Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Historia Maszy i Niedźwiedzia - 1948

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Historia Maszy i Niedźwiedzia - 1948   05.05.17 18:33

First topic message reminder :

Historia o tym, jak Masza i Niedźwiedź się poznali
15 grudnia, 1948 rok

Był już późny wieczór, ale ja nie kończyłam jeszcze pracy. Ona się dopiero zaczynała, bo klienci dopiero co się pojawiali i jeszcze nie byli nawet w połowie tak pijani jak będą, gdy będą opuszczać “Parszywego Pasażera”. Starałam się nie zwracać na nich uwagi, wykonywałam tylko swoją robotę i póki nikt mi nie wchodził w drogę, to udawałam, że nikogo tutaj nie ma. Szef był dzisiaj bardzo nerwowy, gonił mnie do pracy, mimo że wszystko dokładnie wykonywałam i próbował ochrzanić za każdy najmniejszy niezebrany paproch z blatu. Dzisiejsza noc zapowiadała się dość nieprzyjemnie. Lawirując pomiędzy stolikami czułam na sobie wzrok mężczyzn, którzy chyba myśleli, że oprócz dziwkowania pomagam jeszcze w sprzątaniu i bez większych oporów pozwalali sobie na to, aby dotknąć mnie tam, gdzie ich dłoń nigdy nie powinna się pojawić. Pijani ludzie nie kontrolowali swoich zachowań, kierowali się popędem i instynktem. Wraz z ilością wlewaną z ciało alkoholu, spadała liczba szarych komórek, w tym tych odpowiedzialnych za dobre wychowanie. Zaczepiali mnie bez większego skrępowania, pozwalając sobie, mimo że za każdym razem odganiałam ich i unosiłam się mocno, tak mocno, że dzisiejszego wieczora nawet dostałam reprymendę od właściciela przybytku, który zabronił mi się tak odzywać do klientów. Był dziś niesamowicie spięty i zadziwiająco mocno stał po stronie tych mężczyzn, którzy pozwalali sobie na dotykanie mnie. Zacisnęłam więc mocno zęby nie mogąc się postawić, zależało mi na pracy i nie chciałam jej stracić. W tym momencie mój system wartości był całkowicie wywrócony do góry nogami i ważniejsza była dla mnie zatrudnienie i zarabianie pieniędzy, niż moja godność.
Mijały godziny, właściciel stojąc za barem obserwował mnie bacznie, a ja czując na sobie jego spojrzenie, i zresztą nie tylko jego, starałam się wykonywać swoją pracę sumiennie, aby pod koniec zmiany nie mógł mi nic zarzucić. A to, że moje poczucie wartości została właśnie głęboko pogrzebana nie było już niczym ważnym.
W “Parszywym pasażerze” zaczęli pojawiać się kolejni goście, którzy wymienili się z tymi, których ilość alkoholu, jaką wlewali w siebie, przytłoczyła. Wśród nich był jeden mężczyzna, który od razu zwrócił na siebie moją uwagę, ale na pewno nie w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przez chwilę obserwowałam go uważnie, jak każdego podejrzanego typa, który wchodził do głównej sali. Od razu doszłam do wniosku, że powinnam go omijać z daleka, że wcale nie wygląda lepiej niż ten gigant, siedzący przy scenie, którego występy nawet nie interesowały, a odkąd się pojawił, wpatrywał się tylko i wyłącznie we mnie. Stawałam na głowie, żeby nie musieć podchodzić do niego na bliższą odległość i byłam pewna, że uda mi się także omijać tego człowieka, nie dopuszczając do swojego kontaktu z nim. Nie podobał mi się on. Nikt mi się tu nie podobał i modliłam się już tylko o to, aby dzisiejsza noc już się skończyła.




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 http://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 http://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
Wina, wina, wina dajcie,
a jak umrę pochowajcie
na zielonej Ukrainie
przy kochanej mej dziewczynie.
5
12
0
0
0
11
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Historia Maszy i Niedźwiedzia - 1948   12.08.17 21:24

