Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tor wyścigów konnych Royal Ascot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Tor wyścigów konnych Royal Ascot   29.04.15 11:45

First topic message reminder :

Tor wyścigów konnych Royal Ascot

W Ascot organizowane są najbardziej prestiżowe wyścigi konne świata już od ponad 250 lat. Pośród obserwatorów zasiada wielu czarodziejskich arystokratów jako ciekawostkę traktując również obecność mugolskiej rodziny królewskiej. Dla dam jest to prawdziwa rewia mody, szczególny nacisk kładzie się na toczki i kapelusze. W biegach biorą udział najlepsze konie pełnej krwi angielskiej z całego świata.
Nieco dalej, za niewielkim wzgórzem, znajduje się także ukryty przed mugolami podniebny tor wyścigowy skrzydlatych wierzchowców. Za najbardziej prestiżowe uważa się zmagania aetonanów; najlepsze z tych rumaków pochodzą ze stajni Carrowów.

Wyścigi koni, skrzydlatych lub nie: Postaci przez trzy kolejki rzucają kością k100. Do rzutu dodaje się bonus (lub karę) przysługujący z biegłości ONMS, gdyż osoba bardziej znająca się na zwierzętach łatwiej zauważy zwierzę, które ma największe szanse na zwycięstwo. Zwycięża koń, na którego postawiła osoba, która wyrzuciła wyższą łączną sumę z trzech kolejek. Aktualna przewaga rzutów pokazuje aktualne rozłożenie sił na torze
Lokacja zawiera kości


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tor wyścigów konnych Royal Ascot   24.06.17 23:08

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : rzut kością


#1 'k100' : 40

--------------------------------

#2 'k10' : 4


Powrót do góry Go down
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle http://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a http://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper http://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow http://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
reporter Walczącego Maga
35
Szlachetna
Żonaty
Dotknij mnie tam, gdzie uważasz, że
może być serce
Rozetnij żebra, częstuj się,
bierz
co chcesz
5
5
0
0
0
30
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tor wyścigów konnych Royal Ascot   25.06.17 10:37

