Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój   09.04.17 13:37

First topic message reminder :

Pokój

Marianna mieszka w małym mieszkanku, które kupiła dwa czy trzy lata temu po śmierci jakiejś obcej sobie starczej pani, wszystkie meble oraz dekoracje należały do niej, a Mari nie czuła zbytniej ochoty, aby cokolwiek zmieniać. Tak jej odpowiadało. Oczywiście z biegiem czasu dodała coś od siebie, jednak klimat mieszkania się nie zmienił.
Mieszkanie to składa się z jednego pomieszczenia, kuchni i łazienki. Owy pokój stanowi dla Marianny sypialnię oraz salon, ponieważ łóżko, po odpowiednim ułożeniu poduszek, stanowi też kanapę, na której można usiąść. Jest to malutkie pomieszczenie, mieści tu się łóżko-kanapa, jakiś stolik, mały regał, komoda na ubrania oraz niewielki stół z dwoma krzesłami, gdzie można zjeść posiłek. Wszystkie ściany są obwieszone randomowymi obrazkami, których kobieta nigdy nie zdecydowała się ściągnąć.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 19:12

I nic się nie wydarzyło, żaden promień światła nie wydobył się z jej różdżki. Jęknęła zrozpaczona. Dlaczego nie działało? Dlaczego nic nie wychodziło? Zużyła nie mogła przecież zużyć całej swojej magicznej mocy. Musiała się uspokoić i skupić, to był klucz do sukcesu. Chociaż przed chwilą zaklęcie jej wyszło gdy nad sobą nie panowała, to jeśli chodzi o zaklęcia lecznicze trzeba było się skupić, aby nie wyrządzić jeszcze większej krzywdy. Tym bardziej teraz. Ale jego zachowanie wcale jej nie pomagało. Może jakby leżał po prostu nieprzytomny, to byłoby jej łatwiej. Ale gdy widziała jak cierpi, jak cierpi jej ukochany. Przełknęła ślinę. Dopiero co wrócił i znowu miała go stracić? Przecież tak za nim tęskniła, tyle na niego czekała, a ta złość, ona nie była na niego, ona była na nią. Nie powinien przez to cierpieć. Zrobił źle ją zostawiając i wykorzystując, ale jednak wrócił, prawda? Gdyby mu nie zależało, to by nie wrócił. I już nigdy by go nie zobaczyła.
Chciał zobaczyć jej zmianę, chciał by była zła, żeby pokazała mu swój pazur i, o ironio, pokazała, sto razy silniej niż by sobie to wyobraził Dostał czego chciał ale o wiele za mocno. Gdyby był wrogiem, mugolem, to co innego. Ale był jej pierwszą miłością, sługą Czarnego Pana, nie mogła go tak po prostu… wyeliminować. Eliminacja, to było dobre słowo. Bo to się z nim właśnie działo. Był eliminowany i z każdą chwilą było coraz gorzej. Musiała się spiąć, musiała zebrać w sobie całą swoją siłę, całą swoją chęć. Skoro przed chwilą zaatakowała go ze złości, teraz uratuje go z miłości.
Wystarczyło unieść różdżkę, skupić się i poczuć to coś, tak jak rok temu. Rzucić zaklęcie, które wróci go do żywych, które mu pomoże i sprawi, że nie będzie cierpiał. Bo Marianna nie chciała by cierpiał. Quinlan był ostatnią osobą, która miała przez nią cierpieć. I cokolwiek sobie przed chwilą nie myślała, cokolwiek nie mówiła, jej serce pragnęło inaczej.
- Paxo Maxima - wypowiedziała.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 19:12

The member 'Marianna Goshawk' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 16

