Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 [sen] Zaspał dzień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Pracuje w Ministerstwie
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: [sen] Zaspał dzień   14.06.17 18:20

Nocne wycieczki nigdy nie leżały w moich gustach. Byłem przecież Puchonem, a w dodatku na nazwisko miałem Abbott - prawość i zamiłowanie do szkolnego regulaminu powinienem mieć we krwi. Nie wspominając już o odznace prefekta lśniącej złotem, odcinającej się od czerni mojej szaty. A jednak opuszczam wieżę mojego domu, spoglądając przez okno na rosnące przy ziemi kwiatki. Bardzo cieszyłem się z takiego, a nie innego umiejscowienia naszych dormitoriów - zapachy dochodzące z kuchni, a także możliwość podjadania. Osobiście uważałem Hufflepuff za najlepszy ze wszystkich domów. Z tą myślą w sercu i umyśle udałem się jednak powoli na dziedziniec zamku. Najwyraźniej tak bardzo mnie pochłonęła, że potknąłem się o własne nogi: taki właśnie był ze mnie nieco niezdarny uczeń. Nie przeszkadzało mi to jednak w nabywaniu nowych znajomości czy szkolnych godności. Na codzień byłem stróżem prawa, jednak nie dziś. W innym wypadku nigdy bym tego nie zrobił, ale to jedyna okazja. Jedyna okazja by spotkać się z lady Serah Crouch, piękną i niezwykle inteligentną Ślizgonką z niższej klasy. Aspirowała do poważnej kariery dziennikarskiej i zawsze miała wiele do powiedzenia. Nie tak jak ja - ja nie umiałem w słowa. Nie umiałem składać ich w zdania tak by miały sens. Zwłaszcza przy niej. Zwłaszcza gdy blask księżyca oświetlał jej ciemne włosy. Dla niej mogłem wymykać się nocą i nawet łamać zasady. Tylko po to by ją zobaczyć. Porozmawiać, a właściwie w większości posłuchać tego co ma mi do powiedzenia. Po drodze udaje mi się jeszcze zerwać jeden z niemal wszechobecnych teraz kwiatów - wiosna jest w tym roku szczególnie łaskawa. Przenikam między wieżami i obrazami, choć pozostanie niezauważonym może być dla mnie dość trudne, nigdy nie byłem bowiem szkolony w chowaniu się po kątach. Przybywam w umówione miejsce wcześniej niż Ty, jednak ja nie muszę drżeć ze strachu przed nauczycielami. Zawsze mogę przecież powiedzieć, że to tylko kolejny nocny patrol, choć sama myśl o kłamstwie ledwo przechodzi przez mój umysł. Ty zresztą z pewnością też się nie boisz. Nie boisz się niczego - widzę jak szybujesz na swojej miotle, nieustraszona i nieugięta i niemal nie mogę wtedy powstrzymać się od kibicowania nieswojej drużynie.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Serah Skeeter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4414-serah-skeeter-budowa http://www.morsmordre.net/t4529-okno-serka#96349 http://www.morsmordre.net/t4528-serek http://www.morsmordre.net/f327-pokatna-18-31 http://www.morsmordre.net/t4888-serah-skeeter#105995
autorka poradników miłosnych, plotkuje dla Czarownicy
25
Czysta
Panna
She would always like to say,
"Why change the past,
when you can own this day?"
10
5
0
0
20
0
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Zaspał dzień   18.06.17 2:47

