Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Las   17.07.17 1:24

Las

Świeże powietrze, cisza, spokój. Tak można by opisać las znajdujący się poza granicami miasta. Schodząc ze ścieżki i idąc po suchych liściach, po okolicy roznosi się charakterystyczny, jakże przyjemny dla ucha, szelest. Jest to miejsce dość odosobnione, a jasność zależy od ilości padających promieni słonecznych. Oczywiście żyją tu dzikie stworzenia, które można spotkać na swojej drodze i prędzej natrafi się na wiewiórkę czy sarnę, niż nieśmiałka pilnującego jednego z drzew. Wprawne oko czarodzieja, znającego się na magicznych stworzeniach, dostrzeże chochlika kornwalijskiego ukrywającego się w bujnych koronach, a podczas pełni na nieostrożnych czyhają wilkołaki. Jest to jednak piękne i, w gruncie rzeczy, bezpieczne miejsce. Warte odwiedzenia, gdy chce się odetchnąć od zgiełku miasta.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Las   02.08.17 18:51

To był maj1 maja 1956 roku
Postać A: Tej nocy, z kwietnia na maj, na niebie grzmiało wiele wyładowań, choć nie wyglądały na zwykłe wyładowania atmosferyczne. Nagle dostrzegłaś pajęczynę splecionych błyskawic, które pochłonęły wszystko w okół ciebie; uderzyły w pomieszczenie, w którym się znajdowałaś lub otoczyły cię na zewnątrz. Znalazłaś się w samym centrum dziwnego zdarzenia, nie miałaś szans na ucieczkę - wpierw poczułaś przeszywający ból, dopiero potem utraciłaś przytomność. Ktoś musi cię ocucić.
Obrażenia: oparzenia (120) od czarnej magii

Postać B: To działo się w nocy, z kwietnia na maj. Najpierw usłyszałaś hałas, dopiero później zatrzęsło się pomieszczenie, w którym się znajdowałaś. Dostrzegłaś grudy tynku opadające z sufitu, poczułaś impulsy pod stopami, dostrzegłeś walące się ściany, aż w końcu: sufit opadł ci na głowę. Obudziłaś się w gruzach i pozostałościach tego pomieszczenia daleko od miejsca, w którym się to wydarzyło.
Obrażenia: tłuczone (100) od czarnej magii


Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Las   30.08.17 12:27

/przepraszam, że tak późno Sad

Spałam spokojnie w swoim domu, choć spokój to słowo użyte trochę w przesadzie. Na pewno koszmary nie nękały mnie aż tak straszne odkąd zamieniłam swoją samotnię na dzielenie się życiem ze wspaniałym mężczyzną, ale jednak nie mogłam się ich pozbyć tak nagle. Dzisiejsza noc okazała się być szczególnie drażliwa, wręcz inna od tych, które przeżywałam do tej pory. Zbudził mnie potworny hałas, który jak dotąd sądziłam miał swoje źródło w mojej własnej głowie. Zdziwiłam się, że to wszystko nagle stało się tak mocno rzeczywiste. Otworzyłam oczy przerażona, kurczowo trzymając się pościeli. Rozejrzałam się dookoła, ale dostrzegłam jedynie wszechogarniającą ciemność. Zdławiłam w sobie krzyk cisnący się do gardła, aż zaczęło się trząść całe pomieszczenie. Wstałam, choć nie miało to sensu, zaczęłam trząść się razem z fundamentami. Próbowałam krzyczeć coś do Aarona, ale nie wiem czy mi odpowiedział; przez ten donośny harmider nie byłam w stanie niczego dosłyszeć. Niczego prócz opadającego tynku oraz bicia własnego serca. Przestąpiłam kilka chwiejnych kroków po różdżkę, gorączkowo ściskając jej rękojeść.
- Protego totalum! – Usiłowałam wyczarować tarczę, która mogłaby mnie ochronić przed spadającym sufitem, ale ledwie błysnął promień zaklęcia, a ja musiałam stracić przytomność. Na pewno zbyt długo zwlekałam, ale rzucanie czarów w takich warunkach musiało skończyć się katastrofą.
Pojawiła się więc kolejna ciemność, choć zupełnie odmienna od tamtej panującej w sypialni. A chwilę (czy na pewno?) później mglista jasność kiedy otwierałam oczy. Odkaszlnęłam, czując nieprzyjemny pył na ustach oraz języku, podniosłam się do pozycji siedzącej. Złapałam się za bolącą głowę, choć bolało mnie całe ciało. Dostrzegłam gruzy dookoła, które bardzo mi się nie podobały. Czy nasz dom jeszcze stał? Co z Aaronem? Co z Jowiszem?
- Aaron? Jowisz! – zaczęłam nawoływać ile tylko miałam sił w płucach. Dostrzegłam leżącą obok różdżkę, którą szybko chwyciłam. Drżącymi nogami stanęłam w pozycji pionowej opierając się o jakieś drzewo. Gdzie ja do cholery byłam? Gdzie mój mąż, gdzie mój pies? Starałam się rozejrzeć dookoła, ale jedyne, na co natrafiłam, to nieprzytomne ciało nieznanej mi kobiety. Świetnie, jeszcze tego mi tutaj brakowało. Podeszłam do niej, kucnęłam podwijając długą koszulę nocną i wzięłam głęboki wdech. Nawoływania nie pomogły, dlatego musiałam uderzyć ją w twarz, ale miałam lekkie wyrzuty sumienia na myśl, że jest poparzona. Musiała się jednak wziąć w garść, sama sobie nie poradzę z powrotem do domu.

