Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Budynek zarządu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Budynek zarządu   05.03.17 22:44

Budynek zarządu

Niedaleko wejścia do rezerwatu znajduje się siedziba zarządu, w której przebywa większość pracowników rezerwatu. Panny mają tu miejsce do odpoczynku podczas pracy, ale w głównej mierze znajdują się tu gabinety zarządu, w których podejmowane są wszystkie decyzje dotyczące rozwoju tego miejsca. To w gabinecie głównego zarządcy przyjmowani są wszyscy najważniejsi goście, na przykład ci z Ministerstwa. Aby tu się dostać można przejść przez teren rezerwatu lub skorzystać z sieci Fiuu. Z okien budynku rozchodzi się widok na okoliczne lasy oraz na pobliskie, mniejsze budynki gospodarcze.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Budynek zarządu   07.04.17 18:08

Nowe obowiązki w pracy były niezwykle wciągające. Oddawałam im się w całości, traktując wszystkie swoje zadania jako bardzo dobrą naukę i możliwość zdobywania doświadczenia. Jeszcze niedawno miałam ogromne wątpliwości, czy moja chęć zdobywania wiedzy nie jest nieodpowiednia dla młodej damy, teraz jednak, po rozmowie z kilkoma osobami, w tym z ukochanym kuzynem Tristanem, moje myśli się uporządkowały, a ja przestałam martwić się, że zlecone mi obowiązki są nieodpowiednie dla mojej osoby. Uwieżyłam, że nikt z głównego zarządu nie chciał zrzucać na mnie zbyt dużo, a ojciec pomimo wcześniejszych oporów wszystko doskonale wiedział, a cały proces mojego awansu był wcześniej ustalony i uzgodniony. Razem z Parkinsonami byliśmy z pewnym sensie rodziną, na pewno nie chcieliby dla mnie niczego złego, a ja ze swoją wiedzą i doświadczeniem jakie już udało mi się zebrać mogłam im się przydać. A jeśli moje umiejętności miały być w jakiś sposób wykorzystane, to jedyne co mogłam, to jedynie niezwykle się cieszyć i starać się, aby nikogo nie zawieść swoim zachowaniem. Dlatego zawsze gdy miałam pojawić się w pracy stawiałam się punktualnie, nigdy żadne zadanie nie zostało wykonane z opóźnieniem, nigdy nie wyszłam wcześniej, mimo że miałam taką możliwość i nikt nie zakazywał mi opuszczać miejsca mojej pracy. Jednakże, brałam wszystkie swoje nowe obowiązki, nawet jeśli nie były one zbyt trudne i wymagające, bardzo na poważnie i nie chciałam niczego opóźniać czy wykonywać źle tylko ze względu na swoje lenistwo.
Dzisiejszego dnia również pojawiłam się punktualnie, korzystając z sieci Fiuu pojawiłam się w głównym budynku i ruszyłam w stronę swojego gabinetu. Może nie było to największe pomieszczenie w całym skrzydle, gdzie znajdowały się pomieszczenia zarządu, ale był moim własnym, gdzie mogłam spokojnie pracować bez żadnych problemów. Idąc, stukot moich butów roznosił się po całym korytarzu, witałam wszystkich uprzejmie, dygając nisko przed wyżej postawionymi ode mnie lady i lordami. Nie były tu zatrudnione nieodpowiednie osoby, dlatego nie musiałam obawiać, otaczały mnie tylko najbardziej zaufane osoby. W końcu nie zawsze wszystko mogłam zrobić sama, nie wszędzie mogłam pójść, nie wszystkie pomieszczenia mogłam odwiedzić wykonując swoje zlecenia, potrzebowałam więc osób, które mogłyby zrobić to za mnie. Miałam więc do dyspozycji pulę osób, którym mogłam zlecić jakieś zadanie. A ja potem tylko zbierałam informacje, przygotowywałam raporty i podczas posiedzeń mogłam dzięki temu wrzucić do rozmowy swoje trzy grosze, które były wykorzystywane lub nie, w zależności od decyzji zarządu. Ale jeśli moje słowa były wysłuchane, a propozycje wprowadzone w życie, to bardzo się cieszyłam. Nie działo się to zbyt często, konserwatywni mężczyźni, mimo że sami zaproponowali mi tę pozycję, nie zawsze chcieli słuchać swój kobiety. Czasem jednak udawało mi się przekonać ich do swoich racji, oczywiście niezwykle grzecznie i z szacunkiem. Czasami się przydawałam i byłam pewna, że z biegiem czasu, gdy lepiej poznają moje umiejętności i zaufają w większym stopniu, to będę częściej wysłuchiwana. A przynajmniej taką miałam nadzieję.
Dzisiejszy dzień nie wyróżniał się zanadto od innych, po wejściu do mojego pomieszczenia, w którym mogłam popracować, na biurku leżał stos dokumentów, które powinnam dzisiaj przejrzeć. Szybko zabrałam się do pracy, stawiając sobie obok herbatkę i rozpoczynając przeglądanie dokumentów.
