Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 [sen] Opowieść nie-wigilijna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: [sen] Opowieść nie-wigilijna   18.06.17 21:18

Zwlekam się z łóżka jak co dnia, nie spoglądając nawet na twarz osoby z którą je dzielę. Może nie chcę. Może wolałbym zapomnieć. Może nigdy sobie nie przypominać. Wzdycham ciężko, kiedy chmury na horyzoncie ustępują miejsca słońcu. To dziwnie pogodny dzień, zupełnie przeciwnie do mojego nastroju. Przemierzam schody w dół, znad balustrad spoglądają na mnie dumne portrety przodków. Usilnie unikam ich spojrzeń, usilnie unikam w ogóle jakichkolwiek spojrzeń - służby, skrzatów domowych, a nawet głupich obrazów. Zmęczony przysiadam przy stoliku kawowym, pozwalając by moje złote włosy opadły na czoło, całkowicie przesłaniając pole widzenia. Dopiero wstałem, a już równie dobrze mógłbym ponownie pójść spać. Życie jakie wiodę jest bezcelowe, monotonne, pełne rutyny. Przede mną leży gazeta, równie szara i nudna co rzeczywistość. Minister Magii to, Minister Magii tamto. Tego już nie wolno, tamto jest surowo zabronione. Bogowie, chrońcie Ministra. Nowy, lepszy świat - nowe, lepsze jutro. Śmieję się pogardliwie czytając tytuły kolejnych artykułów. Czym stałem się i ja, że upadłem do tego poziomu? Do poziomu czytania szmatławców jak Prorok Codzienny, czy nawet Walczący Mag. Do oglądania społeczeństwa idiotów, zbliżającego się powoli do końca. Bo niczym innym to wszystko nie mogło się skończyć. Nalewam kawy do filiżanki, spoglądając jak naczynie wypełnia się ciemnym, parującym płynem. Nienawidzę kawy. Szczerze i z całego serca. Jak nisko upadłem, by pić ją co ranka? To ledwie kilka miesięcy po moim ślubie, ledwie kilka miesięcy temu utraciłem cały sens, całe szczęście - całą swoją wolność. Z westchnieniem, teatralnym i głębokim, rzucam gazetą o stół. To jedyny przypływ buntu na jaki mogę sobie pozwolić. A to tylko kolejny smętny dzień, wypełniony po brzegi rutyną i niczym więcej. Zbieram już z okrycia sofy marynarkę, by rozpocząć kolejny dzień, identyczny jak ten wczoraj gdy nagle coś się dzieje. Kłęby jasnego, bijącego po oczach zielonkawego dymu nagle wybuchają w środku mojego salonu. To nie teleportacja, nie tak wygląda. Jasne światło powoli kształtuje się w sylwetkę, o rysach bardziej znajomych niż mogłoby się to wydawać. Dopiero po chwili elementy składają się w całość, w mglisty obraz jasnowłosej kobiety o cerze bladej jak śnieg.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: [sen] Opowieść nie-wigilijna   18.06.17 21:35

To nie miało prawa bytu naprawdę. To wcale nie wydarzyło się naprawdę. To nie było realne. Alastair wcale się nie obudził, choć we śnie wszystkie znaki na niebie i na ziemi, wskazywały na to, że rozpoczął się kolejny dzień pełen trudu i znoju - nic bardziej mylnego. W odmętach jego jaźni, w nierealnym salonie, który do złudzenia wydawał się prawdziwy, pojawiło się światło. Materia utkana ze snu, jasna, emanujące bladym blaskiem, wzbudziłaby przerażenie nawet wśród magicznej społeczności. Światło bowiem zaczęło przybierać kształty, wydłużyło się, nabrało kształtu smutnej, kobiecej sylwetki, odzianej w piękną suknię. Zjawa miała twarz Daphne Rowle, klasycznie piękną i surową tak jak zawsze, może nawet jeszcze surowszą. Postać alchemiczki unosiła się nad ziemią, była zbyt materialna jak na ducha, lecz jednocześnie za mało w niej było materii, by uznać ją za prawdziwą. Emanowała bladym plaskiem, a na włosach spoczywał zaginiony przez wiekami diadem Roweny Ravenclaw, który według legend napełniał mądrością głowę każdego, kto go włożył. Usta nierealnej Daphne ściągnęły się w wąską kreskę, a surowe spojrzenie spoczęło na Alastairze. Pokręciła głową niezadowolona, wskazując palcem na leżącą na stole gazetę.
-Widzisz to, Nott? Widzisz? - zagrzmiała, choć ton głosu wcale nie był uniesiony; brzmiała tam, jakby użyła zaklęcia Sonorus -Jeślibyś tylko bardziej przykładał się do nauki, gdybyś tylko zachowywał się jak godny swej pozycji szlachcic, to nawet w tym szmatławcu pisano by o Tobie jako przyszłym Ministrze Magii! Młodość mija, a Tyś głupi jakiś był!
Spojrzenie Daphne było pełne dezaprobaty, bezbrzeżnego zawodu czającego się w błękitnych tęczówkach. Zdawała się być utkana z jednolitej, perłowej materii, niczym duch, jedynie oczy miała wciąż niebieskie, tak jak zawsze. To spojrzenie zdawało się być jakby jeszcze starsze, tak jakby drzemała tam mądrość godna ponad stuletniej czarownicy, która niejedno już widziała, niejednego doświadczyła. Twarz pozostała jednak niezmienna i dobrze Nottowi znana.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Opowieść nie-wigilijna   24.06.17 12:39

