Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zapomniany pomost

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zapomniany pomost   17.07.17 1:31

Zapomniany pomost

Miejsce rzadko odwiedzenie przez ludzi - zarówno czarodziei jak i mugoli. Niewiele wie o jego istnieniu. Wejście na pomost znajduje się za zakrywającymi go zaroślami. Same zaś deski, z których jest zbudowany, skrzypią pod stopami ze starości i wilgoci, jaką przesiąknęły.
Nie jest to miejsce, w które zabiera się wybrankę na randkę, jednak sprawdza się idealnie gdy potrzeba prywatności i spokoju. A z racji swojego położenia i faktu, że mało osób wie o tym miejscu jest też bezpiecznym miejscem dla spotkań, które powinny pozostać tajemnicą.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   30.07.17 21:04

| data?

Trzymała różdżkę w kieszeni cienkiej szaty i nerwowo obracała drewno między palcami; choć tik ten ukryty był skrzętnie pod materiałem, cała jej postawa zdradzała oznaki zdenerwowania. Robiła to przecież pierwszy raz, nigdy wcześniej nie zdecydowała się na taki występek, lecz tym razem została popchnięta do ostateczności. O istnieniu pomostu dowiedziała się od zaufanej koleżanki – jedynej, spośród hordy fałszywych małp, jakie gościła regularnie w swym salonie – która serdecznie polecała jej to miejsce jako odludne, względnie bezpieczne i wręcz idealne do przeprowadzenia takiego rodzaju interesu, jaki miała zamiar ubić. O nim także dowiedziała się przypadkiem, a po kolejnych tygodniach upokorzeń postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i napisać z prośbą o pomoc.
Tak, upokorzeń! Bo jak inaczej można było nazwać zachowanie męża, odwiedzającego domy rozpusty? Jak określić jego romans z guwernantką córki? Doprawdy, musiał uznawać swoją żonę za głupią gęś, skoro krył się z tym tak słabo. Co gorsza, jego reputacja powoli zaczynała chwiać się niebezpiecznie w posadach, a zhańbienie nazwiska, który nosiły także jej dzieci byłoby ostatnim, czego pragnęłaby kobieta. Nie mogła pozostać bierna, musiała działać i doprowadzić do porządku niewiernego bydlaka. Wszakże nie chodziło już tylko i wyłącznie o jej honor.
Na umówione spotkanie z alchemikiem przybyła zdecydowanie zbyt wcześnie; za często oglądała się za ramię by sprawdzić, czy przypadkiem nikt jej nie śledzi, czy małżonek nie wędruje za nią, bo jakimś cudem przejrzał ją i zamierzał przeszkodzić w osiągnięciu celu. Drewniany pomost skrzypiał pod parą zupełnie nowych butów, a schludnie ułożone, jasne włosy i czysta szata krzyczały wręcz, że Constance nie pasuje do tego miejsca – nawet gęsta mgła nie pomogłaby jej się ukryć przed ciekawskim wzrokiem, gdyby na miejscu pojawił się ktoś jeszcze.
Lecz na razie była sama, a to z każdą sekundą budziło w niej coraz większy niepokój. W myślach przypominała sobie ustalone listownie hasło – „Przepraszam, którędy na Crimson Street?” – które miało paść z ust nieznajomego wciąż jeszcze mężczyzny. Oraz nieobecnego. Coraz bardziej nieobecnego…