Uwielbiałam mieszać w głowach. Manipulować ludźmi i siać intrygi gdzie tylko się dało. Albo przynajmniej zachodzić za skórę tym głupim, głośnym i nadętym Gryfonom, którzy uważali całą szkołę za swoją własność. Nudne dni w jeszcze nudniejszym Hogwarcie stawały się przynajmniej minimalnie znośne, gdy pojawiała się okazja do niewinnych zabaw podatnymi umysłami. Dzieciaki w wieku szkolnym miały bardzo kruchą psychikę. Niewiele było trzeba, by pokazać każdemu po kolei, gdzie dokładnie było ich miejsce.
Niektórych jednak nie trzeba było ustawiać - sami potrafili stanąć tam, gdzie powinni. Takich szanowałam jeszcze mniej niż tych brudnokrwistych pseudoczarodziejów. Za to jeszcze innych nie powinno się ustawiać wcale - bo potem ojciec coś marudził, że podobno wobec tych szlachetnie urodzonych wypadałoby okazywać chociaż minimalne oznaki szacunku. Nawet, jeśli nie do końca mieli tę samą rodową filozofię co my, to jednak było nas zbyt niewielu, by nie uszanować oddania idei czystości krwi. No, może pomijając Weasleyów...
Nie rozumiałam w jaki sposób ktoś taki jak ty, Alastair Abbott, mógł trafić do Hufflepuffu, najgorszego z możliwych domów, którego uczniowie byli tak nudni i niewyraźni, że tak właściwie - aż anonimowi. Oprócz Ciebie, nie potrafiłam wskazać ani jednego ucznia wartego zapamiętania jego nędznego imienia. Jedyne co pamiętałam, to ich twarze - podnóżków należało ostatecznie kojarzyć, chociaż częściowo, by wiedzieć kogo obrzucić pogardliwym spojrzeniem na szkolnym korytarzu.
Jednak, Alastairze Abbott - na brodę Merlina, intrygowałeś mnie! Nieco niezdarny, widocznie we mnie zapatrzony i, o zgrozo!, szlachcic z dobrego rodu, który był sympatyczniejszy niż niejedna szlama potrzebująca akceptacji. Trochę mnie irytowałeś, ale jednak bardziej ciekawiłeś - wbrew wszelkiej logice chciałam Cię mieć po swojej stronie w tym starym, zakurzonym zamczysku. Zmienić Twój punkt widzenia. Może jeszcze udałoby się go przekierować na odpowiednie tory? Czułam, że mam na Ciebie wpływ, sam dawałeś mi aż nazbyt wiele powodów, by tak uważać. Mogłabym później wszystkim opowiadać, jak to udało mi się uratować młodego lorda przed rychłym upadkiem jego szlachetności. Nie skreślałam tak łatwo tych, o których warto zawalczyć, szczęściarz z Ciebie!
Dlatego szybkim krokiem przemierzałam błonia Hogwartu, zmierzając w wyznaczone wcześniej miejsce. Nie bałam się konsekwencji - mój ojciec był w stanie załagodzić wszystkie moje dotychczasowe występki, nie raz i nie dwa tak się przecież zdarzało. Może nie spodobałoby mu się jedynie to, że to akurat z Tobą spędzałam czas, ale przecież mógłbyś się wykpić, że zwyczajnie złapałeś mnie na gorącym uczynku. Tak sobie to wszystko zaplanowałam. Nazwij to pychą, ja nazwę Cię głupcem.
- Alastair, nie spodziewałam się, że jednak odważysz się przyjść - skłamałam, przystając tuż obok Ciebie. Wiedziałam, że przyjdziesz. Przelotnie zerknęłam tylko na to, co trzymałeś w dłoniach i uśmiechnęłam się - nieco drwiąco, nieco pobłażliwie. Nawet takiej paskudzie jak ja, serce miękło na widok pewnych gestów. Ale to było gdzieś głęboko w mojej podświadomości, a jej wyższe partie nigdy nie pozwoliłby na ujawnienie swoich prawdziwych przemyśleń. - Chodźmy nad jezioro - szepnęłam Ci do ucha, zgrabnie wymijając twoją osobę. - Podobno o tej godzinie można zobaczyć trytony przy samej powierzchni.
Szkolna plotka była zazwyczaj jedynie szkolną plotką - ale kim bym była, jeśli nie chciałabym tego sprawdzić jako pierwsza, do tego zaciągając cię w nieznane?




