Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz w lewym skrzydle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz w lewym skrzydle   14.03.17 18:45

First topic message reminder :

Korytarz w lewym skrzydle

Do korytarza prowadzi jedno z rzadko uczęszczanych wejść do zamku, choć przez jego wnętrze na co dzień przetacza się chmara uczniów. Wysokie schody pozwalają dostać się na wyższe partie zamku, a odnogi korytarzy prowadzą prosto do sal, w których wykłada się numerologię, mugoloznastwo oraz starożytne runy. Ściany ozdabiają liczne portrety, przedstawiające głównie martwą naturę i zwierzęta, choć pośród nich ukrył się również rudy celtycki wojownik, przezwyciężający magią szarżującą na siebie kelpie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   12.04.17 14:17

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 69


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   12.04.17 14:52

Zawiódł się - jego zaklęcie, choć puszczone szybko, na wpół z ukrycia, nie zdołało zaskoczyć przeciwnika; ten odwrócił się, by zaraz ochronić się przed urokiem silną tarczą. Która odbiła zaklęcie prosto w Garretta - stłumił przekleństwo (po części nie miał na nie czasu, po części nie wypadało to, mimo wszystko, uczniakowi); wbrew pierwszemu instynktowi nie skrył się jednak za ścianą, by udawać, że wcale go tam nie było i że nie pragnął oszołomić przypadkowego, obcego mężczyzny tkwiącego na korytarzu - myśląc racjonalnie, dostrzegał nieprawidłowości w jego zachowaniu. Zamierzał więc podjąć grę improwizacji.
- Wiemy, co pan chce zrobić. - Nie, nie miał zielonego pojęcia; ale oprócz zielonego pojęcia nie miał też czasu ani żadnych możliwości dowiedzenia się, co właściwie miało w Hogwarcie miejsce. Dlatego zaryzykował - nad wyraz irracjonalnie, być może idiotycznie, wierząc, że nagłe, wypowiedziane pewnym głosem stwierdzenie zdoła wyprowadzić ich przeciwnika z równowagi, może obudzi w nim zwątpienie i w bliżej nieokreślony sposób zmusi do wyznania, co się działo. Do zdradzenia, po której stronie barykady stoi. Bądź do zadania pytania, skąd wiedzieli i jak wiele - a to dałoby im czas, którego potrzebowali najbardziej. Nie podobał mu się dźwięk dobiegający z końca korytarza, zwiastował niebezpieczeństwo, chciał znaleźć się przy jego źródle jak najszybciej. Tymczasem nieznajomy mógł być każdym; antymugolskim policjantem, nowym woźnym, Grindelwaldem incognito, wyrośniętym prefektem naczelnym. Przez ulotną sekundę Garrettowi przemknęła nawet myśl, że może popełnili błąd, może zaatakowali kogoś, kto byłby sojusznikiem - nie miał jednak wiele czasu na rozmyślania, w jego stronę mknął jego własny urok. - Protego - wypowiedział inkantację stanowczo, choć nie najgłośniej - brakowało im jeszcze tego, aby zbiegło się więcej towarzystwa.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   12.04.17 14:52

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 8


Powrót do góry Go down
Hereward Bartius
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t576-hereward-bartius-barty http://www.morsmordre.net/t626-merlin http://www.morsmordre.net/t674-bartus http://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 http://www.morsmordre.net/t1014-bartek-wsiakl
Profesor w Hogwarcie
33
Półkrwi
Kawaler
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
20
3
0
0
25
1
2
5
Czarodziej
Zdarzyć się musiało

