Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sklep muzyczny Flashback

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sklep muzyczny Flashback   05.04.15 19:22

First topic message reminder :

Sklep muzyczny Flashback

Niezależnie od tego czy poszukujesz nagrań najwybitniejszych wykonawców w historii gatunku, czy niekonwencjonalnych artystów, jesteś fanem klasycznego jazzu, a może preferujesz obecną erę rock ‘n’ rollowych lat 50., Londyn oferuje bezlik sklepów muzycznych, w których zaopatrzysz się w poszukiwane nagrania. Jednak jak z dziesiątek znaleźć ten jeden najlepszy? Po zapytaniu przypadkowego przechodnia, trafiłeś właśnie tutaj? Prawdopodobnie miał rację. Sklep Flashback, choć niepozorny, jakby zagubiony pomiędzy pubem, a pobliskim kinem, jest podstawowym miejscem kultu dla wielu muzykoholików. Teraz masz okazję poznać, jak wiele może zaoferować ten niewielki budynek. Po wejściu do przestronnego pomieszczenia wypełnionego niskimi regałami z różnokolorowymi opakowaniami winyli, do uszu klientów dobiega ciche brzmienie największych przebojów, które na pewno umilą poszukiwania. Najnowsze kolekcje to nie wszystko, sklepik obfituje także płyty z drugiej ręki, a to tylko za 1/2 ceny! Możesz znaleźć tutaj wszystko, o ile potrafisz dobrze szukać i poświęcisz chwilę swojego cennego czasu. Uwierz, że warto.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you
That this is not who I am
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   14.09.16 10:29

Owszem, zdarzało mi się niejednokrotnie trochę zatracać w muzyce, ale... to w sumie przyjemne i... magiczne! Tak, właśnie tak! Bo czy to nie czary, że zwykła na pozór melodia mogła przenosić mnie w zupełnie inne miejsca, między innych ludzi - starych znajomych, przyjaciół - sprawiać, że mogłem kroczyć ramię w ramię ze swoimi ulubionymi bohaterami... być kim tylko chcę! Do tego jaki wpływ miała muzyka na mój nastrój! To fascynujące. Nie wiedziałem tylko jak działa ona na innych i czy czują choć namiastkę tego, co ja. Nie wiedziałem po części dlatego, że rzadko zdarzało mi się grać publicznie moje kawałki, to fakt. Cudze, te popularne, których wszyscy chcieli słuchać też były fajne, ale... były magiczne w trochę inny sposób, tak sądzę. W każdym razie mogłem powiedzieć, że potrafię czarować. Na swój sposób i za pomocą gitary, a nie różdżki.
Zabawny chłopak. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej, kiedy z taką energią potrząsnął moją dłonią. Takiego entuzjazmu się nie spodziewałem, ale z pewnością był miły. Normalnie jakbym był jakąś gwiazdą! Czad! Niestety do gwiazd było mi daleko.
Znał się na muzyce od strony teoretycznej? To zupełnie inaczej niż ja! Wprawdzie Kingsley nauczył mnie czytać i pisać nuty, ale robiłem to mocno po swojemu... i zapewne, gdyby jakiś muzyczny znawca spojrzał na moją bazgraninę, to złapałby się za głowę.
- Ze śpiewaniem jestem trochę na bakier - odpowiedziałem mu pocieszająco z łobuzerskim uśmiechem, zupełnie nie widząc przeciwwskazań, żeby się do tego przyznawać (prawie nie!) obcym ludziom (nie był obcy! To Titus!). - I to wcale nie brzmi głupio - obroniłem go też zaraz - profesjonaliści też są potrzebni muzyce - skwitowałem. Sam siebie profesjonalistą bym nie nazwał, taka prawda. Musiałbym się lepiej znać na muzyce.
- O, gdzie byłeś? - zainteresowałem się żywo jam session. Właściwie nie byłem na żadnym z prawdziwego zdarzenia. W Birmingham czasami improwizowaliśmy z kumplami, ale to trochę co innego. Ciekawe czy bym podołał na takim autentycznym jamie? W sumie... czemu by nie spróbować?
- Sam bym się przeszedł - dodałem. - Fajnie było, nie? - zagadnąłem.
Co do pochwały mojego instrumentu... uśmiechnąłem się szerzej trochę rozbawiony. Wiele przymiotników przychodziło mi na myśl, kiedy nań patrzyłem... ale na pewno nie było wśród nich "pięknego". Ot, stara, wyraźnie sfatygowana gitara. Gdzieniegdzie już powycierana, czy porysowana, ze śladami licznych naklejek różnego rodzaju - niektóre jeszcze się trzymały, choć wyblakłe, po innych został tylko ciemny ślad kleju. Dostałem ją już taką od Kingsleya i właściwie nic w niej nie zmieniałem (prócz strun, co poradzić?). Taka mi się podobała, widać było, że miała długą i ciekawą historię... szkoda, że nigdy jej raczej nie usłyszę, chociaż... chyba czas napisać do Ameryki do Kingsleya!
- Zwykła gitara, nic specjalnego - odparłem rozbawiony i przełożywszy jej pasek przez głowę, podałem chłopakowi. Że mógł to być jego tani chwyt, żeby zwinąć mi instrument? Szczerze? Nawet nie przyszło mi to do głowy. Zresztą Titus wydawał się w porządku.
- Próbowałeś kiedyś grać? - spojrzałem na niego pytająco.




Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   17.09.16 16:53

- Pfff! Żaden ze mnie profesjonalista! - roześmiał się, w tym samym czasie machając jedną ręką - Ot, znam nuty i... zresztą nieważne. - pokręcił łbem i raz jeszcze machnął dłonią. Sam siebie również nie określiłby mianem profesjonalisty - swoje wiedział, ale od prawdziwego wirtuoza dzieliły go pewnie całe mile! A on wolał przykładać się do różdżkarstwa, niż rozwijać w kwestiach muzycznych - bo przecież to z wytwórstwem wiązał przyszłość i to wytwórstwo było największą ze wszystkich pasji, a że przy okazji pochłaniało mnóstwo czasu... No cóż! Chyba się już zdążył przyzwyczaić, że wyśpi się dopiero po śmierci. I jakoś szczególnie mu to nie przeszkadzało.
- Tam na końcu ulicy - zaczął, obracając się w lewo i pokazując palcem koniec deptaku - Jest taki mały klubik, schodzi się w dół schodami. Nazywa się... - zmarszczył brwi, wolną dłonią drapiąc po potylicy - Teraz nie mogę sobie przypomnieć, ale będziesz wiedział o co chodzi. Mają szyld z gitarą. I widzisz, ostatnio byłem tam pierwszy raz! Jakoś mnie tak tchnęło jak szedłem obok, myślę sobie - a co tam! Zajrzę chociaż na chwilkę! No i jak wszedłem to już akurat grali, no to im mówię - chłopaki jesteście super! A oni, żebym nie gadał tylko łapał za instrument. Trochę się zdziwiłem, mówię, że nie gram, że tak tylko przyszedłem posłuchać i o co w ogóle chodzi. Jak to mam grać z nimi, jak to oni tutaj tworzą zespół, a ja przyszedłem z ulicy - na moment przerwał, by znowu wybuchnąć gromkim śmiechem - A oni na to, że i tak sobie tylko improwizują i właściwie to poznali się przed chwilą i każdy może tu przyjść i się dosiąść. Jak tak, to wpadłem na kilka piosenek. - wzruszył ramionami, powracając spojrzeniem do Louisa. Uśmiech nie znikał z jego lica, bo każde wspomnienie tamtego wieczoru sprawiało, że aż cały kipiał z radości! Wcześniej nigdy nie spotkał się z czymś takim - jasne, bywało, że jeszcze w dzieciństwie siadał z matką przy fortepianie - ona pieściła klawisze, a on podśpiewywał jakieś wymyślone piosenki, często nie mające jakiegokolwiek sensu, ale wówczas do głowy mu nie przyszło, że ma to jakąś profesjonalną nazwę.
- No to idź! Grają co tydzień, w każdy czwartek. Ja też się pewnie przejdę. Fajnie to mało powiedziane, było naj-le-piej. - westchnął. Już nie mógł się doczekać kolejnej wizyty w tym małym, zadymionym miejscu pełnym młodych ludzi, pełnym radosnych śmiechów i alkoholu dla muzyków za połowę ceny.
- Zwykła? Widać, że ma swoją historię. - odebrał od chłopaka instrument, oparł się o ścianę i uniósł kolano, by podłożyć je pod gitarę. Przesunął dłonią po pudle, tykając palcami naklejki i to co z nich zostało. Drugą ręką sięgnął do strun. Szarpnął je, nie łapiąc jednak żadnego konkretnego akordu.
- Nieee, nie na gitarze. Moi rodzice na pewno by mi nie pozwolili. Jeśli chciałbym szarpać struny, to pewnie mógłbym wybierać pomiędzy harfą a harfą. - kolejna salwa śmiechu wypadła spomiędzy warg Titusa - Tum, tu-rum, tum tum...! - zanucił, jeszcze kilka razy stukając palcami w pudło, lub drażnią struny. Ostatecznie oddał gitarę właścicielowi - Zwracam w ręce prawdziwego muzyka. Zagraj coś jeszcze. - poprosił, przekrzywiając łeb na jedną stronę.


Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you
That this is not who I am
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   17.09.16 18:24

