Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zakazany Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zakazany Las   08.12.16 22:30

First topic message reminder :

Zakazany Las


„Hogwart został założony ponad tysiąc lat temu... przez czworo największych czarodziejów i czarownic tamtych czasów: Godryka Gryffindora, Helgę Hufflepuff, Rowenę Ravenclaw i Salazara Slytherina.”

Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart jest domem i szkołą dla wielu młodych czarownic i czarodziejów, dzieląc ich między czterema domami i oddając ich pod skrzydła doświadczonej kadry pedagogicznej, która przekazuje młodszym pokoleniom najważniejszą wiedzę na temat magii. Zamek otoczony jest ogromnym jeziorem, które do dziś stanowi dla wszystkich wielką zagadkę; niedaleko błoni znajduje się Zakazany Las - królestwo wielu magicznych stworzeń i roślin oraz miejsce, gdzie uczniowie mogą odbywać swoje szlabany.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   18.03.17 21:28

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 43


Powrót do góry Go down
Hereward Bartius
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t576-hereward-bartius-barty http://www.morsmordre.net/t626-merlin http://www.morsmordre.net/t674-bartus http://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 http://www.morsmordre.net/t1014-bartek-wsiakl
Profesor w Hogwarcie
33
Półkrwi
Kawaler
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
20
3
0
0
25
1
2
5
Czarodziej
Zdarzyć się musiało

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   19.03.17 14:51

Zamarł w pół ruchu w napięciu czekając na odpowiedź jak na wyrok nad skazańcem, który miał zapaść. Przymknął oczy. Otworzył je ponownie, kiedy usłyszał znajomy głos. Opadł na stojące w pomieszczeniu krzesło z gracją trolla górskiego i chwytając leżącą nieopodal marchewkę wgryzł się w nią nie siląc się nawet na to, by wcześniej spróbować wyczyścić ją zaklęciem. Piasek zatrzeszczał mu między zębami razem z warzywem.
- Melissa - uśmiechnął się do koleżanki z pracy. - Masz nas.
Nie musiał nawet specjalnie kłamać, przyłapała ich. W prawdzie nie na tym, o czym mówiła Pomona, która też wcale daleka od prawdy nie była. Nie odzywał się, skupił się na wyglądaniu jak najbardziej normalnie i niepatrzeniu w kierunku Samuela i Garretta, którym spod firanki w bardzo sugestywny sposób wystawały stopy. Jak oni się wytłumaczą z chowania dwóch Krukonów przed inną nauczycielką?




Ocalałeś, bo byłeś pierwszy
Ocalałeś, bo byłeś
ostatni

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   19.03.17 18:45

Garrett, Samuel, schowaliście się razem za zasłonką. Musieliście do siebie przylgnąć, miejsca było bardzo mało. Zaklęcie Garretta zostało rzucone poprawnie, ale pośpiech sprawił, że bariera nie była silna; nie mogliście wiedzieć, do dokładnie widzi (lub raczej czego nie widzi) Melissa, ale intuicja podpowiadała wam, że lepiej było zachować ostrożność.

Melissa, za zaproszeniem Eileen, weszła do środka. Ubrana w codzienną czarodziejską szatę nieco podejrzliwie utkwiła wzrok wpierw na Herewardzie, składają usta w grzecznościowy uśmiech. Później ulokowała wzrok na Pomonie - kiedy ta zabrała głos, z uwagą wsłuchując się w całą przedstawioną przez nią historię. Dopiero, kiedy umilkła, przeniosła wzrok na przygryzaną przez nauczyciela transmutacji marchewkę.
- Och - odparła. - Skoro teraz i ja o tym wiem, czy mogę dołączyć do uczty? - Zakryła usta w rozbawieniu, kierując się do ostatniego z pustych foteli, najwyraźniej mając zamiar się rozsiąść wygodnie i dołączyć do towarzyskiego spotkania. Zdjęła z głowy purpurową tiarę, biorąc ją do rąk; przyprószone siwizną, dopiero teraz widoczne, włosy, miała spięte w ciasny kok. - Jestem przekonana, że to najlepsze marchewki, jakie widział świat, a trzeba wam wiedzieć, że ja uwielbiam marchewki! Wiecie, przypominają mi smak dzieciństwa, mieliśmy w domu hodowlę królików łuskowych, wiecie, to te ziejące ogniem, marchewki traktowały jak prawdziwy przysmak! A moja mama robiła najlepsze ciasto marchewkowe na świecie - spojrzała na Pomonę, poszukując w jej spojrzeniu zrozumienia - ale... Eileen, na litość! Te marchewki trzeba umyć! Herewardzie, proszę tego nie jeść! Nic dziwnego, że bolą was brzuchy!  - Choć wszystko wskazywało na to, że Melissa nie dostrzegła ukrytych aurorów i uwierzyła w waszą opowieść, niemal słyszeliście w waszych głowach tykanie wskazówek zegara. Każdy moment stracony w tej chatce powodował zwłokę, a każda chwila zwłoki przybliżała was do porażki.
Odwróciwszy się ku Eileen, Melissa powróciła do zadanego przez nią wcześniej pytania:
- Irytek znowu się rozszalał, zupełnie nie da się nad nim zapanować - westchnęła. - Wiecie, że nigdy mnie nie słuchał, ale dzisiaj przeszedł samego siebie. Zamknął mnie na balkonie w jednym z górnych korytarzy, minęła chwila, zanim się wydostałam, ale wtedy... widziałam kogoś - powróciła wzrokiem do Hererwarda - wychodzącego z Zakazanego Lasu. To byłeś ty, Herewardzie? W pobliżu światła bijącego już od chatki widziałam twoje włosy. Ale, towarzyszył ci jeszcze jeden mężczyzna... - Zatrzymała na Bartiusie spojrzenie, wyczekująco.