/130/230, kara -20





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Las   02.12.17 0:45

To była najdziwniejsza noc w jej życiu.
Właśnie zasypiała, kiedy nagle stało się to. Tylko na początku myślała, że to jakiś bardzo dziwny sen. Ostatnimi czasy miała sporo stresów, była wciąż młoda i podatna na targające nią lęki, każące ze strachem wertować stronice gazet w poszukiwaniu kolejnych złych wieści, chociaż zawsze miała nadzieję, że tym razem żadnych nie znajdzie. Że może to tylko jej paranoja, sprawiająca, że opuszczała dom z lękiem i szukała coraz to nowych sposobów uciekania od tak brzydkiej rzeczywistości. Mało to ludzi znikało bez śladu lub znajdowało się martwymi? Miała co prawda czystą krew, tylko czy to sprawiało, że miała być bezpieczna?
Tym razem opuściła go jednak nie z własnej woli. Jakaś siła wyrwała ją z łóżka; musiała stracić przytomność, bo ten moment rozmywał się w jej umyśle i ocknęła się dopiero na twardym podłożu, początkowo myśląc jeszcze, że to naprawdę sen. Wyjątkowo dziwny i zaskakująco świadomy jak na senne widziadło. Ciało ją bolało, w dodatku jakieś twarde przedmioty wbijały się w jej plecy. I było zimno i gorąco jednocześnie. Jęknęła głośno i otworzyła oczy, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że jest... w lesie?
Tak, to musiał być las. Problem w tym, że w okolicach jej domu żadnego nie było. Całe otoczenie było pogrążone w ciemności i obce, co zaniepokoiło ją jeszcze bardziej. Z jej ust wyrwał się stłumiony pisk; nie należała do najodważniejszych osób. Rzadko bywała w takich miejscach, a już na pewno nie o takiej porze ani w taki sposób. Nigdy dotąd nie zdarzyło jej się zniknąć bezwiednie w środku nocy... i dlaczego tak ją bolało ciało? Czuła się, jakby spadła z dużej wysokości, pewnie była cała w siniakach.
Ale chwilę później usłyszała dobiegający z niedaleka kobiecy głos, wołający coś, tak jakby czyjeś imiona. Na chwilę zamarła w przestrachu, niepewna, kto się tam czai. Leżała nieruchomo, wyczuwając, że to co uwierało ją w plecy to leżące na ziemi szyszki i igliwie. Wokół widziała tylko drzewa, niczego znajomego, co mogłoby ją podnieść na duchu i uspokoić po tym dziwnym zajściu. Nie pamiętała kiedy ostatni raz się tak bała, możliwe że nigdy. To naprawdę było jak koszmarny sen, ale nie potrafiła się z niego wybudzić.
Dopiero po chwili zdecydowała się lekko unieść. Usiadła, po czym zaczęła na czworakach zbliżać się do zarośli zza których słyszała głos. Igły wbijały się w jej dłonie i kolana, a ciało drżało pod materiałem koszuli nocnej i szlafroka.
- Jest tam ktoś? – wykrztusiła w końcu, mając nadzieję, że nie jest to nikt o złych zamiarach, a ktoś, kto mógłby jej pomóc się stąd wydostać. Cokolwiek się stało, chciała wrócić do domu.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Las   21.12.17 13:18

