Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Louvel Rowle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Louvel Rowle
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4459-louvel-rowle http://www.morsmordre.net/t4472-poczta-louvela#95528 http://www.morsmordre.net/t4471-lou#95512 http://www.morsmordre.net/f262-cheshire-lyme-park http://www.morsmordre.net/t4474-louvel-rowle#95532
łącznik z duchami w MM
33
Szlachetna
Wdowiec
Death is not the end.
10
20
0
0
0
5
3
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Louvel Rowle   07.03.17 12:56


Louvel Torin Rowle

Data urodzenia: 20.01.1923
Nazwisko matki: Black
Miejsce zamieszkania: Lyme Park w Cheshire
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogaty
Zawód: Urzędnik Wydziału Duchów Ministerstwa Magii - łącznik z duchami
Wzrost: 180 cm
Waga: 81 kg
Kolor włosów: ciemnobrązowy
Kolor oczu: orzechowy
Znaki szczególne: Umięśniona budowa ciała, śniada cera, dłuższe włosy i broda.


Życie to nieustający system kar oraz nagród. Nagrodą dla Damoclesa, za… swoje istnienie, miała być zapierająca dech w piersiach, młoda lady Black. Druga córka Siriusa, siostra Arcturusa, Lycoris oraz Regulusa Blacków, dystyngowana dama. Oddaniem swojej ręki przypieczętowująca sojusz zawarty między rodzinami, polegający na wspólnych interesach. Bogactwie lasów Cheshire, wiedzy z zakresu leczenia Blacków oraz ich wpływów w Ministerstwie Magii, a także wzajemnej, uzupełniającej się pomocy w wielu aspektach magicznego żywota. Lord Rowle długo puszył się zyskaniem tak cennego skarbu szlachetnego, starożytnego rodu. Lynx w nagrodę za swoje istnienie, otrzymała po swojej prababce dar jasnowidzenia.
Louvel nie pamięta swojej matki cicho przechadzającej się po zamku Beeston. Pamięta gryzący dym wywołujący u niej wizje - kadzidło z palonych kości człowieczych, szczątek owadów oraz mieszanki ziół, której nigdy nie zidentyfikował. Przepowiadała ona przyszłość w formie przyjacielskiej przysługi paniom z dobrych domów. Część z nich przychodziła do lady Rowle z ciekawości, jak gdyby oglądały niezwykły okaz za szybą, część - znacznie mniejsza - stosowała się czasem do jej porad. Zawsze celnych, chociaż nie zawsze docenianych.
Żeby nagrodzić jej trud w powiciu trójki dzieci, w tym dwóch dziedziców, Damocles ł a s k a w i e pozwolił jej uczęszczać na kurs alchemiczny, mający polepszyć jej widzenie trzecim okiem. Nie wnikał w jej prywatny czas dopóki nie ośmieszała go przed innymi. Magia wróżenia nie była jego ulubioną, lecz przynajmniej je nie ignorował, pozwalając jej po prostu być.
On miał wielkie, niespełnione ambicje, które zabierały mu prawie całą uwagę. Starał się piąć do góry po chybotliwej drabinie społecznego szacunku, być może w przyszłości zastępując samego Salazara Rowle. Z nieukrywaną zapalczywością dążył do spłodzenia synów, co miało świadczyć o jego wartości oraz obowiązkowości. Kiedy ci pojawili się na świecie, pragnął uczynić wszystko, byleby tylko stali się godni jego idealności. Jedyną córkę z oczywistych względów zawsze pomijał, przekazując jedynie solidne instrukcje guwernantkom odnoszące się do wychowania młodej szlachcianki. Miał z nią kontakt jedynie podczas sporadycznych, wspólnych posiłków, a i wtedy dziewczynka nie odzywała się prawie wcale. Co Damocles odbierał jako odpowiednio wpojony szacunek względem rodziców oraz znajomość swojego miejsca w świecie - nie jako wycofanie lub problemy z samą sobą.
Wszakże córka była dla niego niezasłużoną karą. Dla Lynx stanowiła kolejną nagrodę od życia. Doceniła ją bardziej w momencie ujawnienia się nie tylko magicznych zdolności, lecz również umiejętności widzenia przyszłości. Bardzo chciała jej pomóc okiełznać ten wspaniały dar, jednakże mąż kategorycznie sprzeciwiał się ckliwości kobiecej ręki. Dziewczynkę pozostawił samą sobie, angażując się jedynie w wychowanie synów, do których zresztą też żony nie dopuszczał. Zasiewając w niej okrutne ziarno nienawiści do własnego małżonka.



