Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Gabinet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Gabinet   10.01.17 19:35

Gabinet

Wejście do gabinetu skryte jest w gąszczu bibliotecznych półek, w związku z czym o jego istnieniu wie nie każdy gość dworu w Shropshire. Centralny punkt stanowi solidne biurko z litego, hebanowego drewna, pod ścianą zachodnią ustawione są regały wykonane z tegoż samego surowca, a ustawione po obu stronach biurka fotele obite są w burgundową, miękką w dotyku skórę. Pomieszczenie odzwierciedla niejako pasje żeglarskie i podróżnicze - oprócz poruszających się, zaczarowanych miniatur żaglowców na jednej z półek, znajduje się tu również pokaźnych rozmiarów, misternie zdobiony globus, na którym zaklęciami oznaczane są miejsca już odwiedzone i te dopiero znajdujące się w kolejce do zobaczenia, a w jego wnętrzu kryje się wysmakowany barek. Na biurku, oprócz stosu dokumentów, kałamarzy, piór i książek niepopularnych w szerszych kręgach, znajduje się również ciężka, drewniana skrzynka z cygarami. Okna w tym pomieszczeniu najczęściej są zasłonięte, a światło przyciemnione. Kominek, ulokowany pod ścianą wschodnią i opatrzony ozdobnym gzymsem, podłączony jest do sieci Fiuu, jednak uruchamiany jest dopiero gdy w gabinecie oczekiwani są goście. Na gabinet zostało nałożone ochronne zaklęcie Muffliato.


Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   10.01.17 19:36

Marianna nie spodziewała się, że zostanie jej zlecone takie zadanie. Gdy otrzymała karteczkę z poleceniem sądziła, że nie będzie to nic trudnego, jednak myśląc o tym jak powinna ugryźć tę sprawę wszystko zaczęło się komplikować. Była młodsza od mężczyzny, którego miała sprawdzić, różniła się od niego krwią i, Burke jak to Burke, nie byli ufni. Mógł uznać, że próbuje sobie z niego zażartować, albo wciągnąć w niesprawdzoną i niebezpieczną akcję. Potrzebowała pomocy. List do lorda Avery’ego wysłała po dłuższych przemyśleniach, znała, czy też, kojarzyła go jeszcze z Hogwartu, a grono szlacheckie było dość hermetycznie zamkniętym środowiskiem i tylko ktoś z wewnątrz mógł jej w tym pomóc.
Avery się zgodził, wysyłając zaproszenie do swojej posiadłości, w której Marianna pojawiła się punktualnie. Skorzystała z sieci fiuu, jak to polecił sam Avery, więc o umówionej godzinie w jego kominku zapalił się zielony płomień. Marianna wyszła z niego, delikatnie otrzepując drobny pył. Korzystając z tak szybkiego sposobu transportu trzeba było zaakceptować kilka jego wad, w tym wypadku na przykład popiół. Starała się jednak nie nabrudzić na podłogę.
Przepych jaki ją otoczył, lekko zwalił ją z nóg. Sama nigdy nie miała tyle pieniędzy, aby pozwolić sobie na tego typu dekoracje. Duże, ciężkie biurko, za którym siedział właściciel tego pomieszczenia, za nim regały ksiąg, zdobienia wskazujące na ród z jakiego pochodził. Przed nim natomiast stosy dokumentów, równo ułożonych. Marianna nie miała takiego porządku we własnych dokumentach w Mungu, widok takiego pedantyzmu niemalże ją zdziwił. Gdzieś z boku stał jeszcze stary globus, dość niecodzienny, bo z linią po środku, ale dziewczyna nie skupiła się na nim zbytnio, rozglądając się, można powiedzieć, że trochę zbyt nachalnie, po ścianach. Aż wyprostowała się, mając wrażenie, że powinna w tym miejscu zachowywać się “lepiej” niż zazwyczaj.
Przeniosła wzrok na mężczyznę. Ostatni raz widziała go na jednym ze spotkań rycerzy, czasami mignął jej w Mungu i kojarzyła go z Hogwartu. Mieli wszakże jakieś wspólne zajęcia. On dla niej był graczem quidditcha, który potem poszedł w zupełnie inną stronę, ona dla niego zapewne zwykłą kujonką, co siedziała z nosem w książce. Bo tak przecież było.
Dość często miała kontakt z arystokracją, w końcu to w ich gronie pojawiało się najwięcej chorób genetycznych, z którymi tak wiele miała wspólnego. Jednak nigdy nie pojawiła się w domu żadnego z nich i prawdę mówiąc, z jakiegoś dziwnego powodu, czuła stres. Bała się, że mężczyzna może nie chcieć jej pomóc, może będzie coś chciał za tą pomoc, w końcu szlachta to przebiegłe szuje.
- Dziękuje za zaproszenie - rzuciłam na powitanie. - Sprawa jest poważna i cieszę się, że zgodziłeś się mnie wysłuchać, lordzie.
Wyciągnęła z kieszeni list, który zdecydowała się mu pokazać. Sytuacja ta nie wymagała komentarza. Miała ściągnąć do szeregów nową osobę, ale potrzebowała pomocy. To zadanie było na tyle ważne, że nawet gdyby jej duma była wyższa od tego pomieszczenia, to i tak zdecydowała się poprosić o pomoc. Strach przed zawodem, a potem konsekwencjami, był zdecydowanie większy. Podeszła bliżej, wyciągając rękę, aby pokazać mu ten list. Po czym czekała na jego reakcję.

