawdę skłoniło mnie do tego, bym udała się do miejsca niewątpliwie kontrastującego z moim zwyczajowym repertuarem lokalizacji (spelun, odludnych przestrzeni, obskurnych mieszkań), w których zwykłam się pojawiać. Z całą pewnością jednak ciekawiło mnie to, jak wiernymi kopiami oryginałów okażą się figury, a także to, czy ich twórcom udało się zatrzeć granicę pomiędzy wytworem natury a tym uformowanym przez ludzkie dłonie - miałam nadzieję, że twory będą do złudzenia przypominały ludzi, może nawet tak bardzo, że na pierwszy rzut oka uda się artystom oszukać odwiedzających - może będziemy mieli problem z odróżnieniem człowieka od jego doskonałej imitacji?
Naprawdę na to liczyłam. Jeszcze na samym początku mojej artystycznej przygody zdarzyło mi się pracować z woskiem pszczelim i nie ma wdzięczniejszego materiału do tworzenia oraz modelowania rzeźb. Osoby, które podjęły się zadania stworzenia tej wystawy, z pewnością osiągnęły już poziom finezji, o jakim mogę jedynie marzyć - więc i moje oczekiwania są naprawdę wysokie.
Z policzkami muśniętymi pigmentem mrozu oraz ognikami podekscytowania czającymi się w spojrzeniu wchodzę do muzeum, zachłannie przyglądając się eksponatom. I choć figury woskowe nie są może aż tak idealne, bym miała problem z odróżnieniem ich od osób odwiedzających muzeum, to jednak niewiele im do tego brakuje. Przez chwilę po prostu stoję, podziwiając rzeźby z daleka - dopiero po chwili kieruję się w stronę jednej z nich, która - wiem to już teraz - zachwyca najdrobniejszymi detalami. - Wendelin Weird, prawda? - upewniam się, w ferworze ekscytacji nie dostrzegając znajdującej się u jej stóp tabliczki z podpisem. Gdy czarownica kiwa głową, chłonę każdy szczególik, który zmienia się pod wpływem tego gestu - to niesamowite! Ileż czasu zajmuje mi stworzenie nieruchomej rzeźby - a ona... Czuję się znowu jak mała dziewczynka, podglądająca dziadka podczas procesu twórczego. - Ile razy spłonęła... pani na stosie? - zagaduję ją ponownie, by zobaczyć, jak zmienia się jej mimika podczas wypowiadania słów.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   05.08.17 20:32

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaudus zazwyczaj było miejscem wyjątkowo obleganym przez mugoli, a także części czarodziejskiej społeczności, dla której wystawy po zamknięciu przybierały zupełnie innego charakteru. Niestety, odkąd Londynem wstrząsnął wybuch magii, w muzeum zupełnie opustoszało, a przynajmniej ze strony zwiedzających. Wewnątrz trwało jednak niezwykłe wydarzenie, w którym wszystkie figury woskowe ożyły i urządziły sobie czarodziejskie przyjęcie. Każdy kto ośmielił się bez zaproszenia przekroczyć progi budynku był od razu atakowany przez dosłownie żywe legendy, zarówno mugolskiego jak i czarodziejskiego świata, które tchnięte w jednej chwili życiem zawiązały ze sobą sojusz.
Choć przy samym wejściu do muzeum, gdzie znajdowały się kasy było zupełnie cicho i pusto, tak po przejściu korytarzem w głąb pierwszych sal dało się słyszeć przyjemną melodię.

Etap I

Choć z początku było zupełnie cicho i niegroźnie, szybko na horyzoncie pojawiły się ożywione figury woskowe. Na czele stał mężczyzna w luźnym, jasnym garniturze, eleganckim kapeluszu, który w rękach trzymał coś długi, trudny do nazwania przez większość czarodziei przedmiot — mugolską broń, karabin (Al Capone). Za jego plecami dało się dostrzec niskiego starca w kitlu o srebrzystych, sterczących we wszystkie strony włosach (Albert Einstein) u boku nikogo innego jak Corneliusa Agrippy i Morgany Le Fay, a także wielu innych.

Wymaganie: Poprawnie rzucone zaklęcie Inanimatus Conjurus (przynajmniej przez jedną osobę), które z powrotem przemieni żywe postaci w woskowe figury.