Uniosłem wyżej brwi kiedy mnie poinformował, że to jam session było rzut beretem od mojej miejscówki. I ja o niczym nie wiedziałem?! Muszę to nadrobić, koniecznie! Wysłuchałem całej jego opowieści o tym jak tam do nich trafił i jak go zachęcali do grania i sam parsknąłem z nim śmiechem.
W każdy czwartek, tak? Na pewno to znajdę, zresztą, faktycznie kojarzyłem szyld z gitarą. Pokiwałem głową.
- W takim razie na pewno będę następnym razem - uśmiechnąłem się. - Mam nadzieję, że się tam zobaczymy.
Już polubiłem tego Titusa. Za samo to, co powiedział o mojej gitarze... no i za poczucie humoru, bo już po chwili znów mu zawtórowałem śmiechem. Jego widok przy harfie, jaki podrzuciła mi wyobraźnia, wydał mi się straszliwie zabawny.
- Zawsze mógłbyś się uczyć i nic im nie powiedzieć - podsunąłem mu pomysł z łobuzerskim uśmiechem. No co? W zasadzie nie miałbym nic przeciwko, żeby go trochę podszkolić, gdyby chciał. Tak naprawdę dało się zagrać bardzo wiele utworów znając tylko kilka chwytów.
Uśmiechnąłem się na jego próby i nawet zaklaskałem, a co, kiedy skończył. No i co? Był z niego materiał na muzyka profesjonalnego!
Miałem coś zagrać? Przyjąłem z powrotem swoją gitarę, przełożyłem jej pasek przez głowę i złapałem za gryf.
- Coś improwizowanego? - zagadnąłem wciąż szczerząc zęby, po czym oparłem się o ścianę budynku dość nonszalancko. Skoro Titus sam mówił, że śpiewał i to właśnie na jamie, to... czemu nie?
Chwilkę się zastanawiałem, cicho brzdąkając, w końcu jednak jakbym się zdecydował na melodię i mocniej uderzyłem palcami w struny. Żywa muzyka sama się układała w całość, melodię, której nie znałem, a która samoistnie się tworzyła. Po chwili zacząłem wytupywać stopą rytm. Niestety tekstów nie umiałem układać. Jak już jakiś wymyśliłem i uważałem za genialny i sięgnąłem po niego po jakimś czasie, to orientowałem się, że to zlepek tekstów z innych piosenek. Słabo, naprawdę. Cóż, nie można być świetnym we wszystkim, jak to powtarzał ze śmiechem Kingsley.




Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   18.09.16 0:43

- To na sto procent. - mrugnął doń jednym okiem, w tym samym czasie wstawiając palec wskazujący. Titus będzie tutaj co czwartkowym gościem! Przynajmniej dopóki ojciec się nie dowie gdzie jego syn znika na te długie, prawie że weekendowe wieczory. Oj, pan Ollivander nie byłby zadowolony... Dlatego właśnie Titus miał nadzieję, że jego mała tajemnica nigdy nie ujrzy światła dziennego. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal!
- W sumie racja, ale nie znam nikogo kto mógłby mi pokazać jak grać... To znaczy... nie znałem. - wyszczerzył zęby, delikatnie kiwając czerepem. Chyba to samo chodziło im po głowie...
Przyjdzie jednak jeszcze pora na wspólne granie! Teraz miał grać Louis, a Tito troszkę się odsunął, żeby zrobić mu miejsce.
- Aha, pokaż się z najlepszej strony. - roześmiał się i wsunął dłonie w kieszenie płaszcza, obserwując palce Botta błądzące po gryfie. Przez jakiś czas jedynie słuchał, ale kiedy stopy Louisa ruszyły w tan, Titus wyciągnął ręce z kieszeni, klaskając do rytmu lub pstrykając palcami. Im melodia była szybsza, tym on mocniej klaskał, a gdy się jako tako ustabilizowała, nadął policzki wydając z siebie głośny, aczkolwiek harmonijny gwizd. Później poszło gładko - myśli same układały się w słowa, które z kolei współgrały z nieznaną melodią - czasem bardziej, czasem mniej. Czasem rymował, czasem kończył wątek jedynie śmiechem, bo po drodze coś poszło nie tak. Głos miał całkiem niezły - może nie nadzwyczaj charakterystyczny, raczej po prostu przyjemny dla ucha, w pewnym względzie nawet ciekawy. No i charyzmy to mu nie można było odmówić - już samo to, że hasał wokół Louisa przyciągało spojrzenia, a jak tylko widział, że ktoś zerka w ich stronę to się Titus radośnie uśmiechał albo machał równie wesoło. Ot, zwyczajnie świetnie się bawił! A że wulkanem energii był już od małego, to nie mógł sobie odmówić harców i swawoli także teraz, kiedy wokół panowała szara zima. Przyda się trochę kolorów i chichotów temu smutnemu miastu, temu popielatemu Londynowi i wreszcie tej uliczce, którą ludzie spieszyli prosto przed siebie, nie zwracając uwagi na nic co działo się wokół.


Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you
That this is not who I am
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   18.09.16 13:12

