Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Poppy Pomfrey
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
Oddałabym wszystko by usłyszeć
jak mówisz to jeszcze raz,
że ten wszechświat był stworzony,
tylko po to by ujrzały go moje oczy.
5
8
5
14
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantycnza

PisanieTemat: Salon   12.05.17 23:20

Salon

To największe pomieszczenie w wynajmowanym przez Poppy mieszkaniu. Służy jej zarówno za salon, jak i kuchnię, gdyż w kącie znajduje się aneks kuchenny. Mieszkanie jest stare i surowo urządzone. Uroku dodają jedynie świeże kwiaty i portrety oraz zdjęcia rodziców i Charlesa.






I believe in loveand I know that you do too
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
Oddałabym wszystko by usłyszeć
jak mówisz to jeszcze raz,
że ten wszechświat był stworzony,
tylko po to by ujrzały go moje oczy.
5
8
5
14
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantycnza

PisanieTemat: Re: Salon   13.07.17 20:46

16 IV

Miała trzy dni tylko dla siebie. Mogła opuścić Hogwart i udać się dokąd tylko zechce. Przekroczywszy bramy zamku natychmiast poczuła szarpnięcie w okolicach pępka i znalazła się pod kamienicą, w której mieszkała. Prowadziła doń żelazna furtka, której mugole nie mogli ujrzeć. Wystarczyło stuknąć weń różdżką, a otwierała się z przeraźliwym skrzypieniem, a krótka, wąska ścieżka pomiędzy innymi budynkami prowadziła na ich tyły, gdzie stał numer trzynaście. Dobrze było znaleźć się w domu. Chociaż w jego namiastce. Nie był to jej prawdziwy dom, jego nie posiadała wcale. Ten najprawdziwszy, rodzinny spłonął przed wieloma laty, a dom ciotki Euphemii wcale nie był jej domem. Tylko przystankiem po drodze. Hogwart stał się również jego namiastką, lecz ostatnie lata obfite były w przerażenie i niepokój, jakie budził weń dyrektor Grindelwald.
W końcu miała to mieszkanie - już na własność, po bezdzietnej ciotce, która umarła w wieku stu trzydziestu trzech lat, a zanim wyzionęła ducha postanowiła uczynić coś dobrego dla świata, a raczej dla Poppy i przekazała jej ten skromny kąt. Był stary, obdrapany, lecz własny i to było dlań najważniejsze. Mogła tu odetchnąć, choć nie pełną piersią, bo brakowało tu zapachu morskiego powietrza, szumu fal i płaczącej wierzby.
Ostatni dzień wolny, jaki jej ofiarowano, postanowiła spędzić w samotności. Obudziła się wczesnym rankiem, tak jak zawsze, Poppy nie potrafiła długo wylegiwać się w łóżku. Wyspana, czy też nie, zrywała się bladym świtem, by zrobić, to co do niej należało, bądź co sobie zaplanowała. Ciocia Euphemia nigdy nie miała dlań litości i każdego ranka wyciągała ją z łóżka, wielokrotnie nawet i zaklęciem - wczesne wstawanie weszło więc Poppy w krew. Najpewniej gdyby urodziła się mugolką, to sprzątałaby aż do południa, lecz znała się nieco na czarach, także i tych gospodarskich, tak więc miotła sama zamiatała kurze z drewnianej podłogi, naczynia radośnie stukały, gdy myły się w pachnącej pianie w zlewie, książki same układały się na półkach - a w samym środku tego harmidru stała Poppy dyrygując różdżką.
Koło południa, gdy izby lśniły już czystością, a zupa jarzynowa odgrzewała się na piecu, pod kociołkiem trzaskało już palenisko. Panna Pomfrey uprzednio wszystkie składniki odpowiednio przygotowała: róg garboroga starła w drobny pył, choć z niemałym trudem, posiekała mniszek lekarski, a wątrobę żaby pokroiła w równe kawałeczki. Na stoliku obok leżała księga z recepturami na eliksiry, otwarta na stronie z eliksirem wzmacniającym. Nieważne, ile razy przygotowywała tę miksturę, nie uważała się za wybitną alchemiczkę, by robić to z pamięci. Wolała sprawdzić kilkukrotnie i mieć pewność, ze nie zrobi błędu. Woda w kociołku zawrzała, a Poppy jęła dodawać składniki w odpowiedniej kolejności.
Mimo wszystko - eliksiry były trudną sztuką, była więc bardzo skupiona, by nie nie zadrżała jej dłoń przy mieszaniu wywaru. Dwa razy zgodnie ze wskazówkami zegara, kiedy doda pył z rogu. Dziesięć razy w przeciwną stronę, kiedy eliksir przybierze błękitną barwę.
Liczyła w duchu, że eliksir przybierze opisywaną przez książki turkusową barwę - inaczej zmarnowałaby popołudnie, a nie cierpiała marnować czasu, kiedy mogła zrobić coś pożytecznego.