Jeśli pierwszej rzucającej zaklęcie osobie się nie powiedzie, woskowe figury zaatakują, a obie postaci tracą po 10 punktów żywotności. Jeśli nie uda się również drugiej, dodatkowo tracą po 30 punktów w wyniku odniesionych w fizycznej walce obrażeń.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: Zakończone sukcesem uregulowanie magii zaklęciem Finite Incantatem.  ST ujarzmienia magii jest równe 160, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy 0, a razy ½. W przypadku liczb nieparzystych wynik zaokrągla się do góry.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III
Regulacja zaburzonej magii w tym miejscu przebiegała skutecznie, ale muzyka, którą dało się słyszeć w środku grała coraz głośniej. W końcu dźwięki stały się tak nieznośne, że melodyjne brzmienie zostało zastąpione przez trzeszczenie trudne do wytrzymania. Hałas roznosił się echem po budynku i z całą pewnością odpowiednie służby Oddziału Kontroli Magicznej zostaną błyskawicznie zaalarmowane. Hałas spowodowany był grą jednego z pięciu gramofonów: jako jedyny grał fałszywe nuty.

Wymaganie
: ST wyczucia gramofonu grającego sfałszowaną melodię wynosi 50, do rzutu dodaje się biegłość wiedzy o muzyce.

Niepowodzenie akcji skutkuje szybką aportacją służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo tego miejsca, a w efekcie aresztowania czarodziejów, którzy bez uprawnień wkroczyli na zamknięty teren.



Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   11.08.17 15:01

16 maja
Wszystko powinno z każdym dniem stawać się coraz bardziej zrozumiałe i jasne. Czarodzieje powinni poznać prawdę o tym, co się wydarzyło w nocy przestępującej z kwietnia na maj. Jakiekolwiek strzępki informacji powinny obiec cały magiczny świat, a jednak jedyną wiadomością było wydanie Proroka Codziennego kilka dni temu. Od tego czasu panowała cisza, a ludzie żyli w niepewności. Niektórzy cieszyli się ze zniknięcia byłego już dyrektora Hogwartu, inni z szaleństwa Minister Magii, sądząc, że teraz mogło być już tylko lepiej. To dlaczego Jay miał dziwne wrażenie, że najgorsze miało ich dopiero spotkać? Ten niepokój zaczął się podczas wydarzenia przy ruinach Mer-Akha, a podczas anomaliowej nocy jedynie się pogłębił. Widok martwych znajomych twarzy początkowo była niezwykle kojąca, ale gdy poczuł w sercu pewną nadzieję, wszystko wybuchło, a on stał pośrodku ogromnej eksplozji, która rozszarpała bliskie mu osoby. Czuł ich krew na policzkach, ustach, miał ją nawet we włosach. Ręce dosłownie obciekały mu gęstą, purpurową cieczą. Nic nie mógł zrobić. To on był przyczyną śmierci tych wszystkich ludzi, a potem nastąpiło dziwne przeciążenie i ocknął się w nieznanym sobie miejscu. W Mungu powiedzieli mu, że było to spowodowane obrażeniami psychicznymi podczas niechcianej teleportacji, która wpłynęły na każdego czarodzieja inaczej. I mimo że była to opinia eksperta, od tamtej chwili wątpliwości zamiast się zmniejszać, narastały, a wraz z nimi pytania krążące w głowie astronoma. Obwiniał się za to, że nie był ślepy na działania Grindelwalda i nie wiedział o tym, że część uczniów była przetrzymywana w Hogwarcie. Powinien był się domyślić, że Ministerstwo Magii ułożyło się z dyrektorem by przytrzymał część więźniów pochwyconych podczas czystek. Nie zasługiwał na miano jednego z członków Zakonu Feniksa, skoro pod własnym dachem, siedząc w Wieży Astronomicznej nie pomyślał o tym, by przeszukać lub udać się chociażby do opuszczonych części zamku. Albo do lochów. Wolał zamartwiać się nad losem dzieci niż zacząć działać. Nigdy nie miał sobie tego wybaczyć i przypłacił to śmiercią wielu z nich. Tej jednej nocy pewna część starego Jaydena umarła wraz z nimi. Zajmował się czymś, żeby nie oszaleć. Wpierw sprawa z lordem Carrowem, a teraz naprawa zrujnowanych przez anomalię budynków. Ministerstwo Magii długo ociągało się z porządkami, więc nic dziwnego, że to właśnie zwykli czarodzieje postanowili działać.
Pojawił się przed Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaudus, patrząc na pozornie spokojny lokal. Wewnątrz podobno w najlepsze trwało przyjęcie urządzone przez sztuczne postaci z magicznego i niemagicznego świata, które atakowały każdego kto próbował im przeszkodzić. Jay stał w cieniu, gdy z wnętrza zaczęły wychodzić właśnie niektóre ze znanych mu postaci. Czekał jeszcze na kogoś, więc chwilowo powstrzymał się przez rzucaniem zaklęć. Mimo wszystko miał w pogotowiu różdżkę, by w razie czego móc zareagować. Rozejrzał się po ulicy, szukając spojrzeniem znajomej sylwetki. Do tego uważał by nie dać się zaskoczyć sztucznej armii ludzi, których wciąż przybywało.