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   31.07.17 17:58

Nie lubił opuszczać swojej pracowni, niestety nie wszystkie sprawy mógł załatwiać zza jej ścian. Musiał wychodzić by porozumieć się z pośrednikami, dostawcami oraz...klientami. W tym ostatnim celu przemieszczał się uliczkami miasta prowadzącymi poza centrum Londynu w bliżej nieokreślone okolice. Po drodze zatrzymał się jeszcze w magicznej aptece marnując ostatnio zarobione pieniądze na nie tak bardzo potrzebne, lecz będące w promocji ingrediencje. Nie przejmował się tym, że z tego powodu nie będzie miał dziś co włożyć do ust bo właśnie oto zmierzał ubić kolejny interes. Nie miał pojęcia czy mu się to w ogóle uda, lecz w głowie malował mu się już przebieg spotkania i był pełen nadziei. Niestety nie rzadko otrzymywał listy, takie jak ten - napisany schludnym kobiecym pismem na równie wymuskanej papeterii o treści przepełnionej urazą by móc już na podstawie tego móc ją przynajmniej tymczasowo zaszufladkować. Nie szydził z takich ludzi i miał do nich nijaki stosunek. W końcu to takie ludzkie czuć się zranionym i chcieć wymierzyć sprawiedliwość.
Do spotkania się przygotował ubierając porządniejszą szatę i przeczesując widelcem włosy by upiąć je w schludniejszą kitę. Nie chciał kobiety spłoszyć bo jakoś tak miał przeczucie że wprawioną w zbrodnie nie była. W końcu nie prosiła o żadną konkretną śmiertelną miksturę, a jak na razie nalegała na spotkanie i konsultację, rozmowę. Pewnie słabo orientowała się w substancjach.
Nieznacznie się spóźnił. Nie było na nim żywej duszy prócz właśnie kobiecej sylwetki. Co prawda w liście było podane hasło bezpieczeństwa, które jednak wydało się Rosjaninowi głupie biorąc pod uwagę, że żywego ducha w obrębie mili stąd widać i słychać nie było. W takie rzeczy to on się bawił mając lat piętnaście. Dlatego też niezrażony niczym podszedł do kobiety która wyraźnie nie pasowała do otoczenia, a jednak tu była i na coś czekała.
- Witam, jestem alchemikiem z którym pani się kontaktowała. Byłoby miło gdybyśmy mogli od razu przejść do rzeczy, a dokładnie do pani oczekiwań...- zwrócił się bezpośrednio nie sądząc i nie przypuszczając, że kobieta mogłaby być mimo wszystko bardzo bojaźliwa i przezorna w swej naturze.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   01.08.17 14:56

Gdyby zaczęła zastanawiać się, którą z kolei klientką będzie dla niego dzisiejszego dnia, najpewniej zrezygnowałaby ze spotkania i jej noga nie stanęłaby na pomoście. Darowała sobie jednak katowanie podobnymi myślami; na pewno nie ona pierwsza sięgała po pomoc w ten sposób, lecz skali problemu nie chciała nawet znać. Była zainteresowana wyłącznie tym, co działo się pod dachem jej domu i jakie to wszystko mogło mieć skutki w przyszłości. Inne upokorzone i wzgardzone żony nie leżały w kręgu jej zainteresowań, nie współczuła im tak bardzo, jakby mogła, gdyby posiadała odrobinę więcej empatii.
Stresując się nadchodzącym spotkaniem, nerwowo wędrowała po pomoście raz w jedną, a raz w drugą stronę. Odliczała minuty do pojawienia się alchemika, jednak gdy wybiła ustalona godzina, wciąż nikt nie pojawił się na miejscu. Constance zacisnęła usta i zaczęła zastanawiać się, jak długo powinna czekać, zanim ruszy przed siebie do domu i zapomni o całej sprawie, trawiona wstydem i wyrzutami sumienia. Zanim jednak zdążyła dojść do ładu z własnymi myślami, z mgły wyłoniła się męska sylwetka, a tuż obok schludnie ubranej kobiety pojawił się… dokładnie ktoś taki, jakiego się spodziewała.
Nie bez powodu skontaktowała się z alchemikiem, którego korzenie wedle jej informacji sięgały Nokturnu. Nie liczyła na to, że nagle na pomoście pojawi się ubrany w aksamity i jedwabie szlachcic; Valerij spełnił jej oczekiwania w zupełności, co wróżyło dobrze powodzeniu ich transakcji, jednak brak umówionego hasła nieco ją zaniepokoił.
- Tak, ja… - na moment zaschło jej w gardle, gdy próbowała w mgnieniu oka podjąć decyzję odnośnie pozostania lub ucieczki z pomostu – Hmm, cóż, czyli pytanie o Crimson Street możemy sobie darować.
Potrzebowała jeszcze odrobiny czasu na dojście do siebie; chociaż on pragnął konkretów, dla niej nie było to wcale takie łatwe. Wyciągnęła obie dłonie z kieszeni i wygładziła swoją szatę, spoglądając na nieznajomą twarz mężczyzny i siłą rzeczy zastanawiają się, co też on musi sobie o niej myśleć.
- Sprawa jest bardzo delikatna – oczywiście, bo gdyby nie była to jej mąż już dawno leżałby w śpiączce po uderzeniu w głowę rodowym świecznikiem – Potrzebowałabym eliksiru, którego działanie nie wzbudzi niechcianych podejrzeń wokół mojej osoby. Czegoś, czego efekt będzie przypominał naturalną kolej rzeczy, a mojemu mężowi odechce się hańbić dobre imię rodziny – celowo unikała użycia słowa trucizna; nie chciała przecież zrobić mu krzywdy. A przynajmniej zbyt wielkiej.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   03.08.17 12:04

