Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Szmaragdowy Zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Szmaragdowy Zakątek   10.03.12 23:10

First topic message reminder :

Szmaragdowy Zakątek

Szmaragdowy Zakątek mieści się w głębi lasu, niedaleko matecznika. Nazwę zawdzięcza wyjątkowej roślinności, żyjące tutaj rośliny nie przypominają krzewów, drzew, ani traw rosnących w żadnej innej części magicznej kniei. Ich liście lśnią, jakby wciąż były pokryte poranną rosą, a barwy mają tak jaskrawe, że aż wydają się nienaturalne, niepokojąco nienaturalne. Podobnież z płatkami polnych kwiatów, piękno ich szkarłatów, błękitów i żółci aż zapiera dech w piersi. Parę kroków dalej szemrze krystalicznie czysty strumyk, a całości obrazka dopełnia drżenie melodyjnego ptasiego śpiewu. Jest to miejsce równie przerażające, co zniewalająco piękne. Nietrudno sobie wyobrazić, iż w tradycji ostało się częstym miejscem potajemnych schadzek kochanków, a także ukrytą samotnią wrażliwców - poetów, artystów. Problem może stanowić jedno: złośliwe chochliki, które ów teren również sobie z lubością przypodobały.
Zdarza się, iż zbłądzi tu zgubiona mugolska stopa; czasem taka stąd nie wyjdzie, padając ofiarą różnorakich magicznych bestii, które zwęszą bezbronną ofiarę. Zdarza się, iż pozostanie znaleziona kilka dni później, na skraju lasu, wycieńczona, wymęczona... i oszalała.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   08.06.17 20:21

Nie można być dobrym we wszystkim - to oczywiste. Choć Julia idąc do Hogwartu miała wiele - oj, bardzo wiele! - ambicji, wiele musiała przynajmniej odsunąć w czasie. W końcu zrozumiała, że najlepiej będzie, jeśli obierze sobie te dziedziny w których czuje się najlepiej. Oczywiście, starała się utrzymywać pewien poziom jeśli chodzi o eliksiry chociażby, jednak nie na wszystko starczyło jej czasu: szczególnie, kiedy nauka transmutacji wydawała się zdecydowanie przyjemniejsza i niosła za sobą dalsze korzyści.
Za nią można powiedzieć, że postanowiła jej natura. Od samego początku zdradzała pewne predyspozycje, jeszcze zanim poszła do szkoły wiedziała czego chce najbardziej i jakie ambicje są dla niej najbardziej istotne. To wszystko doprowadziło ją z resztą tu gdzie jest. W bardzo nieskromnym porywie mogłaby powiedzieć, że jest osobą wielu talentów, jednak wszystkie wiązały się z dziedzinami bliskimi jej sercu, przede wszystkim z naturą do której zawsze lubiła uciekać. Jak w tej chwili. W lesie czuła się najbardziej swobodnie i nie potrafiłaby tego nikomu wytłumaczyć, była zdania, że to jest coś, czego się nie rozumie, co trzeba poczuć.
Skinęła powoli głową nieznajomemu, gdy ten się przedstawił. Pochwyciła w dłoń lewitującą przy niej filiżankę i napiła się odrobinę. Wybita z zamyślenia czuła się w pierwszej chwili odrobinę nieobecna. Nie zmniejszała dystansu, a oczekiwała dalszych słów pana Vane.
- Nie otrzymałam żadnego listu. Muszę jednak przeprosić, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że zaginął wśród aktualnej korespondencji, mieliśmy przez kilka dni bardzo aktywny okres. - w dodatku droga pracownica będąca wspaniałą osobą o wielkim sercu i niewątpliwie zdolnościach opieki nad zwierzętami, była także osobą potwornie roztrzepaną. Nie pierwszy raz zapomniała przekazać Julii informację i Prewett w duchu podejrzewała, że tak stało się i tym razem. Zawsze ją napominała, na szczęście jednak do tej pory nie było to nic szczególnie naglącego: w związku z takimi wypadkami najczęściej docierają patronusy będące znacznie pewniejszą formą kontaktu, lub ludzie sami przychodzą by wyjaśnić, czego im trzeba.
- Przyprowadził pan zwierzę ze sobą? - spytała od razu. - Chodzi faktycznie o konia, czy jakąkolwiek jego magiczną odmianę?
Dodała jeszcze. Rozproszenie odpływało, w jego miejsce nadchodził profesjonalizm, spokojny, pozbawiony szczególnych emocji ton i swego rodzaju pewność siebie, jaka w wypadku Julii zwykle wiązała się w dziedzinie opieki nad magicznymi stworzeniami.
Zastanawiała się w tej chwili, w jaki sposób umieścić zwierzęta, by znalazło się miejsce dla jeszcze jednego parzystokopytnego.
- Co dokładniej się stało?
Spytała jeszcze.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   08.06.17 23:35