Dostrzegł ból w jej oczach, bardzo ładnych, smutnych oczach, lecz w tamtym momencie niewiele obszedł. Zrozumiał, że dziewczyna miała bolesną przeszłość, lecz przecież - każdy ma bolesne wspomnienia. Każdy na Nokturnie, w takich pubach jak te, z którego ją wyciągnął. Do takich ludzi jaki los się nie uśmiecha. Czasami jest okrutny, czasami z nich drwi, czasami podkłada kłody pod nogi. Nikt tu nie miał łatwo. Wszyscy przez co przeszli.
Siergiej nigdy nie miał w sobie zbyt wiele empatii.
Nie obchodzili go inni. Nie dbał o cudze nie szczęście. Nie martwił się o nikogo ponad własną rodzinę i bandę. Łzawe, ckliwe historie opowiadane przez samotne matki z dziećmi, biedne dziewuchy, czy kalekich czarodziejów - wcale nie robiły na nim wrażenia. Nie był współczujący, dbał wyłącznie o własne cztery litery i swoje własne interesy. Tym bardziej więc nie dbał o smutek i problemy dopiero co napotkanej dziewczyny. Był nawet w duchu zły, że musi odczyniać cyrki, zamiast po prostu dobrze się bawić. Uratował ją i kupił miód pitny. Czego jeszcze chciała więcej? Miał ją przytulić i otrzeć łzy? Mógł ją do siebie przygarnąć, lecz w zupełnie innym celu. Zresztą - to zamierzał uczynić nim jeszcze wzejdzie słońce.
-To przykre - stwierdził zdawkowo. Opanował głos, by nie brzmiał na znudzonego. Nie chciał, by teraz mu opowiadała swoje łzawe historie. Chciał się jedynie zabawić. Jeśli się rozpłacze, to po prostu rzuci monety na stół i wyjdzie, bo nie zamierzał tracić czasu, podczas którego mógł się dobrze bawić.
-Bałałajka - odpowiedział Siergiej, znów palcami przemykając po strunach.
Nie wyglądał już na zagniewanego, może na nieco znużonego - miał nadzieję, że Masza w końcu się rozluźni i zacznie z nim bawić. Bo chyba umiała się bawić? Miał taką nadzieję.
-My, Rosjanie, często na tym gramy - powiedział jeszcze.
A potem zaczął grać. Spod jego palców wydobyła się nieśpieszna, smutna melodia, a Dolohov zaczął śpiewać, głębokim i niskim głosem:

Oj, czyj to kin' stojit', szczo syva gryvon'ka
Spodobalas' meni, spodobalas' meni
Taja divczynon'ka

Ne tak ta divczyna, iak biłyj lyczen'ko...
"Podaj zhe, divczyno, podaj zhe, harnaja,
Na konia ruczen'ku!




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Historia Maszy i Niedźwiedzia - 1948   20.08.17 21:09

Nie zdziwiłam się, że nie przejął się moimi słowami. W końcu w ogóle mnie nie znał, nic nie powinna obchodzić go moja przeszłość, a ja nie powinnam się nią z nim dzielić. Ale, czując na sobie jego rozgniewane spojrzenie nie potrafiłam nie spróbować się wytłumaczyć. Zacisnęłam usta, lekko kiwając głową na jego słowa. Nie było mi smutno, że nie wykazał się większą empatią. Nie musiał, nikt tego od niego nie oczekiwał. Ja tego od niego nie oczekiwałam. Ledwo poznałam jego imię, więc jakże bym mogła. Tym bardziej, że nawet z wyglądu nie przypominał człowieka, który w jakiś sposób przejmowałby się innymi, nawet taką niewiastą jak ja. Pełno takich pojawiało się w pubie, woleli pić i się bawić, a to co działo się z innymi mieli powyżej dziurek w nosie. Siergiej za pewne też taki był, póki co nie wydawał mi się jeszcze jakoś specjalnie interesujący. Był przystojny, ale jego blizny na rękach i spracowane ręce mówiły o tym, że nie ma łatwo. Nikt nie miał łatwo.
Ożywiłam się dopiero na widok instrumentu. Bardzo mi się spodobał, chociaż ani jego kształt, ani nazwa nie za wiele mi mówiła. Może kiedyś się z tym czymś spotkałam, albo chociaż jego nazwa obiła mi się o uszy, ale w tym momencie nie potrafiłam przywołać jej z pamięci. No nic, potraktowałam to jako coś nowego, czemu powinnam się przyjrzeć i poznać. Ponoć byłam rosjanką, a skoro rosjanie na niej grali, to była to część mojej historii. Słuchałam jak gra, jak spod jego palców popłynęła smutna nuta. Mogłam się jedynie domyślać, że jest to jakaś smutna historia, bo, o ile bardzo chciałam, tak nie potrafiłam zrozumieć żadnego z jego słów. Ten język, miałam wrażenie, jakby był jakiś taki, znajomy, ale nie byłam nawet w stanie stwierdzić, gdyby mi wcześniej o tym nie powiedział, że jest to po rosyjsku.
Ale słuchałam go uważnie do końca, gdzieś w połowie opierając brodę o ręce oparte na łokciach na stole, przymykając oczy i nawet delikatny uśmiech wkradł się na moje usta. Nie miałam powodu, aby płakać, jak można płakać, nie rozumiejąc nic? Gdy skończył spojrzałam na niego i starałam się zachować powagę, ale, no jakoś tak się wydarzyło, że zagle zaczęłam się śmiać cicho pod nosem. Starałam się zasłonić usta dłonią, ale wzrok miałam taki rozbawiony, tego nie potrafiłam ukryć.
- Przepraszam, ja nie z ciebie! - zaprzeczyłam od razu, żeby przypadkiem tak nie pomyślał. - Ja po prostu, nawet nie wiem jak się odnieść, bo nic nie zrozumiałam. Ale grasz i śpiewasz pięknie, bardzo mi się podobało. Powiesz o czym śpiewałeś?
Spojrzałam na niego już nie roześmiana, a ewidentnie zaciekawiona i zainteresowana. Miałam nadzieję, że się nie obrazi, nie chciałam zrobić mu przykrości, ale ten cichy chichot jakoś tak sam wydobył się z moich ust. Coby jakoś załagodzić sytuację, przeniosłam wzrok na instrument. Niepewnie wyciągnęłam w jej stronę dłoń i palcem pociągnęłam za jedną strunę, z której wydobył się przyjemny dźwięk.
- Mogę spróbować? - zapytałam, prostując się nagle. Wydawałam się trochę podekscytowana. - Tylko, że ja nie umiem, musiałbyś mi pokazać.
Oby się zgodził. Ten instrument naprawdę mi się spodobał, chciałam spróbować, zagrać coś, nawet gdyby to jego dłonie kierowały moimi palcami, pokazując co w jakim momencie mam pociągnąć, a gdzie na strunę nacisnąć.




