Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Trzecia sala przesłuchań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Trzecia sala przesłuchań   07.02.17 16:32

Sala przesłuchań

Jedno z pomieszczeń znajdujących się blisko sąsiedztwa biura policyjnego. Mała kwadratowa sala do niedawna służąca jeszcze jako składzik, została przerobiona na pokój przesłuchań. Nie posiada żadnych okien, a jedynym źródłem światła jest niegasnąca świeca na małym stoliku. Po dwóch jego stronach znajdują się krzesła dla przesłuchiwanego i pracownika departamentu.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   07.02.17 18:24

22 kwietnia, wieczór
To nie był dobry koniec dnia. Wymagający początek, który spędzili z Aspenem na Uniwersytecie w Oxfordzie sprawił, że już wypompowała się z niego ochota na dalsze przesłuchania. Obeszli praktycznie całe kolegium ornitologów, wypytując dokładnie o to samo. W kółko i w kółko. I chociaż Raiden nie mógł narzekać na nudę, przesłuchując damską część świadków, nie dowiedzieli się nic ciekawego. Lub przynajmniej początkowo tak właśnie można było sądzić. Ich zaginiony były profesor zapewne był już martwy jak reszta mugoli, którym ktoś uciął głowę. Lub ręce jak w tym przypadku. Tak. To był ciekawy ranek do południa. Musieli jednak pojechać od razu stamtąd pod wskazany adres, gdzie mieli znaleźć człowieka odpowiedzialnego za napaść na Edgara Burke'a. No, cóż. Najwidoczniej dwóch poróżnionych facetów, w tym szlachcic z urażoną dumą, postanowili ich oderwać od spraw wyższej wagi, sprawiając, że rozkaz z góry odciągnął policjantów od spraw zaginięcia i możliwe morderstwa. Raidenowi wydawało się ich przełożony dość ostro przekazał im rozkazy. I chociaż były to słowa spisane na pergaminie, można było wyczuć nacisk na ich znaczenie. Chcę dostać wspólny raport przed końcem tygodnia. Złożony osobiście. Ustnie. U mnie w gabinecie. Najwidoczniej jednak szlachciców traktowało się jak vipów. Dalej nie rozumiał, dlaczego aż tak przykładano do tego wagę. Byli obywatelami jak każda inna osoba. Czemu więc miały im przysługiwać specjalne przywileje? Carter prowadził już jedną sprawę. Aspen również. Czasem aż robiło mu się niedobrze na myśl, że musiał kajać się przed bogaczami. Całe szczęście jednak to właśnie Sprout dostał za zadanie przesłuchanie Burke'a, nie on. Jemu dostał się oskarżony - Asterion Valhakis. Razem z Aspenem pojawili się przed jego domem i na spokojnie wyjaśnili sprawę. Zatrzymanie przebiegło zgodnie z przepisami, a oskarżony został osadzony w sali przesłuchań na czas spisania postawionych mu zarzutów. Nie było to aż takie trudne - w końcu Burke przedstawił sprawę dość jasno, co dla Raidena jednak było rzeczą kompletnie niezrozumianą. Naprawdę chciało mu się bawić w ten cały prawniczy bajzel? Kim on jednak był by chociażby próbować to zrozumieć... Gdy w końcu spisano zarzuty, wziął jeszcze list, na którym Edgar Burke opisuje pokrótce zdarzenie i poszedł w stronę trzeciej sali przesłuchań. Po drodze złapał jeszcze dwie kawy, które kazał zrobić i wszedł do pomieszczenia bez słowa, by postawić postawić jeden z kubków przed siedzącym tam mężczyzną.
- Panie Valhakis, od razu przepraszam za poślizg, ale nie było opcji na szybsze rozpoczęcie przesłuchania - powiedział na wstępie, po czym wyciągnął oba dokumenty. - Spisano tutaj zarzuty, które panu postawiono zgodnie z tym listem. Proszę o przeczytanie ich i potwierdzenie zapoznania się z ich treścią własnoręcznym podpisem wraz z datą.
Zamilkł i przekazał papiery oskarżonemu. Musiał przyznać, że w sumie w jakiś sposób podziwiał faceta, który nie bał się uderzyć szlachcica. Ciekawe tylko jak miało się to skończyć. Wątpił, żeby kara była uciążliwa. Może jakiś miesiąc w areszcie?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   07.02.17 21:13

