Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Brama Zdrajców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Brama Zdrajców   02.05.15 2:16

Brama Zdrajców

Brama Zdrajców jest jedynym zejściem do więzienia Tower of London, zanurzonym w głębokiej wodzie - co znacznie utrudnia ucieczkę. Jedynym sposobem na dostanie się do środka (oraz na opuszczenie budynku) jest pokonanie wody przy pomocy łodzi.
Czarodzieje, sterując łodzią, muszą udać się w boczny korytarz po lewej stronie i przesunąć poluzowaną cegłę, by otworzyć tajemne przejście do podziemnego czarodziejskiego aresztu. Mugolscy strażnicy instynktownie je omijają; część ze względu na zaklęcia ochronne, a część - będąca o czarodziejskim więzieniu doskonale poinformowana.
Lądują tutaj przestępcy, którzy popełnili czyny, które nie zasługują na zesłanie do Azkabanu.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Nie wstawaj,
noc się jeszcze mroczy.
Ten blask to tylko twoje oczy.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   02.03.16 22:19

Nudziło mu się i generalnie zaczynał mu doskwierać chłód. Nie miał się czym zająć w takim miejscu jak to, więc jedynie obracał monetę w kieszeni płaszcza, czekając aż Tristan zmieni stringi, narzuci odpowiedni mejkap i pojawi się u jego boku. Nie miał pojęcia, ile mógł na niego czekać po tym, jak listownie, formalnie i całkiem poważnie oświadczył mu, że jego siostra siedzi w więzieniu. Nie wspomniał oczywiście, że to poniekąd przez niego, bo nie poczuwał się wcale do odpowiedzialości — nikt nie kazał jej używać różdżki. Zresztą, znając Tristana pewnie by się pienił, że jak to Darcy, jak to więzienie, jak to ją sprowokował. Normalnie, po prostu ją zaszedł od tyłu — bez skojarzeń.
Stał na brzegu jak kołek, czekając na Rosiera, choć im dłużej wpatrywał się w łódkę nieopodal, tym głośniej do niego mówiła, by olał go i wskoczył, wnikając w ciemności Tower. Tristan był jednak kimś, kogo znał od wielu lat, a Darcy była jego siostrą, najdroższą, najukochańszą istotą, którą cenił ponad wszystko. Nie mógł mu tego zrobić i po prostu go pominąć w tej sytuacji, tym bardziej, że to on powinien interweniować. A może chodziło w tym wszystkim o coś innego? O to, aby w końcu pogadać, wymienić kilka słów? Widział go ostatni raz na polowaniu, gdzie był milczący, jakby coś ciążyło mu na piersi, ale to nie była dobra chwila do zwierzeń, a nawet do tego, by się w jakikolwiek sposób wyżyć. Może i nadstawiłby swoją cenną — a jakże — szczękę, aby ten mógł wyrzucić z siebie to, co zżerało jego trzewia od jakiegoś czasu, lecz Ramsey nie był kimś, kto się narzucał. A kim był? Kimś kto uważnie obserwował, analizował i poddawal chłodnej kalkulacji. I ta sytuacja wzmagała w nim uczucie dziwnego oczekiwania. Nie wiedział czegoś, co powinien, to zaś sprawiało, że czuł się poirytowany. Dlatego ostatecznie został na miejscu, opierając się plecami o wilgotny mur. Stał z przymkniętymi oczami, jakby na niczym mu nie zależało, choć tak naprawdę cały czas pozostawał czujny, nasłuchując ruchu.Czekał na Tristana, na jego kroki, na jego głos i słowa, które w końcu powiedzą albo: stary, ogarnij się, albo stary mam problem.




Crushed and filled with all I found
Underneath and inside just to come around
More, give me more, give me more

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   12.03.16 13:34

Tristan rzeczywiście nieco zwlekał; nie, nie dlatego, że lekceważył zaistniałą sytuację, po zapoznaniu się z artykułami w ostatnim Walczącym Magu dobrze wiedział, że Darcy mogli zamknąć w tym przeklętym Tower nawet i za twarz, wiedział też, że jego najdroższa siostra miała przyzwyczajenia i maniery dalekie od tego miejsca i że nigdy, ale to nigdy nie powinna być zmuszona do ich porzucenia. To się jednak stało - i trzeba ją było stamtąd wyciągnąć, dopiero później zastanowić się nad tym, dlaczego właściwie Darcy trafiła do celi.
Ruszenie na Tower of London szturmem w pojedynkę - lub we dwójkę - wydało mu się dobrym pomysłem w momencie otrzymania listu, potrzebował jednak tylko krótkiej chwili, aby zorientować się, że on i Ramsey będą mogli siedzieć pod bramą zdrajców godzinami, zanim ktoś w ogóle - o ile - zainteresuje się tym, że tam koczują. Odwiedził więc wpierw wuja Lowella, nestora Rosierów, prosząc go o pomoc i przesłał do więzienia odpowiedni list przypieczętowany insygniami rodowymi i jak huragan przedarł się przez całą rodzinę, zbierając odpowiednie podpisy. Poskutkowało - mieli ją wypuścić. I trzeba ją było odebrać.
Teleportował się na skraju rzeki, początkowo wcale nie dostrzegając Ramseya; chwiejnie stanął na nogi, tylko cudem zachowując równowagę - nie powinien korzystać z tej umiejętności w tak silnych nerwach. Na polowaniu był cichy i milczący, teraz - skoncentrowany na celu. Jego myśli oscylowały wyłącznie wokół Darcy; nic dziwnego zresztą, trudno było mu wyobrazić sobie kogoś, kto mógłby dla niego znaczyć więcej.
Kiedy dostrzegł w końcu w ciemności Ramseya stojącego pod murem, skinął mu głową, prędko - bez powitania - doskakując do uwiązanej łódki, prostym zaklęciem przecinając sznur i wskakując na jej pokład. Łódka zachwiała się pod jego ciężarem, ale Tristan nabrał równowagi i ujął w dłoń jedno z wioseł, wciskając je w płytkie przybrzeżne dno, by nie oddalić się zanadto, w oczekiwaniu na Mulcibera.
- Nie zwlekajmy - rzucił krótko, zupełnie jakby to on czekał na Ramseya tyle czasu, nie na odwrót. Był mu wdzięczny, szalenie wdzięczny, że go o wszystkim powiadomił, choć niekoniecznie było to nim widać. Unikał rozmowy, unikał konfrontacji, nijak nie ucząc się na własnych błędach, że ucieczka wcale nie była najlepszym możliwym rozwiązaniem.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   12.03.16 18:40

