Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Droga na skróty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Droga na skróty   04.12.16 0:44

Droga na skróty

Urokliwa ścieżka prowadzi przez las. Może posłużyć jako skrót na drodze do okolicy mieszkalnej, niestety jednak istnieją duże szanse na to, że nie będzie to miły i przyjemny spacer, a wręcz przeciwnie - w tej części lasu zwykł urzędować poltergeist Krzykacz i prawdopodobieństwo, że na niego trafisz jest bardzo wysokie.

Opcjonalny rzut kostką:
1-20 - Krzykacz rusza za tobą, głośno odśpiewując wulgarne piosenki. Jeśli zauważa, że repertuar ci się spodobał, przerzuca się na pieśni miłosne. Jeśli i to nie odnosi skutku, zaczyna się po prostu wydzierać.
21-40 - Jeśli poltergeist ma zły dzień, poprawia sobie nastrój rzucając szyszkami w przechodniów. Dziś stałeś się jego celem numer jeden.
41-60 - Krzykacz postanawia oznajmić całemu światu, że ty i jedna z osób znajdujących się na ścieżce jesteście parą. Bez znaczenia czy jesteście tej samej, czy przeciwnych płci, rodzeństwem, obcymi osobami, parą czy przyjaciółmi, Krzykacz lata, krzyczy i co chwila zadaje bardzo prywatne pytania. Jeśli jest was więcej, nie ma oporu przed sugerowaniem “wielokątów”. Możesz tylko liczyć na to, by żaden twój znajomy nie był w pobliżu i nie usłyszał tych obelg. Zrujnowały one już życie niejednemu czarodziejowi.
61-80 - Zostajesz oblany wiadrem lodowatej wody z pobliskiego strumyka.
81-94 - Krzykacz ciągnie cię za włosy. Chociaż nie grozi ci wyrwanie wielkiej ich ilości, na pewno jest to dość bolesne. Jeśli twoje włosy są zbyt krótkie, po prostu popycha cię w błoto.
95-100 - Masz dziś szczęście! Słyszysz gdzieś w oddali marudzenie poltergeista, jednak nie wydaje się, by zbliżał się w twoją stronę. Lepiej przyspiesz kroku i staraj się być cicho, żeby nie zwrócić jego uwagi!
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   13.03.17 20:36

Powolnym krokiem przechadzała się lasem, co jakiś czas okręcając się wokół własnej osi. W dłoni trzymała mały bukiecik drobnych kwiatów, który co jakiś czas wzbogacała o nowe okazy. Chociaż pogoda była ładna, ptaki zaś przyjemne dla ucha śpiewały, nie uśmiechała się. Na jej twarzy wyraźny był jedynie spokój, oczy zaś obserwowały otaczający ją świat, z uwagą wypatrując czegoś (w jej mniemaniu) ciekawego i inspirującego. Starała się uchwycić każde mijane drzewo, krzew, ptaka błądzącego pomiędzy gałęziami... Jak impresjonistyczni malarze chwytała trwającą chwilę, by później móc z niej czerpać podczas pisania. Ponadto pragnęła odrobiny spokoju od panującego w jej życiu bałaganie, chwili odpoczynku, wyjścia z roli. Momenty kontemplacji z naturą pomagały jej w tym, sprawiały prawdziwą przyjemność. Błądziła więc już od dłuższego czasu nieznanymi sobie drogami. Nie obawiała się, że mogłaby się zgubić - gdyby do tego doszło, z pewnością ostatecznie udałoby jej się wyjść z sytuacji. W najgorszym wypadku będzie mogła się teleportować z powrotem do domu lub jego okolic.
Nagle z zamyślenia wyrwał ją głośny pisk mieszający się ze śmiechem - jakby ktoś nie mógł się wprost zdecydować, jakie odgłosy bardziej chce z siebie wydawać. Zatrzymała się, uważnie nasłuchując. Zmarszczyła delikatnie czoło zastanawiając się nad prawdopodobnym źródłem dźwięku. Nic jednak nie przychodziło jej do głowy. Może za wyjątkiem jakiegoś zwierzęcia, lecz w tej chwili wydawało jej się to mało prawdopodobne. Pozostawało jej więc trwać w miejscu jeszcze przez kilka sekund, by potem móc kontynuować podróż. Tajemnicze głosy zaś określiła mianem "omamu". Szybko jednak przekonała się, że wciąż słyszy jakieś dziwne odgłosy, lecz tym razem te brzmiały jak kroki. Ponownie stanęła, odwracając się do tyłu. Jej lewa ręka powędrowała w kierunku kieszeni w spódnicy, w której trzymała swoją różdżkę. Chwyciła ją, lecz nie wyciągnęła.
- Halo - powiedziała dość głośno zadowolona, że jej głos zabrzmiał dość odważnie. - Kto tam jest?
Trwała jeszcze chwilę, nie słysząc jednak odpowiedzi.
- To nie jest ani trochę śmieszne, więc pokaż się!
Mimowolnie nabrała nieco więcej powietrza do płuc, oczekując na jakąkolwiek reakcję ze strony tajemniczej postaci. Chyba, że jej wyobraźnia płatała jej figle, a nikogo w rzeczywistości nie było.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   14.03.17 22:29