Czarny Pan napisał:
Quentin Burke. Chciałbym go bliżej poznać.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Gabinet   10.01.17 19:37

Całość była dla niego tajemnicą - od momentu otrzymania enigmatycznego listu aż do teraz. Ciekawość brzęczała mu cicho gdzieś z tyłu głowy, gdy chwytał za pergamin, by skreślić odpowiedź i wysłać sowę zwrotną i chociaż miał pewne przeczucia co do tego kogo mogła tyczyć sprawa, wolał nie wybiegać myślami zanadto wprzód i nie snuć prawdopodobnych scenariuszy, które, jak to bywa, często spotykały się z rozczarowaniem w zderzeniu z rzeczywistością. Nie był pozbawiony wątpliwości, gdy wystosowywał zaproszenie do rezydencji, do której nie tak dawno się wprowadził. Pamiętał aż za dobrze ostatnie spotkanie pod wezwaniem Rycerzy, spotkanie, które urządzał w mieszkaniu przy Ogrodach Kensington, gdzie zmuszony był gościć niejaką Nadię Devonne, pomyloną trucicielkę z Nokturnu - swoim paplaniem blondynka przyprawiła go o ciężką migrenę, próby przemówienia jej do rozsądku były niczym rzucanie grochem o ścianę, a po wszystkim mógł tylko rozpaczać nad tym, że tak niegodna kreatura splugawiła swoim oddechem jego przestrzeń pracy i nakazać skrzatowi trzykrotne pieczołowite wyczyszczenie i odkażenie każdej powierzchni, której tylko się dotknęła. Odetchnął z nieskrywaną ulgą, gdy już nigdy więcej nie dojrzał jej na spotkaniu w Wywernie. Miał cichą nadzieję na to, że Marianna Goshawk nie utwierdzi go w przekonaniu o niegodności czarodziejów krwi tylko czystej.
Równo o umówionej godzinie - dobry znak - w gabinecie rozległ się charakterystyczny trzask kominka, a Perseus odłożył na bok przeglądaną właśnie dokumentację ministerialną, by z uprzejmym zainteresowaniem zerknąć na ciemnowłosą. Nigdy nie przyglądał jej się zbyt uważnie, nie było zresztą ku temu żadnych powodów; w Hogwarcie nie znajdowała się w jego bliskim kręgu, Munga nie darzył sympatią w takim stopniu, by odbywać z uzdrowicielami towarzyskie pogawędki, w hierarchii Rycerzy jej pozycja też nie plasowała się zbyt wysoko. Na razie? Już na zawsze? Czas pokaże. Spojrzenie chłodnych tęczówek prześlizgnęło się po jej twarzy, oparł dłonie o brzeg biurka, by odepchnąć się od niego lekko i wstać z miejsca, chwilę jeszcze trwając w milczeniu, ciekaw tego, jakich słów użyje. Użyła prawidłowych.
- Mam nadzieję, że nasze spotkanie okaże się być owocniejsze od korespondencji, panno Goshawk - odezwał się, rezygnując ze sztucznych, napuszonych formułek przywitań na rzecz przejścia prosto do tematu właściwego. - Napije się panienka czegoś? Proszę usiąść - wskazał wygodny fotel naprzeciwko biurka, gotów w wyrazie kurtuazji zaoferować jej któryś z alkoholi skrytych w barku we wnętrzu globusa lub wezwać skrzata, by ten zaparzył herbatę, wedle życzenia. Wyciągnął rękę w jej kierunku, by ująć list, który mu podała - nie musiał zadawać żadnego pytania, w mig rozpoznał znak, jakim opatrzono pergamin oraz zamaszyste pismo. Wrócił na swoje miejsce, szybko przebiegając spojrzeniem po tych zaledwie paru słowach, by ostatecznie odłożyć pergamin na blat, przestrzeń neutralną pomiędzy nimi i odnaleźć tęczówki Marianny.
- Interesujące zadanie - skomentował enigmatycznie, wiedząc doskonale, że Quentin Burke nie będzie łatwym orzechem do zgryzienia dla osoby bez zaplecza błękitnej krwi. - Jak zamierza się go panienka podjąć? - zapytał, ciekaw tego, czy panna Goshawk zaczęła już kreślić plany, jakiekolwiek, nawet te mgliste. I czy miały one szanse pokryć się z rzeczywistością.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   29.01.17 14:24