Darcy opuściła wieżę znajdując się w bocznym korytarzu prowadzącym do wyjścia z więzienia. Brama została otwarta zaklęciem, jak tylko łódka zbliżyła się do metalowych prętów. Widocznie naczelnik więzienia zadbał o tym, żeby w żaden sposób nie utrudniać Rosierowi odebrania jego ukochanej siostry z zimnych, mrocznych murów więzienia. Ułatwili mężczyznom wejście do środka. Sama wspomniana nie potrafiła, nie chciała, a przede wszystkim żaden z pracujących tu ludzi nie zasłużył na jej wybaczenie w tej kwestii i docenienie ich starań wypuszczenia jej stąd po linii najmniejszego oporu. Przymknęła powieki, stojąc przygaszona w odnodze korytarza, sterowana wskazówkami eskortującego ją człowieka otwierając przejście do więzienia. Zażądała bezwzględnego pozostawienia jej samej. Dlatego teraz stała tutaj, marznąc, pozwalając sobie na chwilę walki z własnymi myślami, obejmując się rękoma w celach pokrzepienia. Nie była przyzwyczajona do takich warunków. Jakkolwiek by tego nie nazwać, rozpieszczeniem, rozkapryszeniem, wygodą, Darcy określała tą sytuację wyjątkową niesprawiedliwością. Chociaż nie okazywała strachu, słabości, miała wrażenie, ze dłuższa wizyta w tym miejscu mogłaby się dla niej skończyć nieprzyjemnie. Kobieta jej stanowiska, przyzwyczajona do pewnych standardów z obrzydzeniem patrzyła na obrośnięte grzybem ściany i pisk szczurów czy brak wychowania stróżujących tu mężczyzn. Jeśli o nią chodziło, za pieniądze, które jej ukradli, mogli sobie kupić trochę manier – nie mówiąc nawet o tych dobrych, bo sprawiali wrażenie, jakby takie dystyngowanie nie było im pisane w ich żałosnym życiu za żadną cenę.
Wyprostowała się dopiero nasłuchując plusku wody. Łódź poruszała się po wodzie cicho, ale wokół panowała taka grobowa atmosfera w tej części wieży, że nie sposób było odnotować jej płynięcia. Mimo skostniałego ciała, stała dumnie, w głowie próbując ułożyć sobie jakąkolwiek formę przeprosin dla Tristana godną jego uszu i spłynięcia z jej ust. Żadna formuła nie nasuwała jej się na myśl. Poprawiła włosy, a choć jej wizualizacja w aż tak dużym stopniu nie ucierpiała na tej mało ekscytującej przygodzie, musiała mieć pewność, że przywita brata w należytym stanie. Wbrew cerze, pozbawionej swojej zwyczajowej, porcelanowo-różanej barwy, czy ubraniu, które w tej wilgoci wcale nie chciało wyschnąć, a przylegało uparcie do jej ciała, wywołując nieprzyjemne dreszcze przy każdym najmniejszym powiewie powietrza, które dostałoby się do korytarza.
Mogła być za to wdzięczna Ramseyowi. Nie można było powiedzieć, żeby wiedział jak rozgrzać kobietę, skoro osiągnął efekt zupełnie odwrotny.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Nie wstawaj,
noc się jeszcze mroczy.
Ten blask to tylko twoje oczy.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   12.03.16 21:15

