Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz w lewym skrzydle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz w lewym skrzydle   14.03.17 18:45

First topic message reminder :

Korytarz w lewym skrzydle

Do korytarza prowadzi jedno z rzadko uczęszczanych wejść do zamku, choć przez jego wnętrze na co dzień przetacza się chmara uczniów. Wysokie schody pozwalają dostać się na wyższe partie zamku, a odnogi korytarzy prowadzą prosto do sal, w których wykłada się numerologię, mugoloznastwo oraz starożytne runy. Ściany ozdabiają liczne portrety, przedstawiające głównie martwą naturę i zwierzęta, choć pośród nich ukrył się również rudy celtycki wojownik, przezwyciężający magią szarżującą na siebie kelpie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   23.05.17 12:35

The member 'Eileen Wilde' has done the following action : rzut kością


'k100' : 48


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   23.05.17 23:16

Nie mógł zapominać. Cel był jasny, odkryty przypadkiem i sprawiający, że ciężka do określenia emocja pompowała w serce niepokój. Strach nie był mu obcy. Ten wżerał się pod skórę, próbując na każdy możliwy sposób wyszarpać fragment jego pewności. Głupcem byłby ten, który twierdzi, ze nigdy sie nie bał. Nie o to chodziło przecież w ich naturze. Odwagą można było dopiero określić osobę, która ten lęk przełamywała - od nowa i od nowa. I teraz musiał działać na wlanym w żyły gniewie, na dzikim postanowieniu, że podoła...albo polegnie próbując. Gorzej, że tocząca swe kręgi - los - zdawał się być złośliwy, rzucając im pod nogi kolejne kłody. I nie każdej zdołali przeskoczyć, a ich cel - przesuwał się gdzieś w przestrzeń, rysując coraz bardziej jako...nieosiągalny? A przynajmniej to próbował wmówić im los.
Narastająca cisza za plecami miała dwojaką "naturę". Z jednej strony nie musieli? się tak obawiać pościgu, a z drugiej...co się stało z Herewardem? Nie przekrzywił jednak głowy, szukając gwardzisty gdzieś biegnącego hogwarckim korytarzem. Słyszałby kroki i głos. A tak - tylko pogłos rzucanych wcześniej zaklęć i szum buzującej krwi dźwięczał mu w uszach tym donośniejszy, że jego kuzynka wpadła w pułapkę? Chciał się odezwać, zawołać, ale wierzył, że Garrett był we właściwym miejscu, by pomóc Pomonie, zanim dotrze do nich Samuel. A przynajmniej taki był plan dotarcia.
Zareagował za późno, gdy popychany jegomość wykonał serię dziwnych ruchów. Skamander w odruchu cofnął się krok oczekując uderzenia, tym samym wypuszczając z dłoni materiał kołnierza. Mężczyzna odwrócił się i...zaraz upadł na podłogę z charakterystycznym, stłumionym tąpnięciem upadającego ciała. Skamander zmełł w ustach przekleństwo, wydobywając jedynie niezidentyfikowany pomruk złości. Zgasił kolejny odruch, by nachylić się i zdzielić czarodzieja po twarzy. Zerknął w pośpiechu na towarzysza przed nim, ale zaraz skupił się na pojmanym.
- Amicus- wskazał końcem różki na upadłego (dosłownie i w przenośni?) czarodzieja. Jeśli i to miało zawieść, po prostu wrzuci go do dziury?, w której gdzieś zniknęła Pomona. Miał dosyć niespodzianek.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   23.05.17 23:16

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 20


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   25.05.17 14:48

Pom, Garry

Pom, zaklęcie przyniosło ulgę;  złagodziło obtłuczenia, pozostał ci tylko rozległy siniak na biodrze, który zaboli tylko jeśli go podrażnisz.
Garry, udało ci się wykryć jeszcze jedną pułapkę, znajdującą się po drugiej stronie zapadni, na samym końcu korytarza; srebrzysta poświata przykryła fragmenty kamiennej posadzki, które musiały być wyzwalaczem - wystarczy odrobina ostrożności, aby ją ominąć.
Dobrze słyszycie siebie nawzajem. Dobiegł was również stłumiony głos z końca korytarza, prawdopodobnie przestrzegający was przed dalszą drogą. Za chwilę - zawtórował mu głośny, niewyraźny krzyk. Garry, widziałeś szamotaninę Samuela.