/ 13 kwietnia

Lucinda zapomniała już jak to jest przechadzać się po lasach w Wielkiej Brytanii. Kiedyś robiła to bardzo często. Trochę sama, trochę z Alkiem, trochę ze swoim narzeczonym, a trochę z pilnie wpatrującym się w nią bratem. Później porzuciła te lasy by cieszyć się innymi. Oddalonymi od tego co znane. Całkowicie odsuniętymi od tego co znane. Powrót nie sprawił, że zapomniała o tych laskach tylko o tym, że zapomniała jak jest znowu mieć coś znanego w zasięgu ręki. Tak się właśnie czuła. Jakby odzyskała coś skradzionego dawno temu. Wczorajszego dnia musiała zająć się klątwą w okolicach Jeziora Brzydoty i dzisiaj chciała sprawdzić czy aby na pewno wszystko poszło po jej myśli. W końcu było parę rzeczy, które ją wtedy rozproszyły, a w takim rozproszeniu łatwo o jakiekolwiek błędy. Wracała już do mieszkania, kiedy postanowiła się przejść. Takim właśnie cudem trafiła do Waltham Forest. Śladami dawnych wędrówek. Uly znałby ten las. Prawdopodobnie jak własną kieszeń. Lynn nie znała nikogo kto tak bardzo kochałby lasy jak on. I czasami zastanawiała się czy to tylko przez jego profesję czy może przeważała cisza i spokój tego miejsca. Cisza i spokój. Ścieżka, którą teraz szła była trochę krótsza i chyba właśnie dlatego ją wybrała chociaż czasami jej intuicja po prostu ciągnęła ją do miejsc, w których coś się działo. Coś czego nie do końca potrafiła ogarnąć umysłem. Miała do tego szczęście jak nikt inny. Delikatnie przejeżdżała dłonią po liściach niższych krzewów. Wiatr mierzwił jej włosy, zapach kory atakował jej nozdrza. Stąpała delikatnie po ścieżce spoglądając na wystające korzenie drzew by się nie przewrócić. Usłyszała głos i zmarszczyła brwi. Nie spodziewała się tutaj spotkać kogokolwiek. Może po prostu dużo się zmieniło odkąd samej zdarzało jej się przemierzać te ścieżki. Może ludzie się zmienili i nagle poszukiwali cichego miejsca, w którym mogliby się ukryć? Nie wiedziała chociaż prawdopodobnie mogła się już tego domyśleć. Widząc kobietę i jej rozglądanie się uniosła brew zaskoczona. - Do mnie Pani mówi? - zapytała podchodząc bliżej. - Wszystko w porządku? - nie wyglądała na zagubioną, a może trochę przestraszoną. Tylko czego tu się bać? W końcu to tylko las, ścieżka, kilka drzew. Oczywiście wiedziała, że niektórzy boją się takich miejsc, ale nikt o zdrowych zmysłach nie idzie do lasu, żeby się go bać. Idą by się zrelaksować. I pewnie jeszcze długo rozmyślałaby o szaleństwie napotkanej dziewczyny gdyby sama tego nie usłyszała. Głośne wycie. Jakby upiorne. Szaleńcze. Rozejrzała się. - Ah… o tym Pani mówiła. - skwitowała wypatrując niebezpieczeństwa.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   18.03.17 21:02

Uważnie rozglądała się dookoła, czym poniekąd zdradzała swoje poddenerwowanie. Starała się wyglądać dość dumnie, jednakże była zbyt skupiona na otoczeniu, by udawać osobę spokojną i zrównoważoną. Oprócz talentu aktorskiego mogła się również pochwalić ogromną wyobraźnią, która niejednokrotnie jednak wymykała się jej spod kontroli. W tym momencie ta tworzyła przeróżne obrazy, tym samym starając się zilustrować możliwe źródło tajemniczego dźwięku. Zaczynało się dość spokojnie, jednakże z każdą sekundą wizje starały się coraz bardziej przerażające, tworząc ostatecznie istotę nie z tego świata. Było to w jakiś sposób denerwujące, lecz wybujała fantazja była jedną z tych nielicznych rzeczy, które nie potrafiła kontrolować. Próba jej ujarzmienia zawsze kończyła się fiaskiem.
Nagle wszystkie wyobrażenia zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zastąpione przez bardzo rzeczywisty obraz młodej kobiety, która nagle pojawiła się w zasięgu jej wzroku. Z początku dość nieufnie się jej przyglądała, głos jednak upewnił ją wystarczająco mocno, że ta jest prawdziwa. I z pewnością nie jest źródłem tajemniczego dźwięku - z początku były to jej przypuszczenia, później była już pewna.
- Nie słyszała pani tego dźwięku? - spytała, unosząc przy tym prawdą brew ku górze. - Był głośny, piskliwy... Nie wierzę, iż pani go nie słyszała!
Wpatrywała się w nią z oczekiwaniem na potwierdzenie w jakiejkolwiek postaci. Wystarczył by zwykły błysk w oku, kiwnięcie głową... cokolwiek. Gdy jednak nic z tego nie dostrzegła, a czekała dłuższą chwilę, poczuła jak serce zaczyna jej bić wolniej. Czyżby traciła zmysły? Przecież sobie tego nie wymyśliła... A jednak powoli zaczynała wątpić w siebie - ostatnimi czasu miała do czynienia z jednym z pacjentów, który widział różne, niemające rzeczywistego odbicia, rzeczy. Czyżby przez ten kontakt, sama zaczynała cierpieć na podobne schorzenie? Na jej twarzy pojawił się wyraz zdezorientowania, który jednak szybko zniknął, gdy po lesie ponownie rozległ się tajemniczy odgłos. Spojrzała na kobietę wymownie.
-Tak, dokładnie o tym - odpowiedziała, w środku odczuwając skrywaną ulgę. - Wie pani może co jest jego źródłem?
Po lesie ponownie poniósł się dziwny dźwięk, który wydawał się być nieco bliżej, niż poprzednio. Wydawać by się mogło, że coś, co je wywołuje, przybliża się.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   28.03.17 18:58