Jayden też miał wiele planów. W tym lot na księżyc, ale nawet teraz w wieku trzydziestu lat wierzył w to, że kiedyś może mu się to udać. Bo kto powiedział, że wraz z wiekiem trzeba się pozbywać tego, o czym się marzyło, gdy było się młodszym? W każdym razie JJ nie należał do takich ludzi. Zamierzał też pojechać do Ekwadoru, bo jego dziadek mówił, że koniecznie musi zobaczyć tamtejsze obserwatoria astronomiczne. A tereny podobno też są niezwykłe... No, cóż. Pod tym względem nie różnił się od swojego krewnego nawet w najmniejszym stopniu. Obaj byli zapalonymi badaczami kosmosu, a przy tym żądnymi przygód naukowcami ciekawymi nowego świata. Podobno Stary Kontynent nie miał tyle do zaoferowania, co obie Ameryki, ale dla chcącego nic trudnego. Jak na razie Jay wolał poświęcić się nieco bliższym obszarom Wielkiej Brytanii, ale i tak nie mógł się powstrzymać przed wysyłaniem do zagranicznych korespondentów prósb o dostarczanie mu tamtejszych astronomicznych podręczników, książek, notesów. Chciał mieć obraz na całość i poszerzać wiedzę, na którą ochota chyba nigdy nie miała mu przejść. A teraz musiał właśnie opowiadać o dziwnym przypadku uszkodzonej kończyny nito człowieka nito konia. I jak miał się w tym wszystkim odnaleźć? To nie była jego branża, ale ufał młodej pannie przed sobą.
- No, trudno. Najważniejsze jednak że dotarłem i jesteś w pracy - rzucił, zupełnie nie rejestrując tego, że powiedział do niej wprost. Czasami mu się to zdarzało i można było to uznać za brak wychowania, ale niedługo miał się zreflekotwać, nie zdając sobie nawet sprawy z własnej gafy. - Nie powinna się panienka przejmować. I nie. Nie przyprowadziłem... Pacjenta - dodał po chwili zastanowienia. Nazwanie centaura zwierzęciem było wysoce uwłaczające tym wspaniałym stworzeniom, dlatego Vane unikał takiego określenia. Nie wiedział też czy dziewczyna by mu pomogła, wiedząc, że pytania dotyczyły tej rasy. Bo chyba nie istniał ktoś taki jak lekarz centaurów. Stworzenia te doskonale radziły sobie same, ale Jayden zawsze chciał pomagać. Może mógł przynieść Ezawowi jakiś eliksir, który zbiłby gorączkę? - W sumie to... - zastanowił się, do którego gatunku zaliczyć centaura. Były to stworzenia na pewno odporniejsze na każdą infekcję lub inne dolegliwości czy zagrożenia, które mogły dopaść zwykłego wierzchowca, dlatego Jayden postanowił odpowiedzieć, że dotyczy magicznej rasy nie latającej. - Potknął się i upadł na ostro zakończoną skałę. Noga jest cała ciepła i Ezaw nie może normalnie chodzić. Po wewnętrznej stronie jest małe zadrapanie, ale nie wygląda to poważnie. Zapewne cały problem znajduje się w środku - wyłożył pannie Prewett wszystko, co wiedział i co pamiętał. - Trudno byłoby go przemieścić - dodał dobitnie.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   09.06.17 11:08

Skinęła głową, ignorując nieznaczne foux pas. Póki druga osoba zachowywała się uprzejmie, nie było powodu nadmiernie przywiązywać wagi do podobnych detali - nie była to próba podkreślenia jej młodego wieku (hah, za to powinna wręcz podziękować!), czy podważenia kompetencji. Jej twarz rozjaśnił łagodny, nieznaczny uśmiech, zaledwie drgnięcie końcówek warg, choć cała jej postawa wskazywała na nieznaczne poddenerwowanie.
Konie w lecznicy. Nadal mogła jedynie czekać. Nic im już nie groziło, jednak zwyczajnie nie lubiła czekania.
Na informację, że zwierzęcia nie ma w lecznicy skinęła głową. To jednak nie jest żadne ułatwienie - nie widząc nie mogła przewidzieć z czym ma do czynienia i nawet przy najdokładniejszych opisach czułaby się niepewnie udzielając rad. Jej brwi drgnęły nieznacznie ku górze.
- Jak rozumiem, chce pan zaprowadzić mnie do niego?
Nie wyobrażała sobie tego inaczej. Konsultacji mogłaby udzielić komuś, kto zna się na magicznych istotach, nie sądziła by ten mężczyzna zaliczał się do tego grona, nie miała ku temu podstaw i jeśli się myli, powinien jej o tym wspomnieć.
Kiedy nie podano jej konkretnej rasy, zmarszczyła lekko brwi zastanawiając się, czy jej rozmówca nie wie z czym ma do czynienia, czy zwyczajnie z jakiejś przyczyny nie chce jej powiedzieć. Pierwszym co przyszło jej do głowy była jakaś nielegalna hodowla migająca się od płacenia podatków. Było to coś z czym Julia oczywiście się nie zgadzała, nadal jednak za najważniejsze brała zdrowie zwierzą, które nie są winne temu co wyprawiają ich właściciele.
- Wolałabym znać szczegóły, jeśli są delikatne, konsultacja pozostanie nieoficjalna. - powiedziała jedynie, dalej zastanawiając się nad obrzękiem jaki został jej opisany. - Zaklęcia lecznicze nie są czymś co wystarczy opisać, zdecydowanie pewniej byłoby, gdyby zabrał mnie pan do zwierzęcia.
Dodała pewnym głosem, kładąc na to wyraźny nacisk. Nie będzie mogła oczywiście do niczego pana Vane zmusić, jednak sprawa w tej chwili jej się nie podobała.
- Na odległość mogę zalecić jedynie eliksiry wpływające na stan zapalny i coś, co wzmocni mięśnie, nie wiem czy uraz dotknął właśnie mięśni czy stawów, czy mamy do czynienia ze złamaną bez przestawienia kością.
Wyjaśniła swój problem nie chcąc, by mężczyzna uznał ją za wścibską. Pytała o rzeczy, jakich potrzebowała, nic ponadto jej nie obchodziło, a dobrze wiedziała, że w podobnych wypadkach wiele zależy od dobrej woli jej rozmówcy.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   09.06.17 11:35