To nie ma prawa bytu. A jednak to tylko sen - choć całe życie mogłoby nim być. Sen tak realny, że nawet nie czuję, że śnię. Zamiast tego budzę się wewnątrz niego, patrząc jak życie przewija się przed kawowym stolikiem, na którym właściwie stoi kawa. Może to właśnie ten szczegół, odróżniający ten świat od tamtego - bardziej nierealny niż jakaś zjawa. Ja pijący kawę. Tylko w innym życiu.
Blask kłuje mnie w oczy, przesłaniam je więc dłonią. Materia faluje i rozszerza się, złocista poświata nieco gaśnie, choć postać wciąż emanuje światłem. W końcu fale ustają, stając się prostą, choć niezwykle elegancką i piękną suknią. Odziana w nią kobieta wygląda niemal jak zjawa, lecz nie straszny duch, a syrena kusząca żeglarzy w swoje sidła. Skórę ma białą niczym śnieg, a włosy jak światło księżyca - nie ma jednak łagodnego oblicza. Surowa, niebezpieczna, lecz przy tym piękna w swoim byciu groźnym. Tak, to twarz, której nie mogę pomylić z żadną inną, nawet w tym śnie - twarz Daphne Rowle, mojej starej przyjaciółki. Jedyne co nie pasuje to spoczywający na jej głowie zaginiony, okryty stuleciami tajemnic diadem. Niemal zmieniający kolor między srebrem a złotem, z ogromnym szafirem osadzonym w środku, ukształtowany w postać orła z rozłożonymi skrzydłami. Diadem Roweny Ravenclaw, legendarnej założycielki Hogwartu. Ale to nie miało sensu. Daphne nawet nie należała do tego domu. W osłupieniu przyglądam się Twojej osobie, nawet kiedy zaciskasz usta w wąską kreskę.
- Daphne? - pytam nie kryjąc zdziwienia, jednak zapewne retorycznie.
Krótkie spojrzenie jednak utwierdza mnie w tej szokującej odpowiedzi. W jeszcze większe osłupienie wprowadza mnie Twój mistyczny i wypełniony siłą głos.
- O czym ty mówisz Daphne? - tym razem pytanie to nie jest na które nie żądam odpowiedzi.
Ta sytuacja staja się coraz bardziej i bardziej dziwna. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Nie mnie, pogrążonemu w rozpaczy i niebycie. Nie mnie, który i tak na głowie miał już wystarczająco dużo problemów.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: [sen] Opowieść nie-wigilijna   03.07.17 16:59