Lucinda wiedziała, że nie warto denerwować duchów, a już na pewno nie tych, które nie chciały zniknąć z tego świata. W swoim życiu spotkała już kilka takich, które prawdziwie potrafiły dobić człowieka przeszywając go aż do szpiku kości. Zwykle jednak te niebezpieczne duchy nie są zbyt aktywne. Póki ktoś jawnie ich nie zirytuje raczej zostają w ukryciu w końcu każdy ruch alarmuje Wydział Duchów Ministerstwa i tylko te raczej mało szkodliwe są przez nich zostawiane. Było parę miejsc w Londynie gdzie właśnie takie duchy można było spotkać chociaż Lucinda nie spodziewała się, że to właśnie jedno z takich miejsc. Nawet słysząc odgłosy nie pomyślała, że to wszystko mogło być działaniem zirytowanego ducha. To mogło być wszystko chociaż do końca nie potrafiła tego zidentyfikować. Zmarszczyła brwi obracając się na dźwięk wycia bo ciągle miała wrażenie, że jego miejsce zmienia się co chwile. - Jakieś zwierze? - zapytała, ale sama w to nie wierzyła. Spojrzała na kobietę właściwie dziwiąc się, że ktoś także wybrał taką drogę. Nigdy jej nie widziała, albo nie pamiętała, że ją widziała, ale sposób w jaki się do niej odzywała dawał jej powody do myślenia, że albo jest szlachcianką, albo wysoko urodzoną. Zaraz jednak znowu rozległo się przerażające wycie, a ona przygryzła wargę zdezorientowana. Lynn nie lubiła być bezsilną. Nie da się też walczyć z przeciwnikiem, którego się nie widzi. Nie wiedzieć kiedy stała się taka waleczna. Ostatnie wydarzenia skłoniły ją do myślenia o rzeczach, których wcześniej by nie myślała. W jakimś stopniu zmieniła swoje przyjazne nastawienie do każdej istniejącej rzeczy na niepewną i zdecydowanie nieufną. - Proszę się nie przejmować. Spróbujmy ruszyć dalej. - odparła trochę głośniej niż było to konieczne, ale jeśli naprawdę miały do czynienia z duchem to warto było sprawdzić jakim. Jeżeli uznał je za ciekawy obiekt zabawy to pewnie nie chciałby go tak szybko stracić. - Myślę, że to nie jest do końca przypadek. - dodała jeszcze spoglądając na kobietę i nawet uśmiechając się do niej szeroko. Nie było się czego bać, a przynajmniej tak uważała. Były czarownicami? Raczej były bo przecież nie mogła tego powiedzieć o kobiecie. Wiedziała, że czasami mugole zakradają się do magicznego świata no i cóż… czasami dość źle w nim kończą. Lucinda się nie bała. Różdżka, która ostatnio była bardziej jej sprzymierzeńcem niż wrogiem miała pomóc jej zająć się wszystkim co konieczne.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   28.03.17 18:58

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 14


Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   09.04.17 0:12

Belle nie znała tego miejsca; po raz pierwszy postanowiła zapuścić się w te rejony. Świadomość, że nie zna ich, w żaden sposób jej nie przeszkadzała, a przynajmniej aż do momentu, w którym usłyszała tajemnicze odgłosy. Niepokojącym było ich nasilenie, miała wrażenie iż ten się przybliża, co wzmacniało jej obawy. Dziwne dźwięki w oddali bowiem nie były tak niepokojące, jak te, które się zbliżają. Gdy jednak pokazała się kobieta, miała nadzieję, iż ta rozwieje jej wątpliwości, że ona będzie wiedziała co się tutaj dzieje. Niestety, szybko przekonała się o ich podobnej sytuacji. Było to jednak w jakiś sposób pokrzepiające, bowiem we dwójkę zawsze raźniej. Chyba, że to blondynka jest sprawcą całego zajścia.
Belle słyszała kiedyś, że jeśli ktoś kogoś o coś podejrzewa, to prawdopodobnie sam podobnie postępuje. Było to w jej przypadku jak najbardziej prawdziwe - kłamała, a więc doszukiwała się tego również i u innych osób. Były momenty, kiedy czuła się już tym dość zmęczona, pragnęła przestać jednak nie potrafiła.
Rozglądała się dookoła, co jakiś czas zerkając na towarzyszkę.
- Nie sądzę - odpowiedziała, dodając jednak po chwili w myślach:
~Chciałabym jednak wierzyć w to, że to zwykłe zwierzę.
Nie mogła być jednak naiwna, aczkolwiek z drugiej strony nie mogła też być pewna, czy to w istocie nie jest jakiś dziwny gatunek zwierzęcia, którego nie znała. Nie mogła poszczycić się bowiem dobrą znajomością magicznych stworzeń. Szkolne zajęcia poruszające ten temat, nigdy nie wydawały się interesujące na tyle, by poświęcać im większą część uwagi. Skutkiem była niemalże zerowa wiedza na ten temat.
Rozglądała się dookoła, by przenieść spojrzenie na mówiącą do niej kobietę. Widząc posyłaną w jej kierunku uśmiech, pozwoliła sobie na jego odwzajemnienie. Patrząc na tą postać coraz mniej wierzyła w swoją teorię, jakoby ta była sprawcą całego zamieszania. Nie wydawała się ona być istotą, pragnącą straszyć innych. Wciąż miała jednak w pamięci fakt, że sama przecież też czasami na taką pozowała.
Sama z początku nie myślała o mugolach, pod tym względem nie była aż tak uważna, jakby sobie tego życzyła. Dopiero po słowach tamtej zwróciła na to uwagę, po czym oczywiście się skarciła. Z góry zakładała, że ma do czynienia z czarownicą.
- Ruszajmy zatem - powiedziała, powoli idąc na przód. Starała się jednak trzymać blisko nieznajomej kobiety. - Proszę mi wybaczyć, nie przedstawiłam się... Belle Cattermole.
Jak na razie wszystko dookoła nich ucichło. Mogły w coraz większym spokoju iść dalej, nie słysząc już krzyków i pisków. Był to jednak spokój dość pozorny, bowiem już po chwili mogły nagle usłyszeć nad sobą głośny krzyk. Na ten dźwięk Belle zatrzymała się gwałtownie, mimowolnie chwytając towarzyszkę za ramię. Czuła, jak serce podskakuje jej do gardła na dźwięk dziwnej salwy wycia, która okazała się być piosenką. I to dość wulgarną jak na jej gust. Ta jednak okazała się tłumaczyć wszystkie tajemnicze zjawiska, których wcześniej były świadkami.
Miały do czynienia z poltergeistem.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   13.04.17 9:45

