Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kryjówka leśnego człowieka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kryjówka leśnego człowieka   04.12.16 1:04

First topic message reminder :

Kryjówka Leśnego Człowieka

Nikt do końca nie wie, kim jest Leśny Człowiek - wielu powątpiewa nawet w jego istnienie. Jedni twierdzą, że jest oswojonym wilkołakiem, który z jakiegoś powodu nigdy nie atakuje czarodziejów, inni mówią, że to czarownica zamieniona dziesiątki lat temu w potwora okrutną klątwą. Jakakolwiek nie byłaby prawda - ludzie twierdzą, że napotykają Leśnego Człowieka. Również mugole - ale tym nikt nie wierzy. Podania są zawsze takie same - wygląda jak przerośnięta małpa o dziwnie ludzkiej twarzy.
Czuwa w miejscu oddalonym od miasta, w głębokiej kniei, na polanie osłoniętej z czterech stron wysokimi drzewami, opodal ciemnej jaskini. Rzuć kością k6:

1: Zza drzew wyłania się Leśny Człowiek, który natychmiast rzuca się do ataku. Musisz uciekać.
2: Spotykasz Leśnego Człowieka, który początkowo się skrada, ale po kilku minutach czuje się pewniej i podchodzi bliżej ciebie. Dotyka twojego ubrania, twoich kieszeni - jeśli znajduje w nich jedzenie, zabiera je i odchodzi, nie jesteś w stanie go wyśledzić.
3-5: Nie spotykasz Leśnego Człowieka.
6: Spotykasz Leśnego Człowieka, który zachowuje się przyjaźnie. Jeśli masz przy sobie aparat, możesz zrobić sobie z nim zdjęcie, do którego zapozuje, uśmiechając się od ucha do ucha.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   19.06.17 15:13

Wiosną zmieniał się cały krajobraz, wydawało się, że przyroda nabierała rumieńców, choć te rumieńce były raczej zielone. Po miesiącach zimy, kiedy dni były krótkie, a wszystko pokrywała warstwa białego śniegu, pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny musiały budzić nadzieję i radość. Doskonale te zmiany widać było w lesie, gdzie rozpoczynały się wielkie zmiany. Jayden widział je już jakiś czas temu, gdy będąc praktycznie codziennie pośród konarów Zakazanego Lasu razem z centaurami. Owszem. Nawet w tak przerażającym miejscu, jakim był teren dookoła Hogwartu istniały cztery pory roku. Na pierwszy rzut oka widać było jedynie ciemność i mgłę, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się można było przyuważyć zieleń. Będąc w London Borough of Waltham Forest, Vane również i na tych drzewach widział rozwijające się pąki. Na razie nieśmiałe w kilka dni miały rozwinąć się w młode listki. Za każdym razem gdy podnosił głowę, słyszał nad głową szalejące ptaki. W tym czasie szukały odpowiedniego miejsca na gniazda i widać sprawiało im to nie lada kłopot. Skakały między gałęziami i głośno się nawoływały, nadając okolicy cudownego nastroju. Mając nad sobą taki niebiański koncert nawet kolejne zgubienie drogi nie było przykrością. A na pewno nie dla kogoś takiego jak Jay. Czasem jednak wydawało mu się, że śpiewacy kłócili się między sobą, kto pierwszy dostrzegł jakieś świetne miejsce i komu się ono należy.
Dając się pochłonąć po raz kolejny przyrodzie, Vane przystanął, chcąc pomyśleć, w którym kierunku powinien się udać. Przyszedł stamtąd, więc miał jeszcze trzy możliwości. Pytanie jednak brzmiało która z nich była najlepsza? Nie musiał długo czekać, gdy usłyszał jakieś odgłosy między pobliskimi zaroślami, a później czyjś głos. I to w sumie znany sobie głos. Jayden schował mapy do torby, którą jak zawsze nosił zawieszoną na ramieniu i skierował się do krzaków jałowca, jeśli się nie mylił. Pomona zapewne wiedziałaby od razu, ale akurat każde z nich było specjalistą w innej dziedzinie i nie mogli konkurować pod tym względem. Gdy JJ przedarł się na drugą stronę, stanął oko w oko z wygrzebującym się ze ściółki mężczyzną. Zaraz też wyciągnął rękę w jego stronę, oferując pomoc. Najwidoczniej nie był tutaj sam. Początkowo myślał, że może znalazł swoją poszukiwaną osobę. Gdy tamten wstał, szybko jednak okazało się, że daleko było młodemu towarzyszowi do staruszka zafascynowanego astronomią. Zabawne, bo Jay'owi zaczął on przypominać...
- Lord Black? - rzucił, nie będąc pewnym czy dobrze rozpoznał mężczyznę, którego spotykał od czasu do czasu na korytarzach Świętego Munga. Może był to jedynie ktoś podobny, bo kto z jego statusem kręciłby się po lesie i pakował w stos liści? Zaraz jednak podniósł spojrzenie nad ramieniem uzdrowiciela, by spojrzeć w drzewa za jego plecami. Wydawało mu się czy był to tylko szum wiatru?




