Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   03.02.17 22:38

First topic message reminder :

Kolegium Uniwersyteckie

Kolegium Wielkiej Izby Uniwersytetu jest najstarszym ze wszystkich należących do Uniwersytetu Oxfordzkiego. Po dużym, zielonym dziedzińcu krążą przede wszystkim mugolscy studenci i profesorowie, podobnie jak po korytarzach czy salach wykładowych. Nie oznacza to jednak, że całe miejsce jest całkowicie obce czarodziejom. I to nie tylko ze względu na podobieństwo kolegium do Hogwartu. Legenda głosi, że przed laty w jednej z komnat swoją pracownię miał Parcelsus, alchemik i uzdrowiciel, uznawany za odkrywcę mowy wężów. Rzeczywiście, w całym budynku znaleźć można sekretne przejścia i tajemnicze pokoje ukryte przed mugolami potężną magią sprzed setek lat. Czym dokładnie się w nich jednak zajmowano, nikt już nie wie. Odpowiedź na to pytanie znać mogą jedynie duchy, które zamieszkują niektóre z pomieszczeń. Swoją wiedzą nie dzielą się jednak zbyt chętnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   08.08.17 23:40

Powinni ich wszystkich wybić. Jakie to miało wartości? Śmiać się, palić głupa i nic nie robić. Pewnie na zajęciach też się obijają. I to coś ma rządzić czarodziejami. Mamy się im podporządkowywać, byleby tylko nie dowiedzieli się o magii - nonsens. Skoro mieli od niej oszaleć czy nie byli właśnie słabymi jednostkami, które należy zdeptać w zarodku? Ależ naturalnie, że tak. Ogarnia mnie wszechobecne obrzydzenie kiedy na nich patrzę. Nawet wiekowe kolegium uniwersyteckie nie jest w stanie mnie udobruchać. Może gdybym odnalazł w nim coś ciekawego, jakieś tajemnice Parcelsusa - cokolwiek, to byłbym bardziej ukontentowany z przybycia w wylęgarnię szlamu. A tak muszę znosić upokorzenie oddychania tym samym powietrzem co oni - oprócz bezpośredniego kontaktu nie ma większego nieszczęścia niż dzielenie się czymkolwiek z tymi podludźmi.
Utwierdzam się w tym przekonaniu wypadając z pustego korytarza do równie pustej biblioteki - ależ oczywiście, że nikogo tu nie ma. Ci idioci wolą popalać papierosy niż poszerzać swoją wiedzę. Wszyscy, oprócz irytującej szlamy, nadzwyczaj butnej. Powinna z pokorą spuścić głowę i w te pędy uciec z budynku. Marszczę brwi wpatrując się w nią wyczekująco. Nie interesuje mnie po co się tu znajduje - przeszkadza. Tak po prostu. Poprawiam kołnierz szaty oraz rękawy, pod jednym z nich natrafiając na drewno różdżki. To mnie nieco uspokaja, ale z drugiej strony - gdybym rzucił na nią urok, a ten by się nie powiódł, czy nie miałbym więcej nieprzyjemności niż to warte? Zaciskam zęby starając się uspokoić skołatane nerwy. Wdech i wydech.
- Jesteś głucha czy opóźniona? Idź stąd, potrzebuję biblioteki dla siebie - rzucam opryskliwie, nie zamierzając ustąpić. Nie byle robactwu, w dodatku kobiecie. Powinna sama się unicestwić, ale nie ma na tyle godności, żeby to zrobić. Kolejna cecha charakterystyczna szlamu.
- Nie pytałem cię o zdanie. Skąd w ogóle pomysł, że mnie ono interesuje? - pytam szczerze zdziwiony, ale też jednocześnie zniesmaczony. To niebywałe, żeby tak pozwalać sobie na pyskówki w stosunku do starszego i mądrzejszego człowieka. - Gdybym chciał, już dawno bym ją wykupił - dodaję z wyższością, żeby wiedziała, że nie ma powodu do zadzierania ze mną. Na żadnym polu. - Idź stąd już. Póki grzecznie proszę - stwierdzam już nieco spokojniej. Widocznie nie pozostawia mi wyjścia. Widocznie będę musiał sięgnąć po magię. Niech się wtedy modli, żeby różdżka okazała mi swój kaprys, w przeciwnym razie nic z niej nie zostanie.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
5
8
5
17
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   09.08.17 14:39