Ciężko było rozmawiać na temat leczenia potencjalnego pacjenta bez powiedzenia kim on jest. Jayden próbował jak najlepiej wybrnąć z tej sytuacji, ale chyba nie było na to najlepszego sposobu. No, bo jak weterynarz mógł coś wiedzieć o fiznologii centaurów? Chociaż coś tam powinien skoro znał się na wszystkich zwierzętach - w tym również i koniach. JJowi zdarzało się być kompletnie zbitym z tropu i czuć się lekko nie na miejscu, ale przecież przyszedł po pomoc i chciał ją otrzymać. W ten czy inny sposób. Nic dziwnego że nie przyprowadził Ezawa ze sobą, bo ten po pierwsze uważał, że pomocy nie potrzebuje, a dwa - miał go leczyć człowiek? Pewnie byłaby to obraza na najwyższym szczeblu ich centaurowej statystyki honoru. Ciężko było pojąć tę nieufność i chęć trzymania się jak najdalej od rasy ludzkiej, ale nie było to też takie całkowicie bezpodstawne. Po tylu latach zabiegania o w miarę dobre relacje z tymi magicznymi stworzeniami, Jay w końcu zdobył ich zaufanie, ale na każde wspomnienie o przybyciu kogoś innego, prychały i potwornie się irytowały. Nie chciały obcych na swoim terenie, dlatego Vane nauczył się nie poruszać tego tematu. Cieszył się za to, że mógł czerpać od nich wiedzę o astronomii i ogólnej mądrości. Bo centaury znały się na wielu rzeczach, ale ich rasa wciąż była tajemnicza dla ludzi, którzy nie wiedzieli o nich wszystkiego. Na pytanie panny Prewett o zaprowadzenie jej do pacjenta, skrzywił sie nieznacznie. Nawet komuś wprawnemu w obchodzeniu się z każdą możliwą rasą ciężko byłoby podejść do pół-człowieka pół-konia.
- Wolałbym nie - odparł, ucinając temat bezpośredniego kontaktu. Nie zamierzał narażać zaufania, które posiadał wśród centaurów zamieszkujących lasy dookoła Hogwartu. Zaprzepaściłby nie tylko lata pracy, ale również zerwałby przyjaźń. Rudowłosa jednak dość mocno nalegała i chociaż Jay nie zamierzał jej zabierać w dzikie ostępy. Zdecydowanie bardziej preferowałby właśnie zapisanie odpowiednich eliksirów, bo na magii leczniczej w ogóle się nie znał i nie chciał nawet próbować. Ufał, że centaury znały się również na uzdrawianiu, ale nie pogardziłby właśnie jakimś wywarem, który pomógłby w regeneracji uszkodzonej kończyny i powrotu do zdrowia. - Chodzi o to, że... - urwał, przejeżdżając dłonia we włosach i próbując dobrać odpowiednie słowa. Chyba już nie było wyjścia i najwyżej mu powie, że nie zajmuje się takimi przypadkami i Vane będzie musiał odejść bez otrzymania żadnej konkretnej rady czy pomocy. - Nie zabiorę panny do Ezawa, bo to centaur - rzucił w końcu, wzruszając ramionami i unosząc brwo. Stało się, więc mógł jedynie czekać na reakcję zwrotną. - Członkowie stada mówili, że upadek nie naruszył kości, więc przynajmniej to jest wiadome - dodał, śpiesząc z wyjaśnieniami. No, tak. Kto by się spodziewał, że kiedyś JJ będzie znowu robił za chłopca na posyłki. Ale nie przeszkadzało mu to, póki wiedział, że może pomóc.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   09.06.17 12:52

Denerwowała ją wyraźnie ta sytuacja. Chciała pomóc, jednak bała się zaszkodzić nie mając pojęcia, z czym ma do czynienia, nie widząc dokładnie, co się stanie. Założyła ręce na piersi, wbijając w mężczyznę wyczekujące spojrzenie i najwidoczniej nie zamierzając odpuścić zbyt szybko. Była osobą niesamowicie upartą. Dopiero, kiedy usłyszała z czym ma do czynienia, wszystko stało się jasne. Oczywiście: żadna szemrana hodowla (choć tak, to była jej pierwsza myśl, wydawała jej się z resztą całkiem logiczna), a zwierzęta z którymi człowiek nie powinien obcować, gdyż zwykle sobie tego nie życzyły.
- Jak rozumiem, odmówił jakiegokolwiek kontaktu z kolejnym człowiekiem. - nie musiała pytać. Centaury to szczególnie trudne istoty, to bardzo mieszało w całej sprawie. Odetchnęła, kalkulując na ile opłacalną byłaby próba przyjścia tam, bała się jednak, że spłoszona istota zrobiłaby sobie krzywdę. Wierzyła w swoje zdolności, jednak także dzięki nim wiedziała, że zdobywanie zaufania centaurów zajęłoby lata, a takiego czasu na pewno w tej chwili nie mieli.
Zamilkła na dłuższą chwilę. Palcem jednej dłoni jakby bezwiednie popychała uszko lewitującej obok niej filiżanki, by ta powoli się kręciła.
Fakt, że chodzi o centaura niczego nie zmieniał. Specjalizowała się w opiece i medycznej pomocy zarówno zwierzętom, jak i magicznym istotom. Chciała coś zrobić, w tej chwili jednak wolała to dobrze zaplanować.
- Obrzęk jest największy w okolicy stawu czy kości? Jakie to dokładniej miejsce? - spróbowała się upewnić, tyle Jayden powinien umieć powiedzieć chociażby w odniesieniu do ludzkiej nogi. W końcu ruszyła w drogę powrotną do lecznicy zastanawiając się nad tym, co powinna dać swojemu rozmówcy. - Nie powinnam tego robić. Nie mam pewności czy nie zaszkodzę nie wiedząc o czymś.
Dodała, najwidoczniej po części zamknięta we własnych myślach. Do Lecznicy weszli od tyłu, mijając zagrodę w której znajdowały się w tej chwili otrute konie, dalej do jej gabinetu, gdzie znajdowały się leki i eliksiry.
- Zaklęcie byłoby lepsze, ale to jeszcze większe ryzyko. - mruknęła pod nosem. Czekała na dalsze informacje.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   09.06.17 13:11