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   12.04.17 20:42

Skradanie się nie było najwyraźniej jego mocną stroną. Profesor Kazijski nie był zwykłym nauczycielem. Co do tego Barty nigdy nie miał wątpliwości. Stroniący od towarzystwa innych członków ciała pedagogicznego, zawsze z boku, bez specjalnych osiągnięć w swojej dziedzinie. Za to wierny dyrektorowi. Na tyle, żeby prawdopodobnie zostać wyznaczonym do pilnowania bezprawnie, ze złamaniem wszelkich standardów państwa prawa, naruszając prawa człowieka i podstawowe wolności zagwarantowane w ministerialnych dekretach, aresztowanych mugolaków. Hereward nie za bardzo miał wybór. Nie mógł uciec, podkulić ogona i zastosować się do polecenia Teodora. Był Zakonnikiem, Gwardzistą przed wszystkim innym. Dopiero dalej nauczycielem, człowiekiem z własnymi problemami. Jeśli ma dzisiaj stracić pracę, to przynajmniej w wielkim stylu, ratując ludzi, którzy nie zasłużyli sobie na los, jaki zamierzało zgotować im Ministerstwo. Barty zacisnął mocniej palce na różdżce, którą wraz z dłonią ukryte miał w kieszeni. Dwóch na jednego nie dawało mu zbyt wielkich szans. Ale też, kto spodziewał się, tego, co zamierzał zrobić.
- Profesorze - Barty odpowiedział uprzejmym ukłonem i nawet lekkim uśmiechem. - Lapifors - dodał wyciągając różdżkę, przestając szczerzyć bezsensownie zęby do człowieka, wobec którego nie czuł specjalnie dużej sympatii. Najpierw zajmie się profesorem, potem jego towarzyszem. Jakieś obliviate też by się przydało. Albo przynajmniej porządny confundus. Ale tym martwić będzie się, jeśli wyjdzie cało ze starcia, bo jeśli nie, to pewnie pozazdrości losu biednym mugolakom.




Ocalałeś, bo byłeś pierwszy
Ocalałeś, bo byłeś
ostatni

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   12.04.17 20:42

The member 'Hereward Bartius' has done the following action : rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   14.04.17 1:45

Eileen, znałaś Irytka - wiedziałaś, że jako ptak go nie zainteresujesz, wolał robić na złość ludziom, a zwłaszcza uczniom. Przysiadłszy na parapecie po drugiej stronie, dalej od korytarza, z ukosa widziałaś czarodzieja nieco dłużej - ten zniknął jednak w głębi, wyraźnie przyśpieszając kroku. Kierunek, w którym podążał, był kierunkiem, z którego powinni nadejść twoi towarzysze. Sam Irytek zaniósł się śmiechem - już go słyszałaś - i rzucił drobiną czerstwego chleba za odchodzącym czarodziejem. Ubrany w piżamę w grochy, z kapeluszem na głowie, zatańczył w powietrzu, po czym wykonał kilka ruchów dłońmi i usłyszałaś potworny jazgot - schody zjechały, od góry, na swoje prawowite miejsce, po czym uniosły się znów ku górze. Odchodzących z tego miejsca schodów było dużo, żadne jednak nie znajdowały się na swoim miejscu. Korytarz szedł dalej za schody i prowadził do głębszych części zamku, gdzie prawdopodobnie nie znajdziesz ani poszukiwanych ani swoich przyjaciół.
- Hałasy, hałasy, ciągłe hałasy... - Narzekanie, które usłyszałaś, dotarło do ciebie od jednego z portretów wiszących na pobliskiej ścianie; rudy wczesnośredniowieczny wojownik wsparł się na własnym toporze i niechętnie wstał z miękkiej trawy, prawdopodobnie przebudzony. Wszystko wskazywało na to, że w tej części korytarza nie było w tym momencie żadnej żywej duszy. Po tej samej stronie, co obraz, znajdowało się kilka pomieszczeń - sale do numerologii oraz run, schowek na miotły, kilka nieużywanych sal. Jeśli wciąż pamiętałaś, jak to zrobić, mogłaś odnaleźć drogę do wieży.

Samuel, z twojej różdżki cisnął silny promień zaklęcia; czarodziej wyczarował tarczę. Nie byłeś w stanie jeszcze dostrzec, czy twoje zaklęcie się przez nią przebiło, ale miałeś dość refleksu, by zareagować zanim sytuacja się wyklaruje. Garrett, nie zdążyłeś wyczarować tarczy - promień odbitego regressio trafił prosto w ciebie; twój umysł miał w sobie jednak dość siły, by zachować trzeźwość i nie poddać się działaniu uroku. Oboje bez trudu uchwyciliście zdumioną ekspresję nieznajomego na dźwięk słów Garretta.
- Zatrzymać ich! - wrzasnął zaciekle.

Hereward, Teodor nie spodziewał się twojego ataku. Nie miał nawet w ręku różdżki - nie zdążył nawet podjąć próby obrony, kiedy sięgnęło go twoje potężne zaklęcie: zamienił się w małego czarnego królika, który w jednej chwili najeżył sierść i zastrzygł wielkimi uszami, a w drugiej w panice - na oślep - wykicał z zamku bocznym wejściem. Twoje zaklęcie miało olbrzymią moc, wiedziałeś, że Kazijski sam szybko nie uwolni się z króliczej formy. Jego towarzysz cofnął się o krok, rozkładając ręce w poddańczym geście.
- Nie mam z tym nic wspólnego - zarzekł się od razu, blednąc na twarzy; popis twoich magicznych umiejętności najwyraźniej wywarł na nim duże wrażenie.  - Kazali mi. Naprawdę nie chciałem, mogę po prostu stąd wyjść...

Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
nauczycielka zielarstwa
25
Czysta
Panna

co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.


20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   14.04.17 15:53

Teraz mi paniują, jak ja już jestem w połowie ucieczki. Trzeba było wcześniej zabrać się za zawieranie znajomości. Teraz całkowicie koncentruję się na daniu nogi z tego przeklętego poletka. Droga do zamku wydaje się ciągnąć w nieskończoność kiedy wypluwam z siebie płuca. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Jestem trochę zła, ale chyba bardziej zdeterminowana. Wszedłszy do budynku widzę kicającego królika i od razu wiem, że nie jest on widokiem przypadkowym. Nieczęsto na szkolnych korytarzach spotyka się te małe gryzonie, dlatego zerkając w bok już wiem, że to Hereward musiał kogoś przemienić w tę miłą, futrzastą kuleczkę. Gdybym znała jej prawdziwe personalia, z pewnością byłabym mniej urzeczona. Powstrzymuję się przed piskiem zachwytu nad jej urokiem, w końcu z jakiegoś powodu zaszła konieczność transmutacji człowieka w zwierzę, za to z wyciągniętą różdżką przekraczam próg lewego korytarza Hogwartu. Wiem, że to dopiero początki tego koszmaru, chociaż już mam go serdecznie dość. Czuję się, jakbym stoczyła bój z samą mantykorą. Zresztą z malowniczymi, krwistymi smugami na twarzy tak też pewnie wyglądam. To cud, że jeszcze żyję.
- Confundus - rzucam bez ostrzeżenia w stronę nieznanego mi mężczyzny. Nie trzyma w dłoni różdżki, może nie przystąpi do kontrataku. Nie wiem, czy siła zaklęcia okaże się być dostatecznie konfundująca, żeby przynajmniej minimalnie wymazać mu pamięć. W razie czego jak będzie jedynie zagubiony, to zyskamy więcej czasu do ponownego ataku. A jeśli się nie uda, to możemy wziąć go na zakładnika. Czy coś. Nie wiem, chyba jednak nie znam się na byciu złą. Gorzej, jak w międzyczasie sięgnie po różdżkę, oby nie.
- Profesorze, musimy już iść - dodaję jeszcze w trakcie rzucania uroku na nasze potencjalne zagrożenie. Specjalnie akcentuję drugie słowo oznaczające realny przymus. W nim zawiera się cały szereg informacji takich jak och, na ogonie mam troje nieznanych mi czarodziejów, Melissę, u której wykrycie jęzlepu to tylko kwestia czasu i która wszystko wie oraz Waldiego, któremu skończyły się ciasteczka. Innymi słowy niech Merlin nas trzyma w swojej opiece, gdyż jest naprawdę źle. Jeszcze się nie orientuję, że dwaj aurorzy w ciałach uczniów znajdują się zupełnie gdzie indziej, w dodatku sami. Dzięki temu nie umrę ze zmartwienia tak od razu.




Może na liściu albo na piórku ptaka zawisł
ten zagubiony pierścień

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   14.04.17 15:53

The member 'Pomona Sprout' has done the following action : rzut kością


'k100' : 74


Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna
you're the water to quench my throat
and if i never let you go
will you keep me young?
12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   14.04.17 22:01