Róg garboroga mam w skrytce





I believe in loveand I know that you do too
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   13.07.17 20:46

The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : rzut kością


'k100' : 22


Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
Oddałabym wszystko by usłyszeć
jak mówisz to jeszcze raz,
że ten wszechświat był stworzony,
tylko po to by ujrzały go moje oczy.
5
8
5
14
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantycnza

PisanieTemat: Re: Salon   13.07.17 20:51

Musiała się pomylić. Och, jaka była niemądra, kiedy odeszła na moment od kociołka, by przemieszać zupę. Nagle za plecami usłyszała syczenie, które nie powinno mieć miejsca. Eliksir, który winien przybrać barwę turkusu, był różowo-fioletowy i syczał niebezpiecznie. Absolutnie nie nadał się już do uratowania. Zła na siebie Poppy zaklęciem ugasiła ogień pod kociołkiem oraz jego bezużyteczną zawartość. Zmarnowała jedynie dobry okaz rogu garboroga - który tani nie był.
Nie tylko zmarnowała eliksir, ale i zupę, która zaczęła przypalać się, gdy była zajęta nieudanym eliksirem. Wszystko szło jej tego dnia po prostu nie tak!


| zt





I believe in loveand I know that you do too
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
Oddałabym wszystko by usłyszeć
jak mówisz to jeszcze raz,
że ten wszechświat był stworzony,
tylko po to by ujrzały go moje oczy.
5
8
5
14
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantycnza

PisanieTemat: Re: Salon   26.07.17 19:52

20 IV??

Blade, szare światło sączyło się z okien. Wybiła godzina dwunasta w południe, a okolica zdawała się być pogrążona wciąż we wczesnym poranku. Błękit nieba skrywał się na gęstymi, ołowianymi chmurami, a padający z nich deszcz wybijał na szybach miarową melodię. Od czasu do czasu zagrzmiało i błysnęło, lecz niegroźne. Dzień był ponury, deszczowy i zimny - ostatnie kilka dni taki było, a Poppy miała ochotę zakopać się pod grubą pierzyną z filiżanką mocnej herbaty i książką. Nie mogła sobie na to jednak pozwolić. Jeśli nie przebywała w Hogwarcie, pracowała w domu - przyrządzała potrzebne eliksiry, bądź cerowała prześcieradła jak dziś. Mogła to oczywiście zostawić skrzatom, bądź zreperować jednym zaklęciem, lecz ciotka Euphemia wbiła jej do głowy, że praca uszlachetnia. Siedziała więc i celowała różdżką w igłę, która powoli zszywała ze sobą materiał. Nie robiła tego mimo wszystko ręcznie, bo kiepska była zeń krawcowa i często kaleczyła sobie dłonie.
Poppy spojrzała na zegar wiszący nad kominkiem - jej gość zjawić się miał za kwadrans. Dźwignęła się więc z miejsca i zaklęciem napełniła czajnik, który stanął na piecu. W taki dzień jak ten najlepsza była gorąca, mocna herbata. Najlepiej gorzka, tego także nauczyła się w domu cioci Diggory. W oczekiwaniu jeszcze raz złapała za ścierkę i próbowała zetrzeć nieistniejący kurz z półek i kredensu: w jej mieszkaniu panowała sterylna czystość. Nawyk ten wyniosła zarówno z domu cioci oraz kursu w Szpitalu św. Munga. Każdy kąt musiał lśnić czystością. Zwłaszcza, jeśli szło o chorych: a gość jej, jak słyszała, miał w ostatnim czasie problemy z katarem, więc poprosiła, by Neala ją odwiedziła - jeśli czuje się na silach oczywiście. Z taką drobnostką nie musiała udawać się do szpitala św. Munga, a uzdrowiciele w Zakonie zajmowali zazwyczaj dość... poważne stanowiska jak lord Carrow. A Poppy... Poppy była po prostu szkolną pielęgniarką.
Posada ta w pełni ją satysfakcjonowała.
Miała odpowiednią rękę do dzieci, lecz była już świadoma, by osób w wieku Neali Weasley nie nazywać dziećmi - czuli się wszak tacy dorośli!
Ledwo czajnik zaczął gwizdać, a rozległo się pukanie do drzwi, Poppy krzyknęła więc: - Wejdź proszę!