Sam

Próbowałeś rzucić zaklęcie, szamoczący się przed tobą przeciwnik wydawał się idealnym celem: niestety, w tym samym czasie wyrzucił w górę spięte kajdanami nogi, uderzając się w brzuch i odpychając cię od siebie, poczułeś ból. Wiedziałeś, że spętany łańcuchami nie ucieknie zbyt daleko, a przynajmniej nie zbyt szybko, nie znajdowałeś się w tym momencie w zasięgu jego kończyn. W głębi korytarza dostrzegałeś sylwetkę Garretta.

Eileen

Irytek otworzył szerzej jedno oko, kiedy wycelowałaś w niego różdżką, lecz wisząc bez ruchu wysłuchał twojej przemowy do końca; z jego twarzy nie potrafiłaś wyczytać żadnych emocji. Nie wyglądał na zaskoczonego stwierdzeniem o zamknięciu w wieży czarodziejów, a na pochwałę o jego męstwie, dumnie wypiął pierś i uśmiechnął się wrednie. Był tylko poltergeistem - nie mógł oszukać swojej natury. Pstryknął palcem w spiczasty kapelusz o szerokim rondzie, który miał na głowie, uwalniając spod jego przykrycia drugie oko i wyszczerzywszy się od zapikował w dół, by znaleźć się tuż za twoimi plecami. Zawiesił się nad twoim ramieniem i zakrywając usta niematerialną dłonią szepnął ci prosto do ucha:
- Tam jest napisane - zachichotał podle - NARYSUJ MÓJ NAJWIĘKSZY SKARB - wrzasnął, a ty poczułaś, że coś okrutnie zadzwoniło ci w uszach; na moment ogłuchłaś i nim zdążyłaś obejrzeć się za siebie, Irytka już nie było.
Słyszałaś stłumione odgłosy rozmów z korytarza.

Dodatkowe:
 

Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
nauczycielka zielarstwa
25
Czysta
Panna

nawet kiedy wybuchły oklaski
trwała nieruchoma
z twarzą przytuloną
do niewidzialnych kaczeńców


20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 14:33

I nagle czuję ulgę. Niewymowną. Nie wiem jeszcze o siniaku, nie jestem w stanie się nawet obejrzeć, ale niczego już nie czuję. Mogę spokojnie wstać odpychając się dłońmi od ziemi. Zadzieram głowę do góry chcąc dostrzec cokolwiek, ale panująca ciemność nawet na powierzchni nie ułatwia niczego. Dobrze chociaż, że reszta mnie słyszy. I nie muszą się martwić o mój stan zdrowia, tylko iść na przód. Powoli popadam w beznadziejność myśli sugerującą, że do niczego się nie nadaję. Lepiej będzie, jak skierują się w umówione miejsce beze mnie. Męczy mnie powtarzająca się myśl, że jestem tylko balastem w tej całej ratunkowej akcji. Nie pamiętam, że parę rzeczy wyszło mi naprawdę dobrze, bo wspomnienia odeszły raz na zawsze. Pozostaje więc narastające uczucie beznadziei, z którym jeszcze przed chwilą walczyłam, ale teraz ponownie się poddaję. Nie, nie mogę. Muszę wziąć się w garść. Zaciskam mocniej palce na drewnie różdżki, nabieram sporej ilości powietrza w usta. Tak, do roboty, Sprout.
- Tak - odkrzykuję więc, żeby potwierdzić swoje własne zapewnienia sprzed kilku sekund. To najważniejsze, gdyż jak się nie będą martwić, sprawnie przejdzie im kontynuacja akcji zmierzającej wreszcie do uwolnienia biednych mugolaków.
- Nie wiem, rozejrzę się - dodaję równie głośno. Przynajmniej spróbuję się rozejrzeć, bo w nic już nie potrafię uwierzyć. Nawet we własne możliwości wyczarowania światła.
- Lumos maxima - wypowiadam formułę zaklęcia, unosząc delikatnie różdżkę w górę. Mając nadzieję, że rzeczywiście uda mi się rozgonić wszechobecne mroki oraz coś zobaczyć. Niestety wątpię, żeby było tu coś ciekawego, w końcu to pułapka. Wpadanie doń nie powinno mieć w teorii przywileju chociażby dostania się gdziekolwiek, ale nie możemy z góry niczego wykluczyć. Moglibyśmy potem tego żałować. Jednak jeśli okaże się, że to po prostu zwykły dół, to będę musiała się skoncentrować na wydostaniu się stąd. Oby tylko nie okazało się, że to miejsce skrywa więcej tajemnic niż chciałabym odkryć. Jednak cokolwiek to nie będzie, poradzę sobie. Muszę. Jak na razie niepokojące są tylko głosy dobiegające nie wiadomo skąd oraz dziwne mechanizmy. Nie potrafię odnaleźć momentu, w których je niby zamontowali. Nie rozpoznaję już tej szkoły, to nie miejsce, w którym chciałam uczyć. O którym chciałam myśleć jak o domu.