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   19.06.17 15:13

The member 'Jayden Vane' has done the following action : rzut kością


'k6' : 4


Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black http://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa http://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
19
0
0
3
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   22.06.17 12:10

Czułem się źle, taki zbłąkany, zdenerwowany, rozkojarzony. Chciałem tylko wrócić czym prędzej do domu, ale los płatał mi nieprzerwanie figla. Kiedy się potknąłem, myślałem, że to już koniec upokorzeń na dzisiejszą noc. Bardzo się myliłem. Dosłyszałem zza siebie szum krzewów i wtedy dotarło do mnie, że mógłbym być wspaniałym daniem dla okolicznych, dzikich zwierząt. Leżałem jak długi niemal na środku polany; choćbym chciał nie dałbym rady uciec przed jakimkolwiek zagrożeniem. Mogłem jedynie sięgnąć po różdżkę i próbować walczyć z… parteru. Nie zdążyłbym się zerwać do pionu oraz użyć magii, zwierzęta są niesamowicie sprytne oraz szybkie. Postanowiłem więc zaopatrzyć się w magiczną broń, ściskałem ją już nawet w ręku kiedy usłyszałem pytanie. Dzikie, krwiożercze bestie raczej nie mówią ani nie rwą się do dialogu, dlatego skołowany patrzyłem na mężczyznę, który dosłownie wyrósł jak spod ziemi. Zmarszczyłem brwi czując narastające zażenowanie; nie dość, że mnie znał, to jeszcze widział mnie w tak wstydliwej sytuacji. Chwyciłem jego dłoń wspierając się na niej oraz unosząc w górę, ale nie byłem tym wszystkim zachwycony. Pewnie nawet zaróżowiły mi się policzki z tego ambarasu, który wolałbym, by nigdy się nie wydarzył.
- Pan Vane – odpowiedziałem w ramach przywitania, z ukosa patrząc na mężczyznę, ale teraz zajmowałem się otrzepywaniem z leśnych brudów. – Dziękuję – dodałem, bo tak wypadało. Nie miałem nic do tego mężczyzny, byłem mu nawet wdzięczny, że mnie znalazł, choć z pewnością nie miał takiego planu, ale wewnętrzne poczucie krzywdy oraz upokorzenia było silniejsze od ulgi bądź zadowolenia z powodu braku konieczności przedzierania się przez te wszystkie rośliny. Obejrzałem go teraz dokładniej, choć niewiele było widać; wyglądał jakby szykował się na jakąś niesamowicie długą wędrówkę.
- Co pan tu robi? – spytałem więc, postanawiając, że nie będę się domyślał. – Znalazłem się tu przypadkiem. I chyba zbłądziłem. Wie pan co to za jaskinia? – podjąłem dalszy temat, na chwilę obracając się oraz wskazując na jamę niedaleko nas. Przestąpiłem też nawet kilka kroków w jej kierunku, trochę mało rozsądnie. Powinniśmy iść w przeciwnym kierunku by trafić do jakiejkolwiek cywilizacji, ale może to właśnie tego szukał niespodziewany podróżnik. – Jest pan krewnym panny Jocelyn Vane? – zadałem nagle kolejne pytanie, niemające związku z tym niespodziewanym spotkaniem. Dopiero teraz połączyłem zbieżność tych nazwisk, do tej pory raczej nie przywiązywałem uwagi do nazwisk stażystów, ale ostatnio pracowałem z nimi coraz częściej, więc chcąc nie chcąc część z nich zapadła mi w pamięć.