Na odpis macie 24h.


Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna

bo tyle we mnie szkła
tyle d r z a z g

12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   19.03.17 19:48

Nie chciała, że Melissa weszła do środka. Miała tylko powiedzieć, w czym była rzecz, poprosić o pomoc i odejść. Mogła z nią pójść gdziekolwiek, do lochów, do kuchni, do sali od numerologii, w której uczyła, naprawdę gdziekolwiek, byleby sobie stąd poszła i nie psuła ich planu. Szczerze ją lubiła, słowo honoru! Melissa była jedną z nauczycielek, które swoją pogodą ducha potrafiły zjednać sobie wielu ludzi i wtłoczyć do ich głów potrzebną wiedzę. Ale, na gacie samego Merlina, dlaczego akurat w tej chwili?!
Popatrzyła na Pomonę, siląc się na wewnętrzny spokój, z kamienną twarzą wsłuchując się w jej opowieść. Kącik ust jej drgnął, a oczy zaszkliły się od rozbawienia, który za wszelką cenę próbowała w sobie zdusić. Marchewki. Przecież to takie oczywiste!
- To był centaur. Kojarzysz Firenzo? Oh, to taki miłe centaur! Gdybyś ty wiedziała, jak on nam pomaga! Byłam z Herewardem w Zakazanym Lesie, bo ostatniej nocy zobaczyłam tam… dynie z króliczymi uszami. Wyobrażasz sobie? – za kłamstwo powinni ją zesłać na przymusowe roboty do Miodowego Królestwa i wciskać w nią nadwyżkę cukierków, aż by pękła. – I ja tak sobie myślę, że jakiś uczeń chciał w spokoju poćwiczyć transmutację, ale coś mu nie wyszło, to gwizdnął szybko do zamku, ale królicze dynie zostały! Profesor Bartius dopiero dzisiaj miał czas, więc sobie poszliśmy do tego lasu, żeby je wszystkie odczarować i odnieść na miejsce, a tu nagle zza drzewa wyłania się centaur! Melisso, wyobraź sobie nasze przerażenie! Na szczęście Firenzo – ukatrupi ją, jak nic powiesi za ptasi ogon na drzewie. – chciał tylko dostać od nas tych niebiańskich marchewek. Akurat miałam kilka w kieszeni – nie tylko króliki je uwielbiają, testrale również, moja droga, karmiłam je dziś rano - to była akurat prawda – więc dałam mu je, ucieszył się i obiecał, że nas odprowadzi, bo teraz Zakazany Las to niebezpieczne miejsce. Sama wiesz, jednorożce… - westchnęła ciężko, idąc w stronę Melissy, stając tuż obok Pomony i klepiąc ją po męsku po ramieniu, jakby to miało im w czymkolwiek pomóc. – Wracając do naszych dyń! Melisso, musisz zobaczyć to, co ostatnio udało nam się wyhodować z Pomoną. Panna Sprout ma tak dobre dłonie do roślin, więc razem zrobiłyśmy doskonały nawóz i teraz marchewki urosły olbrzymie! Dynie też! Pokażmy jej nasze dynie, Pomono! Melisso, musisz wiedzieć – tutaj wzięła obie czarownice pod ramię, wskazując pannie Greeds nienatrętnie (jeszcze) drzwi do chatki i powoli zaczynając je ciągnąć w stronę ogrodu na tyłach. Jeśli odpowiednio daleko wyprowadzą Melissę, krypto-aurorzy i Hereward będą mogli wyjść frontowymi drzwiami, po cichu. A one… one sobie jakoś poradzą. Prawda? – Musisz wiedzieć, że z tych dyni robi się przepyszny placek dyniowy! Jadłaś kiedyś placek dyniowy? Nie mówię o tym, który pojawia się na uczcie w Wielkiej Sali, on jest oczywiście wspaniały, ale o tym domowym! Mogę ci podać najlepszy w całej Anglii przepis na placek dyniowy z naszych, hogwarckich dyni! A jeśli o dyniach mowa… Melisso, nie widziałaś może ostatnio kogoś podejrzanego? Na przykład dzisiaj? Bo wiesz… wydaje mi się, że mamy w zamku dyniowego złodzieja, bo akurat dzisiaj po południu postanowiłam zrobić z naszych dyni – nie znała już znaczenia tego słowa. Co to było? Warzywo czy szkocka sztuka plecenia wianków? – pyszną zapiekankę, ale przychodzę do chatki, a tam zebranych dyni brak! Ktoś je ukradł! Więc gdybyś widziała kogoś podejrzanego, kobietę, mężczyznę, nauczyciela albo ucznia, na Merlina, to od razu nam o tym powiedz. Będę ci winna przysługę!
Uśmiechnęła się do niej zachęcająco, zerkając przy tym na Pomonę, kiedy już były blisko dyniowych grządek, pełnych dużych, pomarańczowo-fioletowawych warzyw. Niech się uda.
Niech się uda.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
nauczycielka zielarstwa
25
Czysta
Panna