Czuła na sobie spojrzenie Perseusa, starała się jednak nie reagować na jego przeszywający wzrok, a skupić się na tym jakie miała dzisiaj zadanie. A jej zadaniem było przekonać mężczyznę, aby ten pomógł jej z rozmową z lordem Burke. Nie sądziła, aby było to trudne zadanie, jednak jak do każdego, starała się podejść jak najbardziej profesjonalnie, a pierwszym krokiem było zrobienie na nim dobrego wrażenia. I chyba jej się udało.
- Poproszę herbatę - odpowiedziała na jego pytanie, zasiadając na wskazanym fotelu.
W tym momencie wystrój wnętrza przestał ją interesować, skupiła się za to na spojrzeniu Perseusa, którym wodził po kartce papieru, wczytując się uważnie w treść listu. Marianna nie musiała mówić od kogo on był, po jego zachowaniu od razu widać było, że poznaje znak na pergaminie oraz pismo, jakże bardzo charakterystyczne.
W momencie gdy skończył, na biurku przed kobietą pojawiła się filiżanka z herbatą. Panna Goshawk ujęła ją, by zamoczyć wargi w, gorącym jeszcze, napoju, starając się zebrać swoje myśli, aby odpowiedzieć na kolejne, postawione przed nią, pytanie.
Prawdę mówiąc, mimo że kreśliła w swojej głowie jakieś plany, to nie potrafiła wyobrazić sobie ich realizacji. Nie znała lorda Burke’a na tyle dobrze, aby móc zwizualizować sobie to, jak zareaguje, dlatego dokładnego przebiegu rozmowy absolutnie nie potrafiła zaplanować. Myślała tylko o tym, jak się z nim skontaktować i o co ewentualnie go zapyta, lub co mu powie. Jak się później miało okazać, cała rozmowa i tak poszła zupełnie innym torem, niż kobieta mogłaby się tego spodziewać.
- Przede wszystkim powinnam móc się z nim spotkać - zaczęła. - Znam trochę ród Burke’ów, mam kilku pod swoja opieką w Mungu i muszę przyznać, że są bardzo nieufni, bardzo zdystansowani więc mogę mieć problem, aby w ogóle zorganizować całe spotkanie. Tym bardziej, że nie jestem osobą ze szlacheckiego społeczeństwa.
Nie wstydziła się tego. Miała krew czystą, jej rodzice byli czystokrwistymi czarodziejami i siebie również za taką uważała. Prawdę mówiąc, każdy czarodziej, nawet ten najbardziej szlachecki miał w rodzinie mugola czy mugolaka, jednak nigdy na głos nie odważyłaby się tego powiedzieć. A już na pewno nie teraz.
- Tak więc rozumiesz, lordzie, że potrzebuję pomocy, aby się z nim skontaktować. Co do samej rozmowy, to nie jestem w stanie określić jej przebiegu, nie sądzę, że pójdzie łatwo, miło i przyjemnie, nie znam tej osoby i nie wiem o co mogłabym zahaczyć, aby go zainteresować - przyznała.
Wpatrywała się w Perseusa, czekając na jego reakcję. W międzyczasie, dla zajęcia rąk, ponownie chwyciła po filiżankę herbaty, upijając z niej, zbyt duży łyk, parząc sobie lekko przy tym usta i język.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Gabinet   12.02.17 15:03