I believe in loveand I know that you do too
Powrót do góry Go down
Neala Weasley
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley http://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 http://www.morsmordre.net/t4086-neala-weasley-prosze-pana#79724 http://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 http://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
siostra na pełen etat
prawie 15
Szlachetna
Panna
Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.
6
5
0
2
5
0
4
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   04.08.17 18:43

Właściwie to rzadko widywałam kuzyneczkę Poppy – pewnie dlatego, że ona w tygodniu to w Hogwarcie była. Trochę jej nawet tego zazdrościłam, bo mimo wszystko to lubiłam Hogwart. Jednak jak na weekend się zjawiała, to i czas dla mnie znalazła by powiedzieć mi coś nowego. Czasem tylko odpoczywałyśmy, znaczy ja to nie miałam po czym bo w sumie w tygodniu to tylko się uczyłam i nic więcej, ale wyobrażam sobie, że Poppy to musi być zmęczona czasem. W Hogwarcie to pewnie często komuś a to kociołek wybuchnie, a to z miotły spadnie, a ona biedna jedna sama tam jest i z wszystkim poradzić sobie musi. Więc i w jakiś sposób podziwiam w niej to, że tak potrafi. Bo ja nie wiem, czy bym dała radę. A co, jeśli trafiłby się ktoś, za kim bym nie przepadała? Pewnie ciężko pomóc jest takiej osobie. Należy – to fakt, bo pomagać należy zawsze. Ale znów urazę nie raz długo da się trzymać i człowiekowi ciężko coś na nią poradzić jest.
W każdym razie wychodzę z domu, który jest już pusty bo Brendan od kilku godzin w pracy – a przynajmniej wydaje mi się że w pracy. Ostatnio widuję go jeszcze rzadziej, ale nie mówię nic, wiem że na swoich barkach ma problemów dużo – nie chciałabym stać się kolejnym. Wiem też, że jeśli coś naprawdę się stanie to mi o tym powie – jeśli nie będzie go obowiązywała tajemnica aurorska. Chociaż nie wiem, czy takie coś istnieje w ogóle. Ale no, jak coś to mi powie przecież. Bren z tych ludzi jest, co prawdę najgorszą powiedzą bo wierzą, że istnieją ładne kłamstwa. I ja też w nie nie wierzę. Bo gdyby kłamstwa ładne były, to by się kłamstwami nie nazywały. A samo słowo w sobie jakiś taki negatywny wydźwięk ma, więc od razu widomo, ze coś nie tak jest.
W końcu też pod drzwi docieram w które pukam spokojnie i czekam aż znajomy głos nie usłyszę. A jak go już słyszę to wchodzą i odnajduję Poppy.
-Dzień Dobry, Poppy! – mówię zadowolona. Po drodze bukiet kwiatów od jednego z ulicznych sprzedawców kupiłam w zamiarze ofiarowania go kobiecie, ale coś nie tak poszło bo zamiast bukietu w dłoniach mam wianek na głowie. Ściągam go więc i w stronę Poppy wyciągam. – przyniosłam ci kwiaty. – dodaje jeszcze rzecz oczywistą, nie dodaję że w trochę innej formie niż bukiet, bo to przecież widać. – Co dziś zrobimy? – pytam przestępując z nogi na nogę trochę niecierpliwie w niebieskich tęczówkach na nowo rozpala się ciekawość.




Anything’s possible if you’ve got
enough nerve.

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
Oddałabym wszystko by usłyszeć
jak mówisz to jeszcze raz,
że ten wszechświat był stworzony,
tylko po to by ujrzały go moje oczy.
5
8
5
14
0
0
2
2
Czarownica
 Rozważna i romantycnza

