Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kino samochodowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kino samochodowe   21.04.15 23:34

Kino samochodowe

W pobliżu Dason Park znajduje się olbrzymi parking, na którym w dzień zmotoryzowani mugole zostawiają swoje samochody przed wejściem do parku. Natomiast wieczorem, w soboty i piątki, to miejsce pustoszeje tylko na krótką chwilę po zapadnięciu zmroku. Kina samochodowe przyszły do Anglii z New Jersey i szybko stały się prawdziwym hitem. Na parkingu odbywają się pokazy znanych filmów, idealne dla kinomanów, a w pierwszy piątek każdego miesiąca mają miejsce premiery nowości z wielkiego ekranu. Można tutaj spotkać starszych i młodych, samotnych, grupki przyjaciół, jak i zakochane pary; choć ci ostatni, jeśli za bardzo niesforni, szybko wyłapywani są przez pilnujących porządku ochroniarzy. Wielu czarodziejów swoją postawą deklaruje niechęć do mugolskich wynalazków, to zdarza się, że można poza mugolakami i czarodziejami krwi mieszanej, zobaczyć tutaj także można tych czystokrwistych. Czy przywodzi ich tutaj ciekawość, a może to ukryta pasja, skrywana pod dachem samochodu? Pobudki są nieistotne... W końcu każdy, niezależnie od czystości krwi, lubi popatrzeć na wielki ekran, szczególnie gdy w role wcielają się wile-aktorki.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   08.12.15 18:17

/pierwsza połowa września

Spojrzała w lustro, starannie poprawiając makijaż na swojej wciąż nieco zesztywniałej i obolałej twarzy. Jednak nawet mimo tego wciąż było widać ślady pobicia, pozostałości po bójce, w jaką uwikłała się przedwczoraj w pubie mieszczącym się gdzieś pod Londynem. Chociaż od razu po powrocie do domu próbowała jakoś doprowadzić się do porządku i przygotowała sobie zimny okład, opuchlizna i siniaki wciąż były widoczne. Nie znała się na magii leczniczej, więc musiała sobie radzić mugolskimi sposobami. Pocieszająca była myśl, że jej przeciwniczka także wyszła stamtąd poobijana. Jednak żadna nie doprowadziła sprawy do końca, żadna nie pokonała tej drugiej, ponieważ ktoś, najprawdopodobniej jakiś znajomy tamtej, przeszkodził im. Alice wróciła do domu z gorzką świadomością, że bardzo łatwo dała się ponieść emocjom. Teoretycznie była dorosła, a nadal potrafiła być impulsywna niczym nastolatka. Ale z drugiej strony, Greyback ciężko obraziła jej ojca. O ile Alice mogłaby zbagatelizować obelgi skierowane pod jej adresem, bo była do nich już przyzwyczajona, obrażanie Thomasa Elliotta wyprowadziło ją z równowagi i zmusiło do sięgnięcia po różdżkę, a gdy została jej pozbawiona, nie wahała się długo nad przejściem do rękoczynów. Tyle, że nie mierzyła się z wątłym, słabowitym dziewczęciem, dlatego i jej twarz zdobiły teraz paskudne sińce. Mimo makijażu, którym je maskowała, zwracające na siebie uwagę. W pracy każdego, kto o nie zapytał, uraczyła bajeczką o spadnięciu ze schodów. Czy uwierzyli? Tego nie wiedziała. Większość czarodziejów nie praktykowała mugolskich bójek, więc była szansa, że nie domyślili się, co naprawdę oznaczały jej siniaki.
W końcu opuściła mieszkanie. Było późne popołudnie; dwie godziny temu wróciła z pracy, po czym, po krótkim odpoczynku i poprawieniu porannego makijażu, była gotowa do kolejnego wyjścia. Jak na początek września przystało, wciąż jeszcze było ciepło, choć już nie tak gorąco, jak latem. Częściej padało, ale dzisiejsze popołudnie było wyjątkowo przyjemne. Uśmiechając się nieznacznie mimo pękniętej wargi i obolałej szczęki, opuściła swoją kamienicę i przeszła kilkanaście kroków prosto do samochodu ojca. Już niedługo będzie mogła pozwolić sobie na własny... Z tą poprawiającą humor myślą wsiadła i ruszyła. Jej dzisiejszym celem było kino samochodowe; pamiętała tego typu atrakcje z Ameryki, więc nie mogłaby sobie odpuścić tego i w Anglii, tak bardzo zadowolona, że tutejsi mieszkańcy czerpali pewne wzorce z kraju, który darzyła dużym sentymentem. Dlatego regularnie, gdy wiedziała o jakichś ciekawych seansach, pojawiała się na terenie parkingu obok parku i oddawała się lubianej przez siebie rozrywce.
Była blisko celu, kiedy przez okno dostrzegła znajomą postać, przechodzącą chodnikiem. Vincent. Był zbyt charakterystyczny, by mogła go przegapić. Zatrzymała się przy krawężniku, otwierając okno. Miała na twarzy ciemne okulary, więc nie mógł dostrzec jej podbitego oka i opuchniętej kości policzkowej.
- Vincent! – zawołała do niego, machając energicznie ręką. Znali się z Ameryki, był znajomym jej ojca, z pewnością oglądał w swoim życiu filmy, więc wpadła na pomysł, żeby zapytać go, czy nie dotrzymałby jej dziś towarzystwa. W końcu tak dawno się nie widzieli, choć od miesiąca wiedziała o jego powrocie do Anglii. Niestety jakoś nie udało im się w międzyczasie spotkać. – Co tutaj robisz? Miałbyś ochotę zabrać się ze mną do kina samochodowego? Wyświetlają dziś nowy film!
Mogło się okazać, że nie miał czasu; wtedy po prostu porozmawiają chwilę, pożegnają się i będzie musiała pojechać sama. Ale jeśli miał wolny dzień, może akurat się skusi na jej propozycję?