success is the best revenge
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   22.06.17 12:10

The member 'Lupus Black' has done the following action : rzut kością


'k6' : 4


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   24.06.17 20:02

Ale nie tylko ptaki przygotowywały się do nowego sezonu jak szalone. Niewiele ciszej zachowywały się wiewiórki. Choć one i w zimie nie należały do zbyt dyskretnych. Jayden pamiętał jak szalały nad chatką dziadka i zrzucały szyszki już objedzone z nasion na ziemię. Wraz z cieplejszymi dniami wychodziły ze swoich kryjówek i przyglądały się wszystkiemu ciekawie. Te rude strażniczki lasu jeszcze teraz gdzieś śmigały Vane'owi między konarami. Chociaż też ciężko było je dostrzec, jeśli tego nie chciały. Potrafiły przez kilka minut siedzieć niemal nieruchomo, by po chwili czmychnąć gwałtownie na sam czubek drzewa, albo nawet na koniec lasu. Astronom lubił i znał lasy, chociaż niekoniecznie musiał przepadać za dziedziną jaką było zielarstwo. Nigdy nie mówił tego Pomonie, bo pewnie by się obruszyła, ale starał się poznawać naukę nie tylko pod aspektem astronomii - a ogólnego jej postrzegania. Wliczało się w to również i rozpoznawania roślin i ich działania. Tylko Jay nigdy nie był asem, jeśli chodziło o florę czy faunę.
Nie przeszkodziło mu to jednak rozpoznać człowieka pomiędzy wytworami natury. I to znanego sobie człowieka. Jak się okazało Vane dobrze zapamiętał tę twarz z korytarzy szpitalu Świętego Munga. Akurat on nigdy nie zacząłby paplać na prawo i lewo, że przyłapał lorda Blacka na takiej wstydliwej dla niego sytuacji. Zresztą to nie było nic strasznego i każdemu zdarzało się upaść. Niekoniecznie w stos liści, ale co było w tym takiego złego? No, nic. Nie rozmyślał jednak o tym ani przez chwilę, pomagając mężczyźnie wstać. W pewien sposób przyjęcie przez Lupusa jego pomocy było czymś miłym. Zawsze mógł odrzucić ofertę i samemu próbować się jakoś podnieść. Najwidoczniej jednak duma nie zapanowała nad tym człowiekiem całkowicie jak twierdzili niektórzy. Właśnie dlatego nie było sensu słuchać ani wierzyć plotkom. Jayden wiedział, że każdy człowiek nie jest takim jakim go malują inni i wolał się przekonać na własnej skórze co to oznacza spotkanie z kimś podobnym. Do tego Vane'a trudno było do siebie zrazić. Szczególnie że był nieuleczalnym optymistą.
- Nie ma pan za co dziękować - odparł, machnąwszy ręką. Otóż tak. Lord miał całkowitą rację. JJ akurat zawsze wyglądał jakby szykował się w daleką podróż. Ta sama skórzana torba zawieszona przez ramię, mapy nieba w kieszeniach płaszcza, szeroki, dziecięcy trochę uśmiech. - Szukam pewnego historycznego astronoma, a ostatnia wiadomość o jego miejscu pobytu dotyczy właśnie tego lasu. Tylko coś ciężko go znaleźć. Szczególnie że już trochę tutaj chodzę - odparł na pytanie Jay, wzruszając ramionami i odgarniając lekko przydługawe włosy. Dopiero gdy jego towarzysz wspomniał o jaskini, skierował tam spojrzenie i otworzył szerzej oczy. - No, proszę. Absolutnie nie wiem co to za grota, ale z chęcią ją sprawdzę. Niech pan tu poczeka, a ja się rozejrzę - rzucił z przekonaniem gotowy do działania. Może tam chował się sławny mag? Zatrzymał się jednak przed wejściem w nieznane, gdy usłyszał imię kuzynki. - Tak. To moja cioteczna siostra. Jest stażystką w Mungu, ale to chyba już pan wie - zaśmiał się lekko, po czym wkroczył w ciemność. Szybko wyciągnął różdżkę i wyszeptał odpowiednie zaklęcie. Okazało się, że nie była to płytka grota, a długa zatęchła jama, na której końcu jawiło się jasnozielone światło. Cóż to mogło być?




