Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   03.02.17 22:38

First topic message reminder :

Kolegium Uniwersyteckie

Kolegium Wielkiej Izby Uniwersytetu jest najstarszym ze wszystkich należących do Uniwersytetu Oxfordzkiego. Po dużym, zielonym dziedzińcu krążą przede wszystkim mugolscy studenci i profesorowie, podobnie jak po korytarzach czy salach wykładowych. Nie oznacza to jednak, że całe miejsce jest całkowicie obce czarodziejom. I to nie tylko ze względu na podobieństwo kolegium do Hogwartu. Legenda głosi, że przed laty w jednej z komnat swoją pracownię miał Parcelsus, alchemik i uzdrowiciel, uznawany za odkrywcę mowy wężów. Rzeczywiście, w całym budynku znaleźć można sekretne przejścia i tajemnicze pokoje ukryte przed mugolami potężną magią sprzed setek lat. Czym dokładnie się w nich jednak zajmowano, nikt już nie wie. Odpowiedź na to pytanie znać mogą jedynie duchy, które zamieszkują niektóre z pomieszczeń. Swoją wiedzą nie dzielą się jednak zbyt chętnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   18.02.17 17:49

Raiden nie bawił się w związki. Znaczy nigdy nie mówił, że z którąś z dziewczyn, a później kobiet z którymi się spotykał tworzyli związki. Po prostu byli i to wszystko. Gdyby miał je policzyć, zapewne nie byłoby ich tak wiele. Co innego krótkotrwałe, przelotne znajomości. Tych miał całkiem sporo, ale nawet o nich nie myślał. Było minęło, było fajnie, ale jedziemy dalej. O życiu uczuciowym Aspena wiedział tyle, ile o zmianach wprowadzonych do tekstów żydowskiej kabały na początku osiemnastego wieku. Pamiętał oczywiście jakieś dziewczyny z Hogwartu, które kręciły się dookoła jego kuzynka, ale on był ślepy jak kret bez okularów. Podwójne wyjścia z uczennicami również odbywały się na warunkach Raidena, gdy wychodził z umówioną panną, a do tego załatwiał jeszcze jakąś, żeby Penny się nie nudził. To było w jego obowiązkach i wcale nie czuł się przez to obarczony. Chciał, żeby Sprout się rozruszał i nauczył się żyć wśród kobiet, bo to było naprawdę bardzo przyjemne. Pytanie pozostało tylko jedne - kiedy on chciał zrobić jakiś większy krok? A propos tego co chodziło Aspenowi po głowie... Czy to była odpowiednia kobieta... Jemu nawet nie przechodziło coś takiego przez głowę. Piękna, inteligentna dziewczyna spała za ścianą i nosiła w sobie część jego samego. Czego chcieć więcej? No może czucia jej ciepła przy swoim boku.
Gdy wyszli z gabinetu i skierowali się w stronę wyjścia z budynku, by przejść do do kompleksu sportowego. Nie był daleko, więc postanowili zostawić samochód na miejscu i później do niego wrócić.
- Mimo wszystko... - odparł na słowa kuzyna, nie mogąc zrozumieć jak można było pozostać ślepym na to, co się wydarzyło. Wykrzywił twarz w zniesmaczonym grymasie. - Nawet jeśli jakiś idiota dałby się zabić, nie uśmiechałbym się jak kretyn - skomentował jeszcze zachowanie dyrektora. Najwyraźniej nie każdy się przejmował czymś takim jak śmiercią współpracownika. Słysząc wypowiedź Penny'ego, pokręcił głową. - Niestety musiałbym cię tu zostawić, bo nie zmieściłyby się w samochodzie - odparł, śmiejąc się. Jego uśmiech utrzymał się jeszcze dłużej, gdy zobaczył niezwykłe podekscytowanie zmieszane z irytacją na twarzy Aspena. Zmienił temat tak gwałtownie, że Raiden był aż pod wrażeniem tego szalonego potoku myśli. - Chciałem ci powiedzieć wtedy gdy poszliśmy do Siwego Dymu - zaczął, wzruszając ramionami. - Ale przyszła Ray i... Jakoś wyszło. Zresztą czy to takie ważne? - spytał, unosząc jedną brew. Nie ukrywałby tego przed nim, gdyby nie musiał. Ale już nie wytrzymał. A zresztą... - Myślałem, że Peony ci powiedziała - dodał. W końcu jego kuzynka miała naprawdę dobre kontakty z bratem i sądził, że mu mogła coś napomknąć o spotkaniu na meczu quidditcha.
Kim ona jest?
- Uważaj, czego pragniesz, kuzynku - odparł Raiden, wiedząc, że dla Aspena to naprawdę był szok. A jakby mu powiedział, że przyczynił się do wydziedziczenia szlachcianki i że spodziewa się dziecka? Chyba po biednym Penny'm nie zostałoby nic na tym terenie uniwerku - wybuchłby. A do tego Carter nie mógł dopuścić - mieli robotę do wykonania.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   19.02.17 9:07