nawet kiedy wybuchły oklaski
trwała nieruchoma
z twarzą przytuloną
do niewidzialnych kaczeńców


20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   19.03.17 21:41

Sprawy nie wyglądają za dobrze. Czas mija, a ja nawijam i nawijam mając nadzieję, że reszta podchwyci temat - skoro już go zaczęłam. I że cała opowieść w swojej dziwaczności nabierze nieco realnego wymiaru. Oddycham płytko czując przyspieszone bicie serca. Nadal stoję przed firankami mając nadzieję, że naprawdę zza moich nóg nie widać tych należących do aurorów. Czuję adrenalinę pulsującą w żyłach oraz nadzieję kołaczącą w głowie, że się uda. M u s i. Nie ma innego wyjścia. Zerkam to na Eileen, to na Herewarda. Czuję lekką ulgę, kiedy mężczyzna jak gdyby nigdy nic siada na krześle pałaszując marchewkę. Nawet nie wiedziałam, że profesor ma taki refleks oraz zmysł adaptacji! Uśmiecham się lekko (w końcu nie mogę wyglądać na zmartwioną oraz podenerwowaną, to mogłoby się skończyć naprawdę źle), a w myślach pojawiają się tysiące czerwonych wykrzykników. Melissa jest kochaną kobietą, ale jej obecność tutaj, w tej konkretnej chwili jest bardzo przeszkadzająca. W dodatku prawdopodobnie jest jedyną osobą w szkole, która potrafi mnie przegadać, co jest w tej chwili nie na rękę. Liczyłam, że jednak moja szalona gadka ją skonsternuje, cokolwiek - niestety Greeds jest twardą zawodniczką. Tylko, że ja jestem jeszcze twardszą - czego nie widać po moim miękkim opakowaniu, ale zamierzam tego dowieść.
Wsłuchuję się w plątaninę słów Wilde, posyłając krótkie spojrzenie najpierw psu, następnie profesorowi Bartiusowi.
- Melissa ma rację! Koniec z marchewkami, niech pan zostanie teraz w chatce. Po wypiciu eliksiru na ból brzucha trzeba dużo odpoczywać - mówię z całą stanowczością. Puste fiolki dodają jedynie wiarygodności tej całej historii. Zerkam na nie sugestywnie. Zaraz powracam jednak do problemu towarzyskiej Melissy. Posyłam jej serdeczny uśmiech (taki, który zniewala każdego!) przysuwając się do niej oraz Eileen. Posłusznie kieruję się w stronę wyjścia, natomiast na wypowiadane przez gajową słowa kiwam potulnie, acz energicznie głową.
- Doskonale znam to z autopsji. Też byłam kilkukrotnie ofiarą Irytka. Pewnego wieczora kiedy pałasz… - zaczęłam, zaraz się jednak poprawiając. Nie mogę sprawiać wrażenia osoby, która ciągle je! Nocne eskapady do spiżarni powinny zostać między mną, a słoikami stojącymi na drewnianych półkach. Nigdy by mi nie wybaczyły tak obcesowej zdrady. - Przeglądałam spis roślin znajdujących się we wszystkich szklarniach, a on wtedy bach, wyskoczył dosłownie z podłogi! Tak się wystraszyłam, że spadłam z krzesła wywracając wszystkie notatki oraz boleśnie obijając sobie kość ogonową. Straszne uczucie - kontynuuję. Naturalnie wyglądało to zupełnie inaczej, a główną rolę odgrywały słoiki z marynowaną dynią - zmarnowane, zabite w kontakcie z podłogą, makabryczny widok. Dobrze, że im go oszczędziłam. W każdym razie trzeba było okazać wsparcie Melissie, żeby poczuła się pewnie. Wspólne doświadczenia łączą ludzi, nawiązuje się zaufanie i takie tam.
- Co do ciast, uwielbiam zarówno marchewkowe jak i placek dyniowy. Moja starsza siostra jest pionierką w wypiekach, zresztą wiecie. - Na pewno kilkukrotnie przyniosłam do Hogwartu ostatnie sztuki, które ostały się po długich oraz krwawych bataliach z samą sobą, żeby dotarły do szkoły niezjedzone przeze mnie. Nie chcę kontynuować tematu centaura oraz mężczyzny, którego niby Greeds widziała - nic nie wiem nawet na ten temat, lepiej się nie pogrążać.
- Tak, tak, długo pracowałyśmy nad tym nawozem - potwierdzam słowa Wilde. - Teraz planujemy zrobić z nich czterdzieści litrów soku dyniowego. Właściwie spadasz nam z nieba! Próbujemy z Eileen obliczyć ile potrzebujemy do tego dyń, ale wiesz, nie znamy się na liczbach. Nie to co ty, mistrzyni numerologii! Chodź je zobacz, może je zważymy i powiesz nam ile ich trzeba? - proponuję żywo pędząc ku grządkom. Komplement do podstawa - nie powinna nam odmówić. Dobrze jest połechtać czyjeś ego od czasu do czasu, zwłaszcza, że to prawda. Jednocześnie w mojej głowie aż wrze. Jak mamy dać sobie radę bez żadnego z aurorów? Jak dwóch Thomasów Ogdenów ma dostać się do szkoły w tym samym czasie? Nic nie zapowiada się zbyt szczęśliwie…
- W ogóle to prawda, jakieś złodziejaszki krążą po Hogwarcie. Mi ukradli figi abisyńskie! I to tak wiecie, bez pomyślunku, zamiast je zwyczajnie zerwać, to je obcięli... a potem widziałam, jak ktoś się kręcił właśnie przy sali numerologii! Jak go zawołałam, to uciekł w długą, nie dogoniłam go... - wyznaję. Ciekawe dlaczego nie potrafiłam wystarczająco szybko dobiec do zakrętu żeby wystosować zaklęcie?! - Nie zginęło ci nic ostatnio, Melissa? A może też kogoś widziałaś i to była ta sama osoba? - dopytuję, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej.




