Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Leśny park niespodzianek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Leśny park niespodzianek   02.05.15 3:45

First topic message reminder :

Leśny park niespodzianek

Park niespodzianek to ogrodzony teren nieopodal plaży, gęsto zalesiony, głównie drzewami liściastymi. Kręte, przyjemne dla oka ścieżki widokowe są idealnym miejscem na odprężające piesze wycieczki. Rośnie przy nich wiele gatunków rzadkich ziół, kwiatów i grzybów, jest to jednakże rezerwat przyrody i wynoszenie z niego czegokolwiek, niszczenie roślinności, jest kategorycznie zabronione. Na wysokich gałęziach drzew da się zaobserwować nieme, błękitnoskrzydłe memortki, ponad nimi szybują dzikie ptaki drapieżne. Czarodziej z czujnym okiem wypatrzy między krzakami wozaka albo kuguchara - te ostatnie, wyjątkowo inteligentne stworzenia, często zbliżają się do ludzi. Nauczyły się już, że tutaj nie uczynią im krzywdy, przeciwnie - podrapią za uchem, a może nawet podrzucą coś na ząb. Szczególną atrakcją parku są jednak magiczne jelenie o biało-złotym umaszczeniu, które nie występują nigdzie indziej w Europie. Są inteligentne i, choć płochliwe, zbliżają się do ludzi; odbiegają jednak od razu, gdy dostrzegą jakikolwiek niepokojący gest ze strony czarodziejów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke http://www.morsmordre.net/t3596-karmelek http://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
30
Szlachetna
Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
7
14
0
0
1
8
10
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Leśny park niespodzianek   04.05.17 16:57

| Jeśli nie byłoby to problemem, to wolałabym 22, bo 23 Ziva miała przesłuchanie w MM, a później Edek tracił palce itd. Albo jakoś pierwsza połowa kwietnia.

Prawdziwą istotę zacieśniania relacji rodzinnych poznała dopiero po wyjściu za mąż. W rodzie Crouch jej ojciec nigdy nie nalegał, aby spotykała się często z krewnymi. Ona sama również nie zabiegała o uwagę swoich bliskich, chcąc się realizować wedle własnych pragnień, a nie wytycznych starszych i rzekomo mądrzejszych. W rodzie Burke, przedstawianym przez osoby trzecie w tak ciemnych barwach, poczuła silną, rodzinną więź łączącą wszystkich członków. Niezależnie od własnych kaprysów lub niechęci, Burke’owie tworzyli jedność, którą zaburzyć mogła jedynie zdrada rodowych ideałów. Kiedyś nie mogła się do nich przekonać, podchodziła nieufnie do każdej przyjaźnie wyciągniętej do dłoni, doszukując się ciągle podstępów. Po urodzeniu bliźniaczek ta rezerwa stopniowo się zmniejszała, aby wreszcie całkowicie zaniknąć. Teraz uważała ich za swoją rodzinę.
Lady Burke z lekkim uśmiechem na twarzy otwierała kopertę nadaną przez Rowan. Zawsze z radością przyjmowała propozycje spotkania w towarzystwie ich pociech. One zawsze znalazły sobie ciekawe zajęcie, dając chwilę odpoczynku swoim mamom. Ziva przybyła na spotkanie wraz z dziewczynkami, a dodatkowo prowadziła ozdobną spacerówkę, w której siedział mały Marius. Ciągłe noszenie chłopca byłoby dla kobiety zbyt uciążliwe. Przywitała się z płomiennowłosą kobietą, a Esmee i Alivia od razu ruszyły do zabawy z Tobiasem. Nawet nie zdążyła krzyknąć, aby uważały na swoje sukienki.
Usiadła na ławce obok lady Yaxley i wręczyła synowi zaczarowane, ruszające się zabawki, które absorbowały całą jego uwagę. Tak małemu dziecku czasem niewiele potrzeba do szczęścia.
- Słowo chwila jest tutaj kluczem. - westchnęła, również spoglądając w kierunku młodego pokolenia. - Musimy się częściej spotykać. Nie powinnaś żyć ciągle pracą. - zgrabnie pominęła profesję Rowan, której osobiście by się bała. Obcowanie ze zmarłymi było dla niej pewnego rodzaju tematem tabu. Nawet niejednokrotnie słyszała od Edgara, że jego kuzynka zamiast obracać się wśród nieboszczyków, mogłaby bardziej skupić się na żywych.