To właśnie dlatego Louvel nie pamięta swojej matki - nie z czasów dzieciństwa. Niekiedy czuł ten okropny smród kadzideł, niekiedy kojarzą mu się puste oczy Lynx podczas jednej z wizji - tylko tyle. Dziecięce lata upływały mu pod znakiem sprostania oczekiwaniom ojca oraz dorównania bratu. Chłopcy od zawsze znacząco się od siebie różnili, wzajemnie się dopełniając. Magnus odziedziczył więcej wyrazistej urody matki, podczas gdy jego młodszy brat wydawał się płowieć w słońcu genów lorda Rowle. Byli dobrzy z różnych dziedzin - starszy z rodzeństwa zawsze miał dryg do muzyki, prozy oraz ścisłej analizy otoczenia; młodszy zaś był ponadprzeciętnie wygadany oraz lepiej kłamał, ciągnęło go do jeździectwa i wchłaniania podstawowej wiedzy. Zawsze ciekawski, niespokojny. Jego musiało być na wierzchu, do każdej dyskusji wtrącał swoje trzy knuty, wdawał się w mniej lub bardziej uzasadnioną polemikę nawet ze służbą. Damoclesowi działał na nerwy - wolałby przecież, żeby jego syn był bardziej zdystansowany, pokorny oraz ułożony. Pod kątem wiedzy nie mógł mu niczego zarzucić, poglądy również posiadał nienaganne, tylko te dyskusje… często prowadzące donikąd. Jakby tego było mało, to Louvel potrafił porozumiewać się z kotami, których nigdy nie brakowało wokół zamku Beeston. Ojciec wymierzał mu zatem różne kary chcąc utemperować jego gadatliwość, lecz Lou wykazywał się nadzwyczajną odpornością na podobne praktyki. Zwyczajnie odczuwał ogromną potrzebę mówienia, dzielenia się ze wszystkimi swoimi spostrzeżeniami oraz zrozumienia zaistniałych faktów przez dokładne wyjaśnienia. Nie wierzył w aksjomaty jednocześnie uznając zwierzchnictwo starszych osób nad sobą. Tak naprawdę poza nadmierną ciekawością oraz elokwencją był przeciętnym, młodym lordem. Z chęcią uczestniczył w polowaniach, zgrabnie dosiadał konie, dzielnie walczył podczas szermierczych pojedynków.
Nade wszystko ukochując wypady do pobliskich lasów w celu rozmowy z duchami. Zdarzało mu się wymykać spod mało czujnych oczu opiekunów wprost w gęstwinę Cheshire. Nigdy nie bał się spotkanych tam niematerialnych bytów - a te widywał różne. Czasem przyjazne względem małego chłopca, zdarzały się jednak postaci gburów oraz okrutników, którzy nie omieszkaliby wygnać go ze swoich ziem gdyby nie nazywał się Rowle. Jedyne, czego w nich nie lubił to panującego wokół przezroczystych ciałek cierpkiego chłodu wywołującego nieprzyjemne dreszcze. Ustąpiły one dopiero z czasem, w miarę upływu lat. Do dziś pamięta dysputy z purpurowym, złośliwym poltergeistem, niekwestionowanym królem tych terenów; tak mocno żałując, że jako dziecku ukazywał się on znacznie częściej niż teraz. To była niezaprzeczalna skarbnica wiedzy historycznej. Wtedy młody Lou zasmakował jej po raz pierwszy interesując się tą dziedziną magii mocniej niż innymi.