Wojował słowami - w pracy stanowiły jego podstawowy oręż - lecz wiedział, że równie prędko może nadziać się na to obosieczne ostrze. Sprawdzały się jako mocna, stabilna podstawa, wyrażały poglądy, myśli, życzenia. Wszystko, co kłębiło się w nieokreślonej strefie sacrum, nie zstępując jednak na ziemię. Informacyjno-manipulacyjna funkcja sprawdzała się znakomicie; Magnus był w tej dziedzinie nadzwyczaj giętki, wykorzystując całe pole do popisu, ba, poszerzając je własnymi definicjami, gotowymi przyjąć się na zewnątrz. Nie negował absolutnie przydatności tej wojny podjazdowej, święcie wierząc w odnoszone w ten sposób drobne sukcesy. Niezbyt subtelne pranie mózgu albo długotrwała intryga, zatruwająca nieśpiesznie podatne wpływom obcych umysły. Takimi łatwo było zawładnąć w całości, dyktować warunki, podsuwać pomysły na złotej tacy, błyszczącej zachęcająco. Blask oślepiał, a ludzie głupieli, pozwalając wodzić się za nosy - nawet arystokraci, opiewani jako sól tej ziemi. Rowle szczerze gardził tymi hipokrytami, którzy w barwnym korowodzie pełnym różnorodnych herbów podążali za nim jak dzieci, uprowadzone niegdyś przez grajka z Hammelin. Nott miał własne zdanie, zazębiające się w nielicznych trybach z opiniami Magnusa, ale indywidualne podejście prowokowało intensywniejszą relację. Trudne początki przewodnika po Skandynawii jakoś przebolał; doceniał to zarzewie buntu tlące się w ponoć idealnym Cassiusu. W jego wieku co prawda już dawno był żonaty i doczekał się dwójki dzieci, acz nie odstręczała go niechęć Notta do wstąpienia w uświęcony związek. Kaganiec nakładany na szlachcica przyzwyczajonego do złotej wolności uwierał bardziej, niż kajdany na kończynach pospólstwa, przywykłego do ciężaru łańcuchów. Uśmiechał się - bardziej do siebie, aniżeli do Cassiusa, śmiejącego się do rozpuku, uderzając w głos i dając ujście rozbawieniu. Niesfingowanemu? Obserwując go spod oka, Magnus wysnuwał cierpkie wnioski o prawdziwości niskiego dźwięku, nieco nieprzyjemnego, nieco okrutnego, nieco zimnego. Musiał podchwycić kpinę, serwowaną jako trucizna, chociaż naprawdę to było placebo.
-Bywam na salonach, lordzie Nott - odparł podobnym tonem, lustrzanym gestem podnosząc wyżej swoją dłoń. Standardowo między palcami upstrzoną plamami po granatowym atramencie, który na całe szczęście oszczędził mankiety nieskazitelnie białej koszuli - w przeciwieństwie do ciebie, nie muszę zwracać uwagi na dłonie. Rozumiem, że poszukiwanie tej niezaobrączkowanej implikuje też kontemplację paznokci? - zakpił, mimo że kawalerski stan Cassiusa był mu nawet całkiem na rękę. Teoretycznie żony nie posiadały prawa głosu, acz źle traktowane mogły stać się i przysłowiowymi kulami u nogi. Skrzywił nieznacznie wargi, błyskając zielonym spojrzeniem - zarost czasami rodził problemy, lecz Magnus ani myślał ściąć brody - jestem Rowle'em. Ciesz się więc razem ze mną, z naszych nazwisk i słusznej pozycji - przerwał, wzdrygając się z niesmakiem, po czym uniósł w kierunku Notta niewidzialny kielich, jakby właśnie przepijał do niego przednim winem. Jasne, że ich uprawnienia przewyższały względy prostaczków, jasne, że nadal mogli pozwalać sobie na nieco więcej, jasne, że arystokratyczne gwałty na dobru czy mieniu nosiły znamiona czynu szlachetnego. Te okraszone niewybaczalną inwektywą - również. Zrozumiał, do czego pił Cassius, w pełni beztroski i pewny siebie, jak przystało na przedstawiciela wyższych sfer, dążącego do zaprowadzenia porządku. Poczynając od loży szyderców na wyścigach konnych, by później objąć zasięgiem całą Wielką Brytanię. Nie mógł o tym wiedzieć, lecz faktycznie, na koncie Rowle'a więcej było mordów popełnionych gołymi rękami. Czy klasyfikowało go to jako podrzędnego zbója, czy po prostu powinien popracować nad emocjami? Zieleń była chłodna, więc i taki spokój miał zachować.
-Robisz ze mnie troglodytę - rzekł, unosząc lekko brew, chcąc sprowokować Notta do dalszego wywodu. Poznał smak czarnej magii wcześniej, jeszcze w Durmstangu, chłonąc niebezpieczną moc i nie bojąc się nią władać - przekonamy się, co potrafisz i czy to nie tylko czcze przechwałki - zdecydował, nie wyjaśniając jeszcze szczegółów kiełkującego planu. Wkrótce sam miał zebrać ostateczne pokłosie śmierci; ważniejsze niż kapryśna zabawa nawet z najlepszym towarzyszem. Którego spektakularną porażkę właśnie podziwiał: ostatni finisz a niepozorny gniadosz wyforsował na przód, pozostawiając daleko w tyle rączą dziewiątkę. Piękny triumf aetonana, a za nim także Magnusa, który zgarniał sporą nagrodę, niepotrzebną zupełnie, lecz czuł satysfakcję płynącą ze wzbogacenia się kosztem biedaczków siedzących pod nim.
-Klub dżentelmenów. Tam z pewnością uszanują twe ekscentryczne życzenie - zaszydził, okrywając się peleryną i teleportując z donośnym trzaskiem. Zostawił za sobą całą tę ciżbę, paskudny motłoch wszczynający awanturę; jakby ich tam zamknąć i osaczyć, nikt by nie żałował

ztx2


Powrót do góry Go down
Elisabeth Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3102-elisabeth-parkinson http://www.morsmordre.net/t3136-persephone http://www.morsmordre.net/t3137-amici-fures-temporum http://www.morsmordre.net/f110-cotswolds-hills-broadway-tower http://www.morsmordre.net/t3276-elisabeth-parkinson
Stażystka w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
25
Szlachetna
Panna
memento mori
6
8
1
0
15
5
7 (30)
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tor wyścigów konnych Royal Ascot   02.01.18 13:48