Może na liściu albo na piórku ptaka zawisł
ten zagubiony pierścień

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 14:33

The member 'Pomona Sprout' has done the following action : rzut kością


'k100' : 45


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 21:55

Słysząc składne zdania padające z wnętrza ciemnego dołu (jaki był głęboki?), odetchnął z ulgą - zgadywał, że Pomona nie rozstała się z życiem, nie złamała kręgosłupa i nie doznała krytycznego urazu głowy. Nie chciał jej zostawiać; nie miał też pojęcia, jak mógłby jej pomóc, spoglądając w mroczną, podejrzaną otchłań, w którą wpadła. Nie mógł wiedzieć, co znajdowało się na dole, czy zejście tam jest bezpieczne i czy w jakikolwiek sposób był w ogóle w stanie ją wesprzeć. Zatrzymał się, spoglądając wstecz, by dostrzec szamocącego się ze strażnikiem Samuela - a potem zerknął w głąb niezbadanego jeszcze korytarza, z którego dobiegały ich niepokojące dźwięki. Nie zachęcały.
- Idę naprzód - zadecydował, kierując ten komentarz w stronę dołu, który pożarł Pomonę. Postanowił nie dotykać dźwigni; nie mieli czasu na popełnianie błędów i bał się podejmowania ryzyka. Nawet jeśli każda inna decyzja prowadziła go w paszczę lwa - nieszczególnie miał inny wybór. Zdecydował się więc przeskoczyć wyrwę, w której tkwiła Sprout; przed wybiciem się cofnął się o krok, żeby wziąć parodię rozbiegu i zanim się obejrzał, znalazł się już po drugiej stronie zapadni. - Na końcu korytarza jest druga, podobna pułapka, uważajcie na nią z Samem - dokończył, rzucając słowa przez ramię - a potem wyprostował się, ciesząc się ze stabilnego gruntu przed nogami. Profilaktycznie podwinął jeszcze rękawy szaty, które - jak zauważył podczas ostatniej walki - zaczęły mu nieco zawadzać, po czym mocniej zacisnął palce na uchwycie różdżki i względnie ostrożnie ruszył w kierunku niepokojących dźwięków. Nie skradał się - uważał jednak, by nie uaktywnić zapadni, którą zdołał wykryć zaklęciem. Starał się myśleć optymistycznie; skoro zabezpieczający urok nie wskazał obecności ukrytych osób w promieniu dwudziestu metrów, miał chwilę, żeby zastanowić się, co dalej; nie zatrzymywał się jednak, gotów zmierzyć się z... no, właśnie z tym, co czekało na niego na końcu korytarza. Czymkolwiek to coś było.
- Evanescentio - wciąż sunąc naprzód, rzucił jeszcze na siebie zaklęcie, mając nadzieję, że pomoże mu ono przemknąć się w sytuacji zagrożenia - bądź ułatwi niewyrównaną walkę, gdy rzuci się na niego nieprzyzwoita ilość przeciwników.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 21:55