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   08.12.15 23:43

Miało być lepiej. Coraz lepiej. Wszystko miało się jakoś ułożyć. Czy naprawdę był aż tak naiwny, żeby wierzyć w to, co sobie wmówił na podstawie własnych fantazji? Że też jeszcze nie zwątpił w swoje nadzieje. Po tylu latach...
Czuł się okropnie. Z każdym dniem coraz gorzej. Powoli zaczął sobie zdawać sprawę z tego, że ucieczka do Londynu nie była ucieczką przed wszystkimi problemami. Pomijając fakt, że problemy mogą podążyć jego śladem (choćby przypadkiem), część z nich zabrał ze sobą, a część powstała po przyjeździe. Znowu uciekał. Uciekał przed zobowiązaniami i rzeczywistością. Uczuciem, które ostatnio coraz częściej mu towarzyszyło, był wstyd. Najchętniej ukryłby wszystko przed światem. Niezwykle zaczął sobie cenić relacje z ludźmi, przed którymi nie musiał się obnażać z tym wszystkim, co było mu plamą na honorze. A tych plam było coraz więcej...
Tego dnia szedł, rozmyślając nad swoją niedolą. Był bliski załamania. Gdyby tylko pojawił się ktoś, kto pomoże odwrócić jego myśli od tych przygnębiających tematów... Wróci do domu. Daniel obrzuci go tym swoim okropnym spojrzeniem. Wymienią kilka suchych zdań... Ech! Na samo wspomnienie robiło mu się niedobrze!
Gdy nagle jadący z naprzeciwka samochód zatrzymał się i znajomy głos wymówił jego imię. W twarzy Alice było coś niepokojącego. Pomyślał, że to pewnie kwestia oświetlenia, albo... w sumie nie zastanawiał się nad tym dłużej niż przez pół sekundy. Cały ten melancholijnie-przygnębiający nastrój usunął się w cień. To było wielką zaletą natury Vincenta, nie umiał być smutny za długo. Na pewno nie wtedy, gdy w jego otoczeniu znajdowała się jakaś przyjazna dusza.
- Heh, no pewnie! - odparł z entuzjazmem i wsiadł szybko do samochodu. Była to tak szybka decyzja, że nie zdążył użyć rozumu. Po prostu zareagował. Natychmiast. Jakby od tego zależało jego życie. Choć ulica była prawie pusta i w cale nie musiał natychmiast się decydować, dosłownie wskoczył do środka, żeby ruszyć w przeciwnym kierunku do tego, w którym początkowo zmierzał.
- To na jaki film mnie zabierasz? - uśmiechnął się do niej pięknie i dokładnie przyglądną tej uroczej buźce, która... była wyjątkowo nieurocza? Wszystkie piegi dokładnie przysłonięte warstwą pudru. Coś było mocno nie tak, tylko w pierwszej chwili nie za bardzo wiedział co.
- Alice, co... - zawahał się, mrużąc oczy. Wpatrywał się w nią, jakby szukając odpowiedzi. Nie chciał być wścibski, ale twarz dziewczyny była jakby spuchnięta, to było bardzo niepokojące. - Co ci się stało?
Trochę się bał drążyć ten temat, ale nie widział innego wyjścia, jak dowiedzieć się, czy Alice nie grozi jakieś niebezpieczeństwo. Postanowił nie odpuszczać, nawet, gdyby Alice próbowała jakoś go zbyć. Trudno, moja droga. To ty mnie zaczepiłaś, więc nie miej pretensji o to, że zwracam uwagę na takie rzeczy. Dowiem się.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   09.12.15 17:21

Nie miała pojęcia, co działo się u Vincenta. Powinna się z nim skontaktować, ale zwyczajnie trudno było jej się zebrać (nie ma to jak tendencje do odkładania wszystkiego na później) i ani się obejrzała, jak sierpień się skończył i zaczął wrzesień. Cóż, stało się. Ale najwyraźniej i tak okazało się, że los sam zdecydował po raz kolejny przypadkowo skrzyżować ich ścieżki.
Wyglądał na zadowolonego z jej propozycji, co ją ucieszyło, bo przynajmniej nie będzie musiała siedzieć sama, podczas gdy wszyscy dookoła zapewne będą mieli towarzystwo. Gdy wsiadł i usadowił się na fotelu obok, ruszyła dalej.
- Podobno ma lecieć dziś jakaś nowość – rzekła. Sama była ciekawa, jaki film będą dzisiaj wyświetlać, ucieszyłaby się, gdyby to było coś, czego jeszcze nie znała, ale czymś znanym sobie, a dobrym też nie pogardzi. – To naprawdę niesamowity zbieg okoliczności, Vincencie, już po raz drugi się spotykamy przez zupełny przypadek. Co u ciebie słychać? Mam nadzieję, że jakoś się tu odnalazłeś.
Jechali uliczką, niezbyt szybko, bo za chwilę miał być zjazd na parking. Ale dobrze, że chociaż Vincent zachowywał się zupełnie normalnie w samochodzie, nie skręcał się i krzywił, jak niektórzy czarodzieje nieprzyzwyczajeni do pozamagicznych środków transportu. Cóż, zapewne spędził w Ameryce więcej lat, niż ona w ogóle istniała na świecie.
Niestety, mężczyzna okazał się jednak bardzo spostrzegawczy, bo mimo makijażu i ciemnych okularów zauważył sińce i zadrapania na twarzy dziewczyny.
- Ach, to nic takiego – machnęła lekceważąco ręką. Właśnie wjechali na parking i po chwili udało jej się znaleźć wolne miejsce, gdzie zaparkowała. Dopiero po chwili zdecydowała się ciągnąć dalej. – Jestem straszną niezdarą, Vincencie. Potknęłam się i spadłam ze schodów, ale to tylko trochę siniaków, za kilka dni znikną.
Powtarzała tę wymówkę już tyle razy, że głos w ogóle jej nie zadrżał. Czy jednak Vincent uwierzy w to kłamstwo? Dla niego świat mugoli nie był obcy, mógł potrafić odróżnić ślady po mugolskiej bójce od zwykłych sińców.
Wzruszyła ramionami. Z jednej strony jego troska ją wzruszyła (w końcu rzadko kto naprawdę się o nią martwił, nie miała wielu bliskich znajomych), ale z drugiej, miała nadzieję, że nie będzie bardziej szczegółowo dopytywał. Choć z drugiej strony, chciałaby z kimś porozmawiać o tej sytuacji. Na pewno nie z ojcem. Zdecydowanie doskwierały jej bardzo sprzeczne uczucia.
- Mam nadzieję, że nie pokrzyżowałam ci żadnych ważnych planów, ale skoro się napatoczyłeś, nie mogłam ci tego nie zaproponować, przez wzgląd na dawne czasy – powiedziała jeszcze. Samochody dopiero ustawiały się na parkingu, film miał zacząć się za kilkanaście minut. Alice udało się znaleźć bardzo dobre miejsce, więc przez przednią szybę wyraźnie widzieli ogromną płachtę, na której miał być wyświetlony film. – Ale liczę, że będzie ciekawie. Lubię tu przyjeżdżać, do tej pory zawsze mi się podobało.