Na pewno nie była to typowa sytuacja dnia codziennego, ale każdy kto trafiał w końcu na swojej drodze na Jaydena mógł być pewien, że nie sposób z nim przeżyć normalnych chwil. Nawet coś tak banalnego jak wizyta u weterynarza zmieniała się w sytuacje, która prowadziła rozmówcę do podejrzeń o szemrane interesy, a samego Jaydena brał za przestępce i nielegalnego hodowcę. Cóż... Różnie to bywało, ale Vane pewnie byłby koszmarnym człowiekiem, który miałby się utrzymywać z nagminnego łamania prawa. Po jego twarzy widać było kiedy się mieszał, a kłamać w ogóle nie potrafił. Nie dość, że tak został wychowany to jeszcze naturalnie nie posiadał takich... Umiejętności. Bo po co kłamać jak prawda zawsze była lepsza? Właśnie w myśl tej zasady postanowił również podzielić się prawdziwym powodem przybycia z panną Julią Prewett. Widać było, że chyba miała go dosyć, ale co miał poradzić? Nikt z takim problemem raczej by nie wyłożył od razu kawy na ławę i oczekiwał profesjonalnej pomocy... JJ jednak musiał zaryzykować.
- Cóż. Nie są zbyt sympatycznymi... Kompanami - chciał powiedzieć ludźmi, ale było to duże uchybienie, dlatego w porę się powstrzymał. Słysząc pytania Julii, Jay robił duże oczy zupełnie nie wiedząc o czym ona mówi. - Hm... - wymruczał, zastanawiając się. - Wie panienka co... W sumie to nie mam pojęcia, ale... - myślał nad tym jak przekazać jej tę wiadomość, bo jego wiedza o anatomii była znikoma. Wiedział tylko że ma serce w środkowej części klatki piersiowej i w sumie to tyle. Dwie ręce, dwie nogi i głowa. A jeśli chodziło o wewnętrzne sprawy był jak dziecko we mgle. O człowieku wiedział tyle ile było mu potrzebne do przeżycia, a o zwierzętach? Nic. Czego wiec oczekiwała po takim laiku zawodowa weterynarz? Ciało centaurów jak i ich budowa były dla niego zagadką, dlatego nie mógł jej powiedzieć dokładnie, gdzie to było. Zaraz jednak wpadł na pewien pomysł, który wydawał mu się całkiem niezły i pomocny w rozwiązaniu problemu. - Już wiem! Rozrysuję gwiazdozbiór centaura, zaznaczę kontury i pokażę, gdzie dokładnie leży problem - rzucił, po czym sięgnął do kieszeni, w której był kilka map nieba i wyciągnął czystą kartkę. Cóż. Było na niej trochę obliczeń, ale na pewno zmieści na nim ów gwiazdozbiór i rysunek roboczy. Przyłożył papier do drzewa, by mieć na czymś się oprzeć i zaczął mazać. Znał plan nieba na pamięć, więc nie zajęło mu to dłużej niż kilkadziesiąt sekund zanim zadowolony podał pergamin rudowłosej. - O. To dokładnie to miejsce - mruknął z uśmiechem, wskazując na zaznaczoną kółkiem część kończyny centaura. Oby to wystarczyło, bo naprawdę nie miał pojęcia nic o anatomii. Chyba powinien się lekko w niej podszkolić, chociaż na to znajdzie czas w przyszłości. Chwilowo miał inne rzeczy na głowie.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars



Ostatnio zmieniony przez Jayden Vane dnia 09.06.17 22:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   09.06.17 18:52

