Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ariadna Roots

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Ariadna Roots   15.04.17 21:33

Wsiąkiewka
Żywotność

Wartość żywotności postaci: 207

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5168-186
71-80%brak-10147-167
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15126-146
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20106-125
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz-3085-105
31-40%metamorfomagia, animagia-4064-84
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5043-63
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja-6023-42
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702-22
0Utrata przytomności






Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ariadna Roots   16.04.17 22:02

Rozgrywkakwiecień 1956
29.04 południe | Alastair Nott | Szachy czarodziejów
(zakończony) - O tej porze dnia nikt tutaj nie bywa, marna szansa na znalezienie przeciwnika - powiedziała jakby nigdy nic, jakby znali się od lat. Ariadna przeważnie stroniła od towarzystwa osób o szlachetnej krwi, a wynikało to głównie z jej opinii na ten temat. Niepochlebnej, obśmiewającej i dość pogardliwej, której przeważnie i tak nie wyjawiała. Potem położyła małe pudełko na stole w zachęcającym geście podając chłopakowi widelczyk.

27.04 | Michael Borgin | Słodka próżność
(zakończony) Do zamknięcia cukierni pozostało może czterdzieści minut, ciągnących się okrutnie i zresztą, jak zwykle - o tej porze mało kto się tu pojawiał; z każdym zerknięciem w kierunku zegara Aria miała nieodparte wrażenie, że wskazówka utknęła w miejscu lub przesunęła się o minutę, kiedy miała nadzieję na szybki koniec. Powoli zaczynała modlić się do Merlina i Morgany, prosząc o nagły przypływ sił, kiedy tak uroczo zamiatała podłogę, w międzyczasie wycierając stoły.

25.04 noc | Luke Larson | Zaułek
(zakończony) Przecież mogła się teleportować. Mogła, gdyby nie usłyszała kogoś, kto faktycznie za nią szedł, a przynajmniej takie odniosła wrażenie. Urywkowe spojrzenie przez ramię utwierdziło ją w przekonaniu, że tym razem wyobraźnia wcale nie spłatała jej figla; przyśpieszyła się kroku uznając, że najrozsądniej będzie najpierw zgubić potencjalne zagrożenie. Serce przyśpieszyło od szybkiego marszu, a po chwili chyba nawet miała je w gardle z całej nieplanowanej adrenaliny.

24.04 noc| Matthew Bott | Most nad Tamizą
(zakończony) Była zadowolona i czuła się nawet wolna z tego powodu, że tym razem miała swoją prywatną ochronę; do tej pory, gdy odwiedzała bary sama, musiała być czujna niemal cały czas, nie mogąc sobie pozwolić na stan totalnego upodlenia. Wyjście z Matthewem - który doskonale ją rozumiał - było miłą odmianą.
- Lubię cię, Matt - a może nawet więcej niż lubię? Uśmiechając się, przystanęła, by rozejrzeć się za odstawioną na ziemię butelką. Ta jednak znajdowała się kilka metrów dalej, dlatego z powrotem zerknęła na Botta.

23.04 późne popołudnie | Bertie Bott | Walia, dzikie wybrzeże
(zakończony) Ze wszystkich miejsc na świecie nie wiedzieć czemu przyszła jej do głowy akurat polanka na dzikim wybrzeżu w rodzinnej Walii. Polanka, na którą często uciekała z domu, z daleka od ojca, jego humorów i obelg pod jej adresem. Nie umiała wyjaśnić czemu miejsce, które tak źle jej się kojarzyło niemal od razu zagościło jej w myślach.


23.04 ranek | Matthew Bott | Kuchnia, znowu
(zakończony) Ariadna nie miała wyrzutów sumienia po wspólnie spędzonej z Matthewem nocy; w końcu byli dorośli i wiedzieli co robią, a tak samo nie umawiali się na nic. Bynajmniej nie pamiętała, żeby się na cokolwiek umawiali albo najzwyczajniej w świecie go nie słuchała, kiedy próbował jej zasugerować, żeby nie robiła sobie nadziei. Jedno i drugie potrzebowało najwidoczniej bliskości drugiej osoby, a że trafili akurat na siebie... cóż, kiedyś ich coś ze sobą łączyło.