Oczywiście, gdyby nie interwencja Tristana u nastora Mulciber nic by nie zdziałał, ale właśnie dlatego powiadomił go o tym małym incydencjie, a raczej o jego skutkach. Nie był głupi ani naiwny i doskonale znał swoje możliwości, a także możliwości ludzi, z którymi się zadawał. W większości przypadków nie były to znajomości przypadkowe, lecz Tristan? Miał realną władzę, by wyciagnąć stamtąd swoja siostrę, która w porywie złości skazała Mulcibera na brak różdżki, a siebie na haniebne traktowanie przez strażników porządku, czemu Ramsey przyglądał się z prawdziwą satysfakcją. To tak, jakby czerpał radość z utarcia jej nosa nie przez siebie. Bycie świadkiem takiej sceny okazywało się bezcennym doświadczeniem, pomimo sympatii i potrzeby utrzymywania relacji z czarownicą.
Kiedy Tristan się pojawił, przeciągnął tylko po nim wzrokiem i oderwał się od ściany, by nie opóźniac konwoju ratunkowego panny Rosier.  Odepchnął się od brzegu i wskoczył na łódkę, która pewnie zachowała częśc pędu, który na nią przełożył. Chwycił się desek, by nie wpaść do wody, a gdy lekkie kołysanie ustało złapał za drugie wiosło, by przystanąwszy obok Tristana, plecami do niego, zanurzyć je w wodzie i pokierować ich środkiem transportu. Nie musiał nawet patrzeć na Rosiera, by czuć ten ciężar w powietrzu. Pewnie gdyby nie spotkanie na polowaniu podejrzewałby, iż to sprawa Darcy tak bardzo go przytłoczyła. Teraz jednak był niemalze pewien, że to jedynie dołożyło mu zmartwień. Kim jednak był, aby pytać, czy wszystko w porządku?
— Z pewnością nic jej nie będzie — powiedział, w dalszym ciągu stojąc do niego tyłem, a nawet nie zwracajac się w jego kierunku. Pozwolił, aby jego słowa uszły w eter, a wiec mogły się nawet nie doczekać odpowiedzi, ale stan psychiczny Tristana interesował go bardziej niż Darcy, która z pewnością będzie mu suszyć głowe, gdy tylko go zobaczy. W najlepszym wypadku uda, że go nie widzi w ramach soczystej kary wymierzonej przeciwko niemu, lecz czego innego mógłby się spodzieać po egocentrycznej szlachciance? Na pewno wymyśli mu kreatywną formę kary, którą winien odbębnić za niegodziwość jakiej doświadczyła dzięki niemu.— Mam nadzieję, że tobie też nic nie będzie — mruknął jeszcze luźno, zerkając na niego przez ramię i westchnął cicho, gdy udało im się wpłynąć w korytarz, który miał ich zaprowadzić do Darcy. Lady Darcy Rosier.




Crushed and filled with all I found
Underneath and inside just to come around
More, give me more, give me more

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   24.03.16 11:19

Zachwiał się na nogach, kiedy Ramsey wskoczył na łódź, lecz utrzymał równowagę i zamachnął się wiosłem, by wykorzystać pęd, który nadał łodzi skokiem. Prędko uchwycili równomierny kurs; czuł kompana za plecami, słyszał chlupot zanurzającego się w mętnej wodzie Tamizy wiosła. Czuł też tę gęstą atmosferę, poniekąd wywołaną jego milczeniem, odwrócony doń plecami bezrozumnie wiódł spojrzeniem po srebrzyście mieniającej się toni głębokiej rzeki. Myśli kłębiły się w jego głowie jak burzowe, ścierające się ze sobą chmury. Krzyk umierającej Diany przeplatał się z szeptem przemarzniętej Darcy i ostatnim tchnieniem Marie, słowa Ramseya nie dotarły do niego od razu. Musiały wpierw przedrzeć się przez grubą warstwę melancholijnego zamyślenia, Tristan wydawał się całkowicie nieobecny. Dobrze pamiętał gest Ramseya - braterski, ale nienachalny na polowaniu, cała ta sytuacja zżerała go od środka jak okrutny i wyjątkowo obrzydliwy pasożyt, a on - on właściwie miał ochotę się urżnąć. Niezręcznie narastająca pomiędzy nimi atmosfera tylko drażniła go bardziej, przecież był mu wdzięczny, przeogromnie wdzięczny, że powiadomił go o pojmaniu Darcy. Jednocześnie pozostawał zbyt zaaferowany jej stanem, żeby zastanowić się nad tym co właściwie robił tam wtedy Ramsey.
Obejrzał się na niego, również przez ramię, kiedy łódź dobijała do ceglanej ściany, weź się w garść, Tristan - wciąż bez słowa skinął mu głową. Może mogliby skoczyć na Ognistą, ale znów spotykają się w niefortunnych okolicznościach, musieli przecież wpierw zatroszczyć się o Darcy i jej komfort - a w każdym razie on musiał.
- Długa historia - mruknął w odpowiedzi, oboje byli powściągliwi, przynajmniej w słowach. - Ciężka na trzeźwo - dodał już na niego nie patrząc, przysunął się na przód łodzi, zaburzając równowagę łodzi i wyciągnął dłoń przed siebie, na oślep poszukując cegły, która ponoć miała otworzyć tajemne przejście. W końcu trafił, po omacku, ściana się rozsunęła, a łódź płynęła dalej. To musiało być już niedaleko. - Dzięki - rzucił w końcu, choć mało wylewnie, to Ramsey winien wiedzieć, jak wiele to dla niego znaczyło - na obydwu poziomach.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   24.03.16 11:43