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black http://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa http://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
19
0
0
3
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   07.07.17 11:59

Każdy czasem popełnia błędy, ale w jednych środowiskach są one bardziej akceptowane, a w innych mniej. Żyjąc w społeczeństwie arystokratycznym, przekonanym o swojej wyższości oraz w szczególności nosząc nazwisko Black, w pewnym sensie zobowiązany byłem do przestrzegania pewnych wytycznych, by nie powiedzieć nakazów. Wymagano ode mnie wiele, choć może nie aż tak jak od starszych braci, ale nadal sporo. Nie powinienem nigdy pokazywać ani swoich słabości, ani pozwolić sobie na pomyłkę; ewentualnie sprytnie ją zatuszować i szybko się poprawić. Bez żadnych świadków. Dlatego tamta sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi czyniąc człowiekiem niepewnym siebie. Zażenowanym, rozdrażnionym własną lekkomyślnością. Nie powinno mnie tu być. Nie byłem przygotowany do spacerów po lasach, w dodatku tak mocno mi nieznanych. Nie przyszedłem tutaj też na wycieczkę krajoznawczą lub na ryzykowanie życiem skoro niedaleko miała istnieć jaskinia skrywająca pewien sekret. Powinienem być już w domu, zająć się papierkową robotą, historią magii lub nawet snem, a zamiast tego włóczyłem się w nieznanym mi miejscu w nieznanym celu. Teleportacja zawiodła, a moje rosnące zdenerwowanie nie sprzyjało deportacji z tej dziwnej polany. Mogłem mieć tylko nadzieję, że Vane był gentlemanem, a co za tym idzie, nie będzie paplał na prawo i lewo o moim upadku. Nie wyglądał na takiego, ale nie znaliśmy się zbyt dobrze, trudno byłoby więc zaufać sobie nawzajem. Choć ja nie miałem zbyt dużego wyboru; jeśli nie będę się go trzymał, z pewnością się zgubię lub zostanę pożarty przez zwierzynę. Odłożyłem więc do kieszeni wszystkie wątpliwości, kiwnąłem jedynie głową.
Słowa mężczyzny potwierdziły moje przypuszczenia, nie był w tym miejscu przypadkiem. Miał określony cel co do swojej podróży. Nie miałem ochoty spotykać żadnego starego astronoma (choć tylko przez okoliczności, w normalnych warunkach chętnie bym wybrał się razem z nim), ale chyba musiałem się podporządkować tym planom jeśli chciałem przeżyć, a w przyszłości się stąd wydostać. Nie wiem tak naprawdę co mnie podkusiło z tą jaskinią, która mogłaby równie dobrze okazać się schronieniem jak i wyrokiem.
- Może w dzień byłoby łatwiej – rzuciłem uprzejmą uwagą. Jasne, że w dzień nie widać gwiazd, ale przecież zawsze można poczekać do wieczora. – Dlaczego ktoś taki miałby mieszkać w lesie? – spytałem chwilę później spoglądając na mężczyznę ze zdziwieniem. Wydawało mi się to wszystko mocno nielogicznym, ale nie oponowałem, po prostu podążyłem kawałek za nim, mówiąc jednocześnie o grocie jak i stażystce. – Tak. Dziwne, że nie skojarzyłem nazwiska – mruknąłem oglądając się za siebie. W pierwszym momencie naprawdę chciałem tu zostać na czatach, ale odległe wycie wilka otrzeźwiło mnie na tyle, by nie dostosować się do tej prośby. – Będę osłaniał tyły – stwierdziłem na głos, choć bez przekonania, krocząc za nauczycielem. Również dostrzegłem światło; aż oczy rozszerzyły mi się ze zdziwienia.
- To chyba niebezpieczne tam iść? – spytałem dość nerwowo. W miejscu panowała przerażająca, niezmącona niczym cisza, co tylko potęgowało upiorną atmosferę. Zacząłem się denerwować, serce biło jak oszalałe; nerwowo zerkałem to na przód, to na tył, a różdżki ścisnąć już chyba mocniej nie mogłem. Tak bardzo chciałem wrócić do domu!