- To ujmujące - jednak nie, myślę, że będzie to zbędne - powiedział uśmiechając się delikatnie po tym, jak rozejrzał się dookoła. Byli tu tylko we dwójkę. Zauważył też, że kobieta z wyraźnym trudem wskrzesiła z siebie jakikolwiek dźwięk, a Valerij widział jak miotają nią emocje świadczące o niepewności. Zupełnie jak uczeń, który miał zaraz recytować na forum klasy jakiś wiersz lub kot, który próbuje się przemieszczać do przodu kiedy to głowa utknęła mu w puszcze po farbie - Proszę się rozluźnić. Widzę, że sytuacja jest dla pani nowa, jednak nie ma powodów do obaw. To jak lot na miotle - wszyscy mówią jakie to straszne i trudne, a prostsze to od wizyty teściowej na święta, prawda? Możnato też potraktować jak kupowanie nowej pary butów lub kwiatów do wazonu. Potrzeba jak każda inna - próbował trochę podbudować spokój kobiety bo od samego patrzenia na jej spiętą sylwetkę aż bolały go mięśnie. Poza tym głupio by było gdyby się klientka rozmyśliła, a więc tym bardziej Valerij czuł motywację by chociażby przekonać ją że nie jest złym człowiekiem, a przynajmniej nie stanowi dla niej żadnego zagrożenia. Oczywiście nie była to prawda niemniej trochę wygodnej ułudy było potrzebnej. Alchemik chciał zarobić ale też nie stać tu wiecznie dlatego pozwolił sobie zasugerować by powiedziała coś więcej. W pewien machinalny sposób przytaknął jej gdy wspomniała o delikatności sprawy
- Rozumiem zatem, że nie interesują panią rozwiązania ostateczne i szuka czegoś subtelniejszego...- zamyślił się na chwilę - W takich przypadkach nie najgorzej sprawdza się eliksir miłości - amortencja. Osobie której się podaje wywar zakochuje się i świata nie widzi poza podającym. To by wyglądało całkiem naturalnie - niesforny mąż na nowo odnajduje sens życia tylko i wyłącznie w pani. Niemniej niewątpliwie w przypadku tego eliksiru kłopotliwa jest potrzeba ciągłego podawania go obiektowi, to znaczy małżonkowi. W przypadku zaprzestania pojenia działanie wywaru zacznie słabnąć i zaniknie, a problem może nawrócić na nowo - opowiedział, bo może kobieta niekoniecznie zdawała sobie sprawę z istnienia takiego wywaru, który nie bez kozery uchodził za nielegalny - Można też rozegrać to troszkę inaczej - dodał po chwili dając kobiecie czas na przemyślenie opcji numer jeden. Był bardzo kreatywnym alchemikiem.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   05.08.17 16:11