Kobieta nie otwierała oczu. Siedziałam tak nad nią dobre kilka minut, powoli tracąc nadzieję. Co, jeśli zmarła? Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po całym moim ciele, powodując kolejną falę bólu głowy. Czułam się, jakby cały dom zwalił mi się na łeb i to dosłownie. Ujęłam bolące miejsce odczuwając narastające pulsowanie w płacie czołowym i nie tylko. Przeklęłam pod nosem szukając rozwiązania. Musiał być jakiś sposób, by wydostać się z tego koszmaru. Nawet się uszczypnęłam w rękę, ale oba bóle były za bardzo realne.
Wtem usłyszałam kobiecy głos w oddali. Zamarłam na chwilę, mocniej zaciskając palce na różdżce. Kto to był? Nie widziałam, by ktoś jeszcze krzątał się po lesie. Wyostrzyłam wzrok uważnie nasłuchując. Do moich uszu dotarł szelest rozchylanych liści oraz szurania po leśnej ściółce. Przełożyłam drewno robinii do wiodącej dłoni. Podniosłam się, chcąc mieć lepszą widoczność. Tylko na chwilę zerknęłam w stronę nieprzytomnej nadal kobiety, zaraz powróciłam do obserwacji. Wreszcie namierzyłam intruza.
- Czego chcesz? – spytałam zdenerwowana. – Lepiej odejdź, mam różdżkę i nie zawaham się jej użyć – dodałam równie głośno, z całą stanowczością. Nie chciałam, by ktoś mnie skrzywdził. Musiałam się bronić. Nas? Nie wiedziałam co z leżącą kobietą. Nie wiedziałam też jak ją przetransportować skoro nie odzyskiwała przytomności.
Co tu się u licha działo? I dlaczego? Myśli miałam rozbiegane w każdą możliwą stronę, serce biło mi jak oszalałe, a wątpliwości narastały z każdą chwilą. Wyciągnęłam robinię przed siebie, zgodnie z wypowiedzianą przed chwilą groźbą. Gotowa byłam do unieszkodliwienia napastniczki. Byłam zbyt nieufna, by choćby przez myśl mi przeszła możliwość o kolejnej ofierze tajemniczych wydarzeń. Ne wierzyłam w przypadki, zrządzenia losu oraz inne bzdury. Może to była zjawa? Albo czarnoksiężnik, który nas tu zesłał, a teraz mamił nierealną wizją? Możliwości było wiele, odpowiedzi nie istniały. Lub nikt nie odważył się ich powiedzieć na głos. Szkoda, bo mogłyby akurat wiele wyjaśnić; przeszedł mnie kolejny dreszcz kiedy przypominałam sobie pewne chwile z przeszłości, gdzie tak wiele detali zgadzało się z moim aktualnym położeniem. Zrobiłam wbrew zasadom, powinnam sama zaczaić się na zagrożenie, ale było już za późno. Krzyk został rzucony w przestrzeń.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Las   22.12.17 23:07

