Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Łazienka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Łazienka   26.12.16 17:10

Łazienka

Kafelki, wanna, kibelek i umywalka!


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łazienka   26.12.16 17:14

01.04.1956, święto błaznów. Godzina: 03.30 nad ranem

Spotkanie Zakonu mieli już za sobą. Zaraz po nim kilka piw, żeby nabrać energii i porządnie rozpracować plan. Nie ma, że przypadki! Wszystko musi być dopracowane, oto ICH DZIEŃ. Częściowo ofiary zostały wybrane specjalnie, część zostanie wylosowana.
Sally była pierwsza, bo i piwo było blisko jej mieszkania. Bertie wydębił adres, kiedy się widzieli i teraz tylko miał nadzieję, że się nie pomylił! Tak, czy inaczej zamek w jej drzwiach otworzył bez najmniejszego problemu, mugolski mechanizm ustąpił pod wpływem prostego alohomora. Tylko tak, jak się spodziewał, obiekt ich zainteresowania, piękny wielki pies już był pod drzwiami!
Kolejne zaklęcia to sprawne silentio i petrificus totalus, żeby im zwierzę nie uciekło. Zamknęli za sobą drzwi, spojrzał na Titusa, a jego oczy śmiały się radośnie, kiedy on sam musiał być cicho.
Zamknęli się ze zwierzęciem w łazience, którą odnaleźli bez większego problemu i teraz to Bertie stał na czatach, a Titus musiał działać, bo był te niewiele, bo niewiele, ale lepszy w transmutacji.
Stojąc tak w uchylonych drzwiach, zerkał na drzwi do pokojów mieszkających tu osób i nasłuchiwał. Może i był już hehe, starym koniem i nie powinno go to tak bawić, ale przecież życie byłoby potwornie szare bez tej odrobiny rozrywki!
Odwrócił się do Titusa dopiero, kiedy usłyzał ciche psst, a jego oczom ukazał się dorodny koń. Uśmiechnął się szeroko. Wystawił rękę do piątki, żeby pogratulować sobie i przyjacielowi wypełnienia pierwszej misji tego pięknego dnia, zostawił małą karteczkę z napisem “wesołego święta błaznów!” i cicho ruszył do wyjścia. Jeszcze wiele do zrobienia!





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łazienka   26.12.16 18:35

Pierwszy kwietnia to był jego ulubiony dzień w roku! Co prawda Ollivander obiecywał sobie, że wraz z wkroczeniem w nowy miesiąc skończy z wszelkimi durnotami i wreszcie będzie takim szlachcicem jakiego sobie wszyscy wymarzyli, ale przecież nigdy by sobie nie wybaczył gdyby całkiem olał święto dowcipów! To w końcu tylko jeden dzień, ledwie dwadzieścia cztery godziny szaleństwa i spokój na wieki wieków, amen.
Kiedy Bertie majstrował przy drzwiach, Titus z ciekawością rozglądał się po okolicy - musieli wyglądać jak para bardzo dziwnych włamywaczy, szczególnie, że Ollivander jak zwykle miał na sobie długą szatę czarodzieja, nie całkiem skrytą pod wiosennym płaszczem. Usłyszał klik zamka, trzask otwieranych drzwi i wreszcie szczekanie psa, które jednak szybko umilkło, nawet jeśli zwierz wciąż rozdziawiał paszczę... Dziwnie znajomą paszczę. Titus miał wrażenie, że widział już tego psa, ale nie myślał o tym długo, w końcu mieli tu coś do zrobienia!
Zanim wyciągnął różdżkę spojrzał jeszcze na plecy Botta, a później zaczął działać. Co prawda transmutacja nie była jego ulubioną dziedziną magii, ale tym razem poradził sobie całkiem nieźle, bo tam gdzie przed chwilą leżał pies, teraz stał koń - parsknął, machnął pyskiem i nawet się zbliżył coby szczypnąć Ollivandera w ramię, ale ten odgonił go od siebie obiema rękami, w międzyczasie szturchając Bertiego. Zbił z nim piąteczkę, zaś gdy Bott opuścił łazienkę uprzednio zostawiając karteczkę z wyjaśnieniami, Titus ruszył za nim prosto do wyjścia z domu.
Parsknął śmiechem, kiedy stanęli na ulicy.
- To się Sally zdziwi... - pokiwał głową, a już za moment machał na Błędnego Rycerza - komu w drogę temu czas! Jeszcze wiele do zrobienia!