-Najwyraźniej niektórzy ludzie mają inny kręgosłup moralny. -Jeszcze inni nie posiadają go wcale. Ciekawe do której grupy zaliczał się dyrektor... Jeszcze bardziej ciekawiło go do której grupy zalicza się on sam. Na pewno nie szczerzyłby ząbków w rozmowie o niedawno zmarłym koledze z pracy.
Na słowa przyjaciela prychnął puszczając mu kuksańca w bok. Już nigdy nie wsiądzie do tej diabelskiej maszyny. Teraz jednak musieli wyjaśnić sobie jeszcze jedną sprawę. Praca może poczekać, a dokładnie mówiąc studentki.
Słysząc wzmiankę o Grace powrócił myślami do ich dzisiejszego spotkania, ale tak szybko jak pozwolił sobie odlecieć, tak i równie szybko powrócił na ziemię i do dalszych słów wypowiadanych przez Raidena. 
To dlatego tak dziwnie zachowywał się tamtego dnia? Coś musiało być nie tak, a tu nie mogło chodzić jedynie o "poważny związek", a o coś więcej. Tylko co?
-Najwyraźniej uznała, że to ty powinieneś mi powiedzieć.- Peony nie lubi wtrącać się w sprawy innych. Może nawet myślała, że jej brat już dawno o tym wie? W ich rozmowach ten temat też jakoś nie wypłynął, a Aspenowi do głowy by nie przyszło pytać ją o to.
-Pragnę dowiedzieć się z kim jest w związku mój najlepszy przyjaciel Raiden. - Czy to było aż tak dziwne? Zresztą, nie chciał wiedzieć tylko tego. Najbardziej zależało mu na tym aby dowiedzieć się co tak naprawdę gryzie Raidena. Może mógłby mu jakoś pomóc? Albo chociaż wysłuchać, bądź coś poradzić?
-Przecież nigdy nie kryłeś się ze swoimi dziewczynami, więc dlaczego robisz to teraz? - Zapytał torując swojemu kuzynowi wejście do sali gimnastycznej. Nie da się tak łatwo spławić.
-Wiesz, że nie odpuszczę. -Czasem potrafił być naprawdę uparty i choć równie dobrze mógł dać sobie spokój, bo to przecież życie Raidena, a nie jego, to jakoś nie potrafił. Zjadała go po prostu najzwyklejsza w świecie ciekawość. Dlaczego jego kuzyn tak plątał zamiast powiedzieć mu prosto z mostu o co chodzi? To do niego niepodobne.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   19.02.17 10:18

Raiden nigdy nie wątpił w to, że Aspen posiadał ten kręgosłup moralny i to na poziomie, którego nawet on nie pojmował. Jego kuzyn martwił się o wszystkich tylko nie o siebie. Czasami było to niezwykle denerwujące - szczególnie, gdy w przypływach swojej wielkoduszności pouczał Cartera, że może nie powinien jeść kolejnego kurczaka. Ten jednak nie zamierzał z tego rezygnować. Tak samo było w pracy. Obaj byli niezwykle sumienni, chociaż Penny wykraczał poza jego standard. Raiden był o wiele bardziej skupiony na fizycznych i aktywnych aspektach, podczas gdy jego towarzysz miał dryg do kontaktów z ludźmi. Byli dobrzy w obu dziedzinach, ale nietrudno było się domyślić, który był pracą wykonawczą, a który ustawodawczą. Lubili swoją robotę - i nie chodziło jedynie o poczucie sprawiedliwości, chronienie malutkich czy wychodzenie na bohatera. Carter czuł satysfakcję z tego co robił i nie zamieniłby tego na nic innego. Ludzie mogli go nazywać psem Ministerstwa albo kundlem Minister Magii, ale tak naprawdę bez policji byłby jeszcze większy chaos niż teraz. Ile spraw rozwiązał nawet jeśli mnogość wciąż pozostała bez odpowiedzi? Czy tamte rodziny zamierzałyby stwierdzić, że lepiej żeby nie oddawał im dziecka, bo to bez różnicy? Każde rozwiązane śledztwo było na wagę złota i on o tym wiedział.
Zaraz poczuł kuksańca, którego zaserwował mu Aspen, który najwidoczniej nieco opacznie zrozumiał jego słowa o samochodzie. Ale nie zamierzał go prostować. Najwyraźniej sam zaczynał wpadać na tor myślenia Raidena, co wywołało na jego twarzy tajemniczy uśmieszek. Z kim przystajesz takim się stajesz, Penny.
- Wzruszyłeś mnie. Nie sądziłem, że jestem twoim najlepszym przyjacielem - odpowiedział Raiden, teatralnie kładąc rękę na serce i odchylając się lekko w tył. Miał swoje sekrety, ale nie chciał nimi obarczać kuzyna. I nie chodziło tylko o Artis i dziecko. Obaj dobrze wiedzieli, że trzeba być uważnym, jeśli chodzi o sprawy związane z policją. A na pewno takie które prowadziło się na boku... Jak właśnie on. A miał ich aż trzy. Anastasia Bott. Rodzice. Cillian... Odchrząknął, słysząc kolejne pytanie. - No przecież właśnie ci powiedziałem - odparł, jednak zatrzymał się w pół kroku, gdy Aspen jak dziecko zagrodził mu drogę. Carter spojrzał na niego wymownie, przekrzywiając głowę w charakterystycznym dla siebie sposobie zniecierpliwionego gliniarza. - Musimy przeprowadzić te przesłuchania, stary - odetchnął, wskazując ręką na budynek za plecami kuzyna. Naprawdę nie mieli teraz na to czasu. Mógł go pomęczyć po tym wszystkim.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   01.03.17 15:10