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 52


Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna

bo tyle we mnie szkła
tyle d r z a z g

12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 22:10

Spotkania trzeciego stopnia z Irytkiem nigdy nie należały do jej ulubionych części hogwarckiej rutyny. Już sam widok jego wiszących dziesięć metrów nad nią cienkich, pajęczych nóżek sprawiał, że mocniej naciągała na głowę swoją purpurową tiarę i przyspieszała kroku, by jak najszybciej znaleźć się na terenie skrzydła ze szklarniami. Gdy została przeniesiona do chatki, mogła odetchnąć z ulgą, bo tam Irytek się nie zapuszczał. Wolała jednak poranny ptasi szczebiot niż wysoki, irytujący rechot poltergeista.
Zacisnęła lekko usta, patrząc na ducha ze strachem pomieszanym z pewnym oczekiwaniem. Irytek był zdolny do wszystkiego, absolutnie w s z y s t k i e g o, dlatego nigdy nie można było być pewnym, co stanie się za moment. Przekupienie go komplementami było tylko chwilową ulgą. Zaraz zniknął i Eileen niemal podskoczyła w miejscu, gdy jego szept wpełzł do jej ucha, a wtórujący mu wredny chichot pokrył jej skórę ciarkami, które za chwilę zamieniły się w prawdziwe dreszcze. Jego wrzask postawił na baczność wszystkie komórki ciała. Skuliła ramiona, przytykając dłonie do uszu, jednak stanowczo za późno, bo potępieńczy krzyk poltergeista już poczynił szkody w jej głowie. Jęknęła, zaciskając oczy. Powoli obróciła się za siebie, uchylając jedną powiekę, żeby sprawdzić, czy ten cwany duch jeszcze coś planował. Zniknął jednak. Chciała coś powiedzieć, ale póki słyszała w uszach tylko pisk, to nie miało sensu. W głowie buczały jej ostatnie słowa Irytka.
Narysuj mój największy skarb.
Jeśli mówił prawdę – nie miała pojęcia, co miałaby zawrzeć w owym rysunku. Jeśli kłamał... była w kropce.
Przełknęła ślinę, gorączkowo myśląc nad tym, czy powinna upewnić się, co kto znajdował się na końcu korytarza, ale w porę uzmysłowiła sobie, że to niekoniecznie mogli być sojusznicy. Jeśli dojrzeliby ją jacyś strażnicy, byłoby po niej. Zaklęła cicho pod nosem i ruszyła w stronę schodów. Zrobiła duży krok ku górze, kiedy już przed nimi stanęła, i zaczęła po nich wchodzić. Ostrożnie. Patrząc na kroki i wyglądając do góry, bo bała się, że tam też będzie się na nią coś czaiło. Zacisnęła palce na różdżce.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 22:10

The member 'Eileen Wilde' has done the following action : rzut kością


'k100' : 84


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 22:26

Trzymana na różdżce dłoń - pobielała, gdy Skamander zacisnął palce na niewystarczająco ciepłym (od magii) drewienku. Stróżka mocy tylko załaskotała wnętrze dłoni, ale nic ponad rozpływający się oddech mgiełki - nie pojawiło się. Zamiast tego...poczuł ból.
Kopniak? czy też skuteczna próba odepchnięcia się od niego - wyszła. parszywiec był zdesperowany. czy rzeczywiście tak był zaślepiony ideologią Grindewalda, by porywać się na....okularnika. No tak. Samuel wciąż wyglądał jak Thomas. Prawdopodobnie sam reagowałby tak samo. Właściwie - było to pewne, ale on miał zupełnie inne powody. Nieważne. To co się liczyło, to unieszkodliwienie gnoja. Jeśli wcześniej łapał się nadziei, że dzięki więźniowi zdziałają cokolwiek więcej - grubo się pomylił. I powinien to przewidzieć. Powinien, a własnie oberwał przez swoją głupotę.
Zmełł przekleństwo - który raz dziś? nie pamiętał. Może powinien głośno wyrazić niezadowolenie bardzo niekonwencjonalnym i dosadniejszym słownictwem, ale te wciąż zatrzymywały się na krtani. Rozluźnił szczękę, gdy usłyszał zgrzytnięcie zębów. Gniew mu nie pomagał, a przynajmniej jego ciągłe hamowanie. Tym bardziej, ze został w tyle. Gdzieś przed nim był Garrett, w dziurze Pomona, o Eileen nic nie wiedział. Kiedyś uwielbiał Hogwart, ale dziś - miał go dosyć. Dawna ostoja bezpieczeństwa stała się zwykłym więzieniem.
- Tarantallegra - wypowiedział słowa dokładnie, pewnie, starając się tym cisnąć w przeciwnika nie gniewnym spojrzeniem a wiązką magii, która na jakiś czas powinna wyłączyć go z jakichkolwiek działań. Nie licząc niekontrolowanych pląsów. Uciekać byłoby mu trudno.
Nie czekał na efekty stojąc w miejscu. Stawiał kolejne kroki do tyłu, powoli podążając korytarzem, którym wędrowali jego towarzysze. Tym razem musiał być bardziej skupiony. Ciężko tylko było pogodzić je z nieustającym pośpiechem.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   26.05.17 22:26