19 maja 1956

Powoli wkroczyła na trybuny, ukradkiem patrząc po zebranych tutaj osobach. Wśród nieznajomych twarzy szukała tej jednej, która miała jej dzisiaj towarzyszy podczas widowiska. Niestety, nie odnalazła jej. Najwidoczniej przybyła za wcześnie, co często jej się zdarzało. Czuła się pewniej, gdy była pierwsza na umówionym spotkaniu, bowiem to dawało jej możliwość swobodnego rozglądania się po zebranych osobach. Tego dnia na trybunach nie spostrzegła nikogo znajomego, co dało jej pewną dozę komfortu. Swobodnym, acz pełnym gracji krokiem ruszyła w stronę jednego z wolnych miejsc. Ostatecznie jednak zmieniła kierunek drogi, by podejść do barierki. Dzięki temu miała dobry widok na tor wyścigowy, na którym, póki co, nie działo się nic ciekawego. Ot zwykłe przygotowania do wyścigu.
Wypuściła cicho powietrze, cierpliwie oczekując na mężczyznę, z którym miała się dzisiaj spotkać. Czuła wewnętrzne zadowolenie, iż w końcu udało jej się podjąć ostateczną decyzję w sprawie swojego zawodu. Kilka dni wcześniej wysłała list do Ministerstwa, informując o rezygnacji ze stanowiska i niemalże natychmiast skontaktowała się z człowiekiem, który mógł pomóc jej z nową profesją. Nie łatwo było podjąć decyzję odnoście kolejnej pracy - nie umiała wymyślić niczego, co mogłoby mieć jakikolwiek związek z polityką. Naturalnie mogła przenieść się do innego departamentu, lecz to mijałoby się z celem - ostatnie wydarzenia otworzyły jej oczy i przedstawiły Ministerstwo Magii jako jedną wielką pomyłkę, dla której nie miała już zamiaru pracować. Nie warto było tyle się produkować, by ostatecznie zostać tak haniebnie potraktowaną. Przymusowy urlop, przeniesienia do jakiegoś departamentu najniższego rzędu... Wzdrygnęła się z obrzydzeniem na samą myśl. Poczuła nagły przypływ złości, który zdusiła jednak w sobie. Na szczęście było już po wszystkim, a ona wkraczała w nowy rozdział swojego życia. Niestety, był to etap nieco słodko-gorzki, bo zmiana zawodu i nadzieja, jaką przyniosła ostatnia rozmowa z Tristanem, została zrównoważona przez nieprzyjemne spotkanie z lordem Rowle. Nie miała wątpliwości, iż nowo poznany lord nie będzie jedynie przelotną znajomością. Osobą, która szybko zaginie gdzieś w tłumie. Miała jednak nadzieję, iż zadania, które niedługo się przed nią pojawią, zrównoważą efekty tej znajomości. Nie miała złudzeń - wiedziała jak to wszystko się potoczy, choć nie padła jeszcze żadna oficjalna informacja. Dzięki temu mogła szybko działać, rezygnując z posady i dążyć do znalezienia nowego zajęcia. Kiedy więc jej dłoń ozdobi pierścień zaręczynowy, ona już wszystko będzie miała załatwione. Nie będzie odwrotu. A nawet jeśli, to nie wierzyła, by jej przyszły małżonek mógł coś zmienić w jej dążeniach. W jej oczach osoba lorda Rowle nie jawiła się jako silna osobowość. Wiedziała jednak, iż nie powinna go lekceważyć, ponieważ zna go jeszcze za krótko. Czasami nawet najbardziej niepozorne osoby potrafią zaskakiwać.





 
 
The way to have power
is to take it.

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tor wyścigów konnych Royal Ascot   03.01.18 13:00