Czasy ojcowskiego reżimu dobiegły końca w styczniu roku trzydziestego czwartego, kiedy Louvel otrzymał list. Nie z Hogwartu, jak większość angielskiej arystokracji, nawet nie z Beauxbatons, do którego uczęszczała jej mniejszość. Damocles wymarzył sobie surowe, twarde wychowanie z dala od domu. Na pierwszy ogień poszedł Magnus - to on był jedynym źródłem wiedzy na temat Durmstrangu młodszego brata. Z tego co pisał… Rowle posiadał mieszane uczucia względem tej placówki. Z jednej strony cieszył się na myśl opuszczenia ojcowskiej twierdzy, z drugiej doskonale wiedział, że kieruje się z deszczu pod rynnę. Dyscyplina nie była tym, czego w tamtym okresie swojego życia pragnął. Z perspektywy czasu docenił decyzję rodzica, wtedy jednak miał o to do niego żal. Wcale nie chciał wyjeżdżać do mroźnej krainy, mówić w tym dziwnym, niespójnym języku, którego się uczyli na równi z angielskim, nie chciał poznać smaku czarnomagicznej klątwy na swoim ciele. Nigdy niezapytany o zdanie wyjechał tam jesienią tego samego roku, już w trakcie podróży tęskniąc za Cheshire oraz swoimi ulubionymi zajęciami.
W Durmstrangu nie było duchów. Tylko chłód, do którego Lou się przyzwyczaił przebywając z poltergeistami. Mury budynku straszyły ponurością oraz surowością - znów nic, do czego nie był przyzwyczajony. Wbrew swoim początkowym obawom bardzo szybko zaadaptował się do nowej rzeczywistości. Niesamowicie podobał mu się brak szlam oraz ścisła hierarchia szkolna zakładająca za kryterium czystość krwi. Konserwatywna, hermetyczna oraz egocentryczna grupka angielskiej arystokracji podwyższała morale oraz karmiła rozbuchane ego. Na samym szczycie czuł się rewelacyjnie - do tego stopnia, że wcale nie chciał wracać na wakacje czy święta do domu. Niestety musiał.
Pilnie chłonął wiedzę przekazywaną przez nauczycieli, trochę rywalizując z własnym bratem. Na szczęście tylko trochę, ponieważ dzieliły ich zainteresowania. Magnus bardzo mocno wkręcił się w czarną magię, Louvel odnalazł przyjemność w dziedzinie zaklęć i uroków. Miał całkiem niezły refleks, dlatego kwestią czasu było zapisanie się do klubu pojedynków. Nie interesował się natomiast Quidditchem czy innymi miotlarskimi sportami uznając je za stratę czasu oraz energii. Wykorzystywał ją na zdobywanie wiedzy oraz kontaktów posikując się rzecz jasna tylko osobami znajdującymi się na samej górze.
Tymi niższymi gardził traktując jak powietrze. Niestety jednego z nich nie mógł tak potraktować - półkrwi, wychudzony okularnik stanowił niestety całkiem mocnego przeciwnika w batalii na wiedzę podczas szkolnych zajęć. Często się ścierali z Louvelem na forum wszystkich uczniów oraz na oczach nauczyciela prowadzącego. Rowle starał się go najczęściej przegadać - nawet jeśli nie miał pojęcia o danym temacie. Czasem ta sztuczka działała, częściej jednak to tamtemu profesor przyznawał punkty. Co było ujmą na honorze oraz ambicji młodego arystokraty, który jeszcze intensywniej przysiadł zarówno do teorii jak i praktyki różnych dziedzin magii. Na testach mógł się pochwalić wspaniałymi wynikami z Zaklęć, OPCM oraz historii magii - a poza tematem również czarnej magii, której nikt nie odważył się skierować przeciwko niemu. Jeszcze długo po szkole taplał się w gęstwinie swojej ujmy, nie potrafiąc pojąć dlaczego do tego jednego człowieka oprócz silnej niechęci odczuwał coś na kształt szacunku. Oczywiście nie był głupi i nie był samobójcą - tę informację zostawił wyłącznie dla siebie.
Jak jeszcze był w szkole, dowiedział się od brata co ich ojciec znów nawyrabiał. Damocles dowiedziawszy się o romansie Magnusa z nauczycielką gry na wiolonczeli oraz jej ciąży, kazał synowi patrzeć, jak sam podaje kobiecie eliksir Rue - wiadomo w jakim celu. Zabicie dziecka - z nieukrywaną premedytacją oraz satysfakcją -
własnego syna na jego oczach było dramatem, który trudno było przełknąć nawet Rowle'owi. To był ciężki okres dla ich obu, ponieważ Louvel bardzo starał się wtedy wspierać swoją rodzinę - jeszcze bardziej natomiast oddalając się od apodyktycznego starca z każdym dniem stającego się żywym posągiem. Nie reprezentował sobą nic, dlatego oprócz szacunku na pokaz nie otrzymywał od młodszego syna niczego więcej.