Uśmiechnąłem się szeroko. No i proszę bardzo, już byliśmy umówieni na muzykowanie - szybko i konkretnie. Doskonale, zawsze uważałem, że im więcej znajomości (szczególnie tych muzycznych), tym lepiej. Był ze mnie w końcu towarzyski typ, a od grania na gitarze samemu wolałem tylko granie w grupie.
Parsknąłem serdecznym śmiechem, kiedy się poprawił. Oj tak, dokładnie to samo chodziło im po głowie.
- Owszem, już poznałeś - przyznałem wesoło. - Jak chcesz, to we czwartek możemy się tam umówić wcześniej i ci pokażę kilka chwytów - zaproponowałem. Zapewne to jam session nie było wcześnie, tylko wieczorem... późnym popołudniem kończyłem zajęcia, więc prosto z nich mógłbym podejść tutaj, nie było problemu. A że zapewne znów w piątek rano będę niewyspany... cóż, psorzy się już chyba do tego przyzwyczaili. Grunt, że pilnie słuchałem ich wykładów i nawet notowałem. Na automacie trochę, ale jednak!
No i poszło! To było niesamowite co muzyka robiła z ludźmi. Przecież wystarczyło tak niewiele, a nogi same wybijały rytm, palce pędziły po strunach nie zważając na nic, głowa kiwała się to w przód to w tył... a nowo poznany chłopak klaskał, pstrykał palcami, gwizdał, śpiewał i śmiał się. Czad! I to chyba nakręcaliśmy siebie nawzajem, bo już po chwili sam nie mogłem ustać w jednym miejscu, tańczyłem grając i nawet od czasu do czasu wspierając Tito wokalem. Nie mam pojęcia czy brzmiało to wszystko dobrze, czy słabo jak barszcz, ale właściwie się tym nie przejmowałem. Grunt, że bawiłem się przy tym doskonale.
Ludzie patrzyli na nas z mieszanymi uczuciami, ale każdego z nich obdarzałem radosnym uśmiechem, za to ze sklepu muzycznego Flashback wyszło kilka młodych i szczerząc zęby obserwowało nasze wyczyny. Tym chętniej robiłem z siebie wariata i tym szybszą muzykę grałem, ot, żeby i ich porwać do tego szaleństwa.




Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   19.09.16 16:30

- W takim razie jesteśmy umówieni, trzymam cię za słowo! - pokiwał głową. Przez chwile dumał nad tym, czy będzie to kolidowało z jego zajęciami z dendrologii, ale ostatecznie ściemni wujowi, że ma jakieś ważne sprawy do załatwienia. I tak zawsze przysypiał jak mu staruszek pokazywał kolejną rycinę dębu, albo innego buku czy kawałek brzozy, który Titus oglądał przez kolejne pół godziny zastanawiając się po co i dlaczego właściwie wciąż tu siedzi. Stary natomiast uważał, że to najważniejsze wykłady i nie powinien nawet wchodzić do warsztatu dopóki nie nauczy się rozpoznawać drewna z zamkniętymi oczami. Ciężka sprawa.
Ale nie o tym! To co działo się aktualnie na ulicy było znacznie ciekawsze i zdecydowanie bardziej zajmujące. Kolejne takty, kolejne słowa, kolejne obroty i jeszcze więcej śmiechu. Odtańczył dziki taniec z kilkuletnią dziewczynką, która zatrzymała się nieopodal na krótką chwilę wypuszczając z uścisku matczyną dłoń. Rodzicielka co prawda nie wyglądała na zadowoloną i czym prędzej zabrała dziecko, ale to z kolei machało do nich wesoło dopóki nie zniknęło w bocznej uliczce. Kilka osób zdecydowało się nawet uzupełnić pokrowiec o kolejne monety i tym również Titus nisko się kłaniał. Jeszcze raz klasnął w dłonie, po czym zakrzyknął.
- Solówa Lou! - wskazał nań jednym palcem. Przez kolejną chwilę sam udawał, że gra na gitarze, ale jak tylko zobaczył tych wszystkich młodych, którzy zerkali na nich z błyskiem w oku, to wpadł w nich Ollivander, porywając do tańca jedną rudą (bo rude podobały mu się najbardziej). Widział przecież, że ich stopy i ręce same rwą się do harców, tylko potrzebowali zachęty! I on przyszedł z tą właśnie zachętą. Później to już w ogóle zrobił się tu niezły musical albo nawet jakiś festiwal! Rio de Londyno! Brakowało jeszcze tego, żeby wszyscy zaczęli tańczyć mambo, albo inny egzotyczny taniec. W tym momencie byli chyba najlepszą reklamą Flashbacka jaka mogła im się trafić.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you
That this is not who I am
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   22.09.16 20:22

Proszę bardzo, mógł mnie spokojnie trzymać za słowo. Jak powiedziałem, że przyjdę, to przyjdę. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.
To co się tu działo, naprawdę przekraczało ludzkie pojęcie. Titus wszystkich wokół zarażał swoim entuzjazmem i charyzmą. Ludzie na nas patrzyli, coraz częściej widziałem na ich twarzach rozbawione miny i uśmiechy.
Chyba dotrzymywałem mu tempa w tym muzycznym szaleństwie. Sam nie wiem, za bardzo mnie to wszystko wciągnęło. Czułem się trochę jak pijany, chociaż nie wypiłem przecież nawet kropli alkoholu. Tak chyba działa muzyczne upojenie.
Parsknąłem śmiechem po raz kolejny, kiedy Titus na mnie wskazał, ale nie zamierzałem go zawieźć. Ani jego, ani naszej małej publiki. Dałem z siebie wszystko mocno i szybko uderzając w struny jednocześnie wirując i podskakując. Takiego koncertu z pewnością nikt z zebranych jeszcze nie widział. Mój towarzysz już porywał do tańca jakąś pannę, mnie zaczynały boleć palce, ale nie odpuszczałem. Grałem jak natchniony, sam nie wiedziałem, że w ogóle tak potrafię. Melodia się powtórzyła, teraz już udoskonalona... wydawało mi się, że kilka kolejnych osób zaczyna tańczyć... i wtedy właśnie usłyszałem ostry, świdrujący uszy gwizd. Z drugiego końca ulicy truchtem biegł do nas pulchny policjant, trzymając nad głową pałkę niczym sztandar. Nie wyglądał na chętnego do zabawy, a jednak uśmiechnąłem się do niego nie przerywając gry.
Wtedy zadął w gwizdek powtórnie.
- ...Stwarzanie... niebezpieczeństwa...! - wydusił z siebie zadyszany, kiedy do nas doleciał. Byłem tak dobry, że wreszcie skończyłem uderzać w struny gitary. Kogo jak kogo, ale policji trzeba było się słuchać.
- ...Zagrożenie... na drodze...! Zakłócanie... spokoju! - wyrzucał z siebie raz po raz wciąż starając się złapać oddech po tym morderczym truchcie. - Rozejść... się! - machnął pałką w stronę grupki młodych ludzi.




Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   23.09.16 0:53

Na gwizd zareagował gwizdem, wyrzucając w górę obie ręce i na moment wypuszczając z objęć szczupłą dziewczynę, która zachichotała wesoło, okręcając się wokół własnej osi. Z początku nie skojarzył, że to żadne wybuchy nagłego entuzjazmu tylko policyjny gwizdek i dopiero kiedy powietrze ponownie wypełnił ostry dźwięk, Titus zerknął w stronę pulchnego gliniarza, który coś tam bredził i wymachiwał pałką. Ollivander zbliżył się do niego i Louisa.
- Przepraszamy panie władzo, nie leżało w naszej intencji... - nie skończył, zamiast tego uchylając się przed wirującą pałką. Jak szybko się tu wszyscy zebrali, tak jeszcze szybciej prysnęli - nikt w końcu nie chciał konfrontować się z policją ani tym bardziej zbierać mandatów.
- Już się stąd... - zaczął, a pałka znowu śmignęła mu nad głową - Spokojnie, my tylko... - wyciągnął ku mężczyźnie jedną rękę i wtedy poczuł, że zimna obręcz zaciska mu się na nadgarstku - klik! Czy to były kajdanki? Titus otworzył szeroko oczy, patrząc na mundurowego jak na wariata, rozchylił wargi, bo to chyba był jakiś głupi żart, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, mężczyzna znowu wsunął w usta gwizdek i głośno zagwizdał, sprawiając, że Ollivanderowi prawie zwiędły uszy. Czym prędzej schował za plecami drugą rękę, bo obawiał się, że zaraz zostanie całkowicie skuty, ale policjant chyba nie miał ze sobą drugiej pary, którą mógłby skuć Louisa - wychodzi więc na to, że chyba musiał przykuć ich do siebie nawzajem... O ile oczywiście wcześniej nie uda im się jakoś tego wszystkiego wyjaśnić i wywinąć z tej prawie że beznadziejnej sytuacji! Tylko, że Titus nie wiedział co robić i spojrzał tylko na Botta w nadziei, że ten okaże się bardziej kreatywny od niego. Jak tak dalej pójdzie to zaraz zamiast do Flashbacka powędrują na komisariat...


Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you
That this is not who I am
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   24.09.16 23:17

Przecież nic nie robiliśmy... nic złego, dudniło mi w głowie cały czas w kółko, przez co nie mogłem zebrać myśli. Zresztą, przestałem grać, dzieciaki prysnęły nim się w ogóle obejrzałem... Wszystko było w porządku, nie? Pod kontrolą, a przynajmniej tak mi się zdawało.
Już otwierałem usta, żeby przeprosić i jakoś załagodzić całą sytuację, ale Titus mnie uprzedził.
Tylko po co się zbliżał do policjanta? Ten wyraźnie nie był tym zachwycony. Zamachnął się nawet na chłopaka tą swoją pałką! Momentalnie zrobiłem krok w przód, ale zastygłem w bezruchu, kiedy mężczyzna zaczął coś mówić o jakimś paragrafie i aresztowaniu... i znów spróbował uderzyć Titusa. Nie docierały do mnie jego słowa, moje spojrzenie stało się nieobecne. Przed oczami stanęło mi aresztowanie na Pokątnej, znów powrócił do mnie widok strasznego, zimnego Tower, więzienia, do którego mnie niesłusznie wtrącono. Znów poczułem ten sam strach, że mnie zamkną i po prostu nie wypuszczą. Krew na chwilę zatrzymała mi się w żyłach, po ciele przebiegły dreszcze. Uszy przeszył kolejny gwizd, aż mi się w głowie zatłukł.
Ocknąłem się.
Zauważyłem srebrną obręcz na nadgarstku chłopaka, to jak chowa drugą rękę przed policjantem... O nie, nie, nie! Drugi raz to się nie powtórzy!
Sam nie wiem co mnie zamroczyło, co pchnęło do działania. Przecież to tak bezdennie głupie...! Nie byliśmy na Pokątnej, a ze zwykłym policjantem można by normalnie się dogadać, ale... to było silniejsze ode mnie.
Kiedy funkcjonariusz potrząsnął zaobrączkowaną dłonią Titusa wciąż coś gadając, skoczyłem w jego stronę i odepchnąłem od chłopaka. Nie spojrzałem nawet czy mężczyzna upadł na ziemię, grunt, że puścił kajdanki.
- W nogi! - krzyknąłem na Titusa, już obracając się na pięcie. W tym właśnie momencie poczułem jak policyjna pałka mnie dosięga i zwala z nóg. Nie miałem szans utrzymać równowagi i po prostu runąłem jak długi na bruk.
- Zwiewaj! - powtórzyłem starając się jeszcze podnieść, ale tym razem policjant mnie dopadł chwytając mocno i dociskając do ziemi.




Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   26.09.16 15:23

Titus złapał się za głowę - no pięknie! Teraz to mieli przechlapane! W pierwszym odruchu faktycznie cofnął się o kilka kroków, właściwie już miał gnać przed siebie ile sił w nogach, kompletnie nie przejmując się tym, że z nadgarstka wciąż zwisały mu kajdanki - później się nimi zajmie, jedno proste zaklęcie powinno poradzić sobie z tym zamkiem. Ale kiedy policjant obezwładnił Louisa... No przecież nie mógł go teraz zostawić, szczególnie, że Bott zareagował tak impulsywnie w ramach obrony samego Ollivandera. Cofnął się o jeszcze kilka kroków, sięgając za pazuchę po swoją różdżkę, już zaciskał na niej dłoń, czuł jak magiczny patyk rwie się do zaklęć, jak rozgrzewa opuszki palców...
Był jednak w świecie mugoli, w świecie gdzie tylko dzieci wierzyły w magię i to w wielu przypadkach całkiem inną niż ta, która istniała gdzieś w Londynie... Co prawda odkąd skończył siedemnaście lat nie miał już na sobie namiaru, ale gdyby ktoś się dowiedział... Miałby kłopoty!
No trudno! Kłopoty to w końcu jego drugie imię! Wierzył także, że nikt nie zwróci na to uwagi, że jego czyn przejdzie niezauważenie i szybko będzie mógł puścić go w niepamięć... Nie chciał także zrobić nikomu krzywdy, tylko troszkę pomóc nowo poznanemu chłopakowi. Pospiesznie rzucił okiem naokoło - kilka osób zerkało w ich stronę, nikt jednak nie chciał w tym uczestniczyć, a krzyki policjanta skutecznie odganiały wszelkich gapiów - ich wzrok i tak skupiony był bardziej na mundurowym i jego ofierze niźli na samym Titusie. Mocniej zacisnął dłoń na różdżce, kryjąc ją w obszernych połach płaszcza, ukradkiem kierując końcówkę na gliniarza i wreszcie rzucił cichego confundusa w nadziei, że zaklęcie podziała i przypadkiem nie trafi nim Louisa.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   26.09.16 15:23

The member 'Titus F. Ollivander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 91


Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you
That this is not who I am
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   26.09.16 17:10

No i czemu ten dzieciak nie uciekał póki miał ku temu okazję? Powinien korzystać z tego, że policjant zajął się mną, to całe zamieszanie na ulicy, to i tak przecież z mojej winy. Jakoś bym się potem wytłumaczył na komisariacie czy coś i przynajmniej jednemu z nas by się upiekło. A jeśli złapią i jego i mnie, to ta cała napaść na funkcjonariusza na nic się zda, wyszłoby na to, że tylko sobie bezsensu zaszkodziłem i tyle.
- Tito, no już - syknąłem, widząc, że chłopak nie wie co robić. Przy okazji próbowałem się wyrwać mężczyźnie właściwie tylko po to, żeby go czymś zająć. I właśnie kiedy szarpnąłem się po raz kolejny poczułem, jak policjant tak po prostu mnie... puszcza?
Zdezorientowany zamiast zerwać się na równe nogi, po prostu obróciłem się, żeby na niego spojrzeć. Wyglądał... inaczej. Przestał się wydzierać, za to miał minę, jakby nie miał zielonego pojęcia jak się tutaj znalazł i co tak właściwie tu robi.
- Wszystko w porządku...? - zapytałem jak ostatni kretyn, no ale jak coś mu się stało? Dostał wylewu, albo coś? A jeśli niechcący rąbnąłem go łokciem w głowę i coś uszkodziłem? Przecież tak naprawdę wcale nie chciałem, chodziło tylko o to, żeby nie mieć kłopotów...
Dopiero po kilku sekundach obserwacji uznałem, że mężczyźnie nic nie jest. A przynajmniej nie wyglądało. Tylko rozglądał się wokół wielkimi jak spodki oczami. Tym razem więc skorzystałem z okazji i wciąż zaskoczony podniosłem z ziemi. Szybko też wziąłem gitarę (ta to naprawdę była niezniszczalna) i nawet wpakowałem z powrotem do futerału. Zapiąłem go jednym ruchem i na odchodnym zerknąłem jeszcze za siebie, żeby upewnić się, że policjant zaraz tu nie zemdleje.
- Cholera, mam nadzieję, że to nie przeze mnie - mruknąłem do chłopaka, kiedy byłem już blisko, po czym lekko szarpnąłem za rękaw, maszerując szybkim krokiem przed siebie - jak najdalej stąd. Lepiej, żeby nas tu nie znalazł jakiś kolejny funkcjonariusz na służbie.




Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   26.09.16 17:39

Uśmiechnął się - wyglądało na to, że wszystko poszło po jego myśli i już za chwilę Louis był wolny. Titus wcisnął różdżkę na poprzednie miejsce, upychając ją za pasem, zaś okajdankowaną dłoń czym prędzej włożył do obszernej kieszeni płaszcza, kryjąc tam swoją nową bransoletkę. Super! Powiesi sobie te kajdany na ścianie w pokoju, plus sto do wystroju wnętrz.
Słysząc słowa Botta wzruszył ramionami.
- Może do niego dotarło, że jednak nie jesteśmy bandziorami. - stwierdził, marszcząc nos. Ruszył z Louisem ramię w ramię, raz jeden oglądając się za siebie - no cóż, przemyśli sobie pan policjant to i owo i dojdzie do siebie.
- Dzięki, Lou, gdyby nie ty to już bym siedział w kryminale, ale następnym razem... Proszę, nie rzucaj się na nikogo. - parsknął śmiechem - Słuchaj, spadam stąd, muszę się jeszcze pozbyć kajdanek, niefajnie tak latać z nimi po mieście. Widzimy się na jammie, co nie? - wyszczerzył zęby w uśmiechu. Co prawda miał dzisiaj kupić kilka nowych płyt, ale winyle mogą poczekać, a on zyskał coś znacznie lepszego - nowego ziomeczka! Bo choć nie znali się długo, to Ollivander zdążył już polubić tego muzyka.
- Do zobaczenia, gitarzystko. - poklepał go po ramieniu i oddalił się, już za moment znikając gdzieś w tłumie przechodniów. Normalnie jakby rozpłynął się w powietrzu!

/zt




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   07.03.17 10:27

|z placu

Na tę chwilę żadne z nich nie spotkało się z żadną wiadomością o tym, że ktoś się dowiedział o winnych, ale Raiden po prostu czuł, że kręcili się na dosłownym końcu tej wiedzy. Niedługo miało to się na nich zwalić z niewyobrażalną mocą i musieli się trzymać razem. Cokolwiek by się działo. Nie poradziłby sobie w pojedynkę, a zresztą nie zamierzał dopuszczać tej całej fali zaciekawienia czy wręcz szkalowania na Artis. Ciągle myślał nad wyjazdem, by przynajmniej złagodzić ten efekt, ale musiał to przedyskutować z nią prędzej czy później. Na ten moment odkładał to na dalszy plan. Wciąż miał go jednak w głowie. Słysząc słowa dziewczyny i jej śmiech, uszczypnął ją w kolano pod stolikiem, chociaż kara w stosunku do jego uśmiechu nie była wcale adekwatna.
- Niewdzięcznica - rzucił w stronę blondynki, chociaż powoli ten dość napięty nastrój odchodził i to tak naturalnie, że aż trudno było myśleć o wszystkich smutkach, które wydarzyły się w ostatnim czasie. I wcale nie chodziło o to, że one zupełnie odeszły. Zdawał sobie z nich sprawę, ale nie miały zbytniego wpływu na ten właśnie moment. To była odskocznia, a widząc, że działa również na Artis zadowalała go jeszcze bardziej. Słysząc o przygodzie, nie mógł się nie uśmiechnąć w ten swój tajemniczy sposób i posłać jej wymowne spojrzenie. Powinna się przyzwyczajać, że z nim nie było siedzenia na tyłku cały dzień. Była wspaniała pogoda, mieli czas, dlaczego tego nie wykorzystać? Raiden co prawda wykorzystałby każdego rodzaju pogodę, a czas specjalnie by wydłużył, żeby spędzić z nią jeszcze parę chwil. Jeśli powiedziałaby mu o czym myśli, stwierdziłby żartobliwie, że demonizuje. To prawda że ryzykował, martwił się też o Sophię, ale czy byliby sobą - Carterami z krwi i kości, gdyby nie podejmowali ryzyka? Roślinki zamierzał zostawić Sproutom w tej kwestii. A co do przyszłości tego małego bobo... Jeszcze o tym nie myślał. Nie wybiegał myślami tak daleko nawet względem samego siebie, a co dopiero kogoś innego! Na szczęście w tej kwestii Raiden pozostawał jeszcze błogo nieświadomy, ciesząc się tym co miał w tym momencie. Gdy wywołano ich zamówienia, wstał, zapłacił i wyszli, delektując się swoimi daniami. Carter poczuł ten wyczekiwany i tak dobrze znany smak młodych lat i uśmiechnął się szeroko.
- Spróbuj tego - powiedział do niej rozmarzony, po czym wysunął w stronę jej ust kawałek swojego jedzenia. - Zaraz się rozpłaczę ze szczęścia - dodał z pełnymi ustami, pochłaniając zawartość własnego opakowania. Oczywiście że nie odpowiedział jej początkowo na zadane przez nią pytanie, ale po pierwsze zwyczajnie o nim zapomniał, ciesząc się tym co dostał w restauracji, a po drugie... No, właśnie. To by było zbyt proste. Szli już jakiś czas, a Raiden zdążył już zjeść, gdy zatrzymali się przed niepozornym wejściem do kolejnego sklepu. Czy było coś lepszego od rozkoszy dla żołądka i rozkoszy dla umysłu? Zamierzał nie tylko zaopatrzyć się tutaj w kolejne płyty winylowe, ale również i pokazać jej kolejną mugolską rozrywkę, która sięgała o wiele dalej niż sam Sinatra. - Witam w muzycznej orgii - powiedział, po czym spojrzał na nią i złapał za rękę, by wejść głębiej do pełnego płyt wszystkich gatunków sklepu. - Od czego zaczynamy?

|zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep muzyczny Flashback   14.11.17 21:52

8 maja

Lionel wstrzymywany przez rodzinne cugle chował się jak najdalej od polityki, od kolebki przyzwyczajony do cichego chowania się po kątach malowniczego Northumberland i unikania wszelkiego zgiełku. Zamiast wielkich manifestacji słuchał bajań swej piastunki, a kiedy dorósł, ani myślał iść w ślady rówieśników, depczących ścieżki wąskich korytarzy w Ministerstwie Magii. Rodzina wspaniałomyślnie mu to wybaczyła, nigdy nawet nie czyniąc najdrobniejszej wymówki. Longbottomowie kochali swoje dzieci, rozumieli ich wybory i wspierali w każdej decyzji, o ile nie godziła ona w najprostsze zasady, jakimi winni kierować się wszyscy ludzie. Lionel opierał swój prywatny kodeks na etosie rycerskim, żywcem wyjętym z legend arturiańskich i historii, na jakiej zbudowano dzieje jego rodu - nieskromnie uważał, że on sam był wzorem, przykładem stawianym młodszemu pokoleniu na wesołych niedzielnych obiadach. Nigdy nie odmawiał pomocy, wesoły, jowialny, wiecznie uśmiechnięty, ulubiony wujek, niestroniący od wykradania czekoladowych ciasteczek dla ulubionych siostrzeńców tuż przed obiadem i dzielny pogromca agresywnych niuchaczy, atakujących drobne nadgarstki malutkich bratanic, obwieszone drobnymi złotymi bransoletkami. Darzono go sympatią, acz Lionel wiedział, że na skraju stołu szepczą czasem: dziwak i obserwują go, czasami z westchnięciem, czasami z protekcjonalnym kręceniem siwą głową. Longbottom tylko się uśmiechał i puszczał oczko tej części rodzinki, która jak z automatu zaczynała udawać, że to nie o nim właśnie rozmawiają. Bawiło go to niezmiernie, więc śmiał się serdecznie, wprawiając w drżenie nieco za duży brzuch - wiek średni stanowczo za bardzo obfitował w rozkosze posiłków, a za mało w fizyczne wyzwania. Nadrabiam szkolne czasy, zwykł mówić Lionel, doskonale pamiętając, jak wytykano mu wystające kości i sterczące żebra. Kiedy był w ostatniej klasie silniejszy podmuch wiatru strącił go z miotły, od tego czasu sukcesywnie przybierał na masie, by nigdy nie dopuścić do ponownej, tak głupiej straty meczu. Co prawda z qudditchem nie miał już tak wiele do czynienia - zajmowanie specjalnych miejsc na występach Pustułek się nie liczyło - ale zawsze przytaczał tę anegdotkę w ramach usprawiedliwienia. Wciąż potrafił wejść na trzecie piętro bez złapania zadyszki, więc nie zapuścił się znowu aż tak bardzo!
Oczywiście, kondycyjnie nie mógł dorównać Frederickowi, lecz dawał radę dotrzymywać mu kroku w szybkim marszu po mugolskiej uliczce, czując się podekscytowany, jak uczniak, pierwszy raz zakradający się w nocy po hogwarckim korytarzu. Formalnie, nikt mu niczego nie zabraniał i właściwie to Lionel był niejako prowodyrem tej wycieczki, ale i tak podniecenie malowało się na pulchnych policzkach Longbottoma czerwonym rumieńcem.
-Czasami tutaj przychodzę - zdradził Frederickowi, popychając drzwi niepozornie wyglądającego sklepiku - nauczyłem się obsługiwać te ich gramofony, są znacznie zabawniejsze od naszych. Nie powinienem ci tego mówić, ale moja żona kocha tańczyć ze mną rock&rolla - zachichotał, nurkując wzdłuż jednego z regałów, by poprzeglądać kolorowe okładki winylowych płyt - Nie mam pojęcia, co jest w t y m złego. Co w n i c h jest złego - dodał, spoglądając na Foxa okrągłymi, niebieskimi oczami z ogromnym poczuciem niesprawiedliwości, dławiącym gdzieś w dole ogromnego, złotego serca Longbottoma. Byli ludzie, myślący jak on, jak Fred - cały Zakon, druga rodzina, równie ważna i równie liczna, lecz w opozycji znajdowała się druga grupa, silna i niestety, silnie zmanipulowana obrzydliwymi kłamstwami i ohydną antyutopią, nijak mającą się do szlachetnych ideałów. Pieśń Feniksa rozbrzmiewała głośno, byli jej trubadurami, a choć Lionel na języku miał akurat inny kawałek, to uśmiech posłany mugolskiemu nastolatkowi w odjazdowej, skórzanej kurtce sprawiał, że idea Zakonu niosła się głośnym echem.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Sklep muzyczny Flashback

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17