Dla Poppy mugole wcale się od nich nie różnili. Mieli nieszczęście urodzić się bez talentu magicznego, o niebo więc mieli w życiu trudniej, lecz radzili sobie. Wynajdowali rzeczy, które działały jak prawdziwa magia. Poppy wiedziała o nielicznych, wiedziała co robią, lecz nie potrafiła zrozumieć jak działają. Ciekawił ją ten świat, był to bowiem świat jej matki - najwspanialszej osoby, jaka kroczyła po tym świecie. Osoby, która miała w sobie więcej magii, niż większość czarodziejów czystej krwi - miała w sobie bowiem magię miłości, ciepła i uśmiechu. Zaczarowywała życie swojej córeczki w bajkę. Niektórzy czarodzieje jak Grindelwald potrafili jedynie obrócić wszystko w koszmar.
Poppy Pomfrey niemal zapowietrzyła się z okrutnego oburzenia na tak bezczelne, niegrzeczne i po prostu chamskie słowa. Była wychowana w sposób staromodny i od mężczyzny oczekiwała zachowania dżentelmeńskiego, ten zaś tutaj - zachowywał się gorzej niźli wiejski prostaczek.
-Ta biblioteka nie jest pańską własnością - powtórzyła Poppy z mocą, stanowczo i odważnie, mrużąc przy tym oczy. Patrzyła na niego jak na butnego, niesfornego uczniaka, który zapomniał, że do nauczyciela powinien odzywać się z szacunkiem.
-Nie wyjdę stąd, mam takie samo prawo tu przebywać, czy ma pan problemy ze słuchem, czy rozumieniem? W pierwszym przypadku polecam udanie się do szpitala św. Munga, w drugim przejrzenie kilku słowników, przyda się to panu.
Przewróciła oczyma zirytowana. Poppy nie dawała się łatwo wyprowadzić z równowagi, lecz podobne chamstwo... Och, nie mogło przecież pozostawić tego bez słowa komentarza! Tak nie mogło być! Nieważne kim był - wcale nie stawiało go to na wyższej pozycji, zwłaszcza w obliczu takiej arogancji i braku kultury słowa.
-Miejsc takich jak ta biblioteka, bądź Hogwart nie można wykupić na własność, nie wie pan tego? - spytała uprzejmie, choć w jej głosie brakowało właściwiej Popi serdeczności. Zniechęcił ją do siebie już na wstępie -Nie wyjdę - oświadczyła z mocą -A jeśli podniesie pan na mnie różdżkę, to wezwę czarodziejską policję - dodała butnie, dobywając z kieszeni spódnicy własnej.






How rare and beautiful it truly is that we exist
Powrót do góry Go down
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   14.08.17 16:14