Najprawdopodobniej jego odpowiedź na otrzymany list wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby nie jeden determinujący czynnik, ten najważniejszy i nadrzędny, przeważający szalę dobrej woli lub jej braku na drugą stronę. Zaskakujące, jak bardzo był w stanie nagiąć swoje zasady i zdobyć się nawet na zaproszenie Marianny do swojej posiadłości nieznającej osób, w których żyłach nie krążyła szlachetna krew. Mało tego, zapraszał uzdrowicielkę i trzymał na uwięzi swoje uprzedzenia względem tej grupy zawodowej, wmawiając sobie, że jeśli faktycznie łączy ich ten człowiek, warto zachować otwarty umysł i jej wysłuchać - niebywałe.
Skinął głową i krótkim gestem przywołał skrzata, herbata była zdecydowanie dobrym pomysłem, choć może przewidywalnym, skoro Serafin niemalże bezzwłocznie zadbał o to, by po obu stronach biurka pojawiły się filiżanki wypełnione aromatycznym naparem. Avery milczał, wyczekując odpowiedzi, nie siedział jednak bezczynnie; dolał odrobinę mleka do porcelanowej zastawy, zbijając tym samym temperaturę herbaty, której łyk następnie upił. Zmrużył oczy odruchowo, chroniąc je przed uderzeniem pary, po czym odstawił porcelanową filiżankę ponownie na spodeczek, by po raz kolejny zawiesić na twarzy panny Goshawk spojrzenie wyrażające uprzejme zainteresowanie. Nie była zbytecznie pewna siebie, odnotował to z zadowoleniem, rokowania uznając za względnie pomyślne.
- Naturalnie, nie będzie to najprostsze zadanie - przyznał zupełnie otwarcie; najwidoczniej oboje byli tego doskonale świadomi, nie było więc sensu udawać, że jest inaczej. - Konserwatywna szlachta tworzy hermetycznie zamknięty krąg, do którego niechętnie dopuszcza się kogokolwiek spoza. Ta zasada tyczy się chociażby arystokracji o bardziej liberalnych poglądach, a ten ostracyzm jasno stawia kwestię osób o urodzeniu pozbawionym tytułów - stwierdził w odpowiedzi, odchylając się wygodniej na oparcie obitego skórą fotela. Hasło niższe urodzenie tańczyło mu w głowie, odpychał je jednak od siebie w dyplomatycznej manierze, chociaż oczywistym było to, że gdy mówił o zasadzie kierującej rodem Burke, mówił również o zasadzie kierującej jego rodem, jego otoczeniem, nim samym. - Ufam, że rozmowę byłaby panienka w stanie zorganizować chociażby na szpitalnym gruncie, lecz niestety sprawienie, by lord Burke nie tylko usłyszał, ale przyswoił to, co powinno zostać przekazane, z pewnością okaże się być trudniejsze - kontynuował, rozważając w głowie różne scenariusze i oceniając ich prawdopodobieństwo. Gdzieś za uchylonym oknem śpiewały wiosenne ptaki skryte w koronach rosłych drzew, Avery jednak ledwie zwracał uwagę na te dźwięki. - Zdaje się, że niezbędny zatem będzie gwarant - zadecydował ostatecznie, rzucając pod rozwagę panny Goshawk nową opcję. Bez propozycji, na razie czysto teoretycznie. - Indywidualne podejście zapewnia większe szanse lepszego odbioru, ale - w ostatecznym rozrachunku - może się okazać, że główny schemat pozostaje podobny… Co przykuło twoją uwagę, panno Goshawk? - zapytał i chociaż może jego pytanie mogło zostać mylnie odebrane jak zaproszenie do opowiedzenia historii życia, celem Perseusa było rozszerzenie obrazka, na który patrzyli, dostrzeżenie szerszej perspektywy i umożliwienie pannie Goshawk nie tyle co nauczenia się gotowych formułek, które miały dotrzeć do Quentina, ale zrozumienia, by w momencie, w którym sprawy nie będą się toczyły zaplanowanym torem, spontaniczność nie pożarła jej żywcem.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   04.03.17 18:59

