Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Lecznica dla zwierząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Lecznica dla zwierząt   30.03.17 17:20

First topic message reminder :

Lecznica dla zwierząt

Z zewnątrz jest to niewielki, biały budynek znajdujący się bardzo blisko lasu. Kiedy gość staje przed drzwiami prowadzącymi do lecznicy, kołatka w kształcie wiewiórki trzykrotnie uderza w drzwi trzymanym w łapkach orzeszkiem, jeśli właścicielka jest w środku. Drzwi z reguły są wtedy otwarte, dostać się tu można z resztą także przez kominek znajdujący się w niewielkim holu, w którym goście mogą zostawić płaszcze. Dalsza część lecznicy składa się z czterech pomieszczeń, gabinetu do którego wchodzi się od razu z holu, jest to dość przestronne, zawsze czyste i uporządkowane pomieszczenie z biurkiem po środku, kilkoma szafkami pod ścianami oraz trzema krzesłami, jedno z jednej strony biurka, dwa z przeciwnej. Kolejnym pomieszczeniem jest zaplecze, już mniej uporządkowane, często wala się tu jakaś książka, czy prywatne drobiazgi właścicielki, jedynie szafka z lekami jest zachowana w idealnym porządku. Kolejne pomieszczenie to miejsce w którym mniejsze zwierzęta oczekują na zabieg, lub po nim wypoczywają czekając na swoich właścicieli, znajduje się tu kilka dość sporych klatek, gdzieniegdzie walają się zwierzęce zabawki. Ostatnie pomieszczenie służy do przeprowadzania zabiegów i mało kto ma do niego wstęp.
Z tyłu lecznicy jest także spory teren należący do niej, podzielony na dwa mniejsze wybiegi i jedną zadaszoną zagrodę. Bywa różnie, jednak zazwyczaj w całej lecznicy jest sporo zwierząt, od czasu do czasu w zagrodach, niemal zawsze w wielu klatkach.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
William Prince
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5291-william-prince-w-budowie#118596 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5314-william-g-prince http://www.morsmordre.net/t5317-william-g-prince#118975
Stażysta  w Ministerstwie Magii
24
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
7
10
5
0
3
0
8
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   23.09.17 9:26