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   10.12.15 22:21

Tak naprawdę film był mu obojętny. Co będzie to będzie. Ważne, że nie musiał już wracać do domu i bić się z myślami. Alice spadła mu prosto z nieba. Był gotowy pojechać dokądkolwiek. Byleby tylko móc się czymś zająć, choćby rozmową, albo dowolną fabułą, skoro wybierali się na film. Vincent tak naprawdę nigdy przedtem nie był w kinie samochodowym. Choć nie raz słyszał o podobnych miejscach i widywał je czasami, nie miał okazji, żeby skorzystać z tej rozrywki.
- Po raz trzeci, Alice! - Poprawił ją z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy. Wtedy w Ameryce, gdy również całkiem przypadkowo się spotkali, pierwszy raz ujrzał w niej kobietę. Nie małą córeczkę Thomasa, tylko dorosłego człowieka. Alice sprawiała, że Vincent czuł się młody, a co za tym idzie w jego przypadku - szczęśliwy. Dziewczyna zawsze emanowała pozytywną energią. Nawet w czasach, gdy Krueger bywał w Nowym Jorku u jej ojca, a ona plątała się pod nogami, była takim słonecznym promyczkiem, dzięki któremu ludzie się uśmiechali.
- U mnie wszystko w porządku - skłamał. Nie chciał dalej ciągnąć tego tematu, a poza tym było coś ważniejszego od jego nużących problemów - obita twarz dziewczyny. Choć ta twierdziła, że to nic takiego, mężczyzna nie odpuszczał. - Ale coś się chyba stało?
Wjechali na parking, a ona uraczyła go historyjką o schodach.
- To musiał być bardzo niefortunny upadek z naprawdę agresywnych schodów. Dobrze, że nic ci nie złamały. Chętnie bym sobie z nimi porozmawiał. - Schody... oczywiście - dodał w myślach. Dziewczyna zdawała się nie chcieć o tym rozmawiać, a Vinc nie miał zamiaru jej męczyć. Prędzej czy później i tak wróci do tego tematu.
- Przecież gdybym miał w planach coś ważnego, zwyczajnie bym ci odmówił, nie musisz się o to martwić. - Jednak właśnie przez wzgląd na dawne czasy zgodził się bez zastanowienia i pewnie zgodziłby się też, gdyby jakieś plany miał, choć może chwilkę by się zastanowił. Cieszył go fakt, że Alice postanowiła spędzić z nim ten wieczór. Była młoda i piękna. Na pewno znała wielu ludzi. Na pewno miała z nimi bliższy kontakt niż z Vincentem. Nie jeden znajomy mężczyzna byłby zachwycony, gdyby zaproponowałaby mu podobne spotkanie. Jednak tego dnia wybrała się do kina zupełnie sama. Krueger nie znał za bardzo zwyczajów swojej towarzyszki, ale był pewien, że nie stroni ona od ludzi. Dlaczego zatem nikogo z nią nie było? Chociaż nie może być tak całkiem źle, skoro zdecydowała się zgarnąć z ulicy starego znajomego - zaśmiał się smutno w duchu, rozważając słowo starego.
- Pozostaje mi jedynie uwierzyć ci na słowo, a własne zdanie wyrobić później - wyznał, spoglądając w jej okulary, za którymi kryły się oczy nie wiadomo jak bardzo zmasakrowane przez... schody. - Myślę jednak, że z tobą może być wyłącznie ciekawie.
Robiło się już ciemno - jak w tradycyjnym kinie przed rozpoczęciem seansu. Vincent i Alice rozsiedli się wygodnie w swych fotelach. Mężczyzna spoglądał na nią od czasu do czasu, zastanawiając się, jaka historia naprawdę kryje się za siniakami tak bardzo niepasującymi do delikatnej twarzy dziewczyny.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   11.12.15 13:09

Parsknęła śmiechem, słysząc jego korektę.
- Rzeczywiście, Vincencie! – przytaknęła energicznie. – A potem nasze spotkania przestały być już tak przypadkowe, prawda?
Zdumiewające, że prowadziła taką rozmowę ze swoim byłym. Który jednocześnie był dobrym znajomym jej ojca. I, z czego w tym momencie nie zdawała sobie sprawę, wujem Daniela, którego parę tygodni temu napotkała na opuszczonym londyńskim placu zabaw, gdzie siedział samotnie, najwyraźniej czymś przygnębiony. Ich spotkanie zakończyło się w sposób zdecydowanie nietypowy, co sprawiało, że Alice często wracała do tej chwili myślami, zastanawiając się nad tym, co kierowało mężczyzną.
Tak, jej relacje z Vincentem zdecydowanie były pokręcone. Ona sama też była pokręcona; raczej niewiele kobiet czułoby taką radość z dzielenia małej samochodowej przestrzeni z facetem, z którym spotykała się parę lat temu i który teraz był tylko znajomym. Jednak Alice miała dość specyficzne podejście do życia. Od ich rozstania, które zresztą przebiegło w bardzo pokojowy sposób, minęło na tyle dużo czasu, że dawno przestała odczuwać jakieś skrępowanie, gdy był w pobliżu.
- To dobrze – rzekła; odniosła jednak dziwne wrażenie, że nie była jedyną osobą, która mijała się z prawdą i zatajała pewne rzeczy. Vincent nie wyglądał najlepiej. Może nie był pobity, ale ewidentnie coś go trapiło. Również postanowiła nieco później go wypytać, póki co postanawiając z tym zaczekać. Czyżby jego brytyjskie życie nie układało się, jak należy? Dla niego był to kraj znacznie bardziej obcy, niż dla niej.
- Tak, to było bardzo niefortunne. Muszę bardziej uważać, jak chodzę – rzekła; czyżby Vincent także wyczuł jej kłamstwo? Sposób, w jaki odpowiedział, sugerował, że mężczyzna podejrzewał, że ktoś wcale nie będący schodami ją tak urządził. Ale po nim mogła się tego spodziewać. Nie był zatwardziałą konserwą, której nie przyszłoby na myśl, że młoda kobieta może brać udział w mugolskiej bójce. – Ale nic mi się nie stało, nie musisz się o mnie zamartwiać, bo nic złego się nie dzieje. Chociaż to urocze na swój sposób.
Wbrew pozorom, Alice po powrocie do Anglii wcale nie miała wielu znajomych. A jeszcze mniej było takich, których mogłaby zabrać w takie miejsce jak to. O ile w Stanach zawsze była bardzo towarzyska, tak tutaj trzymała się na uboczu.
- Też mam taką nadzieję – rzekła. – Zobaczymy. Obojętnie, co puszczą, i tak przeżyłam dzisiaj pozytywne zaskoczenie: spotkałam ciebie.
Było późne popołudnie, więc po jakimś czasie zaczęło się ściemniać. Parking zdążył się już zapełnić. Wszędzie dookoła stały samochody, w większości siedziały pary lub całe rodziny z dziećmi. Tymczasem Alice zdecydowała się właśnie na Vincenta. Czy żałowała swojego wyboru? Nie.
Na wielkiej płaszczyźnie zaczęły wyświetlać się pierwsze obrazy. Alice dopiero teraz zdjęła okulary; było na tyle ciemno, że liczyła, że Vincent nic nie zauważy.