Musiało jej się coś przesłyszeć, albo przewidzieć, bo jednak plusk wody, jaki wydawało jej się, ze zwiastował przybycie łódki był tylko zwykłym omamem. Jednak Tristan nie śpieszył się aż tak bardzo, żeby ją stąd odebrać. Odsunęła się od chłodnego muru, przechodząc wzdłuż ściany, starając się, żeby mięśnie jej nie skostniały bardziej w bardzo biernej postawie. Głuche odgłosy w oddali mogłyby zatrwożyć niejednego odważnego, dlatego z podejrzliwością spoglądała na korytarz, przy każdym takim źródle dźwięku. Minuty ciągnęły jej się w bardzo powolnym tempie. Nie sądziła, że tak krótki pobyt w takich warunkach w tak dużym stopniu zmniejszy jej morale. Skoro zwykła wieża potrafiła człowieka tak wytrącić z pełni równowagi, nie miała pojęcia co musiało się dziać w udręczonych głowach skazańców zamkniętych w azkabanie. Objęła się ramionami, wyciągając różdżkę, próbując rzucić zaklęcie ogrzewające. Zawsze była jednak lepsza w urokach magii umysłowej. Nic dziwnego, że czar nie zadziałał w takim stopniu, w jakim by mógł. Rozgrzała dłonie ocierając je o siebie, odtwarzając sobie jednocześnie w głowie cały scenariusz dzisiejszego dnia. Zarówno w areszcie, jak i przed nim. Wiedziała, że Tristan mógłby się spytać, co się stało, a ona nie będzie wiedziała, co mu odpowiedzieć. Z jednej strony widziała w tym winę Ramseya, z drugiej zaś, kiedy przeanalizowała wszystko na spokojnie, całą sytuację z zaułku, chociaż Mulciber wynalazł dziwny sposób na witanie ją na ulicy, nie stwarzał jej zagrożenia, a przynajmniej nie w tamtym momencie, chociaż wtedy wydawało jej się, że wisi nad nią większe niebezpieczeństwo, niż mężczyzna, który w bardzo kreatywny sposób okazuje swój… rodzaj dziwnej sympatii. Z frustracją odchyliła głowę w tył, bo mogła skorzystać z uprzejmości naczelnika i poczekać na brata w jego gabinecie, a zamiast tego, nie chcąc mieć już nic wspólnego z tymi ludźmi, uniosła się dumą i stała sama w przeciągu, nie mając pojęcia, jak długo jeszcze miała tu czekać. Chociaż gdyby miała cokolwiek zrobić jeszcze raz, prawdopodobnie postąpiłaby w ten sam sposób.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Nie wstawaj,
noc się jeszcze mroczy.
Ten blask to tylko twoje oczy.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   24.03.16 14:04

Milczenie nigdy nie było dla niego problemem. Cisza była najpiękniejsza muzyką dla jego uszu, lubił jej słuchać, pozwalała mu myśleć. Jednak los 99,9% ludzi, których znał był mu całkowicie obojętny, połowy nawet by się z przyjemnością pozbył. Rosier, pomimo nazwiska, które od jakiegoś czasu mierziło Mulcibera należał do tej jednej setnej, którą przynajmniej się interesował. Doskonale zdawał sobie sprawę, że coś ciężkiego spoczywało na barkach Tristana, lecz nie zamierzał go ciagnąć za język, bo to nie był ani czas ani miejsce na na zwierzenia, które swoją drogą mężczyznom jako gatunkowi i tak przechodziły niezwykle trudno. Nie wymagał więc od niego szczerości i wylewności, a skoro radził sobie z tym wszystkim respektował jego decyzję o milczeniu.
Darcy, niczym rasowa księżniczka czekała juz na brzegu Tamizy, pewnie przestępując z nogi na nogę w oczekiwaniu na swojego rycerza. Cóż, w pakiecie dostanie też drugiego, bo równowaga w przyrodzie musi być. Jednemu okaże wdzięczność, drugi będzie po to, by mogła się wyżyć. Chyba nie trudno zgadnąć jaki tu zaistnieje podział ról, nieprawdaż? Usprawniając podróż pomagał Tristanowi kierować łodzią, która z cichym szelestem przecinała taflę wody. Spojrzał jedynie na niego i skinął głową w geście zrozumienia, bo nie było co ciagnąć tematu dalej, a może kiedyś, przy ognistej rzeczywiście padną słowa zbyt uciążliwe dzisiaj. Dopatrywał w ciemności końca, a gdy w końcu wyłonił się z mgły, westchnął i uśmiechnął się szeroko, podrywając nieco wiosło do góry, by delikatnie zwiększyć opór przygotować łódź do krótkiego cumowania, aby dama mogła bezpiecznie wsiąść na pokład ich osobistego latającego holendra.
Nie patrzył na Darcy z początku, zbyt zajęty spowalnianiem łodzi, lecz, gdy w końcu udało im się całkowicie dobić do celu, ledwie muskając kamienny brzeg więziennego wejścia. Wciągnął wiosło do środka i stanął jedną nogą na śliskim gruncie, zatrzymując środek transportu na miejscu i spojrzał w kierunku Darcy, szczerząc się bezczelnie. Cóż, Tristan, czyń honory i wybaw panienkę z opresji.




Crushed and filled with all I found
Underneath and inside just to come around
More, give me more, give me more