Pierwsza ich część dotyczyła możliwości rozwojowych rezerwatu. Ostatnimi czasy brakowało miejsca na nowe jednorożce. Ze względu na mugolską działalność, te, które żyły na wolności były zagrożone i coraz częściej prowadzone były akcje, mające na celu przeniesienie ich w bezpieczne miejsce. Oczywiście, najbezpieczniej byłoby im u nas, rezerwat Parkinsonów miał bardzo dobrze wykształconą kadrę, pieniądze, ochronę i pozycję, która niezaprzeczalnie dawała im prawo do nazywania się największym i najlepszym rezerwatem jednorożców. Jednak, im więcej tych pięknych i magicznych zwierząt do nas trafiało, tym bardziej zaczynało brakować miejsca. Przecież musieliśmy też myśleć o wygodzie zwierząt, na jednym terenie nie mogło przebywać zbyt wielu osobników, jednorożce bowiem nie tworzyły zbyt dużych stad, tak prawdę mówiąc, to częściej można było spotkać je w samotności. Chyba, że były to matki ze źrebakami. Więc powoli zaczynało brakować miejsca, a zarząd musiał pomyśleć o powiększeniu swoich terenów. I ja miałam zamiar się tym zająć, sprawdzić, czy przylegają tu jakieś miejsca, które mogliśmy przejąć, czy spełniały one oczywiście wymagania do tego, aby stać się rezerwatem dla zwierząt. Oraz, czy nie znajdowały się zbyt blisko mugoli, którzy przez swoje nieodpowiednie zachowanie mogliby im zaszkodzić. A jeśli nie znalazłoby się takich terenów, które mogłyby zostać włączone w rezerwat, to trzeba było pomyśleć o założeniu kolejnych, mniejszych, porozrzucanych po całej anglii. Byłam pewna, że dzięki współpracy czarodziei byłaby możliwość zajęcia się tą kwestią. Tylko czy w aktualnej sytuacji, gdy wszyscy byli zajęci raczej zmianami jakie zachodziły w czarodziejskim, a dokładnie w szlacheckim społeczeństwie, byli w stanie spojrzeć na inne stworzenia i zająć się również ich problemami. Dla mnie bezpieczeństwo jednorożców, oraz dla całego rezerwatu, było najważniejsze, ale czy dla innych również? Czy zwykli urzędnicy, o ile nie postawi się ich przed lordem Parkinson lub szefem biura magicznych stworzeń, byli w stanie dostrzec także cierpienie innych? Bo według mnie zwierzęta te niezwykle mocno cierpiały przez głupotę mugoli. Ale na głupotę się nic nie poradzi, można ją ewentualnie wytępić, ale tego nie powinnam mówić.
Przeglądając dokumenty z ulgą dostrzegłam, że była możliwość rozwoju rezerwatu. Dookoła znajdowało się jeszcze trochę niezagospodarowanych terenów, a jeśli się je odpowiednio przygotuje, zabezpieczy przed mugolami i czarodziejami, którzy byli łasi na życie magicznych istot, będzie całkiem dobrze i przynajmniej na jakiś czas zapewni to odpowiedni byt stworzeniom, które znajdowały się pod naszą opieką. Nie zmieniało to jednak faktu, że nad powstaniem nowego rezerwatu trzeba będzie bardzo poważnie porozmawiać, poszukać na nie środków, poszukać pracowników i wszystko przygotować. To jednak nie było już moją działką, którą powinnam się zajmować. Aczkolwiek swoje typy na odpowiednie miejsca miałam i gdy tylko nadejdzie odpowiednia pora, to podzielę się tym ze swoimi przełożonymi.
Druga część dokumentów była już moimi własnymi notatkami, spostrzeżeniami jakie sama czyniłam, aby móc dyskutować na temat rozwoju rezerwatu. Ale nie takim rozwoju o jakim wspominałam przed chwilą, w kwestii poszerzenia obszaru należącego do Parkinsonów, a raczej polepszeniu działania samej instytucji. Starałam się wybadać to, czego brakowało, co nie działało zbyt dobrze, a mogłoby zostać poprawione. To, nad czym zarząd mógł się pochylić podczas rozdzielania pieniędzy według potrzeb. Musiałam to wszystko wiedzieć, w końcu gdybym została zapytana o zdanie, wypadałoby, abym miała jakąś wiedzę na ten temat. Oczywiście, nie było tak, że na pewno zostanę o to zapytana, ani że ktoś będzie chciał słuchać mojego zdania na temat dysponowania pieniędzmi, nie łudziłam się. Jednak, zawsze można było szepnąć słówko tu, szepnąć słówko tam, zwrócić uwagę na to, że nad tą daną sprawą należy się pochylić. Świeże oko i nowe spojrzenie na sytuację, w tym przypadku sytuację rezerwatu, zawsze było przydatne. Dlatego też dostałam awans, dlatego też się rozwijałam.
Z każdym dniem zdobywałam nowe doświadczenie, uczyłam się tego jak działa zarząd, czym się zajmuje i na co powinien zwracać uwagę. Czasami to, co mi wydawało się istotne, nie było istotne z punktu widzenia właściciela danego miejsca, uczyłam się więc rozróżniać co powinno być dla mnie priorytetem, a czym mogłam zająć się później. Pierwsze czego się nauczyłam to to, że powinno podążać się za potrzebami zwierząt i to ich dobrem się kierować.
- Panienko Yaxley? - usłyszałam głos, odciągając mnie od przeglądania dokumentacji. - Lord Parkinson prosi panienkę do swojego gabinetu.
Uśmiechnęłam się do tej miłej panienki, a następnie ruszyłam pewnie w stronę jego gabinetu. Być może dzisiejszego dnia zostanę wysłuchana, a moje zdanie i spostrzeżenia, zostaną wzięte pod uwagę i wykorzystane. Byłam z tego powodu niezwykle szczęśliwa.