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   13.12.15 16:06

Nie skomentował jej odpowiedzi. Jedynie pokiwał głową z zamyśleniem spoglądając na drogę. To było dość dziwne, ale w sensie jak najbardziej pozytywnym, że potrafili tak miło ze sobą rozmawiać i spędzać czas jak bliscy znajomi, zostawiając daleko w tyle swój pokryty kurzem romans. Czy Vincent znał drugą taką kobietę, która zapomniałaby o wszystkim i potrafiłaby zgarnąć go nagle z ulicy oraz zabrać tam, dokąd się wybierała? Niektóre wolałyby już nigdy nie doprowadzać do tego, żeby ich drogi się skrzyżowały, inne próbowałyby jakoś wszystko naprawić. Raczej zepsuć... Alice potrafiła zamknąć jeden rozdział i rozpocząć nowy, zupełnie inny. Bardzo go to cieszyło.
- O tak, musisz bardzo na siebie uważać. Jeśli jeszcze kiedyś zobaczę cię w takim stanie, to zacznę się martwić - ostrzegł ją, choć tak naprawdę martwić zaczął się już dawno. Czy to możliwe, żeby Alice wdała się w jakąś beznadziejną historię z człowiekiem, który ją bił? Jakiś mężczyzna? Ta myśl bardzo zdenerwowała Vincenta. Miał ochotę wyciągnąć z niej wszystkie informacje i rzucić na tego człowieka paskudne zaklęcie. Spróbował jednak opanować silne emocje. Stwierdził, że to tylko zepsuje wspaniały wieczór, w który Alice postanowiła się zrelaksować i najprawdopodobniej zapomnieć o całej sprawie. Nie będę psuł jej dnia i kierował jej myśli z powrotem na tego człowieka. On zapomni na tę chwilę o swoich problemach, a ona o swoich, a sprawą pobicia zajmą się potem, gdy znowu odzyskają równowagę. Stwierdził, że da dziewczynie chwilę wytchnienia. Najwyraźniej bardzo jej potrzebowała, skoro tak bardzo zapewniała go, że wszystko jest w porządku.
- Urocze? - rozchmurzył się i zaśmiał, słysząc to słowo - Daj spokój, Alice, musiałem się dowiedzieć, tak na wszelki wypadek! - i nadal muszę, ale to później.
Słowami i tak przeżyłam dzisiaj pozytywne zaskoczenie: spotkałam ciebie wylała miód na jego serce. To dopiero było urocze! Bardzo cieszył się z tego, że znalazł się akurat w tym miejscu o tym czasie. Nie tylko dlatego, że stało się to powodem do tego, żeby odłożył swoje smutki na potem. Przyczyną jego zadowolenia była głównie poprawa nastroju jego towarzyszki. Był uradowany tym, że dzięki niemu nie musi dzisiaj spędzać wieczoru w samotności.
- Ja też się bardzo cieszę, że cię dzisiaj spotkałem - uśmiechnął się do niej szczerze i bardzo miło. Teraz miał ochotę na chwilę zapomnienia z fabułą filmu. Oby akcja była wystarczająco wciągająca.
Seans się rozpoczął. Po krótkim czasie Vincent kątem oka zauważył szybki ruch. Popatrzył w stronę dziewczyny, która właśnie zdjęła okulary. Teraz dopiero zobaczył, że ma ona podbite oko. Zrobiło mu się bardzo przykro. Poczuł złość. Wściekłość, choć nie miał pojęcia na kogo. Naszła go ochota, żeby natychmiast spotkać się z człowiekiem, który tak ją urządził. Za co? ZA CO?! Jednak nic nie zrobił. Nie miał serca przerywać dziewczynie chwili radości. Miał natomiast serce ignorować krzywdę, którą ktoś jej wyrządził i zapewne jeszcze nie raz wyrządzi? Oczywiście, że nie. Nie wiedział jednak sensu załatwiania tego w tej sekundzie. Był pewien, że nie odpuści. Miał zamiar zająć się tym dzisiaj. Nie potrafił już skupić się na filmie. Patrzenie na Alice sprawiało mu ból, natomiast spoglądając na ekran, nie widział filmu, jedynie różne scenariusze tego co mogło się wydarzyć i co pewnie się wydarzy. Zarówno jeśli chodzi o ich rozmowę, jak i o dalsze życie Alice z domniemanym agresorem.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   13.12.15 19:06

Uśmiechnęła się szerzej. Wciąż beztroska i zadowolona, bo przecież tamten nieszczęsny incydent sprzed kilku dni nie mógł całkowicie zmącić jej dobrego nastroju. Podchodziła do tego na zasadzie było-minęło, podobnie jak do wielu innych rzeczy. Zresztą, mało to razy w swoim życiu biła się z kimś? Co prawda, głównie w dzieciństwie i wieku nastoletnim, ale sam fakt. Jako osóbka energiczna i w gorącej wodzie kąpana, w dzieciństwie wołała załatwiać swoje spory w taki sposób, zamiast silić się na racjonalne argumenty. Teraz była dorosła, ale jak się okazywało, czasami puszczały jej nerwy. Trzeba było jednak bardzo się postarać, żeby wyprowadzić pogodną, optymistyczną Alice z równowagi do tego stopnia. Greyback się to udało.
- Obiecuję, że będę – zapewniła go. – Dzięki za troskę, Vincencie. I uważam, że powinniśmy chyba częściej tak na siebie wpadać.
Myślała jednak, że Vincent po prostu przyjmie jej wyjaśnienia i zajmie się oglądaniem filmu, tak, jak uczyniła to ona. Nie spodziewała się, że mężczyzna przez cały czas będzie o tym rozmyślał, doszukując się wyjaśnień i snując własne teorie. Zdziwiłaby się bardzo, gdyby podzielił się z nią przypuszczeniami, ale rzeczywiście, dla kogoś niewtajemniczonego to mogłoby tak wyglądać, sugerować, że to efekt związku z jakimś agresywnym mężczyzną. W końcu były to czasy, gdy kobiety nieczęsto preferowały taki sposób załatwiania swoich spraw. Zwłaszcza czarownice, które wolały raczej uciekać się do różdżek niż do bezmyślnych mugolskich bójek. Co innego Alice, ona była kompletnie zmugolszczona. I pod niektórymi względami dosyć męska, co było pozostałością po wychowaniu przez samotnego ojca.
Ale te wszystkie jego przypuszczenia były dalekie od prawdy, jako że Alice była w tej chwili sama jak palec, od rozstania z Glaucusem nie miała nikogo. I gdyby wiedziała, że Vincent będzie się tak zamartwiał, powiedziałaby mu od razu prawdę, żeby oszczędzić mu tych wszystkich rozważań. W końcu nie chciała psuć mu humoru, zabrała go tutaj po to, żeby oboje mogli przyjemnie spędzić wieczór, prawie jak za dawnych czasów.
Ale tym sposobem, zupełnie niechcący wyszło, że chociaż ona się dobrze bawiła (nie będąc ani przez chwilę świadomą jego rozterek), on oddawał się nieprzyjemnym myślom.
Nie umknęło jednak jej uwadze jego rozproszenie i to, że wydawał się niezbyt zainteresowany seansem.
- Vincencie? – zapytała po pewnym czasie, na moment odwracając twarz w jego stronę. Film powoli zbliżał się ku końcowi. – Dlaczego nie oglądasz? Nie podoba ci się film?
Zdziwiła się; sama była bardzo zadowolona, zarówno z samego filmu, jak i faktu, że obok siedział stary znajomy.
Mimo wcześniejszego wyluzowania, teraz nawet ona poczuła lekkie zdenerwowanie, zupełnie jakby czuła, co może zaraz nastąpić.