Dziewczyna wciąż była wystraszona, ale zmusiła swoje ciało do uniesienia się. Och, skąd ona wzięła się w tym obcym lesie? I dlaczego była taka obolała? Kiedy wieczorem kładła się spać, z pewnością czuła się dobrze. I nie spodziewała się, że może obudzić się w innym miejscu niż jej własne łóżko, w którym zasypiała każdego wieczora. Nigdy nie zdarzyło jej się lunatykować, nie cierpiała też jak dotąd na czkawkę teleportacyjną. Odruchowo przesunęła też dłońmi po ciele, z niepewnością szukając na skórze ran. Nie wyczuła rozcięć ani krwi, ale niektóre miejsca na jej skórze były bolesne. Gdyby w pobliżu było jakieś źródło światła, z pewnością mogłaby zauważyć na niej siniaki. Nie mogła się jednak rozszczepić, wtedy na pewno bolałoby bardziej. Słyszała kiedyś o rozszczepieniu i miała nadzieję że sama go nigdy nie doświadczy.
Przesuwała się niemrawo, cała drżąc z niepokoju. Miała ochotę krzyczeć i płakać, ale jakieś resztki zdrowego rozsądku kazały jej zagryźć usta i być cicho. W końcu nie wiadomo, kto się tam czaił, nierozsądnym było prowokowanie tej osoby do ataku. Bała się naprawdę mocno, ale desperacko pragnęła wrócić do domu, cokolwiek się działo i gdziekolwiek była. Och, chciała znaleźć się z powrotem w łóżku, chciała, żeby to się okazało tylko snem! Ale niestety nadal się nie budziła.
Zza zarośli po chwili dobiegł zdenerwowany głos. Kobiecy. Tam była jakaś inna kobieta, czarownica, biorąc pod uwagę fakt, że mówiła o różdżce i groziła, że może jej użyć. A dziewczyna nawet nie miała przy sobie swojej, w końcu została wyrwana z łóżka, a różdżka zapewne pozostała na nocnym stoliku. Była bezbronna.
- P-Proszę, n-nic mi nie rób! – pisnęła, wyciągając ręce w górę, by pokazać, że nie miała w nich różdżki i nie miała zamiaru atakować. Kobieta być może była równie zdezorientowana jak ona, tak jej się przynajmniej wydawało, choć początkowo myślała, że trafiła na jakąś amatorkę nocnych spacerów po lesie.
- Trafiłam tu... sama nie wiem jak! N-nie wiem, co się stało! – jęknęła, wysuwając się zza zarośli. Wciąż nie czuła się na siłach, by wstać, bo miała wrażenie, że jak tylko to zrobi rozdygotane nogi ugną się pod nią w kolanach. – Spałam spokojnie w... w swoim domu... I nagle wylądowałam tutaj – ciągnęła, mając nadzieję, że nieznajoma kobieta nie rzuci na nią jakiegoś brzydkiego zaklęcia. I że może jej pomoże.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Las   07.01.18 20:04

Nie tylko ona była wystraszona. Też byłam, ale nie mogłam pozwolić na to, by strach mną zawładnął. I stłamsił zdrowe odruchy, które jeszcze posiadałam. W niewielkiej ilości, bo wciąż byłam otępiała przez spadający sufit, ale zachowywałam się jeszcze w miarę trzeźwo. Nie przeszkadzał mi las będący wręcz moim naturalnym środowiskiem, a fakt, że teraz nie miałam jednej poszkodowanej na głowie, a dwie. Dobrze, że przynajmniej jedna z nich była przytomna. Niestety to sprawiało, że była jawnym zagrożeniem, zarówno dla mnie jak i leżącej na ściółce czarownicy. Nie przestawałam mierzyć w drugą nieznajomą różdżką, wierząc, że ta broń była w stanie zapewnić mi bezpieczeństwo. Gdybym tylko wiedziała, że to magia była winowajcą tego dramatycznego zdarzenia i że od tej chwili zacznie nam płatać niezbyt miłe psikusy, straciłabym na pewności siebie prezentowanej w tamtym momencie. Różdżka była gwarantem, że nic mi się nie stanie dopóki ją miałam.
Wreszcie buta oraz arogancja opadły, kiedy usłyszałam rozemocjonowane słowa tamtej kobiety, a potem zauważyłam wyciągnięte w górę ręce. Chyba faktycznie nie miała złych zamiarów. Patrzyłam jednak na nią mocno podejrzliwie, oglądając od stóp do głów, koncentrując się przeważnie na twarzy. Chciałam wyczytać z niej czy na pewno mnie nie okłamuje; zwykle byłam na tyle spostrzegawcza, że potrafiłam to zrobić.
- Też spałam, aż sufit osunął mi się na głowę. I obudziłam się tutaj – odparłam w końcu, nieznacznie opuszczając rękę z magicznym drewnem między palcami. – Znasz się na medycynie? Próbowałam ją ocucić, ale dalej jest nieprzytomna – dodałam, wskazując na leżącą za mną nieznajomą. Może już nie żyła? Nawet jeśli, to nie powinnam zostawiać jej ciała na pastwę dzikich zwierząt; z drugiej strony kiedy te wyczują padlinę, zejdą się tu prędzej niż zdążymy pomyśleć co dalej. Dlatego przygryzłam usta nie będąc pewną co dalej.
Na szczęście wybawienie nadeszło chwilę później. Uniosłam znów różdżkę w miejsce, gdzie usłyszałam hałas. Zza zarośli wyszedł mężczyzna, leśniczy jak się okazało. Usłyszał dziwne dźwięki oraz zobaczył niecodzienne światła i łuny na horyzoncie, więc poszedł sprawdzić co się stało. Wziął nieprzytomną czarownicę na ręce i dzięki niemu mogłyśmy odnaleźć drogę wyjścia z lasu.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Las   08.01.18 0:17