Nie zacierał śladów na własnym obliczu, świadczących o (nie?)chlubnej walce. Napięcie wciąż buzowało w jego twardym ciele, nieprzyjemnie spinając mięśnie oraz krążąc po głowie tysiącem zdradzieckich myśli. Bardziej przejął się psychicznym urazem, aniżeli skutkami fizycznego ataku: brzydkie pamiątki, ale z czasem miały zblaknąć, zniknąć, z czasem nie zostanie po nich nawet ślad - zaś ostre wizje wściekle wbiły się w Asteriona, nie dając mu o sobie zapomnieć. Rozpamiętywał śliskie słowa wciąż na nowo, ze zdwojoną uwagą, usiłując dostrzec jakiś haczyk, prócz tego oczywistego - Burke łgał jak najęty, aby go sprowokować. Valhakis czuł na siebie złość - z tego powodu, że Edgarowi się udało. Nie powinien dać się wytrącić z równowagi, ale nie mógł pozwolić na bezkarne szkalowanie imienia jego narzeczonej. Postąpiłby identycznie nawet wówczas, gdyby Deirdre była tylko jego partnerką, nadto: przyjaciółką, zwykłą znajomą. Krew zalewała go nadal, kiedy w oczach stawał mu lord Durham, z lubością syczący w jego kierunku drwiące zgłoski, układające się w kłujące zdania. Nikłe ciosy sztyletu tuż pod same żebra. Zdradliwe, nieprzystojne wykorzystywanie kłamstw do manipulacji. Puściły mu nerwy, jeszcze trochę, a mógłby gołymi rękami zatłuc go na śmierć, ale przecież darował tę zniewagę, wypuszczając go, zupełnie jak szczura. Burke sam do niego przybył, sam zainicjował, sam podkulił ogon i zbiegł, obity, okryty niesławą. Niegdyś jeszcze czuł zalążki szacunku, jak do każdego czarodzieja - obecnie wyparło je zwykłe obrzydzenie oraz pulsująca nienawiść.
Nie okazał zaskoczenia, kiedy w progu jego sklepu pojawili się funkcjonariusze policji - akurat skończył zmywać krew z podłogi, czego roztrzęsiony zaniechał dnia poprzedniego. Nie posądzał Edgara o taki krok, lecz nie osądzał słuszności, doskonale zdając sobie sprawę z konsekwencji, grożących mu za podniesienie ręki na szlachcica. Jeszcze dwie dekady wstecz i zapewne mógłby je stracić i to bez procesu, więc to, co czekało go teraz nie napawało Asteriona strachem. Wierzył w sprawiedliwość Temidy. Dość długie oczekiwanie może powinno sprawić, żeby się denerwował, acz Valhakis był nad podziw spokojny. Na całkiem wygodnym krześle siedział wyprostowany, może z nieco wyzywającym wyrazem twarzy, ale nie wyglądał ani na załamanego, ani na winnego, ani na żałującego. Jego wzrok automatycznie powędrował do drzwi, kiedy te wreszcie się otworzyły i stanął w nich mężczyzna, który zapewne miał go przesłuchać. Cierpki uśmiech wykrzywił jego wargi: czyż wszak wszystko nie było jasne?
-Rozumiem - odparł, kiwając głową, że przecież nic takiego się nie stało. Miał... miał sporo czasu, nie wiedział, jak długo przyjdzie mu pozostać w areszcie. Wierzył, że Nemesis poradzi sobie w sklepie i zajmie się Febe na czas jego absencji. W milczeniu podjął od mężczyzny dokumenty, uważnie je przeczytał, po czym opatrzył zamaszystym podpisem. Nie zamierzał się awanturować, ani roszczeniowo domagać się uwolnienia: nie był bez winy.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   08.02.17 21:29

Pierwsza część przebiegła zadziwiająco spokojnie. Najwyraźniej mężczyzna nie zamierzał sprawiać problemów. A przynajmniej na tym etapie, co było mile widziane. Mało kiedy oskarżony z takim spokojem przyjmował to, co zostało przed nim postawione. Zastanawiał się jak sobie radzi Aspen. W końcu dokładnie w tym samym czasie prowadził przesłuchanie z Edgarem... Lordem Burakiem czy jak mu tam było. No, nieważne. Musiał się skupić na tym co miał przed sobą. Znał procedury. Kolejnym etapem było przedstawienie podejrzanemu informacji o jego prawach i obowiązkach. I znowu poproszenie go o podpis... Tak. Pan Valhakis miał trochę spraw do podpisania. Urok urzędów. Wszyscy kochali tutaj papierkową robotę.
- Muszę pana poinformować, że ma pan prawo do żądania sporządzenia mu na piśmie uzasadnienia postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Jeśli będzie pan chciał, żebyśmy to sporządzili, może pan takie żądanie zgłosić również w toku dalszego śledztwa, aż do czasu gdy zostanie powiadomiony, że może zapoznać się z całością akt sprawy.
Jeśli Skinner miał wyrazić taką zgodę, wówczas nie było już potrzeby sporządzenia uzasadnienia, bo pan Valhakis czytając akta sprawy sam może poznać jakie były podstawy przedstawionych mu zarzutów. To się rozumiało samo przez się. Na razie wszystko szło całkiem sprawnie, a to oznaczało przejście do następnej części tego jakże przyjemnego spotkania. Musiał przekazać podejrzanemu pouczenie o jego prawach i obowiązkach umożliwiając mu zapoznanie się z jego treścią. Zawierało się tam wszystko, co zawsze. Prawo dawało naprawdę dość szeroką gamę uprawnień dla oskarżonego. Raiden znał je na pamięć, co w sumie było jego zasranym obowiązkiem, by oznajmić siedzącemu naprzeciwko przesłuchiwanemu. Pomimo tego że to samo widniało na papierze.
- Ma pan prawo do obrony, w tym do korzystania z pomocy obrońcy. Prawo do składania wyjaśnień, odmowy składania wyjaśnień. Prawo do zaskarżenia wyroku, a także prawo do ubiegania się o ponowne przesłuchanie - zaczął, patrząc uważnie na mężczyznę. - Ma pan jednak obowiązek stawiania się na każde wezwanie, której przyjdzie z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów oraz informowania o każdej zmianie swojego adresu jak również i różdżki. Jeśli po złożeniu wyjaśnień nie stawi się pan na dalsze wezwania, postępowanie może się toczyć bez pana udziału.
Fakt że zaznajomił się z tą listą, mężczyzna musiał również podpisać. Carter spojrzał na niego i odetchnął lekko, wiedząc, że te papierki to było jedynie zawracanie głowy. No, ale cóż. Procedury były jakie były, a on musiał się ich trzymać. Do tego jeszcze zaświadczenie o przekazanie różdżki egzekutorom prawa i mogli przechodzić do części głównej. Lub do części wprowadzającej.
- W takim razie proszę podać imię i nazwisko. Imiona rodziców i nazwisko rodowe matki. Datę urodzenia, a także miejsce urodzenia - mówił wolno, mając przed sobą wyłożony już wzór protokołu do przesłuchania oskarżonego. - Obywatelstwo. Wykształcenie. Stan cywilny. Liczba dzieci i ich wiek. Istnieją jakieś osoby pozostające na pańskim utrzymaniu prócz córek? Jaki ma pan zawód wyuczony. Zajmowane stanowisko służbowe lub rodzaj wykonywanych czynności? Dochód miesięczny. Posiada pan jakieś długi lub pożyczki u osób prywatnych lub w Banku Gringotta? Był pan wcześniej karany? Stan zdrowia  - jakieś wady psychiczne, fizyczne, ułomności? I ostatnie panie Valhakis - jaki ma pan stosunek do Edgara Burke'a?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   11.02.17 15:49