Może na liściu albo na piórku ptaka zawisł
ten zagubiony pierścień

Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   20.03.17 0:04

Nieprzerwanie tkwił w bezruchu za zasłoną, starając się zwalczać dyskomfort spowodowany faktem, że ściskał się zdecydowanie zbyt blisko ze Skamanderem; zerknął na niego przelotem, nie odwracając nawet głowy i zaraz znów uciekł spojrzeniem, zupełnie jakby mogło uczynić to sytuację nieco mniej tragiczną. Czuł się uwięziony w ciele niskiego, koślawego szesnastolatka, doskwierał mu niedoskonały wzrok i ta grzywka gryząca go w czoło i boki twarzy; irytował go własny oddech, zdawało mu się, że nawet powietrze wciąga zbyt głośno, choć starał się zredukować wydawane dźwięki do niezbędnego minimum. Jednocześnie wsłuchiwał się w padające słowa - nie widząc nic zza szczelnej bariery zbudowanej z zasłony, mógł jedynie domyślać się, gdzie stoją poszczególne osoby na podstawie kierunków, z jakich padały ich głosy. Doszukiwał się szelestów, kroków, skrzypnięć; wyłapał chrupnięcie marchewki i głos przejętej Eileen - mówiła dużo, szybko, wkrótce dołączyła do niej Pomona i ich tembry spajały się ze sobą, mieszały, gdy kobiety wspólnie tworzyły historię. Gubił się w niej, liczył na to, że niejaka Melissa zgubi się również - że przytaknie dla świętego spokoju, że podąży za kobietami, a dobre serce zabroni jej zbuntować się i wyrzucić padającym słowom brak sensu. W pierwszej chwili zapragnął zza zasłony rzucić na nią Obliviate - bał się jednak czynić to na oślep, a, być może, nauczycielka numerologii (dziękował Pomonie za to, że na głos wypowiedziała, czym zajmowała się nieznajoma) posiadła informacje, które mogłyby przydać im się w poszukiwaniu zaginionych. Czekał, aż wypowie je na głos.
Wystarczyło tylko odpowiednio pociągnąć ją za język.
Liczył na to, że Pomona i Eileen zdołają wyprowadzić ją na zewnątrz i wyciągnąć z niej potrzebne wieści; w tym czasie oni - dwóch przeklętych Thomasów - mogliby ukradkiem wydostać się na dwór. Ale tylko wtedy, gdy towarzyszyć będzie im świadomość, że nikt ich nie obserwuje - że nie śledzą ich anonimowe oczy kogoś, kto mógłby zaprzepaścić ich plany. Carpiene - wypowiedział więc w myśli inkantację niewerbalnego zaklęcia, starając się wykonywać jak najpowolniejszy, najsubtelniejszy ruch dłonią, w której dzierżył różdżkę. Jednocześnie znów wsłuchiwał się w wypowiadane zgłoski i dźwięki kroków - jakkolwiek świetna była gra aktorska nauczycieli Hogwartu (powinni się przebranżowić: znamienita byłaby z nich trupa teatralna), powinni upewnić się, że Melissa nie nabrała żadnych podejrzeń. I że nie przekaże nikomu informacji o niepokojącym zgromadzeniu w chatce gajowej; znów zapragnąć po prostu wyczyścić jej pamięć (skąd w nim tyle pokładów agresji?), ale zdecydował się jeszcze czekać - zareagować mógł w każdej chwili. Tliło się w nim poczucie, że coś było nie tak; być może zwodziło go patologiczne już doszukiwanie się spisków tam, gdzie ich nie ma (był długo aurorem, to wchodziło w krew), ale każda komórka jego ciała biła na alarm. Coś było nie tak.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   20.03.17 0:04

