Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Złota Wieża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 12 ... 20  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Złota Wieża   14.03.17 18:42

First topic message reminder :

Złota Wieża

Nieużywana, duża, opuszczona wieża w Hogwarcie; kiedyś odbywały się w niej zajęcia z astronomii, lecz trzy dekady temu przeniesiono je w inne miejsce, po odremontowaniu drugiej strony zamku - ze względu na widoczność księżyca. Swoją nazwę zawdzięcza wyglądowi zewnętrznemu, jej ścianki są żółtawej barwy, a w oknach mienią się złotawe witraże, doskonale widoczne, kiedy zapewne jakiś duch, Irytek, zabawia się w jej wnętrzu. Wieża nie zawsze jest widoczna: uczniowie mówią, że znika sama z siebie, nauczyciele podejrzewają, że jest ukrywana.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   01.05.17 3:28

Lily, znalazłszy się w środku mogłaś rozejrzeć się po pomieszczeniu: nie dostrzegłaś jednak nic ponadto, co już wcześniej ujrzała Justine - oprócz pajęczyny tkanej w kącie komnatki.

Justine, potraktowałaś ścianę kopniakiem - coś się obruszyło, ale miałaś za mało siły, żeby przepchnąć kamień. Pojawiła się u ciebie wątpliwość, czy w ogóle da się to zrobić siłą - czy nie jest to pewien mechanizm, który należy uruchomić; przez Hogwart przechodziło wszak całe mnóstwo ukrytych przejść. Wiedziałaś, że za ścianą powinno znajdować się największe spośród pomieszczeń.

Dodatkowe:
 


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
19
11
0
15
1
0
8
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   02.05.17 22:32

Dopiero w momencie – w tym konkretnym ułamku sekundy – gdy moja noga mknęła w kierunku ściany zrozumiałam, że to może nie być najlepsze rozwiązania. Przy towarzyszącym mi od jakiegoś czasu nieszczęściu nie trudno było o to, bym złamała sobie nogę. I choć wątpliwości wlały się do mojego umysłu, to nie powstrzymałam nogi. Kopnęłam w ścianę – na szczęście nie uszkadzając kończyny. Nic się nie stało, przynajmniej pozornie. Coś się obruszyło. Opuściłam stopę obok pierwszej marszcząc lekko nos, znów kucając przed pęknięciem. Miejsce coraz mocniej przypominało mi, Hogwart, teraz nawet bardziej…
Serce zabiło mocniej, gdy przypomniałam sobie jedno z ukrytych przejść w zamku. To musiało być to. Uczepiłam się tego faktu całą resztką nadziei, która mi pozostała. Uniosłam się na powrót do pionu, układając deski na szafce i cofając się krok w tył. Zmierzyłam spojrzeniem ścianę próbując znaleźć jakąś wypustkę, wgłębienie, coś tylko pozornie niepasującego – ledwie widocznego – co otworzyłoby przejście. Ściana jednak nie zdawała się posiadać na sobie tego czego szukam. Odwróciłam się w stronę Lily.
-Lily, to chyba przejście, musimy znaleźć to, co je otwiera. – zwracam się do mojej towarzyszki zaczynając ponownie rozglądanie po pomieszczeniu. – Dźwignię, guzik, może słowa. – marszczę brwi mój wzrok pada na szmacianą lalkę bez jednego oka ale nie widzę w niej potencjalnego klucza. Ponownie odwracam się do ściany z pęknięciem. Wzrok prześlizguje się po szafce i leżącej na niej książce, by w końcu natrafić na posążek. Mierzę go spojrzeniem tylko chwilę, zanim ruszam w jego kierunku. Wiem, że nie mamy czasu – ten kto nas tutaj więzi może wrócić w każdej chwili. Pytanie o to, kim jest owy ktoś nadal pałętało się po mojej głowie. Trochę ciszej, trochę zostając w drugim planie, jakby zdając sobie sprawę z faktu, że w obecnym momencie najważniejsze jest znalezienie wyjścia. Podchodzę więc do posążka wyciągając ku niemu dłonie. A potem zaczynam go bezwstydnie omacywać z każdej możliwej strony, jednocześnie próbując pociągnąć, popchnąć ruszyć. Mając nadzieję, że to nasz klucz do wyjścia – a może bardziej do tego konkretnego przejścia.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   03.05.17 0:29