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 28


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   29.05.17 11:40

Sam, twoje zaklęcie odniosło skutek; skute kajdanami kończyny waszego więźnia zaczęły wykonywać nieskoordynowane, dziwne ruchy - szamotał się. Wycofałeś się w głąb korytarza, docierając do pułapki, w którą wpadła Pomona.

Pom, pułapki musiały być w Hogwarcie od niedawna, nie słyszałaś nic o ich założeniu, nie było ich tutaj jeszcze przed tygodniem. Wiązka światła, która wysunęła się z twojej różdżki serpentyną ukształtowała kulę, która wnet zawisła nad tobą, rozświetlając dno wyrwy; po twojej prawej i lewej stronie z kamiennej posadzki wydobywały się dwa duże, ostre szpikulce - miałaś sporo szczęścia, że udało ci się na nie nie nadziać. Pośrodku kamiennej płyty przebiegała przerwa, jakby łączenie - być może znajdowała się tutaj kolejne zapadnia. Przestrzeń wydawała się zamknięta - nie było stąd innego wyjścia niż wydrapać się trzy metry wzwyż; na pewno nie zrobisz tego po ścianie. Pod jedną z nich, w niskiej wnęce, leżało pięć skrzyń, ułożonych tuż obok siebie, kwadratowych; wysokich i szerokich na około metra.

Garry, udało ci się przeskoczyć przez pułapkę i bez trudu ominąć zapalnik kolejnej; z łatwością rzucone zaklęcie ochronne rozmyło twoje kontury. Przemierzyłeś tunel do końca, znajdując się przed ogromnym korytarzem.
Wysokie sklepienie było konsekwencją znajdującego się tutaj obcego labiryntu schodów - prawdopodobnie dotarłeś do docelowego miejsca. Rząd drzwi prawdopodobnie prowadził do sal lekcyjnych, a dalsze tunele - dwa - odbiegające o korytarza, prowadziły niewątpliwie w dalsze części zamku. Nie znałeś drogi, nie wiedziałeś, która z sal jest salą do numerologii.
Co więcej, na pierwszy rzut oka nie dostrzegłeś nikogo, kto mógłby wykrzyczeć przed momentem ostrzeżenie. Dopiero po chwili zauważyłeś cień wędrujący wzdłuż jednych ze schodów, dziwnie zawieszonych zbyt wysoko, pół metra nad ziemią - Eileen.

Eileen, schody były wysokie - prowadziły przez dwa piętra. A na ich końcu - znajdowała się kamienna płyta, w górnej połowie zapisana runicznymi znakami, z których nie rozpoznawałaś ani jednego. Podobne zabezpieczenia były już stosowane w Hogwarcie, kiedy usiłowano ukryć cenne przedmioty związane z nauką przed uczniami, wiedziałaś - mniej więcej - jak prawdopodobnie działają te drzwi. Hasłem była runa, którą należało narysować w pustym miejscu kredą. Żeby uchronić się przed uczniami podglądającymi przechodzących przez drzwi nauczycieli, zwykle stosowano odmienne zabezpieczenie od drugiej strony - żeby uniemożliwić ucieczkę. Niewątpliwie było to przejście do Złotej Wieży.