Praca ze zwierzętami oraz magicznymi istotami wiązała się z niesamowitymi wydarzeniami. Kiedy ma się do czynienia z czymś przesiąkniętym magią, trzeba się na to gotować - same zwierzęta także bywały cudownie nieprzewidywalne. Julia do uwielbiała. Żywe, myślące, czujące stworzenia, jak mogłoby być inaczej? Każde z własnym charakterem. Centaurom także nie mogła się dziwić, choć jako coś niedostępnego, także w pewien sposób ją pociągały.
Droga w stronę lecznicy zajęła niecałe dziesięć minut i w tym czasie Julia zastanawiała się nad właściwym rozwiązaniem i tym, co najprawdopodobniej się stało, w czym tkwił problem. Nie tyle miała dość towarzysza, co zamknęła się w rozważaniach i planach, szczególnie gdy dotarło do niej, że ma on raczej nikłą wiedzę na temat tego z czym przyszedł. Nie dziwiła mu się: nie da się być dobrym w każdej dziedzinie, a jednak była zdenerwowana, ponieważ utrudniało to całą sprawę.
- Łatwiej by było gdyby rozrysował pan po prostu centaura. - przyznała, może nieznacznie rozbawiona. Rozumiała, że rysowanie gwiazd będzie łatwiejsze dla Vane'a, na nich jednak ona nie znała się całkowicie. Nie chodziła na te zaklęcia w Hogwarcie i później nie poszukiwała informacji w tej dziedzinie, nigdy jej ona nadmiernie nie pociągała.
Zmarszczyła brwi, przyglądając się wręczonej kartce i już w gabinecie wzięła długopis. Jej rysunek był oczywiście nędzny, jednak nie o talent tu chodziło, a infomacje. Dorysowała mniej więcej nogę, przednią, zaznaczyła zgięcie kolana, części nogi, kopyto. Raczej symbolicznie, ogólnikowo, byle było to jasne.
- Jak rozumiem, chodzi o środek tej części. To... dobre wieści. - stwierdziła, wskazując na miejsce na rysunku. Sądziła, że zrozumiała mniej więcej rysunek Jaydena, jednak chciała mieć pewność. Zerknęła w stronę szafek. - Trzeba się pozbyć stanu zapalnego, wzmocnić mięsień i przyspieszyć regenerację.
Stwierdziła dość pewnym tonem, choć działanie na odległość bardzo jej się nie podobało.
- To należy wypić w trzech porcjach w ciągu jednego dnia. - poinstruowała, podając mężczyźnie właściwą fiolkę. - To w dwóch kolejnego dnia.
Dodała zastanawiając się nad czymś jeszcze, jednak wydawało jej się, że to powinno wystarczyć.
- Centaur musi oszczędzać nogę, najlepiej w ogóle nie próbować chodzić jakiś tydzień. Jeśli w tym czasie nie będzie wyraźnej poprawy proszę wrócić.
Dodała. Odetchnęła, jednak nie miała czasu na dłuższą pogawędkę. Upewniła się, że jej rozmówca zapamięta, który eliksir jest od czego i ruszyła - ponieważ jej zamówienie przyszło i musiała się nim zająć.

zt x 2




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
14
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   13.06.17 10:45

6.04

Zapewne gdyby miała nieco czasu, Florence zachwyciłaby się tym miejscem. Było naprawdę zjawiskowe, a ona przecież bardzo lubiła podziwiać naturę. Ogółem była mieszczuchem, trzymającym się zwykle centrum miasta - szczególnie magicznego centrum - jednakże w głębi duszy naprawdę lubiła przebywać na łonie natury. Słuchać szemrania strumyka, szelestu liści, trącanych przez wiatr, świergotu ptaków. I nawet jeśli ten las wydawał się nienaturalny, zbyt kolorowy, zbyt intensywny - i tak Florence zapewne nie odczuwałaby niepokoju, a jedynie zachwyt. Zachwyt ograniczony zdrowym rozsądkiem, rzecz jasna. Doskonale zdawała sobie sprawę, że wyprawa w głąb podobnych gąszczy mogłaby się dla niej skończyć niezbyt ciekawie. Nawet mimo schowanej w kieszeni różdżki! To Florean był tym, który potrafił bez pomyślunku pognać przed siebie, zupełnie jak dziecko, które zobaczyło uciekający balonik.
Dlatego, choć już zapędziła się w ten przedziwny leśny zakątek, bacznie pilnowała dróżki, wyraźnie rysującej się pomiędzy trawami. Spieszyła się - nic dziwnego, skoro była nieco zestresowana i święcie przekonana, że musi jak najprędzej dostać się do kogoś, kto będzie mógł pomóc ściskanemu przez nią w rękach królikowi.
Nigdy nie była z Kickiem u weterynarza. Może to było zaniedbanie z jej strony, ale on od maleńkości nie miał żadnych problemów! Naprawdę żadnych. Zęby ścierał sobie ładnie, jadł grzecznie i wypróżniał się też prawidłowo. Nie było więc potrzeby fatygowania się. Wszystko co dobre musiało się jednak skończyć, czyż nie?
Dlatego Florence odetchnęła głęboko, kiedy w oddali dostrzegła majaczący budynek, będący zapewne lecznicą. Nieco dziwne miejsce, jeśli ktoś by ją zapytał, ale nie zamierzała marudzić. Przyspieszyła tylko kroku, chcąc dotrzeć już na miejsce. Nieopodal budowli dostrzegła jakąś kobietę, chyba zbierającą zioła, Florence postanowiła się więc upewnić, czy na pewno ma przed sobą swój cel.
- Przepraszam najmocniej, że zajmuję czas... Chciałabym tylko się zapytać, czy w tamtym budynku znajduje się lecznica dla zwierząt?




