Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Estelle Slughorn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Estelle Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4587-estelle-slughorn-budowa#98562 http://www.morsmordre.net/t4635-volare http://www.morsmordre.net/t4599-niepokorna-slughornowna#98986 http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t4632-estelle-slughorn
alchemik w św. Mungu
24
Szlachetna
Panna
Trust your blood.
1
10
11
12
1
0
8
0
Czarownica

PisanieTemat: Estelle Slughorn    05.04.17 21:15


Estelle Slughorn

Data urodzenia: 10 sierpnia 1932 rok
Nazwisko matki: Rosier
Miejsce zamieszkania: Westmorland
Czystość krwi: Szlachetna
Status majątkowy: Bogaty
Zawód: Alchemik w św. Mungu
Wzrost: 164 cm
Waga: 45 kg
Kolor włosów: Ciemnobrązowe
Kolor oczu: Brązowe
Znaki szczególne: Uwydatnione kości policzkowe; zimne dłonie i stopy, bladość skóry (choroba genetyczna)


Kiedy 10 sierpnia 1932 roku urodziła się malutka Estelle, rodzice już od pierwszego dnia dopełniali wszystkiego, by żyło jej się jak najlepiej. Nie miała im nic do zarzucenia w kwestii wychowania: przekazywali wartości rodowe, tradycję oraz dbali o wykształcenie, już od najmłodszych lat, kiedy niezbyt skutecznie próbowała uciekać przed guwernantkami. Znacznie bardziej interesowała ją roślinność, zwierzątka i przebywanie z ukochanym rodzeństwem, niż nauka pisania, czytania i języka francuskiego, jednak jedno spojrzenie ojca wystarczało, by sprowadzić ją na ziemię. Od małego Francis próbował wpoić zarówno jej, jak i siostrze miłość do warzenia eliksirów, natomiast matka uczyła je odpowiedniego zachowania wśród ludzi, wprowadzając w tajniki kręgu, w jakim się obracali. Wtedy serduszko młodej Slughorn było po stronie matki - w porównaniu z Evelyn, gdy siostra przebywała z ojcem w pracowni (co nie oznacza, że ona tego nie robiła; po prostu robiła to dość niechętnie, ale mimo wszystko była wzorową uczennicą), Estelle była wyraźnie zainteresowana tajnikami dobrego wychowania, zasad i krawiectwa, które przez pewien czas pochłonęło ją na tyle, że potem chodziła z obolałymi palcami. Różniła się od swojej siostry w wielu kwestiach: tych mniej znaczących, jak na przykład: poza ogólną wiedzą z muzyki, Estelle nie umiała na niczym grać, z kolei Evelyn pięknie grała na fortepianie i na odwrót - Eve nie radziła sobie kompletnie z szyciem, a także tych ważniejszych jak ujawnienie się potencjału magicznego. U Estelle pojawił się trochę później, niż u swojej siostry i też w zupełnie inny sposób, bo pod wpływem złości. Sama pamięta tamten moment jak przez mgłę, jednak z opowiadań rodziców jasno wynikało, że pod wpływem dziecięcej irytacji na rodzicielski zakaz bezwiednie strąciła pamiątkowy wazon z półki, do której nawet nie dosięgała. Mimo wszystko nie odczuwała szczególnej rywalizacji z siostrą, jednak sam fakt, że na nią częściej zwracano uwagę wśród ludzi sprawiał, że zadzierała nosa. Zdawała sobie również sprawę z tego, że Evelyn nie przepada za sztywnym siedzeniem przy stole, dlatego gdy tylko mogła to próbowała ją "uratować z opresji". W końcu cała uwaga wtedy skupiała się tylko na jej osobie. Nie znała opinii rodziców na ten dziwny podział między siostrami. Raz zdarzyło jej się podsłuchać jak ojciec wychwalał talent młodszej, a matka dodała swoje mówiąc, że większe nadzieje w kwestii życia salonowego pokłada w Estelle. Podobno już od pierwszego oficjalnego spotkania towarzyskiego wszyscy byli zauroczeni naturalnym wdziękiem i delikatnością starszej z córek, lekkością i płynnością ruchów a jednocześnie stonowaną pewnością siebie, którą nie przytłaczała nikogo.



