Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Saoirse Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4590-saoirse-fawley http://www.morsmordre.net/t4625-cytra#99542 http://www.morsmordre.net/t4624-lady-sirsza#99530 http://www.morsmordre.net/f306-cumberland-posiadlosc-rodu-fawley http://www.morsmordre.net/t4646-saoirse-fawley
Uzdrowiciel wychodzący na przeciw chorobom genetycznym, estetka
24
Szlachetna
Panna
It’s a funny thing about coming’ home. Looks the same, smells the same, feels the same. You'll realize what’s changed is you.
6
6
2
14
0
0
8
2
Czarodziej

PisanieTemat: Ogród   16.04.17 16:32



Powrót do góry Go down
Saoirse Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4590-saoirse-fawley http://www.morsmordre.net/t4625-cytra#99542 http://www.morsmordre.net/t4624-lady-sirsza#99530 http://www.morsmordre.net/f306-cumberland-posiadlosc-rodu-fawley http://www.morsmordre.net/t4646-saoirse-fawley
Uzdrowiciel wychodzący na przeciw chorobom genetycznym, estetka
24
Szlachetna
Panna
It’s a funny thing about coming’ home. Looks the same, smells the same, feels the same. You'll realize what’s changed is you.
6
6
2
14
0
0
8
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ogród   25.04.17 16:57

|25 kwietnia

Spojrzała na własne odbicie w lustrze. Gładko zaczesane włosy, zebrane w staranny kłos, opadały na lewe ramię. Sznur sentymentalnych pereł na szyi iskrzył się w świetle, podobnie jak delikatne perełki wpięte w uszy. Muśnięte burgundem usta, nienachalny, wyuczony, przyklejony do warg uśmiech... Z cichym westchnieniem oderwała się od toaletki. Gdyby to od niej zależało, nie wyściubiłaby nosa za drzwi swojej sypialni.
Ponieważ dzisiejszego dnia w Cumberland mieli się zjawić goście, oficjalna kolacja miała być podana o zmierzchu. Macocha do ostatniej godziny trzymała wszystko w sekrecie, nie zdradziła kto zaszczyci ich swoją osobą, nie raczyła wyjaśnić dlaczego przybywa z tymi wszystkimi ceregielami. Gloria krzątała się po posiadłości słodko nucąc oraz sugestywnie zerkając w jej stronę ilekroć mijały się; naturalnie, udawała, że ich spojrzenia się nie spotykały. Unikała również wzroku ojca, choć ten nieprzyjemnie jej ciążył.
Mając spory zapas czasu, a także czując wewnętrzną potrzebę ucieczki od tej napiętej, irytującej atmosfery, wyszła do ogrodu. Wystarczyło pchnąć przeszklone drzwi, aby zostawić dławiące, duszące wnętrze za sobą. Uderzył w nią podmuch świeżego, nico chłodniejszego powietrza. Wiosna budziła roślinność do życia, pąki jeszcze nieśmiało wychylały się, wspinały i zadzierały główki, lada moment rozwiną swe piękne płatki, a przez liście oraz pędy zaglądało słońce. Jego promienie odbijały się w tafli wody w fontannie, w szklanych lampionach.
Szła wydeptaną, przysposobioną alejką, drobiąc kroki. Nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. O gościach, o zachowaniu macochy, o wymuszeniu na niej obietnicy, że dzisiejszego wieczoru nie wykręci się swoimi zawodowymi zobowiązaniami. Materiał koronkowej, eleganckiej sukienki cicho szeleścił. Odwykła od kreacji i ich specyficznego, bogato zdobionego materiału, przyzwyczaiła się za to do lekarskiego kitla. W roztargnieniu, prawie że nadepnęła na stokrotkę. Zatrzymała się w ostatniej chwili w połowie kroku. Parsknęła pod nosem dostrzegając nieszczęsny kwiat, następnie bez większego zastanawiania się, schyliła się po to, aby zerwać osamotnioną stokrotkę, skazaną z góry na to, aby zostać zmiażdżoną eleganckim pantoflem bądź pod ciężkim, męskim butem.