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   24.03.16 22:15

- Darcy - szepnął, kiedy tylko dostrzegli ją w oddali, echo tunelu było dość silne, by jego szept był doskonale słyszalny dla wszystkich. Martwił się o nią, ponure i zimne korytarze Tower of London nie przypominały w najmniejszym stopniu warunków, do których była przyzwyczajona, a myśl, że czarodziejska policja w ogóle odważyła się zamknąć w celi kogoś takiego jak ona - miał nadzieję, że szybko otrzymała odpowiednie przeprosiny i że te ćwierćgłówki od razu zmieniły jej warunki bytowe - budziła w nim wstręt, który natychmiast przegnał wszystkie inne myśli. Pracujący tutaj ludzie nie byli godni nawet całować jej stóp - a co dopiero poniżać. Tristan wyskoczył z łodzi jeszcze zanim dobrze dobiła brzegu, prawdopodobnie nawet nie zauważając idealnego cumowania, jakiego z niezwykłą precyzją dokonał Ramsey. Dopadł do siostry, otaczając ją ramieniem i zamknął jej przemarzniętą dłoń w uścisku własnej, na powitanie, na pokrzepienie, ale i chcąc dać jej oparcie, by mogła z jego pomocą przedostać się do ich łodzi, przeklęte Tower i jego zabezpieczenia. Nie był pewien, na ile mogła być teraz słaba, ile przeszła, zanim wyjaśnili tę kłopotliwą sytuację ani czy policjanci zdążyli jej cokolwiek zrobić; dość, że za towarzystwo miała przez ostatnie godziny głównie pluskwy i karaluchy, dość, że kamienie piwnic Tower uderzały chłodem, prócz tego w lochach było z pewnością mnóstwo brudnego szlamu i najpodlejszych ludzkich kreatur, z którymi Darcy nigdy nie powinna mieć do czynienia. - Wybacz, że tyle to trwało. - Być może w innych okolicznościach opowiadanie o podobnych przypadkach całej rodzinie w kilka minut po zajściu wydałoby się nieco dziwne, ale musieli zdawać sobie sprawę z tego, że gdyby nie pomoc wuja Llowella, nie wiadomo, jak długo Darcy tkwiłaby w środku. Po ostatnich doniesieniach z gazet uwierzyłby już we wszystko, nie działo się dobrze. - Wszystko w porządku? - Wiedział, że nie, jak mogłoby być w porządku? Ale  wiedział też, że mogło być źle i mogło być jeszcze gorzej. Skinął głową Ramseyowi, dziękując za podtrzymanie łodzi, dopiero teraz dostrzegając gest; ktoś musiał, a z jakiegoś powodu podejrzewał, że nie będzie to jego siostra.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   25.03.16 11:00

Mimo, ze okoliczności były zupełnie różne od tych, w których zwykle zdarzało im się spotykać. Wspięła się w górę, korzystając już i tak z okazji, że przygarnął ją do swojej ciepłej piersi. Złożyła krótki pocałunek na jego licu, przykładając z wdzięcznością dłoń do twarzy brata. Oboje wiedzieli, że nie była nawet bliska do zwykłego: „w porządku”. Tower of London to nie były jej standardy. Życie zresztą przyzwyczaiło ją do luksusów, a fakt, że nie okazywała zniesmaczenia do swojego stanu nie znaczył, że czuła się dobrze w miejscu tak mocno wyzbytym z jej akceptowanych norm. Mimo to skinęła głową w zgodzie na to szczególne: „w porządku”, nie dając po sobie poznać odwrotnego stanu. Jedynie objęła go krótko, chłonąc jego ciepło, niby w zwykłym powitaniu, ale potrzebowała otoczenia ją tym ramieniem, zamknięcia przed panującym tu chłodem. Mimo to, choć niezadowolona, odsunęła się, nie nadużywając tego przywileju, świadoma, że mogła tym tylko uwydatnić swoje samopoczucie. Emocje, według nauk Cedriny trzymała w sobie i potrzeby, każde inne niż te, które wypadało kobiecie okazywać wśród ludzi, a jak zauważyła, mimo, ze uwagę jak dotąd miała skoncentrowana głównie na bracie, ktoś jeszcze zaszczycił te mury swoją obecnością. Spróbowała nie dać po sobie poznać, jak bardzo była zaskoczona, że tym kimś okazał się Mulciber. Posłała mu przeciągłe spojrzenie z nad ramienia brata. Miał słuszność twierdząc, ze będzie na niego zła. Była, chociaż starała się tego nie okazywać.
Dziękuję — rzuciła już pół-szeptem, wracając swoją uwagą do Tristana, a tylko dlatego, że jej głos, mimo, ze cichy, odbił się od ścian głośnym echem, zrezygnowała z dodania: Zabierz mnie do Omu, Tristan, chociaż taką potrzebę wyraźnie miała wypisaną w tęczówkach oczu. Korzystając z niezastąpionej pomocy Rosiera, weszła na łódź, tam dopiero zwracając twarz ku Ramseyowi.
Panie Mulciber — przywitała go z nadzwyczajną kurtuazją, a jedyną oznaką jej rozdrażnienia był chłód wypisany w spojrzeniu, jakie mu posłała. Tym z rodzaju takich, które nie ustępowałoby wcale lodowatości panującej w powietrzu w tych murach.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Nie wstawaj,
noc się jeszcze mroczy.
Ten blask to tylko twoje oczy.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   25.03.16 19:16