Estelle nie miała większego problemu z podjętą przez rodziców decyzją o wysłaniu jej do Beauxbatons. Uznała, że szkoła jest tylko szkołą, która miała zapewnić jej edukację na najwyższym poziomie, a bardziej od tego liczyło się to, że będzie razem z Evelyn. Nie miała problemu z dostosowaniem się do towarzystwa, jednak świadomość, że siostra bardzo bliska jej sercu, jest obok powodowała, że lepiej znosiła niebieskie uniformy, w których kazano im chodzić. Było wiele kwestii, które je od siebie różniło a jednak znaczną przewagę miały wspólne momenty - jednym z jej bardziej lubianych wspomnień z dzieciństwa jest to, jak razem z Eve włamywała się co chwila do różnych pomieszczeń, niejednokrotnie zamkniętych na cztery spusty. Okazało się wtedy, że Estelle bez problemu potrafiła poradzić sobie z zamkami, nie wspominając o podrzucaniu potajemnie różnych rzeczy. Kiedy były we dwie żadna siła nie była w stanie ich upilnować: raz w ten sposób wykradła bratu jego różdżkę, kiedy nakrzyczał na nie za nieodpowiednie zachowanie. W szkole jednak była przykładną i bezproblemową uczennicą, ambitną i dystyngowaną jak na członka rodu Slughornów przystało. Każdy przedmiot ceniła sobie równie mocno, chociaż najlepiej radziła sobie z zielarstwem, eliksirami, historią magii i runami, które poznawała już od dziecka. Gdzieś w czwartej klasie pojawiła się u niej fascynacja anatomią a wszystko wynikało z sytuacji, w której jedna z jej znajomych złamała sobie rękę. Estelle z wyjątkowym spokojem i dziwną fascynacją spoglądała na kawałek wystającej kości i pracę pielęgniarki, co poskutkowało tym, że później dość mocno przykładała się do magii leczniczej, zaczytując się w dostępnych w bibliotece podręcznikach o ludzkim ciele. Wiedzę nabywała nie tylko przez podręczniki - po wielu namowach córki rodzice zatrudnili znajomego uzdrowiciela, by udzielał jej prywatnych lekcji, kiedy tylko nadarzyła się okazja.
Zdarzyło się, że przez ową fascynację zaczęła zaniedbywać zajęcia artystyczne, które tak ważne były w życiu wychowanek Beauxbatons. O ile Estelle potrafiła pięknie poruszać się w rytm muzyki, pisać własne opowiastki, tak dla odmiany z malarstwa jest po prostu kiepska. Posiada co prawda mętną wiedzę, ale nigdy nie zainteresowało jej to tak, jak Evelyn. Dlatego gdy podczas rodzinnych spotkań wkraczał temat malarstwa, dziewczę po prostu znikało niepostrzeżenie lub robiło dobrą minę do złej gry, tym samym ukrywając uszczerbek w swojej wiedzy i nie wypowiadało się na ten temat. Nie uważała, że niewiedza jest czymś złym, chociaż w jej mniemaniu wiedza równała się władzy i niejednokrotnie spotkała się z dezaprobatą ze strony nauczycielki, czy matki, która chciała, by jej córki znały się na wszystkim.
Jedyny problem "wychowawczy" jaki się u niej pojawił, gdzieś w wieku może piętnastu-szesnastu lat, to młodzieńczy bunt związany z traktowaniem osób o innej krwi niż szlachetna. Estelle niespecjalnie interesowała się polityką, dochodząc do wniosku, że nie jest to temat, którym powinna zajmować się dama, a ambiwalentne podejście do mugoli, czy osób półkrwi było akceptowane przez jej rodzinę, o ile nie przekraczała wyznaczonych granic. Pewnego razu jednak pochłonęły ją tomiki poezji miłosnej i starodawne romantyczne prozy. Zastanawiała się, czy kiedyś i ona zazna podobnego uczucia. Jakiś czas później zaciekawiona światem poznała chłopca. Och, słodkiego chłopca, który poruszył jej szlacheckie serduszko w nieznany jej dotychczas sposób. Była nim wręcz zafascynowana, zwłaszcza gdy tak pięknie mówił o poezji i opowiadał różne historie, których nie słyszała ani razu na salonach. Gdy on mamił ją swoim pięknym głosem, ona w myślach widziała ich w malowanym domku jak ze snu, nazywała ich dzieci i wspólnego psidwaka, ale kubeł zimnej wody wylał się na nią szybciej niż sądziła. Evelyn w tamtym okresie była od niej znacznie rozsądniejsza, trzymała rękę na pulsie, wypominając jej na każdym kroku, że ów słodki chłopiec jest daleko w hierarchii – na jej nieszczęście miała rację. W wyniku dziwnego zbiegu okoliczności dowiedziała się, że jej słodki chłopiec jest półkrwi. Bardzo szybko zakończyła tę znajomość, przepłakała jedną noc, natomiast na drugi dzień zachowywała się jakby nigdy nic, wewnętrznie jednak czując smutek, rozdzierający jej serce. Wartości rodzinne stawiała na pierwszym miejscu a zaufanie jakim darzyli ją rodzice oraz fakt, że nigdy nie chciała ich zawieść brały górę. Od tamtej pory stała się ostrożniejsza, odpowiednio dobierając sobie znajomych spoza kręgu salonów i nie dopuszczając do podobnego uczucia, jakie zaznała przy zakazanym chłopcu. Wiele razy spotkała się przez to z opinią wyniosłej piękności, którą w istocie była, ale nie przejmowała się tym. Mogła wiele razy zawieść rodziców, mogła zostać czarną owcą rodziny, jednak nie widziała w tym sensu. Żyła tak jak innym się nie śniło, rodzice wspierali ją, zapewniali start na dobre życie i nigdy niczego jej nie brakowało. Dlaczego więc dla krótkiej chwili uniesienia miałaby to wszystko zaprzepaścić? Ze względu na "siostrzane tajemnice" rodzice prawdopodobnie nigdy nie dowiedzieli się o tym incydencie, krótkim zamroczeniu i przyćmionym umyśle panienki, za co była wdzięczna Evelyn. Nie wiedziała jak państwo Slughorn zareagowaliby na wieść, że zauroczyła się w chłopcu z niedobrą krwią i chyba trochę bała się ich reakcji.