|223/223




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood http://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
23
Półkrwi
Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
10
0
5
0
20
0
9
0
Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   18.08.17 20:32

Myśli pędziły, sprowadzając na nią tyle cierpienia, ile nie mieściło się w całym zaległym życiu. Czuła się, jakby wkroczyła w zupełnie inny świat - mimo tego, że nadchodzącą burzę czuła już wcześniej. Objawiała się w dekretach, ograniczeniach i tępieniu niewinnych, w szaleństwie pani minister - teraz już odkrytym i niezaprzeczalnym - a także w terrorze rozsiewanym przez Grindelwalda. Nie wierzyła, by tak po prostu rozpłynął się w powietrzu - miała wrażenie, że chowa się gdzieś, gotowy do wbicia tysięcy noży w zbolałe serca, zranione dotkliwie falą katastrof z początku maja. Śmierć tylu osób - znajomych i nie - trwożyła i rozrywała nadzieję na strzępy, które teraz należało pieczołowicie zbierać z ziemi zbroczonej krwią, by móc zszyć w całość, tak inną od pierwowzoru. Ciężkie doświadczenia spływały na nich wszystkich. Jeszcze niedawno straciła rodziców - minął miesiąc, a pogodzenie się z takim stanem rzeczy wciąż zdawało się ocierać o cud. Choć w Ruderze była przyjmowana ciepło i teoretycznie niczego jej nie brakowało - to nie był jej dom. Ten zmienił się w popiół, roznoszony wiatrem po okolicy. Coś jednak drżało w niej nieustannie, pchało na przód, nie pozwalało siedzieć w miejscu - coś budziło się i nakazywało działać jak najprędzej. Gdyby nie wycieczka, tak absurdalnie szczęśliwa, nawet przy wszelkich spotykających ich wtedy nieszczęściach, do ogrodu magizoologicznego, co działoby się z Bertim? Próbowała skupiać się na realnej sytuacji, odsunąć domysły, ale ciemne myśli dopadały ją bardziej niż zawsze. Musiała je rozgonić. Tak, jak potworną magię, czającą się w niespodziewanych zakątkach.
Spóźniła się lekko przez podjęte kroki, mające zapewnić bezpieczeństwo - jasnej osóbce nie tak łatwo było ukryć się nawet wśród cieni, a po ostatnim występku jej różdżki podczas próby użycia zaklęcia kameleona, obawiała się czarować bez potrzeb - szczególnie uważnie podchodząc do swojego ulubionego czaru. Prześlizgnęła się ostrożnie wzdłuż budynku, poszukując wzrokiem znajomej postaci. Ostrożnie rzuciła kamień pod jego nogi, by zaalarmować, że się zbliża - mimo wszystko miała pewne doświadczenie w ukrywaniu się i choć nie stąpała - jeszcze - bezszelestnie, niełatwo było wyłapać dźwięk jej kroków. Zbliżyła się, posyłając profesorowi blady uśmiech, w którym trudno było doszukać się otuchy. Bała się - że ich złapią, że coś pójdzie nie tak, ale najbardziej bała się przyszłości, tak niepewnej i zmiennej. - Chodźmy - szepnęła krótko, po krótkiej obserwacji woskowych figur, teraz przedstawiających się jak najprawdziwsi ludzie. Odetchnęła, by się uspokoić.
Szli powoli, jakimś cudem wchodząc do budynku niepostrzeżenie - najwyraźniej świetnie udawali figury - choć wyglądały niewinnie, jak ludzie - sławni ludzie - Lovegood wiedziała, że anomalie mogły uczynić je bestiami, których ruchy wcale nie były łatwe do przewidzenia. Przemierzyli główny korytarz we względnym spokoju, ale jego koniec musiał kiedyś nadejść - w tym przypadku z nieprzyjacielskimi postaciami.
- Uważaj - mruknęła śpiewnie, swoim typowo rozmarzonym głosem, który nie nabierał ciężkości nawet wtedy, gdy serce przygniatały ciężary. Uniosła różdżkę, rzucając Vane'owi szybkie spojrzenie. Powinien reagować, jeśli coś pójdzie nie po jej myśli. Nabrała powietrza do płuc, kierując cyprysowe drewno na ścianę woskowych zombie, zaraz wyrzucając z siebie - Inanimatus Conjurus.