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 20:34

Zapłakała. Nie potrafiła się skupić, nie wiedziała co się dzieje i dlaczego znowu jej nic nie wychodzi. Przed chwilą miała w sobie tyle mocy, tyle energii a teraz czuła się tak okropnie wypompowana. Jakby wszystko z niej uleciało. Zaczęła żałować każdej myśli, każdego słowa, każdego ruchu, nie tylko z tego dnia, ale i wszystkich poprzednich gdy przeklinała go z całych sił. Czyżby właśnie dzisiaj miały dosięgnąć go jej groźby? Czy to właśnie przy niej miały się spełnić? Przeklęła teraz siebie, że zachciało jej się rzucać takiego zaklęcia nie potrafiąc w pełni go opanować, nie potrafiąc w pełni zapanować nad sobą i swoją magią. Czyżby wina anomalii? Czy mogła zrzucić na nią winę? Nie, to ona była winna, to ona zawiodła i to ona musiała teraz mu pomóc.
Jak na złość nic jej nie wychodziło. Z jej różdżki nie chciało wydobyć się żadne zaklęcie, żaden blask światła dające nadzieję, że zaraz to wszystko odkręci i go uratuje. Ale z każdą chwilą traciła nadzieję…. nie, nie mogła jej tracić. Energicznie pokręciła głową. Ponownie wezbrała się w niej złość, złość na to, że nie potrafi pomóc człowiekowi. Co z niej była za uzdrowicielka, która nie potrafiła rzucić najprostszego zaklęcia? W Mungu musiała działać pod wpływem presji, musiała być spokojna i opanowana, aby uratować człowieka. Teraz powinna potraktować go jak czarodzieja, którego musi uleczyć. Takie było jej zadanie, więc skarciła się w myślach za to, że podchodzi do tego tak emocjonalnie. Znowu. Warknęła pod nosem, brzydkie przekleństwo, którego w towarzystwie by nie użyła, ale teraz, gdy była sam na sam ze swoimi myślami, ze swoimi wyrzutami sumienia pozwoliła sobie na to. Jeżeli tylko miało jej to pomóc, to czemu nie.
- Skup się, Marianno - warknęła znowu. - Jak to szło? Sięgaj po to, czego chcesz? Kurwa, mówiłam ci, żebyś do mnie nie podchodził. Mówiłam!
Nie wiedziała czy ą słyszy, ale czuła się lepiej z myślą, że ją słucha, chociaż po jego zachowaniu bardzo w to wątpiła. Ale może to jej pomoże. Bo chciała go uratować, chciała mu pomóc więc chciała po to sięgnąć. Sięgnąć po to, czego chciała. Sięgnij po to Marianno, sięgnij po to.
- Paxo Maxima - powiedziała spokojnie.
Tylko spokój ją teraz uratuje. Wyobraziła sobie swoją rękę, jak sięga po szalejące serce. Serce Quinlana, które jeszcze rok temu tak bardzo pragnęła.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 20:34

The member 'Marianna Goshawk' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 31

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 21:05

Marianna zdecydowała, by przerwać działanie klątwy i błyskawicznie podjęła działania naprawcze. Być może stres, może niedostateczne umiejętności sprawiły, że zaklęcie nie chciało dawać zamierzonych rezultatów. Ich słaba siła i szybka reakcja wystarczyły jednak, by na ułamki sekund przywrócić Quinlanowi zmysły. Znów mógł zobaczyć przed sobą znajomą twarz, choć nieco zniekształconą, budzącą w nim grozę i ogromny lęk. Miał ochotę uciec stąd, wydostać się z pułapki, w którą go zapędzono, choć zupełnie nie pamiętał, co się wydarzyło, ani jak nazywała się postać przed nim. Czarodziej uniknął popadnięcia w skrajny obłęd, lecz jego psychika jest na skraju wyczerpania. Niewątpliwie potrzebuje teraz długiej regeneracji, spokoju, odpoczynku, ale także specjalistycznej pomocy medycznej.

| Marianna, względnie udało ci się załagodzić sytuację. Quinlan, twoje zdowie psychiczne pozostawia wiele do życzenia. Jesteś skrajnie wyczerpany, ledwie świadomy, z trudem pozostajesz przytomny. Tej nocy przyśnią ci się paskudne koszmary, które będą powracać co noc przez kolejne kilka tygodni. Do połowy czerwca będziesz doświadczać niekontrolowanych wybuchów paniki. Aby dojść do równowagi potrzebujesz spokoju i pomocy medycznej; z pewnością pomoże ci eliksir słodkiego snu. Do 14 czerwca przy każdym napisanym poście rzucasz kością k6.

1 - nie towarzyszą ci żadne objawy;
2 - odczuwasz potworny lęk, dostajesz nagłego ataku paniki; czujesz się zagrożony, sytuacja, w której się znajdujesz cię przerasta, tracisz nad sobą kontrolę — pragniesz ucieczki;
3 - nie towarzyszą ci żadne objawy poza dziwną niepewnością;
4 - doskwiera ci potworny smutek, bezradność i bezsens; wiesz, że nie jesteś w stanie nic z tym zrobić, boisz się kolejnej fali bólu i cierpienia, obawiasz się, że śmierć wyciągnie po ciebie swoje łapska; w każdym widzisz wroga;
5 - nie towarzyszą ci żadne objawy
6 - czujesz jak wszystko w tobie buzuje; wpadasz w niekontrolowany napad złości, zachowujesz się irracjonalnie, bezmyślnie; szybko jednak złość zastąpiony jest przez strach — bez słowa odwracasz sie i uciekasz w kierunku bezpiecznego miejsca;

Pamiętaj o tym, by odegrać to fabularnie. Jeśli nie znajdziesz się pod stałą opieką specjalisty objawy mogą utrzymywać się dłużej.