Im dłużej siedziała w ciele drapieżnego władcy nieba, tym więcej widziała, tym bardziej odczuwała świat jako inny, tym więcej szczegółów mogła dostrzec. Wytężała słuch, chociaż każdemu pewnie wydawało się, że ptaki nie posiadają uszu. Drobne kosteczki słuchowe jednak odbierały wibracje i przekształcały je w równe odgłosy, brzmiące inaczej niż u ludzi, ale wciąż nadające realności odbieranym bodźcom. Podążyła wzrokiem za odchodzącym w pośpiechu czarodziejem, by po chwili jej źrenice przeskoczyły na Irytka. Mały, wredny poltergeist, który rościł sobie prawa do Hogwartu, traktując go jak swój dom – a który z gości tak okropnie zachowuje się względem gospodarza? Potrząsnęła łebkiem, strosząc pióra i mimowolnie podążyła wzrokiem za grudką chleba, która z cichym szelestem potoczyła się po podłodze. Nie miał prawa anektować tutaj przestrzeni, był intruzem, tak samo jak mężczyzna, którego nie znała, a który pospiesznie kroczył w głąb korytarza. W tym ciele zdolność rozpoznawania przestrzeni szło jej znacznie lepiej, więc zdawała sobie sprawę z tego, że to właśnie stamtąd miała przybyć reszta zakonników. Boczne wejście rozgałęziało się na dwa, jeśli dobrze pamiętała, a potem… oh, czemu ich tu jeszcze nie było?
Pióra zjeżyły się na niej i poruszyła nerwowo skrzydłami w niekontrolowanym ruchu, gdy po korytarzu potoczyła się okrutna dla jej uszu kakofonia. Schody. Najpierw zleciały na dół, najprawdopodobniej kontrolowane w jakiś sposób przez Irytka, a potem znów wzleciały do góry. Irytek. To on był tu kluczem. Musieli (musiała?) się go pozbyć, żeby mieli prostą drogę do sali od numerologii. Jej uwagę przykuł jej kapelusz. Melissa o nim mówiła. Nowy.
A jeśli coś jest nowe, to rozstawanie się z tym nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, prawda?
To mogła być ich karta przetargowa – Irytku, jeśli nie posłuchasz naszych żądań, bardzo chętnie rozszarpię twoją tiarę na strzępy. To on każdemu robił psikusy, więc nic nie stało na przeszkodzie, by w końcu się na nim odegrać! Dopóki nie spławią samego poltergeista, nie będą mieli dojścia do sali. Oprócz tego nie mogła iść tam sama, więc musiała nieco… grać na zwłokę.
Rozłożyła swoja skrzydła i machnęła nimi mocno, wzlatując w górę i kierując swój lot wprost na Irytka. Wachlarzowato rozpostarty ogon utrzymał jej równowagę, gdy wyciągnęła prosto przed siebie szpony z zamiarem pochwycenia w nie tiary okropnej zjawy. Przejęty gwizd kanii rudej przeciął powietrze w sali. Może reszta jej grupy ją usłyszy.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   14.04.17 22:01

The member 'Eileen Wilde' has done the following action : rzut kością


'k100' : 15


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
32
20
1
0
0
1
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   16.04.17 0:08

Powoli tracił cierpliwość. Zatrzymywali się na kolejnych , rzucanych im pod nogo kłopotach. Jego zaklęcie wyszło, ale już widział, jak pierwsze gesty przywołujące tarczę są kreślone przez nieznajomego. Nie miał zamiaru czekać na efekt. Niech już to wszystko bahanki pożrą. Kimkolwiek był, musiał wiedzieć co działo się na terenie szkoły. A jego zachowanie i krzyk - tylko potwierdzały podejrzenia. Skamander miał ochotę po prostu strzelić mu w twarz, znokautować, by odpłynął w świat nieświadomości. Nie miał na to czasu. Nie mieli oboje z Garrettem - Sam się zatrzymaj - warknął przez zęby - wiejemy - dodał do drugiego aurora by po prostu ruszyć do przodu. Nie mogli się cofać, nie mogli poświęcać więcej czasu niż już zużyli. Nie mogli popełniać błędów. A jeśli jego zaklęcie ostatecznie nie sięgnie celu...cóż, będą musieli radzić sobie na bieżąco.
Priorytetem było dotarcie do celu i znalezienie porwanych. Po drodze pojawiało się coraz więcej pytań. Wiercący pytajnik obijał się w głowie Skamandera, ale o odpowiedź nie mogli prosić nieznajomego. Nie teraz, nie tak, ale twarz miał zamiar zapamiętać. Kimkolwiek był - ocierał się o wydarzenia zbyt mocno, by go ominąć. I nie wierzył, by należał do zwykłych, zabłąkanych przypadkiem tu nauczycieli.
Gdzie były te schody?...Może przejście? Pamiętał zgrzyt przesuwanego "czegoś".