success is the best revenge
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   10.07.17 17:45

Jayden jak szybko zobaczył lorda Blacka w dość niezręcznej i niecodziennej sytuacji, tak od razu o tym zapomniał, gdy mógł wejść do jaskini. Ciężko było mu się skupić na detalach, jeśli nie dotyczyły one astronomii. A przypadkowe potknięcie spotkanego mężczyzny na pewno nie miało zmienić jego życia. Każdemu zdarzały się podobne chwile i nie było w tym nic niezwykłego. Życie było za krótkie, żeby wytykać wszystkim nawet najmniejsze błędy. I nie trzeba było być gentlemanem, by to wiedzieć. Jay uśmiechnął się pokrzepiająco do przypadkowego towarzysza, chcąc jakoś go rozluźnić, bo wyglądał na nieco spiętego. Zapewne nie wybrał się na długi spacer... A może zwyczajnie nie wyglądał na miłośnika samotnych wypraw w dalekie leśne ostępy? Cóż. Vane nie znał mężczyzny i spotykał go jedynie od czasu do czasu na korytarzach Szpitala Świętego Munga, gdy wpadał odwiedzić tatę w pracy. Nie zamienili ze sobą chyba więcej słów niż zwyczajowe, kulturalne przywitanie i spytanie o samopoczucie. Chociaż akurat JJowi nie przeszkadzał ten fakt, bo dla niego zwykłe, codzienne uprzejmości były czymś, co zbliżało do siebie każdego człowieka i mogło poprawić mu dzień.
Nie zabraniał odejść towarzyszącemu mu na razie lordowi Blackowi, ale najwyraźniej ten nie chciał za to odstępować chwilowo profesora na krok. Jayden przyjął ten fakt z szerokim uśmiechem. Bo przecież im więcej tym weselej, prawda? Nie obserwował jego mimiki, bo od razu wkroczył do jaskini. Szczególnie że zaczynało kropić, a lepiej było im skryć się przed deszczem. Nie, żeby miał coś przeciwko zmoknięciu, ale z towarzystwem nie miał tak pełnej swobody jak normalnie. Zresztą grota go zaciekawiła. Nie słyszał żadnych dzikich, urywanych oddechów dzikiego zwierzęcia. Vane'a jednak chroniła jakaś przezorność losu i nigdy podczas jego eskapad nie działo mu się nic złego. Było to szokujące dla niektórych, że jeszcze żył, ale wszechświat jakby dawał profesorowi do zrozumienia, że jeszcze nie teraz.
- Zapewne. Możliwe że wybrałem niemądrze, szukając popołudniu do wieczora - odparł na słowa lorda Blacka. Nie brał jednak pod uwagę wielu aspektów, które wzięliby inni, dlatego właśnie był tak roztrzepany jak mówiono. - Najświeższe informacje donosiły, że wyniósł się tutaj by móc uciec od zgiełku i w spokoju obserwować gwiazdy. A czemu grota? Cóż. Lepsza ona niż otwarty las - stwierdził, wzruszając ramionami. Zresztą zaciekawiło go to światło. Jay był jak owad, który zwyczajnie nie mógł przestać iść w stronę czegoś jasnego i interesującego. Oczy skrzyły mu się jak małemu dziecku, gdy zbliżał się tak krok po kroku. - Jeszcze pracuje tam mój ojciec i stryj - rzucił przez ramię w odpowiedzi, chociaż nie skupił się na słowach Lupusa za bardzo. - Co mówiłeś? - spytał nagle, w ogóle odlatując duchem. Zaraz jednak usłyszał, że to niebezpieczne, co kazało spojrzeć na towarzysza. - Dlaczego? - rzucił szczerze zaskoczony Jayden, przenosząc światło różdżki za siebie na mężczyznę. Zaraz jednak zielonkawa łuna za jego plecami zamigotała i znów zainteresował się nią dość intensywnie. Nie czekając na reakcję lorda, poszedł w tamtym kierunku i nagle stanął oko w oko z dziwną jasnością. Zasłonił oczy, by jakoś się od tego odciąć i być może nawet krzyknął, wzywając imienia Merlina. Po jakiejś chwili jednak odsunął rękę od twarzy, by zerknąć na dziwny przedmiot. Był podłużny, a z jego końca wychodziło ów zielone światło. Vane przekręcił głowę, po czym podszedł bliżej. Cóż to mogło być? - Wie lord co to? - spytał, przypominając sobie nagle o obecności mężczyzny i pokazując mu latarkę, chociaż nie mógł wiedzieć czym była.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black http://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa http://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
19
0
0
3
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   17.07.17 9:57