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 30


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   20.03.17 0:28

Ciche zaklęcie Garretthomasa musiało się udać. Musiało, ale Skamander wciąż starał się wyciszyć oddech, próbując nie wykonywać zbyt wiele gestów. Chwilowe rozbawienie pomysłem kuzynki - minęło, a na jego miejsce wróciła wcześniejsza czujność. Mógłby nawet się zdziwić, jak płynnie przeszło jedno w drugie, ale nie próbował analizować swoich wrażeń. W tym momencie szalenie przykuwające uwagę były zasłonki i starania nie poruszania jej. W dodatku musieli z Weasleyem stać bardzo blisko siebie, by przypadkiem fragment ramienia nie wystawał poza obszar okiennego materiału. Czas nieubłaganie parł do przodu, a wyglądało na to (a właściwie było słychać), że niezapowiedziany gość postanowił urządzić sobie dłuższą pogawędkę z nauczycielami. Ale...może i z tego można wyciągnąć korzyść?
Pamiętał przerażenie, które malowało się w oczach urzędniczki, gdy zapytał o szkołę bezpośrednio. Cokolwiek wiedziała, musiało być na tyle niepokojące, że bała się o tym wspominać. Albo ze względu na tajność? Albo...samego Grindewalda. Czy jego dawne przeczucie? pomysł? że ich Minister Magii była pod wpływem imperiusa, był tak paskudnie prawdziwy? I to Gellert przestawiał wszystkie sznurki? Nieprzyjemna suchość oplotła mu gardło, gdy w kolejnej sekwencji myśli podsunął mu się obrzydliwy obraz. Jeśli porwanie mugolaków to jego sprawka (tym bardziej narastająca do rangi rzeczywistej, gdy wiedziało się, gdzie rozwieziono wszystkich), jaki cel mu przyświecał? Czy jeśli...(serce załomotało mu gwałtowniej wraz z narastającym gniewem) chciał ich zabić, nie zrobiłby tego od razu? Po co ich rozdzielał? Co chciał zrobić?
Fala myśli częściowo przysłoniła świadomość toczącej sie rozmowy i Skamander usłyszał ostatnich kilka zdań wypowiadanych przez Eileen i Pomonę. Jeśli uda im się wyprowadzić Melissę z chatki, będą mieli szansę...pójść dalej? A może zdobędą dodatkowe informacje? Nauczycielka numerologii...a mieli dostać się do sali, w której zapewne prowadziła zajęcia. Kilka pomysłów plątało mu się w głowie i tylko zerknięciem na stojącego (zbyt blisko) aurora uświadomiło go, ze na czymś się skupiał. Zaklęcie. Tak wiele możliwości i projekcji podsuwało się do zrealizowania, że nie mógł stać za zasłonką bezczynnie, jak podrzędny uczniak (nawet jeśli teraz tak wyglądał).
- Veritas Claro - wyszeptał, wykorzystując hałas potoku słów, który płynął z ust wszystkich kobiet. Czasem kobieca zdolność tak licznego składowania słów w zdania, była niesłychanie przydatna. Samuel nie był pewien czego miał oczekiwać po wypowiadanym zaklęciu, ale była szansa na dostrzeżenie jakiejkolwiek...podpowiedzi. W prawdzie.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   20.03.17 0:28

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 59


Powrót do góry Go down
Hereward Bartius
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t576-hereward-bartius-barty http://www.morsmordre.net/t626-merlin http://www.morsmordre.net/t674-bartus http://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 http://www.morsmordre.net/t1014-bartek-wsiakl
Profesor w Hogwarcie
33
Półkrwi
Kawaler
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
20
3
0
0
25
1
2
5
Czarodziej
Zdarzyć się musiało