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   14.12.15 20:09

Gdyby tylko wiedział jaka w sumie niegroźna historia kryje się za siniakami Alice... Jednorazowy incydent, zwykła sprzeczka. Mógłby oszczędzić sobie zmartwień. Bójka też nie brzmiała najlepiej, ale pobicie było o wiele gorsze, szczególnie, jeśli byłoby to pobicie przez mężczyznę, szczególnie, jeśli podobna sytuacja nie zdarzyłaby się po raz pierwszy ani ostatni.
- Zdecydowanie! - Zdecydowanie powinniśmy częściej na siebie wpadać, może w ten sposób zdołałbym ci jakoś pomóc. - Uśmiechnął się do niej miło.
W mniemaniu Vincenta Alice była najweselszą osobą na świecie. Nigdy nie wpadłby na to, że dziewczyna może być samotna. Od kiedy pamiętał, Alice zawsze miała jakiś przyjaciół. Poza tym była na tyle towarzyska i śmiała, że mężczyzna nie wyobrażał sobie, że może być inaczej. Martwiło go bardzo, że zadaje się z kimś nieodpowiednim. Dlaczego wplątała się w jakiś głupi układ? Miał ogromną nadzieję, że ta sprawa jest już skończona, że to tylko jednorazowy incydent, który zakończył znajomość z tym potworem, który śmiał podnieść rękę na drobną Alice. Chciałbym być tego pewien...
Vinc oglądał film jednym okiem, słuchał jednym uchem i na pewno nie dał się do końca wciągnąć w fabułę. Próbował na chwilę odwrócić swoją uwagę i przestać snuć domysły, poczekać do końca, pozwolić dziewczynie się zrelaksować i dopiero potem zająć się sprawą. Sam nie zdołał jednak zapanować nad czarnymi myślami. Męczył się tak przez większość czasu, czasami tylko usiłując nacieszyć się filmem. Jego głównym celem było teraz poczekanie na Alice i niezwracanie na siebie jej uwagi. Nie udało się. Zauważyła, że coś jest nie w porządku.
- Tak? - Nerwowo odwrócił głowę w stronę ekranu, jakby desperacko próbował udawać zainteresowanego akcją, po czym z powrotem zwrócił się w stronę dziewczyny. - Przecież... - Przecież co? - To nie tak. Film jest w porządku, tylko... - cedził słowa, próbując coś wymyślić, cokolwiek. - Aliece, twoje siniaki nie dają mi spokoju, powiedz, proszę, co tak naprawdę jest powodem tych obrażeń? - Usłyszał własne słowa, nie do końca kontrolując tę wypowiedź. Może lepiej, że tak po prostu to z siebie wyrzucił bez zbędnego owijania w bawełnę i wykrętów?
Bał się jej reakcji. Odwlekał to pytanie już bardzo długo, ale nie zdołał wytrwać do końca filmu. Miał nadzieję, że dziewczyna nie posądzi go o wpychanie nosa w nieswoje sprawy, nie obrazi się i nie wyrzuci go z samochodu. Błagał ją w myślach, żeby powiedziała prawdę i nie zamykała się na jego pomoc. Przede wszystkim chodziło mu o jej dobro. Machnął ręką na to, czy się obrazi czy nie. Możesz być na mnie zła, ale daj sobie pomóc!


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   14.12.15 23:59

Niestety, przez ostatnie dwa miesiące była dosyć osamotniona. Jej życie towarzyskie chyba nigdy nie było równie skromne. Alice głównie pracowała, samotnie szwendała się po mieście, a wieczorami zaszywała się w mieszkaniu z mugolskimi książkami. Taki już urok wracania po kilku latach nieobecności, kiedy dawni znajomi już ułożyli sobie w jakiś sposób życie. Podczas gdy Alice świetnie się bawiła w Ameryce i zażywała przygód, wiele jej znajomych zdążyło już znaleźć stabilne prace lub założyć rodziny. Vincentowi jednak z pewnością było jeszcze trudniej. Współczuła mu osamotnienia i tej nagłej zmiany w życiu.
Elliott nie była osobą, którą pociągały chore układy. Była raczej dumna z tego, że jest tak niezależna, i, jak myślała, nie grozi jej obdarzenie prawdziwym uczuciem kogoś, kto by ją krzywdził. Nigdy zresztą nie była w żadnym dłuższym związku, nie wspominając o trwaniu w czymś niezdrowym, wręcz szkodliwym. Przecież, jako nowoczesna Amerykanka, jako osoba obyta w świecie, powinna być świadoma i umieć unikać takich sytuacji, prawda? Dlaczego miałaby ich poszukiwać i chcieć marnować sobie życie?
Do tej pory jej się udawało. I nie potrafiła zrozumieć kobiet, które nie były w stanie wyrwać się z takich związków. Uważała je za zwyczajnie naiwne, wręcz głupie.
Zachowanie Vincenta, jego nerwowość nie mogły umknąć jej uwadze mimo skupienia się na oglądaniu filmu. Kiedy się odezwał, spojrzała na niego wyczekująco, unosząc jednak brwi, kiedy zdecydował się wyznać, o co mu chodziło.
- Powinnam jednak powiedzieć ci od razu, Vincencie. Bo naprawdę niepotrzebnie się przejmujesz – westchnęła, z trudem powstrzymując się przed wywróceniem oczami. – Pewnie snujesz teraz różne teorie, jednak prawda jest dosyć... prozaiczna.
Umilkła na moment, przelotnie zerkając na ekran, po czym znowu spojrzała na twarz mężczyzny.
- Biłam się, kilka dni temu – przyznała z rozbrajającą szczerością. – Z dawną znajomą z Hogwartu, wyobrażasz to sobie, Vincencie? Spotkałyśmy się przypadkiem w pewnym pubie, ona nazwała mojego ojca szlamą. Nie mogłam puścić jej tej zniewagi płazem, więc jakoś to dalej się potoczyło. Obie trochę wypiłyśmy, więc pojedynek szybko zamienił się w mugolską bójkę, z której obie wyszłyśmy poobijane. I to właśnie cała historia.
To była naprawdę dziwna sytuacja. Bójka, początkowo tocząca się o honor jej ojca, później przeistoczyła się w chęć pokonania przeciwniczki. Prymitywną, męską chęć, która jednak nie była Elliott zupełnie obca.
Parsknęła nieco nerwowym śmiechem, kręcąc się na samochodowym siedzeniu. Kilka dni temu siedziała na nim poobijana i mokra, oceniając w lusterku szkody, teraz była z jednej strony wesoła, z drugiej zmartwiona nastrojem mężczyzny. Troska mężczyzny była na swój sposób jednocześnie zabawna, ale i bardzo przyjemna. W którymś momencie nawet przyłapała się na tym, że sięgnęła dłonią do jego ręki, ale w porę się powstrzymała i zamiast tego splotła obie dłonie na swoich kolanach.
- Mam nadzieję, że teraz już się nie zamartwiasz, skoro wiesz, co takiego wyprawiałam.
Oby nie.