Lord Anubis Shafiq przypominał swojego boskiego imiennika pod wieloma względami. Co prawda nie zajmował się żadnymi sprawami związanymi z pochówkiem, ale też nie oddał swojego życia typowemu dla jego rodu zajęciu. Jako syn lady Crouch znał język swych przodków w iście biegłym stylu, podobnie zresztą jak mowę pochodzącą z Egiptu, gdzie urodził się jego ojciec. Od małego uczony kilku języków stał się jednym ze słynniejszych lingwistów w świecie czarodziejów, a jego doskonała renoma nie kładła nigdy cienia na jego umiejętności czy często drastyczne kroki w badaniach, które prowadził w tej dziedzinie. Niektórzy przed wybiciem się imienia renomowanego badacza języków, wyśmiewali imię, które nosił, ale on nigdy nie dał im satysfakcji poczucia się dotkniętym. Z uniesioną głową kroczył przed siebie, udowadniając, że nazwisko nie było jedyną drogą do sukcesu. Na wszystko, całe bogactwo które teraz posiadał i z którego korzystała jego rodzina zapracował sam. Charakterystyczna czerń, w jakiej wyobrażano sobie bóstwo boga śmierci, zdobiła zawsze ubranie jak i najmniejszy detal, który nosił lord Shafiq. Jego cera, jaśniejsza niż ojcowska z powodu napływu matczynej krwi, idealnie wpasowywała się w ciemne kolory, nadając mu odpowiedniego animuszu, a także podkreślając wagę postaci, z którą miało się do czynienia. Włosy, czarne jak heban, nie były jeszcze przykryte siwizną, chociaż niektórzy mężczyźni w jego wieku mogli się nią już poszczycić. Pomimo nadchodzącej pięćdziesiątki wciąż był przystojnym mężczyzną, a arystokratyczna postawa w każdym geście i słowie, sposobie poruszania kazała innym czarodziejom i czarownicom podchodzić z szacunkiem człowieka, którego napotykali.
Dziś przyszło mu się spotkać z lady Elisabeth Parkinson. Nigdy wcześniej o niej nie słyszał, jednak słowa spisanego przez nią listu jak i napisanie odpowiedniego do jej przełożonego, sprawiły, że nabrał dobrej perspektywy. Nie oceniał ludzi przed spotkaniem twarzą w twarz, ale arystokratka prosiła go o radę w sprawie pracy tłumacza, a Anubis nie przystępował do współpracy z byle kim. Nawet jeśli ów osoba szczyciła się szlacheckim pochodzeniem. Przyjęcie kogoś do wąskiego grona współpracowników było niemałym zaszczytem - wszak lord Shafiq był prezesem Czarodziejskiego Kręgu Lingwistów i pozostawał nim już od piętnastu lat. Niczym egipski Anubis miał zważyć serce i umiejętności młodej kobiety i zdecydować, czy była godna przejścia dalej. Pojawił się na torze wyścigowym z nieodłącznym Ra - smukłym dobermanem, który nie odstępował swojego właściciela na krok. Zanim jeszcze wszedł do części restauracyjnej, dało się słyszeć stukot jego laski z głową szakala. Służący doskoczyli do niego, otwierając co kolejne drzwi, by zaprowadzić do miejsca docelowego, gdzie znajdowała się już spora grupa śmietanki towarzyskiej. Wszak spotkanie odbywało się na próbie trzyletnich koni angielskich. Nie musiał zastawiać się ani domyślać, która z kobiet była tą, która wysłała do niego list.
- Tasza‘rraft, Lady Parkinson. Usiądźmy - przywitał się zgodnie z egipskim zwyczajem, po czym wskazał kobiecie miejsce, a sam zajął naprzeciwko, nie zwracając uwagi na dobermana siadającego posłusznie po jego prawym boku. - Jak rozumiem chciałaby lady dołączyć do grona stowarzyszenia i przyjmować zlecenia - zaczął od razu niespiesznym głosem. - Wspominała również, że pracowała w Ministerstwie Magii. Mogę spytać z jakimi nacjami miała lady kontakt, z jakimi pertraktowała.
Musiała poczuć, że ta rozmowa była niezwykle ważna. Od niej zależało czy miała stać się członkiem tłumaczy, badaczy, odkrywców języków.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Elisabeth Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3102-elisabeth-parkinson http://www.morsmordre.net/t3136-persephone http://www.morsmordre.net/t3137-amici-fures-temporum http://www.morsmordre.net/f110-cotswolds-hills-broadway-tower http://www.morsmordre.net/t3276-elisabeth-parkinson
Stażystka w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
25
Szlachetna
Panna
memento mori
6
8
1
0
15
5
7 (30)
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tor wyścigów konnych Royal Ascot   10.01.18 0:09

