Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dawny dom rodziny Dumbledore

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 18  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dawny dom rodziny Dumbledore   05.04.15 21:04

First topic message reminder :

Dawny dom rodziny Dumbledore

Dom państwa Dumbledore stoi pusty i smutny przypominając o tragicznej historii jego rodziny. Magicznie zamknięty skutecznie powstrzymuje ciekawskich przed wejściem do środka. Ponoć czasem nawet pojawia się w nim Aberforth, młodszy brat słynnego Albusa. Chowa się wtedy gdzieś w budynku i nie wychyla nosa na zewnątrz, pozwalając ludziom odwiedzać ogródek, w którym stoi kamień upamiętniający historię rodu, który niegdyś tu zamieszkiwał. Na nim pojawiają się coraz częściej dopiski od czarodziejów szukających wsparcia w tych trudnych czasach. Początkowo systematycznie usuwane przez Abertfortha, później pozostawione, gdy właściciel posesji zdał sobie sprawę z bezsensowności swych wysiłków. Obiekt chroniony jest przed mugolami prostym zaklęciem, które sprawia, że gdy tylko pojawią się w pobliżu, mają wrażenie, że zauważyli jak ktoś przechadza się po domu. Z resztą bardzo niepozornego z wyglądu, nieco zapuszczonego z zarośniętym trawnikiem i brudnymi oknami, w których wiszą szare firanki, które zapewne kilkanaście lat tamu świeciły idealną bielą.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Leonard Mastrangelo
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1754-leonard-mastrangelo http://www.morsmordre.net/t1897-andromeda#26044 http://www.morsmordre.net/t1898-mow-mi-leonardo http://www.morsmordre.net/f138-pensford-avenue-31 http://www.morsmordre.net/t1929-leonard-mastrangelo
malarz, brygadzista
35
Półkrwi
Kawaler
a dumb screenshot of youth
watch how a cold broken teen
will desperately lean on a superglued human of proof
8
15
1
0
0
0
0
8
Czarodziej
 I czemu to takie nic jest właśnie czymś dla mnie?

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   04.08.16 23:59

Bezwiednie wstrzymałem oddech, kiedy szarpnąłem nogami. Z życia wiadomo, że im coś jest cieńsze tym trudniej to rozerwać. Mniejsza powierzchnia i te sprawy. Nie chciałem tracić czucia w łydkach i pozbywać się nóg, bo ponad trzydzieści cztery lata z nimi trochę nas do siebie zbliżyły. Na szczęście młode łodyżki bluszczu puściły uwalniając mnie z tego prowizorycznego sidła. Obejrzałem się w bok i Adrien też był wolny. Zostaliśmy we dwóch. Samuel i Minnie zniknęli w zielonym tunelu, a Margit i Lilith? Poszły wiedzione zapachem, same, na tył domu. Lord Carrow ruszył w ciemność szpaleru, co oznaczało, że byli tam w trójkę. Na moje w ogóle nie powinniśmy się rozdzielać, a jeśli już to przynajmniej w równej proporcji. Dlatego postanowiłem pozostawić ich, wierząc, że dadzą sobie radę sami. Szybkim krokiem ruszyłem w kierunku, w jakim zniknęły mnie z oczu pozostałe towarzyszki. Usłyszałem głos Lilith przywołującej patronusa i automatycznie przyspieszyłem kroku. To nie mogło wróżyć nic dobrego. Dotarłem w samą porę, aby zauważyć, że zaklęcie się nie udało. Jest cholernie trudne, jak sam się o tym niedawno przekonałem. Obróciłem szybko głowę sprawdzając przed czym chciała się bronić. Pies, a raczej ogromne bydle. Skąd się na Merlina tutaj wziął?
- Hej, brzydalu! - wołam, chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. - Orbis. - Kieruję różdżkę w jego stronę. Lepiej niech się uda, bo może być cienko.