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   15.12.15 21:23

Powrót do Europy nie stanowił dla Vincenta rewolucji. Przez większość swojego życia poszukiwał, podróżował. Nawet przebywając w Stanach, nie potrafił osiąść w jednym miejscu. Ciągle się przeprowadzał i zmieniał pracę. Miał kilku stałych znajomych, na przykład Thomasa Elliotta, z którymi utrzymywał kontakty, choćby biznesowe. Londyn był po prostu kolejnym miastem, w którym postanowił zamieszkać do czasu, gdy będzie mógł zmienić lokalizację. Inna sprawa, że było to miejsce jego ucieczki. Gdyby nie znalazł się w tak kiepskiej sytuacji, nie przeżywałby załamania, które właśnie go dopadło. Wszystkiemu winna była jego sytuacja życiowa: zadłużenie, bycie na utrzymaniu u bratanka, problemy ze znalezieniem pracy.
Jednak to wszystko było w tej chwili zupełnie nieważne. Całą uwagę Vincenta pochłaniała sprawa pobicia Alice. Jak to się mogło stać? Ledwo mógł się wstrzymać przed zarzuceniem jej pytaniami. Przez jego głowę przelatywało tysiące myśli, starał się jednak udawać, że wszystko jest w porządku.
Dziewczynę najwyraźniej zdumiał fakt, że pomimo jej historyjki o schodach, Vincent nadal zastanawia się nad całą tą sprawą. Ona dała się wciągnąć w fabułę filmu i nie miała pojęcia, co jej towarzysz właśnie przeżywał.
W końcu jednak wyłożył kawę na ławę, a ona bez problemu zechciała u wszystko wyjaśnić. Z niecierpliwością czekał na tę prozaiczną prawdę. Na jego twarzy malowało się zdziwienie. Alice z taką lekkością wyznała, że siniaki są skutkami bójki. Zdawała się mieć do tego zdarzenia ogromny dystans w przeciwieństwie do Vincenta.
Przynajmniej ta historia brzmiała wiarygodnie. Krueger nie miał pewności, że tak właśnie było, jednak musiał przyznać, że było to bardzo prawdopodobne. Ludzie potrafili być naprawdę śmieszni, albo raczej okropni, zależy jak na to spojrzeć. Thomas Elliott był wspaniałym człowiekiem. Nie miał szlachetnej krwi, ale miał szlachetne serce, czego często nie dało się powiedzieć o czystokrwistych. Vincent z jednej strony rozumiał Alice i wręcz popierał jej zachowanie, ale z drugiej... to było głupie. Naprawdę niemądre. W ten sposób dziewczyna na pewno nie rozwiązała problemu, a wręcz dała o sobie bardzo złe świadectwo. No ale co zrobić? Taka już była jej natura. Przeważnie miła, słodka, wręcz kochana, ale jak przyszło co do czego, to natychmiast reagowała i pokazywała pazury. Mimo wszystko Vincent bardzo chciał, żeby ta historia była prawdziwa.
- Mam nadzieję, że ta zołza również porządnie oberwała - powiedział to całkiem poważnym tonem, ponieważ dokładnie to miał na myśli. Sam nigdy w życiu nie podniósłby ręki na kobietę. Choćby nie wiadomo co się stało! Jednak jeśli dowiedziałby się, że Alice urządziła swoją rywalkę choćby w połowie tak paskudnie jak tamta ją, to czułby coś w rodzaju satysfakcji.
Vincent nie był pewien co o tym wszystkim sądzić. Nie miał podstaw, żeby i tym razem podejrzewać dziewczynę o kłamstwo. Jej zachowanie wskazywało na to, że naprawdę nie ma się czym przejmować, skoro dla niej nie był to żaden problem. Czyżby była taką dobrą aktorką? Szczerze w to wątpił. Zwłaszcza po tej nieudolnej opowieści o schodach.
Nagle wydało mu się, że dziewczyna chce złapać go za rękę. O mało sam również nie wykonał gestu. W porę jednak zrozumiał, że najwyraźniej się pomylił. Idiota! - krzyknął do siebie w myślach.
- No wiesz.. - chrząknął. - Dobrze, że to był tylko jeden, niegroźny incydent, pomijając oczywiście podbite oko. Bo to był incydent, prawda? - wolał się jeszcze upewnić. Tak na wszelki wypadek. Nie zniósłby świadomości, że Alice regularnie wdaje się w barowe bójki. To się kiedyś mogło źle skończyć, jeśli nie uszczerbkiem na zdrowiu, to przynajmniej kłopotami w pracy.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   16.12.15 22:59