Klaustrofobiczne pomieszczenie powinno wywoływać ciarki, zwłaszcza w połączeniu z wiedzą Asteriona - nie tajemną, nie magiczną, nie wynikającą z lat doświadczenia, nie zgłębioną z prawniczych kodeksów - a płynącą tak z przeczucia, jak i pewnego obycia co do funkcjonowania brytyjskiego systemu sprawiedliwości. Valhakis podejrzewał, że kara go nie minie, pozostawało mu wyłącznie liczyć na jak najłagodniejszy jej wymiar. Utrudnianie pracy przesłuchującemu go mężczyźnie byłoby dla Asteriona strzałem w kolano, tak więc ani nie podnosił głosu, ani nie rzucał się wściekły po tym niewielkim metrażu pozbawionym okien, nie groził i nie złorzeczył. Chciał oszczędzić na czasie: każda noc spędzona w areszcie w oczekiwaniu na rozprawę odsuwała go nie tylko od jego córek, ale również i od Deirdre (w tej kolejności?). Zastanawiał się, czy martwiła się o niego, czy próbowała się domyślić, gdzie tak nagle zniknął, czy też może uznała, że nieobyczajnie ją wystawił i stwierdziła, że nie ma zamiaru oglądać go więcej na oczy, a oświadczyny były tylko drwiną? Zacisnął usta w wąską linię, zdecydowanie, powinni już przejść do sedna. Zależało mu na czasie, nie musiał zwodzić funkcjonariusza Cartera mydlanym tłumaczeniem oraz wymyślanymi na poczekaniu wymówkami. ten miał przed sobą jasne dowody, a wypieranie się tudzież odmawianie zeznań... nie widział w tym żadnego sensu.
-Nie ma takiej potrzeby, dziękuję - odparł krótko, kręcąc głową i podpisując kolejny podsunięty mu przez mężczyznę dokument. Naturalnie po uprzednim, pobieżnym zweryfikowaniu treści, mimo wszystko zachowywał ostrożność. Starał się być uczciwy, lecz z aresztantami nie zawsze postępowano według tych moralnie przyjętych standardów - rozumiem - ponownie przytaknął, uważnie słuchając jego słów. Może i brzmiał lekceważąco, recytując z pamięci wbitą do głowy formułkę, acz Asterion pierwszy raz znajdując się w podobnej sytuacji, wolał znać swoje prawa. Ignorantia iuris nocet; w tym konkretnym przypadku nie znajdowałby się w dobrej sytuacji, kopiąc pod sobą dołek jeszcze głębszy.
-Czy mogę skontaktować się z bliskimi? Chciałbym ich poinformować, że zostałem zatrzymany - spytał, poważnie zerkając na znudzonego Cartera, zagłębionego w stosie papierów. Valhakis szczerze liczył na przyzwolenie, choćby na wysłanie jednej sowy. Znowu jednak stanąłby przed trudnym wyborem: Deirdre, czy dzieci. Oblizał spierzchnięte wargi, słuchając pytań padających ze strony policjanta. Standardowe procedury, plus - żadne zaskoczenie - pytanie o charakter więzi z Edgarem.
-Asterion Valhakis. Ojciec Hyperion, matka Leda Lyrarakis. Urodziłem się pierwszego września tysiąc dziewięćset trzeciego roku na Krecie - odpowiadał bez zastanowienia na kolejne pytajniki, stanowiące ten uroczy wstęp do bardziej wymagających zeznań - [b]mam obywatelstwo greckie i brytyjskie. Zdałem egzaminy odpowiadające OWUTEMOM. Zaręczony - urwał na moment, potrzebując chwili na otrząśnięcie się ze wspomnienia - Cztery córki, w wieku dwudziesty pięciu, dwudziestu czterech, dwudziestu dwóch i dziesięciu lat. Obecnie nie. Jestem wytwórcą i producentem magicznych amuletów, prowadzę własny sklep na Pokątnej. Zarobki wahają się od dwustu do trzystu pięćdziesięciu galeonów miesięcznie. Wszystkie moje zobowiązania zostały już uregulowane. Nie, nigdy. Nie, jestem zdrowy, nic mi nie dolega - odpowiadał niemalże równie mechanicznie, co Carter. Dopiero przy ostatnim pytaniu lekko się zawahał, chcąc staranniej dobrać słowa - nie darzyłem go sympatią, lecz mimo to miałem szacunek do lorda Burke'a. Ten incydent... - zastanowił się przez moment - kolejny przebłysk, że być może Edgar mówi prawdę - i już był pewny, że nie należy słowem wspominać o Deirdre - lord Burke wytrącił mnie z równowagi, co nie zmienia faktu, że nie powinienem reagować tak gwałtownie - zakończył spokojnie.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 19:29