Słuchała go uważnie i zgadzała się z nim. Bo kto jak kto, ale osoba będąca w tym hermetycznym, zamkniętym środowisku, przecież najlepiej będzie wiedzieć jak to wszystko wyglądało. Marianna wiedziała, że nie będzie łatwo. Oczywiście, mogła zorganizować takie spotkanie w Mungu, ale czy tam chciałby ją słuchać? W Mungu była tylko i wyłącznie magomedyczką i nikim więcej. Nikim, kto mógłby rozmawiać z nim o jego poglądach czy zachęcać go do wstąpienia w szeregi, jakimi kierował Czarny Pan.
- Ja do tego środowiska nie należę - przyznała otwarcie.
Nie wstydziła się tego. Nie było to nic, co w jej oczach, stawiałoby ją w niższym położeniu. Dla nich była niżej na pewno, a ona uważała, że mimo wszystko może im kiedyś dorównać i zmusić do uważania jej za równą sobie. I do tego dążyła, dlatego chciała się szkolić i dlatego już niedługo miała jednego z nich prosić o pomoc.
Perseus idealnie odczytał jej obawy, bowiem tak jak sam mówił, to nie samo zorganizowanie spotkania było najtrudniejsze, ale zmuszenie Quentina do słuchania. To miała być rola Perseusa, wprowadzenie jej w ten świat, poręczenie za nią i w odpowiednim momencie pokierowanie, jeśli nie będzie potrafiła odpowiednio dobrać słowa, tak, aby rozmowa przebiegła w odpowiedni sposób.
- Gwarant to odpowiednie słowo - przytaknęła.
Słuchała go dalej uważnie, nagle ich wspólna rozmowa zwróciła się na jej osobę. Trochę w pośredni sposób, ale jednak. Nim zdecydowała się odpowiedzieć uniosła filiżankę z herbatą i przytknęła ją do ust, upijając łyk. Była bardzo dobra, jednak czując na sobie spojrzenie Perseusa nie mogła się nią dłużej delektować. Odłożyła filiżankę na spodek, przerzuciła na niego swój wzrok i jak gdyby nigdy nic uśmiechnęła się uroczo.
- Potęga, przekonanie o słuszności idei jakie przedstawia, ale również siła charakteru, jeśli wiesz lordzie co mam na myśli - stwierdziła, przechylając lekko swoją głowę.
Sądziła, że nie było potrzeby, aby to dogłębniej to wyjaśniała. Perseus przecież znał Czarnego Pana, Marianna właściwie nie musiała dużo mówić by Avery zrozumiał o co jej chodzi. Nie zapytała jednak jakie on miał powody, raczej nie powinna. Chciała pomocy mężczyzny, nie mogła go do siebie zrazić. Chociaż czuła, że miała go już po swojej stronie. A to o czym teraz rozmawiali, było już tylko czymś poza, co raczej nie powinno rzutować na ich wspólne, teraz, zadanie.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Gabinet   11.03.17 19:42

Przytaknął głową, z czymś na kształt ukontentowania stwierdzając, że pomimo dzielących ich oczywistych różnic, zgadzali się ze sobą bez zbędnych słów i byli w stanie całkiem skutecznie się porozumieć. Chociaż w teorii właśnie tak powinno wyglądać poruszanie się na wspólnym gruncie ludzi zrzeszonych przez Czarnego Pana, doświadczenie pokazywało, że często bywało inaczej - prywatne animozje brały górę, przestarzałe zaszłości siedziały głęboko pod skórą, psując krew, a zjednoczenie się na potrzeby wspólnego celu bywało poważnie utrudnione. Takie podejście trzymało ich w miejscu, kiedy jedyną opcją było parcie do przodu; nie chciał powielać błędów, które dostrzegał aż nazbyt wyraźnie.
- To wcale nie oznacza, że sprawa jest z góry spisana na straty - stwierdził, upijając kolejny łyk herbaty. Oznaczało to tylko tyle, że do całości należało znaleźć odpowiednie podejście i sprytniej lawirować pomiędzy trudnościami, które niewątpliwie miały się pojawić, lecz na które panna Goshawk powinna być przygotowana, jeśli uważnie odrobi pracę domową. Zdawała się być pilną uczennicą. - Rozumiem, że zatem właśnie takiej roli oczekuje ode mnie panienka? - zapytał niemalże retorycznie, wszak odpowiedź sama nasuwała się na myśl. Wolał jednak nie pozostawiać miejsca na potencjalnie niewygodne niedomówienia. Nie znali się na tyle, by z góry zakładać, że toki ich rozumowania są zbieżne - nie znali się praktycznie w ogóle, nie wykraczając poza ramy spotkań w Wywernie i okazjonalnych wizyt w Mungu.
- Mogę się domyślać - skwitował jej wypowiedź, nieco ostrożnie podchodząc do stwierdzenia, że wiedział ze stuprocentową pewnością, kiedy mógł zaledwie zakładać, że słowa Marianny potwierdzały właśnie jego teorię o podobnych czynnikach motywujących wstępowanie w szeregi Rycerzy i że mają na myśli to samo. Obrócił filiżankę na spodeczku w niemalże pedantycznej manierze, by stała idealnie wewnątrz niewielkiego zagłębienia porcelany, jednocześnie w milczeniu ważąc kolejne słowa - nie lubił ich rzucać na wiatr, nie lubił również obiecywać gruszek na wierzbie. - Lord Burke jest człowiekiem głodnym wiedzy. Sądzę, że najlepiej byłoby się odwołać do nowych możliwości, niedostępnych nigdzie indziej, nowych perspektyw, jakich nie zapewni mu nikt inny - odezwał się po chwili namysłu, powracając do tematu osoby, na której mieli się skupić - i pomijając przy tym zupełnie nawet próby odwzajemnienia się swoją historią i swoimi motywami, które w biegu rozmowy nie były istotne. Nie zwykł mówić o sobie, gdy nie było to absolutnie niezbędne; tę cechę zdawał się dzielić ze swoim dalekim kuzynem, który - miał nadzieję - już wkrótce miał zasilić ich sprawę swoimi umiejętnościami alchemicznymi. Kto bardziej nadawał się do parania czarną magią, jeśli nie właśnie Burke?