PisanieTemat: Re: Salon   06.08.17 15:24

Czas pracy Poppy był dość... płynny. Nie tak dawno ukończyła staż, pracowała jako uzdrowicielka, lecz wciąż głównie asystowała. W Hogwarcie również zatrudniła się jako pomocnica starszej i bardziej doświadczonej pielęgniarki, pani Findley. Nie miała nic przeciwko temu, nie czuła potrzeby większej władzy, a chwilowo posada ta dawała jej więcej swobody. Nie musiała być obecna w Hogwarcie przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, choć przebywała tam tak często jak tylko możliwe. Często spędzała tam też noce i weekendy, chcąc mieć na oko uczniów - w końcu właśnie dlatego zdecydowała się wrócić do Hogwartu, by choć w taki sposób chronić ich przed Gellertem Grindelwaldem. Czasami pani Findley wzywała ją w środku nocy, więc Poppy teleportowała się i biegła przez błonia na złamanie karku, by pomóc swoją różdżką staruszce. Wciąż zadziwiały ją pomysły i lekkomyślność uczniów. Nie sądziła, by ona była czasami aż tak niemądra w ich wieku...
-Dzień dobry, dzień dobry, Neala - odrzekła Poppy, posyłając dziewczynie serdeczny uśmiech. Zestawiła czajnik z ognia, odwróciła się do gościa i zaczęła iść w jej stronę z wyciągniętymi ramionami. Zamiast jedna uściskać Weasleyównę, wpierw odebrała odeń wianek. Był piękny, niedbały i uroczy, przywołujący wspomnienia z Blackpool, gdzie wraz z matką jako dziecko uplotła niezliczone ilości podobnych wianków -Dziękuję, jest śliczny, naprawdę - ostrożnie włożyła go sobie na głowę. Wianek winien wszak spoczywać na kobiecej głowie, a Nealę traktowała jak swoją, nie musiała trzymać się sztywno jak przy innych uczniach w Hogwarcie. Dopiero wtedy ostrożnie uścisnęła dziewczynę, ciesząc się, że widzi ją całą... ale czy zdrową?
-Najpierw pokaż mi się tutaj - zarządziła Poppy -W Hogwarcie wszyscy chodzą ostatnio przeziębieni, nie nadążam ze sporządzaniem wywaru pieprzowego. Dobrze się czujesz? - ujęła piegowaty policzek Neali, zajrzała jej w oczy, dotknęła dłonią czoła, czy aby na pewno nie jest zbyt ciepłe -Nie kaszlesz, nie kichasz? Nie jesteś zmęczona?
Na to już nic nie mogła poradzić. Skrzywienie zawodowe i troska o wszystkich były weń zbyt silne, by zbadała Neali choćby pobieżnie i na szybko.





I believe in loveand I know that you do too
Powrót do góry Go down
Neala Weasley
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley http://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 http://www.morsmordre.net/t4086-neala-weasley-prosze-pana#79724 http://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 http://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
siostra na pełen etat
prawie 15
Szlachetna
Panna
Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.
6
5
0
2
5
0
4
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   16.08.17 23:12

Uśmiechnęłam się radośnie, gdy Poppy pochwaliła mój wianek. No bo niby nic, a jednak spodobał jej się i tak milej mi się na sercu zaraz zrobiło. Więc postanowiłam sobie, że może i Brendanowi bym zrobiła takie wianek, może też się ucieszy, tak jak kuzyneczka Poppy. Jemu ostatnio przydałoby się trochę radości, bo smutnych i zmartwiony ciągle chodzi.
Brwi zaraz zmarszczyłam, jak mi się kazała pokazać. Bo w sumie nie bardzo wiedziałam, jak się komuś pokazuje. Więc stałam marszcząc czoło i próbując dojść do tego, jak prośbę jej spełnić, ale zanim w ogóle coś wymyślić zdołałam, to ona już przy mnie była i za policzek mnie łapała. Przeziębienie? W kwietniu? To pewnie dlatego, że herbaty z cytryną nie pijają, tylko sok dyniowy. On przesmaczny jest w Hogwarcie, no ale rozsądnym też być trzeba, żeby właśnie potem przeziębionym nie chodzić. Ja zresztą na żadne przeziębienia sobie pozwalać nie mogłam. Bo co jak jeszcze bym Bren zaraziła tym przeziębieniem? A jedno było pewne, mój brat przeziębiony, to był jeszcze bardziej naburmuszony niż jak przeziębiony nie był, więc wolałam nie myśleć nawet, jak wtedy sprawy swoje załatwiał.
- Wszystko jest dobrze, kuzyneczko Poppy. – zapewniłam ją solennie, no i też prawdziwie Bo przecież kłamać jej nie zamierzałam, no i kłamać to w sumie też nie umiałam za dobrze, a nawet nie chciałam umieć. Rudzi to nie mieli w życiu łatwo, bo musieli wiele czasu poświęci na naukę kałamania a i tak jeden zły ruch starczał i twarz cała czerwienią się zalewała i to całe kłamstwo zaraz się wydawało. Więc no. Znaczy nie, nie kłamałam, bo sensu to dla mniej najmniejszego nie miało.
Rozejrzałam się z zaciekawieniem po salonie i powodziłam nim wzrokiem zastanawiając się, czy zmieniło się coś tutaj. Ale jakiś horrendalnych – moje nowe słowo, trochę dziwaczne, ale nawet je lubię – zmian, to mi się dotrzeć nie udało, więc wzrok znów skierowałam na kuzyneczkę.
- Jak już wiesz, że zdrowa jestem, kuzyneczko… - zaczęłam znów na niej spojrzenie skupiając, w dłonie nawet klasnęłam a na usta ubrałam uśmiech. – … to weźmy się do pracy. – poprosiłam nadal z radością na twarzy i chęcią do działania malującą się w oczach. Och, jaki każdy dzień był piękny, go przynosił coś nowego – czyż nie?




Anything’s possible if you’ve got
enough nerve.

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Woodbourne Avenue 13/7-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17