so i tried to erase it but the ink bled right through almost drove myself crazy when these words 

led to you


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   04.08.16 23:59

The member 'Leonard Mastrangelo' has done the following action : rzut kością


'k100' : 39


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   05.08.16 8:35

W kolejnym pudełeczku po czekoladowej żabie była karta, której Minerwa pewnie nie spodziewała się ujrzeć. Z kartonika spoglądała na nią poważna twarz młodego czarodzieja o bezwzględnym spojrzeniu. Gellert Grindelwald. Żaba, która wyskoczyła z tego pudełeczka jako jedyna pozostawała w bezruchu. Siedziała na niewielkim kamieniu, kumkając głucho, skierowana wprost na czarownicę. Była łatwym celem; gotowa do poświęcenia, jeśli tylko Minnie chciałaby ją schwytać i schować do torby. Wystarczyło tylko po nią sięgnąć i schować ją do jednego z pustych opakowań. Trzy czekoladowe żaby będące prezentem przyłączyły się do pielgrzymki, podążającej w jednym kierunku. Jeśli Minnie podąży za nimi, już kilka kroków dalej stanie na rozstaju dróg. Wszystkie żaby skakały na prawo. I to z tamtej strony dobiegał słodki kwiatowy zapach, który ewidentnie kusił i wabił. Na lewo korytarz był zupełnie opustoszały, czuć było od niego wilgoć niesioną w lekkim powiewie powietrza, przypominającym przeciąg. Ostatnia z trzech kart, jaką Minnie miała w ręce była podpisana jej imieniem i nazwiskiem, ale wizerunek, który się na niej znajdował nieco odbiegał od widoku z lustra. Minerwa wydawała się starsza, poważniejsza. Wyglądała na czarownicę, która była dumna z osiągniętych sukcesów. Czy jej sukces czaił się na końcu prawej ścieżki?

Adrien ruszył za Skamanderem, w głąb korytarza. Kiedy tylko spowiła go ciemność i on mógł odnieść wrażenie, że pomimo ciągłego kierowania się do przodu wcale nie zbliża się do ukrytych w zaroślach drzwi. Co więcej, nieodparte wrażenie dobijającej samotności stawało się tym większe im dalej wchodził w tajemnicze przejście. Już po chwili mógł usłyszeć znajomy dźwięk. To był słodki, perlisty śmiech należący do kobiety, którą znał, niegdyś szalenie kochał. Budził wspomnienia, napędzał wyobraźnie. Ale poza roznoszącym się echem na końcu drogi, w niknącym blasku światła z różdżki Carrowa mógł dostrzec postać.
— Adrienie… Adrienie, chodź tu do mnie — szepnęła, lecz nawet ten szept był w jego uszach niezwykle wyraźny. Uśmiechała się do niego ciepło i tęsknie, bliska płaczu spowodowanego wzruszeniem na jego widok. — Zaprowadzę cię tam. Chwyć mnie za rękę, pokażę ci drogę. Ale tylko tobie.

Czarnoksiężnik, który stanął na drogie Skamandera zaśmiał się głośno. Uniósł różdżkę wyżej, a parszywe „Avada Kedavra” wraz z wiązką zielonego światła pomknęło w stronę Skamandera przeszywając Patronusa na wylot. Jego świetlista poświata nieco rozmyła się, kiedy stanął dęba i odskoczył w bok, ale zaklęcie, minęło aurora w bezpiecznej odległości. I nim czarnoksiężnik zdążył wypowiedzieć inkantacje ponownie, usłużne Samuelowi pędy pochwyciły go za ręce i za nogi, rozciągając je w swoje strony. Teraz był ich więźniem. Więźniem czarodzieja broniącego dobra i porządku. Jeśli Samuel podejdzie bliżej będzie mógł przyjrzeć się jego twarzy.
— Gabrielle brakowało twojego refleksu — syknął i stęknął, bo bluszcz wbijał mu się boleśnie w przeguby dłoni. Ale nie wyglądał ani na przerażonego, ani pogodzonego ze swoim losem, jakby wiedział, że nim Samuel po niego wróci już dawno go tu nie będzie. Przed Skamanderem zawisnęło widmo decyzji.