Jedni zapominają szybko, inni rozpamiętują bez końca nawet błahe głupoty; wszystko było kwestią podejścia do życia. Byłem drobiazgowy, musiałem być. Rozliczano mnie ze wszystkiego, a uzdrowiciel z natury powinien być dociekliwy oraz skrupulatny. To wszystko przekładało się na cechy charakteru. I to właśnie dlatego sądziłem, że Jayden będzie mnie oceniał oraz rozliczał z tego, co widział. Nie mogłem wiedzieć, że go to nic nie obchodziło, nie znałem go przecież. Był zupełnie innym typem człowieka, wydawało się, że nieskrępowanym żadnymi konwenansami. Jego kuzynka wydawała mi się zupełnie inna, choć to równie dobrze można było zrzucić na płeć, jednak nie wszystko. Dlatego kluczyłem po ciemku nie tylko dosłownie, ale też w przenośni. Nie umiałem zmienić perspektywy patrzenia na tę sytuację, po prostu była dla mnie żenująca, co miałem pewnie dość długo rozpamiętywać. Mierzyłem wszystkich swoją miarą, o ile nie przekraczali pewnego pułapu bycia gorszym; gdybym spojrzał na siebie z zupełnie odmiennej strony, jako postronny obserwator, uznałbym swoje życie oraz poglądy za niesamowicie smutne oraz płytkie. Jednak tego zrobić nie mogłem.
Przeklinałem w duchu swój los, że musiałem znaleźć się w tak bezsensownym miejscu o tak bezsensownej porze. Dobrze, że towarzystwo okazało się być mniej nieznośnym niż cała ta sytuacja. Pomimo, że nie mogliśmy bez skrępowania tak zwyczajnie porozmawiać. Napędzała nas adrenalina oraz chęć dowiedzenia się prawdy o tajemniczej grocie. I choć byłem bardziej skupiony na interakcjach z drugim mężczyzną, to ten wydawał się być zainteresowany wszystkim dookoła poza moimi słowami. Zwykle się tak nie zdarzało, to była kolejna nowość wprowadzona do mojego dość ograniczonego życia.
- Tak długo pan już chodzi po tym lesie? – spytałem szczerze zdziwiony, czego nawet nie próbowałem tuszować. Uniosłem wysoko brwi nie dowierzając w to co słyszę. – Mam nadzieję, że wie pan gdzie jest i się nie zgubił? – dodałem trochę już wystraszony. Do tej pory żyłem nadzieją, że Vane nad ranem, kiedy będzie już widno, odeskortuje nas choćby w miejsce, z którego można się teleportować. Nagle okazuje się, że to były mrzonki i to takie, które powodują gęsią skórkę oraz masę gorączkowych pytań.
- Ach tak – odparłem nieprzytomnie, nie wiadomo na które ze stwierdzeń mężczyzny. Teraz to ja byłem w swoim świecie: pełnym obaw oraz poszukiwania wyjścia z beznadziejnej sytuacji. – Nie wiem, ta łuna świetlna nie wygląda bezpiecznie – mruknąłem jedynie kiedy zbliżaliśmy się do źródła jasności w jaskini. Podszedłem bliżej trwając w napięciu oraz zaciskając różdżkę tak mocno, że aż bolały mnie palce. Musiałem być przygotowany na wszystko, co najgorsze. Dziwny przedmiot, który ujrzałem, nic mi nie mówił. Wyglądał groźnie. Skrzywiłem się; skoro Jayden nie wiedział co to, to chyba musiało być to coś należącego do szlam.
- Nie mam pojęcia co to – rzuciłem trochę zniesmaczony, a trochę niezainteresowany. Zacząłem oglądać się wokół w poszukiwaniu czegoś innego, ciekawszego. Może to był błąd, bo równie dobrze mogła tak świecić jakaś mugolska broń zagłady, ale zignorowałem to. Na jednej ze skalnych półek dostrzegłem dziwną figurkę zwierzęcia. Przy oglądaniu jej niechcący coś wcisnąłem, przez co ta figurka zaczęła wydawać niepokojące dźwięki. W pierwszym odruchu aż krzyknąłem wystraszony, nie wiedząc co to, a przedmiot upadł na podłogę, trochę się nadłamując, ale za to nie przestając dzwonić. Co to do licha było za miejsce?!