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   14.03.17 20:16

Zgadzali się niemal w stu procentach. Prawdę mówiąc, gdy Marianna tutaj przychodziła była pełna obaw, czy aby na pewno dobrze robi, czy lord Avery zrozumie o co jej chodzi, czy będzie chciał ją wesprzeć oraz czy będzie musiała długo go przekonywać. Jak się jednak okazało, nie było to ani długotrwałe, ani też zbytnio trudne. On zdawał się rozumieć swoją rolę, a ona odetchnęła z pewną ulgą, że nie została z tym wszystkim sama. Nie wiedziała czy była gotowa na to, aby podjąć się tak ważnego zadania, podczas pierwszego razu powinien być ktoś, kto poprowadzi ją za rękę, pokaże co i jak, na co zwrócić uwagę.
- Tak - potwierdziła pytanie mężczyzny.
Tę sprawę mieli załatwioną. Była już pewna, że Perseus pojawi się tam razem z nią i pomoże, jeśli zajdzie taka potrzeba. W tym momencie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo pomoc lorda będzie jej potrzebna i jak owa rozmowa wymknie się trochę spod kontroli. Teraz jednak nie była tego świadoma, ani tego, że takie werbowanie ludzi wcale nie jest takim hop siup, tym bardziej obcych i o wyższym statusie społecznym.
Przechyliła lekko głowę. Nie była pewna, czy Perseus na pewno wiedział o co jej chodzi, chociaż jeszcze przed chwilą mogła dać sobie lewą dłoń uciąć, że zrozumie. Może odpowiedział tak ponieważ zupełnie dwie różne kwestie ciągnęły ich do Czarnego Pana? A może wręcz przeciwnie, czuł to samo, ale nie chciał się do tego przyznać? Swoje rozważania dziewczyna zachowała dla siebie, zajmując dłonie unoszeniem filiżanki. Spojrzała na jej zawartość, powoli się kończyła, a to oznaczało, że powinni kierować rozmowę już ku końcowi. Nie chciała nadwyrężać gościnności Perseusa i tak jej pojawienie się tu było dość dziwne i mężczyźnie na pewno nie w smak. Ale, może dzięki temu, że coś ich połączy, w tym wypadku zwerbowanie nowego członka rycerzy, a później przekonanie czarodzieja do zmiany poglądów, zyska pewnego rodzaju sprzymierzeńca? Tacy ludzie zawsze się przydawał bez względu na to, czy było się kobietą czy mężczyzną i czy miało się krew czystą czy szlachetną.
- Rozumiem - przytaknęła. - Lord Burke jest z takich osób, co złapią haczyk, gdy obieca im się władzę, możliwości rozwoju i bogactwa?
Uśmiechnęła się lekko pod nosem. Widać Quentina pociągało zupełnie coś innego, coś innego niż ją i w pewnym sensie zabawnie było zauważyć fakt, że nie każdego ciągnie do Czarnego Pana z takich samych powodów co ją. Czasami zastanawiała się jak wyglądałoby jej życie, gdyby nie została wprowadzona i jak byłoby nudne, pozbawione większych emocji. Bo to co odczuwała mogąc obcować z tymi ludźmi i robić to, co teraz było czymś nieporównywalnie większym i bardziej ekscytującym niż zwykła praca w Mungu i szukanie męża. Czasami się zastanawiała, czy to po prostu nie dreszczyk emocji i zagrożenia ją tak nie pociągał, a potwierdzeniem tego mogło być jej późniejsze napisanie do Ramsey’a z prośbą o naukę, co człowieka kompletnie nieprzewidywalnego. Każdy ma jakieś swoje dewiacje.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Gabinet   16.03.17 21:21