Z różdżki Lilith nie wyłoniła się nawet odrobina magicznej mgły. Być może to zdenerwowanie, może dekoncentracja, a może aura nie sprzyjała rzucanym zaklęciom. Widmowy pies wyszedł zza drewnianego płotu i obrzucił swoim żółtych, parszywym spojrzeniem obie kobiety. Białe kły zalśniły w ciemności już po chwili, a z gardła potwora wydobył się chrapliwy warkot ostrzegawczy. Pojawienie się Leonarda w ich pobliżu rzeczywiście odwróciło uwagę Ponuraka. Mężczyzna, choć wydawał się trudniejszym przeciwnikiem, mógł być bardziej smakowitym kąskiem niż dwie kościste istoty. Lecz przecież nie szukał pożywienia. Jeszcze chwilę temu był gotów wolno się oddalić. Warkot miał jedynie przestrzec przed atakiem, ale użycie magii rozjuszyło bestię. Samozachowawczy instynkt uruchomił się w jednej chwili. Ruszył biegiem w kierunku czarodzieja, ujadając pyskiem, z którego zaczęła toczyć się piana.

| ST powtrzymania ataku widmowego psa wynosi 14, jeśli będziecie działać w pojedynkę. 43 (suma waszych oczek) jeśli w grupie. Zgłoszona nieobecność: Magrit. Na odpis macie 48h. Powodzenia!


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   05.08.16 14:35

- Sam...? Minie? - Zaczął nawoływać poprzez ciemność swoich towarzyszy, niecierpliwie przyśpieszając kroku. Nikt mu jednak nie odpowiedział, nikt nie wyłonił się z nieprzyjemnie ciągnącej się ciemności.
- Sam, kanalio! - Burknął, a między jego brwiami pojawiła się zmarszczka niezadowolenia. Usłyszał jednak zaraz odpowiedź na swoje nawoływania. Jakie jednak było jego zaskoczenie gdy głos ten nie należał do Skamandera ani Minie. Poznał go od razu. Nie było mowy o pomyłce. Zatrzymał się. Serce jego zamarło. Świat się zatrzymał.
- Lilian... - szepnął niemalże na bezdechu nie dowierzając. Uniósł różdżkę wyżej, chcąc by blask wydobywający się z jej końca mocniej oświetlił widzianą twarz. - ...co ty tu robisz, Lilian? - Nie wiedzieć kiedy jego nogi zaczęły podążać ku niej. Dostrzegł jej przeszklone ślepia. Na ich widok nieopisany ból przeszył na wskroś jego serce - ...gdzie się podziewałaś przez te wszystkie lata... - Tak bardzo tęsknił, że nawet jeśli w tym momencie czaiła się w nim jakaś świadomość tego, że to co widział mogło być figlem, kłamstwem, ułudą to jeszcze przez krótką chwilę nie chciał w to wierzyć. Wyciągnął ku niej rękę, splatając swoje palce z jej. Zacisną je mocniej, a potem pociągnął ją ku sobie. Odczuwał bowiem w tym momencie nieopisaną potrzebę przyciągnięcia jej i zamknięcia w swoich ramionach. Chciał ją przytulić, poczuć jej ciepło, nawet jeżeli te miało być kłamstwem, oprzeć brodę na jej ramieniu, zatopić dłoń w jej miękkich włosach i na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Wiesz dobrze, że nie mogę. Nie mogę ich porzucić... - Wskazówki zegara zaczęły jakby na nowo powoli pełznąć do przodu - Są tu dzieciaki młodsze od naszej córki, jak mógłbym...oraz jeden taki narwany głupek, który aż prosi się o kłopoty, choć w chwili obecnej ciężko stwierdzić czy ja nie jestem większym. - parsknął pod nosem w nieco wymuszony sposób.


|jeśli miałam rzucać kostką to niech mnie ktoś kopnie to mogę ją doturlać w tym temacie z turlaniem kostek :x


Powrót do góry Go down
Minnie McGonagall
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1950-minerwa-mcgonagall http://www.morsmordre.net/t1967-niktymene#27808 http://www.morsmordre.net/t1966-minnie http://www.morsmordre.net/f264-maxwell-lane-17 http://www.morsmordre.net/t3213-minnie#53350
kariera naukowa
20
Półkrwi
Panna
Be careful as you go,
cos little people grow.
10
5
0
0
23
0
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 1:19