Nie wszystkie duchy były złe. Lucinda bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Na szlaku często spotykała duchy, które nie tylko postanowiły zostać na ziemi, ale także odnalazły tu pewien sposób na życie. Było tak wiele miejsc – nawet w samym Londynie gdzie można było spotkać ducha bawiącego się w przepowiadanie przyszłości, były też duchy, które strzegły tajemnic lub tajemniczych miejsc. Niektóre stały się przewodnikami. Były miejsca na ziemi, których przejście wymagało lekkiej pomocy. Zbyt łatwo jest przepaść. Zbyt łatwo zniknąć. Każdy czasem potrzebował kogoś kto go poprowadzi. Lucinda nie ukrywała tego, że w swoim życiu potrzebowała kogoś kto prawdziwie wskaże jej drogę. To wcale nie było takie proste. Była uparta, potrafiła wysłać kogoś w trzy diabły i przy tym uśmiechnąć się uroczo. Nie lubiła kiedy ktoś ją zmienia, a jednak. Nie potrafiła sama poukładać swojego życia tak jak ułożone być powinno. Było mało osób w ich świecie, którym na to by pozwoliła. Lynn spojrzała na kobietę zastanawiając się ile ta może mieć lat. Wyglądała na starszą, ale blondynka nie przypominała sobie by się kiedykolwiek wcześniej spotkały. W prawdzie wygląd w ogóle nie odzwierciedla prawdziwego wieku. Czy ktoś mógłby powiedzieć, że ta czarownica ma prawie dwadzieścia sześć lat? W swoim lustrze Lucinda nadal widziała tą samą, zagubioną, żądną przygód dziewczynę, którą była jeszcze w szkole. Wtedy wszystko było prostsze. Na wyciągnięcie ręki. Skinęła głową. Tak, też nie myślała, że mogło to być zwierze, ale z racji tego, że nie wiedziała z kim na do czynienia wolała nie wybiegać od razu z duchem na pierwszy plan. Właściwie nie podejrzewała, że jakikolwiek może znaleźć sobie tutaj swój dom. Nie znalazła o tym wzmianki, ale z drugiej strony mógł o tym po prostu nikt nie wiedzieć. Kiedy ruszyli dalej Lucinda uśmiechnęła się. - Lucinda Selwyn - również się przedstawiła. W dzisiejszych czasach ludzie właściwie zapominają o wymianie takich uprzejmości jak zwykle imię i nazwisko. Ona nie była wyjątkiem. Dopiero Belle jej przypomniała, że w ogóle się nie znają. - Wybrała się pani na spacer? - zapytała blondynka właściwie dość ciekawa tego co robiła tutaj Cattermole. Może była alchemikiem i poszukiwała ziół? A może wracała z jakiegoś ciekawego miejsca, o którym Lucinda nie miała pojęcia? Oczywiście w głowie poszukiwaczki zaczęły pojawiać się różne obrazy działań szatynki. Tak już miała. Myślała za wszystkich. Kiedy przeraźliwe wycie dopadło je obie Lucinda zatrzymała się gwałtownie. Zaczęła się rozglądać zaraz spoglądając na swoją towarzyszkę. - Oh… chyba mamy do czynienia z krzykaczem. - mruknęła i zaczęła klaskać w dłonie słysząc repertuar wulgarnych piosenek w jego wykonaniu. - Znam to! Pięknie Ci idzie! - mruknęła w przestrzeń. Wiedziała, że sposobem na pozbycie się jego wulgaryzmów jest pokazanie jak bardzo te piosenki przypadły jej do gustu. W prawdzie na pewno zmieni repertuar i zacznie śpiewać coś innego, ale wszystko będzie lepsze od słuchania tych wrzasków. - Duchy potrafią być strasznie namolne. Miała pani już z jakimś do czynienia? - zapytała kierując wzrok na Belle.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   07.05.17 20:33