Sytuacja niewątpliwie znacząco odbiegała od normalnej. Nie wiadomo, jak to się stało, że trzy zupełnie obce sobie kobiety nagle trafiły do tego lasu. Dziewczyna nie miała pojęcia że to zaledwie początek kłopotów, że kolejne dni upłyną pod znakiem nieustającego niepokoju i strachu przed złą magią, która będzie stanowić zagrożenie nawet podczas używania zwykłych zaklęć.
Teraz była skupiona na tu i teraz, nie myślała jeszcze o tym co będzie jutro, za tydzień czy za miesiąc. Drżała jak galareta na ściółce, obawiając się że ta zdecydowanie niechciana przygoda nie skończy się tylko na wylądowaniu w tym lesie ale też na oberwaniu jakimś zaklęciem. Zerkała z niepokojem na celującą w nią różdżkę; sama była nieuzbrojona więc nawet nie mogła obronić się przed ewentualnym atakiem. Chyba że próbując uciekać na bosaka przez ten obcy, nieznany jej las. To chyba nie był najlepszy pomysł, bo przecież w lesie mogły czaić się dzikie zwierzęta, pomijając już fakt że nie była odpowiednio ubrana ani przygotowana i nie znała okolicy, więc bardziej prawdopodobne było że jeszcze bardziej się zgubi. Lepiej już było zostać tutaj, mając nadzieję, że może druga kobieta znajdzie sposób jak się stąd wydostać.
- To... to naprawdę dziwne, to co się stało. Ja... nic nie rozumiem. Zupełnie nic... Nie wiem, dlaczego tu jesteśmy... – wydukała, a jej głos wciąż mocno drżał. Po chwili przełknęła głośno ślinę i mimowolnie przeniosła spojrzenie z kobiety z różdżką na drugą nieprzytomną sylwetkę. – Niestety... Nie wiem zbyt wiele. Nie umiem... leczyć – szepnęła. Zawsze była za bardzo panikarą by choć pomyśleć o karierze uzdrowicielki. To zdecydowanie nie było dla niej, raczej należała do osób które na widok krwi malowniczo mdlały a w kryzysowych sytuacjach traciły głowę.
Ale szczęśliwie dla nich okazało się, że chwilę później nadeszło wybawienie w postaci postawnego mężczyzny, leśniczego który najwyraźniej przechodził w okolicy i może usłyszał zamieszanie. Wziął na ręce nieprzytomną kobietę, a przerażona młódka i druga z kobiet mogły ruszyć za nim; obiecał im że wyprowadzi je z lasu i zapewni transport w bezpieczne miejsce. Starała się dotrzymać mu kroku, choć wciąż zastanawiała się co się w ogóle stało. Głos jednak uwiązł jej w końcu w gardle i umilkła, tylko zerkając to na kobietę, to na mężczyznę, który niedługo później wyprowadził je z lasu.

| zt.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: York-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18