Doceniała jego starania i próby uspokojenia jej, lecz wspomnienie o locie na miotle i wizycie teściowej paradoksalnie sprawiły, że coś w jej żołądku wykonało fikołka. Czy tak właśnie wyrzuty sumienia dawały o sobie znać?
Nie mogła jednak prowadzić tej rozmowy niczym płochliwa uczennica, w końcu przybyła tutaj w celu ubicia interesu, a gdyby pokazała się z lękliwej strony do transakcji w ogóle mogłoby nie dojść – nie tylko ona miała cokolwiek do stracenia, również alchemik mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności, gdyby coś wyszło na jaw. Constance postarała się więc zebrać w sobie i w pełni profesjonalnie podejść do sprawy. Była tylko klientką i robiła to przecież dla dobra rodziny – to ostatnie niczym mantra cały czas rozbrzmiewało w jej głowie.
- Tak, to pierwszy raz – przytaknęła, starając się wyglądać na mniej nerwową i okiełznać zdradzające ją gesty – Na początku zawsze mamy nadzieję, że nie trzeba będzie decydować się na takie kroki – westchnęła cicho – Ale proszę, oto jestem i z panem rozmawiam.
Pochyliła się odrobię w jego stronę, gdy zaczął opowiadać jej o pierwszym rozwiązaniu. Oczywiście, że słyszała o Amortencji, lecz szczerze powiedziawszy nie pomyślała nawet przez moment o możliwości jej użycia. Alchemik miał trochę racji, na pewno sprawa mogłaby wyglądać dość naturalnie, a zachowujący się jak zakochany w niej mąż z pewnością niósłby wiele dodatkowych korzyści, nie tylko kładących kres plamieniu honoru rodziny. Jednakże użycie właśnie tego eliksiru oznaczałoby konieczność korzystania z niego regularnie, a więc i uzależnienie się od alchemika – kto wie, czy na dłuższą metę ta krztyna zaufania, jaką oboje się teraz obdarzali, nie zostałaby całkowicie zniszczona. No i w końcu istniało jeszcze coś takiego, jak resztka moralności Constance; kobieta nie była pewna, czy byłaby w stanie odpowiednio długo prowadzić swoją grę.
Dlatego na jej twarzy zakwitł grymas ciekawości, gdy tylko Dolohov wspomniał o kolejnym wyjściu. Czarownica spodziewała się, że nie może ono nie być do końca legalne, ale jeśli miało okazać się skutecznie, chciała zaryzykować.
- Proszę mówić – zachęciła go, uważnie słuchając każdego słowa.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   06.08.17 15:32

- Wie pani na czym polega urok willi - przyciąga męskie spojrzenia, mami myśli... - to było oczywiste - A gdybym zaoferował pani eliksir pozwalający na pozyskanie tych zdolności? Kradłaby pani spojrzenia, wydawała się piękniejsza niż zwykle i potrafiła przekonać do swoich racji w sposób niezwykle ławy.... Omamić niesfornego małżonka, wzbudzić w nim zazdrość, uwagę to na pewno byłoby bardzo satysfakcjonujące. Oczywiście sposób w jaki pani wykorzysta daną moc zależy od pani, niemniej...ja na pani miejscu, mając do czynienia z kimś kto tak podle mnie ośmiesza we własnym domu, bo to właśnie ma miejsce - nie oszukujmy się - bardzo się wczuwał w sytuację klientki, co nie było specjalnie trudne biorąc pod uwagę otwarty umysł Valeriego i jego wyobraźnie. Właściwie robił to tak dobrze, że praktycznie czuł na twarzy swędzący puder i uciskające talię pasma materiałów. Nie żeby kiedykolwiek miał okazję nosić kobiece stroje. Wyobraźnia, wyobraźnia... - Korzystając z mocy uroku wzmocnionego być może, lecz niekoniecznie wywarem z płynnego srebra dla wzmocnienia efektów perswazji nastawiłbym jego rodzinę, przyjaciół czy też istotne jednostki z jego pracy przeciwko niemu. Nawet chociażby aranżując sytuację w której ktoś z nich jest tego światkiem. Na pewno, choć przy pani się z tym nie kryje to wątpię by w świecie - zgaduję patrząc po pani ubiorze - ludzi wpływowych również tak się zachowywał. Upublicznienie jego ekscesów oraz podawanie małżonkowi mikstury otępienia sprawi że szybko szalę przychylności zaskarbi sobie pani w pełni dla siebie. Nie trudno byłoby też doprowadzić w takiej sytuacji do unieważnienia małżeństwa na pani korzyść - dywagował, głośno i na bieżąco myślał próbując sprzedać eliksiry wraz z dogodnym ich rozwiązaniem, nie wymagającym trupów. To nie było takie łatwe. Należało brać pod uwagę różne czynniki, starać się wybiegać w przód. W tym planie choć eliksiry bardzo pomagały dużo też zależało od zaangażowania samej czarownicy. O to się Dolohov jednak nie martwił - pomimo iż zdawała się być spłoszona to jednak zdeterminowana. To dobrze wróżyło.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   08.08.17 13:47