Stały w miejscu od dłuższej chwili, zupełnie nie mogąc dojść do porozumienia, w którą stronę podążyć. Clarice trzymała Serenę za przedramię, mając wrażenie, że tylko dzięki niej, nie pobiegła w kierunku dwóch młodych, dziwacznie wyglądających mężczyzn. Najlepsza przyjaciółka zachowywała się tak, jakby oślepła i ogłuchła jednocześnie, co musiało być następstwem wcześniejszych zajęć na świeżym powietrzu. Piłka tenisowa niefortunnie uderzyła blondwłosą przyjaciółkę w potylicę i najwyraźniej poprzestawiała jej w głowie wszystkie klepki, bo stała, wpatrując się jak urzeczona w jednego z gachów.
— Daj spokój, Serena, popatrz na nich tylko. Popatrz tylko na te buty. I nogawki. Wyglądają jakby się przenieśli z poprzedniej epoki. Ugh, nie mogę na to patrzeć.— Przyłożyła dramatycznie dłoń do czoła i jęknęła przeciągle, nie puszczając ręki koleżanki.
— Ale jest w nim coś niezwykłego... — wyszeptała Serena, w końcu wyrywając się z uścisku. Trzepnęła złotą grzywą i podeszła do dwóch jegomościów. — Najmocniej przepraszam, wyglądają Panowie na zagubionych— a ja akurat mam przerwę— Mogę w czymś pomóc? — zaczepiła ich, trzepocząc namiętnie rzęsami.
— Ty głupia krowo — syknęła za nią Clarice, ni to biegnąc ni to idąc szybko, obciągając spódnicę w dół, aby przypadkiem nie skróciła się powyżej kolan przy tym dzikim marszu. — Przepraszam za moją koleżankę, jest trochę upośledzona, muszę ją odprowadzić do domu. Nie będziemy Panom zawracać głowy. — Uśmiechnęła się szeroko i uprzejmie, uczepiając się przyjaciółki jak rzep psiego ogona. — Idzie-my, ni-ee wypada-a — warknęła przez wystudiowany uśmiech, szczypiąc ją pod bok.


Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   01.03.17 18:13

Cholerny Raiden zawsze musiał okręcić kota ogonem tak aby i tak wyszło na jego. Może właśnie dzięki temu, jakimś cudem przetrwał te trzydzieści jeden lat?
-Zobaczymy na jak długo. -Skrzywił się lekko spoglądając z ukosa na przyjaciela. Nie przepada za ciekawskimi ludźmi, ale jak sam mógł właśnie takim człowiekiem nie być w takiej sytuacji?! Raiden sam swoim zachowaniem jego ciekawość podjudzał, czyli w dużym skrócie: sam był sobie winien.
-Wiem, że musimy. Po prostu udajesz takiego tajemniczego jakby to był przynajmniej ogr, a nigdy się tak nie zachowywałeś i to właśnie mnie martwi. -A może bardziej nawet ciekawi, bądź irytuje? To już kwestia podlegająca dyskusji.
Pewne jeszcze przez dłuższy czas przepychaliby się słownie w ten sposób, ale coś zupełnie innego przyciągnęło ich uwagę. Zaciekawiony skierował swój wzrok na dwie idące w ich kierunku uczennice. Dokładnie mówiąc to jedna szła, a druga chciała ją odciągnąć.
Wyglądało to zupełnie tak jakby Raiden na wystawie w cukierni dostrzegł jakieś nieziemsko wyglądające ciasto, a on próbował go odciągnąć, aby ten nie zaślinił szyby. Wyrzucił szybko te myśli z głowy skupiając się na stojących już przed nimi postaciach.
"Głupia krowa"... będzie musiał to kiedyś zastosować.
-Nie, dziękujemy. Poradzimy sobie. -Zapewnił od razu uśmiechając się uprzejmie w kierunku obu dziewczyn. Mogli oczywiście zapytać się ich o zaginionego wykładowce, ale uporczywy wzrok jednej z nich i jej dość natrętne zachowanie skutecznie odstraszały. Może znajdą kogoś innego?
-Nie szkodzi? -Bardziej zapytał niż stwierdził marszcząc brwi i przyglądając się tej dziwnej scenie. Chyba w pewien sposób mógłby się z tą jedną dziewczyną utożsamić. Czując ukłucie w bok przeniósł wzrok na Raidena, który chyba zamierzał się ewakuować.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   01.03.17 19:48