Powrót do góry Go down
Quinlan Runcorn
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4710-apocalypto http://www.morsmordre.net/t4828-poczta-runcorna#103570 http://www.morsmordre.net/t4806-quin-runcorn#103051 http://www.morsmordre.net/f326-portobello-road-117-4 http://www.morsmordre.net/t4807-quin-runcorn#103053
szpieg wiedźmiej straży
28
Półkrwi
Kawaler
For every life you save, there's a million new ways to die
8
22
0
0
0
5
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 23:07

Mógł chcieć by to był wieczny sen, ale to nie zmieniłoby postaci rzeczy. Ponieważ był żywy, żywy. Nie by niczym więcej jak kawałkiem mięsa jak króliczki doświadczalne starego profesora używane podczas eksperymentów. Nie miały one nic poza życiem więc rosły na eliksirach, które im serwowano. Miał umysł i myślał, chociaż sprawiało to potworny ból. Wszystko się do niego sprowadzało. Myślał a był jak rzecz. O nie. Nie, nie. Nie mógł tak żyć ponieważ mógłby oszaleć. Ale nie mógł umrzeć ponieważ nie mógł się zabić. Jeśli mógł tylko oddychać mógł umrzeć. To było zabawne, ale prawdziwe. Mógł zatrzymać oddech i zabić siebie. To jedyne wyjście. Płuca pompowały powietrze, ale nie mógł tego zatrzymać. Nie mógł żyć i nie mógł umrzeć. Wciąż tam był. Tu w ciemności. Jeśli mógłby poruszać czymkolwiek znajdującym się poniżej jego nóg i przywrócić ciało na właściwy poziom poczułby się znacznie lepiej. Nie miałby tego wspomnienia, które teraz tak mocno ukazało mu się przed oczami. To była prawda? Musiała być, bo znał ten ból. Tylko że gorszy niż wtedy. Gorszy niż każdy poprzedni raz. Bo teraz rozżarzone węgle nie miały władzy jedynie nad jego umysłem - one opanowały całe jego ciało. Zaczął kopać to, co było pod jego nogami. Tylko zaczął, ponieważ nie miał, czym kopać. Ponieważ, podczas kiedy był nieprzytomny musieli obciąć mu obydwie nogi. Nie wiedział czy wciąż tam były. Brak nóg. Nie możesz biegać, chodzić, pełzać, jeśli nie masz nóg. Nigdy więcej pracy. Nie, Nie. Zapomniał o Mariannie, zupełnie wypadła z jego wspomnień, bo wrócił do tamtego dnia. Do chwili w której pierwszy raz skłamał. Czy nie powinno to być oczywiste? Matki pamiętają narodziny swojego pierwszego dziecka, nauczyciele pierwsze dni w szkole, a kłamcy pierwsze powiedzenie nieprawdy. Jednak dla Quinlana to było wspomnienie początku bólu. Bo wrócił do siódmego roku życia do przedpokoju w rodzinnym domu. Wrócił on. Tak żywy jak nigdy dotąd. Rozpoznawał każdą zmarszczkę na jego twarzy, każdą bruzdę. A także zaklęcie które wypowiedział i które tak okrutnie wbiło się w umysł chłopca. Jeśli mógłby tylko pomyśleć o innych rzeczach, to może mógłby zniszczyć ten sen, a może prawdę? Statki parowe, kromki chleba, dziewczyny, Francja, książki, kawałki drewna. Ale myślenie o tych rzeczach nie pomagało, bo to nie był sen. To była rzeczywistość. To dlatego jego głowa była niżej od nóg. Naturalnie, że nogi były lekkie. Tak jak powietrze. Nawet palec byłby cięższy od powietrza a on nie