success is the best revenge
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   19.07.17 9:06

Jay nie chciał być w żaden sposób niemiły bądź impertynencki w stosunku do podążającego za nim lorda. To że go nie słuchał nie wynikało z niechęci czy, nie daj Boże, specjalnej ignorancji towarzysza. Zwyczajnie komuś takiemu jak Vane, gdy coś go zaciekawiło, ciężko było się skupić na czymkolwiek innym. Ci, którzy znali go nieco dłużej, wiedzieli o tym i nie denerwowali się, gdy spytał o czym w ogóle rozmawiają. Nie miał pojęcia, że Lupus to zauważył, to jego roztrzepanie i brak uwagi, ale gdyby o tym wiedział, zacząłby przepraszać i miałby nadzieję, że mężczyzna nie poczuje się urażony. W końcu jeśli był uzdrowicielem musiał być niezwykle inteligentny, oczytany, a do tego szlachcice odbierali porządne wykształcenie, co sprawiało, że już na wejściu był interesującą personą. Na pewno posiadał wielką wiedzę i przewyższał w niektórych dziedzinach również Jaydena. Oznaczało to jedynie, że należał mu się szacunek i JJ zdawał sobie z tego absolutną sprawę. Sęk w tym że to zielonawe światło niezwykle go pociągało i nie mógł nic na to poradzić. O swojej małej wtopie mógł pomyśleć później lub w ogóle jej nie zauważyć - zależało od dnia i stopnia roztrzepania profesora.
- Ależ tak - odparł, nie widząc w tym nic dziwnego. - Oczywiście nie chodzę i nie kręcę się bez celu, bo to by było niezwykłe marnowanie czasu. Sprawdzałem jeszcze aktualny kąt nachylenia Słońca do Ziemi, poprawiałem niektóre obliczenia, nawet ogarnąłem parę studenckich prac - rzucił i poklepał swoją ulubioną skórzaną torbę, która wisiała na jego ramieniu. Oj, tak. Bo jeśli Jayden by tak sobie folgował w pracy, to nigdy by nie napisał książki ani nie pracowałby już w Hogwarcie, gdzie musiał być dostępny i niezastąpiony. A na razie mu się to udawało i to w bardzo dobry sposób. - Proszę się nie martwić. Wiatr wieje z odpowiednią prędkością, więc za jakieś pół godziny do czterdziestu minut przegoni chmury, zasłaniające mi widok odpowiednich gwiazd, a wtedy bez problemu znajdę drogę do bardziej ucywilizowanego miejsca - odparł z uśmiechem. Zaraz jednak znów przeniósł uwagę na łunę. - Niebezpiecznie? - powtórzył za swoim towarzyszem, ale w kilka chwil później trzymał to dziwactwo w dłoni i trochę nie wiedział, co z tym zrobić. Mogło to kiedyś go zgubić - ta ciekawość i brak strachu, chociaż na razie nic takiego się nie działo, a w dużej mierze były one nagradzane nowymi odkryciami czy znajomościami. Posiadał jednak tę cząstkę poszukiwacza przygód po swoim dziadku, a także rodzinie ojca. Musiał się jednak dzisiaj przejechać, bo nie zdobył nic nowego prócz towarzystwa. - Więc to jakieś mugolskie ustrojstwo - powiedział z niemałym zawodem w głosie. Znaczy, nie żeby go to nie interesowało, ale spodziewał się spotkać swojego astronoma. A nie przedmiot i to jeszcze martwy. Zostawił go na swoim miejscu i chciał wychodzić, gdy podskoczył na dźwięk przypominający ryk lwa. Odwrócił się do lorda Blacka, który cały zesztywniały, wpatrywał się w miniaturkę zwierzęcia. Najwidoczniej to właśnie ono wydawało te odgłosy. - Na Merlina - rzucił Jayden, mrużąc oczy i patrząc na dziwactwo. - Jak to w ogóle się odzywa? To przecież nie żyje - mruknął, nie wiedząc, że jego towarzysz najchętniej wyciągnąłby go już z jaskini i wrócił do cywilizacji czym prędzej.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black http://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa http://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
19
0
0
3
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka leśnego człowieka   25.07.17 12:30