Albus Dumbledore, Gellert Grindelwald i Minerwa McGonagall. Ostatnia karta była dziwna, z pewnością było to zaklęcie lub iluzja, które uwieczniło na niej podobiznę osoby, która podnosi ją do ręki, choć widok jej twarzy - nawet jeśli nieco poważniejszej - w tak wyjątkowym miejscu rozbudzał jej wyobraźnię, nie chciała dać się zwieść. To musiało coś oznaczać - ale jeszcze nie wiedziała co. Żaby radośnie skakały w konkretny korytarz, a żaba Gellerta nie chciała się poruszyć. Zła żaba. Dotychczas nic poważniejszego jej nie zagroziło, szła wiedziona myślą, że Dumbledore nie zastawiłby zasadzki na kogoś, kto mu ufa - ale to zaufanie musiałby najpierw sprawdzić. Jak? Stała w pobliżu rozstaju dróg i była przekonana, że tylko jedna z nich była drogą bezpieczną. Wierzyła też, że powinna zaufać Albusowi i iść za nim, a jednak - czy nie byłoby to zbyt proste? Wabił ją zapachem azalii, na karcie malował się metaforyczny sukces. Ale pójście za łatwymi do rozszyfrowania przesłankami nie mogło być przejawem odwagi, która ją tutaj doprowadziła. Po raz pierwszy w jej głowie zaświtała nieufność. Miała w ręku siebie, która osiągnęła sukces, ale droga do sukcesu nie mogła być łatwa.
Obejrzała się na siedzącą na głazie żabę - zostałaś ze mną, po co?
- Prae oculis - wypowiedziała zaklęcie, nie będąc pewną, czy zadziała ono na czekoladową żabę; w pierwszej chwili chciała ją najpierw ożywić - ale przecież żywą już była. Dalej, mała, sprawdzimy, co na nas czeka w tym mrocznym tunelu.




Kto pierwszy był człowiekiem?
Kto będzie nim ostatni ?


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 1:19

The member 'Minnie McGonagall' has done the following action : rzut kością


'k100' : 65


Powrót do góry Go down
Leonard Mastrangelo
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1754-leonard-mastrangelo http://www.morsmordre.net/t1897-andromeda#26044 http://www.morsmordre.net/t1898-mow-mi-leonardo http://www.morsmordre.net/f138-pensford-avenue-31 http://www.morsmordre.net/t1929-leonard-mastrangelo
malarz, brygadzista
35
Półkrwi
Kawaler
a dumb screenshot of youth
watch how a cold broken teen
will desperately lean on a superglued human of proof
8
15
1
0
0
0
0
8
Czarodziej
 I czemu to takie nic jest właśnie czymś dla mnie?

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 2:38

To był dobry i zły pomysł jednocześnie. Słusznie postanowiłem podążyć za Lilith i Margit. Już wcześniej powinniśmy podzielić się po równo w celu wyrównania sił. Nie chcę ujmować ich zdolnościom, ale tak jest po prostu bezpieczniej. Widzę to teraz, pojawiając się na tyłach domu. Niestety z magicznych stworzeń znam się jedynie na wilkołakach, więc w tej akurat kwestii jestem raczej mało przydatny. Nie mam też zielonego pojęcia o zachowaniach ponuraków. Nie wiem czy wydają tylko warknięcia ostrzegawcze, czy działa to zupełnie inaczej. Cokolwiek zrobiłem to intencje miałem jak najszlachetniejsze i chciałem pomóc. Nie miałem pojęcia, że to zwierzę zechce koniec końców po prostu odejść, nie czyniąc nikomu krzywdy. Być może to lepiej, że nigdy nie dowiem się jak pokojowo mogło się to skończyć. Zamiast tego odwróciłem uwagę stworzenia, czyli je rozjuszyłem i sprowokowałem do ataku. Świetnie Leonard, to ci się udało. Niestety zaklęcie wyszło już mniej. Chybiło swego celu o nici z mojej pięknej sceny pojawienia się. Zamiast tego czas na ucieczkę przed szarżującą na mnie bestią. Wiedziony wyszkolonym, niemal naturalnym odruchem odskakuje w bok, w kierunku moich towarzyszek, licząc, że cokolwiek to da, a na pewno załatwi trochę cennego czasu.