Dodatkowe:
 

Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna

bo tyle we mnie szkła
tyle d r z a z g

12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   29.05.17 16:54

Wdrapywała się po schodach ostrożnie, każdy pokonany stopień przełykając z obawą, ale też rozgrzewającą się pod wpływem chwili ulgą. Wyglądała do góry, trzymając białe drewno jodły blisko prawego boku, rozglądała się, szukając alarmujących sygnałów z góry. Im wyżej się wspinała, tym słabsze były odgłosy walki na dole – potyczka faktycznie zakończyła się sukcesem jednej ze stron albo zwyczajnie znajdowała się już za wysoko, żeby to ocenić i walka trwała nadal. Gdy oddech stał się cięższy, a nogi zaczęły odczuwać pokonanie kilkudziesięciu stopni, zerknęła pobieżnie za ramię, upewniając się, że żaden obcy za nią nie podążał. Pustą przestrzeń przyjęła z mieszanką kontrastujących ze sobą uczuć – bo nie było nieprzyjaciół, ale innych zakonników również nie dojrzała. Zacisnęła usta, powstrzymując się od kolejnego nieszkodliwego dla języka przekleństwa.
Dotarła na odpowiednie piętro bezproblemowo, co jednak mogło stanowić niepokojący bodziec. Jeszcze raz, jak w podrywie fobii, rozejrzała się dookoła siebie, żeby nasycić zmysły pewnością względnego bezpieczeństwa. I dopiero wtedy, gdy upewniła się po raz setny, że nic jej (potencjalnie) nie grozi, opuściła wzrok na kamienną tablicę, żeby sprawdzić, co było na niej wypisane.
- Oczywiście, że nie przeczytam, skoro nie uważałam na zajęciach z run – szepnęła do siebie zniecierpliwiona, podchodząc do tego jak lisa do jeża. – Przysięgam, że jeśli wyjdziemy z tego cało, przesiedzę całą dobę w bibliotece, żeby się douczyć. Trzydzieści lat i tyle do tyłu, Eileen, Eileen…
Nie weźmie kredy do rąk, póki nie będzie wiedziała, jak ją właściwie wykorzystać. Zamknęła oczy, zasłoniła je dodatkowo zimną dłonią, wzięła głęboki wdech i zmusiła swoje myśli do skupienia się w jednym miejscu – wokół run. Wolne cząstki płynęły w tej chwili pomiędzy Hogwartem, wpełzając pod lekko przymknięte wrota biblioteki, wchodziły pomiędzy książki, wertując je w pośpiechu i ze strachem opowiadając Eileen, że stronice są puste – dotąd zapełnione rysunkami i definicjami, teraz jej wyobraźnia odczytywała jako absolutnie wyczyszczone. Zacisnęła szczęki, zmieniając kierunek. Najbliżej była jej chatka, więc zdecydowała się od razu do niej zajrzeć. Pamiętała o kilku książkach, które trzymała na stole i…
Chwyciła za torbę, wyciągając z niej papiery, które zabrała z blatu. Notatki Ogga i mapa Zakazanego Lasu. Otworzyła pierwsze z nich – kartek było niewiele, może cztery albo pięć, ale zapełnione były tekstem i przeróżnymi odręcznymi notatkami starego gajowego. Biegała między nimi wzrokiem, szukając każdej możliwej wskazówki albo przypadkiem wyrysowanych znaków, zdradzających znajomość Ogga co do starożytnych run. On też przecież był częścią Hogwartu, znał systemy nim rządzące, magię, którą wykorzystywano do strzeżenia przejść i chowania tajemnic przed ciekawskimi spojrzeniami uczniów. No dalej, stary druhu, musiałeś coś wiedzieć. Widzieć.
Mój największy skarb.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   29.05.17 16:54

The member 'Eileen Wilde' has done the following action : rzut kością


'k100' : 15


Powrót do góry Go down
 

Korytarz w lewym skrzydle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Szkocja :: Zamek Hogwart-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17