- Oczywiście. Ma pan prawo do wysłania jednego listu - odparł od razu na pytanie mężczyzny. To prawo było bardzo ograniczające, ale przecież większość właśnie takich była. W niektórych przypadkach było to niezbyt sprawiedliwe, ale Raiden siedział w tej branży już wystarczająco długo, by nie wiedzieć, że w policji wszystkich traktowano równo i było to najlepsze, co mogło się wydarzyć. Kolejny czysty pergamin pojawił się przed Valhakisem, a unoszące się jak dotąd przy boku Cartera pióro, ruszyło w jego stronę. Jeśli naprawdę wydawał się znudzony to Asterion się mylił. Był zmęczony, jednak praca nigdy go nie nudziła. Wybrał ją sobie z jakiegoś powodu i trzeba było przyznać, że nigdy nie robiłby czegoś, co by go nie satysfakcjonowało. Późna pora też nie wpływała jednak zbyt dobrze na odbiór jego osoby. Cóż. Każdy mógł patrzeć na niego jak chciał - miał jedynie wykonać swoje zadanie i to właśnie zamierzał zrobić. Obserwował z uwagą jak mężczyzna spisywał słowa, a potem sprawdził czy nie ujawniał w liście niczego, co nie powinno opuścić tego pokoju, po czym zapieczętował go i wyszedł na korytarz, by gwizdnąć na ministerialną sowę. Mruknął jej adres, gdy chwyciła kopertę w dziób. Już ona miała wiedzieć jak się wydostać z tej plątaniny korytarzy. Gdy wrócił, oskarżony zaczął odpowiadać sprawnie na pytania. Przypominało to odbijanie piłki - pytanie i zaraz za nim odpowiedź. I tak w kółko, aż do samego końca, gdzie Valhakis się zawahał. - Czyli znał pan Edgara Burke'a wcześniej? Na drodze prywatnej? Prowadzili panowie interesy? - spytał, wciąż nie wiedząc, co wpisać do ostatniej rubryki. Bez tego nie mieli ruszyć dalej. Potrzebował tej relacji, bo stosunek do oskarżającego już znał. Pozostało mu tylko to.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 20:33