Zdziwiło ją to, bo większość osób, przynajmniej w pracy, zadowalało się jej wyjaśnieniami i nie drążyło dalej. Niektórzy może po prostu uważali zapytanie jej o siniaki o coś w rodzaju obowiązku, bo tak wypadało, a może po prostu mieli na tyle małą wiedzę o świecie mugoli, że nie umieli odróżnić siniaków od upadku ze schodów od takich powstałych w wyniku bójki. Vincent był jedną z nielicznych osób, którym zdradziła prawdziwą wersję wydarzeń. Bardziej po to, żeby go uspokoić.
Jej postępowanie tamtego dnia może i było głupie i lekkomyślne, jednak Alice była w gorącej wodzie kąpana, często najpierw coś robiła, a dopiero później zastanawiała się nad tym. Uważała, że zignorowanie takiej zaczepki i niepodjęcie żadnej próby bronienia honoru obrażanego ojca byłyby oznaką tchórzostwa i biernego godzenia się na takie słowa. A może to kwestia tego, że tamtego dnia miała tak parszywy nastrój i potrzebowała znaleźć ujście dla swoich emocji, i słowa Greyback po prostu stały się pretekstem, tą ostatnią kroplą, która przelała czarę?
Pewne było, że nie znosiła, kiedy ktoś obrażał jej ojca. Mogła puścić płazem nazwanie jej szlamą lub zdrajczynią krwi, bo do tego była przyzwyczajona, jednak obrażanie Thomasa Elliotta działało na nią niczym płachta na byka. Nigdy nie mogła pojąć tej pogardy, którą darzono jej ojca tylko dlatego, że pochodził z mugolskiej rodziny.
- Jasne, że tak, Vincencie. Gdyby nie przerwał nam jej znajomy, poobijałabym jej porządnie tę ślizgońską buźkę – powiedziała. Obie opuściły podwórze obok pubu w podobnie nieciekawym stanie. – To była tylko jednorazowa sytuacja.Mam nadzieję, dodała już w myślach. Choć pewnie gdyby znowu trafiła się podobna sytuacja, zareagowałaby podobnie. Impulsywność, niekiedy granicząca z brawurą i lekkomyślnością, leżała w jej naturze. – Wiesz, że nie szukam kłopotów, a to one zwykle znajdują mnie. Nie inaczej było tym razem. Nie musisz się obawiać, nie jeżdżę po barach, szukając okazji do zaczepki.
Zauważył ruch jej dłoni. Oboje przez moment wyglądali na zmieszanych. Alice zdecydowała się pierwsza przerwać chwilową niezręczną ciszę, która nagle zapadła.
- Wybacz, chyba trochę mnie poniosło – mruknęła, przeklinając w duchu, że się zapomniała. Minęło kilka lat, tyle się wydarzyło, a jednak tak głupio dała się ponieść chwili i się zapomniała. Cóż, mówiło się trudno.
- Mam nadzieję, że teraz będziesz już weselszy. Nie lubię, kiedy ktoś jest smutny w pobliżu mnie. Choć film i tak chyba się już kończy. – Zerknęła na ekran; do końca zostało może kilka, najwyżej kilkanaście minut. – Powiedz lepiej, co u ciebie. Zajmujesz się ostatnio czymś ciekawym, o czym mógłbyś mi opowiedzieć?
Była zaciekawiona, no i chciała zmienić temat na jakiś lżejszy. Skąd miała wiedzieć, że u Vincenta ta kwestia wcale nie wyglądała zbyt różowo?


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   19.12.15 14:44

Dlaczego dziewczyna nie zdradziła mu prawdziwej wersji wydarzeń? Czyżby się wstydziła? A może po prostu wydawało jej się, że to bardziej zmartwi Vincenta niż zwyczajny upadek ze schodów? W każdym razie w końcu opowiedziała mu historię, która zdawała się być bardzo prawdopodobna. Alice zawsze lubiła wszystko załatwiać od razu, tak po prostu, bez zbędnych ceregieli. Z tego co było wiadome Vincentowi, ojciec był dla niej całym światem. Można było z łatwością przewidzieć reakcję dziewczyny, gdy ktoś ośmielił się obrazić Thomasa. Jej świętym obowiązkiem było chronić jego dobrego imienia... ale dlaczego w taki sposób? Takie były skutki, kiedy w grę wchodziły uczucia. Szczególnie takie silne jak te łączące Alice i ojca.
Że też mnie to nie dziwi... - pomyślał na wieść o tym, że jej rywalka była ślizgonką. Nie miał przyjemności uczęszczać do Hogwartu, ale z tego co słyszał, uczniowie z tego domu byli uczuleni na czystość krwi, tak jakby to o czymkolwiek świadczyło.
- No i dobrze, że ona też nie wyszła z tego cało! - I chwała temu znajomemu! Dobrze, że znalazł się ktoś, kto zachował zdrowy rozsądek. - Nie o to mi chodziło - Vincentowi nawet przez myśl nie przeszło, że Alice może wszczynać barowe bójki. Po prostu obawiał się, że podobna sytuacja może się jeszcze kiedyś powtórzyć i skończyć o wiele gorzej. Jako policjant był czasem wzywany do podobnych sytuacji, więc nie jeden przypadek już widział. -Wiem przecież, że z reguły jesteś bardzo miła i ugodowa. Tylko proszę, nie daj się więcej razy sprowokować. To nie ma sensu. - pokiwał głową czując się bezradnie wobec tego, co może wydarzyć się następnym razem, gdy ktoś znowu trafi w czuły punkt Alice. Zdawał sobie sprawę, że jego rady to jedno, a nagły impuls to zupełnie co innego.
Po chwili kłopotliwego milczenia, dziewczyna, która zdawała się nie dostrzec zażenowania swojego towarzysza, kontynuowała.
- Rozumiem cię, Alice - odpowiedział przekonany, że nadal chodzi o sprawę bójki. - Mnie też by pewnie trochę poniosło, gdyby ktoś obraził bliską mi osobę. Twój ojciec jest zbyt dobrym człowiekiem, żeby jakieś ograniczone panienki ot tak rzucały w jego stronę wyzwiskami.
Gdyby ktoś spytał się go, o czym był film, miałby kłopot z opowiedzeniem fabuły. Po rozmowie z Alice kamień spadł mu z serca. Jakoś tak lżej było mu znać prawdę. Nadal trochę się martwił, ale przynajmniej był pewien o co konkretnie. Uśmiechnął się miło, ponieważ był pewien, że wszystkie niezręczności właśnie minęły. Sprawa się wyjaśniła, dziewczynie raczej nic nie groziło. Wtedy padło to nieszczęsne pytanie o pracę.
Nie, nie zajmuję się niczym ciekawym i nie mam ci nic do opowiedzenia. Wszystkie uczucia sprzed ich dzisiejszego spotkania wróciły. Mężczyzna rozpaczliwie zapragnął uwolnić się od odpowiedzi na to pytanie. Chciał zniknąć, albo zmienić temat. Musiał jednak coś odpowiedzieć. Cokolwiek, byleby miało to ręce i nogi.
- Hm... - westchnął głęboko i popatrzył przez boczną szybę. - Moje życie nie jest zbytnio ciekawe - odwrócił głowę w stronę Alice. Na jego twarzy widniał wymuszony uśmieszek. - Nie jest źle. - Jest fatalnie! - Powiedziałbym nawet, że jest dobrze, ale póki co nie mam się za bardzo czym chwalić. Kiedyś jeszcze do tego wrócimy - oby jak najpóźniej - a teraz pozwól mi odetchnąć od codzienności. - Miał ogromną nadzieję, że rozmówczyni odpuści sobie dalsze drążenie tematu.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   19.12.15 22:30