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   17.06.17 22:51

Julia lubiła to miejsce. Często wychodziła właśnie tutaj w przerwach pomiędzy pracą. Chłodne, przyjemnie pachnące powietrze, charakterystyczne smugi światła, zieleń, delikatna wilgoć i swego rodzaju wyjątkowa, magiczna atmosfera - to wszystko pomagało jej wypocząć dużo lepiej, niż cokolwiek innego. Nie potrzebowała chociażby muzyki, zastępował jej ją szmer drzew i odgłosy wydawane przez zwierzęta.
Szła spokojnie, doskonale znając drogę. Obok niej lewitowała filiżanka z herbatą, nad którą unosiła się łagodna para. Było odrobinkę chłodno, wiosna jednak zaczynała się przyjemnie, można było już chodzić bez dodatkowych płaszczy.
Julia miała włosy związane w ciasny warkocz podpięty dodatkowo w kok, by nie przeszkadzały przy pracy - oraz żeby nie znajdować ich później w całej klinice, która z założenia powinna być czysta, była w jasnej sukni, dość prostej, nie lubiła stroić się do pracy. Spacerowała doskonale znając ten teren, a jednak nadal rozglądając się uważnie, to że była tu już wiele razy nie sprawiało, iż urok tego miejsca już na nią nie działał. Była przyzwyczajona do piękna natury, lasów, łąk, a jednak nadal uciekała w podobne miejsca.
Dzisiaj miała dość sporo spokoju. Nie zgłaszało się zbyt wiele prywatnych osób, w hodowlach z którymi współpracowała także nie działo się nic, czym powinna się zainteresować. Cisza i spokój - może aż w nadmiarze - natomiast wbrew pozorom potrafiły być bardziej męczące niż sama praca.
Kiedy usłyszała głos niedaleko trochę się zdziwiła, dopiero po chwili zwróciła spojrzenie na nieznajomą kobietę. Lekko zmarszczyła brew - była niemal pewna, że ją kojarzyła, może pamiętała ze szkoły, raczej nie miały jednak bliżej do czynienia.
- Dzień dobry. - odpowiedziała więc zaraz. - Tak, to tutaj. Julia Prewett, jestem właścicielką.
Dodała i skinęła głową, spoglądając na puchate zwierzątko w rękach czarownicy.
- Zapraszam. W czym problem?
Spytała uprzejmie, kierując się we właściwą stronę, stąpając po ścieżce niespiesznie - mając na uwadze, że jej towarzystwo nie jest równie przyzwyczajone do lasów a także ma ręce zajęte królikiem.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
14
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   12.07.17 20:42

Florence od razu rozpromieniła się, słysząc, że trafiła we właściwe miejsce. Las był piękny ale zdecydowanie nie podobał jej się pomysł błądzenia po nim razem z Kickiem, który na szczęście zachowywał się grzecznie - a przynajmniej taką Florence miała nadzieję. Że jest po prostu grzeczny. A nie, na przykład, za słaby, by próbować się jej wyrwać i zaprosić do zabawy w berka.
- Och, nawet pani nie wie jak się cieszę! - szczerze powiedziawszy to była nieco zaskoczona. Osóbka którą miała przed sobą, była raczej drobna i delikatna. Zwierzęta zaś potrafiły  czasem przecież być niezwykle silne i niebezpieczne... Najwyraźniej jednak istniały jakieś sposoby by i z nimi sobie poradzić... Florence nie znała jednak tematu na tyle dobrze, by móc snuć dalsze domysły, więc po prostu porzuciła rozmyślania i próby odpowiedzi na pytanie, jak drobna kobieta radzi sobie z masywnymi i złośliwymi psidwakami lub pegazami. Lepiej się skupić na istniejącym problemie!
Ruszyła więc szybko za panną Prewett, ciesząc się, że nie będzie musiała czekać w kolejce i królik od razu otrzyma pomoc, której być może potrzebuje. Na początek jednak postanowiła się przedstawić, skoro kobieta również to zrobiła.
- Nazywam się Florence Fortescue, a to jest Kicek. Nażarł się materiału... och, przepraszam. - zreflektowała się, że przecież mówi do szlachcianki - To znaczy... wypuściłam go z klatki jak zwykle, żeby trochę sobie pobiegał. Jak co dzień, był grzeczny, nic nie niszczył. Przynajmniej na początku, bo gdy wróciłam z kuchni, zobaczyłam że jakoś otworzył szafę i dobrał się do moich starych ubrań... z kilkoma nic się nie da już zrobić, trochę tego wsunął...




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   18.07.17 22:16

Radzenie sobie ze zwierzętami było w wypadku czarodziejów dość ułatwione. Julia nie musiała się z nimi szarpać, jeśli były agresywne, zdecydowanie bardziej rozsądną metodą było uspokojenie ich przy pomocy magii, lub uśpienie, jeśli i taka była potrzeba. Ponadto, jak Flo przekona się wkrótce, w Lecznicy pracowało kilka osób, które w każdej chwili były gotowe pomóc, kiedy zajdzie potrzeba.
Julia na entuzjazm dziewczyny odpowiedziała łagodnym uśmiechem. Ludzie mało kiedy przychodzą tu radośni, zazwyczaj martwią się o swoje zwierzęta, lub wpadają typowo w interesach, dostawcy eliksitów, ziół, karmy. Przynajmniej między pracownikami panowała całkiem luźna atmosfera.
- Dawno nie spotkałam się z takim entuzjazmem. - przyznała, zastanawiając się przy tym, jak długo właścicielka królika musiała błądzić po lesie. - Na przyszłość mamy kominek do dyspozycji klientów w lecznicy.
Dodała, to już może z lekkim rozbawieniem. Zadziwiająco mało osób ostatnimi czasy z niego korzystało, co pannę Prewett niezmennie szokowało.
Chwilę później znalazły się w jednym z pomieszczeń Lecznicy, najpewniej gabinecie Julii, gdzie rudowłosa wzięła królika z rąk Florence i posadziła go na biurku.
Słuchając słów właścicielki Kicka, zaśmiała się cicho.
- Proszę uwierzyć, wiem że zwierzę potrafi się nażreć paskudztw i nie nazywa się tego degustacją. - może lekko odbiegła od tematu, być może nie powinna, jednak ta szybka refleksja kobiety ją szczerze rozczuliła. Zaraz jednak zaczęła przyglądać się królikowi.
- Mówiąc szczerze nie sądzę, żeby było się czym martwić. - powiedziała wprost. - Nie wydaje się obolały. Zbadam go, jednak zdaje się, że Kicek ma wyjątkowo solidny żołądek. - dalej wyjęła różdżkę i skierowała jej koniec na kark zwierzęcia, by zaraz lekko poruszając nadgarstkiem wypowiedzieć zaklęcie. - Diagno Haemo.
Mruknęła, chcąc sprawdzić czy jakikolwiek organ królika nie działa jak powinien. Zaklęcie wykazało jedynie niewielki uszczerbek na zdrowiu królika.
- Zdaje się, że się wywinie. Radziłabym jedna na przyszłość bardziej uważać. - oznajmiła, nie chcąc skazywać rozmówczyni na zbyt wielkie nerwy i wydłużać oczekiwania. - Żołądek nie działa w tej chwili idealnie, zdaje się, że jest dość ospały, bo wykorzystuje więcej energii, przyda się go trochę wzmocnić i to wszystko.
Stwierdziła, nie wypuszczając jednak królika i najwidoczniej zamierzając zająć się i tym za chwilę.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
14
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   31.07.17 0:27