Wyjście. Słowo klucz do szczęścia, wydawałoby się. Tak czy inaczej Lily skupiła się na tym jednym, na tym że tu musi coś być, Justine coś wypatrzyła. Nie wiedziała tylko, czy to nie przejście do jeszcze gorszego koszmaru, do ponownej ciemności. Miała ochotę znów się rozpłakać, starała się jednak nad sobą panować, bardzo się starała, choć co chwila nerwowo oglądała się za siebie, czy nic tam się nie rusza, czy nic się nie dzieje, czy żadna nowa postać, czy osoba się nie zjawia. Starała się stać z plecami pod ścianą, rozglądała się jednak. Jej wzrok padł na książkę.
Za czasów szkoły nie była szaloną poszukiwaczką przygód - żadne zaskoczenie. Nie znała się na tajnych przejściach, otwieraniu ich, nigdy sama tego nie próbowała bez instrukcji uważając, że jeśli coś jest chronione przed tym, by mogła wejść, najwidoczniej nie powinna tam wchodzić.
Teraz jednak było inaczej.
Lily drżącymi rękoma sięgnęła po ową książkę i zaczęła ją przeglądać. W poszukiwaniu czego? Hasło? Jakaś notatka? Była rozproszona, od czasu do czasu, dość często właściwie unosiła wzrok i rozglądała się za zagrożeniem, robiła jednak co mogła, zerkając przy tym na poczynania Justine, by choć spróbować jej pomóc w razie potrzeby.
Oczy znów mała lekko przeszklone, nie płakała jednak, starając się uspokoić oddech i galopujące myśli - szukała.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   05.05.17 21:09

Justine, sięgnęłaś dłonią do posążka gargulca, ani pchnięcie ani szarpnięcie, nie dało jednak żadnych rezultatów. Początkowo nie wyczuwałaś nic szczególnego - aż w końcu nadziałaś palec na coś ostrego; na twoim palcu zebrała się perlista kropla krwi, ale wydawało się, że to tylko drobne ukłucie pozbawione większego znaczenia: nawet nie bolało. Pozwoliło ci to odnaleźć mechanizm znajdujący się we wgłębieniu w tyłu posążku: był drobny, przypominał zapięcie maleńkiej broszy - igiełkę oraz wgłębienie, w które - być może - należało ją wsunąć. Niewielka przestrzeń pomiędzy posążkiem a ścianą utrudniała manewr. Mechanizm z pewnością był do rozwiązania - lecz wymagał rąk zręczniejszych niż twoje.

Lily, zaczęłaś kartkować księgę - nie znalazłaś wewnątrz niej żadnej notatki, ale mogłaś zorientować się w jej treści: był to podręcznik do czarnej magii, a twój wzrok padł na stronice traktujące o niszczeniu ludzkich kości - obrazowała je rycina popękanej piszczeli.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
19
11
0
15
1
0
8
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   07.05.17 0:00