So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Leśny park niespodzianek   25.05.17 20:22

| Może być 22 fluffy

- To i tak coś. - Stwierdziła cierpiętniczo nie mogąc jednak ukryć nikłego uśmiechu malującego się na jej ustach.
- Nie powinnam. - Powiedziała głucho wbijając wzrok przed siebie. Po śmierci Longinusa, wiele rzeczy w jej życiu się zmieniło. Miejsce, którym było Fenland, które szczerze pokochała stało jej się nagle obce i nie miała ochoty tam wracać. Praca była dobrą ucieczką od tego miejsca i wspomnień z nim związanymi.
- I już nie będę. Zwolniłam się wczoraj. - Pracowała w tym zawodzie niemal dziesięć lat i naprawdę lubiła tą pracę. Nic innego nie dawało jej tak ogromnej satysfakcji jak kolejna rozwiązana sprawa. Z drugiej zaś strony, przez właśnie tą pracę nie mogła poświęcać Tobiasowi tyle czasu ile by chciała. Oczywistym jest też, że zawód, który nie przystoi szlachciance nie działał na jej korzyść w oczach Yaxleyów, a niestety aktualnie musi starać się o jak największą ich przychylność. Decyzja nie była trudna, gorzej było z jej realizacją. Może to wcale nie chodziło o pracę, a o to, że miała w tej sferze jakikolwiek wybór, wolną rękę? Gdy Longinus jeszcze żył nie widział niczego złego w jej zajęciu. Dał jej wolność, która po jego śmierci została jej odebrana, lecz ona wciąż tkwiła w kłamstwie i swej własnej dumie, a to przecież nie chodzi tylko o nią.
Westchnęła cicho obserwując zainteresowanego podchodzącym do niego i dziewczynek małym kogucharem.
- Jak ty to robisz? - Spojrzała na kobietę siedzącą obok niej, a następnie na Mariusa znajdującego się w chodziku.
- W jaki sposób radzisz sobie z pracą, wychowywaniem dzieci, byciem wzorową żoną i szlachcianką jednocześnie? - Do tego były wychowane, czyż nie? A jednak w oczach Rowan były to osiągnięcia naprawdę godne podziwu. Możliwe, że gdyby jej życie przybrało odrobinę inny tor, to nie musiałaby zadawać tego pytania, bo znałaby już na nie odpowiedź.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke http://www.morsmordre.net/t3596-karmelek http://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
30
Szlachetna
Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
7
14
0
0
1
8
10
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Leśny park niespodzianek   16.08.17 18:44