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   21.03.17 0:03

Chciał potwierdzić, ale żując marchewkę z piaskiem nie zdążył się odezwać przed Eileen. Pokiwał więc tylko głową potwierdzając, że chodzi o centaura, nie o niego. Na Merlina, gdzie Eileen miała wodę. Marchewka (albo piasek) rosła mu w ustach. Wcale nie miał ochoty jej przełykać. A mimo to wydało mu się to dużo łatwiejsze niż łyknięcie tego steku kłamstw, w których prześcigały się obecne w chatce panie. Na uszy Merlina, dynie z króliczymi uszami?
Szybko pokiwał głową wreszcie przełykając marchewki.
- Znajdę coś do picia, przepłuczę usta i powinno mi pomóc - przytakną licząc na to, że Melissa będzie wystarczająco skołowana przez Eileen i profesor Sprout, żeby nie zwrócić uwagi na nic dziwnego. Barty miał nadzieję, że kobieta miała niebawem urodziny. Wtedy będą mogli jej powiedzieć, że szykowali prezent. To w sumie zabrzmi bardziej wiarygodnie niż bimber z dyni. Czy tam czterdzieści litrów soku, jedna sklątka. Milczał dając kobietom opowiadać o sokach i cistach samemu robiąc zbolałe miny. Nie było to trudne. Piasek ciągle strzelał mu między zębami.
- Dziękuję, profesor Sprout, ten eliksir naprawdę ratuje mi życie - cóż, nie kłamał. - Z cistami trzeba jednak uważać. Czasem są tak dobre, że można nabawić się niestrawności.
Znowu nie kłamał. Cóż za prawdomówny Hereward. Walczył z sobą za to, żeby nie obrócić się w stronę zasłonki, za którą kuliło się dwóch uczniów w bujnych czuprynach. Melisso, na cycki Roweny, idź stąd. Miał nadzieję, że kobieta da się wyciągnąć do ogródka.
- Policzcie dynie, a ja w tym czasie zaparzę nam herbaty. Chyba mi nie zaszkodzi - spróbował się uśmiechnąć i podszedł pewnym krokiem do kuchenki. Nie miał pojęcia, gdzie Eileen trzyma czajnik i kubki, ale zakładał, że gdzieś tam. Na to przynajmniej wskazywała logika. Zaczął od zmycia kubków. Ręcznie. I powoli. Dając całej trójce czas na opuszczenie chatki. Wtedy będzie mógł zabrać stąd Garretta i Samuela. A potem będzie tylko ciekawiej. Oby Melissa nie była tylko początkiem ich kłopotów. Niech będzie ich końcem.




Ocalałeś, bo byłeś pierwszy
Ocalałeś, bo byłeś
ostatni

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   21.03.17 1:28

Melissa najprawdopodobniej nie zauważyła aurorów. Stojący za magiczną, chwiejną barierą, dodatkowo przysłonięci wdziękami Pomony, pozostali ukryci. Pies szczeknął bezradnie, kiedy Pomona utkwiła w nim spojrzenie.
- Eileen, wydaje mi się, że potrafię odróżnić człowieka od... - Melissa wydawała się przekonana co do swoich racji, ale jej wątpliwości gdzieś uciekły, kiedy zalał ją potok słów, najpierw od jednej czarownicy, potem od drugiej, podążając za jej wzrokiem ku pustym fiolkom. Uważnie słuchała historii o uszatych dyniach, trochę z rozbawieniem, trochę z przerażeniem - niesforni uczniowie nie wiedzą, jakie to niebezpieczne, zapuszczać się dziś do lasu! - ale wyglądała, jakby rozumiała apetyt na marchewki. Wykazała również żywe zainteresowanie dyniami, choć w wywód gajowej nie była w stanie wtrącić ani słowa. Dała wziąć się pod ramię i razem z zielarkami opuściła chatkę, zapewniając po drodze obydwie, jak bardzo uwielbia dyniowy placek. Wydawała się też szczerze przerażona, kiedy słyszała historię atakującego zielarkę Irytka i niezwykle urzeczoną, kiedy ktoś docenił jej zamiłowanie do liczb (nigdy nie był to najpopularniejszy przedmiot wśród uczniów). Mając po jednej stronie Eileen, po drugiej Pomonę, całkowicie zagadana przez obie czarownice, zniknęła z oczu Herewarda, krzycząc mu jeszcze przez ramię, że lubi herbatę malinową. Garrett, Samuel, Hereward: zostaliście sami. Aurorzy mogli usłyszeć oddalające się kroki, jak i cichnące odgłosy długich przemów zielarek, po których bez trudu mogli wnioskować.

Na szczęście: za zasłonką było bowiem naprawdę mało miejsca i ruch jej materiału, kiedy aurorzy rzucali zaklęcia, mógłby zdradzić ich położenie - podobnie jak głos Samuela. Garrett, twoje zaklęcie w tej niewygodnej pozycji nie wyszło tak, jak byś sobie tego życzył, Samuel natomiast nie dostrzegł żadnej iluzji ani żadnego transmutowanego obiektu, nie zauważył też nic, co uprzednio byłoby dla niego niewidzialne. Okno w chatce nie było duże, ale w ciele należącym do Thomasa, mogliście go użyć jako wyjścia ewakuacyjnego.