Moje dłonie powędrowały do posążka zaczynają dokładnie badać jego strukturę. Ciągnąc go w dół, by zaraz popchnąć w górę. Nic. Nie poruszył się nawet odrobinę. Nie dawałam jednak za wygraną, co jakiś czas zerkając w stronę Lili, która właśnie zaczynała przeglądać zrzuconą przeze mnie wcześniej książkę. Coś ostrego ukuło mnie w palec ale nie miało to znaczenia, moja dłoń natrafiła w końcu na coś, co przypominało mechanizm. Spróbowałam wsunąć wymacaną igiełkę, ale dłonie mnie zawiodły. Nadal zmarznięte od ścian, które wcześniej badałam. Zdarty o chropowate ściany naskórek nie bolał, ale przynosił nieprzyjemne doznanie. Zwróciłam głowę w stronę Lily ponownie próbując otworzyć mechanizm, chcąc powiedzieć jej, że chyba znalazłam wyjście, ale nim powiedziałam cokolwiek dostrzegłam wyraz jej twarzy, który jasno zwiastował nadchodzącą falę paniki. Puściłam posążek ruszając w jej stronę pewna, że to książka którą przeglądała była temu winna. Nie wiele myśląc zabrałam jej ją.
-Lila. Słuchaj, ten posążek. Tam jest mechanizm, ale dłonie mi nie działają poprawnie po tym macaniu ścian, spróbuj ty. – proszę ją, ale wiem, że muszę ją też jakoś przekonać. Zapewnić, że nic nam się nie stanie, a nawet to pomoże nam wyjść. Pomoże na pewno, ale myślę że niekoniecznie z tego miejsca, prędzej z pomieszczenia. – Lila, jestem pewna, że to otworzy nam wyjście. – wcale nie jestem i mocno nie lubię kłamać, ale to jedyna droga w tej chwili. Jedyna możliwość by skłonić ją do pomocy. Wiem, że jest przerażona, widzę przecież. Ale dostrzegam też jak mocno próbuje walczyć z ogarniającym ją strachem. Jak stara się nie rozpaść całkiem na kawałki. Jak próbuje robić cokolwiek, choć zajrzenie do tej książki niekoniecznie było najlepszym pomysłem – przynajmniej o tym świadczyła jej mina. Nie wiem co tam zobaczyła, ale chyba nie chcę się przekonywać. – Zrobisz to Lila? Wyjdziemy stąd, a potem pójdziemy na wielkie pudło lodów i wino. Tak, wino zdecydowanie nam się przyda. – posyłam w jej stronę uśmiech, najjaśniejszy na jaki jestem w stanie się zdobyć. Najmilszy i mam nadzieję że pełen pewności i spokoju. Dalej Lila, wiem, że dasz radę.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   08.05.17 16:30

Starała się. Jak tylko mogła. Oznaczało to bardzo niewiele, nie miała wiele sił, wiele możliwości, była tylko słabą sobą, dziewczyną, która bała się wszystkiego, od której nigdy wiele nie oczekiwano. Ona też nie wymagała od życia wiele. Robiła co mogła, żeby działać w zawodzie, dawała z siebie wszystko i myślała, że największy problem jej życia to złamane serce.
Ostatni miesiąc chyba trochę pomógł jej dojrzeć. W żaden sposób nie myślała już o swojej dawnej miłości. Nie z jego winy, ani raczej też nie własnej, nie można przecież nikogo winić za brak wzajemności, jednak kiedy szukała pomocy, kiedy zamykała oczy i błagała w duchu, żeby ktokolwiek się zjawił, żeby ktoś ją pomógł, księciem na białym koniu, czy raczej giermkiem na osiołku był ktoś całkowicie inny.
Ostatni miesiąc odzierał ją ze spokoju, odebrał jej pracę, resztki pewności siebie, kontakt z rodziną. Na dwie z tych rzeczy sama się zgodziła, czy raczej sama je na siebie narzuciła, wierząc że w obecnej sytuacji to jedyne wyjście na jakie może sobie pozwolić. Czuła się jak w klatce jeszcze zanim zgodnie z poleceniem podanym w liście stawiła się na przesłuchanie.
Kiedy pomyślała o tym, że kilka lat temu wyjechała z Londynu, uciekła z Londynu żeby radzić sobie z problemami sercowymi, chciało jej się śmiać, jednak wcale nie był to wesoły śmiech, raczej nerwy i panika dawały o sobie znać coraz wyraźniej. Nie były w niej jednak od kilku godzin (dni?), prawdziwy koszmar zaczął się dużo wcześniej, kiedy magiczna część Anglii... zadecydowała.
Teraz stała w kącie, drżała na całym ciele, powoli się uspokajała, choć fala spokoju zapewne była chwilowa. Zaczęła przeglądać książkę, choć już pierwsze strony wzbudziły w niej niepewność, w końcu jednak zatrzymała się, zaczęła drżeć jeszcze mocniej, nie do końca wiedząc co się z nią dzieje. Kiedy Justine zabrała jej książkę, Lil w pierwszej chwili chciała zacząć krzyczeć, nie zrobiła tego jednak. Czuła się jakby wokół niej powoli powstawał mur, tylko problem już teraz wcale nie był za nim, a w niej, w samym środku. Jej twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie, przypominającym uśmiech, choć pozbawionym wesołości.
Obedrą nas ze skóry. Połamią nasze kości.
Czy te myśli miały jakikolwiek sens? Czy cokolwiek w tej chwili miało sens? Powoli sunęła się po ścianie, siadając pod nią, kiedy Justine zaczęła obiecywać, że stąd wyjdą.
Zamiast odpowiedzieć, zdjęła z palca pierścień i zaczęła obracać go w dłoni, wbijając wzrok w posążek. Trochę czekała. Nasłuchiwała kroków. Ktokolwiek chce je skrzywdzić pewnie już idzie. Przyjęła tę myśl z dziwnym, nienaturalnym spokojem.
- Zabiją nas. Połamią kości. Zniszczą je. Znajdą nas wszędzie.
Odpowiedziała jej na słowa o winie, a jej własne słowa chyba brzmiały znacznie pewniej niż słowa Tonks. Czuła, że nie uciekną. Nie wiedziała już, ile z jej myśli miało sens, ile było dyktowane przez panikę, to jednak nie miało znaczenia. Wsunęła znów pierścień na palec i przysunęła się do rzeczy o jakiej mówiła Tonks.
Nadal chciała uciekać, jednak bardziej w odruchu, raczej godząc się z tym, że nic to nie da. Zerknęła za niego, wsuwając dłonie ostrożnie i powoli, przyglądając mu się, by naprowadzić igiełkę w miejsce w którym najpewniej powinna się znaleźć. A może na prawdę uciekniemy?
Chciała wierzyć w słowa Tonks, czuła jednak, że nawet jeśli tak się stanie, to wcale nie da im bezpieczeństwa.