Przytrzymywał łódź, bo ktoś musiał, kiedy Tristan wyskakiwał na ratunek swojej siostrze. Zaszczytne zadanie więc przypadło jemu, ale wcale mu nie uwłaczało. Właściwie nie widział się w tej chwili w innej roli, a wolał nie nadstawiać się Darcy, aby dała upust swojej złości, obnażając się ze swoich wewnętrznych pragnień, by wyżyć się za to, że musiała spędzić wiele godzin w warunkach, o jakich nawet jej się nie śniło. Widział w jej przeciągłym spojrzenie niemą groźbę rychłego policzenia się, co wprawiło go w jeszcze lepszy nastrój. Uśmiech mu się poszerzył, pozostając niezbyt adekwatnym do sytuacji, choć... Można go było podciągnąć pod radość z pomyślnego odbicia panienki Rosier ze szponów strażników Tower. Obserwował w milczeniu ich ckliwe powitanie, nie odrywając wzroku i bynajmniej nie próbując zwrócić na siebie uwagi w żaden sposób, bo i po co? Prześlizgiwał się spojrzeniem po Darcy i jej pobrudzonej szacie, nieco rozkopanych, wilgotnych włosach, przez co wyglądała tak niepodobnie do siebie. Musiał więc zapamiętać ten widok, bo długo się to pewnie nie powtórzy.
— Panienko Rosier— mruknął szarmancko, poważniejąc w ułamku sekundy, aby tylko Tristan nie zganił go za ten głupi uśmiech i pochylił subtelnie głowę na znak szacunku dla szlachcianki. Gorszy się nigdy nie czuł, choć usilnie próbowała mu to wmówić, lecz nie można mu było odmówić manier — przynajmniej tych pozornych. — Dokąd, drodzy państwo?— spytał ich oboje, lecz nie czekał na żadne słowa, a tylko odepchnął się lekko nogą od kamiennego brzegu i jeszcze wsparł wiosłem, by od niego odbić. — Lady Rosier, jak oceniasz warunki londyńskiego więzienia? Znośne? Czy może coś wymaga poprawy?— Ton miał luźny i pozbawiony kpiny, choć niewątpliwie sobie żartował.




Crushed and filled with all I found
Underneath and inside just to come around
More, give me more, give me more

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   26.03.16 3:29

Przyglądał się jej z troską, mniej niż Darcy przejmując się obecnością Ramseya - wiedział, jak ważna była dla niego siostra, a koszmar, który musiała znosić przez ostatnie godziny... wydawał się absurdalny. Gdyby jeszcze tydzień temu ktoś powiedziałby mu, że będzie wyciągał siostrę z obskurnego więzienia - żeby chociaż z Azkabanu - obśmiałby go bezlitośnie, była przecież dziedziczką Rosierów, ważną arystokratką, jak ktokolwiek śmiał uczynić coś podobnego? Mogło stać się wiele, oprócz pojmania mogli zrobić jej krzywdę -  i tego Tristan obawiał się najbardziej, ale wierzył, że wyczytałby z jej oczu, kiedy skinęła mu głową, gdyby wewnątrz Tower sprawy przybrały jednak... trudniejszy obrót. Trudno mówić o uldze, całe to zajście i tak w ogóle nie powinno mieć miejsca - ale miało, Darcy musiała wrócić do domu i odpocząć. Skinął bez słowa głową, słysząc jej podziękowania - zapewne raczej w odpowiedzi na jej niewypowiedzianą prośbę. Trzymał ją blisko siebie i w silnym uścisku, kiedy przechodziła na łódź; miała prawo być zmęczona po tym tragicznym dniu.
- Rejs gondolą po tych kanałach brzmi zaiste kusząco - przyznał nie do końca szczerze, wypatrując drogi powrotnej; mętna woda Tamizy pod Tower wydawała mu się być jeszcze brudniejsza, niż w ściślejszym centrum. Trudno było uznać też ten widok za malowniczy, cóż, więzienie nie bez powodu nie utrzymuje standardów nadmorskiego kurortu. Zrzucił z ramion wierzchnią czarodziejską szatę, by rzucić ją na podmokniętą ławkę ich łódki, Darcy dość nasiedziała się w brudzie i zimnie - materiał powinien przynajmniej zamortyzować dyskomfort. Dopiero po chwili sięgnął po drugie wiosło, pomagając Ramseyowi naprostować kurs. Drażnienie się teraz z jego siostrą uważał za głęboko niewłaściwe, potrzebowała przecież odpoczynku, ale zdawał sobie też sprawę z tego, że gdyby nie Ramsey i wiadomość, którą mu wysłał nie byłoby go tutaj, a Darcy nie wyszłaby zza stalowych krat tak szybko - dlatego też nie zająknął się ani słowem. Albo był przy niej w momencie aresztowania albo zdołała go powiadomić... cokolwiek by się nie stało, Tristanowi trudno było uwierzyć, że zgarnęli ją z ulicy zupełnie bez powodu.
- Co się stało? - I choć patrzył na siostrę, pytanie zawisło pomiędzy nimi obojgiem; właściwie dopiero teraz zdołał zebrać myśli na tyle, żeby się tym zainteresować, wcześniej zbyt mocno pozostawał zaabsorbowany obawami o Darcy, w ciągłym pośpiechu gnając na ratunek. Powoli czuł, że odzyskiwał kontrolę.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   30.03.16 1:08