- Och, złodziej - Melissa westchnęła tak, że słyszały ją już tylko Eileen i Pomona; widać temat zbulwersował ją na tyle mocno, że zapomniała o poprzednim. - Jestem przekonana, że to ten przeklęty Irytek. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ciągle tolerujemy jego obecność! Ostatnio ciągle kręci się przy mojej sali, rzuca w uczniów podkradzionymi łajnobombami, a raz wsadził jednemu z nich DYNIĘ NA GŁOWĘ. - Aż zamknęła na moment oczy i przyłożyła dłoń do skroni, aby uspokoić skołatane nerwy. - Mówił, że teraz wygląda jak strach na wróble i jest tak samo piękny jak sam Irytek, bo też ma nowy kapelusz, wyobrażacie to sobie? Ciągle lata, wymachuje tą starą szmatą, rozrzuca kurze, a nie dalej jak trzy dni temu wtargnął mi do sali, zdjął tę durną czapę i zawołał "CUKIEREK ALBO PSIKUS" - Dramatycznie wzniosła ręce ku niebiosom. - Och, to mówiłyście, że gdzie są te dynie?

Na odpis macie 24h.


Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna

bo tyle we mnie szkła
tyle d r z a z g

12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   21.03.17 16:28

Poczuła ulgę już w momencie, gdy wzięła Melissę pod ramię, a ona nie stawiała oporu. To było najważniejsze. Gdyby się stawiała, wzrosłoby niebezpieczeństwo wystąpienia fiaska, a do tego nikt nie chciał dopuścić. Więc wyprowadziła ją razem z Pomą, nawijając razem z profesor zielarstwa o czymkolwiek, byleby tylko ją przegadać, zagadać i zająć rozmową. W tych wypowiadanych przez nie kłamstwach (niektóre z nich były tak samo wiarygodne jak rosnące na wierzbie gruszki) nie trzeba było doszukiwać się sensu – kto go potrzebował, kiedy mógł zaświergotać kogoś na śmierć?!
Po wszystkim będzie musiała podziękować Pomonie za to, że wpadła na tak genialny pomysł i pozwoliła pociągnąć ją za sobą.
A teraz… teraz mogły poczuć na twarzach powiew świeżego, napęczniałego od aromatu ziół i świeżej ziemi powietrza, które oddzieliło ją, pannę Sprout i Melissę od chatki. O to chodziło.
- Tak, właśnie! Dokładnie tak, jak mówi Pomona! Melisso, dziękujemy Merlinowi, że jesteś! Musimy wybrać kilka największych dyń i kilka mniejszych, ale zawsze umyka nam dokładna receptura i musimy się z Pomoną męczyć, żeby dokładnie wyliczyć stosunek dyni mniejszych do większych, bo, na brodę samego Merlina, to absolutnie najważniejsze rzecz w tworzeniu soku dyniowego! Nie wyobrażasz sobie nawet, jak my nad tym zawsze główkujemy! Z tobą pójdzie nam raz-dwa-trzy, moja droga! Zważyć, zmierzyć, obliczyć, doskonale się na tym znasz! – podchwyciła pomysł Sprout, żeby połechtać jeszcze chwilę ego profesor Greeds.
Starała się doprowadzić obie panie na najdalej położony od wyjścia kraniec poletka dyniowego, gdzie rosły całorocznie dostępne dynie – specjalny gatunek roślin, które miały być produktem doprowadzanym do kuchni skrzatów, gdzie te małe, zwinne stworzenia przyrządzały z nich przeróżne łakocie na stoły w Wielkiej Sali. Puddingi, soki, placki, musy, dżemy. To wszystko miało być dostępne niemal na zawołanie, a Eileen starała się dbać o te warzywa, jak tylko mogła. Dlatego kłujące łodygi z mechatymi liśćmi nie były już tak rozległe, tylko płożyły się w jednym, wyodrębnionym rejonie, dzięki czemu zachowany był porządek, a dynie nie cierpiały już na dyniowy uwiąd. Nawozy pomagały im nabrać odpowiednich kształtów.
Obróciła się do nich, ze wszystkimi wyczulonymi zmysłami słuchając profesor Greeds. Irytek latający niedaleko sali od numerologii był przeszkodą, na którą zakonnicy musieli uważać. W dodatku… o co chodziło z tym kapeluszem? Czemu Melissa tak to podkreślała? Zerknęła porozumiewawczo w stronę Pomony, mając nadzieję, że ta rozumie, o co jej chodzi. Kapelusz, Pom, słyszysz?
Pomyślała o tiarze przydziału. Ale żeby Irytek skradł tiarę przydziału z gabinetu dyrektora...
- OH NIE, IRYTEK Z KAPELUSZEM PRZY SALI OD NUMEROLOGII?! – zawołała donośnym głosem, ale wypowiedziała te słowa z uwagą, wyraźnie, malując żywo na swojej twarzy strach wymieszany z oburzeniem. Miała zamiar ostrzec resztę, która jeszcze (a być może nie?) była w chatce. Niech uważają na Irytka, Merlinie, niech uważają, bo to na tyle wredne stworzenie, że będzie mogło szybko pokrzyżować ich plany. Kaszlnęła, bo ten krzyk zadrapał o jej gardło. – Co on sobie wyobraża?! Lata po Hogwarcie, jakby był tu panem i jeszcze płata ci takie figle! To nie do pomyślenia! A ten kapelusz? Skąd on go miał? To na pewno on jest tym złodziejaszkiem! A… nie widziałaś kogoś jeszcze? A może coś podejrzanego rzuciło ci się w oczy? Pytam, bo wiesz, Melisso, mogłybyśmy tego złodzieja same złapać i… zyskałybyśmy miano magidetektywów Hogwartu! Albo zrobiłybyśmy coś z Irytkiem! Za te wszystkie krzywdy! We trójkę!
Melisso, widzisz już te laury zwycięstwa, które wsuwają nam na głowę? Widzisz już te złote puchary i hymny na naszą część? Jak już odgadniemy tę tajemnicę dzięki tobie, zabierzemy się za Grindelwalda.
- Oh, dynie są tutaj! Jak myślisz, Melisso, które z nich powinnyśmy wybrać?
Wiosną, kiedy jeszcze powietrze i zawilgotnienie nie były odpowiednie, a promienie słoneczne ledwie wyzierały zza chmur, dynie miały fioletowe plamy. Naturalna kolej rzeczy akurat przy tym gatunku, który woli późne lato i wczesną jesień niż dżdżystą wiosnę. Były mniejsze i większe, młode i te starsze.