Penny i jego groźby nie robiły na nim wrażenia. Jak już się bili, gdy byli młodsi dryblas nie miał nad nim przewagi. W końcu obaj znali swoje słabe i mocne punkty. Aspen jednak nie musiał się często bić. Teraz pewnie coś tam umiał skoro był gliniarzem, ale... W sumie Raiden wolał, żeby nigdy nie musieli poważnie się naparzać. Ostatni sojusznik w postaci najlepszego przyjaciela musiał przy nim być i nie zamierzał go tracić. Chociaż długotrwały konflikt między nimi nie był możliwy. Gdy już znowu stali obok siebie, trudno byłoby ich rozdzielić. A przynajmniej Carter w to wierzył. Słysząc uwagę o ogrze, spojrzał ze zmarszczonymi brwiami na Sprouta. I mimo że może mogła to być jedynie przenośnia, on wziął to dość dosłownie i dość dosadnie. Raiden nigdy nie używał metafor. A na pewno nie w momencie w którym myślał o małym Carterze, który rósł w ciele Artis.
- Stul dziób! - warknął, patrząc na niego dość twardo. I zapewne coś jeszcze by mu wygarnął, gdy kuzyn przeniósł uwagę na coś za jego plecami. Odwrócił się i to, co ujrzał może i nazwałby komicznym. Najzwyczajniej w świecie przypominało mu to pewną akcję z Penny'm. A przynajmniej jego kumpel tak to właśnie opisywał. Nie był pewien czy dziewczyny były pod wpływem alkoholu, ale wolał tego nie sprawdzać. Szczególnie że ich miny, tak skrajne wcale nie były w żaden sposób interesujące. Dla faceta z głową przy nadchodzącym dziecku na pewno. Nie sądził, by wyglądali dziwnie. Raczej nie mogli, skoro wzięli normalne garniaki. Idąc w tłum mugoli musieliby być idiotami, żeby ubrać się... Inaczej. Odchrząknął znacznie, zamierzając czym prędzej odejść z tego dziwnego kółka, które nie prowadziło do niczego dobrego. A wręcz spowalniało ich przed wejściem do celu. Szturchnął Aspena, żeby zamknął jadaczkę i ruszył za nim. Uśmiechnął się szybko do dwójki uczennic i poszedł dalej w stronę większej hali sportowej.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   02.03.17 8:24

Serena była niepocieszona. Patrzyła w jednego z mężczyzn(nie tego, który się odezwał jako pierwszy), jakby spotkała kogoś ze swoich snów. Musieliśmy się już gdzieś kiedyś spotkać, to przeznaczenie, myślała, wpatrując się w jego przystojną twarz.
— Świetnie znam te tereny. I na pewno znam każdego, kogo szukacie. O ile kogoś szukacie. Czegoś. Lub jeśli zwiedzacie. Spacerujecie, cokolwiek — odpowiedziała z pełnym przekonaniem, rozpinając poły płaszcza, bo nagle zrobiło jej się gorąco. Strój, w którym przychodziło się na zajęcia nie wyglądał ani pociągająco, ani ładnie, ale nie mogła tak po prostu pozwolić mu odejść. Może znała go, bo kiedyś jej się przyśnił? Była pewna, że już kiedyś go widziała. Nagle wszystkie jej pragnienia o odnalezieniu tego właściwego mężczyzny uderzyły w nią od środka. Podeszła bliżej, uśmiechając się zalotnie do Raidena. Wiedziała, że nie wypada jej zaprosić go na drinka, ale to była w końcu Serena.
— Nie, nie, nie — jęknęła, idąc za mężczyznami. — Tam... Tam nie możecie pójść!— Zagrodziła im drogę ze śmiertelnie poważną miną. Jej przyjaciółka stała w miejscu, patrząc na nią, jak na skończoną kretynkę. Przewróciła tylko oczami i ukryła twarz w dłoniach. — Tam teraz jest kwarantanna. Ktoś porozrzuca ptasie odchody na korytarzu. Sięgnęła do skórzanej aktówki, z notatnika wyrwała kawałek kartki i długopis, którym zanotowała kilka cyfr i ulicę. — To mój numer telefonu. Może odebrać babcia, ale jak poprosisz o Serenę to mnie zawoła. I adres. Jakbyś chciał wpaść na kakao.


Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   02.03.17 16:20

Nie skomentował w żaden sposób reakcji Raidena, choć nie ukrywał, że dość mocno się zdziwił. Odpuści. Na jakiś czas przynajmniej. Rai jak będzie chciał sam mu powie. Teraz jednak oboje mieli inne sprawy na głowie i niestety nie było to przesłuchanie uczniów, a raczej wymiganie się od nich.
Mówienie, że jedna z tych uczennic jest natrętna to tak jakby nie powiedzieć nic. To nie było jednak zwykłe natręctwo. Zauważając ten jej zalotny wzrok kierowany w stronę Raidena tłumaczył wszystko. Czemu to jest zawsze Raiden? Jak ten przykurcz może się podobać rozchwianej emocjonalnie, przerażającej dziewczynie? Chyba sam sobie właśnie odpowiedział na pytanie...
Zatrzymał się nagle przed dziewczyną, która zagrodziła im drogę do sali. 
-Dyrektor nie uprzedził nas o żadnej kwarantannie. -Powiedział niepewnie zerkając to na jedną, to na drugą z dziewczyn. Nawet on nie był tak głupi aby nie zdawać sobie sprawy z tego, że dziewczyna kłamie, ale może lepiej pozostawić ją jednak w błogiej nieświadomości?
-Ale dziękujemy za informacje. Będziemy... uważać. - Zapewnił ją kiwając cały czas głową i spoglądając na dziewczynę niepewnie. Może i niebezpieczna nie była, ale lepiej być jednak ostrożnym. Znacznie bardziej od ptasich odchodów aktualnie bał się jej.
Śmiać się, czy płakać? Zerknął na swojego niezbyt zadowolonego przyjaciela i uśmiechnął się szeroko w kierunku dziewczyny.
-Na pewno zadzwoni. - Kogo nie skusiłoby kakao? Musi szybko zabrać stąd kuzyna, bo jeszcze jej ulegnie.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   02.03.17 16:40

