Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Julia Prewett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Julia Prewett   25.05.17 20:13

Wsiąkiewka
   Żywotność

   Wartość żywotności postaci: 205

   
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5166-185
71-80%brak-10146-165
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15125-145
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20105-124
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz-3084-104
31-40%metamorfomagia, animagia-4064-83
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5043-63
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja-6023-42
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702-22
0Utrata przytomności



   
Rozgrywka1956
Kwiecień

   
03.04.1956r | Alisa Mulciber | Kięgarnia
Kiedy więc dowiedziała się, że ma wyjść nowy podręcznik dotyczący tej właśnie dziedziny, natychmiast dokładnie sprawdziła daty i jeszcze w dniu premiery wyruszyła do księgarni. Dość szybko zaszła do działu, który nie ma wielu fanów, transmutacja i numerologia są dziedzinami trudnymi dla wielu i często ignorowanymi, zdecydowanie nie docenianymi i spychanymi na dalszy plan. Najpewniej właśnie dlatego nie zamówiono zbyt wielu egzemplarzy tego podręcznika. Zerkając we właściwą alejkę dostrzegła w niej znajomą postać.


 
05.04.1956r | Louvel Rowle | Lecznica
Mało kiedy miała do czynienia z przedstawicielami tego rodu, tak mało jak tylko była w stanie, ten przypadek nie stanowił wyjątku. Może w innym świecie mieliby szansę na całkiem ciekawe dyskusje, w tym jednak oczywiste podziały pomiędzy nimi były zbyt solidne i podtrzymywane nie tylko przez niechęć pomiędzy rodami, ale także przez osobowość każdego z nich. Wciąż jednak była to kolejna osoba która przyprowadziła zwierzę: zwierzę niewinne czemukolwiek, co chodzi po głowie jego właścicielowi.


   
06.04.1956r | Masza Dolohow | Butik Madame Malkin
W tej chwili czekała na pracownicę, jaka miała zostać lata chwila przysłana. Nie miała pojęcia, że na zapleczu butiku w tej chwili panował sajgon i najpewniej owa chwila przeciągnie się dość długo, chodziła więc pomiędzy manekinami, oglądając kolejne kreacje, czy wzory, zastanawiała się, na co skusić się tym razem.


 
07.04.1956r | Alexander Selwyn | Posiadłość Prewettów
Trzynaście. Cóż za koszmarna cyfra. Bo czyż nie o wiele łatwiej jest zrzucać winę za swoje niepowodzenia na karb cyfry, zabobonu, niż przyznać się do błędu?
Julia nigdy nie marzyła o tytule perfekcyjnej szlachcianki, czy doskonałej pani domu. Miała duszę buntowniczki, czasem wręcz buntowniczki bez powodu. Wciąż jednak została wychowana w pewnych, dość jasnych ideałach, choć zdecydowanie łagodniej i luźniej niż większość szlachty, jednak nadal przyjmowanie gości w środku... jak właściwie nazwać to, w czym właśnie stała?


 
13.04.1956r | Jayden Vane | Szmaragdowy Zakątek
- Julia Prewett.
Skinęła głową, w tym miejscu nie czując się lady. Nie lubiła tego tytułu, choć w tej chwili owej niechęci nie wyrażała, pozwalając jedynie na bardziej swobodną, wygodną formę, nie wdając się natomiast w niepotrzebną w tym miejscu dyskusję światopoglądową. Skinęła zamiast tego głową, zastanawiając się czy kiedykolwiek widziała tego człowieka - szybko jednak doszła do wniosku, że chyba nie był do tej pory jej klientem.
- Jak mniemam, wskazano panu tę drogę w lecznicy?


   
15.04.1956r | Miriam i Edwin | Akwarium
W zamian za bycie cudownymi urwisami maluchy dostały po paczuszce landrynek zakupionych na targu, zupełnie jakby i bez cukru miały w sobie zbyt mało energii. Ehh, zabierze ich potem na skwerek, żeby się wybiegali najwyżej! Albo podrzuci do gabinetu brata, a co tam. Póki co jednak skierowała się z nimi do budynku nad którym wisiał szyld oznajmiający, że mogą tam zobaczyć wielką ośmiornicę o zdolności przepowiadania przyszłości.
- No dobra to kto chce poznać przyszłość?


   
16.04.1956r | Lorraine Prewett | Restauracja Czar Par
- Dobrze cię widzieć. Czy tylko ja czuję się jakby wyrwana z naturalnego środowiska?
Jej twarz znów nieznacznie pojaśniała. Potrzebowała się trochę pożalić, potrzebowała wylać z siebie problemy, czy raczej lęki, jednocześnie nie chciała od tego zaczynać.