Podobała mu się sprawność, z jaką wypełniali formalności, krok po kroku brnąc coraz dalej w stricte nieznany Asterionowi labirynt policyjnych środków. Nie miał pojęcia, chociaż też się nie niepokoił - jak długo będzie trwało przesłuchanie, czy po pogawędce z Carterem zostanie zwolniony, czy może będzie musiał spędzić noc(e?) w areszcie. Dlatego z ulgą też przyjął jego twierdzącą odpowiedź na zadane pytanie i natychmiastowe podsunięcie mu przyborów do pisania. Zawahał się właściwie tylko momentalnie, zatrzymując pióro o cal nad pergaminem. Atrament kapnął na czysty blankiet, rozlał się niewielki kleks, płynnie zmieniony przez Valhakisa na adresata: starannie wykaligrafowane Nemesis Valhakis nie mogło dać nawet cienia wątpliwości, że to właśnie pierworodna córka była tą, o której pomyślał instynktownie. Treść wiadomości była niezwykle lakoniczna; zawiadamiał ją w prostych słowach o zajściu, informował, że jest przesłuchiwany w ministerstwie, że jeszcze nie wie, kiedy wróci. Prosił, by zajęła się siostrami i sklepem, żeby się nie martwiła, zapewniał, że wszystko będzie dobrze, że sobie poradzi, że niedługo spotkają się w domu. Na koniec listu po sekundzie namysłu dodał postscriptum - proszę, powiadom Deirdre. Wybrał córki, nie kochankę, ale mimo wszystko liczył, że wiadomość o aresztowaniu dotrze do jego narzeczonej, jak najszybciej. Dodał zamaszysty podpis, z jakże groteskowym pozdrowieniem (całusy, tata), po czym podał ciasno zapisany arkusz papieru Carterowi. Nawet nie drgnęła mu powieka, gdy mężczyzna sprawdzał treść: był na to przygotowany, a i tak przecież nie napisał niczego niewłaściwego. Odetchnął z ulgą, gdy policjant wysłał sowę, mógł przynajmniej być spokojny o swoje dziewczynki, że nie zdenerwują się, kiedy nie wróci na noc. Uprzedzał je zawsze o takich ewentualnościach, a i tak przeważnie znajdowały go wówczas w sklepie, pogrążonego w pracy. Teraz jednak musiały poradzić sobie same, a Asterion wierzył, że znakomicie sobie poradzą. Ufał Nemesis, ufał Eufrosyne, ufał Danae. Nawet malutkiej Febe, która pod opieką starszych sióstr wykazywała się ogromną dojrzałością.
-Edgar Burke jest bratankiem mojej zmarłej żony - odpowiedział obojętnie, ponieważ przestało to już wzbudzać w nim jakiekolwiek emocje. Mówienie o nim nie przynosiło bólu, chociaż podejrzewał, że gdyby stanął z nim twarzą w twarz, ostudzone nerwy ponownie rozgrzałyby się do czerwoności - Flora zmarła dziesięć lat temu, od tego czasu nie utrzymuję z Burke'ami kontaktów handlowych. Lord Burke nie grał w tej umowie pierwszych skrzypiec, ale kilka miesięcy temu sugerował, że jest skłonny zainwestować w mój sklep. Miałem wówczas nieco długów, lecz odmówiłem, wolałem poradzić sobie z tymi problemami samodzielnie - wyjaśnił.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 20:59

Raidenowi też odpowiadało tempo, jakie narzucili na to przesłuchanie. Nie każde szło tak sprawnie. Nawet niewinne osoby potrafiły dopytywać się o trylion rzeczy. Dlaczego musi wiedzieć ile zarabia? Ile ma dzieci? A czy uszkodzone kolano to ułomność czy wada fizyczna? Miał ochotę czasami urwać takim upierdliwcom głowę. Dlatego brak jakichkolwiek niepożądanych zachowań u Valhakisa były jak najlepiej widziane. Nie tylko oszczędzał sobie niepotrzebnego stresu, a ułatwiał pracę policjantowi. Nie wszyscy mieli szacunek do tej posady, ale kogo to interesowało. Chciał zdobyć zeznania i wrócić do swojej przerwanej pracy. Do cholery... Pieprzony Burke. Musiał składać tę skargę i odrywać go od tych wszystkich zaginięć, morderstw... Spraw, które były ważne. I jeszcze ten list Skinnera, który żądał, by wszystko odbyło się w tempie ekspresowym z raportem ustnym przed końcem tygodnia. Razem z Aspenem mieli ciężko orzech do zgryzienia, bo natura gliniarzy podsuwała im, że chodzi o coś więcej niż jedynie zdanie raportu ze sprawy jakiegoś urażonego paniczka. Cóż... Musieli to załatwić szybko, by dowiedzieć się o co chodziło szefowi. Wydarzenia z ostatnich miesięcy wcale nie wpływały na żadnego z czarodziejów w sposób pozytywny, a to oznaczało tak naprawdę wszystko. Raiden wolał się nie zastanawiać, co czekało go za drzwiami ich przełożonego, dlatego skupił się na tu i teraz. Jak na razie wszystko szło gładko i nie potrzebował żadnych dodatkowych wyjaśnień w kwestii, które zostały poruszone. Odpowiedzi były rzeczowe i konkretne. Tego właśnie oczekiwał po każdym przesłuchaniu, ale wiadomym było, że były to marzenia ściętej głowy. Człowiekowi wszystko można było odebrać, ale nie można było odebrać mu marzeń, prawda? Usłyszał to chyba od jakiejś babuleński Na Brooklynie. Nawet nie wiedziała jak bardzo miała rację... Nie zareagował, czytając list Asteriona do córek. Przecież sam za jakiś czas miał się dowiedzieć jak to jest. Było to w pewnym sensie odpowiednie. Zaraz po tym już spisywał kolejne słowa mężczyzny, gdy uzupełniał swoje relacja z Burke'iem. Nic nie powiedział, bo oskarżony zrobił to przepisowo. Wszystko zostało spisane, co mogło jedynie wywołać ulgę w duszy Cartera. Tak prostego przesłuchania to chyba jeszcze nie miał. Po zebraniu wszystkich danych odłożył pióro, które zaraz jednak znowu się uniosło w górę, czekając na kolejny jego gest. Spojrzał na siedzącego przed nim Asteriona.
- Czy zrozumiał pan treść przedstawionego mu postanowienia o przedstawieniu zarzutów?
Było to kolejne kluczowe pytanie. Tak naprawdę wszystko takie właśnie tam było.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 21:12