- Owszem. Przepadam za podobnymi miejscami. Mają w sobie niepowtarzalny urok, który wręcz trzeba podziwiać - opowiedziała, ściskając mocniej trzymany w dłoniach bukiecik. - Pani również podziwia naturę?
Piękno duchów tkwiło w tym, iż stanowiły one źródło, z którego zainteresowanie mogli czerpać historie, których tamci byli bohaterami. To w tym właśnie tkwiło ich piękno. Opowieści płynące z ich niematerialnych ust były prawdziwe i niejednokrotnie lepsze niż niejedna książka. W Hogwarcie Belle niejednokrotnie starała się rozmawiać z umarłymi, by Ci mogli zdradzić jej swoją przeszłość. Gdy te się zgadzały, mogła godzinami siedzieć i wsłuchiwać się w ich głosy, mając przed oczami wszystko to, o czym mówiły. Teraz nie miała ku temu okazji i najwyraźniej los chciał ją pokarać za chęć zmiany tego stanu rzeczy. Poltergeist z pewnością nie należał do grona duchów przyjemnych, z którymi chętnie spędzałaby czas i z pewnością wielu podzielało jej zdanie na ten temat. Najgorszy był zaś fakt, że nigdy nie nauczyła się z nimi radzić. Na szczęście nie była sama i jej towarzyszka najwyraźniej wiedziała jak pozbyć się natręta. A przynajmniej taką miała nadzieję.
Belle patrzyła na nią gdy klaskała, unosząc ku górze jedną brew. Dopiero po chwili domyśliła się, iż w taki sposób należy przeciwdziałać wyjącemu artyście, toteż uśmiechnęła się, kiwając głowę na znak potwierdzenia słów blondynki. Potem zwróciła z powrotem uwagę na samą rozmówczynię.
- Owszem, w Hogwarcie. Ale tamte są o wiele milsze niż ten tutaj - odpowiedziała cicho. - Prawdę powiedziawszy to takiego ducha spotkałam w swoim życiu tylko jeden raz jak byłam mała. Wyjątkowo nieprzyjemne doświadczenie... Obrzucił mnie pomidorami i chciał obciąć włosy, ale mu uciekłam.
Wzdrygnęła się wspomnienie tamtego dnia. Po chwili usłyszała jak śpiew milknie, a po chwili zmienia się w miłosne pieśni. Te jednak również nie zachwycały, bowiem śpiewak nie miał ani krzty talentu. Z pewnością jednak nie mogła narzekać, z pewnością tekst był o niebo milszy.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   12.05.17 9:21

Czyżby znalazła właśnie poszukiwaczkę niebezpieczeństw? Nie bez powodu ta myśl pojawiła się w głowie blondynki. Natura to naturalne piękno, które jest dla nas na wyciągnięcie ręki każdego dnia. Koi. Daje spokój i pozwala w końcu oczyścić myśli. Znaleźć w nich samego siebie. To wydaje się proste. Natura jednak ma też drugą stronę bowiem tam gdzie występuje piękno zawsze musi występować brzydota. Nie w tym samym miejscu, nie w tym samym czasie, ale jest. Miejsca te zdecydowanie różnią się od tych pięknych, które dziennie podziwiają tłumy. Są niepewne. Niosące ze sobą pomieszanie niepokoju z niebezpieczeństwem. Ta droga na skróty pozornie wcale nie wyglądała na jedną z takich. Właściwie ona sama nigdy nie pomyślałaby, że na jej drodze może tutaj stanąć duch, ale z drugiej strony jakby się przyjrzeć całej kreacji tego miejsca to można było zauważyć twardość i dzikość natury. Nawet kolory zdawały się być tutaj o wiele wyraźniejsze i ostrzejsze. Spojrzała na kobietę, a kącik ust uniósł jej się w delikatnym uśmiechu. - Wole chodzić niż się teleportować. Zbyt wiele może nam umknąć. - mruknęła wygładzając rąbek swojej sukienki. Taka była prawda. To wyprawy nauczyły ją ulegania tej chęci zbadania wszystkiego. Często teleportacja nie była zbyt dokładna, a zaufać można było tylko własnym nogom. Tego się trzymała. Czasami magia była rozwiązaniem, za którym czaiło się zbyt wiele pytań, a jak to mówią… to co proste wychodzi często najlepiej. - Oczywiście ma pani racje. Jeżeli tylko lubi się niepowtarzalność,  a przy tym nieprzewidywalność… takie miejsca są idealne. - uśmiech na ustach blondynki znacznie się poszerzył, ale nie miała szansy by powiedzieć coś więcej bo przeraźliwe wycie dopadło ich ponownie. Nie była do końca pewna czy duch chce by się przestraszyły czy zwyczajnie widzi w tym rozrywkę. Wątpliwe było by tą ścieżką przechadzały się mugolaki, ale jeśli tak było to na pewno ci nie znający magii snuli już opowieści i strasznych duchu z lasu. Ona nie była ignorantką. Wiedziała, że te mogą wyrządzić krzywdę chociaż nie myślała, że ten akurat miałby to w zamiarze. Czy w takim przypadku nie zrobiłby już tego wcześniej? Słysząc śpiewane piosenki miłosne stwierdziła, że chociaż bardzo jej one przeszkadzają nie będzie już w do ingerować. Jeżeli nie musi słuchać wulgaryzmów to jest w stanie go zignorować. Uniosła pytający brew słysząc o pomidorach. - Wiem o czym pani mówi. Takie są zdecydowanie najgorsze. - zaśmiała się bo na pewno raz w życiu dostała o jakiegoś ducha pomidorem. Albo nawet i gorzej! - Myślę, że teraz musimy już go ignorować bo inaczej nie da nam spokoju. - odparła trochę ciszej i uśmiechnęła się do kobiety. - Jest pani z Londynu?