I will carry you here in my heart
You'll remind me
That come what may, I know the way
Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Pracuje w Ministerstwie
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Zaspał dzień   26.06.17 12:49

Nie rozumiałem jak ktoś taki jak Ty mógł trafić do Slyhterinu - wyglądałaś przecież na bardzo miłą. Może i moi koledzy wytykali Cię palcami, mówili, żebym trzymał się z daleka, ale ja w zupełności nie widziałem ku temu powodów. Hufflepuff wydawał się dla mnie najlepszym ze wszystkich domów. Mili, uprzejmi, sprawiedliwi, ale też wbrew pozorom najmniej przewidywalni. Helga Hufflepuff, nasza legendarna założycielka powiedziała w końcu, że przyjmie do siebie każdego. W Slytherinie pełno było nieciekawych knypków i tajemniczych typów, Gryfoni tylko szukali okazji żeby się wykazać. A Krukoni? Wydawało mi się, że oni nie mają żadnego pojęcia o życiu! Mówisz do takiego, a tu tylko "Aha" i "Mhm", nic więcej. Nawet nie raczą spojrzeć na Ciebie zza grubej okładki książki, w której siedzą aż po nos. Krukoni byli bardzo nudni. Nie to co Ty.
Nie wydawałaś mi się przypadkową Ślizgonką. We wszystkich widziałem najlepsze cechy, a w Tobie wbrew pozorom było bardzo dużo dobra. Wmawiałem sobie, że inni po prostu wcale dobrze Cię nie znają. Nie wiedzą, że za maską lady Serah Crouch, poważnej i zimnej, kryje się zupełnie ktoś inny. A ja ślepo wierzyłem, że Cię znam. Że spędzamy ze sobą tyle czasu, iż inna opcja wydawałaby się w ogóle bez żadnego sensu. Wreszcie słyszę kroki na korytarzu i mimowolnie bardzo szybko odwracam się w Twoją stronę. Może właściwie to zbyt szybko. Jestem na tyle nieostrożny, że pozwalam sobie podziwiać Twoją smukłą sylwetkę i długie, ciemnozłote włosy jaśniejące w nikłym świetle księżyca. Mam tyle szczęścia, że przynajmniej szczęka nie opada mi z wrażenia.
- Wiedziałaś, że przyjdę - dodaję, jakby zupełnie nie swoim głosem.
Jakaś część mnie która nie śpi doskonale umie odczytać emocje na Twojej twarzy. Jednak ta część bardzo szybko znika, zastąpiona przez zdezorientowaną minę Alastaira Abbotta, który nigdy by czegoś takiego nie przewidział.
- To znaczy, bardzo się eeee… Cieszę, że tu przyszłaś. Bardzo ładnie wyglądasz - mówię i bezceremonialnie wręczam Ci kwiatek z zupełnie ufnym spojrzeniem.
Nie widzę nawet Twoich krzywych uśmieszków, a nawet gdybym widział, to pewnie pomyślałbym, że może zjadłaś coś nieświeżego. Ostatnio kucharki wcale się nie starały. A podobno one nie lubiły Ślizgonów, chociaż ja to osobiście nie wiedziałem jak można kogoś nie lubić, zwłaszcza tak bardzo, żeby specjalnie podawać mu jedzenie. Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę ze słowotoku mającego miejsce w mojej głowie i na chwilę potrząsam nią, jakbym chciał przypadkiem się go pozbyć. Przy Tobie moje myśli zawsze szalały jeszcze bardziej niż zwykle.
Przełykam chłodne, nocne powietrze i na chwilę zamieram. Nad jezioro? Nocą? To przecież skrajnie niebezpieczne. Mam ochotę odmówić - dla mnie już samo bycie tutaj jest okropnym pogwałceniem całego kodeksu moralnego wobec którego żyję, ale nie chcę, żebyś uważała mnie za tchórza. Nawet jeśli jestem tchórzem.
- Też tak słyszałem - rzucam, zupełnie zaskoczony pewnym tonem swojego głosu.
Gdybym nie spał zapewne sam zaproponowałbym tą wycieczkę. Ale nie lord Abbott. Nagle czuję się właśnie opuszczony przez nagły przypływ brawury, ale wiem, że nie może odmówić. Nie Sarze Crouch. Nie okazji do poszerzenia swoich horyzontów. Dlatego chwytam Cię za rękę i z zaskakującą odwagą - choć na mojej zasłoniętej cieniem twarzy maluje się tylko przerażenie nad tym co właśnie robię - ruszamy w stronę jeziora.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
 

[sen] Zaspał dzień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pierwszy dzień imienia forum
» Dzień, wspomnienie lata...
» Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok
» Las
» Dzień kobiet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17