Korzystając z pomocy sobie najdroższego, chociaż jedynego, brata przysiadła na ławce w łodzi. Kłóciła się w niej wdzięczność za fakt, że oboje z mężczyzn zajęło się wiosłowaniem, przez co z każdym ruchem pagaja znajdowali się coraz bliżej brzegu, a stamtąd też i bliżej domu. Z drugiej zaś strony, zamiast spoglądać, jak mięśnie mężczyzn pracują przy każdym ich ruchu, zwłaszcza te Tristana, które chowała mniejsza warstwa materiałów odkąd w dżentelmeńskim odruchu rozścielił jej szatę na siedzisku, wolałaby oprzeć się na piersi brata chłonąc przyjemne dla ciała ciepło. Skupiła się jednak na niemej obserwacji jednego i drugiego mężczyzny, zanim objęła się ramionami, spoglądając w przestrzeń przed nimi. Ciszę przecinał tylko plusk wody i wolałaby, żeby tak właśnie zostało, ale Ramsey musiał się odezwać. Nie mógłby sobie odpuścić takiej okazji do wykorzystania jej nadszarpniętej cierpliwości i zadrwienia z dzisiejszych wydarzeń. Powiedziałaby mu, że skoro nie czuje się przy niej pewnie, rzucając takie komentarze przy okazji nieszczęśliwego dla niej zrządzenia losu, wykorzystując jej chwilową słabość, to nie świadczy to najlepiej o zachowaniu przez niego męskości, ale ograniczyła się do wymownego spojrzenia, łatwego w odczytaniu, w towarzystwie Tristana nie pozwalając sobie na więcej, niż słowa, w których nie trzeba było doszukiwać się złośliwości. Choć znając kontekst można było, bo akurat jej w odpowiedzi mężczyźnie wcale nie szczędziła.
Och, panie Mulciber, chciałabym móc panu odpowiedzieć na nurtującą pana kwestię, ale obawiam się, że nie zdążyłam się dobrze rozejrzeć. Warunki londyńskiego więzienia nie powinny mieścić się w zakresie moich zainteresowań, ale skoro pan wiąże z nimi swoją własną koncentrację, jeszcze możemy się wrócić, aż tak bardzo nam się nie śpieszy.
Zwróciła twarz w stronę Tristana, mimo przesiedzonych kilu godzin w tych podłych warunkach, nie tracąc wcale rezonu, zwłaszcza jeśli chodziło o Ramseya. Przy nim widocznie człowiek zawsze musiał trzymać gardę.  
Jak sądzisz Tristanie, jest to możliwe? — przez jej grzeczność wyraźnie przemawiała drwina, ale cóż rzec, ciężko było zachowywać absolutny spokój, kiedy najchętniej pozbyłaby się Mulcibera z łodzi wraz z jego kpiącymi uwagami i perfidnym uśmieszkiem na ustach.
Mniemam, że pańska opinia będzie bardziej rzetelna, panie Ramsey. Ma pan zdaje się większe porównanie do tego rodzaju przestrzeni — dodała wpatrując się w jego tęczówki oczu dokładnie tyle, ile etyka określała za stosowne, a chwilę potem przerzuciła spojrzenie na swojego brata, uśmiechając się do niego łagodnie — Myślę, że można zostawić pana Ramseya na kilka godzin w tych murach, żeby mógł zaspokoić swoją ciekawość. Może w ciągu nich zauważy w tym miejscu coś czego moje oczy nie mogły bądź nie chciałydojrzeć.
Zakończyła swoją wypowiedź i spojrzała znów na taflę wody. Miała nadzieję, że na tym skończy się dyskusja. Niestety, Tristan zdecydował się zadać pytanie za wcześnie. Znów zwróciła twarz ku niemu, prostując się lekko. Milczała tylko chwilę, zanim posłala ulotne spojrzenie Ramseyowi.
Może pan Mulciber opowie. Zdaje się, że szczęśliwie sprzyja panu nastrój na pogawędki — ucięła to pytanie w taki sposób, bo zdecydowanie nie miała ochoty okłamywać brata, ani choćby się mijać z prawdą. Wolała to zrzucić na Ramseya, zdecydowana, że najpewniej zrzuci całą odpowiedzialność na nią. Zdziwiłaby się, gdyby choć raz wziął coś na siebie. Wpatrywała się w jego oczy z determinacją, a jej oczy przekazywały krótkie pytanie: Co zrobisz?




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Nie wstawaj,
noc się jeszcze mroczy.
Ten blask to tylko twoje oczy.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   30.03.16 12:24

Jej odpowiedź była o wiele bardziej wyczerpująca niż się spodziewał, choć paradoksalnie o wiele mniej treściwa. W gruncie rzeczy można było to ubrać w jedno zdanie: "nie wiem, nie orientuję się, nie znam się, zarobiona jestem". Ale pozwolił jej na ten monolog, pięknie ubrany w słowa, których z pewnością nie użyłaby, gdyby byli sam na sam. Przyzwyczaił się, że kiedy nie była w towarzystwie Tristana była o wiele bardziej drwiąca i bezpośrednia. Jednak ten wizerunek dystyngowanej, dostojnej i stonowanej szlachcianki skądś musiał się wziąć, prawda?
— Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i poradę, nie skorzystam— odpowiedział z podobną kurtuazją i nieschodzącym z twarzy uśmiechem.
Nachodząc Darcy na Pokątnej, miał określony zamiar, ale widocznie nie było im to dane, przynajmniej nie wtedy, bo jej nadgorliwa reakcja doprowadziła ją między mury Tower. Nie chciał tego omawiać przy Tristanie, więc raczej skąpo mógłby odpowiedzieć o pobudkach swojego zachowania, toteż nie odzywał się wcale, słuchając tej muzyki dla uszu, jakim był melodyjny głos panienki Rosier tak złośliwie prowadzącej monolog z samą sobą. Ach nie, miał to być dialog z Tristanem. Ten był pewnie zbyt zaabsorbowany sytuacją i przygnębiony własnymi sprawami, by dać się wciągnąć w głupie gierki. Może własnie dlatego Mulciber zagaił włąśnie ją, Rosiera zostawiając w spokoju. Ona jednak musiała skupiać na sobie całą jego uwagę, łaknąc jej tak silnie i egoistycznie zgarniając dla siebie. Typowa rozkapryszona szlachcianka. Ale może to i dobrze, jeśli jej mini problemy mogły odciągnąć go od spraw monumentalnych to czemu nie, każdy sposób był dobry, żeby trochę mu ulżyć. Uwielbiał ją i tak.
— Moje porównanie nie ma tu nic do rzeczy. Nie powiedziałem, iż nie wiem jak wygląda wnętrze Tower albo, że chciałbym je zwiedzić, bo nie prowadzę badań naukowych na temat warunków w angielskich więzieniach. Pragnąłem zasięgnąć jedynie opinii damy, która nie przywykła do trudnych warunków. Poniekąd chciałem wiedzieć jak bardzo... uciążliwe było spędzenie tam tych kilku chwil — odpowiedział i westchnął cicho, kontynuując wędrówkę po kanałach, ściekach Tower, które w końcu miały ich wyprowadzić z terenu więzienia. — Mam... widocznie nietypowe sposoby okazywania uczuć, lady Rosier — odpowiedział z rozbawieniem, spoglądając na Darcy i wzruszył ramionami. Tristan mógł nie zrozumieć odpowiedzi na jej sugestię udzielenia mu jakiejkolwiek informacji, bo dopiero za tymi słowami kryła się dalsza część historii. To jednak do niej, nie do niego się skierował. Nie miał zamiaru zrzucać odpowiedzialności na nią, bo i po co? Jaki miałby w tym cel? Nie czekała go żadna kara, nie czekały żadne konsekwencje, co najwyżej Tristan mógłby być wściekły, że w jakiś sposób przyczynił się do niezbyt miłego wieczoru dla jego siostry. Nie przejmował się tym jednak, bo i po co, skoro obaj w obliczu sytuacji jakie ich na co dzień otaczały mieli do czynienia z rzeczami ważniejszymi i trudniejszymi do rozwiązania niż fochy Darcy.
Może dlatego tylko się uśmiechnął do niej niewinnie, nie mówiąc już nic.