Szkołę ukończyła z bardzo dobrymi wynikami. Gdy przyszedł czas podjęcia decyzji, Estelle uznała że nie potrzebuje dalszej edukacji, skoro była prawdziwą damą na salonach, wyćwiczoną przez matkę, w związku z czym przewidywała w niedalekiej przeszłości zaręczyny. Jeszcze w tamtym czasie bardzo podobało jej się to, że była w centrum uwagi i chociaż dziękowała za komplementy z udawaną skromnością, jej wewnętrzna duma wraz z pewnością siebie obrastały w piórka, czego nigdy nie pokazywała w towarzystwie. Wszystko zmienił pewien incydent, wpływający na jej aktualne życie. Estelle egzystowała dotychczas dość spokojnie w świecie, dlatego przeżyła prawdziwy szok, kiedy podczas jednej wycieczki do lasu nieco zboczyła ze szlaku, odłączając się od rodziny. Spotkanie z akromantulą pozostawiło w jej głowie niesamowitą traumę, związaną z tymi stworzeniami. Te kilka sekund wystarczyło, by utraciła oddech, zemdlała, budząc się jakiś czas później w swoim łóżku - nie wiedziała jak się w nim znalazła, najwidoczniej wrodzone szczęście sprowadziło w ostatniej chwili pomoc, w postaci ojca i brata. Wokół niej nie było nikogo, jednak przez uchylone drzwi podsłuchała rozmowę rodziców, z której jasno wynikało, że ich przypuszczenia się potwierdzały. Dotychczas dziewczyna nie zwracała uwagi na zimne palce u dłoni, czy stóp, nie przejmowała się również tym, że zaraz po wyjściu na chłód marzła i musiała ubierać kolejną warstwę ubrań. Okazało się bowiem, że stała się szczęśliwą posiadaczką śmiertelnej bladości, choroby genetycznej, która przeskoczyła jej rodzeństwo skupiając się na niej. W panice potraktowała to jak wyrok śmierci, niechętnie przyjmując leki i pomoc – w okresie zaostrzenia, który utrzymywał się blisko dwa tygodnie nawet nieco się załamała. Przesypiała całe dnie, niewiele jadła, niewiele mówiła i nie chciała nikogo widzieć, znikając tym samym z salonów. Sporo rozmyślała, wgapiając się bezsensownie w okno, ale poskutkowało to kolejną zmianą systemu wartości. Doszła do wniosku, że chciałaby zostać alchemikiem i leczyć ludzi lub zwierzęta, odrzucając salonowe życie, które w gruncie rzeczy zawsze wyglądało tak samo. Naturalnie, Guinevere była niezadowolona z tej zmiany – straciła jedyne dziecko, które podzielało te same nudne rozmowy, natomiast Francis nie zamierzał stać córce na drodze. W końcu dzięki niej podtrzymywana była tradycja Slughornów, którzy z pokolenia na pokolenie byli uzdolnionymi alchemikami. Poszła na kurs do świętego Munga, po ukończeniu którego podjęła pracę.
Sam kurs wspomina całkiem dobrze, chociaż bywały takie dni, kiedy była bardzo zmęczona i zastanawiała się, czy podjęła słuszną decyzję. Zapewne na jej korzyść przeważało to, że od dziecka naturalnie przychodziła jej nauka czegokolwiek a później, w szkole, bardzo się do niej przykładała. Była ciekawa świata i chociaż mogłoby się wydawać, że milczenie w jej przypadku oznacza to, że nie ma nic do powiedzenia - prawda jest zupełnie inna. Ma w sobie wiele samozaparcia, które między innymi pozwoliło ukończyć jej dany kurs, nawet gdy pojawiało się wiele kłopotów na tle personalnym. Jej apodyktyczność, z którą się przestała kryć już w szkole, nie przysparzała jej nigdy zwolenników. Aktualnie trochę udało jej się stonować daną cechę: cały czas, który spędza w pracy, poświęca na warzeniu podstawowych eliksirów, niezbędnych dla innych uzdrowicieli, a przy okazji jednym z jej marzeń jest odnalezienie złotego środka na chorobę, którą sama posiada.