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   15.05.17 17:29

Słysząc odpowiedź kobiety, jej uśmiech nieco się poszerzył. W środku poczuła sympatię w stosunku do kobiety, na co z pewnością wpływ miała jej odpowiedź. Rzeczywiście - teleportacja zabierała całą przyjemność ze spacerów, odbierała możliwość obserwowania tego, co dzieje się dookoła nas. Naturalnie czasami była to umiejętność przydatna, jednak Belle jeśli tylko miała taką możliwość, starała się korzystać z bardziej przyziemnego sposobu poruszania się. Poza tym przepadała za spacerami czy samotnymi wędrówkami - były one niesamowitym sposobem na wyciszenie samej siebie, poskładanie myśli czy po prostu na spędzenie czasu. Co jakiś czas miłą odskocznią była też rozmowa z nowo poznanymi osobami, aczkolwiek to zdarzało jej się znacznie rzadziej. A już w szczególności takie konwersacje, w których nie zdążyła jeszcze zmienić prawdę podłóg swojego wymysłu. Nie zawsze jednak miała potrzebę udawania, każdy od czasu do czasu potrzebował odrobiny szczerości, która jednak nie przychodziła jej z łatwością. W tym momencie jednak nie miała też zbytnio możliwości kłamania.
- Nie do końca w samym Londynie, ale spędzam w nim dużo czasu - odpowiedziała, starając się nie zwracać uwagę na dźwięki, które duch wciąż z siebie wydawał. Trudno było się przy nim skupić czy cokolwiek usłyszeć, lecz poprzez ignorowanie mogły liczyć na to, iż ten poprzestanie jedynie na śpiewaniu. Z najgorszym wypadku musiałyby uciekać, a Belle niestety nie mogła się poszczyć bardzo dobrą kondycją. Naturalnie umiała biegać, nawet czasami wydawało się to przyjemne, lecz dla niej było to coś zupełnie innego niż ucieczka. Na szczęście Cattermole miała wrażenie, iż ich droga przez piekło powoli się kończy.
- Lady dużo wie o duchach - powiedziała po chwili. - Jeśli mogę spytać - czym się pani zajmuje na co dzień?
Z początku informacja iż ma do czynienia z członkiem szlachetnego rodu nie dotarła do niej. Dopiero w momencie gdy chwilę szły w ciszy przypomniała sobie dobrze znane nazwisko, co poniekąd tłumaczyłoby dobre wychowanie, które kobieta sobą reprezentowała. Jednocześnie jednak blondynka była nieco inna, nie było w niej arystokratycznej maniery, z którą zwykła się spotykać nawet u Lorraine. Stąd też pojawiła się naturalna ciekawość osobą Lucindy.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   17.05.17 9:04

Lucinda ceniła ludzi. Ci dla niej byli niesamowicie ważni. Bez swoich relacji z innymi straciłaby najważniejszy element jej funkcjonowania. Straciłaby swoją chęć niesienia pomocy każdemu. Nie liczyło się jaka ta osoba była. Młoda czy stara, silniejsza czy słabsza… ku zaskoczeniu jej samej nawet nie liczyło się już czy była dobra lub zła. Kiedy ktoś potrzebował pomocy to nic już się zbyt nie liczyło. Teraz prawdopodobnie gdyby na środku ścieżki stanął jej sam diabeł nie mogący się odpędzić od natarczywego i złośliwego ducha Lucinda poczułaby znajome ukucie i nie zważając na istotę osoby, którą napotkała; pomogłaby jej. To było często bardzo frustrujące. Niemoc wyboru strony. Rozumienie wszystkich. Czy nie właśnie to ostatnim czasem powiedziała jej matka? Czy nie rozumienie wszystkich sprawia, że cierpimy jeszcze bardziej? Na szczęście na swojej drodze nie spotkała diabła tylko piękną, dobrze wychowaną kobietę, która tak jak i blondyna wolała poznawanie świata na własnych nogach niż przemierzanie go za pomocą magii i teleportacji. To była przyjemna odmiana. Lucinda też spostrzegła, że kobieta nie jest z tych naprawdę bojaźliwych. W końcu wiele ze znanych jej na przykład arystokratek już dawno by się przeniosło w bezpieczne miejsce ryzykując rozszczepienie, albo krzyczałoby w niebo głosy czekając aż ich książę wyrwie je z opresji. Pokiwała głową na jej odpowiedź, a kącik ust delikatnie drgnął jej w uśmiechu. Ona chciałaby zniknąć z Londynu. Chociaż to miejsce zawsze będzie jej domem niemalże tak samo jak ziemie Essex, ale marzyła o tym by znowu znaleźć się daleko stąd. Na innym kontynencie lub chociaż w innym kraju. Czerpać energię tych ludzi i żyć ich kulturą, która zachwycała niemalże w każdym aspekcie. Duch nadal wydawał przeraźliwe dźwięki, ale te w ogóle wydawały się tym nie przejmować. Oczywiście Lucinda wiedziała co będzie dalej, ale nie chcąc wyprzedzać faktów po prostu cieszyła się tym spacerem z jak się okazało… ciekawym towarzystwie. Zaskoczona pytaniem kobiety nie miała zamiaru ukrywać tego czym się zajmuje. Choć była szlachcianką dość wyraźnie różniła się od innych i to było widać nawet w sposobie jej wypowiadania się. Nie mogła nic na to poradzić. To część jej życia. - Przejrzała mnie pani. - powiedziała z delikatnym uśmiechem. - Zajmuje się łamaniem klątw i w swojej pracy… dość często spotykam duchy. Jedne są miłe, ale inne już niekoniecznie. - kiedy skończyła to mówić duch zaczął się wydzierać na ich ignorancje na co kobieta uśmiechnęła się szeroko bo przecież były takie przewidywalne. Widziała, że już zbliżają się do wyjścia i zaraz znajdą się w bezpiecznej odległości by się teleportować bo chyba już każda ma dość wrażeń jak na jeden dzień. - A pani czym się zajmuje jeśli mogę spytać? - spytała nawet jeśli nie mogła. Ciekawiło ją to. Kto wie? Może trafił swój na swego?