/ztx2




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łazienka   22.02.17 0:58

Sen miałam płytki. Bardziej bliskie prawdy było, że czuwałam niż spałam. Był to nawyk, który wyniosłam jeszcze za czasów kiedy to mieszkałam tam gdzie pracowałam - przy stajniach. Szczególnie w pamięć zapadły mi te noce, gdy należało czuwać nad źrebną klaczą. Nie było więc dziwnym, że zbudziły mnie dźwięki niepasujące do nocnej ciszy mieszkania. Ich sprawcą nie mogła być moja sowa. Przez krótką chwilę pomyślałam, że może to mój współlokator, lecz przecież pora była ciągle dość nieludzka Zmarszczyłam czoło i zmrużone ślepia wlepiłam w drzwi dzielące mnie od korytarza. Z każdą chwilą wzbierało we mnie coś niepokojącego, lecz jeszcze na tym etapie tłumaczyłam sobie, że to być może Tajfun rozrabia w kuchni. Przynajmniej w momencie w którym zsunęłam się z łóżka i wychyliłam się przez uchylone skrzydło drzwi bardzo chciałam by tak było. Stukoty jednak wyraźnie dobiegały z łazienki, coś jak gdyby co chwilę w niej sapało i furczało...? Ciężko było to określić. Obłożone kafelkami, zamknięte pomieszczenie wszystko zniekształcało, a to pobudzało moją wyobraźnię.
Bo tak, już teraz z przestrachem wyglądałam przez wąską szczelinę drzwi mając oczy jak spodki. Moja panika rosła tym bardziej, że Tajfun nie reagował na moje nawoływanie. A co...jeśli to coś tam go zjadło? Dreszcz przeszedł mi wzdłuż kręgosłupa, a ja pochwyciłam jedną ręką pled, a drugą różdżkę. Wahałam się jeszcze przez krótką chwilę, a potem wystrzelona jak z procy popędziłam na drugi koniec korytarza pod drzwi pokoju Morimera.
- Mort...Mort, wstawaj, ja cie proszę, coś jest w łazience, proszę, wstawaj, przeklęta różdżka...- zaczęłam naparzać pięścią w framugę, a w moim głosie pobrzmiewała szczera panika, jak na złość proste zaklęcie lumosa nie chciało mi wyjść - Mort...Ja nie żartuję, wyłaź! - wysyczałam, usłyszałam szczęk otwieranych drzwi, podskoczyłam w miejscu, a moja różdżka (ta to ma wyczucie) rozjaśniała właśnie w tym momencie blaskiem tysiąca słońc.


Powrót do góry Go down
Mortimer Krueger
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3747-mortimer-krueger#68709
n/d
27
Czysta
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łazienka   28.02.17 1:29

|01.04.56

Nie sypiał do późnych godzin, jednak jeśli mógł wypocząć, naparzanie pięścią we framugę drzwi i pełna paniki kobiece wrzaski były ostatnim o czym by marzył. Wydał więc z siebie ciche przekleństwo, podnosząc się z łóżka kiedy zrozumiał, że współlokatorka nie przestanie póki on nie wyjdzie.
To jeden z powodów dla których nie radził sobie szczególnie w relacjach z kobietami: nie rozumiał ich. Irytowały go. Były piskliwe i emocjonalne, nadmiernie, wystarczyło pokazać im dziecko, albo zwierzę, a najlepiej dziecko-zwierzę, a wydawały z siebie dźwięki o nieznośnej częstotliwości. Były też śmiesznie nieporadne w większości i okropnie niedomyślne.
Ubrał się dość sprawnie i otworzył drzwi.
- Pająk? - spytał bezemocjonalnie, kiedy w końcu zobaczył twarz Sally. Do tej pory prawie nie rozmawiali, on szedł do siebie, ona do siebie, dość szybko załapała, że on nie potrzebuje kontaktu. I na szczęście trzymała kundla w pokoju.
I pająk to faktycznie jedyne czego oczekiwał, kiedy w końcu otwierał drzwi do toalety w której było źródło całej paniki i... zamarł.
- Jak i w jakim celu ktoś sprowadził tu to zwierzę? - spytał, patrząc na dziewczynę, bo przecież ktoś powinien mu to wyjaśnić. Trudno mu było uwierzyć, że ktoś zrobił to nocą, kiedy oboje spali, przecież chodzenie z koniem po klatce schodowej pobudziłoby cały dom.