Rzucam na naprawę mechanizmu?




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   08.05.17 16:30

The member 'Lily MacDonald' has done the following action : rzut kością


'k100' : 86


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   11.05.17 1:28

Lily z łatwością udało się uruchomić mechanizm, coś zgrzytnęło - dźwięk jednak nie pochodził od znalezionej przez Justine wyrwy w murze - a od waszej lewej strony, tuż obok rzeźby gargulca. Ściana się cofnęła, otwierając korytarz. A Lily - mogła zrozumieć, że to ona miała rację. Krótki korytarz zamykały metalowe drzwi pozbawione klamki. Nie musiałyście przyglądać się szczególnie ściankom korytarza - wydawały się osmolone już na pierwszy rzut oka. Czymkolwiek było to przejście: było zamknięte, bez różdżki nie przejdziecie.


Dodatkowe:
 


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
19
11
0
15
1
0
8
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   12.05.17 19:30

Lily, zdawała się przemiennie, uspokajać odrobinę, po to, by za chwilę ponownie poddać się panice. Ale byłam jej wdzięczna z próby ogarnięcia własnego umysłu i nieustannej walki z oblepiającymi ją lękami. Odebrałam od niej książkę nie zaglądając do środka. Wsunęłam ją za pas spodni, mając nadzieję że uda mi się ją wynieść i przekazać w dłonie kogoś, kto będzie wiedział co z nią zrobić. Lila złamała mechanizm – tak jak się spodziewałam. Ściana nie ruszyła się jednak w miejscu pęknięcia, a zaraz obok posążka. Podeszłam tam i bijące serce zalało rozczarowanie, gdy moim oczom ukazały się drzwi bez klamki. Bez różdżki nie byłyśmy w stanie jej otworzyć.
- Wracamy się. – zarządziłam. Na naszej drodze była jeszcze jedna para drzwi, których nie próbowałyśmy przejść. Złapałam z szafki deski jedną wciskając w dłonie rudowłosej dziewczynie, a potem złapałam ją za rękaw wyciągając z Sali. – Nic się nie bój, Lila. Mam plan. – skłamałam okrutnie ciągnąc ją dalej. Miałam w dłoniach już tylko jedną deskę i naprawdę prosiłam Merlina o to, bym nie musiała z niej korzystać.
W ten sposób dotarłyśmy do sali w której sześć zbroi ustawionych naprzeciwko siebie niby strzegło wejścia. Obrzuciłam spojrzeniem salę, szybkim, dającym niewiele, dłużej zatrzymując wzrok na drzwiach. Następnie skierowałam głowę w stronę mojej towarzyszki.
- Rozejrzyj się, Lila. Ja spróbuję podejść do drzwi, choć wydaje mi się że te zbroje nie stoją tu bez przyczyny. – wzięłam głęboki wdech przygotowując się na najgorsze, ale jednocześnie licząc na najlepsze – na to, że te piękne i przerażające zbroje są jedynie ozdobą. Niczym więcej. Ozdobą. Powtórzyłam to sobie kilka razy poprawiając w dłoni deskę. – I nie uciekaj. Sama widziałaś, że reszta pomieszczeń to ślepe zaułki. Damy radę, na pewno. – powiedziałam raz jeszcze sama już nie wiedząc, czy tłumaczę to sobie czy Lily, a potem nabrałam powietrza i ruszyła do przodu, wprost w kierunku drzwi, mając nadzieję, że tymi uda nam się wyjść. I że zbroje dadzą nam swobodnie przejść.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   12.05.17 19:30