- Nic nie wiedziałam o kominku w lecznicy. Na przyszłość zapamiętam, dziękuję. - odparła zaskoczona Florence, chociaż wcale tak zaskoczona być nie powinna. Mogła się domyślić, ale chyba po prostu za bardzo skupiła się na króliku. Nie przyszło jej do głowy, że dużo prostszym sposobem na dostanie się do weterynarza będzie sieć Fiuu. Budynek lecznicy znajdował się w końcu w dość nietypowym miejscu. Jednak jeśli dłużej się nad tym zastanowić, chyba miałaby pewne obawy przed skorzystaniem z kominka ze zwierzakiem na rękach. Jak one znosiły ten rodzaj podróży?
Kiedy Florence usłyszała słowa lady Prewett, zdecydowanie jej ulżyło. Nie była przyzwyczajona do obcowania z osobami, których nazwiska i status krwi uznawane były za szlachetne. Czuła przed nimi automatyczny respekt, jednocześnie również nie lubiła przebywać w ich towarzystwie. Takim szlachcicom to często rozum już dawno wyżarło a ich opinia o sobie była zdecydowanie zbyt wysoka. Dobrze było wiedzieć, że Julia Prewett nie należała do tego grona. Przynajmniej można było bez obaw się odezwać.
Na wynik badania czekała zaciskając ręce na swoim ubraniu. Co prawda królik wcale ni wyglądał jakby coś mu się działo, ale Florence przecież nieco znała się na uzdrawianiu - to znaczy na uzdrawianiu ludzi. Nie próbowała nawet udawać, że potrafi powiedzieć, czy Kickowi coś dolegało. Wiedziała jednak, że objawy nie zawsze są od razu widoczne, poza tym, zwierzęta często próbowały ukrywać, kiedy coś im dolegało. Dlatego też niezwykle jej ulżyło, kiedy lekarka zakończyła badanie i podzieliła się z nią swoimi spostrzeżeniami.
- Och, a więc całe szczęście. Oczywiście, będę uważać. Zabezpieczę lepiej wszystkie szafki, już się do żadnej nie dostanie. - będzie musiała zrobić ogólne oględziny całego mieszkania. Żeby mieć pewność, że królik już do niczego się nie dobierze. Będzie musiała przestrzec też brata, żeby i on nieopatrznie nie zostawił czegoś na podłodze w mieszkaniu.
Kicek zaczął się nieco wiercić w rękach lekarki - nie podobał mu się chyba obcy zapach miejsca oraz samej lady Prewett. Florence wyciągnęła więc rękę i uspokoiła go.
- Bądź grzecznym pacjentem, ty futrzaku niedobry - zwróciła się do królika. Uszaty tylko poruszył nosem, chyba nieco urażony.




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   01.08.17 20:21

Julia wolała mieć do czynienia z zapobiegliwymi klientami którzy przychodzą, kiedy tylko podejrzewają, że zwierzęciu może coś dolegać, niż z osobami które czekają i upewniają się czy królika, psidwaka, czy cokolwiek z czym mają do czynienia aby na pewno coś boli. Kilka prostych zaklęć pozwalało się upewnić, nie zajmowało wiele czasu (no, chyba że podróżuje się do lecznicy przez las!), a w razie faktycznego problemu im szybciej się działa tym lepiej. Nie była więc niezadowolona, nie uważała Florence za nadwrażliwą, raczej zapobiegliwą no i cóż - wykonywała swoją pracę. Raczej nie mogłaby narzekać nawet, gdyby klienci wpadali tak-po-prostu, choć oczywiście badania na wszelki wypadek bez podstaw nawet w jej oczach byłyby przesadą w większości przypadków.
Widziała z resztą, że Florence zależy na króliku, była zestresowana, możliwe że dręczyły ją po części wyrzuty sumienia, że dopuściła do tego, by królik zapchał sobie żołądek nie tym co trzeba. Tak, czy inaczej raczej nie skończyło się to tak zło, jak mogło. W gruncie rzeczy królik miał przede wszystkim szczęście, że się nie udławił.
Kiedy futrzak zaczął się wiercić, uśmiechnęła się pod nosem.
- Zwierzęta nie lubią takich miejsc. - pogładziła lekko głowę królika i postawiła go na biurku. - Nie wiedzą, że to co się tu dzieje sprzyja ich dobru.
Trudno się dziwić, reagowały instynktownie i niewiele rozumiały. Julia skierowała się ku półkom z eliksirami, jakie miała.
- Oh, był bardzo grzeczny. - uśmiechnęła się pod nosem, nie patrząc w stronę pacjenta, a przeglądając kolejne szklane fiolki. Zbliżyła się i odsunęła kilka z nich, żeby zajrzeć dalej wgłąb mebla. - Jest całkiem ufny. Widać, że mu dobrze z ludźmi. Albo konkretnym człowiekiem.
Sprostowała zaraz, bo i królik faktycznie pozwolił się bez problemu zbadać i nie trzeba było go nawet szczególnie przytrzymywać. Wiele futrzaków dawno już uciekłoby, lub przynajmniej próbowało.
W końcu Prewett znalazła to, czego szukała i wyjęła jeden z eliksirów o lekko błękitnej barwie.
- Zmieszać z jedzeniem, podawać w małych porcjach przez kilka dni. - wyjaśniła, stawiając naczynie na biurku.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
14
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   20.08.17 12:37