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   23.05.17 12:38

Belle nie miała żadnych problemów związanych z wydarzeniami, które obecnie targały światem czarodziejów. Była jedną z tych neutralnych osób, nie stających po żadnej ze stron, a przyczyną tego zachowania była sama jej istota. Ciągła gra i maski wymuszały na niej bezstronność, bo ta nie zaburzała jej kreacji. Naturalnie miała pojęcie o polityce, nie zagłębiała się w to jednak. Od czasu do czasu miała z tego powodu wyrzuty sumienia, bowiem miała swój rozum i wiedziała, iż nie do wszystkiego powinna podchodzić z taką obojętnością. Szybko jednak odrzucała podobne przemyślenia na bok, chociaż te zdarzały się częściej aniżeliby tego chciała. Co jakiś czas zdarzało jej się również wspominać swoją dawną, niespełnioną miłość. Wyobrażała sobie jakby jej życie się potoczyło, gdyby ukochany nigdy nie zniknął. Mogłaby wyjść za niego za mąż i uciec od niegdyś znienawidzonego świata matki i trwać w miejscu wymarzonym, dalekim od tego, w którym teraz żyje. Los jednak potoczył się zupełnie inaczej, nie mogła już wrócić do przeszłości.
Skupiła się na osobie kroczącej obok lady, słuchając o jej zawodzie. Przy tym kiwnęła głową, to wydawało się pasować do Lucindy. Nieskończone przygody i wyzwania... To musiało być niesamowicie ciekawe, a Belle lubiła słuchać niemalże tak samo, jak sama przepadała za opowiadaniem historii. Otworzyła usta z zamiarem spytania o nieco więcej szczegółów, jednakże szybko zamknęła usta, wykrzywiając je lekko. Dźwięki, które teraz wydawał duch były prawdopodobnie najgorsze z tych wszystkich, które przyszło jej dzisiaj wysłuchiwać. Przy tym też zniknął cały urok tejże okolicy i samej rozmowy. Cattermole zapragnęła być już tylko w domu zapamiętując, by już nigdy nie zapuszczać się w te okolice.
- Trudno do określić - podjęła próbę odpowiedzenia na zadane pytanie, chcąc przy tym przekrzyczeć wycie. - Pomagam w Mungu jako wolontariuszka. Głównie zajmują się dotrzymywaniem towarzystwa chorym.
Zbliżały się coraz bardziej do wyjścia z miejsca, a Belle mimowolnie nieco przyspieszyła kroku. Nie obawiała się ducha, ten po prostu jej niesamowicie przeszkadzał i z pewnością nie tylko jej. W ten sposób nawet się nie obejrzała, a oby dwie znalazły się w na tyle bezpiecznej odległości, by oby dwie mogły teleportować się do domu.
- Mam nadzieję lady jeszcze kiedyś spotkać - powiedziała, tym samym się żegnając. - Miłego dnia.
I wraz z ostatnim słowem uśmiechnęła się i zniknęła, czemu towarzyszył charakterystyczny dźwięk. Mogła się jedynie domyślać, iż jej rozmówczyni teleportowała się zaraz po niej.

|ztx2




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin http://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 http://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci http://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 http://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
8
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   30.05.17 8:50