The member 'Justine Tonks' has done the following action : rzut kością


'k100' : 25


Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   14.05.17 16:11

Jej dłonie pracowały jakby bez jej udziału. Patrzyła na nie, jakby należały do kogoś innego, jakby ona sama była daleko, coraz dalej. Wycofywała się, choć nie była pewna gdzie. Jeszcze nigdy nie była w podobnym stanie, nie była to jej zwyczajna ucieczka gdzieś wgłąb siebie, skulenie się w kącie i czekanie na ratunek. Powoli stawiała mur dookoła swojego umysłu, choć najgorsze zdawało się być tak na prawdę w nim samym.
Powoli dopuszczała też do siebie coraz gorsze myśli, choć i one były odległe. Patrzyła jeszcze chwilę na drzwi, które ukazały się ich oczom. Przyszło jej do głowy, że nawet gargulec może je zabić. Czemu nie? Były słabe, bezbronne, zamknięte. Czemu miałby nie ożyć. Patrzyła na niego tylko chwilę, by zaraz odwrócić wzrok, nie chcąc prowokować kamiennej postaci, która w jej wyobrażeniu pozostawała realnym zagrożeniem. Czuła na sobie jego spojrzenie.
- Obedrą nas ze skóry. - szepnęła znów. Spuściła wzrok. - I połamią kości. Wyrwą je i skruszą.
Obsesyjnie zaczynała kręcić się wokół tych myśli. Była pewna, że tak właśnie skończą. Dlaczego? Jaki to miałoby cel? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Skoro ktoś chce zrobić im krzywdę, cel jej nie obchodził, chciała tylko zniknąć, wtopić się w ściany i więcej nie bać, nie czuć.
Dała się pociągnąć, odwracając się jednak co chwila. Złapała deskę, którą jej wręczono, zerkała jednak na postać gargulca, jakby na prawdę sądziła, że ten zaraz wstanie i ruszy za nimi. W tej chwili wszystko było zagrożeniem i, choć bardzo chciała rzucić się biegiem i uciekać, zaczynała rozumieć, że ucieczka nie istnieje i najpewnej zwyczajnie tutaj umrą.
Nie, nie zwyczajnie. Boleśnie. Za to, że miały w sobie magię, która nigdy nie powinna należeć do nich. Czy to prawda, że nie powinna? To także nie miało znaczenia.
Czy Justine miała plan? Czy ten plan zadziała?
Skinęła głową na jej słowa, choć oczy rudej znów wypełniły się łzami. Zbroje wydawały jej się olbrzymie i mogły kryć wszystko. Podobnie jak gargulec, jednak ich było więcej. Nie chciała, żeby Justine tam szła i na chwilę zacisnęła swoje obie ręce na jej nadgarstku, by dopiero po chwili pozwolić jej się wyrwać. Justine stała gdzieś za murem, jednak jej obecność była ostatnim dowodem na to, że może nie być tak źle, że przecież nie jest sama, była jedynym oparciem.
Nie poszła jednak za nią. Nie miała odwagi. Oparła się o ścianę, by nic nie wyskoczyło zza jej pleców. Coś w jej głowie szeptało, że za chwilę poleje się krew. Obserwowała jednak zbroje doskonale wiedząc, że nawet jeśli cokolwiek zobaczy, nic nie da rady zrobić. Deskę przytuliła do piersi, jakby to ona teraz miała być jej kompanem. Nerwowo rozglądała się przy tym po pomieszczeniu, co chwila ocierając łzy i z trudem utrzymując się na drżących nogach.
Powoli przesuwała się po ścianie o jaką się oparła - tą za którą znajdowały się dzieci - jednak kiedy dotarła do otworu drzwiowego, zacisnęła na moment oczy, jakby oczekiwała, że wyskoczy z nich coś potwornego. Wzięła kilka oddechów, nim najszybciej, jak tylko mogła, przebiegła, by oprzeć się plecami o kolejną ścianę i dalej wyglądać w pomieszczeniu czegokolwiek.
- Schowa-aj-my się...
Poprosiła tylko cicho Just na prawdę nie chcąc, by ta przechodziła pomiędzy zbrojami, które w umyśle Lil już wyrosły do rangi demonów.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   14.05.17 16:11