Po ukończeniu magicznej edukacji powrócił na stałe do Cheshire. Zadebiutował na swoim pierwszym sabacie, podczas którego po raz pierwszy przekonał się o sile słowa. W kilkanaście minut otoczył się kilkoma szlachciankami chętnie słuchającymi jego opowieści oraz wywodów na różne tematy, których wtedy w swojej młodzieńczej naiwności nie obawiał się poruszać. Większość z nich i tak nie rozumiała jego słów, za to wszystkie uśmiechały się pięknie - najprawdopodobniej mając nadzieję na wzbudzenie w nim zainteresowania. Niestety żadnej się to nie udało. Swoją boginię dostrzegł na przeciwległym końcu sali - dwa lata później - na kolejnej tego typu uroczystości. Gust prawdziwie dystyngowanych panien wyrazie odziedziczył po ojcu. Cały wieczór podziwiał porcelanową skórę Amaryllis Malfoy, subtelnie wystającą spod spowitej bielą sukni. Wyglądała absolutnie zjawiskowo na tle jednakowych, wyglądających mało inteligentnie panien krążących po włościach lady Nott. W jej jasnych oczach odbijało się prawdziwe zrozumienie rzeczy, a mleczne włosy odznaczały się wśród reszty towarzystwa. Pomimo odwagi oraz silnego poczucia chęci otrzymania wszystkiego, czego tylko zapragnie, podszedł do niej dopiero na sam koniec - porywając ją do ostatniego tańca. Co śmieszniejsze - w ogóle go nie polubiła uważając za aroganckiego narcyza. Louvel nie przejął się podobnymi docinkami, i tak nie miała wpływu na swoje życie. On z kolei skrupulatnie zaczął je już układać. I wiedział, że pewnego dnia zostanie jego żoną, bez względu na jej osobiste uczucia na ten temat. Nigdy nie zapomni jej szyderczego śmiechu podczas bezkompromisowego wyznania swoich planów na przyszłość - w tym momencie zasadne byłoby stwierdzenie ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Chcąc nieco bardziej zdystansować się od ostatnich wydarzeń oraz ojca, wyjechał zaczerpnąć świeżego powietrza do Egiptu - używając zdobycia doświadczenia jako wymówki. Spędził tam kilka zdecydowanie zbyt krótkich miesięcy na nieoficjalnych pertraktacjach z zaklętych w piramidach duchami, pomagając tym sposobem zarzyjaźnionym łamaczom klątw. Doraźnie, bowiem wreszcie musiał nadejść kres jego niewielkiej przygodzie. Powrót do Wielkiej Brytanii nie napawał go optymizmem, na szczęście za to naładował energią potrzebną do dalszego, szlacheckiego życia z niespełnionym ojcem na głowie.
Od razu zatrudnił się na odkładanym do tej pory stażu w Wydziale Duchów jako mediator między nimi a czarodziejami. Dodatkowo chcąc ubiec ojca w wyborze mu życiowej partnerki postawił sprawę jasno - był gotów poślubić jedynie lady Malfoy. Wmanewrował w to małżeństwo ojca tak, żeby ten sądził, iż to od początku do końca był jego pomysł - który zaraz chętnie przedstawił nestorowi rodu. Doszli do wniosku, że prawne wykształcenie panny z zaprzyjaźnionego rodu wzbogaciłoby Rowle'ów pod kątem zdobycia awansów w Ministerstwie, dlatego zaręczyny wkrótce stały się faktem. Louvel otrzymał swoją nagrodę, Amaryllis… swoją karę. Długo nie mogła pogodzić się z decyzją rodziny, co rusz uprzykrzając narzeczonemu ich wspólne spotkania, lecz niespodziewanie skapitulowała tuż po wygłoszonej na ceremonii ślubnej przysiędze. Mającej miejsce dokładnie rok później.