Asterion może jedynie delikatnie niepokoił się co do kolei własnego losu - nie bał się skutków, raczej tego zawieszenia w próżni i trwania w oczekiwaniu. Czy trafi do Tower (na jak długo?), czy nałożą  na niego karę finansową, czy będzie musiał oficjalnie przeprosić Edgara. Ten ostatni punkt na liście byłby niewątpliwie najgorszy: Valhakis aż zauważalnie wzdrygnął się, woląc nie dopuszczać do siebie tak przykrej ewentualności. Zniewagi, jakimi ten obdarował Deirdre wciąż pobrzmiewały echem w jego głowie, powodując, że nieświadomie zaciskał pięści ze złości. Obraził jego narzeczoną, jego kobietę, jego ukochaną. Nie miał do tego żadnego, najmniejszego prawa, nawet, jeżeli była to prawda. W tej ciasnej klitce zaczęły nachodzić go wątpliwości, miał za dużo czasu, by po kolei analizować każdą głoskę wysyczaną przez Edgara, jego pewność i upór. Ale wierzył Deirdre, wdzięcznej, skromnej, nieco wstydliwej. Pamiętał przecież doskonale, jak zareagowała na jego odważną pieszczotę podczas kolacji i zrobiło mu się wstyd, jak w ogóle mógł ją podejrzewać? To było przecież niedorzeczne.
A jednak znajdował tyle samo dowodów za i przeciw, już samymi swymi pragnieniami wybielając Deirdre. Wiedział, że po wyjściu natychmiast potrzebuje się z nią zobaczyć, wiedział też, że prawdopodobnie jej o to nie zapyta. Może zrobi to później, na spokojnie, kiedy poczuje się na tyle uspokojony, że roześmieje się wraz z nią z tych irracjonalnych niepokoi.
-Rozumiem, proszę pana - odparł, skinąwszy głową. Wszystko było raczej oczywiste.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 21:28

Nie spodziewał się innej odpowiedzi. Już nie. Nie po tym jak szybko, sprawnie i bez jakichkolwiek wątpliwości rozmawiał z tym mężczyzną. Trzeba było przyznać, że chyba naprawdę ciężko było go wyprowadzić z równowagi. Słysząc o tym, że ktoś poturbował biednego męża Zivy, myślał, że trafi mu się na trzecią salę przesłuchań jakiś narwaniec. Ale najwidoczniej nie miał jedynie nie stawiać oporu podczas zatrzymania, a przez cały czas. Jeśli tak miało dziać się do końca... Czego więcej potrzebować? Może nawet zakończy to posiedzenie przez Aspenem? Wypełni wszystkie dokumenty i zacznie formować z tego początek raportu. Gdy dojdzie do niego Sprout, będą mieli połowę pracy z głowy. A skoro tak... To przekazanie tego raportu jutro pod wieczór Skinnerowi nie będzie już jedynie planami, a rzeczywistością. Dowiedzą się o co naprawdę chodzi ich szefowi, że wzywa ich do siebie. W dodatku było to pierwsze takie wezwanie i jak na razie jedyne wśród funkcjonariuszy czarodziejskiej policji. A wieści szybko się rozchodzą i wszyscy gliniarze już o tym wiedzieli. I zżerała ich ciekawość podobnie jak samych winnych. Po odpowiedzi twierdzącej Carter przeszedł dalej.
- Czy przyznaje się pan do czynu będącego przedmiotem przedstawionych mu zarzutów?
Miał kilka opcji do wyboru. Na przykład przyznać się do całości zarzutów lub do ich części. Mógł zupełnie się nie przyznać. Też była taka możliwość. Raiden nie chciałby, by odmówił odpowiedzi na zadane pytanie. Ostatnim wyjście było nie odpowiadanie na jego pytania, ale udzielenie odpowiedzi wyłącznie na pytania swojego obrońcy. Którego tutaj nie było z racji tego, że mężczyzna go zwyczajnie nie wezwał.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 21:49

Podejrzewał, że zmierzają ku końcowi. Właściwie wszystkie najważniejsze pytania zostały już zadane, udzielił - zgodnie ze swym sumieniem - odpowiedzi wyczerpujących, nie pomijając żadnego szczegółu, może prócz faktu, że Edgar obwiniał go o śmierć Europy. To jednak nie zostało udowodnione, ba, uzdrowiciele potwierdzili, że stało się to przez komplikacje podczas porodu, więc Valhakis powinien być spokojny. Musiał już tylko wyłącznie zgodzić się i potwierdzić formalności: po raz kolejny przytakiwał, odpowiadał, że wie, że pamięta, że zrozumiał. Ten etap stał się odrobinę nużący, bowiem wrócili właściwie do zupełnego początku, kiedy to Raiden informował go o treści zarzutów. Nie zirytował się jednak, nie należał do osób, które łatwo się niecierpliwą. Jeden prawdziwy wybuch gniewu kosztował go naprawdę sporo (areszt i przesłuchanie przez policjanta, a zapewne i późniejsze nadszarpnięcie reputacji jego biznesu), więc kontrolował doskonale szemrzące emocje, nie dając im żadnego ujścia.
-Przyznaję się do pobicia Edgara Burke'a - potwierdził, zupełnie bez emocji, może jedynie z jakimś zalążkiem już schłodniałego gniewu, nadającemu jego greckiemu akcentowi wręcz mroźny ton - zainicjowałem bójkę - dodał, kłócąc się ze sobą w myślach, czy powinien wspomnieć o prowokacji Edgara. To mogło wskazać na okoliczność łagodzącą, ale z drugiej strony... Valhakis okropnie bał się naruszenia dobrego imienia Deirdre, bał się, że podczas śledztwa wyjdzie na jaw coś, co nie powinno nigdy ujrzeć dziennego światła. Burke używał pięknych eufemizmów, niemniej jednak nazwał ją dziwką, czego Asterion nie mógł wybaczyć. Jeszcze chwilę wstrzymywał oddech, po czym pokręcił głową, że to już wszystko. Jeśli trafi za kratki, to przynajmniej z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 21:51