Nie znam szlamowego świata, nie chcę go wcale poznawać. Jestem tu w konkretnym celu, a ten miałby zostać zniweczony przez kogoś takiego jak ta pożal się Merlinie dziewczynka? Zupełnie nie wiem co ona tu robi - powinna siedzieć w domu z dziećmi, zajmować się nimi lub gotować obiad, a nie truć powietrze i udawać intelektualistkę, która potrafi czytać. Mugole są dziwni dopuszczając do bibliotek kobiety - owszem, zdarzają się takie inteligentne, ale należą one do zdecydowanej mniejszości. Nie podejrzewam, że ktoś pozbawiony magicznego talentu posiadłby również wiedzę bądź bystrość umysłu, to wszystko jest ze sobą sprzeczne. Tym bardziej denerwuje mnie ta miałka dyskusja niewnosząca niczego do naukowego świata. Stojąca nieopodal dziewucha jawi mi się jako przeszkoda w odkryciach, ta, która blokuje rozwój zdobywania nowych informacji. W dodatku jest arogancka - zamiast pokornie wyjść z pomieszczenia wszczyna bezsensowną kłótnię, na którą reaguję uniesieniem brwi. Może i mógłbym wykazać się taktem oraz ogładą, ale z pewnością nie dla szlamowatej wszy. Jej istnienie nie jest warte nawet splunięcia, a co dopiero uprzejmości. Zaciskam mocniej szczękę, rzeczywiście dobywając różdżki. Widzę, że słowem niczego tu nie wskóram. Może jak rzucę w nią zaklęciem konfundującym albo czyszczącym pamięć to wreszcie się opamięta i przestanie mówić tak bzdurne rzeczy. Nie zamierzam ich w żaden sposób komentować - szkoda mi na nie cennego czasu. Im dłużej przebywam w tak brudnym otoczeniu, tym bardziej mnie to osłabia.
Już jestem zdecydowany na zaklęcie, które zamierzam w nią rzucić, ale wspomnienie Hogwartu oraz widok różdżki zupełnie mnie dekoncentruje. Zastygam w bezruchu, na twarzy pojawia się brak zrozumienia dla tej dziwnej sytuacji. Trwa ono dłuższą chwilę podczas której analizuję niespodziewany zwrot tego wydarzenia. Nie wiem co gorsze - szlama czy czarownica udająca szlamę?
- Wzywaj sobie kogo chcesz, zakało społeczeństwa - rzucam jedynie, tonem pełnym pogardy. Na nic innego to coś nie zasługuje. Powinna się wstydzić, wręcz chować po kątach za podobne zachowanie - zamiast tego ma czelność prawić mi kazania. Nie zamierzam jej więcej słuchać. Skoro jednak stwarza pozory kogoś magicznego, przestaje być dla mnie jakimkolwiek problemem.
- Dissendium - mówię cicho, kierując promień uroku na regał znajdujący się obok kobiety. W nadziei, że odkryje przede mną ukryte przejście, którym będę mógł podążyć. I zniknąć stąd wreszcie. I rzeczywiście, półki zaczynają drżeć, jedna z książek z łoskotem upada na ziemię. W ścianie przy oknie zaczyna się robić wyrwa, a podłoga lekko drży.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
5
8
5
17
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   15.08.17 19:10

Chyba domyślała się z kim może mieć do czynienia. Nie, nie znała jego prawdziwego nazwiska, nie odgadłaby go, nie spamiętała zresztą wszystkich nazwisk ze skorowidzu czystości kwi, bo uważała to za informację nader zbędną i po prostu nieistotną, bo dla Poppy Pomfrey czystość krwi nie miała znaczenia. Krew to po prostu krew. Czerwona, gęsta ciecz, która płynie w żyłach każdej istoty na tym świecie. Droga szata, wyniosłe spojrzenie, pogarda w słowach - była ubrana jak mugolka, najpewniej więc wziął ją za kobietę niemagiczną. Poppy domyślała się więc, że ma do czynienia z czarodziejem, który hołduje idei czystej krwi, najpewniej z wyższych klas społecznych, może nawet lord, choć tego nie była pewna. Skrzywiła się mimowolnie, nie była dobrym kłamcą, nie potrafiła ukryć swojej dezaprobaty. Po kimś takich spodziewałaby się większej kultury słowa i lepszych manier, lecz gorzko się przeliczyła.
-Jak pan śmie? - spytała zezłoszczona.
Ona? Zakałą społeczeństwa? A cóż on o niej mógł wiedzieć? Nie uważała się za personę znaczącą, świat wiele by nie stracił, gdyby ubyło na nim Poppy Pomfrey, lecz jednocześnie - nic by na tym nie zyskał. Zawsze starała się pracować ciężko i na dobro całego społeczeństwa; z tego też powodu została uzdrowicielką. Przynosiła ulgę w bólu i ukojenie, roztaczała opiekę nad uczniami Hogwartu i pragnęła uczynić świat lepszym, choćby w minimalny sposób.
-Zakały społeczeństwa to właśnie tacy niewychowani panowie jak pan, proszę pana, bez ogłady i kultury, jakby wychowano ich w chlewie, ot co, proszę pana - powiedziała zezłoszczona, wciąż trzymając różdżkę w pogotowiu.
Skoro reagował taką agresją na jej mugolski strój, to skąd miała wiedzieć co mu w ogóle przyjdzie do łba? Nie miała zamiaru w milczeniu pozwalać się obrażać. Była skromną i spokojną kobietą, lecz nie płochą; Poppy Pomfrey miała w sobie dość pewności, by potrafić się odezwać głosem stanowczym i twardym.
Jednocześnie z ciekawością przyglądała się temu, co robił. Przed ich oczyma jęło wyłaniać się ukryte przejście i cóż - poczuła się zaciekawiona.
-Co pan tu w ogóle wyrabia? Czy to legalne? Jeśli nie, to na pana doniosę, pożałuje tego pan - powiedziała Poppy, tonem zrzędzącej staruszku.