20.04 noc | Matthew Bott | Dom
(przeniesiony poniżej) Droga do nowego przytułku zajęła jej sporo czasu, kiedy w bardzo zabawowym humorze i chwiejnym krokiem próbowała nie potknąć się o własne stopy, ale cała szkoła przetrwania zaczęła się dopiero po przekroczeniu bramy.


20.04 noc | Matthew Bott | Dom CD
(zakończony) Z pewnością nie tak wyglądały spotkania po latach ze swoimi byłymi partnerami. Powinni siedzieć teraz z daleka od siebie, popijając wspólnie ognistą i rozmawiać o tym co się wydarzyło od ich ostatniego spotkania, ale najwidoczniej jedno i drugie bardzo chciało przeskoczyć ten moment.

20.04 dzień | Bertie Bott | Wesołe miasteczko
(zakończony) Odwracając się i odruchowo wyrywając dłoń, spoglądnęła na o wiele niższą od siebie kobietę, nieco zgarbioną i ubraną - co tu dużo mówić - w łachmany. Dzierżyła w ręce talię kart, drugą wyciągając w jej stronę. Dziewczyna choć spotykała się z takimi ludźmi w swoim życiu, w pierwszej chwili nie rozumiała o co chodzi, dopóki starsza pani nie odezwała się ponownie.

18.04 | Morgoth Yaxley | Wzgórza rezerwatu
(zakończony) Rycerzyk waleczny wystraszył ją bardziej niż sam fakt, że realne zagrożenie właśnie poruszyło się niespokojnie przerywając zżeranie czegoś z polany. Albo tak jej się wydawało, kiedy zdołała jedynie kątem oka dojrzeć wielki pysk zwrócony w stronę krzaków, za którymi stali.

16.04 | Drew Macnair | Alejka nad brzegiem rzeki
(zakończony) Nie stała po żadnej stronie. Nie wierzyła w nic, nie wierzyła w prawdę ani nieprawdę. Robiła to co uważała za słuszne i zgodne ze swoimi przekonaniami, a teraz nie była przekonana do tej przyjacielskiej przysługi.

15.04 | Bertie Bott | Cukiernia
(zakończony)Zaklęła pod nosem, zapowietrzając się i czując, jak mocno właśnie zacisnęła zęby, w niezgrabnym skłonie rozmasowując nogę; zignorowała fakt, że prawdopodobnie niedługo wyskoczy na niej duży siniak.
- Nauczcie się w końcu zamykać te szuflady, nie będę wiecznie tego poprawiać - rzucając uroczym "dzień dobry" na wstępie, minęła Bertiego posyłając mu nadzwyczaj pochmurny uśmiech, a potem narzuciła na siebie fartuch i zaraz po tym zabrała się za swoją pracę.

14.04 | Ramsey Mulciber | Stoliki na uboczu
(zakończony) W zasadzie niewiele tu było po niej - osuszyła spódnicę szybkim zaklęciem, podnosząc się ze swojego miejsca a gdy skierowała swoje kroki do wyjścia, drogę zagrodził jej kolega pijaczka. Domyślała się, że chce pomścić swojego niemądrego kolegę, więc w gruncie rzeczy była przygotowana na każdą ewentualność - kiedy tylko wymierzył jej policzek, spróbowała się uchylić.

5.04 | Jayden Vane | Kolorowy skwerek
(zakończony) - Ja... przepraszam. Zaatakował mnie chodnik - wydusiła wreszcie patrząc na niego z najgłupszą miną na świecie. Szczerze wątpiła, że Vane ją pamięta (o co chyba by się obraziła, bo w końcu słała mu laurki na każdą możliwą okazję i przykładała się do lekcji), dlatego postanowiła najpierw sprawdzić ten drobiazg.

4.04 | Rufus Pettigrew | Most miłości
(zakończony) W pewnym momencie jednak chyba chciała go minąć, zmieniając zdanie i nie wiedząc co w ogóle powinna powiedzieć. Przywitać się i pójść? A może zwyzywać go od najgorszych i też sobie pójść? Wyraźnie skonsternowana zrobiła dość nieskoordynowany ruch, przynależąc do jakiegoś bliżej nieokreślonego towarzystwa dziwnych kroków, a potem poległa na ziemi, jak na złość, tuż pod nogami Rufusa.





Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
 

Ariadna Roots

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17