Powrót do góry Go down
Harold Abbott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4413-harold-abbott http://www.morsmordre.net/t4423-amnesia http://www.morsmordre.net/t4422-przepowiem-ci-przyszlosc http://www.morsmordre.net/f246-west-country-dolina-godryka-74-3 http://www.morsmordre.net/t4424-harold-abbott#94601
Szalony zegarmistrz
30
Szlachetna
Kawaler
Wiem, że nic nie wiem
6
7
4
5
2
0
4
4
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ogród   04.05.17 17:36

| 25 kwietnia

Wyjściowa szata, niesforne loki schludnie zaczesane do tyłu. Harold Abbott jakiego chciałby widzieć jego ojciec. Harold Abbott sprzed zaginięcia swojej narzeczonej. Kiedyś czuł się wyśmienicie w dworskich szatach, potrafił oczarować uśmiechem i elokwencją. Owszem, chociaż uśmiech był tak samo czarujący, a zasób słów niezmiennie taki sam to coś się zmieniło. W szatach czuł się jak w więzieniu. Hamował wszelkie nerwowe ruchy jak poruszanie palcem wskazującym, czy też drgająca powieka. Nie mówiąc już o nodze, która często samoistnie wybijała rytm. Musiał. Wiedział, że musiał pojawić się na dworze Fawleyów w towarzystwie ojca, który miał dopilnować, aby jego syn dopełnił obowiązków wobec rodu.
Pudełeczko z pierścionkiem zaręczony dla pięknej (miał nadzieję) nieznajomej ciążył mu niewyobrażalnie w kieszeni. Zupełnie jakby nosił tam kamień. Wyciągnął pudełeczko z kieszeni. Spojrzał na nie i długimi, bladymi palcami uchylił delikatnie wieczko. Delikatnie przejechał po powierzchni pierścionka, który już niedługo miał zostać włożony na palec praktycznie obcej mu młodej kobiety. Gdzieś w środku współczuł jej. Współczuł jej decyzji nestora jej rodu, za to, że skazał ją na taki, a nie inny los. Wbrew pozorom zdawał sobie sprawę ze swoich dziwactw. Słyszał opinię innych, która z jednej strony go nie obchodziła, a z drugiej była bardzo krzywdząca. Gdyby miał wpływ na cokolwiek... Niestety nie miał.
Powiedziano mu, że lady Saoirse przechadza się po ogrodach. Zatem zostawił swego ojca w obecności lorda Fawleya i sam udał się w stronę ogrodów. Nieśpiesznym krokiem przechadzał się alejkami. Podziwiał roślinność i staranność z jaką o nią dbano. Wyszedł właśnie zza zakrętu, gdy jego oczom ukazała się niezwykle urocza i drobna lady. Kącik ust drgnął mu delikatnie ku górze. Splótł dłonie ze sobą za plecami. - Czy ten nieszczęsny kwiat czymś panience zawinił? - zagadnął, przenosząc na nią zaskakująco bystre spojrzenie niebieskich oczu, jak na kogoś kto był nazywany szaleńcem. Może w istocie jakaś nutka obłędu czaiła się w jego spojrzeniu? - Lord Harol Abbott - przedstawił się u delikatnie ujął jej dłoń, miękkimi wargami muskając jej wierzchnią stronę. Jego ruchy były sztywne. Za sztywne. Jakby każdy mięsień jego ciała był spięty. W istocie, tak właśnie było. Przedstawił się tylko dla formalności. - Lady Saoirse Fawley, jak mniemam?- zagadnął, unosząc jedną brew ku górze.


Powrót do góry Go down
Saoirse Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4590-saoirse-fawley http://www.morsmordre.net/t4625-cytra#99542 http://www.morsmordre.net/t4624-lady-sirsza#99530 http://www.morsmordre.net/f306-cumberland-posiadlosc-rodu-fawley http://www.morsmordre.net/t4646-saoirse-fawley
Uzdrowiciel wychodzący na przeciw chorobom genetycznym, estetka
24
Szlachetna
Panna
It’s a funny thing about coming’ home. Looks the same, smells the same, feels the same. You'll realize what’s changed is you.
6
6
2
14
0
0
8
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ogród   04.05.17 19:20