How rare and beautiful it truly is that we exist
Powrót do góry Go down
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   25.08.17 15:29

Jej ignorancja, bratanie się ze szlamem, wręcz upodabnianie się do niego jest obrazą dla każdego czarodzieja. Co więcej, wątpię, żeby pamiętała jak korzystać z różdżki. Widocznie świat niemagicznej hołoty zawładnął ją całkowicie. Gdyby nie to, z pewnością mogłaby się spodziewać krzty szacunku - raptem szczypty, gdyż i tak nie jest nikim ważnym. Zapewne nikt by po niej nie zapłakał gdybym w tej chwili rzucił zaklęcie uśmiercające. Nie chcę mieć więcej problemów, dlatego resztką sił powstrzymuję się przed zwerbalizowaniem paskudnej klątwy, która poprawiłaby moje samopoczucie. Obecnie jest ono mizerne, zważywszy na to, że muszę słuchać gderania tego czegoś, co nawet nie próbuje być czarownicą. Wygląda na lat dwadzieścia, a zachowuje się na sto dwadzieścia. To sprawia, że mimowolnie się jej przyglądam, jakbym zaczynał wątpić w jej autentyczną posturę, twarz, wygląd ogółem. Może to jakaś starowinka zaklęta w pierwszą lepszą kobietę? Zaraz odganiam podobnie bezsensowne myśli; macham ręką lekceważąco, krzywiąc się przy tym jednak - zaczyna mnie boleć głowa od jej irracjonalnego jazgotu. Czyżby nie wiedziała, że robale nie mają głosu?
I jeszcze ta groźba. Nienawidzę donosicieli. Rzucam jej więc ostrzegawcze spojrzenie.
- Jeżeli dzięki temu się przymkniesz lub stąd znikniesz to wręcz błagam, zrób to - syczę rozeźlony, bo przez nią nie mogę się skoncentrować. Na szczęście zaklęcie się udaje, a drobne wibracje czy spadające książki nie są dla mnie problemem. Oglądam się tylko na to, czy otwierają się drzwi do tej nieszczęsnej biblioteki - dobrze, że pozostają niewzruszone. Rzucam jeszcze tylko przelotne spojrzenie na szlamę, po czym decyduję się iść do przodu. W dłoni ściskam mocno różdżkę, waham się przed krótką chwilę - w końcu nie wiem, co jest w środku. Biorę głęboki wdech, po czym na kolejnym wydechu przestępuję do wewnątrz tajemniczej jamy. Jest w niej dość ciemno, a od progu od razu uderza smród stęchlizny. Moja twarz wykrzywia się w grymasie niezadowolenia oraz obrzydzenia, ale idę dalej. Ale zanim to staje się rzeczywistością - macham różdżką, żeby zamknąć za sobą drzwi. Wnęka powoli, z ospałym szuraniem się zamyka.
- Lumos maxima - mruczę cicho, unosząc różdżkę. Chcę mieć dokładny pogląd na całe wnętrze. Niestety targa mną zawód - całość wygląda bardziej jak nieużywany przez masę lat gabinet. Może chociaż ciekawe książki znajdę?