(rzucam na kłamstwo [*])




handmade
love


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   21.03.17 16:54

The member 'Eileen Wilde' has done the following action : rzut kością


'k100' : 27


Powrót do góry Go down
Hereward Bartius
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t576-hereward-bartius-barty http://www.morsmordre.net/t626-merlin http://www.morsmordre.net/t674-bartus http://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 http://www.morsmordre.net/t1014-bartek-wsiakl
Profesor w Hogwarcie
33
Półkrwi
Kawaler
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
20
3
0
0
25
1
2
5
Czarodziej
Zdarzyć się musiało

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   21.03.17 22:32

Odetchnął głośno, kiedy drzwi zatrzasnęły się znacznie uciszając głosy kobiet. Odczekał kilka uderzeń serca, a potem podszedł do zasłonki, która skrywała Samuela i Garretta zmienionych w uczniów.
- Spróbujcie przecisnąć się przez okno - mruknął. - A ja może jakoś przejdę obok tego Armagedonu.
Wolał chyba stawać naprzeciwko Grindelwalda w pojedynku jeden na jednego, bez różdżki i zamieniony w gęś niż próbując nadążać za galopującą w stronę dyniowego soku rozmową. Czuł się zmęczony od samego myślenia, słuchanie sprawiało, że był skołowany, uczestnictwo prowadziło wprost do migreny. Ostatecznie jedzenie marchewek z piaskiem było czynnością całkiem przyjemną.
- Jakby mi się jednak nie udało, to jest w lewym skrzydle zamku.
Głos Herewarda miał brzmienie grobowe. Jego twarz także mogłaby w tym momencie należeć do grabarza. I nie miało to nic wspólnego z alkoholem. Chociaż może odrobinę, chętnie wypiłby coś mocniejszego. Miał wrażenie, że ognista mogłaby mieć zbawienne działanie na jego zagubienie.
Po przekazaniu aurorom absolutnie całej wiedzy, jaką mógł im ofiarować w zakresie przebywania mugolaków sam skierował się do wyjścia. Słyszał głos Eileen, który rozwodził się prawdopodobnie nad dyniami. Prosząc Merlina o siłę, otworzył drzwi chatki. Kobiety stały do niego odwrócone tyłem. Prosząc w duchu, by ani Eileen, ani Pomonie nie skończył się nagle potok słów ruszył w stronę Hogwartu krokiem dość szybkim. Obmyślając w głowie, co powie, jeśli jednak go przyłapią. Potrafił wymyślić kilka rzeczy, przynajmniej połowa zaś nie była kłamstwami. Nie był za to pewien nawet prawda w tej sytuacji będzie wystarczająco przekonywająca. Ostatecznie, uciekł bez zrobienia malinowej herbatki.




Ocalałeś, bo byłeś pierwszy
Ocalałeś, bo byłeś
ostatni

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   21.03.17 22:32

The member 'Hereward Bartius' has done the following action : rzut kością


'k100' : 24


Powrót do góry Go down
 

Zakazany Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Zakazany Las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Szkocja :: Zamek Hogwart-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17