Raiden zerknął na Penny'ego, wzruszając lekko ramionami, próbując powiedzieć, że to nie jego wina. Nie jego wina, że właśnie zostali zaatakowani, chociaż w sumie mogło to przypominać rzucenie się głodujących pigmejów na zatłuczonego bawoła. Cóż. Afryka była daleko stąd, ale mimo wszystko można było sobie wyobrazić jak to wyglądało. Zabawne, bo mina Aspena mówiła dokładnie to, co myślał o tej sytuacji, a Raiden nie wiedział już czy zachowa powagę, bo kąciki ust zaczynały mu drżeć, a stłumiony śmiech kumulował się w jego wnętrzu. I nie tylko to sprawiało, że zdecydowanie nie chciał spoważnieć. Widział w zachowaniu blondynki te wszystkie gesty, które już znał. Pytanie tylko jak bardzo zamierzała się podłożyć, byle tylko osiągnąć cel. Przeniósł na chwilę spojrzenie na jej towarzyszkę, która musiała być odpowiednikiem Penny'ego w tej sytuacji - tak samo zażenowana i pragnąca uciec jak najdalej. Wszyscy biorący udział w tej scence byli idealni w ogrywaniu swoich ról.
- Czuję się lekko... - zaczął z tym kręcącym się uśmiechem na twarzy, ale zaraz się powstrzymał, widząc to spojrzenie Aspena. - Szukamy grupy uczniów - odparł, przenosząc uwagę na dziewczynę i to wcale nie była jego wina, że zjechał lekko spojrzeniem w stronę dekoltu. Zaraz jednak odwrócił się, by odejść. Nie przeszli nawet paru kroków, gdy zostali zatrzymani przez wspomnianą uczennicę. Jej próba powstrzymania ich przed pójściem dalej była niezwykle efektowna, chociaż to, co powiedziała, wywołało u niego jedynie śmiech. - Penny. To brzmi jak robota dla ciebie - odezwał się. - Jesteś specjalistą od zwierząt, nie?
Pokręcił głową, nie mogąc uwierzyć w to, co się działo. Żałował jedynie, że nie może podziwiać miny Sprouta w każdej sekundzie tego spotkania. Musiała być interesująca. Szczególnie że jego własna zapewne też taka musiała być. Widząc wyciągniętą w jego stronę kartkę, wziął ją i zaraz też dowiedział się, co tam takiego było.
- To tak to się teraz mówi - mruknął pod nosem, nie mogąc powstrzymać wychodzącego uśmiechu rozbawienia na twarzy. - Nie, no uwielbiam kakao - dodał głośniej, chociaż przed oczami stanęła mu zaraz Artis z wielką patelnią w dłoni i zmarszczył brwi. Bolało go na samą myśl o tym. Ale kakao... Zaburczało mu w brzuchu , gdy tylko o tym myślał. Chociaż ciasto byłoby zdecydowanie lepsze. Jak skończą tutaj muszą koniecznie wybrać się na ciasto!




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   08.03.17 11:31

Serena obrzuciła nieprzyjemnym spojrzeniem mężczyznę z dłuższymi włosami, kiedy znów się odezwał. Myślała tylko o tym w tej chwili, że gdyby jej wzrok mógłby zabijać to spaliłaby go żywcem, patrząc jak płacze i umiera w męczarniach. Słodki głos jego towarzysza przykuł jej uwagę ponownie. Spojrzała na Cartera, widząc, że pomimo kiepskiego początku złapali jakiś kontakt. Może przejrzał na oczy, lub jej wdzięki w końcu zostały zauważone. Instynktownie wypięła klatkę do przodu i wciągnęła powietrze, na co jej przyjaciółka syknęła ze złością.
— Serena, zachowujesz się jak panna lekkich obyczajów, ci faceci są dziwni, nie widzisz tego? — szepnęła jej do ucha, gdy już do niej doskoczyła i zakleszczyła swoje szponiaste palce na jej ręce.
— Zadzwoń — szepnęła bezgłośnie blondynka, pozwalając się pociągnąć koleżance w bok. Clarice spięła się cała, ale nie dawała za wygraną. Odciągnęła ją od przybyszów, dostrzegając w ich wyglądzie i zachowaniu coś nienaturalnego — a przynajmniej wielce nieodpowiedniego dla panien z przyzwoitych domów. Obie w końcu wywodziły się z dobrych rodzin, a tu, na Oxfordzie były po to, aby zdobywać wiedzę i kształcić się, a nie po to, by zaczepiać (lub być zaczepianymi przez) gachów.
Obie dziewczyny odeszły w swoją stronę.