The member 'Lily MacDonald' has done the following action : rzut kością


'k100' : 7


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   17.05.17 12:21

Sześć otaczających was zbroi lśniło wypolerowanymi pancerzami, w których odbijały się blaski świec kandelabrów przy ścianach. Były uzbrojone, w lewej ręce trzymały trójkątne tarcze, a w prawej - ostre, wysokie halabardy. Wbrew obawom Justine, nie poruszyły się, kiedy przechodziła, Lily została u progu, ale paraliżujący strach nie pozwalał jej na wnikliwą obserwację. Jej wzrok chaotycznie padł na halabardę zbroi znajdującej się najbliżej niej - na ostrzu znajdowało się brunatne zabrudzenie - krew?

Dopiero teraz przyjrzałyście się samym drzwiom - również nie miały zamka, ale znajdował się na nich mechanizm, który wam obu podpowiadał, że ich otwarcie będzie znacznie bardziej skomplikowane. Obok nich, po prawej stronie, znajdowała się rzeźba gargulca podobna tym, które widziałyście wcześniej.

W górnej partii drzwi znajdowała się pierwsza z zagadek, prawdopodobnie należało wcisnąć jedną z trzech kamiennych kładek oznaczonych płaskorzeźbą owoców. Na wszystkich trzech dostrzegłyście wizerunki jagód, dłubane w kamieniu płaskorzeźby wydawały się być odwzorowane dość dokładnie, ale nie byłyście pewne, z czym macie do czynienia. Pierwsza od lewej była kiścią drobnych okrągłych owoców otoczonych szerokimi, grubymi liśćmi - jak bez. Środkowy owoc mógł bardziej przypominać osadzoną w koronie borówkę, zawieszoną na gałązce w większych niż kiść bzu odstępach i usianej drobniejszymi listkami. Rzeźba najbardziej po prawej stronie przypominała do złudzenia tę od lewej - choć miała węższe i dłuższe liście. Aby uruchomić mechanizm, prawdopodobnie musiałyście wybrać jedną z nich i wcisnąć odpowiednią płaskorzeźbę w drzwi.
Poniżej tajemniczych przycisków znajdowała się plansza usiana srebrzystymi punktami. Było ich łącznie siedem. Mechanizm wyglądał, jakby punkty dało się przesuwać. Prawdopodobnie odwzorowanie odpowiedniego układu pomoże otworzyć przejście.

Jeśli chcecie dłużej zastanowić się nad owocami, możecie wykonać jednokrotny rzut kością na biegłość zielarstwa. Jeżeli chcecie poruszać punktami, powinnyście razem z wiadomością przesłać obrazek, jak wygląda stworzone przez was ułożenie. Aktualnie punkty znajdują się przy bokach prostokątnej planszy.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
19
11
0
15
1
0
8
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   17.05.17 19:44