| 220/220




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   18.08.17 20:32

The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 7

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   18.08.17 21:01

Uśmiechnął się blado na widok Sue, która pojawiła się nieco spóźniona, ale była i to się liczyło. W razie gdyby zrobiło się zbyt niebezpiecznie, mogli jeszcze uciec. Musieli jednak spróbować naprawić świat, który był wspólny nie tylko dla czarodziejów, ale również dla mugoli. Chciał się do tego przyłożyć pomimo zmęczenia, a może właśnie dlatego. Nie zamierzał dawać się poddawać słabości ciała, szczególnie że już i tak jego wiara w siebie bardzo opadła, odkąd męczył się z faktem, że nie zareagował w odpowiednim czasie, by ratować swoich uczniów spod władzy Grindelwalda. Miał sobie to wyrzucać już do końca życia i nie istniało skuteczne lekarstwo na te bolączki. A przynajmniej nie takie, z którego zamierzał skorzystać. Jayden nie chciał poddawać się uzależnieniu wyciągania przykrych wspomnień i gromadzenia ich w myślodsiewni. Chciał to pamiętać, by nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. Zresztą i tak już coś w nim pękło i nie miało przywrócić dawnego siebie profesorowi. Było to brutalne, jednak taka była prawda. Gdy coś uderzało z taką mocą w osobę równie empatyczną jak JJ, musiało również złamać linię oporu, którą dotychczas stanowił wieczny optymizm. Bo gdzie doszukać się dobra, jeśli miało się styczność ze śmiercią jedenastoletniego dziecka? Szczególnie jeśli znało się tak młodą postać... Vane gdy tylko zamykał oczy widział nie tylko to trupie spojrzenie małego Lewisa, ale również i resztę zmarłych, bliskich sobie osób, które rozerwane spowodowanym przez niego epicentrum wybuchu, patrzyły na niego nieruchomo i przeraźliwie. Od końca kwietnia budził się z krzykiem, spocony nawet po chwile drzemki. Nic dziwnego że działał tylko na eliksirach wzmacniających, mających jak najdłużej utrzymać go na nogach. Kiedyś miało się to na nim odbić, ale jeszcze nie teraz. Czuł jak serce waliło mi w niektórych momentach przeciążenia, ale astronom nie pozwalał sobie tym bardziej na odpoczynek. Musiał działać. Jak teraz gdy zaklęcie Sue się nie udało. Odszukał we wspomnieniach odpowiedniego słowa.
- Expulso - rzucił, zamierzając rozrzucić zmierzające w ich stronę ożywione manekiny. Jeszcze tego by brakowało...