Po uzyskaniu stanowiska podejrzanego w kwestii przyznania się do zarzuconego mu czynu Raidenowi zostało naprawdę niewiele pracy. Obserwował przez chwilę mężczyznę z uwagą jakby próbował doszukać się pewnego haczyka, ale nie znalazł tam nic co by mogło o tym świadczyć. Po raz kolejny pouczył go zgodnie z procedurami, że ma prawo składać wyjaśnienia, bądź odmówić ich składania oraz, że ma prawo do udzielania bądź odmowy udzielania odpowiedzi na zadawane mu pytania. Przebieg dalszego przesłuchania zależał od jego stanowiska. Jeśli bowiem zamierzał odmówić składania wyjaśnień i udzielania odpowiedzi na pytania przesłuchanie miało zostać zakończone podpisaniem przez niego protokołu przesłuchania. Nie zamierzał jednak zbyt łatwo się poddawać i wierzył w to, że mężczyzna podejmie właściwą decyzję, która zaowocuje dalszą rozmową. Cóż... Raiden przecież właśnie prosił go o przyznanie się do winy, ale trzeba było być głupcem, by zawrócić z ustalonej ścieżki w tym momencie. Zresztą narobiłby sobie tym jedynie kolejnych kłopotów, a pobyt w Tower of London na pewno przesunąłby się o kolejne kilka dni. ile? Trudno było powiedzieć. Na razie do orzeczenia wyroku musiał pozostać pod nadzorem w zamknięciu. Jeśli jutro Skinner zamierzał go rozgrzeszyć lub właśnie podjąć decyzję a propos wyroku - mężczyzna mógł wyjść na wolność lub pozostać w magicznym więzieniu tyle, ile mu zostało podane. Mało kiedy zdarzały się bójki ze szlachcicami i Carterowi trudno było powiedzieć cokolwiek na ten temat. Jak wpływy rodziny Burke miały odbić się na wyroku mężczyzny? I najważniejsza kwestia - co było powodem tego całego zamieszania? A jeśli o to chodziło po chęci współpracy, starczyło jeszcze kilka pytań. Dalsze przesłuchanie, jeśli zamierzał odpowiadać na jego pytanie, składać się miało z wyjaśnień spontanicznych oraz pytań zadawanych przez niego. Asterion mógł od razu zacząć opisywać całe wydarzenie w luźnej wypowiedzi. Cierpliwości... Naprawdę było niedaleko.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   12.02.17 22:01

Asterion ponownie kiwnął głową: będzie składał wyjaśnienia. Wydawało mu się, że powiedział już wszystko, co było istotne, nie zamierzał sprzedawać Carterowi bajeczek, które mogłyby go wybielić, a podkopać ocenę Edgara. Doskonale wiedział, jak przedstawia się sytuacja, chociaż sam przecież też nosił na ciele pamiątki po ciosach Burke'a. Jedno oko nadal było brzydko spuchnięte, policzek odbarwił się niezdrowym krwiakiem, skroń, w którą dostał zdecydowanie najmocniej była świeżo zasklepiona przez znajomego uzdrowiciela. Wiedział oczywiście, że te ślady zostaną potraktowane jako dowody obrony własnej, obrony koniecznej - i tak też było, bo żaden z nich nie potraktował drugiego tak brutalnie, by perfidnie pokopać leżącego. Asterion przypuszczał, że... Burke może i byłby do tego zdolny, ale on nie potrafiłby zrobić czegoś takiego, nawet w tak specjalnych okolicznościach.
Zastanowił się, na jakie pytania przyjdzie mu odpowiadać, jakie szczegóły przypominać, czy uda się obejść przesłuchanie, bez najmniejszej wzmianki o Deirdre, uporczywie wibrującej w jego myślach. Miał szczerą nadzieję, że to się uda, do tej pory lawirował całkiem nieźle, nie tając niczego, a wydobywając właściwy i prawdziwy sens z każdej odpowiedzi.
-Mogę zapalić? - spytał, przerywając chwilową ciszę. Cygara uspokajały, wolał je niż wystygłą już kawę, choć obracał kubek w dłoniach od dobrej półgodziny, wysączywszy ledwie łyka lury.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   13.02.17 16:41