| zt dla Mistrza Gry


Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   12.03.17 11:51

Słysząc słowa Raidena przeniósł zaskoczony na niego wzrok.
- Ptaki to nie moja specjalność. - Wzruszył ramionami ponownie przenosząc wzrok na śliniącą się wariatkę i rozsądną i ułożoną dziewczynę. Nie lubił ptaków. Przerażały go. Nigdy nie wiadomo co takie mogą zrobić, są też szybkie i niemiłosiernie mocno dziobią.
Aspen w porównaniu do swojego przyjaciela choć ewidentnie zauważył, że dziewczyna chce go uwieść nijak nie widział tego jak chce ona specjalnie zaprezentować swoje "wdzięki". Może i to lepiej? Przynajmniej jeden z nich nie będzie miał aż tak spaczonego umysłu.
Po chwili wpatrywał się oszołomiony w odchodzące dziewczyny dopóki te nie zniknęły im z pola widzenia, następnie równie zdziwiony przeniósł wzrok na Raidena, aby ostatecznie parsknąć śmiechem nie będąc pewnym, czy czasem go przez to przypadkowo nie opluł, ale to akurat teraz było mało istotne.
- Co to było? - Zapytał przyjaciela uśmiechając się jak idiota i raz patrząc na niego, to znów na korytarz. Nie do końca pojmował co tu właśnie zaszło. Chyba Carter miał rację i on rzeczywiście nie za bardzo znał się na sprawach damsko - męskich.
- Myślałem, że nie lubisz dzieci. - Stwierdził ponownie zanosząc się śmiechem, lecz odsunął się też również od Raidena na bezpieczną odległość na wypadek gdyby on nie był tak rozbawiony tą sytuacją jak Aspen, choć wątpił w to, że ta cała sytuacja nie rozbawiła kuzyna.
Po chwili uspokoił się łapiąc głęboki oddech. Może i lepiej, że nastoletnie psychopatki wolały jego Cartera zamiast niego? Miał jednak cichą nadzieję, że już nie trafią na tą, bądź inną nie tak cichą wielbicielkę Raidena.
- Dobra, idziemy w końcu kogoś przesłuchać, czy wolisz jednak pójść na kakao? -Zapytał uśmiechając się pod nosem i nie czekając jednak na odpowiedź wyminął go i wszedł do sali gimnastycznej. Było miło i zabawnie, ale praca to jednak praca, a tej im dzisiaj nie będzie niestety brakować. Zaraz gdy wrócą z Uniwersytetu musieli zatrzymać pewną osobę, a następnie czekało go przesłuchanie Edgara Burke, które zapewne będzie bardzo długie i żmudne. To będzie naprawdę długi dzień.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   14.03.17 21:01

Raiden słysząc słowa kuzyna, otworzył szerzej oczy i spojrzał na niego z miną, która mówiła, że chętnie zapadłby pod ziemię i nie chciał tego n i g d y usłyszeć. Przez jego zdruzgotaną twarz przelało się wiele emocji, aż w końcu odgiął głowę w tył, a po okolicy dało się słyszeć jego charakterystyczny głos.
- Wybacz - odparł, o mało się nie dusząc ze śmiechu. Chyba było blisko, żeby się popłakał. Nie wiedział, czy Penny zrozumiał, co powiedział i co zrozumiał Raiden, ale chyba w końcu miało do niego dotrzeć. Na pewno Carter nie zamierzał mu tego tłumaczyć, ale jego niepowstrzymujący śmiech wyrażał więcej niż cokolwiek innego. - Łoł! To była przygoda! - rzucił, nie mogąc się dalej uspokoić, gdy widział oddalające się już dziewczyny. Oh, tak. Zadzwoni na pewno. Z budki telefonicznej na Marsie, a nawet tam dopadłaby go Artis ze swoją patelnią zamiast miotły. Trudno było mu przywołać się do porządku, gdy dalej miał w głowie bardzo wymowny tekst kuzyna. To był chyba moment, w którym wszechświat chciał powiedzieć Carter. W ogóle nie znasz życia. Nie znał w tym kontekście, który teraz się wydarzył na pewno. Pewne podziękowania dla wszechświata były jak najbardziej wskazane.
Myślałem, że nie lubisz dzieci.
- Kocham dzieci - zaoponował Raiden, wzruszając lekko ramionami i rozkładając je jakby nie widział nic dziwnego w wypowiedzi kuzyna. Tak samo jak jego śmiechu. Zaraz jednak przypomniał sobie wspominkę o ptakach, położył dłoń na ramieniu Aspena i, zanosząc się śmiechem, obaj ruszyli przed siebie w stronę budynku, gdzie mieli zastać owych studentów. Tych właściwych i prawdziwych, których warto było przesłuchać. Raiden po tym ataku nieznajomej czuł się zgwałcony, ale brzuch bolał go od śmiechu. - Dobra. Ruszmy tyłki i przeprowadźmy to już do końca - oznajmił w chwili opanowania. Ale sekundowej. Przydałby się jakiś eliksir na powagę, bo kto weźmie ich na serio, jeśli będą się wiecznie śmiać? - Trzeba przesłuchać tych... Politologów i studentki tego kierunku - dodał, patrząc wymownie na Aspena. W ogóle nie uczył się na błędach, ale to chyba nie była nowość, nie?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   19.03.17 17:21