miał nic tam gdzie kiedyś były jego nogi. Nie miał ciała, a równocześnie je posiadał. Miotał głową i zaczął krzyczeć ze strachu. Ale tylko zaczął, ponieważ nie miał ust, którymi mógłby krzyczeć. Czy w ogóle mógł to robić? Był zdumiony brakiem krzyku. Był tak pewien, że brak ust był snem, że zaczął to chłodno badać. Starał się zmusić do pracy szczękę, ale nie miał szczęki. Starał się oblizać językiem końce zębów i krańce ust. Ale nie miał języka ani żadnych zębów. Nie było żadnego końca zębów i nie było krańców ust. Starał się przełknąć, ale nie mógł, ponieważ nie miał podniebienia i nie było żadnych mięśni do przełykania. Tato. Tato, przestań! Zaczął dusić się i sapać. To było jakby ktoś położył materac na jego twarzy i nie zdejmował go. Oddychał ciężko i szybko, ale tak naprawdę nie było oddechu, ponieważ powietrze nie przechodziło przez nos. Nie miał nosa. Mógł czuć klatkę wznoszącą się, opadającą i drgającą, ale żaden oddech nie przechodził przez to miejsce gdzie miał kiedyś nos. Wpadł w panikę przechodzącą w chęć samobójstwa. Starał się zatrzymać oddech tak by mógł się udusić. Poczuł jak mięśnie w dolnej części tułowia wstrzymywały oddech, ale nadal oddychał. Nie było żadnego powietrza, które mógłby zatrzymać. Jego płuca zasysały je gdzieś poza jego tułowiem. Wiedział teraz, że to musi być kłamstwo. Nie mógł umrzeć dopóki wszystkiego nie zrozumiał. Jeśli mężczyzna nie ma nosa, i ust, i języka, i szczęki mógł nie mieć innych części. Ale to nie miało sensu, ponieważ mężczyzna w tym stanie byłby martwy. Nie mógłby stracić tyle siebie i nadal żyć. Teraz, kiedy wiedział o ich stracie i myślał o tym, musiał żyć, ponieważ trup nie myśli. Martwy mężczyzna nie jest chory z ciekawości, więc musiał nadal żyć. Ojciec wciąż był w jego myślach, wyrywając je jak kawałki papieru z książki. Był nagi, a on... On wszystko wiedział. Zaczął napinać mięśnie twarzy. Poczuł, że tam nic nie było. Tam gdzie były jego nos i usta musiała być dziura. Zaczął badać jak daleko sięga ta dziura. Starał się znaleźć jej krańce. Zaczął ściskać nerwy i na twarzy by odnaleźć krańce tej dziury i zobaczyć jak daleko ona sięga. Ale nie mógł nawet tego zrobić. Nie mógł wiedzieć gdzie kończył się, a gdzie zaczynał... Bo wciąż był ból i ojciec. William Runcorn. To było zabawne jak był spokojny. Był jak sklepikarz, który robił listę zakupów. A jego syn płakał przed nim na podłodze. Nie miał rąk, ani nóg, ani oczu, ani uszu, ani nosa, ani ust, ani języka. Co za koszmar. To musiał być sen. Musiał się obudzić. Nikt nie mógł tak żyć. Osoba w takim stanie byłaby trupem a on był żywy, więc nie mógł być w takim stanie. Po prostu śnił. Ale to nie był sen. A potem wydarzyło się coś jeszcze. Twarz zaczęła się przeobrażać. Ojciec nie był już ojcem, a kimś kogo chyba znał. Gdyby mógł, zacząłby znowu krzyczeć. Ale przecież nie mógł, bo coś siedziało mu na klatce piersiowej i odbierało dech. Czy ten ból w ogóle istniał? Czy on jeszcze w ogóle istniał?