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
5
8
5
17
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   27.08.17 22:21

Obraza dla każdego czarodzieja? Cóż za niedorzeczność. Wszyscy byli ludźmi, zarówno czarodzieje, jak i mugole: mieli po parze nóg i rąk, tułów, serce w klatce piersiowej lekko po lewej stronie i głowę pełną myśli. Zbudowani byli tak samo, dysponowali identyczną gamą emocji i uczuć; obie strony zdolne do abstrakcyjnego i logicznego myślenia. Byli więc sobie równi; jedyną różnicą był talent magiczny, który ułatwiał życie. Poppy często zastanawiała się w czym tkwi sekret. Krew czarodziejów także była czerwona, słonawa, ich serca także były lekko po lewej stronie w piersi - doskonale znała ludzką budowę ciała i była świadoma, że fizycznie nic mugoli i czarodziejów nie różniło. Wszyscy byli ludźmi, więc byli sobie równi. Po obu stronach barykady odnaleźć można było tych dobrych, tych złych i szarych - dlatego nikt nie zasługiwał na łaskę, lecz tym bardziej na okrucieństwo. W przekonaniu Poppy wszyscy winni pokornie wykonywać swoje obowiązki i pracować ku dobru ogółu; a silniejszy winien chronić słabszego. Pozbawieni broni jaką była magia mugole pozostawali bezbronni, należało więc roztoczyć nad nimi pieczę. Ochronę, a nie wysnuwać ku nim kolejne ostrza nienawiści.
Nie potrafiła zrozumieć powodów, dla których czystość krwi była tak ważna. Skoro niczym się niemal nie różnili, to dlaczego wzbudzali aż taką nienawiść? Quentin nie mógł tego wiedzieć, lecz Poppy właściwie w połowie była mugolką - przez co czuła się jeszcze bardziej solidarna z niemagicznymi. Właśnie dlatego wyglądała tak jak oni. By ich chronić. By nie wzbudzać podejrzeń i przebijać bańki niewiedzy, w której żyli. Tam pozornie byli bezpieczni, lecz teraz - w mniemaniu Poppy - nieznajomy czarodziej próbował naruszyć ten mur zjawiając się w kolegium i używając tu czarów.
-Zrobię to - powiedziała urażona -Apeluję jednak, by zważał pan na słowa. Takie chamstwo nie przystoi mężczyźnie - kobiecie także nie. Czarodzieje z zamożnych rodów zwykli nazywać się dżentelmenami, lecz cóż, to nie samo urodzenie decyduje o byciu dżentelmenem, lecz dobre maniery. A temu tutaj zdecydowanie ich brakowało.
-Pełno tu mugoli, a pan używa czarów. To łamie kodeks tajności - wciąż nie zniknęła. Spełniała swój obywatelski obowiązek.






How rare and beautiful it truly is that we exist
Powrót do góry Go down
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   11.09.17 10:19

To wygodna wymówka dla tych, którzy nie mogą się poszczycić absolutnie niczym - ani wspaniałą krwią, ani odpowiednim statusem społecznym, ani znamienitą historią przodków. To właśnie oni w dużej mierze głoszą tak wytarte slogany jak równość, pozbawieni całkowicie logicznego umysłu. Nigdy nie będzie tej równości, której tak się domagają. Każdy jest inny, każdy został stworzony do pewnych celów - szlam zaś jest ubytkiem, pewnym błędem w naturze, który należy wyeliminować. Gdyby wśród nich były naprawdę inteligentne jednostki, usunęliby się ze społeczeństwa sami z siebie rozumiejąc jak ogromnym są zagrożeniem. Niestety większość z nich karmi się ułudą przekonania, że są wartościowymi jednostkami - właśnie takie osobniki jak ta tutaj napychają ich zgubną propagandą. Tylko dlatego, że nie mogą dostąpić zaszczytu znalezienia się wyżej w hierarchii społeczności. Może zrobiłoby mi się jej nawet szkoda, zrzucając winę na mały, niepojmujący niczego móżdżek, tak typowy dla klas niższych, gdyby nie istotny fakt bycia zacietrzewioną zakałą tego świata. Co innego jest myśleć błędnie, a co innego w ten błąd świadomie brnąć - tak jak w tym przypadku. Nie rozumiem jej pobudek, jej zachowania oraz kłótni, które wszczyna, zamiast spróbować odnaleźć swój rozum - z dala od tego miejsca. Mówię jej co powinna zrobić (skoro tak trudno jej na to wpaść samej), a ona robi wszystko na przekór. Utwierdzając mnie w przekonaniu, że eksterminacja szlam oraz zdrajców jest więcej niż potrzebna. Jest wymagana i to n a t y c h m i a s t.
- Wolę być chamem niż zdrajcą i szlamą - burczę jeszcze, zanim całkowicie znikam za tajemniczym, niewidzialnym dla mugoli przejściem. Nie wiem po co to w zasadzie mówię, skoro do niej nic nie dociera. Słowa się jednak rzekły, a ja przestępuję w głąb pomieszczenia. Zapalam jasne światło, a regał za mną zamyka się - całkowicie odcinając mnie od tamtej pieniaczki, co kwituję westchnięciem pełnym ulgi. W spokoju mogę już oglądać wszystkie woluminy zdobiące drewniane półki niewielkiego gabinetu. Kurz drażni moje nozdrza, powstrzymuję się przed kichnięciem. Pajęczyny zaczynają oblepiać dłonie, kiedy sięgam po kolejne tomiszcza. Niestety nie odnajduję tutaj niczego wyjątkowego. Żadnych sekretnych zapisków Parcelsusa, bez sensu. Przeszedłem taką mękę tylko po to, żeby wrócić do domu z pustymi rękoma? Marszczę gniewnie brwi, postanawiając, że coś stąd muszę wziąć. Cokolwiek. Wreszcie wybieram dwie księgi, które być może mogą okazać się kluczowe dla poszukiwania dalszych wskazówek.
Chowam je pod szatą, a następnie rozpływam się w teleportacyjnym dymie.