Drobne palce zacisnęły się na lichej łodyżce, poderwała stokrotkę do góry i już miała uśmiechnąć się do śnieżnobiałych płatków, kiedy nie tyle obcy, co bardzo słabo rozpoznawalny głos odezwał się tuż za jej plecami. Zastygła na moment w bezruchu, walcząc z uczuciem przyłapanego na psotach dziecka. Mimo iż nie zrobiła nic złego, czuła to przeszywające, pytające spojrzenie. Końcem końców obróciła się w stronę lorda Abbotta i uśmiechnęła się słodko. Było za późno, aby chować kwiat - dowód zbrodni - za plecami, dlatego też nonszalancko wsunęła go za ucho, w kosmyk płowych włosów.
- Niczym, dlatego nie godzi się, aby zginął rozgnieciony pod cholewą buta - odparła, zatrzymując na dłużej spojrzenie na mężczyźnie. Miała już przyjemność zamienić słowo bądź dwa z lordem Haroldem Abbott, podczas jednego z Sabatów. Wiedziała, że mężczyzna fascynuje się skomplikowanym mechanizmem zegarów, że prowadzi własne badania, o których może opowiadać godzinami, a także, że dzieli ich co najmniej kilkuletnia różnica wieku, ponieważ tak barwną postać na pewno zapamiętałaby z korytarzy Hogwartu. Wiele mówiło się o lordzie Haroldzie za jego plecami, w tym rzeczy, których żadna dama nie powtórzyłaby.
- We własnej osobie - przytaknęła, a formalna formułka i pełne ceregieli zachowanie mężczyzny niejako wymusiły na Saoirse, aby ta dygnęła przy tym.
- Jesteś więc, lordzie, tym gościem, którego przyjazd postawił całe Cumberland na nogi i dla którego matka kazała wyciągnąć najładniejszą zastawę? - pociągnęła dalej kurtuazyjną pogawędkę, szukając jakichkolwiek oznak potwierdzenia jej obaw w tych zagadkowych, głębokich oczach, a także w mimice Harolda. Dłoń, na których odcisnął się mentalnie ślad jego ust, opuściła swobodnie wzdłuż ciała, mimo iż palce rwały się, aby zacisnął się na materiale. Tak, jak i on, tak i ona nie czuła się swobodnie. Powietrze pachniało podstępem, a lord Abbott - mimo iż tak naprawdę nie miał złych intencji, a przynajmniej tak było Saoirse lżej myśleć - osaczał ją.
- Znalazł już lord sekretne oczko wodne w ogrodach? - jego buty, noszące ślady błota oraz odciśnięte na ścieżce zdradzały, że już od jakiegoś czasu przechadza się alejkami. Szukał ją? A może po prostu chciał zażyć świeżego powietrza, popodziwiać piękno natury, którą Fawley'owie tak bardzo cenili?


Powrót do góry Go down
Harold Abbott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4413-harold-abbott http://www.morsmordre.net/t4423-amnesia http://www.morsmordre.net/t4422-przepowiem-ci-przyszlosc http://www.morsmordre.net/f246-west-country-dolina-godryka-74-3 http://www.morsmordre.net/t4424-harold-abbott#94601
Szalony zegarmistrz
30
Szlachetna
Kawaler
Wiem, że nic nie wiem
6
7
4
5
2
0
4
4
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ogród   09.05.17 21:09

Skinął jedynie głową na wyjaśnienie dziewczyny. Przecież nie miał zamiaru rozliczać jej z tego jakie kwiaty i kiedy zrywa. W końcu była w swoim ogrodzie mogła robić co jej się rzewnie podobało, a on póki był gościem, nie panem domu nie miał nic do gadania. Poza tym za niedługo miał wywrócić ich życie do góry nogami. I prawdę mówiąc bardzo się tym stresował. Nie chciał tu być. Ze złością dziecka tupałby nogami, gdyby nie resztki rozsądku, które podpowiadały mu, że to zdecydowanie nie na miejscu, że nie wypada. W istocie lord Abbott, niestety, zdawał sobie sprawę z tego jakie niepochlebne opinie i plotki krążyły na jego temat wśród szlachty. Ojciec zaciskał jedynie zęby. Owszem, Harold mógł być już dorosłym czarodziejem, ale honor rodziny był dla lorda seniora ważny. Nie miał za złe synowi tego kim się stał. Złość powodowała w nim zuchwałość reszty arystokracji, która miała czelność plotkować na temat tragedii jego rodziny i zrobić z tego sensację. Teraz? W istocie Harold mógł zaskoczyć. Właściwie oprócz aż nazbyt sztywnej postawy i przeszywającego spojrzenia nieskazitelnie niebieskich oczu wyglądał do bólu normalnie. Elegancko ubrany, schludnie uczesany.
- Naprawdę? W takim razie będę musiał jej podziękować, ale naprawdę wyciąganie najładniejszej zastawy było zbędne - powiedział z nieco fałszywą skromnością, skinąwszy jedynie głową. Nie prosił się oto. Nie chciał żadnego bogatego przywitania, nie wymagał takich luksusów, a jednak świat arystokracji rządził się swoimi prawami i najwyraźniej lord Abbott zdążył już o tym zapomnieć. Tak dawno nie obracał się w tym towarzystwie, że można posądzić go oto iż zasady obowiązujące w tej rzeczywistości zatarły się w jego pamięci. Nic bardziej mylnego. Po prostu nie czuł się już tak swobodnie jak niegdyś. Być może pęta jego szaleństwa zniewoliły jego ciało, a może świadomość opinii jaką wystawiło mu środowisko.
Mimo to posłał całkiem przyjazny uśmiech w stronę Saoirse. Harold nie był typowym szlachcicem. W granicach rozsądki, ale jednak wychodził poza ramy obrazu dziedzica arystokratycznego rodu, który był wykreowany przez społeczeństwo.
- Niestety, nie zdążyłem zawędrować tak daleko - odparł z nutką rozczarowania w głosie i może zaintrygowania? Podszedł bliżej. - Jeżeli jednak nie jest panienka strudzona spacerem i zechce zaprowadzić mnie w to magiczne miejsce to z przyjemnością je zobaczę - dodał po chwili, posyłając jej uśmiech. Szarmancki, czarujący. Chyba jedyna rzecz stała w całej postaci lorda Abbotta.