Lasciate ogne speranza, voi ch’intrate.
Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   30.08.17 23:07

The member 'Quinlan Runcorn' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3


Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk http://www.morsmordre.net/t3750-odynka http://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 http://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 http://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Młodsza uzdrowicielka
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   04.09.17 22:02

Nie była przekonana co do tego, że jej się uda. Była pełna tak skrajnych emocji, że nie wierzyła w swoje siły dopóki mężczyzna nie przestał krzyczeć. Wydawało się, że był już względnie bezpieczny, chociaż Marianna przewidywała, że wcale nie jest z nim tak dobrze. Był na wpół przytomny, oblany potem, zachowywał się tak, jakby obecny był tylko ciałem, myślami gdzieś daleko, daleko, na pewno nie w tym pokoju. Patrzyła na niego przerażona nie mogąc uwierzyć w to, co się wydarzyło, w to co zrobiła. Poniosło ją, zdecydowanie za mocno. Użyła zaklęcia, którego nie potrafiła kontrolować, którego nie znała prawdziwych skutków i tego, co nim mogła osiągnąć. Wiedziała, że torturuje ale nie zdawała sobie sprawy z tego, że może nim wręcz pozbawić zmysłu. Jak czoło Quinlana było pokryte potem, tak Marianna wcale nie była w tym gorsza. Czuła, że coś spływa jej po twarzy i nie do końca była pewna czy to była łza czy kropla potu. Otarła ją szybko, przywołując się do porządku. Musiała mu teraz pomóc, była mu to winna. Nie wiedziała kiedy uniosła na niego różdżkę, nie wiedziała kiedy to się stało. Wszystko działo się tak szybko, tak szybko ze złości musiała przejść do innych uczuć, jak strachu na przykład, że kompletnie nie pamiętała prawie nic z tego co się wydarzyło. I miała ogromną nadzieję, że i Quinlan nie będzie pamiętać. Próbowała się usprawiedliwiać faktem, że to on ją sprowokował. Widział jakie emocje nią targają, że zaraz przestanie nad sobą panować, a jednak podburzał ją dalej, jakby tylko czekał, aż wybuchnie. Ale chyba nie spodziewał się aż takiego wybuchu. Nie takiego ataku. Patrzyła na niego oddychając ciężko, musiała teraz zadbać o jego dobro. To co się stało przeanalizuje później, sama albo z nim, gdy już dojdzie. Nie wie co mu powie, nie wie jak będą teraz wyglądały ich relacje i jak to wszystko się skończy, nie czas teraz na takie rozmyślania. Widząc jak się chociaż trochę uspokaja zaczęła myśleć nad tym jakby mu ulżyć. Co mówili na stażu, gdy była na oddziale magipsychiatrycznym? Gdy czarodziej potrzebował odpoczynku zawsze poili ich eliksirem słodkiego snu, mogli wtedy odpoczywać, a ich udręczone umysły nie nawiedzały straszliwe sny. Może i w tym wypadku powinna spróbować? Niemal od razu zerwała się z podłogi, w ciemnościach, bardzo szybko, szukała pergaminu i pióra. Błagam, potrzebuję Twojej pomocy. Potrzebuje dużego zapasu eliksiru słodkiego snu i to jak najszybciej, a najlepiej na już. Jeden z naszych towarzyszy nie czuje się najlepiej. Zapłacę Ci tyle ile będziesz chciał - naskrobała, nie dbając o estetykę. Przyzwała swoją sowę, wcisnęła jej w dziób list, wypuszczając za okno.
- Zanieś do Valerija Dolohowa - nakazała.
Nawet nie patrzyła czy jej sowa leci w dobrą stronę, chociaż ostatnio wyrządziła jej bardzo wstydliwego psikusa. Wróciła czym prędzej do Quinlana, siadając obok niego z różdżką w pogotowiu i czekając na to, jak zareaguje na zaklęcie. Bez eliksiru słodkiego snu jedyne co mogła to siłą go uspokajać. Ale jak długo mogła wytrzymać? Godzinę, dwie, całą dobę? Bardzo liczyła na pomoc Dolohova, usypiając Runcorna mogła zapewnić mu odpowiedni odpoczynek i możliwość dojścia do siebie. Bardzo chciała, by do siebie doszedł. Na chwilę odłożyła złość na bok, będzie miała jeszcze okazję do niej wrócić. Była pewna, że Quinlan jeszcze nie raz zagra na jej nerwach, spowoduje, że przestanie nad sobą panować. Ale już nigdy nie rzuci w niego takiego zaklęcia. Nie wtedy, tego naprawdę nie będzie tego chciała. Teraz dla jej zachowania nie było usprawiedliwienia i Mari dobrze o tym wiedziała. Bała się użyć różdżki, ale musiała go dalej próbować uspokoić. rozluźnić, odgonić dolegliwości, które sama mu przysporzyła. Uniosła ją, kierując ją w stronę jego ciała.
- Paxo Maxima - rzuciła po raz kolejny już dzisiejszego wieczora.
Bez tych nerwów, bez strachu, że zaraz nie będę miała kogo, chociaż sama niespecjalnie była specjalistką w tego typu zaklęciach. Gdy jednak staje się przed takim wyzwaniem, człowiek zmusza się do największego skupienia, aby nie popełnić błędu. Mogła się teraz skupić na utrzymaniu go w odpowiednim, spokojnym, stanie dopóki Valerij nie odeśle jej eliksirów słodkiego snu.
Magia jednak sprawiała psikusy, dlatego Marianna nie zdecydowała się na kolejne próby. Mężczyzna był we względnie dobrym stanie lepiej będzie, jeśli nie będzie go ruszać, jeszcze anomaliami wyrządzi mu kolejną krzywdę. Jedyne co teraz mogła zrobić, to czuwać i czekać, bo chyba nic innego nie pozostało.

zt oboje

[bylobrzydkobedzieladnie]




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się



Ostatnio zmieniony przez Marianna Goshawk dnia 16.11.17 18:47, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   04.09.17 22:02

The member 'Marianna Goshawk' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój   04.09.17 22:07

The member 'Marianna Goshawk' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 6


Powrót do góry Go down
 

Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Pokątna 27/4-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17