Spijała z jego ust każde słowo, napawając się wizją, jaką przed nią rysował. Nie umiała ukryć tego, że jego propozycja zrobiła na nim wrażenie – która żona nie chciałaby władać swoim mężem za pomocą jednego tylko spojrzenia? Która nie chciałaby, aby spełniał wszelkie jej zachcianki i nigdy przenigdy nie przyniósł wstydu lub nie zbrukał jej honoru? Constance miała to nieszczęście, że urodziła się bez nawet jednej kropli uroku wili we krwi – jej przodkowie musiały zmagać się z podobnymi problemami, z jakim ona walczyła teraz.
- To bardzo kuszące – przyznała zasłuchana, na moment zapominając nawet, że wcześniej to spotkanie wzbudzało w niej jakiekolwiek obawy. Choć nie czuła się do końca swobodnie w towarzystwie nieznajomego alchemika, z każdą chwilą i słowem coraz bardziej wkupywał się w jej łaski – Eliksir byłby w stanie dokonać tego wszystkiego? Sprawić, że mąż zwracałby uwagę tylko na mnie i słuchał tylko mnie? To brzmi niemal idealnie, ale proszę mi powiedzieć, jakie są tego środki uboczne?
Skoro to ona miała coś wypić, wolała upewnić się, że przez eliksir nie stanie się nagle zależna od alchemika lub nie zacznie nagle przemieniać się w maszkarę o każdej pełni w ramach odpokutowania swojego wyczynu. Nie znała się na miksturach nawet w zadowalającym stopniu, dlatego właśnie zwracała się o pomoc do kogoś innego. Niewiedza działała na jej korzyść przynajmniej w jednej kwestii – gdyby coś poszło nie tak, pierwsze podejrzenia nie padłyby na nią, skoro kociołek nigdy nie był jej sprzymierzeńcem.
Niestety, urok roztaczany przed Dolohova prysł, gdy padły magiczne słowa o unieważnieniu małżeństwa. Twarz Constance stężała, kobieta zacisnęła usta i na nowo przybrała sztywną postawę. Nie rozumiał.
- Unieważnienie nie wchodzi w grę, mamy dzieci – wyjaśniła krótko. Nie mogła tego uczynić swoim pociechom – gdyby skazała ich ojca na taki los, ich pozycja uległaby pogorszeniu, społeczeństwo już zawsze patrzyłoby na nie przez pryzmat decyzji matki – Czy dobrze rozumiem, że jedna mikstura byłaby przeznaczona dla mnie, a druga dla niego? Z jaką częstotliwością należałoby go poić, aby osiągnąć efekt szybko i skutecznie? Czy istnieje taki eliksir, po którym on sam siebie uznałby za osobę nieatrakcyjną? Jestem skłonna wpędzić go w depresję, jeśli będzie trzeba – przyznała bez ogródek, coraz lepiej odnajdując się w meandrach sytuacji.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   14.08.17 5:20