Zwykle tak robiła. Była szczera i stawiała sprawę jasno. Tym razem coś jednak tknęło ją, by skłamać. I o ile w przypadku znajomych z pracy kłamała w celu ucięcia tematu i uniknięcia wypytywania, tak przy Vincencie kierowały nią nieco inne pobudki. Nie chciała go martwić? Możliwe.
Jeśli chodzi o Hogwart, Alice zawsze była raczej sceptyczna wobec idei domów, które jej zdaniem wzmagały podziały między uczniami, ale nie mogła nie zauważyć, że wśród tych uprzedzonych do nieczystej krwi przeważali Ślizgoni. Czy raczej, osoby o takich skłonnościach najczęściej lądowały właśnie w tym domu.
- Tak, wiem – mrugnęła do niego. – Mam też nadzieję, że nie usłyszę więcej takich uwag o moim ojcu. A już na pewno nie z ust jakiejś uprzedzonej panienki, która nawet go nie zna.
Alice chyba nigdy nie zrozumie tych idiotycznych, absurdalnych podziałów, które stawiały ją i ojca w gorszej pozycji.
Vincent najwyraźniej nie zrozumiał, do czego odnosiła się jej uwaga i myślał, że ciągle odnosiła się do sytuacji z bójką. Uśmiechnęła się więc pod nosem. Może to i lepiej? Jednak miała wrażenie, że wyraźnie się zmieszał, gdy zapytała, jak jemu układało się ostatnio życie. Myślała, że to pytanie odciągnie jego uwagę od jakichś nieprzyjemnych spraw, zresztą naprawdę była ciekawa, jak sobie radził. I odniosła wrażenie, że wcale nie było tak dobrze, jak próbował to przedstawić. Może sama nie była dobra w kłamaniu (o czym mógł się przekonać przed chwilą), ale to nie znaczyło, że nie umiała rozpoznać, kiedy ktoś nie był z nią do końca szczery. Cała postawa Vincenta niemal krzyczała, że coś ukrywał, a uśmiech na jego twarzy wydawał się wymuszony.
- Och... rozumiem – mruknęła, zerkając na niego nieco sceptycznie. – Ale wiesz, że gdybyś zmienił zdanie i chciał ze mną porozmawiać, to zawsze możesz się odezwać?
Korciło ją, by pociągnąć go nieco za język (jak i on ją chwilę temu), ale okazało się, że już nie będą mieć okazji. Film się skończył i inni oglądający chcieli opuścić parking. Kilku zatrąbiło na grzebiącą się Alice, więc Elliott rzuciła tylko Vincentowi spojrzenie pod tytułem „nie myśl, że się od tego wykręcisz” i skierowała samochód w stronę wyjazdu.
- Gdzie cię podwieźć? – zapytała, gdy już ruszyli ulicą. – Mam nadzieję, że jak znowu się spotkamy, będziesz miał dla mnie jakieś dobre wieści. Bo teraz to ja zaczynam się martwić o ciebie, Vincencie.
Westchnęła. Ostatecznie wysadziła go tam, gdzie sobie zażyczył i pożegnawszy się, odjechała z zamiarem powrotu do domu.

/zt.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kino samochodowe   08.08.16 22:58

cd z wejścia do ministerstwa

- Zapewne jest wiele rzeczy, których damie nie wolno, nie sądzisz? – odpowiedział pytaniem na pytanie, po czym pozwolił jej odgrywać tę małą scenkę nieprzekonanej. Nie przeszkadzało mu to. Od powrotu do Londynu jedynymi kobietami, które spotykał była jego siostra, Peony na przesłuchaniu i pani animag, która dziwnym zrządzeniem losu wylądowała u niego w pokoju. Wiedział, że mogła jeszcze odejść i zostawić ich znajomość za sobą. W końcu to ona należała do sławnego rodu, a ludzie uwielbiali wciskać nos w nieswoje sprawy. A jeszcze chętniej gdy plotki dotyczyły celebrytów. Żeby wujek Sam miał co czytać przy porannym śniadaniu… 
- Wywiad zdobył informację od pani sprzątającej łazienki, ale nie wiesz tego ode mnie – odpowiedział, pochylając się w jej stronę, zupełnie jakby byli nastolatkami i szeptali o brudnym czole profesora. Zaraz jednak przyuważył jej lekko zmieszane spojrzenie i początkowo nie zrozumiał o co chodziło. Nie trwało długo nim wybuchnął śmiechem. No, tak. Szlachta nie jeździła samochodami. To było takie… Mugolskie. – Cóż, moja droga – zaczął, patrząc na Artis z ukosa. – Będziesz musiała to jakoś przetrwać. Zważywszy, że trochę w nim posiedzisz – dodał tajemniczo, po czym ruszył w stronę swojego pięknego Chevroleta. Otworzył jej drzwi i pozwolił powoli wsiąść. Musiał przyznać, że nigdy nie jechał z kimś, kto nigdy nie siedział w aucie, a znał jedynie znał karety, powozy, dwukółki. To nie średniowiecze. – To twoja ważna chwila – rzucił, po czym zatrzasnął za nią drzwi i obszedł samochód, by wsiąść za kierownicą.  Słysząc jej uwagę o matce, wzruszył ramionami. - Jeśli wygląda jak ty, to nie o mnie powinnaś się martwić – rzucił poważnie, ale zaraz się roześmiał głośno, odwracając się i wycofując samochodem. Okręcił kierownicą i wrzucił pierwszy bieg, pozwalając, by zmierzał w wyznaczonym przez siebie kierunku. 
Podróż nie trwała długo. Minęli Dason Park, a praktycznie zaraz za nim Raiden skręcił i podjechał między dwie bramki. Otworzył okno od swojej strony i rzucił do człowieka, znajdującego się w budce.
- Dwa bilety proszę – rzucił, po czym przekazał odpowiednią ilość pieniędzy. Podziękował i podał papiery Artis. – A teraz, droga szlachcianko – zaczął, ruszając i lawirując między rzędami samochodów. – Poznacz Czarnoksiężnika z Krainy Oz.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Kino samochodowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Kino samochodowe
» Nieczynne kino
» Nieczynne kino

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17