Powrót do góry Go down
Saoirse Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4590-saoirse-fawley http://www.morsmordre.net/t4625-cytra#99542 http://www.morsmordre.net/t4624-lady-sirsza#99530 http://www.morsmordre.net/f306-cumberland-posiadlosc-rodu-fawley http://www.morsmordre.net/t4646-saoirse-fawley
Uzdrowiciel wychodzący na przeciw chorobom genetycznym, estetka
24
Szlachetna
Panna
It’s a funny thing about coming’ home. Looks the same, smells the same, feels the same. You'll realize what’s changed is you.
6
6
2
14
0
0
8
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ogród   10.05.17 12:51

Dokładnie. Najmniejszy sprzeciw był z góry skazany na niepowodzenie; mógł tego nie oczekiwać, mógł udawać fałszywą skromność, a i tak, za każdym razem, witany byłby z podobnymi honorami. Gloria bardzo starała się, aby uchodzić za godną tytułu lady Fawley. Zawsze musiała się zaprezentować z jak najlepszej strony, brała czynny udział w życiu na salonach, starała się trzymać blisko tych, którzy mieli najwięcej do powiedzenia wśród arystokracji. Była jedyną z córek, której udało się tak dobrze wyjść za mąż. Nieistotnym był fakt, że za wdowca.
- Proszę za mnie, lordzie Abbott. Nie jest tu trudno się zgubić, ale nie wszystkie rośliny tolerują jak się im przeszkadza - odwzajemniła uśmiech, który o dziwo wcale nie był wymuszony.
Harold nie mógł tego dostrzec, ponieważ Saoirse była za każdym razem o te pół kroku przed nim, nie mniej kiedy zainteresował się ostoją w ogrodzie i wyraził chęci zobaczenia jej na własne oczy, odetchnęła. Mogła prowadzić dalej tę kurtuazyjną pogawędkę, aczkolwiek poczuła ulgę, kiedy zdjął z jej barek ten ciężar. Była estetką. O wiele łatwiej mówiło się jej o pięknie natury, kiedy ktoś, komu o tym opowiadała, mógł na własne oczy zobaczyć to, do czego nawiązuje. Była to również mniej sztuczna oraz niekomfortowa sytuacja. Wystarczy już, że dzisiejszy wieczór w towarzystwie macochy zmusi ich do robienia dobrej miny do złej gry.
W końcu, po dłuższej przechadzce wzdłuż różanego żywopłotu, przeszli przez starą bramkę wkomponowaną w rudawy, kamienny mur. I choć widać było, że za nią ogród, jak i alejka ciągnie się dalej, wystarczyło postawić jedną nogę po drugiej stronie furtki, aby znaleźć się w całkiem innym miejscu. W szczelnie otoczonym przez wysokie drzewa oraz krzewy, które kładły cień na serce ogrodu, w powietrzu zawieszona była fontanna - woda wiła się wstęgą i wpadała do głębokiego oczka, tyle że prawdopodobnie musiała zostać zawieszona za pomocą magii, ponieważ żadna kamienna konstrukcja nie nadawała jej kształtu. Niewysoki murek, którym otoczono oczko, pozwalał przysiąść nad brzegiem wody. W upalne dni, jej bliskość musiała przyjemnie chłodzić. W tafli woda odbiła się sylwetka Saoirse, która podeszła o ten krok bądź dwa do przodu. Na gałęzi wiekowej wierzby wisiała prosta, jednoosobowa huśtawka.
- Kiedy byłam dzieckiem, czasami chowałam się tutaj z Lizzy przed guwernantkami, z czego dzisiaj nie jestem do końca dumna - obejrzała się na lica mężczyzny, ciekawa pierwszego wrażenia, które prawdopodobnie odmalowało się w jego mimice.
- Tutaj również dawno temu malowała swoje obrazy moja matka... To dobre miejsce, aby zdystansować się oraz zebrać własne myśli do kupy - dodała ciszej, jakby bała się zagłuszyć szum wody i szelest liści.