Ostatnio zmieniony przez Mortimer Krueger dnia 05.03.17 17:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łazienka   04.03.17 12:01

Byłam bezkonfliktową współlokatorką, podobnie zresztą jak człowiek z którym dzieliłam przestrzeń. Co prawda początkowo nie byłam za bardzo przekonana do dzielenia mieszkania z mężczyzną, lecz ostatecznie zostałam miło zaskoczona. Oboje mięliśmy podobne nastawienie co do wspólnej egzystencji - nie byliśmy wobec siebie nachalni, nie wpychaliśmy się sobie pod nogi. Bardzo mi to odpowiadało bo szczerze mówiąc zawsze lepiej radziłam sobie ze zwierzętami niż z ludźmi. I to jeszcze takimi nowo poznanymi. Teraz jednak miała miejsce sytuacja kryzysowa. Nie mówię, że trudno mnie wystraszyć, no ale...
Zmarszczyłam gniewnie czoło w geście jawnego oburzenia na chwilę zapominając o tym jak bardzo się bałam. Pająk. Jak on mógł pomyśleć, że wystraszył mnie...pająk.
- Nie rób ze mnie głupiej. Pająk by mnie nie wystraszył - zamilkłam, lecz po usłyszeniu kolejnych tajemniczych dźwięków straciłam rezon - No, dobrze, jeśli miałby z dwa metry wysokości i tłukłby się właśnie w ten sposób to może i... - trochę zamarłam widząc jak on zmierza pewnie w stronę łazienki. Bez różdżki - ...Mor, ale weź chociaż miotłę! - krzyknęłam do niego szeptem, tak, jakby to coś w łazience nie słyszało mojego tłuczenia się po holu, lecz było już za późno - on już tam podszedł, jak gdyby nigdy nic. Właściwie już oczami wyobraźni widziałam, jak coś go wciąga tam,niczym szmacianą lalkę, lecz...nic takiego nie nastąpiło.
- Zwierzę...? - obiełam ramiona i przekrzywiłam głowę w skonsternowaniu i pewnym niezrozumieniu. Stałam tak jeszcze chwilę, jakbym nie dosłyszała pytania. Dopiero w drugiej chwili przełamałam strach ciekawością i przygryzając paznokieć kciuka nieufnie podeszłam, wychyliłam się zza pleców Morta...
- Co - tylko tyle wydobyłam z siebie widząc nieporadnie poruszającego się po ciasnej łazience...konia - co do...- mówiłam do siebie nie zdając sobie sprawy z tego, że już nie stałam za moim współlokatorem, a obok niego podziwiając to...zjawisko.
- To...to...nie mój - wybębniłam trochę tępo no bo nic innego nie przychodziło mi do głowy i równie bystro popatrzyłam na Mortimera. Koń w łazience jednak na przekór mi nagle zareagował na mój głos próbując się okręcić. Matko Bosko...


Powrót do góry Go down
Mortimer Krueger
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3747-mortimer-krueger#68709
n/d
27
Czysta
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łazienka   05.03.17 17:48

- Ty przypadkiem nie jesteś stajenną?
Odezwał się, zerkając na swoją towarzyszkę z lekkim zaskoczeniem. Czy ona nawet nie zerknęła do tej łazienki? Jak to możliwe, że nie rozpoznała konia? Patrzył na nią przez chwilę, zaraz jednak wzruszył obojętnie ramionami, siadając na boku wanny - i dopiero teraz w oczy rzuciła mu się leżąca na ziemi karteczka.
- Nie masz może umiejącego czarować pięcioletniego brata, czy coś? - spytał, podnosząc ją i odwracając tak, by i Sally mogła odczytać napisane dość szerokim, bardzo owalnym pismem z charakterystycznymi dla podobnych idiotów dużymi kółkami w "o", kropkach nad i i wszędzie indziej, gdzie się da "wesołego święta błaznów!". Na prawdę ktoś jeszcze się bawi w prima aprilis?
Grymas na jego twarzy dość jawnie świadczył o tym, co myśli sobie o podobnych błaznach i przekomicznych żartach. Ha-ha-ha, koń w łazience. Wspaniale. W dodatku koń, który zachowuje się dziwacznie, zaczął przebierać przednimi nogami, kiedy tylko zobaczył Sally i prychać w wyjątkowo nie-koński sposób, trzepiąc przy tym ogonem. Wydawał się jakby nadpobudliwy i parł w stronę Sally jakby miał zamiar zaraz na nią zacząć naskakiwać w ten typowo psi sposób.
- To normalne? - podniósł się, ale nawet nie miał jak odciągnąć zwierzęcia od współlokatorki - nie miał żadnej lejcy, czy czegoś takiego, a ciągnięcie ruchliwego konia za pysk czy szyję to jednak nie to, na co miał ochotę. Nie zamierzał dać sobie zrobić krzywdy przez jakiś debilny żart. Koń w całym tym energicznym szaleństwie trafił ogonem (czy on próbuje merdać?) w lustro, zrzucając je ze ściany. Cudownie, teraz będą deptali po szkle.
- Ogarniesz to? - miał nadzieję, że Moore zabrała ze sobą różdżkę, nie miał ochotę wejść w jakiś odłamek.


Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łazienka   16.04.17 22:36

- Co - zmarszczyłam czoło widząc autentyczne zaskoczenie na jego twarzy - No dobrze, jestem, ale wierz lub nie to wcale nie oznacza, że zdarza mi się ściągać konie do mieszkania w kamienicy - Ich miejsce było w stajni. Zresztą na pewno nie ładowałabym konia do własnej łazienki, by potem zachowywać się przy współlokatorze jak wariatka. Matko Droga...mam nadzieję, że aż tak bardzo się nie ośmieszyłam.
- Myślę, że tata by mnie poinformował, gdybym miała - speszyłam się trochę na sama myśl...podobnej sytuacji. To nie tak, że odmawiałabym tacie szczęścia, dużo czasu już zleciało od śmierci mamy, jednak....no. Wiedziałabym.
Ujęłam w palce świstek papieru, który mi podał, a który mnie oświecił. Zmrużyłam oczy, a napięcie na moich ramionach zelżało - To nie brat, lecz z tym pięciolatkiem to niewiele się pomyliłeś... - Bertie! Jak ja cie tylko...! Zgniotłam papierek w dłoni, zaraz znowu podnosząc wzrok na zwierzę by oszacować granice normalności. Od razu moje oko wyłapało pewne gesty będące raczej nietypowymi dla końskiej mowy ciała, lecz za niebędące mi obce, psie...
- Tajfun...? - przekrzywiłam głowę w pytającym geście, kiedy to tak odważniej zajrzałam do tej łazienki, a koń jak zaklęty zareagował na hasło frywolnym wyrzutem przednich kończyn do przodu by w kolejnej sekundzie rozłożyć je na ziemi w typowo psim geście zabawy. Nie powiem, obraz tego oczarował mnie i zaczarował, sprawiając, że najzwyklej w świecie zapomniałam o tym, że łazienka jest w tym momencie dewastowana i po prostu...się zaśmiałam. Szybko się jednak zreflektowałam, że to nie odpowiednia reakcja, gdyż tajfun widząc swoją panią (mła) w dobrym nastroju miał ochotę zbliżyć się i załasić.
-Łoj, łoj....shh...już, już...siad! SIAD! - wyrwałam w jego stronę, napierając na jego szyję by stał w miejscu, bo się w drzwiach nie zmieścił. Nie chciałam by zrobił sobie krzywdę więc wydałam stanowczą komendę którą wykonał. Tak, właśnie w tym momencie siedział na przeciwko mnie koń. Czując pewien dysonans sytuacji niepewnie podeszłam i poklepałam go po szyi.
- Dobry koń....pies...Tajfun, dobry, tak - klepałam, a ten rozwarł pysk i zaczął dyszeć w typowo psi sposób. To powoli z chwili na chwilę coraz bardziej przestawało mieścić mi się w pewnych ramach. tak więc czy sobie poradzę...?
- Jestem słaba z transmutacji, a nie mam pojęcia jak długo jeszcze zaklęcie go będzie trzymało więc...przypilnuję go a ty, mógłbyś...- w tym czasie pójść po różdżkę? Proszę?


Powrót do góry Go down
 

Łazienka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Jęczącej Marty
» Duża Łazienka
» Łazienki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Winchester Street 45/4-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17