Wake from the dreamsSomeday, you and I
I hope we can build a future together
You’re more than enough for me

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Budynek zarządu   05.08.17 21:42

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Szaleństwo związane z magicznymi anomaliami nie ominęło rezerwatu jednorożców w Gloucestershire. Tereny, na których przy odrobinie szczęścia można było ujrzeć z daleka piękne białe jak śnieg rumaki wydawały się zupełnie opustoszałe. Niezwykłe magiczne stworzenia pochowały się przed ludźmi, a przede wszystkim przed jednym osobnikiem, na którego niestabilna magia zadziałała bardzo niekorzystnie. Gdyby nie owe miejsce i świadomość, że mogą w nim przebywać jedynie jednorożce, nikt nie śmiałby stwierdzić, że istota, która przechadzała się polaną, strasząc swoich pobratymców jest jednym z nich. Był o wiele większy od reszty, jego sierść była dłuższa, pokryta wielobarwnymi plamami — mienił się w blasku słońca niczym tęcza. Przednie kopyta zastąpiły lwie łapy, szyja stopniowo traciła sierść na korzyść twardych łusek, przeobrażając końską głowę w smoczy pysk. I tak samo jak te majestatyczne gady potrafił ziać ogniem, a raczek kaszlał, przypadkowo uwalniając płomienne kule z gardła, niszcząc wszystko dookoła.

Etap I

Płochliwe jednorożce uciekały z polany, na której samotnie tkwiła ofiara magicznych anomalii. Ponieważ stworzenie nie było ani smokiem, ani lwem, ani koniem w pełni, nie potrafiło panować nad sobą i swoimi umiejętnościami, stanowiąc zagrożenie dla siebie i otoczenia. Jedyną możliwością na złagodzenie nerwowej sytuacji w rezerwacie i przywrócenie harmonii była próba cofnięcia nieudanej, samoistnej transmutacji.

Wymaganie: Poprawnie rzucone Reparifarge.

Porażka odbierze czarodziejowi 35 punktów żywotności za sprawką wystraszonego stworzenia, które nie panując nad efektami transmutacji, zamiast rzucić się do ucieczki, kichnęło, wypluwając z siebie parzącą kulę ognia.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 150, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy 0, a razy ½. W przypadku liczb nieparzystych wynik zaokrągla się do góry.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III
Na polanie, na której zwykle można było ujrzeć piękne jednorożce, w wyniku rozładowania magii powstały uskoki w ziemi, które przykrywała wysoka trawa i gąszcz zarośli na jej obrzeżach. Niektóre z nich były dość wyraźne, a pod nimi, na wilgotnej glebie panował raj dla magicznego robactwa, na które silne oddziaływała niestabilna siła — ich zachowanie mocno odbiegało od normalnego.

Wymaganie: ST dostrzeżenia uskoku wynosi 60. Do rzutu należy doliczyć bonus biegłości spostrzegawczość.

Nie zauważenie wysokiego uskoku doprowadzi czarodzieja do bolesnego upadku, przy którym czarodziej nie tylko dozna bolesnego złamania ręki wiodącej, lecz także przykrego pogryzienia przez plądrujące teren robactwo, tracąc przez to 90 punktów żywotności.
Aby naprawienie magii mogło zakończyć się sukcesem, przynajmniej jeden z czarodziejów musi być zdolny do czarowania.



Powrót do góry Go down
 

Budynek zarządu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bank Gringotta
» Strzelnica policyjna
» Rozwalony budynek
» Zarządca Fairy Hills

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia :: Gloucestershire :: Rezerwat jednorożców-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17