Błędem było przypisywanie sobie zbyt wielu zasług w sytuacji, którą warunkowało tak wiele czynników i to czynników tak silnych, jak wierność ideałom, przypieczętowana przysięgą wieczystą przynależność do organizacji i misterne koneksje. Czy więc Marianna popełniała właśnie ten błąd, uznając Avery’ego za wyjątkowo łatwo skłaniającego się do jej prośby lub wręcz - o zgrozo - wyrywającego się do pomocy? Błędem bywało również pozostawianie miejsca na niedomówienia i właśnie ten błąd szlachcic popełniał z całkowitą świadomością, oszczędzając kolejne słowa, rezygnując z dodania do niepisanej umowy o współpracy zabezpieczającej klauzuli o jednorazowości i wyjątkowości tego przedsięwzięcia; z jakiegoś powodu zakładał, że jest to pierwszy i ostatni raz, gdy przyjdzie mu pełnić podobną rolę, postanowił więc nie tracić energii na gadanie po próżnicy.
- Skontaktuję się z lordem Burke jeszcze dzisiaj, by umówić spotkanie - oznajmił zamiast tego, jakby odhaczając na niewidzialnej liście kolejne kwestie, które należało omówić. - O szczegółach poinformuję pannę listownie - dodał po chwili, stopniowo budując swój plan na wykonanie zadania i wtajemniczając w pierwsze, dość oczywiste kroki pannę Goshawk.
Która może jednak wcale nie rozumiała go aż tak dobrze, jak sądził jeszcze chwilę temu. Jego brwi drgnęły ledwie zauważalnie , a pomiędzy nimi pojawiła się płytka zmarszczka przecinająca czoło pionową linią. Czy oby na pewno się nie przesłyszał?
- Jakież bogactwa, ponad tymi, które już są w jego posiadaniu, można by mu zaoferować? - spytał z drwiącą nutą rozbrzmiewającą w głosie, ulegając nieprzemożonemu odruchowi skomentowania zasłyszanych rewelacji. Zaraz jednak ponownie przywołał się do porządku, powracając do konkretów. - Nie - skwitował prostolinijnie, zduszając wewnętrzne westchnienie; nigdy nie należał do grupy cierpliwie i pedagogicznie wyjaśniającej rzeczy oczywiste. Ale może właśnie o to chodziło - przy tej okazji prawdziwie wypływały na wierzch różnice wynikające z pochodzenia i oto to, co dla Avery’ego było jasne jak słońce, dla panny Goshawk malowało się wprost przeciwnie. - Jest człowiekiem, który ma już wszystko i w związku z tym - ma wszystko do stracenia i już nic do zyskania. Pozornie. Nie wie jeszcze, że istnieje coś więcej, że może osiągnąć coś więcej, coś, dla czego warto ryzykować. Nie wie jeszcze, że odszlamianie świata nie jest tylko utopią panoszącą się w jego głowie, że ktoś poszedł w radykalizmie poglądów nie o jeden, a o kilka kroków dalej, że wizje czystości są bardziej realne i bliższe urzeczywistnienia niż kiedykolwiek przedtem i że jedynym słusznym czynem jest dołączenie. Musi się dowiedzieć - rozbudował swój wcześniejszy tok rozumowania, mówiąc głosem spokojnym i niezbyt donośnym, choć pewnym i doskonale słyszalnym. Choć ubranie całości w słowa nie należało do najłatwiejszych rzeczy (czy kiedykolwiek możliwym było wyrażenie tak wielkiej idei w zupełnie zwyczajnych słowach?), sam sens figurował w jego myślach z zupełną klarownością - pod tym względem wszak utożsamiał się ze szlachcicem, do którego się odnosili, te motywy były jednocześnie w jakimś stopniu jego własnymi. Ale ten niuans zachował już dla siebie, nie czyniąc wyjątku od reguły.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   21.03.17 20:30