Zmarszczył czoło spoglądając pytająco na kuzyna nie do końca rozumiejąc jego zachowania w tym momencie. Powiedział coś dziwnego? Naprawdę nie lubił ptaków i to wcale niczym śmiesznym nie było! To podchodziło niemal pod traumatyczne przeżycia!
Odetchnął głęboko, a raczej z ulgą. Już naprawdę wolał potyczki z bandziorami, narkomanami, czy czarnoksiężnikami. Wszystko byłoby lepsze od... tego czegoś sprzed chwili. Na Merlina, oby tylko jego siostry, bądź Grace się o tym nie dowiedziały! Choć oczywiście głównym bohaterem tej całej sytuacji był Raiden, to w końcu i on był w to wszystko zamieszany.
- Chyba niektóre, aż za bardzo. - Wymamrotał pod nosem chrząkając zaraz potem głośno, aby jednak, zaraz później zawtórować kuzynowi w tym jakże elokwentnym wybuchu śmiechu.
Opanował, a przynajmniej starał się opanować uśmiech stale wpływający na jego twarz, bo faktycznie uznani zostaną prawdopodobnie za wariatów jeśli ktoś ich zobaczy w takim stanie.
- Rozumiem, że ty bierzesz się za studentki, a ja za politologów. - Stwierdził bardziej niż zapytał uśmiechając się pod nosem. Po chwili zdecydowali się też rozdzielić, dzięki czemu powinno im pójść szybciej. zresztą, dziś i tak wystarczająco dużo czasu spędzą razem, a Aspenowi, w porównaniu do kuzyna nie spieszy się tak bardzo do studentek z zaburzeniami psychicznymi.

|ztx2


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   28.07.17 20:11

10.04

Jest dość przyjemny dzień, chociaż całkiem chłodny - jak to na początku kwietnia. Nie mam natury badacza, tak jak próżno w moim życiu szukać szaleństwa, ale pewne prawdy zakopane pod gruzowiskiem przeszłości mocno mnie nurtują. Tak jak właśnie osiągnięcia Parcelsusa, poznanie jego tajemnic. Bycie alchemikiem oraz uzdrowicielem to niewątpliwy prestiż, a badania nad mową węży charakterystyczną dla samego Salazara jest tematem niesamowicie nęcącym. Dość długo przygotowuję się do tej wyprawy, wstając z łóżka z samego rana. Pakuję niewielką torbę wypełniając ją wszystkim, co może mi się przydać - głównie książkami. Nie mieści się tego dużo, ale wystarczająco żeby być przygotowanym na odnalezienie cennych wskazówek. Próby doprowadzenia się do porządku również zabierają dużo czasu, ale nie mogę wyjść z posiadłości jako dzikus bądź niechluj. Ubieram się w starannie przyszykowane szaty, chociaż mniej oficjalne od tych noszonych na co dzień. Wypijam eliksir wzmacniający krew i dopiero wtedy mogę opuścić dwór. Bez kawy, bez czytania gazet jak to robię każdego poranka - czas mnie nagli.
Nauka nie cierpi spóźnialskich. Jednak wręcz czuję obrzydzenie na myśl o tak bliskim kontakcie ze szlamami, których w Oxfordzie na uczelni jest pod dostatkiem. Teleportuję się w zaciszne, odosobnione miejsce, skąd idę raźnym krokiem krzywiąc się niesamowicie. Mijając kilka grupek ludzi zauważam, że mój strój znacznie różni się od ubrań innych - jest lepszy, ale z drugiej strony jakby starszy. Wszyscy się za mną oglądają, ale ja im posyłam pełne pogardy spojrzenie. Prawie dostaję zawału kiedy jeden z tych robaków omal na mnie nie wpada łapiąc dziwne, okrągłe coś. Co tu się wyrabia? Poprawiam kołnierz szaty oddychając ciężko. Nie spodziewałem się aż takich trudności w dostaniu się do prawdy. Pełen zdumienia oraz dezaprobaty rozglądam się wokół, jakby coś zaraz miało we mnie uderzyć - widzę tych nieudaczników jeżdżących na dziwnym czymś, pijących coś z niecodziennych… szklanek? I nie potrafię tego pojąć, a nie uważam się za głupca. Potrząsam głową wchodząc wreszcie do dość zatłoczonego budynku.
Kieruję się w znaną mi magiczną część - kojarzę jak dojść przez mapę, którą skrupulatnie studiowałem jeszcze w Durham. Ku mojej niesamowitej uldze nie dostrzegam tu żywej duszy. Przynajmniej dopóki nie skręcam na końcu korytarza w szerszą wnękę, gdzie kolejna szlama szuka chyba kłopotów.
- Ty! Nie stój jak głupia i idź stąd - rzucam do niej stanowczo i marszczę brwi. Nie potrzebuję tu żadnych świadków ani kandydatów do wymazywania pamięci. Muszę się dostać do pracowni dawnego alchemika. I byle dzierlatka nie powstrzyma mnie przed osiągnięciem celu.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
5
8
5
17
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   30.07.17 15:39