so i tried to erase it but the ink bled right through almost drove myself crazy when these words 

led to you


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 2:38

The member 'Leonard Mastrangelo' has done the following action : rzut kością


'k100' : 99


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 3:48

W oczach błysnęła ognista iskra, która płonęła tym mocniej, im bliżej czarodzieja się znajdował. Krok za krokiem, by z zaciśniętymi do granic możliwości dłońmi zatrzymać się przed parszywą gębą tego, który przed chwila próbował potraktować go zaklęciem niewybaczalnym. A imię, które zadźwięczało na spękanych ustach nie miało prawa się tam pojawić. Różdżka tkwiła między palcami jego pięści, a wbijający się w skórę trzonek przypominał bólem, gdzie się znajdował. I czemu nie mógł ponieść się gniewnej fali, które w nim buzowała. To nie było proste, ale gdy ciemne źrenice natrafiły na blask Patronusa, który go osłaniał, w jego sercu kiełkowało ciepło, odciągające go od morderczych zapędów. Przynajmniej teraz.
- Tobie widocznie też go zbrakło - wydusił przez zaciśnięte żeby, prawie zgrzytając. Z dziką satysfakcją przyglądałby się, jak oplatające go korzenie rozrywają go na kilka stron jednocześnie, ale...nie był taki. Nawet jeśli dawno tłumiony ból zakwitł, rozlewając się po całym jego ciele, nawet jeśli wyobraźnia wysuwała przed jego oczy martwe ciało ukochanej, nawet jeśli czuł się bezsilny wobec słów, które wypowiedział jego więzień. Nie było go przy niej. Nie mógł jej obronić. Nie wtedy. Zrobi to dzisiaj.
Nachylił się zatrzymując twarz blisko, wystarczająco by samemu zapamiętać każdy szczegół. W kolejnej chwili złapał za różdżkę czarodzieja. Schował ją do torby wolną dłonią. W drugiej trzymał swoją. Cofnął się o krok.
- Obliviate - inkantacja zabrzmiała na jego ustach dziwnie odlegle, ale parszywiec nie wypowie więcej jej imienia. Zapomni o nim, przynajmniej dopóki znowu nie spotka Samuela. Zapomni też samego aurora. On będzie pamiętał. A jeśli...jeśli to tylko iluzja, jeśli umysł wodził go na krańce jego wspomnieniowego bólu - będzie pamiętał imię. I dopiero wtedy, niezależnie od efektu, odwrócił się, pozostawiając czarnoksiężnika (lub jego iluzję) samego na pastwę wciągających go pędów.
Coś boleśnie uciskało go w piersi, a stopy ciężko stawiały kolejne kroki, ale musiał iść dalej. Minnie nadal pozostawała sama. W ciemności. Swoje światło czerpał z bladej poświaty Patronusa - Prowadź mnie dalej, proszę - mówił cicho ale wyraźnie, rozpaczliwie szukając ścieżki, która zepchnęłaby go wrażenia, że znowu mógł kogoś zawieść. To nie tak miało być. Znał swój cel, znał dobro do którego dążył, nawet jeśli droga była kręta i pełna...bolesnych wspomnień. Musiał najpierw znaleźć Minnie.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 3:48