- Ludzie też raczej nie przepadają za szpitalami - uśmiechnęła się w odpowiedzi na słowa lady Prewett.
A do królika oczywiście, że była przywiązana! Ich mieszkanie było zbyt małe, by mogło pomieścić jakieś większe zwierzę, ale Florence wiedziała, że jakieś musi posiadać. Kicek był jej przyjacielem już od kilku lat, na jego futro nie raz polały się już jej łzy - zarówno szczęścia jak i rozpaczy. Traktowała go jak drugiego, choć zdecydowanie mniejszego i roślinożernego brata. Nigdy nie mówiła tego głośno, bo podejrzewała, że Florek mógłby poczuć się nieco urażony - chociaż zupełnie niepotrzebnie, bo był przecież jej jedynym i najlepszym bliźniakiem, a taka pozycja była zdecydowanie lepsza, niż po prostu brat.
Słysząc kolejne słowa lekarki, Florence mogła tylko podziękować lekkim skinieniem głowy i poczochraniem futrzaka między uszami. Królik z pewnością miał u niej dobrze, oj tak! Chyba każdy lubił, kiedy się go chwaliło, Flo również odczuwała dumę, kiedy ktoś skomplementował jej więź ze zwierzakiem. Także fakt, że nie sprawiał on problemów przy badaniu również był dla niej powodem do zadowolenia.
Nie przyszła tu jednak oczywiście słuchać komplementów, więc z wdzięcznością przyjęła lekarstwo i schowała je do kieszeni, notując w pamięci, jak je dawkować. Miała nadzieję, że Kicek będzie się po nim czuł lepiej, naprawdę zależało jej, żeby szybko wyzdrowiał.
- Dziękuję, panno Prewett. Cieszę się, że trafiliśmy w tak fachowe ręce. Futrzak na pewno też by pani podziękował, gdyby mógł - królik nic sobie nie robił ze słów właścicielki, w sumie to odwrócił się do lekarki przodem, prezentując raczej postawę niewiele mającą wspólnego z wdzięcznością. Bardziej zaciekawił go widok gdzieś z boku. Ach te zwierzaki.
- Czy powinniśmy pojawić się w lecznicy za kilka dni na ponownej wizycie kontrolnej? I ile się należy? - zapytała, wyciągając portmonetkę.




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   20.08.17 15:08

Julia w pełni rozumiała przywiązanie do zwierzęcia. Sama już od dawna nie miała własnego, jednak pałała sympatią właściwie do każdego, jakie spotykała na swojej drodze. Było tak o zawsze. Lasy wydawały jej się bardziej przyjazne od murów czy ścian, a zwierzęta bardziej swobodne i szczere. Nie stroniła od ludzi, jednak nie raz to właśnie do lasu uciekała w chwilach, kiedy na prawdę potrzebowała odpocząć, szczególnie emocjonalnie. Była w stanie przyjąć, że człowiek może zaprzyjaźnić się ze zwierzęciem w podobnym stopniu jak z człowiekiem. Pozwala mu w końcu wchodzić w swoją przestrzeń, oddaje mu swój czas, nie raz dużo czasu, swoją opiekę. Ludzie mówią do zwierząt i bez znaczenia, czy te rozumieją, są świetnymi słuchaczami.
Miała wrażenie, że takim właśnie przyjacielem dla jej nowej nieznajomej był owy Kicek.
- To prawda. To co zdrowe niestety wiąże się ze stresem. I paskudnymi eliksirami.
Skrzywiła się lekko.
- Czasem odnoszę wrażenie, jakby alchemicy celowo robili eliksiry działające korzystnie na poprawę naszego zdrowia paskudnymi w smaku, żebyśmy bardziej o siebie dbali. - postanowiła zdradzić się z własną teorią spiskową. Nie była osobą bardzo chorowitą, największe problemy miewała jedynie z lewą nogą, pamiątką po bolesnym upadku. Każdy jednak chyba przeżył swoje choroby i paskudne eliksiry.
- Oh, nie wątpię w to. - stwierdziła, także patrząc na poczynania królika. Przesunęła jeszcze raz lekko dłonią po jego futerku, zaraz jednak zabrała rękę, by właścicielka królika mogła znów wziąć go na ręce. - Myślę, że sama będzie pani w stanie to ocenić, jeśli królik nie będzie osowiały, lub nie będzie zdradzał niepokojących objawów, nie ma chyba większego sensu pani fatygować. Nie wygląda na to, żeby coś faktycznie mu zagrażało.
Stwierdziła. Właścicielka na pewno zobaczy, jeśli zwierzę zacznie zachowywać się dziwnie, nie będzie chciało jeść, czy stanie się bardziej płochliwe. Florence wydawała się dobrą opiekunką dla królika.
- Jeśli będzie miała pani jakiekolwiek wątpliwości, oczywiście zapraszam. - dodała zaraz, żeby nie było wątpliwości. Każdego pacjenta zawsze przyjmie, to z resztą była w końcu jej praca, a rutynowe badania na pewno nie okażą się szkodliwe.
Podała zaraz odpowiednią za badanie i eliksir kwotę.




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
 

Szmaragdowy Zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Rody Chorążych
» Cienisty Zakątek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17