Podniosła wzrok na znajdujący się nieopodal zegar. Czasami opłacało się być znacznie wcześniej na umówionych spotkaniach - daje to możliwość odpowiedniego nastrojenia się, a dzisiaj było to wręcz konieczne. I nie powinno być nic dziwnego w tym, iż podchodziła do nadchodzącej rozmowy bardzo poważnie - nie zwykła wszak lekceważyć tak istotnych momentów w swoim życiu. I choć praca jako tłumacz nie miało aż tak istotnego dla niej znaczenia, to jednak zależało jej na tym. Nie mogłaby znieść bezczynności, którą tak szczycą się niektóre szlachcianki. Musiała coś robić, a wręcz czasami czuła wyraźną potrzebę posiadania zbyt dużo obowiązków.
Powolnym, lecz dumnym krokiem przesunęła się nieco bliżej wyjścia, chcąc mieć lepszy widok zarówno na konie, jak i na drzwi. Mając w nawyku podobne odruchy w stanie zamyślenia, delikatnie pogładziła materiał długiej ciemnozielonej sukni, wykonanej w rodowym domu mody. Jak większa część jej garderoby był to strój dość minimalistyczny, lecz zwieńczony długim naszyjnikiem, którego medalion przedstawiał herb zarówno rodu Parkinson, jak i Crouch. Była to pamiątka po matce, której nie nosiła jednak na cześć rodzicielki, a dla obu rodów, do których przynależała.
Westchnęła cicho, splatając dłonie. Cierpliwie czekała na mężczyznę, do którego napisała kilka dni wcześniej. Wiedziała do kogo się zwraca - lord Shafiq był postacią sławną, która mogła jej zapewnić pomoc w nowym zawodzie, którego postanowiła się podjąć. Zdawała sobie przy tym sprawę, że będzie to od niej wymagało polepszenia swoich umiejętności, lecz tak było ze wszystkim, czego by się podjęła. W powierzanych jej zadaniach wymagała od siebie dokładności i perfekcji, a dodatkowa sympatia względem języków, jedynie pogłębiała chęć udoskonalenia się.
Nagle w pomieszczeniu pojawiła się oczekiwana postać. Elisabeth podniosła na niego wzrok, uważnie przyglądając się mu. Nie poczuła zaskoczenia, bowiem dokładnie tak została jej opisana postać Anubisa Shafiq. Na dodatek okazało się, że dzieli ich ta sama krew, co było odkryciem dość zaskakującym. Nie miała pomimo to zamiaru zdradzać podobnych wiadomości - informacja ta nie wydawała się być na tyle ważną.
- Witam, lordzie Shafiq - odpowiedziała na przywitanie w sposób nieco bardziej tradycyjny. Nie mówiąc nic więcej zajęła miejsce na przeciwko mężczyzny, zwracając uwagę na towarzyszącego mu dobermana. Dłonie, spoczywające na nogach, zacisnęła delikatnie w pięści. Nie lubiła psów i nie było to jedynie spowodowane jej animagiczną postacią. Gardziła tymi zwierzętami, nie potrafiąc zrozumieć ich naiwniej wierności, która była w stanie zaprowadzić ich nawet na śmierć. Starała się jednak nie dać po sobie poznać swojej niechęci, skupiając całą uwagę na mężczyźnie.
- Dokładnie tak, lordzie Shafiq[/i] - odpowiedziała. [b]- Podczas mojej pracy, miałam duży kontakt z Francuzami. Od dawna znam ten język, bowiem posługiwałam się nim już za czasów szkolnych - miałam przyjemność pobierać nauki w Akademii Magii Beauxbatons.
Dobrze wspominała tamten okres swojego życia. Język, którym wówczas się posługiwała, zawsze był przyjemnym zarówno w użyciu, jak i w wymowie. Posiadał specyficzną manierę, która wielu już uwiodła. Ona również była jej ofiarą.
- Ponadto posiadam podstawową wiedzę na temat języka starogreckiego, którego jednak, nad czym ogromnie żałuję, nie miałam okazji podszkolić podczas mojej pracy w Ministerstwie - powiedziała po chwili, tym samym dając mężczyźnie pełny obraz swoich umiejętności. Przy tym zatrzymała się w tym miejscu, choć na swoją obronę mogłaby przecież dopowiedzieć, iż miała zamiary się poprawić. To jednak w tym momencie nie było istotne - liczyła się teraźniejsza wiedza i umiejętności, nie plany na przyszłość.





 
 
The way to have power
is to take it.

Powrót do góry Go down
 

Tor wyścigów konnych Royal Ascot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Royal Cathedral
» Royal Opera House

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18