   
21.04.1956r | Lyra Travers | Norfolk
- Przyznam szczerze, że twój list mnie... zdziwił. - powiedziała bez zbędnych wstępów. Skoro przyszła tu w ramach pracy, najpierw zamierzała się nią zająć, wszelkie pogaduszki zostawiając na później. Wzięła zwierzę z rąk dziewczyny i siadając na jednym ze schodków położyła je sobie na kolanach. Zaczęła delikatnie badać okaleczoną łapkę. - Zdajesz sobie sprawę, że to bardzo nietypowe, żeby kot spadł ze schodów, do tego tak niefortunnie?


   
23.04.1956r | Pomona Sprout | Nawiedzony statek
- Obawiam się, że nie jestem mistrzynią tańca. - przyznała szczerze. Nie unikała tego, jednak niestety nie mogła się pochwalić nadmiernym talentem, czy wyczuciem. Ot, znała podstawowe kroki, znała tańce, które wypadało jej znać i tyle. Zaraz jednak zdecydowanie rozpromieniona spojrzała w stronę koszyka. - Ale jakiejś podstawy mogę cię nauczyć, jeśli czeka mnie nagroda. Zrobiłaś czekoladowe babeczki? Matko, kocham twoje babeczki.


 
24.04.1956r | Jocelyn Vane | Herbaciarnia
Trzynaście to cyfra na swój sposób szczególna. Ważna w wielu bajkach, czy legendach, ważna także w codziennym życiu, w przesądach: nawet osoba, która nie dowierza w fatum czasami jednak zrzuci winę za swoje niepowodzenie na tę cyfrę. Julii wpadło to do głowy, kiedy zerknęła na ładny kieszonkowy zegarek, który wyjęła z torebki, by upewnić się czy zjawiła się na czas. Duża wskazówka właśnie docierała do dwunastki podczas gdy mniejsza tkwiła już skierowana w stronę jedynki. Idealnie na czas.


   
26.04.1956r | Daphne Rowle | Magiczna Menażeria iLecznica
Dopiero po chwili zwróciła uwagę na pannę Rowle. Nie przepadała za tym rodem. Jak zwykle starała się odrzucać uogólnienia, tak pod tym akurat względem rodowa niechęć jej się udzieliła: nie poznała członka tego rodu, za jakim by przepadała, czy jaki nie wywoływałby w niej niechęci. Miała wrażenie, że im bardziej restrykcyjny jest ród w kwestii wychowywania dzieci, tym trudniej jest jej się porozumieć z jego przedstawicielami: Rowle byli pod tym względem za to szczególni. Zazwyczaj skinęłaby więc jedynie głową i odeszła w swoją stronę, Daphne jednak, którą kojarzyła z sabatów trzymała jednak w dłoni klatkę z sową, z którą ewidentnie nie wszystko było w porządku.


   
27.04.1956r | Ulysses Ollivander | Zagroda jednorożców

Nie czuła się źle w roli starej panny, właściwie to wcale o tym nie myślała. Ostatni romans czytała jeszcze w szkole, miłosne zapędy obserwowane pomiędzy bliskimi jej osobami obserwowała z ciekawością, acz bez zazdrości, uśmiechając się łagodnie ale nie myśląc o sobie. Lubiła swoje życie takim, jakie było, bez zawahania odrzucając zapędy osób, które nie odpowiadały jej całkowicie, z których poglądami, lub pociągami nie zgadzała się zbyt mocno, czy po prostu u których boku nie potrafiła dostrzec siebie na dłużej, niż spacer czy pogawędka.


27.04.1956r | Fluvius Prewett | Słodka Próżności

Południe zajął ją Ulysses, zdołała myśleć o sobie, w tej chwili z chwili na chwilę była bardziej znerwicowana. Poddenerwowana. W jej umyśle pojawiało się więcej i więcej mrocznych myśli, a jednak ucieszyło ją, że ma dziś właśnie spotkać się z bratem. Czuła, że w lecznicy byłaby bezużyteczna, czuła że do niczego się dziś nie nadawała. Chwila spokoju.
Poudawajmy, że świat jeszcze stoi choć na jednej nodze.