/ wybierz datę

Ciężko jest pozbyć się nękających nas myśli. Ciężko jest całkowicie się wyciszyć nawet jeśli to milczenie jest dla nas najlepszą formą komunikacji. Antonia Borgin miała wiele wad. Więcej takich,  do których nie potrafiłaby się świadomie przyznać. Jednak te wady były w niej ciągle żywe. Antonia nie mogła przeboleć jednej ciągle trzymającej ją w miejscu. Nie mogła przestać myśleć. Analizowała każdą rozmowę, każde spotkanie szukając czegoś co śmiało mogłaby nazwać zdradą lub manipulacją. Nie ufała ludziom bo ci zwyczajnie na to nie zasługiwali, ale jak każdy nienawidziła być tłamszona lub oszukiwana choć sama nie miała takich hamulców względem innych. Czasami nie potrafiła odróżnić co jest jej cechą indywidualną, a co tą wychodzącą z rodzinnego kręgu i ich przyzwyczajeń. Była jedna rzecz, która pomagała jej się w takich momentach skupić. Na chwile przestawała szukać wrogów wracając wspomnieniami do dzieciństwa i niewielu dobrych wspomnień z nim związanych. Pamiętała zielone lasy Yorku. Stare drzewa uginające się pod naporem ciężkich gałęzi. Jedno obok drugiego trwało tak latami skazani na własne towarzystwo. To zajmowało głowę Borgin bardziej niż ciągle ruchliwa i porażająca część Nokturnu, w której mieszkała razem z bratem. Dzisiaj teleportowała się po prostu do miejsca z jej wyobraźni. Wiedziała, że już w tym lesie była chociaż nie pamiętała gdzie się dokładnie znajduje. Zajmowało ją tylko to, że wiedziała iż znajdzie tam potrzebną ciszę i spokój. Jej rodzina taka właśnie była. Szanowali spokojne życie chociaż sięgali ku magii, która tego spokoju im zagwarantować nie mogła. Szanowali ciszę bo wszystko co głośne kojarzyło im się z prostactwem. Ona urodziła się głośna. Zawsze miała dużo do powiedzenia i zawsze dążyła do tego by ją usłyszano. Zmuszona do przypasowania się do rodziny, której choć szanowała całym sercem nie potrafiła zrozumieć. Czasami myślała, że jest tylko dwójka. Ona i Michael. Tworzyli rodzinę Borginów jakiej nikt nie zna i czasem chciała by na świecie byli tylko we dwoje. Nie potrzebowała nikogo więcej. Nie martwiła się o nikogo więcej. Świat mógłby się zatrzymać jeśli tylko miałaby go obok siebie. Często doprowadzał ją i Gustava do szału bo ciężko jest żyć z kimś kto choć chce dla ciebie dobrze upiera się przy tym by cię zmienić. Czy kochać kogoś to nie znaczy go akceptować? Nie miała bladego pojęcia. Rozpoznała miejsce, w którym się znalazła, a zapach świeżego powietrza uderzył w jej nozdrza odsuwając na bok wszystkie myśli. Schowała różdżkę do kieszeni grafitowego płaszcza spoglądając kątem oka na niezadowolonego Gustava. Wozak nie lubił podróżować. Właściwie nic nie lubił, a Tonie jedynie tolerował. Kobieta uważała to za sukces bo wozaków nie da się udomowić chociaż już nie raz słyszała, że potrafiłaby otoczyć opieką nawet zbłąkanego ghula. Słysząc wiązankę przekleństw z ust Gustava wywróciła oczami ruszając ścieżką. Nagle jej uszu dotarło ponure zawodzenie i chociaż ona niezbyt się tym przejęła to przestraszony Wozak wbił się zębami w jej dłoń by zaraz umknąć w wysokiej trawie. - Na skurczonego Noggina! Gustav! - warknęła rozglądając się za wozakiem i starając się zignorować odciśnięte na dłoni zębiska fretki.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Droga na skróty   18.06.17 1:58

| 20 kwietnia

Florian musiał wziąć głęboki wdech. Musiał choć na moment oderwać się od otaczającej go rzeczywistości i podjąć próbę ułożenia sobie w głowie nękających go myśli. Dużo ich się namnożyło przez ostatnie dni, przez co obawiał się, że jeżeli teraz nie spróbuje sobie z nimi poradzić to wybuchnie. Postanowił udać się do lasu. To było pierwsze miejsce, o którym pomyślał, i nie zamierzał z tym walczyć. Teleportował się niedaleko od chatki leśnego stwora, którego spotkał tutaj podczas ostatniego spaceru z Lily. To było na tyle niespotykane wydarzenie, że miał ochotę ponownie je przeżyć. Nawet zabrał ze sobą trochę herbatników, łudząc się, że go to przywoła. Niestety nic się nie stało, ale Floreanowi to wcale nie psuło planów na dzisiejszy dzień. Po prostu zaczął iść dalej przed siebie, spokojnie stawiając kroki jeden po drugim. Próbował się wyciszyć i wsłuchać w szum liści targanych wiatrem czy ćwierkot ptaków, ale kompletnie mu to nie wychodziło. Męczące go myśli wracały do niego jak bumerang, co też kazało mu pomyśleć, że może jednak wcale nie potrzebował ciszy. I wtedy jak na zawołanie usłyszał kobiecy głos. Skręcił w jego kierunku, przyspieszając nieco kroku. Wszedł pomiędzy parę pajęczyn i nadepnął w jedno mrowisko, więc zatrzymał się, żeby szybko się otrzepać. Oczywiście każdy zakątek ciała zaczął go swędzieć, ale po prostu nie przepadał za tymi wszystkimi małymi stworzeniami z ilością nóg większą niż cztery. Wtedy zauważył drobną postać, która zapewne była autorką usłyszanego przed chwilą żeńskiego głosu. - Czy mogę w czymś pomóc? - Zapytał, wychodząc zza drzewa, spoglądając z ciekawością na nieznajomą kobietę. Zrozumie jeżeli zostanie odesłany do diabła, ale ten spacer w ciszy zaczął go męczyć, dlatego też skorzystał z pierwszej okazji na jego przerwanie. Rozejrzał się dookoła, próbując podążyć za biegającym wzorkiem nieznajomej. Zdążył zrozumieć, że coś zgubiła.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
 

Droga na skróty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Nie warto chodzić skrótami~
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17