Sen rządzi się swoimi prawami. A raczej ich brakiem. W nich zapanować może chaos absolutny, a wszystko zostanie wówczas wywrócone do góry nogami. Jaźń przekształca postrzeganie świata, czasami przeraża, innym razem sen jest piękniejszy od rzeczywistości. Nic nie było tam realne, także i lady Rowle ze snu Alastaira. W rzeczywistości nie była ani zjawą, ani Roweną Ravenclaw, choć raz, przed kilkoma laty rozmyślała jak dobrze byłoby go mieć, gdy podsłuchała oń legendę wygłoszoną przez pewną Krukonkę z szóstej klasy. Ani Daphne, ani Alastair nie wiedzieli jak diadem rzeczywiście wyglądał, lecz jawił się na głowie alchemiczki podobny do tego, który zdobił ciemną Ravenclaw na jej portrecie w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Jak zadziwiający jest ludzki umysł! Pozornie nieistotne dla człowieka maleńkie elementy obrazu mogą tak mocno zapaść w pamięć i wyłonić się z odmętów niepamięci nieświadomie, w najmniej oczekiwanym momencie.
We śnie Notta jego umysł postanowił przypomnieć mu o istocie nauki, spłatać figla, wykorzystując przy tym dobrze znaną mu postać - Daphne Rowle w szkole uchodziła za prymuskę, także i kolejne lata swego życia poświęciła pogłębianiu wiedzy i nauce, być może właśnie dlatego umysł Alastaira to właśnie ją zwizualizował jako... Własnie, kogo? Ducha wiedzy? Nauki? Nauczycielkę? Wcielenie Roweny Ravenclaw? Nieistotne. We śnie nie należy wnikać w szczegóły, nie ma na to czasu!
-Jak to o czym, Alastairze? - zagrzmiała zjawa, zdradzając przy tym swoje ogromne oburzenie i zdziwienie, że Nott wciąż nie wie, o czym mowa. Nagle w mgnieniu oka zjawa Daphne znalazła się przy nim, z perłową twarzą oddaloną od jego o zaledwie cal -O tym, że zdobyłeś za mało sumów w Hogwarcie! Miałeś więcej się uczyć, czy Ci tego nie powtarzałam? Powtarzałam, oczywiście!
Po chwili unosiła się nad ziemią już po drugiej stronie stołu, z dłońmi splecionymi przed sobą, jak gdyby nigdy nic.
-Mogę Ci pokazać co byłoby, gdybyś postarał się i zdobył same Wybitne.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Opowieść nie-wigilijna   18.07.17 14:23

Przecieram oczy ze zdumienia, wciąż bezwolnie wpatrując się w Twoje jasne oblicze - nie jesteś Roweną Ravenclaw, przynajmniej na nią nie wyglądasz. Nie masz włosów w odcieniu kruczych skrzydeł, choć zarówno jasno niebieskie przejrzyste oczy jak i diadem spoczywający na srebrzystych kaskadach loków wydają się dziwnie znajome. Nie wiem już co byłoby dziwniejsze - spotkać faktyczną założycielkę Hogwartu, zwłaszcza, kiedy nawet nie byłem członkiem jej domu, czy może spotkać Daphne Rowle zachowującą się jak duch. Czy to może jedna ze zjaw z jej rodzinnego Beeston, która postanowiła sprawić mi psikusa? Mrugam gwałtownie, po czym mimo wszystko zamieniam się w słuch, jakby to pomogło mi w jakiś sposób w zrozumieniu tego co się dzieje.
Naprawdę nie wiem o czym mówisz. O nauce? Nigdy nie uczyłem się źle. Wręcz kiedyś sam myślałem o sobie jako o prymusie, przynajmniej z większości przedmiotów. Może poza Zielarstwem i Eliksirami, ale przecież nikt nie jest dobry we wszystkim... Prawie nikt. Dostrzegam zdziwienie i oburzenie, które natychmiast odmalowuje się na Twojej twarzy i zaczynam odczuwać coś co przypomina nieco... Co to właściwie za uczucie? Trwoga? Zaciekawienie? Tak dawno nie czułem niemal nic, że wszystkie te nazwy w mojej głowie mieszają się w jedno.
Muszę się powstrzymać, żeby nie otworzyć ust w zdumieniu i zaskoczeniu. Za mało sumów? Przecież dostałem się na jeden z najlepszych staży, przecież poszło mi conajmniej nieźle.
- Chyba coś o tym wspominałaś - mówię, nieco zmieszany.
Może nawet więcej niż raz. Może nawet więcej niż tysiąc razy. Ale ja w szkole miałem nieco inne priorytety i właściwie to teraz tego nawet nie żałuję. Do szkolnych lat wracam czasami z tęsknotą i smutkiem, choć doskonale wiem, że nigdy nie wrócą. Może to też uznałabyś za głupie. Na Twoją propozycję oczy rozszerzają mi się jeszcze bardziej, jakbym już w ogóle doszczętnie zwariował.
- Uhm... W sumie to czemu nie? - pytam retorycznie, choć przecież nie wierzę w ogóle w taką możliwość.
Bo jak niby miałabyś mi to pokazać? Chyba, że badania w departamencie tajemnic wyprzedzają jednak moje najśmielsze oczekiwania.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
 

[sen] Opowieść nie-wigilijna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Opowieści
» James Potter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17