Para żyła szczęśliwie, chociaż bezdzietnie. Louvel zakończył staż, jego żona była malarką, chociaż jej obrazy bywały raczej mroczne niż pogodne. Przenieśli się po zaślubinach do Lyme Park, dzięki czemu młodszy Rowle uwolnił się nieco spod ojcowskiego jarzma. Magnus również się ustatkował, Lou został nawet wujkiem. Narodziny córki były Damoclesowi nie w smak. Coraz mocniej naciskał na męskiego potomka u swoich synów. Kiedy doczekał się kolejnych dwóch wnuczek nie wytrzymał - umarł w swojej rezydencji. Jako nadal niespełniony, niedoceniony lord bez osiągnięć. Świat prędko o nim zapomniał, chociaż krzywdy wyrządzone wewnątrz nigdy nie zgasły. Paradoksalnie wtedy właśnie odżyła Lynx, mocniej angażując się w wychowywanie wnuczek niż swoich synów. Wydawało się, że każdy już otrzymał swoją karę oraz nagrodę.
Niestety najmłodsza latorośl Rowle'ów zaczęła przejawiać symptomy buntu. W Durmstrangu zakochała się w mężczyźnie spoza arystokratycznej socjety. Śmierć ojca wzbudziła w niej nadzieję, że nie będzie musiała wychodzić za szlachcica, którego nigdy nie pokocha. Jej nastrój był coraz mocniej rozchwiany przez postępujący dar jasnowidzenia pozostawionego bez kontroli. Płonne to były jednak nadzieje - kobieta została oddana w ręce lorda Slughorna. Roztrzęsiona po jakimś czasie wyjawiła wszystko najstarszemu z braci. Planowała ucieczkę z ukochanym. Magnus nie mogąc pozwolić na taką hańbę, taki skandal, niefortunnie zepchnął ją z balkonu na którym stali rozmawiając. Bracia wspólnie ustalili, że muszą trzymać się wersji samobójstwa siostry, żeby jak najbardziej wyciszyć cały incydent. I wszyscy w to uwierzyli mając na względzie jej podupadające zdrowie. To była kara Lynx niewalczącej nigdy o własną córkę - tym dotkliwsza, że nie potrafiła tego przewidzieć.
Po tym tragicznym wypadku Louvel uciekł w pracę. Obcował z duchami coraz częściej, czasem zapominając o żywych istotach. Jego wytrwałość oraz determinacja spowodowały, że miał opinię bardzo dobrego, utalentowanego mediatora. Jedynie jego żona narzekała na brak męża w domu. Rozpieszczał za to swoją córkę oraz chrześniaczkę, która według słów Magnusa uwolniła ich od ojca-tyrana. Marzył o synu, lecz te znikome starania nie dawały żadnego efektu. Aż i jego dotknęła kara. Dwa lata temu serpentyna zebrała swoje żniwo - małżeństwo starali się o kolejnego - najlepiej męskiego - potomka, lecz organizm Amaryllis oraz jej ogromny, magiczny potencjał tego nie przeżyli. Wkrótce wszyscy opłakiwali śmierć krewnej. Na początku Louvelowi trudno było się z tym pogodzić - w chwili obecnej żyje już normalnie. Nadal pracuje, nadal zajmuje się rodziną. I udaje, że na ponowny ożenek ma jeszcze czas… nie wie, że od urodzenia jest chory na świniowstręt, co przekazała mu w genach matka; nie wie, że swoją wieloletnią różdżkę zgubił ostatnio podczas interwencji w nawiedzonym domu, a nie w swoich komnatach - wie tylko, że musi dalej żyć, ponieważ ma dla kogo. I odnalazł swój życiowy cel.