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   18.08.17 21:01

The member 'Jayden Vane' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 5

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood http://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
23
Półkrwi
Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
10
0
5
0
20
0
9
0
Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   18.08.17 23:24

Cofnęła się gwałtownie - nie, to wszystko nie tak, dlaczego magia nagle zawodziła? Zacisnęła usta, z lekkimi nerwami zerkając na Jaydena. Figury ruszyły na nich z zawziętością, przedzierając się przez korytarz i nieuchronnie zbliżając. Mężczyzna zareagował szybko, lecz jego różdżka również odmówiła posłuszeństwa - widziała kątem oka chwilowe zawahanie po nieudanym zaklęciu, ale świat zasłoniła jej Morgana le Fay, nabierająca rozpędu, nim uderzyła ją w ramię - na szczęście lewe, ale ból rozchodził się szybko, adrenalina zaczynała porządnie krążyć w żyłach, a uparta kukła nie przestawała młócić powietrza rękoma. Inne również były blisko i choć mogli się z tego wyplątać i uciec jak najprędzej - tyły mieli bowiem wolne, chciała spróbować jeszcze raz, nie mogąc wybaczyć sobie porażki.
Chciała być przydatna, pragnęła pomóc Zakonnikom i zaangażować się bardziej niż dotychczas. Wiedziała, z czym się to wiąże - ostatnio aż zanadto poznała smak niebezpieczeństwa i zimne łapy prawdziwego, okrutnego świata. Bez litości zaciskał je wokół szyi, lecz ona cierpiała tylko z dystansu - przez świadomość, że jej bliscy narażają swoje życie, że giną w obronie innych, podczas gdy ona chowała się w małym pokoju, skulona i zalana łzami. Dłużej nie mogła - kumulowane wyrzuty i tłumiona odwaga, naturalna chęć do walki - to wszystko budziło się do życia pod wpływem zagrożenia. Próbowała umknąć przed figurami, ale nie chciała, by zraniły Vane'a, wahanie zaś przypłacała kolejnymi obiciami. Teoretycznie była do nich przyzwyczajona, w praktyce utrudniały wiele. Obawiała się, że wyciągnięcie różdżki w tym momencie może mieć naprawdę opłakane skutki, ale im więcej czasu miała poświęcać na rozmyślania, tym gorszy obrót miała przybierać sytuacja. Wyrwała się z potrzasku, lecz niedostatecznie daleko - woskowa dłoń rozłupała się na jej głowie, co przypłaciła nie tylko bólem, ale i kilkoma wyrwanymi włosami, tylko bardziej drażniącymi obicie. Kucnęła, pozwalając nieznanej sobie postaci zaatakować drugą, sama zaś skorzystała z okazji i wysunęła się spomiędzy ich nóg.
- Inanimatus Conjurus! - spróbowała ponownie, obiecując sobie w duchu, że jeśli nie wyjdzie, kolejnej próby nie będzie. Kto jednak wiedział, co mogło uroić się pod białą czupryną.

| 180/220 (-5)




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   18.08.17 23:24

The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 91

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus   19.08.17 0:15

Chcieliście dobrze, dostaliście dokładne wytyczne w jaki sposób naprawić magię w Muzeum Figur Woskowych Madame Tssaudus. A jednak, zamiast odpuścić, wiedząc, każdy z was ma jedynie jedną próbę nim magia wymknie się spod kontroli, postanowiliście spróbować ponownie.
Magia wybuchła, zanim dotarła do was zdążyliście dostrzec potężny błysk światła, który was pochłonął. Obje straciliście przytomność.
Ocknęliście się w miejscu, które nie było wam znane. Dopiero później dowiedzieliście się, że było to miejsce mieszczące Oddział Kontroli Magicznej, który złapał was i zgarnął z miejsca anomalii. Udało wam się przekonać pracowników ODK, że znaleźliście się tam przypadkiem, jednak nie ominęły was konsekwencje wynikające z pozwolenia, by was załapano. W ramach kary musicie odbyć prace społeczne. W przydziale dostaliście mycie szyb w Ministerstwie.
By móc kontynuować fabularne rozgrywki jesteście zobowiązani do odegrania kary, możecie to zrobić na dwa sposoby:
a) Rozegrać wątek ze sobą w trakcie którego myjecie szyby na jednym z pięter Ministerstwa. (5x300 słów)
b) Każdy z was musi napisać post o tym jak wykonuje karę (1x600 słów)

|zt


Powrót do góry Go down
 

Madame Tussaudus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep Madame Malkin
» Madame Hydra
» Muzeum Madame Royce
» Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje
» Butik madame Malkin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17