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 16


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 12:43

Adrien zamiast ciepła jej delikatnego ciała mógł wyczuć bijący od niej chłód. Jej skóra była miękka, włosy pozbawione były zapachu, a sylwetka krucha jak ze szkła. Stała jednak tuż przed nim całkiem namacalna i realna. Patrzyła na niego tymi samymi oczami, które znał; kierowała swój tęskny uśmiech do niego, powstrzymując drżenie brody sygnalizujące nadchodzące łzy.
— Musiałam odejść, Adrienie… Musiałam cię zostawić. Naszą córeczkę — załkała cicho, kiedy znalazł się tuż przy niej i spuściła wzrok. — Wynagrodzę Ci te lata, po prostu chodź ze mną. Jeszcze możemy być szczęśliwi.
Patrzyła na ich splecione dłonie przez chwilę nim przyciągnął ją do siebie. I choć nie odwzajemniła tego odruchu, pozwoliła mu cieszyć się tym momentem, mimo, że nie było czasu do stracenia. Musiała się odsunąć. Najpierw o krok, później o dwa, w końcu trzy. Teraz jej spojrzenie przepełnione było bólem i goryczą. Nieustannie błagało go, aby za nią podążył, bo przecież mieli wszystko czego pragnęli na wyciągnięcie ręki. Cofała się w tył, oddalając od niego, niknąc w mroku. Jeszcze nie było za późno, mógł zmienić zdanie. Liczyła na to.
— Chodź ze mną — powtórzyła.

Wiązka światła uderzyła w czekoladową żabę, która zarechotała, a drobne ciało Minerwy osunęło się na ziemię. Z pewnością zawirowało jej głowie, bo obraz rozmył się przed oczami, kiedy traciła przytomność. I gdy tylko ponownie otworzyła oczy mogła dostrzec wokół siebie jedynie białą mgłę. Ciemność korytarza zniknęła, lecz przecież żaby, również te czekoladowe nie rozróżniały światła i cienia. Nie dostrzegały również ziemi na której stały, a wszystko dookoła było niczym biała pustka. Gdy Minerwa spojrzała w górę mogła jednak dostrzec ruch pnączy, które wiły się między sobą powoli, zaciskały w węzły jak węże. Minnie w ciele żaby odskoczyła w bok, z kamienia. W zasięgu jej wzroku znalazła się setka czarnych plam, które podskakiwały po białej planszy w jakimś kierunku. Nie było już korytarza ani rozstaja dróg. Przyłączyła się do skaczących koleżanek, wmieszała się w tłum. Obraz widoczny jej oczami skakał w górę i w dół, zgodnie z jej wędrówką w nieznane. Ale w pewnym momencie coś się zmieniło. Żaba zatrzymała się, pomimo, że cała reszta mknęła dalej. I choć dookoła wciąż nic nie było widać poza bielą i kontrastującą z nią czernią innych żab musiało zmienić się otoczenie. Żaby wyskakiwały przed siebie, a później bezwładnie leciały w dół. Ciemne plamy stawały się coraz mniejsze, coraz mniej kontrastowe, aż w końcu całkowicie znikały. I jedna za drugą wybijały się z białej płaszczyzny, by po chwili zniknąć. W końcu i ta jedna żaba ruszyła przed siebie. Wskoczyła na inną żabę, potem na kolejną i wbiła się w górę. Na ułamek sekundy Minerwa mogła poczuć jak spada, ale obraz zmienił się. Mgliste otoczenie widziane oczami żaby zmieniło się w rzeczywisty obraz widziany oczami człowieka. Czarownica spadała w przepaść, czarną i głęboką wraz z czekoladowymi żabami wokół siebie. Obracając się plecami w dół miała szansę zobaczyć skarpę i wrota tunelu, przez które wyszła. I niewątpliwie czekała na nią śmierć — lub kto wie, co czaiło się na samym dole.

Zakonnik postąpił słusznie i szlachetnie, stając w obronie swoich przyjaciółek. Ale jego decyzja nie sprawiła, że Ponurak rozmył się w powietrzu, wystraszył lub wyparował. Wręcz przeciwnie. Widmowy pies skoczył w jego kierunku, ale na szczęście Leonard miał w sobie wystarczająco dużo sprytu by uniknąć bezpośredniego spotkania z bydlęciem. To nie powstrzymało stworzenia przed kolejną próbą rozprawienia się z istotą, która wcześniej go zaatakowała. Pies był rozjuszony i gotowy do ostateczności. Jego ostre kły lśniły w słabym blasku księżyca, nadając czarnej plamie z żółtymi ślepiami bardziej realnego kształtu. Stworzenie działało instynktownie w samoobronie. Kłapnęło zębami i zawarczało ochryple, by po chwili ponownie rzucić się do ataku na mężczyznę. Najwyraźniej nie zamierzało odpuścić.