- Nie zamknę pana za to - odpowiedział bez problemu Raiden, chociaż sam miał awersję do papierosów, cygar, fajek. Czegokolwiek. Musiał przyznać, że w ich rodzinie chyba nikt nie poddawał się podobnym... Przyjemnościom. Asterion i tak miał wyjątkowo nieciekawą sytuację, ale nie można było mu odmówić chwili z nałogiem. Podejrzany zadeklarował chęć złożenia wyjaśnień, co oznaczało że dalsze przesłuchanie przebiegnie według dwóch najważniejszych etapów, o których myślał wcześniej. Był to dobry sposób na prowadzenie przesłuchania. Valhakis w każdej chwili przesłuchania oświadczyć, że nie będzie składał dalszych wyjaśnień i udzielał odpowiedzi na pytania. Carter domyślał się jednak, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Drgnął, a pióro od razu się ożywiło jakby wiedziało, że coś nadchodzi. Z uwagą czekało na każde słowo policjanta. Nie uniosło się jeszcze. Carter potrzebował teraz czegoś zupełnie innego - słów, które miały mu uzmysłowić co się tam wydarzyło. Nie ciekawiło go to, jednak cholernie potrzebował tego do roboty. Więc bardzo chciał wyjść stąd najszybciej jak się dało ze spisanym i podpisanym zeznaniem.
- Proszę opowiedzieć o wydarzeniu, które nas tu sprowadziło. Krok po kroku. Wszystkie elementy są ważne - powiedział, a gdy urwał, pióro zawisło w powietrzu przy pergaminie, czekając na relacje Asteriona. Dopiero po chwili Raiden podniósł spojrzenie na mężczyznę naprzeciwko. Odłożył podpisane przez niego papiery na bok, wyprostował się i położył splecione dłonie na stole. Koniec dokumentacji i czas było przejść do sedna.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trzecia sala przesłuchań   13.02.17 17:46

Kącik ust mężczyzny ledwie zauważalnie drgnął, ale był wdzięczny za to pozwolenie. Wyjął zza pazuchy srebrną cygarnicę, prosząc jeszcze o jedną drobną przysługę: nie miał przy sobie różdżki, więc naturalnie nie mógł samodzielnie przypalić drogiego papierosa. Skinął głową w podzięce, gdy końcówka cygara rozżarzyła się ogniem; nie próbował sztuczek, nie stanowiło to żadnego wybiegu, aby oszukać Cartera. Miałby uciekać? Dość zabawne, biorąc pod uwagę fakt, że nie zakładał życia zbiega poza granicami Wielkiej Brytanii. Miał tu córki oraz swoją miłość.
-Za to nie - odparł nieco kpiąco, wypuszczając kłąb dymu i od razu czując się nieco lepiej. Ciemnoszara, nieco gryząca smuga uspokajała, chociaż Asterion począł wątpić, czy to nie aby efekt placebo, wiele właśnie na to wskazywało.
Zdanie sprawozdania z miejsca zdarzenia nie było poleceniem bynajmniej dziwnym, czy nieoczekiwanym, jednakowoż Valhakis poczuł nieprzyjemny dreszcz. Nie wolno mu pominąć niczego - wiedział jednak, że w tym momencie będzie musiał minąć się z prawdą. Delikatnie, nieznacznie, właściwie, zmieniając tylko pewne okoliczności. Albo... nie podawać po prostu żadnych danych osobowych? Technicznie z Deirdre nic go nie łączyło, bo przecież zaręczyny stanowiły wyłącznie umowę między nimi. Dwójką zakochanych w sobie ludzi, nie mających przed sobą żadnych tajemnic.
-Dwudziestego pierwszego kwietnia w okolicach późnego popołudnia szykowałem się do zamknięcia sklepu. Nieco wcześniej niż zazwyczaj, miałem w planach spotkanie - zaczął, marszcząc lekko czoło, aby przypomnieć sobie jak najdokładniej fakty - wtedy w moim zakładzie pojawił się lord Burke. Poinformowałem go, możliwie najuprzejmiej, że właśnie kończę pracę, aczkolwiek Edgar był dociekliwy i nie przejawiał chęci opuszczenia mego sklepu. Chciałem, żeby jak najszybciej się wyniósł, więc odpowiedziałem na jego pytanie, miałem spotkać się z... - Valhakis urwał, możliwie szybko konstruując możliwe wersje zdarzeń, w jakich nie byłby tak mocno związany z Deirdre. W jakiej jej tożsamość nie byłaby ważna - kochanką. Lord Burke stwierdził, że ją zna i powiedział, że jest towarem z najwyższej półki w Wenus. Wtedy go uderzyłem. Nie wiedziałem o i nie interesuje mnie, czy faktycznie tak jest - podkreślił, odkładając na pół wypalone cygaro i patrząc wprost w oczy Cartera - uważam jednak, że każdemu należy się szacunek, zwłaszcza kobietom. Edgar świadomie mnie sprowokował, lecz nie wykluczam własnej winy - dodał, przygryzając wargi spierzchnięte od gorzkiego dymu cygara.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
 

Trzecia sala przesłuchań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Sala przesłuchań
» Sala przesłuchań
» Sala przesłuchań #2
» Sala przesłuchań
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17