Powrót do góry Go down
Harold Abbott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4413-harold-abbott http://www.morsmordre.net/t4423-amnesia http://www.morsmordre.net/t4422-przepowiem-ci-przyszlosc http://www.morsmordre.net/f246-west-country-dolina-godryka-74-3 http://www.morsmordre.net/t4424-harold-abbott#94601
Szalony zegarmistrz
30
Szlachetna
Kawaler
Wiem, że nic nie wiem
6
7
4
5
2
0
4
4
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ogród   20.05.17 20:54

Harold nieświadomy napiętej sytuacji między lady Saoirse a jej macochą uśmiechnął się jedynie. Uważał Glorię za wytworną damę, która była stworzona do bawienia się na salonach, od których sam Harry stronił. Naprawdę, starał się w miarę możliwości ograniczać swój udział w życiu publicznym. Zapewne, gdyby nachalne wgapianie się w twarz rozmówcy nie było uznawane za brak dobrego wychowania, to Saoirse zobaczyłaby pojedynczą kropelkę potu, która spływała po skroni mężczyzny. Dzisiejszy dzień chociaż należał do ciepły to był jedynie kwietniowym popołudniem, niczym więcej. Dlatego temperatura nie zabijała swoją wysokością i z pewnością nie można było tego zgonić na upał. Stresował się. Udawanie kogoś innego sprawiało mu niemalże fizyczny ból. Mimo to starał się wyglądać na swobodnego i naturalnego.
- Oczywiście, lady Fawley - przytaknął, chociaż z trudem powstrzymał chichot. Dlaczego? Nagle rozbawiła go określenie przez lady Saoirse roślin. Jakby faktycznie czuły i miały coś do powiedzenia. Doprawdy, zachowanie godne dziecka. Może dlatego tak bardzo lubił spędzać czas z Miriam i Edwinem? W każdym razie podążył śladem arystokratki, rozglądając się z zaciekawieniem. Nie był wielkim pasjonatem roślinności i nie umiałby pewnie nazwać zbyt wielu gatunków w tym ogrodzie. Nie mniej jednak ciekawość sama prowadziła jego oczy na różnorakie kwiaty i krzewy.
Kiedy przeszedł za nią przez bramę, czuł jakby znalazł się w kompletnie innym miejscu. Malowniczy krajobraz w niczym nie przypominał idealnie przyciętych żywopłotów. On, laik w dziedzinie estetyki napawał się urokiem tego miejsca. Chociaż potrafił jeszcze zręcznie posługiwać się słowem, to w tej chwili nie umiałby opisać tego co widział.
A pomimo tego piękna czuł się dziwnie. Jakby wszedł na teren zakazany, ziemię świętą, na której jego stopa nie powinna stanąć. Przyglądał jej się uważnie. Zachowywała się w tutaj tak swobodnie, a jednak zamykała się w ramach obrazu szlachcianki. Jeden kącik ust drgnął mu górze. Może nawet tego nie zauważyła. Było to jakby minimalne napięcie odpowiedniego mięśnia twarzy. Co natomiast mogła zobaczyć? Zachwyt, najszczerszy zachwyt w oczach Harolda malował się tak wyraźnie jak intensywnie jak kwiaty na zielonym tle ogrodu.
- To musi być dla ciebie wyjątkowe miejsce - zauważył całkiem błyskotliwie, ośmielając się podejść bliżej. Pierścionek w kieszeni ciążył mu jeszcze bardziej. Czy miał zepsuć jej te wszystkie dobre wspomnienia? - Przepięknie tu - odparł, nie chciał pytać oto dlaczego mówiła o matce w czasie przeszłym. Zapewne nie bardzo orientował się kim dla Saoirse była Gloria i z góry założył, że musiała to być jej matka, po prostu. - Potrzebne są takie miejsca, musiałaby panienka zobaczyć zakątki Doliny Godryka, o tej porze jest tam szczególnie pięknie - odpowiedział. A może nie powinien wspominać o miejscu, w którym niedawno zmarło małżeństwo aurorów?


Powrót do góry Go down
 

Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Kwiecisty Ogród
» Hamaki na drzewach
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości :: Cumberland, posiadłość rodu Fawley-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17