Samuel odebrał różdżkę czarnoksiężnikowi, który teraz uwięziony był w roślinnych kajdanach, zatrzymujących go w bezruchu. Nie mógł się bronić, ani zareagować, ale uśmiechał się, drwiąc z aurora bez skrępowania.
— Głupcze. Ona też nie żyje. Nie zdążysz jej ocalić, tak jak nie dałeś rady uratować Gabrielle! — wyrzucił z siebie gardłowym tonem i a spomiędzy jego warg kilkukrotnie, dość szybko wydostał się język. Wraz ze swoim obłąkańczym, jasnym wzrokiem wyglądał jak wąż, który czai się do ataku choć przecież był dobrze unieruchomiony. Pewnie nie spodziewał się tego, co zrobi auror. Rzucone przez Skamandera zaklęcie powiodło się, a czarnoksiężnik na moment zamarł w bezruchu. Jego oczy zrobiły się puste na kilka chwil, w których tracił pamięć o wybranych przez Samuela faktach.
Skamander ruszył dalej, pozostawiając czarnoksiężnika za sobą. Idąc wraz z Patronusem ciemnym korytarzem przed siebie, mógł zobaczyć upadającą na ziemię Minnie. Dziewczyna była nieprzytomna i nie mogła zareagować na żadną próbę ocucenia jej.


|Minnie, ST przerwania połączenia z żabą nim ta spadnie w otchłań wynosi 10, ale nie musisz tego robić. Decyzja należy do ciebie. Leo, ST uniknięcia ataku wynosi 20; z każdą kolejką będzie się zwiększać. Możesz spróbować pokonać Ponuraka w dowolny sposób. Jeśli nie wykonujecie żadnych działań i nie czarujecie nie musicie rzucać kością. Zgłoszone nieobecności: Lilith, Magrit. Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Magrit Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2293-magrit-mcgonagall-budowa http://www.morsmordre.net/t2656-poczta-magrit http://www.morsmordre.net/t2353-po-drugiej-stronie-lustra#36363 http://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 http://www.morsmordre.net/t2551-magrit-lupin
wytwórca magicznych luster
26
Półkrwi
Zamężna
Rozum jest formą szaleństwa.
6
11
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 14:26

Z ulgą przyjęła pojawienie się Leonarda, choć przecież sama jego obecność nie mogła uratować ich z tarapatów, w których się właśnie znaleźli. Nigdy wcześniej nie napotkała na swej drodze ponuraka, dlatego teraz przez jej plecy przechodziły dreszcze. Nie mogła się opanować i drżała lekko, wyciągając z kieszeni różdżkę, automatycznie, dokładnie w tym momencie, w którym nakazała jej to Lilith. Wciągnęła głęboko powietrze widząc, że zaklęcie koleżanki nic nie dało, a także unik
Leonarda wcale nie odwrócił od nich uwagi wielkiego czarnego psa. Czy naprawdę mieli do czynienia z omenem śmierci?
- Expecto Patronum! - Tym razem to ona postanowiła spróbować rzucić zaklęcie, jednocześnie jeszcze bardziej zbliżając się w stronę swoich towarzyszy, aby stworzyć nieco bardziej zbitą grupę. Czy to dobrze? Czy w ten sposób nie ograniczała ich wzajemnych ruchów? Nie wiedziała, ale na pewno należało trzymać się razem. Co do tego nie miała żadnych wątpliwości.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 14:26