Kiwnęła lekko głową, gdy usłyszała, że o wszystkim zostanie poinformowana listownie. Wiedziała, że lord Avery nie zawiedzie i na pewno zostanie poinformowana, byłoby to bardzo niegrzeczne z jego strony, gdyby jej ze sobą na to spotkanie nie zabrał. I niezręczne w stosunku do Czarnego Pana, raczej oboje nie chcieli stawiać go w takiej sytuacji, nawet jeśli to jak została załatwiona sprawa nie miało dla niego większego znaczenia, byleby zostało zrobione dobrze.
Natomiast kiedy przeszli na temat Quentina, to naprawdę zdziwił ją ton mężczyzny. Dopiero wtedy wyszło na wierzch to, jak bardzo jej pogląd na świat różnił się od tego, którym spoglądali szlachecko urodzeni. Którzy mieli wszystko, jak to Perseus określił. Słuchała go jednak uważnie, starając się zrozumieć o co mu chodzi. Naprawdę dobrze zrobił wyjaśniając jej w czym leżała rzecz i jak na to powinna patrzeć. Ta wiedza na pewno jej się przyda. Co nie zmienia faktu, że poczuła się trochę głupio, szybko jednak odepchnęła od siebie te odczucia, uznając to za dobrą lekcję szlacheckiego myślenia. Czas pokaże, co z tego wyciągnęła.
Nie miała zamiaru jednak tego komentować. Nawet jeśli popełniła błąd wypowiadając się w taki sposób o Quentinie, to przecież nie miała zamiaru się do tego przyznawać. Co to, to nie. Kiwnęła jedynie lekko głową na znak, że zrozumiała, nie było potrzeby wracać do tego, ona tej potrzeby nie widziała.
- Nie będę już więcej zabierać twojego cennego czasu, lordzie - powiedziała w końcu.
I tak długo się zasiedziała, a rozmowa została skierowana na dość nie odpowiednie tory, które mogły ich prędzej skłócić niż ze sobą w pewien sposób pojednać, w słusznej sprawie tylko i wyłącznie.
Wstała, przez chwilę górowała nad nim, nim on podniósł się ze swojego fotela. Spojrzała na niego przez krótką chwilę tak, jakby się nad czymś zastanawiała, ale żadne dodatkowe pytanie, stwierdzenie, cokolwiek nie padło z jej ust. Za to uśmiechnęła się ledwo widocznie, delikatnie jedynie unosząc kąciki ust ku górze. Była zadowolona z dzisiejszego spotkania.
- Dziękuje za pomoc i będę wyczekiwać sowy - dodała jeszcze.
Potem, według wszystkich zasad pożegnała się odpowiednio z lordem, dygając delikatnie na tyle na ile potrafiła. A potem, gdy zapytała czy mogłaby skorzystać z jego kominka opuściła Shropshire uznając dzisiejsze spotkanie za udane.

zt




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Gabinet   26.03.17 20:13

Choć rozważał w głowie przeróżne scenariusze, szukając najlepszego sposobu na nakłonienie Quentina do wysłuchania poselstwa, w żadnym z nich nie brał pod uwagę możliwości wysadzenia panny Goshawk na boczny tor i samodzielnego podjęcia się zadania, które przypisał jej Czarny Pan. Owszem, może przeświadczony o swojej nieomylności i pewny solidnych podstaw relacji z lordem Burke - oraz jego niechęci wobec niżej urodzonych i pozbawionych honorów - powinien uznać, że samodzielne rozmowy miałyby największe szanse na odniesienie skutku pozytywnego, lecz w najśmielszych snach nie miał nawet zamiaru kwestionować woli Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać; miał swoje, nieznane nikomu powody, by rekrutację powierzyć w te, a nie inne miejsce i wszyscy musieli się z tym zgodzić.
Obyło się bez protestu. Przyjął jej milczenie z czymś na kształt ukontentowania, szczerze licząc na to, że przyswoiła sobie jego słowa na tyle dokładnie, na ile to było możliwe, wszak rozmowa odsłoniła przed nimi dość spore różnice poglądowe, a gdy nadejdzie czas pertraktacji z tym, który miał zasilić ich szeregi, musieli reprezentować jeden, spójny front i nie pozostawiać miejsca na niedomówienia. Oby nie był w błędzie. Wyprostował się gwałtownie, przeczuwając w kościach koniec spotkania, nim panna Goshawk wypowiedziała podsumowujące słowa.
- Mam nadzieję, że nasze spotkanie okazało się być zadowalające - obustronnie. Skinął głową nieznacznie, bez patosu i zbędnego zadęcia, ograniczając swoją odpowiedź do tych zaledwie paru prostych słów. Innych tego popołudnia wypowiedział już i tak wiele, jak na swoje standardy człowieka powściągliwego w werbalizowaniu myśli. - Życzę pannie miłego popołudnia - oznajmił jeszcze z czystej uprzejmości, odprowadzając ją do kominka, w którego zielonych płomieniach zniknęła zaledwie parę chwil później. Nie wpatrywał się z trzaskające z płonących szczapek iskry, nie wsłuchiwał się w śpiew wiosennych ptaków za oknami, zamiast tego kierując się ponownie za biurko, by nie tracąc ani chwili, wystosować odpowiednią korespondencję do ulokowanej w Durham posiadłości nad Wear. Po dopełnieniu obowiązków - herbata smakowała o niebo lepiej.

| zt




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
 

Gabinet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Shropshire, Dwór Averych-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17