Patronus: Pamięta doskonale dzień, w którym udało jej się wyczarować patronusa. Wspomnienie, które przywołuje jest dniem z dzieciństwa, kiedy wraz z rodzeństwem schowała się w swoim "tajemniczym ogrodzie" na terenie posiadłości bez niczyjej opieki - w końcu znaleźli ich śpiących razem wśród trawy i drzew. Nie zrozumiała też dlaczego jej zwierzęciem jest lis. Być może cechowała się sprytem i spostrzegawczością, które rozwijały się u niej coraz lepiej z roku na rok, jednak nigdy szczególnie się nad tym nie zastanawiała.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 1 Brak
Zaklęcia i uroki: 10 +1 (różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 12 +2 (różdżka)
Transmutacja: 1 +1 (różdżka)
Eliksiry: 11 +1 (różdżka)
Sprawność: 0 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: francuskiII 3
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaIII10
ZielarstwoIII10
Historia magiiII5
Starożytne runyII5
ONMSII5
RetorykaII5
Zręczne ręceI2
NumerologiaI2
Silna wolaI2
AstronomiaI2
SpostrzegawczośćI2
KłamstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
SzczęścieI5
Szlachecka etykietaI0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I1
Literatura (tworzenie)I1
Muzyka (wiedza)I1
KrawiectwoI1
AktywnośćWartośćWydane punkty
PływanieI1
Taniec balowyII7
Reszta: 5

Wyposażenie

Różdżka, 13 punktów statystyk, kot


[bylobrzydkobedzieladnie]




better never means better for everyone. it always means worse for some.


Ostatnio zmieniony przez Estelle Slughorn dnia 09.04.17 20:29, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Estelle Slughorn    07.07.17 0:10

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Urodzenie zawsze miało znaczenie, szczególnie, gdy pojawiało się, jako córka arystokratycznego rodu o wieloletniej tradycji. I już w pierwszych chwilach swego życia Estelle wiedziała, że Slughornowie przypieczętowali jej szlachecką egzystencję. Dbałość o wysublimowane maniery, nieposzlakowana opinia i przede wszystkich talent alchemiczny rysowały ścieżkę, którą podążać miała młodziutka szlachcianka wraz ze swoją siostrą.
Francja nabrała kształtów we właściwych poglądach i właściwym każdej kobiecie upodobaniu do sztuk artystycznych. Skrywana w sercu dziewczęcia tęsknota sprawiła, że Estelle poznała smak zakazanej miłości, ale bardzo szybko zrozumiała - uświadomiona przez siostrę, że wartości rodzinne i czystość krwi stawia się ponad złudne uczucia.
Naznaczona przez śmiertelną bladość, wciąż mogła uznawać się za szczęśliwą, a naturalne predyspozycje i ojcowska zachęta pchnęły mocniej w stronę eliksirowych dziedzin. To w Św. Mungu spędziła staż, kończąc alchemiczny kurs i ostatecznie rozpoczynając pracę zawodową.
Czy rodzinna tradycja i własne przekonania pozwolą odkryć lekarstwo na chorobę, która dręczyła jej osobę? A może, jako świetny alchemik odkryje środek, który uratuje coś więcej niż kruche ciało?

OSIĄGNIĘCIA
Alchemiczna Dama
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Śmiertelna bladość
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
WYPOSAŻENIE
Różdżka, kot
HISTORIA DOŚWIADCZENIA
[15.04.17] Karta Postaci, -810PD
[24.05.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +60 PD, +2 PB
[13.06.17] Aktualizacja postaci: +2 punkty magii leczniczej, -100 PD






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
 

Estelle Slughorn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [Dorosły] Horacy Slughorn
» Historia Slughorn
» Werner Slughorn
» Gabinet profesora Slughorn'a
» Horacy "Ślimak" Slughorn [BUDOWA]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17