   
29.04.1956r | Ulysses Ollivander | Bulstrode Park

Byli sobie obcy. Oboje postawieni w bardzo niezręcznej sytuacji, zestawieni razem. Julia mogła słuchać na temat Ulyssesa pomiędzy znajomymi, czy rodziną, wszyscy opowiadali o nim w samych superlatywach, nadal jedna pozostawał postacią z opowieści, reklamowaną, przedstawianą. Oboje po części byli dla siebie towarem, prezentem odrobinę niewygodnym, do którego trzeba przywyknąć, który z czasem się polubi lub uzna za grat, jak często bywa z tym co nietrafnie otrzymuje się od rodziny.
Potrzebowali czasu. Julia nie była doświadczona w sprawach sercowych, jednak nawet ona to dostrzegała, uważając kogokolwiek opowiadającego o uczuciach od pierwszego wejrzenia za głupca. Nie sądziła z resztą, aby potrzebowali względem siebie bardzo głębokich uczuć. Potrzebują wzajemnej akceptacji i szacunku. Reszta przyjdzie lub nie. Póki co jednak jeśli w ogóle mają mieć tę szansę, muszą choć odrobinę przywyknąć do siebie i do myśli o czyjejś egzystencji obok.


   




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Julia Prewett   17.09.17 18:27

Maj


 
04.05.1956r | Goście na stypie | LaRevenant
Podeszła do rodziców Barry'ego, by złożyć im kondolencje, jednak jakiekolwiek słowa wydawały się jej bezsensowne. Nie znała ich bólu. Nie mogła go rozumieć. A nic, co mogłaby powiedzieć by im nie pomogło. Po chwili krępującego milczenia, wydusiła z siebie przykro mi, uściskała panią Weasley, podała dłoń jej ojcu czując się rozdygotana już po tych kilku chwilach. Wróciła do Lorraine, której trzymała się także na pogrzebie.



 
07.05.1956r | Samuel Skamander | Ogród
Nie nadawała się do walczenia z anomaliami. Nawet ona sama to widziała. Przez całe życie oddawała się pasjom, była typem naukowca. Była waleczna, jednak nie w znaczeniu jakim mogłaby się szczycić w Zakonie. Nie oznaczało to jednak że zamierza siedzieć z założonymi rękami: jeśli nie może zrobić w tej chwili niczego konkretnego, uczyła się, zawzięcie uczyła się tego, co może okazać się w przyszłości przydatne. Zaczęła szkolić się w eliksirach, zaczęła od najłatwiejszych, jednak parła do przodu, jednocześnie zbierając powoli niewielki zapas na poczet przyszłych zadań.


 
09.05.1956r | Sally Moore | Pokój Julii
Julia nie garnęła się nadmiernie do normalnego życia. Oddała się sprawie, oddała się klinice, wpadła w swego rodzaju wir z którego wybijała się jedynie na kilka szczególnych momentów. Kiedy piątego poznała Sally Moore, dość szybko doszła do wniosku, że może to być wiosenny powiew w roboczą część jej życia, otwarta, szalenie naturalna postać ze świetną ręką do zwierząt zgodziła się także uczestniczyć w jej staraniach w stworzeniu podręcznika do języka trolli.


 
11.05.1956r | Alexander Selwyn | Dom Pojedynków
Przyszła na kolejny pojedynek. Poprzedni był absolutną porażką, jednak nadal zamierzała walczyć. To trening. Jakkolwiek brutalny by nie był - a to już zależy od przeciwnika - jest właściwie najlepszy, w praktyce. Potrzebowała tego jak mało czego.


 
12.05.1956r | Lorraine Prewett | Dom Pojedynków
Julia nigdy nie przejmowała się tym, co jest lub nie jest dla dam. Przekora była w niej równie silna, co upartość i obie te cechy zaprowadziły ją właśnie tutaj, do miejsca w którym jej płeć nie ma znaczenia, może wywołać pełen pobłażliwości uśmiech, jednak ona ma szansę pokazać na co ją stać.
I uczyć się, bo przede wszystkim była to nauka. Szczególnie że swój poziom Obrony Przed Czarną Magią uważała za żałosny.
Widząc Lorraine uśmiechnęła się nieznacznie.
- Grunt, że wygra Prewett.


 
14.05.1956r | Pandora Sheridan | Posiadłość Prewettów
Z Pandorą nawiązała kontakt z początku listownie, z czasem przerodziło się to może nie w przyjaźń, a pewne porozumienie. Cechowały się podobną zawziętością, jednocześnie interesując dość różnymi dziedzinami i niejednokrotnie pomagając sobie w rozwoju w kierunkach jakie dla drugiej były trudniejsze.





 




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
 

Julia Prewett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Lady Prewett
» Julia Mitchell

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17