Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wilton, grudzień 1955

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange http://www.morsmordre.net/t4712-poczta-marine http://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange http://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-castle http://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
dama
18
Szlachetna
Panna
you can't wake up
this is not a dream
5
10
0
0
10
5
9
4
Czarownica

PisanieTemat: Wilton, grudzień 1955   10.05.17 17:35

20 XII 1955

Przerwa świąteczna pozwoliła jej wyrwać się na chwilę z murów Hogwartu i powrócić do domu; była to ostatnia taka okazja przed ukończeniem szkoły, jako iż na Wielkanoc nie zamierzała odwiedzać Wyspy Wight kosztem przygotowywania się do nadchodzących egzaminów. Priorytety uszeregowała już dawno temu i teraz trzymała się swojego planu, realizując cele krok po kroku.  
Jednak to nie spędzanie czasu we własnych czterech ścianach sprawiało, że czuła się tak dobrze, nie chodziło nawet o świąteczną atmosferę, panującą w Thorness Castle od momentu jej przybycia – podczas tych kilku grudniowych dni miała poznać kogoś, z kim relacja z pewnością zaważy na jej przyszłości. Ojciec korespondował z lady Malfoy już od jakiegoś czasu, a gdy wreszcie ustalono termin spotkania, powiadomiono o nim Marine niezwłocznie. W końcu chodziło o jej debiut, o budowanie salonowej reputacji i podtrzymywanie dobrej pozycji rodu Lestrange w gronie szlachty. Doprawy, błahostka.
Marine od rana odczuwała podekscytowanie zapewne niemniejsze, niż panienka w dniu poznania swego przyszłego męża. Ba! Narzeczony nie mógł zerwać małżeńskiego kontraktu, natomiast lady Malfoy miała pełne prawo nie podjąć się stawianego przed nią zadania. Panna Lestrange musiała więc zrobić wszystko, by przypodobać się przyszłej mentorce i zrobić na niej dobre wrażenie.
Kosztowało ją to wiele nerwów, począwszy od wyboru odpowiedniej kreacji na dzisiejsze popołudnie – choć oczywistym było, że wybierze rodowe barwy, to krój pozostawiał w tej chwili najwięcej do życzenia – na prezencie dla Larissy skończywszy. Nie była to próba przekupstwa, a jedynie świąteczny upominek darowany na poczet wspaniałej, owocnej znajomości. W końcu, przy pomocy babci, wybrała piękną broszkę z akwamarynem, zdobioną morskimi motywami; zapakowaną w eleganckie pudełeczko schowała w kieszeni płaszcza tuż przed wyjściem z domu.
Udawała się na to umówione spotkanie pełna nadziei – spełnienie obowiązku wobec rodu miała wpojone tak głęboko, że sama już nie odróżniała czy było to jej marzenie, czy nadobne życzenie kogoś innego. Nie miała matki ani siostry, a kuzynki, choć starsze i szanowane, pozostawały pannami, dlatego lord Theseus Lestrange zdecydował się zwrócić się do kogoś z pozycją lady Malfoy. Marine doskonale rozumiała jego wybór i popierała go w pełni; choć znała Larissę jedynie z opowiadań, ta już jawiła jej się niczym dama idealna – córka Blacków, małżonka Malfoya, matka trzech zdrowych chłopców i małej księżniczki. Czy młoda dziewczyna, mająca w planach wejście na salony, mogłaby trafić pod lepsze skrzydła?
Spotkanie było umówione, dlatego Marine bez najmniejszego problemu skorzystała z Sieci Fiuu i znalazła się w rezydencji Malfoyów; prowadzona przez skrzata do jednego z salonów starała się nie rozglądać na boki, nie mogła jednak nie docenić wyniosłości tego miejsca, najwyraźniej w pełni zasługującego na swoją reputację. Zapowiedziano ją, a gdy usłyszała swoje nazwisko serce przez chwilę zabiło jej szybciej, lecz jednocześnie nie czuła się wcale jak rasowy aeton wystawiany na sprzedaż; zamierzała pokazać się z najlepszej strony, jednak nie uważała, by płaszczenie się i podlizywanie jakkolwiek by jej w tym pomogło.
Pewnym krokiem weszła do pomieszczenia, wzrokiem natychmiast odnajdując piękną twarz Larissy Malfoy. Uśmiechnęła się delikatnie; miała pewność, że wyglądała nienagannie, bowiem jeszcze w rodzinnej posiadłości ćwiczyła poruszanie się w ciemnomiętowej sukni, jaką teraz miała na sobie, a jej fryzura i delikatny makijaż zostały skomplementowane przez babcię, znawczynię tematu.
- Lady Malfoy – zatrzymała się z gracją kilka kroków przed swoją przyszłą mentorką i dygnęła wdzięcznie w niewymuszonym geście – Bardzo się cieszę z naszego spotkania, to przyjemność móc wreszcie lady poznać – patrzyła w oczy swojej rozmówczyni, okazując jej szczere zainteresowanie i pokorę – Proszę przyjąć serdeczne pozdrowienia od mego pana ojca, który pozostaje niezmiernie zaszczycony, iż zgodziła się pani spełnić jego prośbę i przyjąć mnie jeszcze przed świętami.
Zamilkła, nie chcąc zrazić dystyngowanej blondynki zbytnią wylewnością.
Choć do debiutu Marine było jeszcze tyle czasu, jego losy ważyły się już teraz.




Inadvertently we bleed, fighting for what we deceive
Powrót do góry Go down
 

Wilton, grudzień 1955

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» GRUDZIEŃ 2014
» 10.07.1955 r.
» 28.08.1955 R.
» 7.11.1955 r.
» 01-07.08.1955 r.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17