Nigdy nie rozumiała, dlaczego ród Yaxley tolerował nietypowy i odrobinę uwłaczający zawód Rowan. Była przecież lady, damą, szlachcianką. Nieboszczyki powinny być ostatnim, do czego powinna się zbliżać, a co gorsza, przy czym pracuje się na pełen etat.
Uśmiechnęła się na wieść o tym, że płomiennowłosa zrezygnowała ze swojego stanowiska.
- Powinnam pewnie powiedzieć, że mi przykro… Ale cieszę, że wreszcie to rzuciłaś. - zaśmiała się wesoło. Rodzina z pewnością jej tego nie zapomni. Teraz będzie miała teraz więcej czasu dla siebie, dla syna i dalszej części rodziny.
Ziva wychowywana bez matki, nie miała odpowiedniego wzorca damy. Guwernantki i opiekunki długo walczyły, aby odblokować w niej pokłady dziewczęcości. Wciskały ją w ciasne sukienki, uczyły chodzić w uwierających, twardych pantoflekach. Operowały słownictwem, którym wreszcie przesiąkła, a koniec końców, kobiety wykonały swoją pracę wzorowo. Małą Zivę Crouch można było bez obaw o wstyd, zabrać do zaprzyjaźnionego rodu, a jego członkowie chwalili ją i nazywali małą lady. W zasadzie pełnej etykiety nauczyła się dopiero wraz z osiągnięciem pełnoletności i pierwszymi odwiedzinami na sabatach. Chłonęła bodźce, słuchała tematów do rozmów, obserwowała gestykulacje i zachowania lordów i ich towarzyszek.
Jako połowiczna sierota, nie rozumiała, co to znaczy mieć mamę, która przytuli w nocy, bo przyśnił się koszmar, albo która zaplecie włosy w ładny warkocz. Kiedy sama została matką, była przerażona. To było jedne z największych wyzwań, któremu musiała sprostać. Przecież oczy całego rodu Burke były zwrócone na nią. Mimo presji otoczenia i początkowej niechęci spowodowanej powiciem dwóch córek, nauczyła się swojej nowej roli. I wypełniała ją bez zarzutu, chociaż zdaniem teściowej wciąż pozostawała zbyt pobłażliwa dla swoich dzieci.
- Do wzoru jeszcze sporo mi brakuje. - przyznała, ale zamyśliła się chwilę, aby zaraz odpowiedzieć dokładniej na pytanie Rowan. - To chyba kwestia dysponowania czasem. Dziewczynki rano mają zajęcia z guwernantkami, wtedy ja też pracuję. Popołudniu możemy spędzać czas razem, albo odpoczywać. Chociaż nie cierpię bezczynności. A wieczorem Edgar wraca i mogę z nim omawiać wszystkie kwestie, wątpliwości, które się pojawiły za dnia. - odpowiedziała i zrobiło jej się trochę smutno z powodu sytuacji życiowej lady Yaxley. - Nie wiem kto tu jest większym wzorem, Rowan. - dotknęła ramienia kobiety i zlustrowała ją spojrzeniem. - Ale ja mam wsparcie męża, opiekunek. Ty jesteś samodzielna, dajesz radę unieść to samo na barkach, co ja, a może i nawet więcej. To godne podziwu.




So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Leśny park niespodzianek   17.08.17 15:02

Problem w tym, że nie tolerował. Jedyną osobą, której całkowicie to nie przeszkadzało był Longinus. Zawsze był szczerze zainteresowany co Rowan każdego dnia robiła w swej pracy. Po śmierci męża jednak nie zrezygnowała z zawodu, który przynosił jej tyle satysfakcji i był odskocznią od problemów w życiu prywatnym. Do teraz... Ostatnie dość niechętne podejście rodu Yaxley do jej osoby dało jej jasno do zrozumienia, że musi jak najbardziej dopasować się do ich wyobrażenia szlachcianki noszącej ich nazwisko. Nie mogła sobie pozwolić na jakikolwiek błąd, gdyż konsekwencje mogły być naprawdę dotkliwe.
Ziva była zdecydowanie za skromna. W porównaniu do niej Rowan posiadała tylko jedną pociechę, a ona aż trzy, w tym dwie diablice, tak więc nie było porównania. Skierowała swe spojrzenie na kobietę, gdy ta dotknęła jej ramienia. Uśmiechnęła się do niej lekko ponownie przenosząc spojrzenie na bawiące się ze sobą dzieci.
- Ja też nie nazwałabym siebie wzorem. - Nie była nim. Zdawała sobie sprawę z popełnianych przez siebie błędów. Tobias był jej pierwszym dzieckiem i wszystko wskazywało, że i ostatnim. Chciała wychować go jak najlepiej, ale niekiedy brak doświadczenia dawał o sobie znaki. - Na początku było najgorzej. - Nie miała tu na myśli narodzin dziecka, a raczej przychodził jej na myśl moment po śmierci męża. - Nie wiedziałam jak sobie poradzę sama, czy w ogóle Nestor wyrazi zgodę na moje pozostanie w rodzinie Yaxley. - Głosy były podzielone. Nie dziwiła się jednak. Dla rodu najważniejszy był potomek, a na pewno nie jego matka. - Teściowie okazali się być niezwykle pomocni i wyrozumiali. Bez nich zapewne nie poradziłabym sobie. - Powiedziała szczerze z wyczuwalną nutą szacunku w głosie. Zawdzięczała tym ludziom naprawdę dużo. Bez względu na swoją sytuacje nigdy nie pokusiła się o zatrudnienie guwernantki. Nie chciała, aby obca kobieta przykładała rękę do wychowania jej syna. Chciała być od samego początku jak najbardziej samodzielna. Udowodnić sobie i innym, że jest w stanie unieść na swych barkach tak ogromną odpowiedzialność.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
 

Leśny park niespodzianek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Cliodna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17