zt.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
5
8
5
17
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxford   11.09.17 16:02

Prawdziwą miarą człowieka nie jest tytuł stojący przed jego imieniem, ani nazwisko, lecz jego czyny i dobre serce, takiego zdania od zawsze była panna Pomfrey. Nigdy nie miała wiele do czynienia z przedstawicielami szlachty, choć wystarczyło kilka krótkich spotkań, by wyrobiła sobie opinię o ogóle, choć starała się nie podchodzić stereotypowo do jednostek. Pewnym było jednak, iż czarodzieje, którzy szczycili się szlachetną krwią - często niewiele więcej mieli do zaoferowania. Urodzili się po prostu w takiej, a nie innej rodzinie i była to zasługa przypadku, nie zaś ich osobistych dokonań. Najczęściej również majątek, rodowe posiadłości i inne bogactwa - również zawdzięczali przodkom, z którymi łączyło ich zaledwie nazwisko. Cóż to był za zaszczyt, mieć taką, a nie inną rodzinę? Poppy była dumna ze swojej. Ze swojego zdolnego ojca i matki, która miała serce tak dobre i szlachetne, że krew czarodziejskich szlachciców zdawała się być przy nim zabrudzoną wodą w rzece.
Nie po historii, nazwisku, czy rodzicach poznaje się wartość człowieka, lecz po decyzjach jakie podejmuje, po jego decyzjach i charakterze. Po tym, czy dla drugiego człowieka jest człowiekiem. Poppy nigdy nie potrafiła zrozumieć dlaczego niektórzy wychowywani są w takiej nienawiści do innych, tylko ze względu na brak talentu magicznego. Tylko to ich różniło, a przecież mugolom należało się wspólczucie i pomoc, a nie nienawiść.
Wolę być chamem niż zdrajcą i szlamą.
Poppy westchnęła ciężko. Niektórzy naprawdę byli po protu niereformowalni. Pokręciła przy tym głową, patrząc jak znika za ścianą, która ich rozdzieliła. Przez chwilę zastanawiała się, czy naprawdę winna była wezwać odpowiednie służby, by zajęli się nieuprzejmym jegomościem, jednakże świadomość o antymugolskiej polityce ministerstwa odwiodła ją od tego pomysłu. Ostatecznie ów czarodziej nie sprawiał wrażenia chcącego uczynić w Kolegium komuś realną krzywdę, więc odpuściła. Pozostała jednak na miejscu, dopóki nie usłyszała charakterystycznego trzasku. Zabrała się wówczas do własnych poszukiwań - do których nie użyła ani jednego zaklęcia.

| zt






How rare and beautiful it truly is that we exist
Powrót do góry Go down
 

Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17