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty
Powrót do góry Go down
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 http://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 http://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
Wina, wina, wina dajcie,
a jak umrę pochowajcie
na zielonej Ukrainie
przy kochanej mej dziewczynie.
5
12
0
0
0
11
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Historia Maszy i Niedźwiedzia - 1948   12.10.17 19:52

Zdołała wzbudzić jego zainteresowanie. Przyjrzał się jej uważnie, szukając na pięknej twarzy śladu zawodu - sądził, że ubodzie ją brak troski z jego strony. W pierwszym momencie wziął ją za jedną z tych, co pragnie wzbudzić litość rzewnymi łzami i płaczliwymi historyjkami, sądząc, że zrobi się jej mu żal i zaoferuje pomoc. Znał już takie, nie ufał babom, bo to były chytre i przebiegłe spojrzenia, a nie raz bywały jeszcze gorsze od chłopów. W dziedzinie kłamstwa i oszustwa, rzecz jasna, bo ani w biznesie, ani magii baba za wiele to nie działa - tego był pewien. Ta tutaj nie zdawała się jednak szukać usilnie współczucia i troski, miała jakąś szczerość w oczach, której Dolohovowi brakowało. Nie pociągnęła tematu, nie rozpłakała się, choć najpewniej by mogła - nikt na Nokturnie nie miał łatwiej przeszłości. Była silna, tak jął przypuszczać. Spodobało mu się to.
Nie odrywał od niej spojrzenia, gdy grał i śpiewał. Miała tak piękną twarz, tak smutne, lecz hipnotyzujące spojrzenie ciemnych oczu - przywodziła mu na myśl łanię. Zgrabną, smukłą i łagodną. A on, tak jak myśliwy, choć o wiele bardziej lubił myśleć o sobie jako drapieżniku - zapragnął ją złapać. Mieć dla siebie. Nie miał zamiaru jej skrzywdzić, jeszcze nie. Chciał jedynie przyjemności, dla nich obojga, przecież to nic złego, czyż nie? Potrafił przekonać kobietę, że to, co robią, jest słuszne i piękne - ją także przekona, jeśli będzie trzeba.
-Czyj to stoi koń, ze splecioną grzywą? Pokochałem ci ja, pokochałem ci ja, przepiękną dziewczynę. Nie tak tę dziewczynę jak jej białe lica. Podajże dziewczyno, podajże ma miła, rączkę na konika[/b] - powtórzył jej, palcami jedynie muskają struny, a po chwili wyciągając do niej dłoń.
Niepewnie wyciągnęła rękę, kruchą i delikatną, a on ujął ją ostrożnie i nachylił się nagle, by na jej wierzchu złożyć przelotny pocałunek. Zaraz potem dźwignął się z miejsca, zgasił papierosa i podał jej instrument, stanął za nią. Bezceremonialnie pochylił się i objął ramionami, nie zamknął Maszy jednak w uścisku, a jedynie ułożył jej ręce na instrumencie. Pokierował jej dłońmi.
-To nie takie trudne - zachęcił.




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
 

Historia Maszy i Niedźwiedzia - 1948

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Niedźwiedzia Grota
» Historia Westeros
» Masza i niedźwiedź
» Klasa Historii Magii
» Finnick Odair

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17