Zapomniałem astronomii, dawno jej nie używałem; będę musiał koniecznie przypomnieć sobie braki, o których teraz wolałem nie mówić. W ogóle nie powinienem mieć żadnych słabości, ale prawda była taka, że nauka anatomii całkowicie przysłoniła moje inne zainteresowania bądź zwyczajną chęć pogłębiania wiedzy z innych dziedzin. Nawet staranne rozrysowywanie drzew genealogicznych arystokracji stanowiło raptem niewielki ułamek mojego wolnego czasu. To wszystko dlatego, że nie miałem go zbyt wiele. Praca uzdrowiciela pochłaniała ogromną ilość upływających godzin jak nie dni. Nawet w domu musiałem pracować. Na sukces trzeba było ciężko pracować. I to właśnie ten strach przed brakiem umiejętności oraz wydania tego sekretu na światło dzienne tak mnie zestresował. W końcu dlaczego nie mógłbym sam się skierować do tejże cywilizacji? No właśnie. Mężczyzna wydawał się być tym albo niezainteresowany, albo tego nie zauważył. Uspokoił mnie swoimi słowami. Czyli jeszcze kilkadziesiąt minut tułaczki po tej jaskini. Pozostało wierzyć, że nic nas tutaj nie pożre żywcem lub nie znajdziemy się w gorszych tarapatach.
Odetchnąłem, choć pozostawałem czujny w obliczu możliwego niebezpieczeństwa, do którego sami się wpakowaliśmy. Skinąłem głową, później poświęcając się rozglądaniu po wnętrzu groty. Potwierdzenie dotyczące szlamowatego przedmiotu wywołała we mnie niekontrolowany dreszcz obrzydzenia. Starałem się dłużej nie patrzyć na to coś, co uporczywie świeciło. Za to ten przedmiot, który jeszcze przed chwilą miałem w dłoni… on w takim razie też musiał być niemagiczny. To było okropne. Czułem się jak w najgorszym koszmarze. Rozejrzałem się czy przypadkiem jakieś szlamy nie nadchodzą nas pożreć. Trudno było mi powstrzymać grymas widniejący na twarzy. W dodatku to coś nie przestawało dziko dzwonić.
- Nie mam pojęcia, to straszne. Nie dotykajmy niczego więcej – stwierdziłem szybko, może trochę nerwowo. Pragnąłem po prostu, żeby ten przedmiot zamilknął na wieki. – Confundus! – rzuciłem rozdrażniony licząc się ze zniknięciem światła na końcu różdżki. Promień zaklęcia trafił w ryczącą figurkę, która wydała z siebie jeszcze kilka jękliwych, wysokich tonów, milknąc za chwilę na wieki. Odetchnąłem z tą świadomością.
Pokręciliśmy się jeszcze trochę po tym miejscu, nie dotykając już niczego. Chmury faktycznie nie przysłaniały już nieba. Wypadliśmy na jakąś drogę, skąd już można było się teleportować. Co też uczyniliśmy po pożegnaniu się. Zaczęło świtać.

z/t obaj





success is the best revenge
Powrót do góry Go down
 

Kryjówka leśnego człowieka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17