11.05.1956

Przez kilka ostatnich dni działo się na prawdę wiele. Pogoda była tak nieobliczalna i płatała figle, nawet czarodziejom. William dwa razy poszedł do pracy, do Ministerstwa Magii w całym przemoczonym fraku, z którego można byłoby wyrżnąć wiadro wody. Nie mówiąc już o jego eleganckich butach, które były całe przesiąknięte i zaczęły się rozklejać. Wraz z butami miał przemoczone również skarpety. To cud, że nie złapało go jakieś choróbsko. Z pewnością będzie musiał w niedalekiej przyszłości zainwestować w nowe frak oraz buty. Pracownikowi Ministerstwa Magii nie przystoi chodzić w niezadbanym stroju, a co dopiero w rozklejonych butach. William będzie musiał wybrać się na zakupy, których nigdy nie lubił. A może zleci jakiemuś krawcowi, by zaprojektował mu i uszył na zlecenie. Tak, to był dobry pomysł. Prince od zawsze próbował nadążać z modą i ubierać się zgodnie z jej trendami. W Ministerstwie Magii słyszał, że Parkinsonowie posiadają dom mody, w którym można znajduje się wiele modnych ubrań. Według wielu pracowników Ministerstwa, to właśnie oni ustalają trendy w modzie w świecie czarodziei. Wraz z modą podążały również pieniądze. Parkinsonowie z pewnością są bogaci, a ich dom mody przynosi wielkie zyski. William jednak wolał zamówić u mniej znanego krawca, który będzie miał okazję się wybić. W końcu Prince pracuje w Ministerstwie Magii, a tam jest wielu mężczyzn, którzy zainteresują się skąd on wziął tak elegancki frak.
Dnia 10 maja wydarzyło się coś na prawdę niepokojącego. William siedział spokojnie w swoim domu i czytał Proroka Codziennego, a potem inną gazetą, jednak mugolską. Jego papuga zaczęła w klatce wariować. Dziobem próbowała przegryź żelazne obudowanie klatki. Nawet trzy razy wylała wodę z miseczki. Być może jej zachowanie związane było z pogodą, nikt tego do końca nie wie. Will musiał oderwać się od czytania i wypuścił ją, by miała większą swobodę i przestrzeń do latania. Może właśnie tego jej było trzeba. Mugolska gazeta była na tyle ciekawa, że Prince nie zwrócił uwagi, kiedy papuga zniknęła, a w pomieszczeniu zrobiło się cicho. To znaczy było słyszeć porywisty wiatr oraz grzmoty piorunów, uderzających coraz głośniej i głośniej. Gdy William miał iść spać, przypomniał sobie o papudze, której nie widział już jakiś czas. Przez całą noc ją szukał, lecz znalazł dopiero rano. Papuga leżała ranna pod drzewem. Za pewne wiatr był dla niej za silny i cisnął nią w drzewo. Długo nie myśląc, William natychmiast udał się do lecznicy, by zdiagnozować stan papugi. Była to klinika Julii Prewett. Mężczyzna pamiętał ją jeszcze za czasów Hogwartu, gdy przeciwko jej domowi grali mecze Quidditcha, a Julia grała na pozycji szukającego.
Kolejka była na prawdę długa, widocznie nawałnica nie tylko Williamowi płatała figle. Usiadł na wolnym miejscu, na końcu kolejki, a klatkę z ranną papugą położył na ziemi. Jego fruwający przyjaciel leżał na spodzie obudowy i od czasu do czasu podnosił głowę, by zobaczyć, co się dzieje. Mijały minuty, w końcu i godzina, aż William mógł wejść do gabinetu Julii. Zapukał do drzwi, jak przystało, a gdy usłyszał słowo "proszę", wszedł do środka. - Dzień dobry. - przywitał się z kobietą. W jego głosie nie było krzty radości, gdyż bał się o papugę, którą dostał kilka lat temu od matki. - Pani doktor, wczorajszej nocy moja papuga wyleciała na zewnątrz, a gdy ją już znalazłem, leżała ranna pod drzewem. Czy mogłaby Pani się nią zająć. Bardzo proszę, to mój przyjaciel. - powiedział i postawił klatkę z papugą na biurku. Delikatnie otworzył drzwiczki i jednym ruchem wyjął ptaka na zewnątrz. Zwierzak coś tam powiedział, a William wręczył go w ręce odpowiedniej osoby.


Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   10.10.17 13:40

Od początku maja pracy był cały ogrom. Przetarła twarz, kiedy wyszedł od niej kolejny klient. Z reguły z hollu nikt nie korzystał jak z poczekalni, przyjmowali zwierzęta, leczyli je na miejscu lub zatrzymywali do obserwacji i właściwie to tyle, właściciel mógł odejść. Jeśli działo się coś poważniejszego, nigdy aż tyle rzeczy na raz, ich z kolei była niestety tylko trójka - co w zwyczajnych dniach wydawało się aż nadto.
Nie zwróciła uwagi na to w jaki sposób zwracał się do niej szkolny znajomy. Może nie byli blisko, jednak zarówno znajomość sprzed lat, jak i Zakon wiązały ludzi, przynajmniej w jej oczach na tyle by pozwalać sobie na unikanie zwrotów grzecznościowych. Była już jednak zdecydowanie zbyt zmęczona by skupiać się na podobnych bzdurach. Dookoła panował prawdziwy chaos, Prewett nigdy nie spodziewała się że mogą być chociaż blisko zapełnienia zwierzętami wszystkich boksów, tak się jednak działo, a kolejnych stworzeń okaleczonych w nawałnicy wciąż przybywało.
Spojrzała na papugę uważnie, rozejrzała się dookoła. Na jej biurku znajdowała się klatka z jakimś kotem, Sue zaraz jednak ją zabrała bez większych wyjaśnień. Julia ufała pracownicom, w tej chwili musiała w nie wierzyć w stu procentach bo potrzebowała całych sił lecznicy by panować nad sytuacją.
Ułożyła ptaka na biurku i uśpiła go zaklęciem nie chcąc, by w panice zrobił sobie większą krzywdę. Przyłożyła różdżkę do jego tułowia, by sprawdzić w jakim jest stanie.
- Zrobię co mogę, Will, usiądź.
Poleciła mu spokojnym tonem. Nie miała problemu z panowaniem nad nerwami, szczególnie kiedy na prawdę było to konieczne. W tej chwili zdecydowanie było. Nie tylko dlatego że była za wszystko tutaj odpowiedzialna, ale też dlatego że jej nerwy przełożyłyby się na nerwy właścicieli i zwierząt, a na to pozwolić sobie nie mogła.
- Ile ma lat, skąd ją sprowadziłeś, jak długo ją masz?
Zadała kilka podstawowych pytań, chyba bardziej żeby zająć Prince'a, niż z faktycznej potrzeby. Fakt że ma do czynienia z urazem, nie chorobą był oczywisty, wiele była w stanie stwierdzić sama. Im więcej informacji jednak tym zawsze lepiej.
- Skrzydłami dam radę zająć się dzisiaj. Powinna tu trochę zostać. Znajdę jej spokojne miejsce. - odetchnęła. Będą musieli zaraz przegrupować zwierzęta, żeby ptaki miały spokój, one i gryzonie w szczególności, miała jednak już pomysł jak to zrobić. - Mocno się poobijała.
Mruknęła, kiedy zaklęcie wykazało urazy.
- Może mieć później nieznaczne problemy z lewym skrzydłem, które mocniej ucierpiało, jednak prócz tego myślę że będzie dobrze. - zapewniła jeszcze, chcąc uspokoić rozmówcę.
Nieprzerywała jednocześnie badania bardziej skrzywdzonego skrzydła, po którym delikatnie przesuwała różdżką.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
William Prince
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5291-william-prince-w-budowie#118596 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5314-william-g-prince http://www.morsmordre.net/t5317-william-g-prince#118975
Stażysta  w Ministerstwie Magii
24
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
7
10
5
0
3
0
8
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   12.10.17 22:06

William zachowywał się trochę nerwowo i chaotycznie, ale można było to usprawiedliwić. To co się stało nie powinno mieć miejsca, jednak przez jego nieuwagę i lekkomyślność papuga została ranna. Winę powinien ponieść on sam, bo przecież pogody nie można winić. Zawsze był cierpliwym człowiekiem, choć nie tym razem. Czekając w kolejce do weterynarza, stukał palcami o klatkę, co trochę denerwowało rannego ptaka. Gdy przyszła jego kolej, natychmiast zerwał się z krzesła i praktycznie wbiegł do gabinetu, gdzie czekała doktor Prewett.
- Dziękuję Julio. - odparł, wciąż wpatrzony w ranną papugę zajął miejsce. Mimo zapewnień Julii, czuł jakąś niepewność i obawę. Papuga była prezentem od rodziców za dobre wyniki z egzaminów końcowych i była jego najlepszą przyjaciółką. Czasami nawet potrafiła powtarzać słowa, z czego mężczyzna zawsze się śmiał. Większość wspomnień z papugą była miała i przyjemna, ale raz zaszła Williamowi za skórę. Jednego ranka, gdy mężczyzna obudził się i poszedł zamknąć papugę do klatki, został meble całe obdrapane, a część wazonów z kwiatami leżała na ziemi. Chyba nigdy nie widział takiego bałaganu jak wtedy. Początkowo denerwował się na ptaka, jednak nie trwało to długo.
- Dostałem ją od rodziców, kilka dni po egzaminach końcowych, więc ma 6 lat. Skąd pochodzi? Poczekaj zaraz sobie przypomnę... Wiem. Papuga pochodzi z Indonezji i należy do rodzin papug wschodnich. Nie znam się na zwierzętach, ale wydaje mi się, że to Prioniturus, aczkolwiek nie mogę potwierdzić źródła tej wiedzy. - powiedział William. Pamiętał, jak mama mu o tym mówiła, ale skąd niby znałaby takie szczegóły. Nigdy w to głębiej nie wnikał.
- Oczywiście. Jeżeli to dla jej dobra i musi zostać dłużej w leczniczy, niech zostanie. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie i nie będzie problemu z tym lewym skrzydłem. - powiedział lekko przygnębiony, Julia mogła to dostrzec. Papuga w mieszkaniu dawała życie, a że William mieszkał sam, to jej towarzystwo było niezbędne, mimo że była tylko ptakiem. Jednakże w głębi serca wiedział, że Julia odpowiednio zajmie się jego zwierzęciem.


Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   12.10.17 23:40

Od początku maja wiele się działo. Czy raczej wiele się działo rzeczy jawnych. Nieliczni widzieli, jak wiele zdarzeń przepływało między nimi każdego dnia, jak wiele istotnych spraw przemyka im między palcami. Kwiecień już nie pozwalał się ignorować, już wtedy pewna mroczna otoczka ogarnęła większość osób, nikt już nie mógł mówić, że nie zauważył zmian, że przegapił moment. Maj był z kolei eksplozją. I pogoda szalała nie bez powodu, szalała magicznie, jednocześnie uderzając we wszystkich dookoła. Także w zwierzęta. Trudno w tej sytuacji szukać winnych.
- Jest bardzo zadbana.
Zauważyła jedynie, sprawdzając przy tym ilość złamanych kości. Nie podobało jej się to skrzydło, znalazła w nim także stan zapalny, nie chciała jednak martwić właściciela. W podobnych sytuacjach zawsze usiłowała pozostawać przy dobrej myśli, współczesna magomedycyna zna wiele wspaniałych zaklęć, dużo eliksirów. Nie można powiedzieć, żeby wszystkie problemy zniknęły, jednak na pewno było ich zdecydowanie mniej, zdecydowanie więcej mogli zaradzić i Julia była przekonana, że z czasem będzie jeszcze lepiej.
Niewątpliwie równolegle na ich drodze staną nowe wyzwania, nowe przerażające zaklęcia, eliksiry, urazy osób tak zdolnych, że daliby radę zadziwić magomedyka z wieloletnim stażem, czy chociażby nieznane im jeszcze choroby. Nie ma szans, by tylko jedna strona konfliktu posuwała się do przodu, choć Julia głęboko wierzyła w możliwości magomedycyny.
- Wykazywała kiedykolwiek jakiekolwiek magiczne skłonności?
Wolała się upewnić. Nie było to często, jednak nawet między zwierzętami które wydawałyby się mugolskie dało się trafić na ewenementy. Ta papuga wydawała jej się całkowicie zwyczajna, jednak kto wie?
- Pewnie nie potrwa to długo, jednak lepiej żebyśmy my mieli ją na oku. Gdyby miała wrócić do domu, trzebaby ją lekko otępić, żeby wiercąc się nie zrobiła sobie krzywdy, a to nie byłoby dla niej korzystne. - oznajmiła zaraz. - Nie martw się, na pewno nic jej nie będzie. Zadbamy o nią i niedługo wróci do domu.
Dodała łagodnie, widząc zmęczenie na twarzy rozmówcy. Sama była wyraźnie zmęczona i być może nie było jej stać na pełnię empatii, jednak nie chciała by Will martwił się cały czas, gdy papuga będzie w lecznicy.
- Znamy się na rzeczy.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
 

Lecznica dla zwierząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Zwierzęta magiczne
» Zwierzęta
» Zwierzęta Severusa.
» Cmentarz Zwierząt
» Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleć? [nagroda zwierzak]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18