Patronus: Kot nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Umiejętność rozmowy nie tylko z duchami, lecz też kotowatymi zwierzętami podyktowana była znaczącymi podobieństwami Louvela do tych stworzeń. Dumny, chadzający własnymi ścieżkami, egocentryczny oraz o dwoistej naturze - przez jednych uwielbiany, przez drugich nienawidzony niczym typowy Rowle.
Lou rzadko miał okazję ćwiczyć to zaklęcie, lecz jeśli już próbuje je wyczarować, to myśli o swoich sukcesach w pracy, ślubie lub narodzinach córki, ponieważ te trzy rzeczy nadały kształt jego życiu.


   

Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 +1 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 20 +2 (różdżka)
Czarna magia: 5 +2 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: norweski II3
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
ONMSI2
SpostrzegawczośćI2
AstronomiaI2
Historia magiiII5
KłamstwoII5
NumerologiaI2
RetorykaV35
Silna wolaI2
AnatomiaI2
ZielarstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Szlachecka etykietaI0
SzczęścieI5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura - wiedzaI1
Muzyka - wiedzaI1
AktywnośćWartośćWydane punkty
JeździectwoI1
Taniec balowyI1
SzermierkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (zwierzęcousty - kotowate)-0
Reszta: 3

   Wyposażenie
   

15 punktów statystyk



[bylobrzydkobedzieladnie]




When you're standing on the crossroads that you cannot comprehend - just remember that death is  not the end


Ostatnio zmieniony przez Louvel Rowle dnia 18.03.17 17:10, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Louvel Rowle   21.04.17 20:27

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Świat rządzony dwoma żelaznymi rózgami - karą i nagrodą, był dla Lou surowy. Wychowywany w myśl konserwatywnych wartości pod okiem zbyt stanowczego ojca i odległej matki zatopionej w świecie wróżb i mdłych kadzideł.
Życiorys nakreśliły chłodne mury Durmstrangu i zaszczepiły dystyngowaną surowość i dumę charakterystyczną dla błękitnej krwi Rowle'ów. Ale nawet zimne oblicze ojca, czy szkolne mury dalekie od angielskich realiów nie wyrwały niezwykłej zdolności młodzieńca do porozumiewania się ze światem niematerialnym. Duchy stanowiły niezaprzeczalnie wartościowy przekaźnik wiedzy, przeszłości i nowej perspektywy, której Lou nie mógł ominąć.
Rzeczywistość zmieniła się, gdy spełnił rodowy obowiązek, a żona powiła mu dziecko. I chociaż nie był to upragniony syn, arystokrata obdarzył córkę szczególną opieką, tym silniejszą, gdy utraciła swa matkę.
Dziś Louvel jest szanowanym urzędnikiem w wydziale spraw duchów, ale to ukochana córka nadaje szlachcicowi życiowy cel.

OSIĄGNIĘCIA
Tańczący z duchami
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
WYPOSAŻENIE
różdżka

Ingrediencje: jaja widłowęża, krew smoka
HISTORIA DOŚWIADCZENIA
[12.03.17] Tworzenie karty postaci -900 PD
[12.03.17] Zakupy: Repello Mugoletum, różdżka (+1O, +2Z, +2CM), -20 PD
[21.07.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień), +50 pkt
[22.07.17] Ingrediencje (kwiecień)






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
 

Louvel Rowle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Acantha Rowle (Budowa, duh.)
» Leira Rowle [Skończone]
» Daphne Rowle
» Gabriel A. Rowle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17