Zbroje nie ruszyły się – o dziwo. Odetchnęłam z ulgą, przynajmniej w tej konkretnej chwili. Dotarłam do drzwi zawieszając na nich spojrzenie. Dokładnie zlustrowałam każdą z płaskorzeźb, by następnie przenieść wzrok niżej. Wiszący z boku gargulec również zwrócił moją uwagę. Przez głowę przeszła myśl, że wszystko musi być ze sobą połączone, współgrać i być naszą jedyną opcją na wyjście. Cofnęłam się o jeden krok by móc wszystko objąć spojrzeniem. Dłoń sama powędrowała do biodra, by spocząć na nim, gdy moje brwi zmarszczyły się, pozwalając głowie mknąć pośród wniosków i przemyśleń.
Czułam się słabo, z każdą chwilą coraz mocniej odczuwając doskwierający mi głód i zmęczenie, ale nie mogłam się poddawać. Lila… Lila się starała, z całych sił – widziałam to jak walczy z własnymi lękami. Ale tylko ja, nie tracąc głowy, pilnując by mieć ją u boku mogłam w tej chwili jakoś nam pomóc. I ta świadomość w dziwaczny sposób napędzała zmęczone mechanizmy w moim ciele. Popychała je do jeszcze większego wysiłku. Jeszcze odrobinę bardziej się sprężyć, pomyśleć, wyprowadzić nas stąd.
Przecież jej to obiecałam.
Odwróciłam głowę dostrzegając że znów budzi się w niej panika. Zmusiłam ciało, by podbiec do niej czym prędzej, a potem pociągnąć ją za dłoń.
-Chodź, Lila. – dodałam jeszcze cicho z ulgą przyjmując fakt, że pozwala mi się pociągnąć. Ustawiłam ją przed drzwiami, sama zaś stanęłam za nią. Tak na wszelki wypadek, gdyby jednak zbroje postanowiły się ruszyć. Nic na to nie wskazywało na razie, ale wyobraźnia szalała sama. Cieszyłam się, że chociaż Nits daje mi w chwili obecnej spokój pozwalając się skupić. – Popatrz, to zagadka. Wydaje mi się, że jak ją poprawnie rozwiążemy i użyjemy gargulca, tak jak w tej sali wcześniej, to uda nam się wyjść. – mówić, postanowiłam zajmować jej myśli. Zresztą, miałam kilka wniosków które dotarły do mnie samoistnie, a jak mawiała zawsze mama – co dwie głowy to nie jedna. Skrzywiłam się, czując bolesne ukłucie w sercu. Czy nadal żyła? Pokręciłam głową próbując odepchnąć do siebie rozdzierający, oblepiający mnie żal. Musiałam się skupić na wyjściu. Na wyprowadzeniu nas stąd.
- Ten zamek przypomina mi Hogwart, albo posiadłość Prewettów. Znasz Lorraine, albo Archibalda? Przemili ludzie. Ale te rośliny… - przerwałam marszcząc lekko brwi. – Nie przypominam sobie, żeby w godle Hogwartu, albo któregoś z domów pojawiła się jakaś roślinność. Kiedyś słyszałam, że Flintowie zaopatrują ludzi w ingrediencje roślinne, może to u nich jesteśmy. – wypluwałam na głos wszystkie myśli, które pojawiły się w mojej głowie mając nadzieję, że Lila podzieli się własnymi, albo skoryguje moje własne. – Wiem, że jagód z jemioły używa się w niektórych antidotach, ale jestem pewna, czy widziałam je kiedyś na własne oczy. – milknę na chwilę rozglądając się po sali, poprawiając trzymaną w dłoni deskę. – Te srebrne punkty… - zaczynam przenosząc spojrzenie niżej, nadal stojąc za Lilą, zerkając na drzwi znad jej ramienia. - … pierwsze skojarzenie, ustawiłabym je tak jak stojące tu zbroję, trzy z lewej i trzy z prawej, w równych odległość, dokładnie naprzeciw siebie. Ostatni punkt ustawiłabym w miejscu w którym stoimy my. – znów pozwalam by słowa wybrzmiały. – Co myślisz Lila? Jest w tym jakiś sens? Może masz inny pomysł? – zagadać ją, trochę siłą zmusić do współpracy, ale najważniejsze odciągnąć jej myśli od zła, które oblepia jej ramiona, jednocześnie nie zaprzestając próbować rozwiązać postawionej przed nami zagadki. To była trudna sprawa. Zmarszczyłam ponownie brwi, pozwalając by umysł chaotycznie przesiewał zebrane wcześniej informacje.

| rzucam na zielarstwo




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Złota Wieża   17.05.17 19:44

The member 'Justine Tonks' has done the following action : rzut kością


'k100' : 82


Powrót do góry Go down
 

Złota Wieża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 20Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 12 ... 20  Next

 Similar topics

-
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Wieża Północna
» Hightower/ Wysoka Wieża
» Szczyt opuszczonej wieży

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Szkocja :: Zamek Hogwart-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17