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   16.04.17 0:08

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 55


Powrót do góry Go down
Hereward Bartius
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t576-hereward-bartius-barty http://www.morsmordre.net/t626-merlin http://www.morsmordre.net/t674-bartus http://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 http://www.morsmordre.net/t1014-bartek-wsiakl
Profesor w Hogwarcie
33
Półkrwi
Kawaler
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
20
3
0
0
25
1
2
5
Czarodziej
Zdarzyć się musiało

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   17.04.17 1:23

Teodor zamienił się w królika wręcz książkowo. Hereward uśmiechnąłby się pod nosem, gdyby nie towarzysz profesora eliksirów, który także wymagał jego atencji. Natychmiast obrócił się w stronę nieznajomego gotów do kolejnego zaklęcia. Ten jednak zdawał się być bardziej przerażony niż groźny. Barty rozważał przez chwilę faktycznie wypuszczenie go. Przecież sam się spieszył. Z drugiej strony, wszczęcie alarmu było ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowali. Pal licho świadek, zapewnienie bezpieczeństwa innym członkom drużyny i odbicie więźniów było priorytetem. Naprawdę nie chciał tego robić. Nie miał jednak wyboru, gdy się nad tym zastanowić. Pracę prawdopodobnie i tak stracił w momencie, w którym przemienił pupila dyrektora w coś, co nieco bardziej nadawało się do drapania za uszkiem i miziania po brzuszku. Teodor wydawał się faktycznie milszym królikiem niż człowiekiem. Barty miał nadzieję, ze jego towarzysz będzie kicał równie chyżo, byle dalej od niego.
Mężczyzna wydawał się mało szkodliwy. Prawdopodobne jednak, że nabierze odwagi, kiedy Hereward zniknie. Od podejmowania trudnych decyzji wybawił go zdecydowany głos Pomony.
- W samą porę - uśmiechnął się na widok nauczycielki. Ufał jej Confundusowi, dlatego nie czekał nawet na jego efekt. Trzymając różdżkę w pogotowiu ruszył za Samuelem i Garrettem gotów sprawdzić, w jakie bagno zdążyli się wpakować podczas ich krótkiego rozstania.
- Biegiem, pani profesor - dodał faktycznie przyspieszając kroku. Czas gonił, a oni musieli wreszcie dostać się do tej przeklętej wieży.




Ocalałeś, bo byłeś pierwszy
Ocalałeś, bo byłeś
ostatni

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   17.04.17 1:23

The member 'Hereward Bartius' has done the following action : rzut kością


'k100' : 1


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz w lewym skrzydle   19.04.17 1:09

Poczuł, że trafia w niego promień zaklęcia - i opętało go wrażenie, że coś zaciska macki na jego umyśle, pragnąc zniekształcić go, wynaturzyć. Użył wszystkich sił, by wyprzeć to szkodliwe uczucie, gdzieś w duchu nieświadomie przyrównując je do legilimencji; było jednak mniej natarczywe, mniej bolesne, lecz równie ofensywne. Zdziwił się, gdy udało mu się zniweczyć efekt czaru pomimo faktu, że spóźnił się z tarczą; sprawiło to, że ociągał się odrobinę zbyt długo i mógł tylko patrzeć, jak czar Samuela mknie w kierunku ich przeciwnika. Słowa towarzysza ocknęły go jak z transu i Garrett drgnął, gdy znów zaczęły docierać do niego impulsy uderzające go zewsząd - obcy mężczyzna krzyczał, choć fakt, że na jego twarzy odbiła się panika, budził w Garrym poczucie niepokoju. Coś się święciło - coś dużego, w co zaangażowani musieli być wszyscy wkoło; obcy wołał o pomoc, czy pomocy tej mieli udzielić mu pracownicy Hogwartu? Nie, nie mogło tak być - inaczej wiedzieliby o tym też Hereward, Eileen, Pomona. A może... nie, to niemożliwe; wypierał myśli, zrywając się do biegu. Nie chowając różdżki, ruszył naprzód ze Skamanderem u boku - prosto w kierunku niepokojącego dźwięku mającego swoje źródło na drugim końcu korytarza. Pozostawał maksymalnie czujny, wytężając zmysły; biegł, lecz jednocześnie starał się kątem oka spoglądać na mężczyznę, gotów zareagować, gdyby ten zdołał obronić się przed zaklęciem i ponowił atak. Nasłuchiwał - chciał zrozumieć, czym może być dobiegający ich dźwięk i czy nie zbliża się w ich kierunku tupot licznych stóp; skupiał się na otoczeniu i na prędkim biegu, nie bacząc dłużej na nadmierną dyskrecję - jeżeli ktoś był w pobliżu, zaalarmowały go już trzaski zaklęć i wrzaski intruza. Rozpaczliwy bieg dwóch piętnastolatków w tym szaleńczym harmidrze nie zrobi już na nikim wrażenia.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
 

Korytarz w lewym skrzydle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Szkocja :: Zamek Hogwart-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17