Poppy Pomfrey nie potrafiła długo spać. Nie potrafiła wylegiwać się też w ciepłym łóżku, pomimo otwarcia oczu i zbudzenia się ze snu. Bezczynność męczyła ją mocniej, niźli sama praca, więc zwykła zrywać się o świcie, niczym ranny ptaszek, natychmiast przebierać się w schludną, skromną suknię i zabierała się do swoich obowiązków. Jeśli noc spędzała w Hogwarcie - sprawdzała każdy kąt Skrzydła Szpitalnego, czy aby na pewno jest sterylnie czysty, porządkowała słoje i pudła z ingrediencjami, jeszcze raz składała zapasowe bandaże, prześcieradła, szpitalne koszule. Później spędzała sporo czasu nad kociołkiem, bądź towarzyszyła starej pielęgniarce, pani Findley. Poppy była kobietą nadwyraz pracowitą i sumienną. Nauczyła się tego już w domu ciotki Euphemii, gdzie panowała dyscyplina nader surowa i nigdy nie było dnia, kiedy Poppy, bądź jej kuzynom zostało coś odpuszczone. Ciocia Diggory była zdania, że dzieci należy chować surowo i konsekwentnie, by wyrosły na porządnych ludzi, a nie nieodpowiedzialnych hultajów. Tak przynajmniej powtarzała.
Pani Findley ubiegłego wieczora poprosiła ją o pomoc, a raczej wydała Poppy polecenie, choć uczyniła to nader subtelnie i uprzejmi. Zasugerowała jej, by opuściła mury Hogwartu o zmroku, bowiem w Skrzydle Szpitalnym pozostał już tylko jeden chłopiec, któremu dokuczała grypa, a następnego dnia udała się do Kolegium Uniwersyteckiego, a konkretnie jego magicznej części i odnalazła pewną księgę. Miała nosić tytuł 55 eliksirów, które rozgrzeją Cię lepiej, niż smocze płomienie! i zawierać recepturę na miksturę, która pozwoli im się uporać z paskudną falą przeziębień i gryp, z którymi standardowe eliksiry radziły sobie średnio.
O świcie zerwała się więc z łoża i przebrała się w mugolskie ubrania, które jeszcze przed snem uprasowała zaklęciem i powiesiła na krześle. Brązowa, rozkloszowana spódnica do połowy łydki oraz kremowy sweterek z guziczkami aż po szyję pozwolą jej wpasować się w tłum mugolskich studentów i nie paść ofiarą podejrzeń.
Byli w podobnym wieku, przynajmniej niektórzy, zauważyła to, gdy przemierzała błonia kolegium. Ona w wieku lat dwudziestu pięciu ukończyła już swoją magiczną edukację i przeszło dwa lata pracowała w swoim zawodzie, lecz z tego co pamiętała - mugolski tok nauczania trwał dłużej.
Czuła się niezwykle... lekko. II wojna światowa zakończyła się przed dziesięcioma laty, w mugolskim świecie - w świecie zwyczajnych ludzi panował względny spokój. Młodzi ludzie śmiali się, rozmawiali beztrosko, palili papierosy siedząc na murku i Poppy udzieliła się ta atmosfera. Poczuła się lżej. Radośniej. A jednocześnie pełna była współczucia i troski o nich wszystkich - nie mieli nawet pojęcia jak trudna była obecnie ich sytuacja i, że właśnie zbliżała się wojna, podczas której będą ważyć się ich losy.
Znalazła się w magicznej części biblioteki i nagle zrobiło się bardzo cicho. Westchnęła cicho, patrząc na wysokie regały pełne książek... Mogła przywołać książkę zaklęciem przywołującym, lecz skoro już znalazła się pośród mugoli... Postanowiła nadwyrężyć nieco ręce. Uwielbiała książki, zwłaszcza stare i liczyła, że przypadkiem odnajdzie coś ciekawego, co przykuje jej uwagę. Nie mogła odmówić sobie tej przyjemności. Wyciągała już ręce, by zacząć, gdy usłyszała za sobą ostry, męski głos.
-Słucham? - spytała ostro, odwracając się na pięcie.
Och, tak, czarodziej. Nie musiała nawet pytać, rozpoznała go po czarodziejskiej szacie. Najpewniej wziął ją za mugolkę - lecz nie zmieniało to faktu, że zachował się nadwyraz nieuprzejmie. Wsparła gniewnie dłonie o biodra i spojrzała na czarodzieja karcąco, niczym na niesforne dziecko.
-Ta biblioteka nie jet pana własnością, mam takie samo prawo tu być, co pan - odparła mu stanowczym, lecz spokojnym głosem.






How rare and beautiful it truly is that we exist
Powrót do góry Go down
 

Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17