Crushed and filled with all I found
Underneath and inside just to come around
More, give me more, give me more

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Brama Zdrajców   02.04.16 4:12

Wzajemna wymiana drwin pomiędzy pasażerami łodzi rzeczywiście nie była tym, czego Tristan miał ochotę w tym momencie słuchać. Zmarznięta, oczekująca wybawienia Darcy skutecznie oderwała go od pozostałych trosk, koncentrując na sobie całą jego uwagę, ale i pochłaniając wszystkie zmartwienia we własnej osobie. Wiedział, że jak niczego innego jego młodsza siostra potrzebowała teraz odpoczynku, chwili dla siebie, komfortu w domowym zaciszu; Ramsey prowokował ją zupełnie niepotrzebnie. I choć najchętniej rzuciłby w ich kierunku nader dojrzałym zamknijcie się obydwoje, to o tyle, i ile nie miałby skrupułów odezwać się w podobnym tonie do Ramseya, który zapewne nie chowałby za to urazy, to o tyle samo zwyczajnie nie chciał zwracać się nim do siostry. Jego dłoń mocniej zacisnęła się na wiośle, kiedy mijali kolejne z zabezpieczeń; im szybciej się stąd wydostaną, tym lepiej. Nie chciał wchodzić pomiędzy ich przepychanki, czując na sobie wzrok kobiety, a potem, słysząc jej drwinę, posłał jej jedynie krótkie milczące spojrzenie.
Darcy mogła wypierać ten oczywisty fakt, ale gdyby nie Ramsey, spędziłaby w tych obskurnych lochach nieco więcej czasu; mniej więcej tyle, ile zabrałoby strażnikom Tower zorientowanie się, kim jest kobieta, którą pojmali. Obserwując ich zachowanie i oceniając intelekt - na oko - zajęłoby im to całe wieki. Biorąc pod uwagę łatwość, z jaką przeszli do wzajemnych dogryzań, ich jednoczesna obecność tutaj nie była przypadkowa, a udział Ramseya był większy aniżeli udział przypadkowego świadka; ponadto jednak wciąż nie wiedział nic. Nic - oprócz tego, że Ramsey wyświadczył swoim listem olbrzymią przysługę obojgu, Tristanowi odejmując zmartwień, a Darcy - znacznie zapewne skracając ten komiczny wyrok. Ramsey pozostawał też od lat na tyle blisko ich rodziny, że Tristan nie uznał za stosowne uważać przy nim na słowa; zresztą - i on wiedział, że zawsze będzie stał po stronie siostry.
- Zapewne podobnie uciążliwe, co kilka chwil za burtą, Ramsey - rzucił więc niesprawiedliwie, oglądając się na niego przez ramię, w jego głosie dźwięczała ostrzegawcza - choć zupełnie niegroźna, to tylko woda, nawet jeśli brudna - nuta.
Mógł się wydać rozdrażniony  - cóż, był - kiedy ponuro przeniósł wzrok przed siebie, wypatrując wyjścia z tunelu. Darcy mu nie odpowiedziała, przerzucając tę odpowiedzialność na Ramseya - z którego słów wywnioskował tyle, co nic. Tych dwoje naprawdę świetnie poradziłoby sobie na tej łodzi bez niego - może z tą różnicą, że wiosłowałoby się nieco trudniej. Był zły - bo się martwił, był zły - bo nie rozumiał, co musiało się stać, żeby ktoś wpadł na idiotyczny pomysł aresztowania jego siostry. A porozmawiamy w domu nie wypowiedział na głos.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
 

Brama Zdrajców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Brama Miłości
» Brama wejściowa
» Brama [ZAMKNIĘTA] / Podwórze
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Brama Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Tower of London-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17