The member 'Magrit Lupin' has done the following action : rzut kością


'k100' : 86


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   07.08.16 20:29

Słowa potrafią ranić zdecydowanie mocniej. Szczególnie, gdy trafiają w najbardziej wrażliwe miejsca. A czarodziej, który wypluwał z siebie kolejne słowa, trafiał celnie, boleśnie. Twarz Samuela stężała w mieszance gniewu i narastającego niepokoju, ale - kolejny raz szukał ratunku w w świetle bijącym od Koziorożca, który przebierał kopytami, jakby nakłaniając aurora do ruszenia. Nie próbował odpowiadać więcej parszywcowi, a obrzydliwy, wężowy, rozdwojony język kojarzył mu się tylko z kłamstwem. Nic z tego co mówił nie było prawdą. Nie mogło być, ale niespokojne uderzenia serca przyśpieszyły gwałtownie, gdy za kolejny zakrętem dostrzegł ją. jasnowłosa sylwetka dziewczyny własnie upadała, a Skamander zerwał się do biegu, z dźwięczącą w uszach groźbą czarnoksiężnika.
- Nie! - dopadł do jej ciała, chwytając ją pod głowę i ramiona, układając ją na swoim barku - Minnie, łobuzico mała, nie rób mi tego - szepnął rozpaczliwie w pierwszym nieprzytomnym momencie. W kolejnym nachylił się nad jej ustami, by zarejestrować, że oddychała. Żyła, ale jakiekolwiek zabiegi ocucenia, nie oddawały skutku. Wyciągnął z torby nawet piersiówkę z alkoholem, starając się, by ostry zapach trunku dotarł do jej zmysłów. Pamiętał, jak krzywiła się podczas świątecznego spotkania, gdy próbowała pić Ognistą - Wracaj do mnie Mała - powtórzył do jej ucha, by w końcu podnieść z miejsca, unosząc drobne ciało do góry. Różdżkę dziewczyny i ewentualne, znajdujące się obok niej rzeczy - schował bezpiecznie do swojej kieszeni, by oddać właścicielce, gdy tylko się obudzi. Tylko..niech się obudzi.
Nie mogli siedzieć w nieskończoność, a jeśli miał jej pomóc, musieli wyjść z tunelu.
Obejmował dziewczynę pewnie, była lekka, ale ułożył ją sobie w ramionach tak, by w jednej dłoni wciąż trzymać różdżkę. Spojrzał na swojego Patronusa z niemym podziękowaniem. Znalazł ją -Poprowadzisz nas dalej? - tylko, gdzie dalej?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Lilith Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1807-lilith-black http://www.morsmordre.net/t2158-sow#32631 http://www.morsmordre.net/t2157-liliy#32628 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t2288-lilith-greengrass
Auror
24
Szlachetna
Panna
Don't mistake my kindness for weakness,
I'll choke you with the same hands I fed you with.
6
12
0
0
3
1
0
3
Metamorfomag
Find someone who knows how to calm your storms.

PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore   08.08.16 18:17

Cholera. Tylko tyle przemknęło mi przez myśl, kiedy z mojej różdżki nie uleciała ni smużka światła. Czy naprawdę byłam aż tak roztrzęsiona? Weź się w garść Lily. Powtarzałam sobie w myślach, wodząc wzrokiem za każdym kolejnym krokiem ponuraka. W tym momencie, zupełnie niespodziewanie pojawił się Leonard, dodają mi swą obecnością otuchy; nie na długo. Jak się okazało zaklęcia jedynie rozjuszyły bestie, prowokując ją tym samym do ataku na naszego przyjaciela.
- Nie! - Krzyknęłam, robiąc krok w kierunku ogromnego psa. Na szczęście atak okazał się nieudany. W tym momencie z różdżki Magrit wystrzeliły srebrne smużki światła. Udało jej się. To dało mi chwilę do myślenia. A co jeśli pies nie był prawdziwy? Może to jedynie iluzja? Czy ponuraki to nie jedynie widma? Musiałam to sprawdzić. Jeśli zaklęcie się uda, zyskamy trochę czasu, jeśli nie, będziemy wiedzieć jakiego użyć w następnej kolejności. - Immobulus! - Krzyknęłam,celując prosto w sierściucha.






And on purpose,
I choose you.

.
Powrót do góry Go down
 

Dawny dom rodziny Dumbledore

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 18  Next

 Similar topics

-
» Rodziny graczy
» Ród Rogińskich
» Dorzecze
» Rodziny Fabularne
» 009. Zakładanie rodzin i posiadanie dzieci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Dolina Godryka-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18