Kobieta czy mężczyzna, biedak czy bogacz, starzec czy dziecko - nie było nikogo kto nie pragnąłby chociażby chwilowej władzy. Wszyscy tego pragnęli, a pragnienie to toczyło światem, a świat zaś toczył się pieniądzem. Krąg się zamykał. To nie było nic złego.
- Och, moja droga - nie tylko on - żachnął się - W oczach każdego wydawałaby się pani kobietą niezwykle urodziwą, a przy pomocy mocy uroku mogę z ręką na sercu zagwarantować, że nie ma takiej opcji by nie usłuchał - zapewnił i wcale nie mówił tego na wyrost. Jego rodzina pracowała przy willach. Widział te zwierzęta z bliska. Nie raz zaznał na skórze ich śliskiego spojrzenia - Głównym efektem ubocznym jest to, że jeśli nie zachowa pani umiaru z korzystania z pozyskanej mocy to pani może stać się tą złą, rozumie pani? - trochę w złym tonie byłoby nadużywać magii eliksiru i mamić każdego mężczyznę urokiem.Nie było mowy by uchodziło to płazem w towarzystwie wyższych sfer oraz nie godziło w konwenanse. O łatkę ladacznicy było więc nie trudno - wydaje się jednak pani osobą rozsądną i skupioną na określonym celu dlatego myślę, że o to nie musimy się martwić - wyraźnie robiła to wszystko dla rodziny, a nie jak najbardziej spektakularnej zemsty. A tak właściwie nie tyle co rodziny, a dla dzieci, o których wspomniała. Cmoknął chłodne powietrze próbując ten fakt wpasować w któryś tor swoich myśli. To trochę bowiem zmieniało jego wizję i wszystko ale to nic.
- Tak. Jeden dla Pani, a drugi dla niego - przytaknął, słysząc, że kobieta powoli zaczynała pewniej popuszczać wodze swych myśli - Oczywiście, że jest. Jednym z tych prostszych dających bardzo zadowalające efekty jest eliksir osłabiający. By nie wzbudzić niepotrzebnej ciekawości z jakiego to powodu małżonek tak nagle popadł w psychiczną słabość odradzałbym robienie czegokolwiek szybko i postawił na skuteczność - jedno z drugim nie wiele miało wspólnego - Eliksir osłabiający należałoby podawać przez tydzień codziennie zaczynając od trzech kropel i codziennie zwiększając dawkę aż do dziesięciu. Po tym wystarczy już tylko pięć kropel na tydzień w celu utrzymania wątpliwego stanu psychicznego. By go pogorszyć należałoby zwiększyć dawkę, a by polepszyć zmniejszyć. Przy takim dawkowaniu efekty będą widoczne stopniowo. Przy użyciu eliksiru osłabiającego zrezygnowałbym z płynnego srebra - przy zażywaniu jednego i drugiego zdarza się, że pijący dostaje bardzo charakterystycznej wysypki. To by było kłopotliwe. Eliksir obdarowujący w moc uroku willi zalecałbym w pan przypadku... - przebiegł po niej oceniającym wzrokiem -...kieliszek...na pięć, siedem dni? Myślę że powinno wystarczyć choć to wszystko zależy od tego ile pani planuje czarować. Jeśli pani zależy to jestem w stanie skomponować eliksir podburzający w ten sposób pewność siebie o ile jest w stanie pani zapewnić mi dostęp do ingrediencji - wyjaśnił i omówił wszystko szczegółowo, a potem zamilknął dając kobiecie czas do namysłu - Więc...?


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   27.08.17 19:13

Pragnęła tylko chwilowej władzy, kilku miesięcy sterowania mężem i świętego spokoju na przyszłość swoją i swoich dzieci. Uważała się za osobę rozsądną, rozważną i ponad wszystko taką, której posiadana pozycja nie uderzy nagle do głowy; dlatego właśnie musiała zapytać o skutki uboczne eliksiru. Spodziewała się, że może on spowodować natężenie pewnych niechcianych cech charakteru, jednak stawka była zbyt wysoka, by wycofywać się tylko z powodu obaw o własne samopoczucie. Constance nie podejrzewała, by sytuacja miała zmusić ją do częstszego dawkowania mikstury, a gdyby nawet tak się stało, kobieta miała własny rozum i nie zaryzykowałaby zbyt wiele.
- Potrafię zachować umiar – zapewniła krótko, mając nadzieje na ucięcie tematu.
Nieznajomy alchemik snuł przed nią wymarzone wizje, czarował i mamił słowem, a ona powoli wpadała w jego sidła. Gdyby nie desperacja, na pewno jeszcze przez jakiś czas by mu się opierała, lecz zależało jej przecież na szybkim i skutecznym załatwieniu sprawy. Mężczyzna zdawał się to rozumieć.
Wysłuchała cierpliwie wszystkich szczegółów odnośnie dawkowania i efektów i nie zastanawiała się długo przed podjęciem ostatecznej decyzji. Spojrzała w oczy swojemu towarzyszowi i skinęła głową, zgadzając się na jego propozycję.
- Proszę więc przygotować takie eliksiry, niech pan dołączy także instrukcję dawkowania, abym niczego nie pomyliła – poprosiła, chociaż całe to spotkanie miało pozostać w jej pamięci na długo, a każde słowo alchemika zapisywało się w jej umyśle niczym na pergaminie – Cena nie gra roli.
Mogła sobie pozwolić na nawet najbardziej ekstrawagancki eliksir, to była jedna z zalet pochodzenia z wyższych sfer; galeony nie stanowiły dla niej przeszkody i żadna cena, którą przedstawiłby Dolohov, nie kazałaby jej się zastanowić kilka razy nad dokonywaną transakcją. Nie zamierzała też negocjować, co na pewno okazało się dla niego wielkim plusem; nawet gdyby naciągnął nieco koszt składników i przygotowania mikstur, Constance nie zorientowałaby się o tym.
- Proszę mi napisać w liście, kiedy będą gotowe. Odbiorę je w tym samym miejscu, już bez haseł – na jej ustach zabłądził lekki uśmiech, lecz oczy wciąż pozostawały smutne, gdy wspominała własną niezręczność sprzed kilkunastu minut.
Na znak zawarcia umowy wyciągnęła ku niemu dłoń i odczekała, aż ją uściśnie. Nie spodziewała się żadnych więcej potwierdzeń, nie oczekiwała też podpisywania cyrografów; gdy nadszedł jej czas, po prostu ruszyła w tę samą stronę, z której przybyła, a myśli zaprzątały jej już tylko wizje pomyślnego rozwiązania sprawy, z jaką zgłosiła się do alchemika.

| zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   20.09.17 14:49

Skinął głową potakująco. Bardzo dobrze. Patrząc na nią potrafił wywnioskować, że potrafi być rozważną, jednak zapewnienie o tym sprawiło mu ulgę. Ta cała sprawa była śliska- takie interesy. Tu trzeba było być rozważnym.Jej błąd mógł z powodzeniem skierować niepotrzebną atencję na jego samego. Co prawda Valerij czuł się nieprzyzwoicie bardziej pewny siebie mając w świadomości,żenad jego bezpieczeństwem czuwa zastęp rycerzy jednak zawsze jakaś obawa gdzieś się czaiła. Lepiej nie kusić losu, prawda?
- Dobrze więc. Będę potrzebował na teraz zaliczki na ingrediencje. Moi dostawcy zaoferują przystępniejszą stawkę niż oficjalne źródła. Tak będzie korzystniej dla nas obojga. Robociznę policzę sobie w chwili odbioru - poinstruował, podając zaraz konkretne liczby. W myślach wertując i wyceniając potrzebne ingrediencje. Zastanawiał się też kiedy będzie miał czas na toby przysiąść do kotła. Dobrze by było by zamówione eliksiry po leżakowały też z dwa lub trzy dni - Jeśli to nie problem to po odbiór eliksirów umówilibyśmy się za cztery dni o tej samej porze i dokładnie w tym samym miejscu. Wolałbym ograniczyć do minimum korespondencję poprzez sowy, lecz jeśli się Pani rozmyśli proszę posłać do mnie jedną z lakoniczną informacją bez wdrażania się w szczegóły. Ingrediencję zakupię jutro koło 20 więc do tego czasu ma pani możliwość wycofania się bez poniesienia kosztów. Później - zaliczki nie zwracam. - Postawił sprawę jasno mając w doświadczeniu nieprzyjemność bycia niejednokrotnie zmuszanym do konfrontowania się z klientem,który niespodziewanie się rozmyślił. Niefortunnie często były to kobiety. Nie mógł ich winić za to, że natura skonstruowała je tak,by pozwalały unosić się emocjom. Jednak szanował również swój czas i nie miał zamiaru wchodzić potem w niepotrzebne dyskusje.
Gdy wszystko było już ustalone pożgał kobietę i udał się w sobie znanym kierunku teleportując się zaraz na jedną z mniej ciekawie wyglądających uliczek Nokturn u. Spojrzał jeszcze na zegar.Miał w zapasie jeszcze trochę czasu.Zaraz miał kolejne spotkanie z klientem.

|zt


Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black http://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa http://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
23
0
0
3
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost   18.10.17 10:28

/04.05

Wiele się zmieniło. Nie o wszystkim mogliśmy sobie powiedzieć. Tajemnice dzieliły ludzi, sprawiając, że ci oddalali się coraz bardziej. Morgoth nie mógł mi powiedzieć o Rycerzach, ja jemu również nie mogłem, nie wiedząc, że mój kuzyn już dawno o nich wie, wręcz należy do elitarnego grona śmierciożerców, o których mówiła mi wczoraj Deirdre. Prędzej czy później poznamy prawdę, być może dziwiąc się jak niewiele o sobie wiedzieliśmy, być może jednak przyjmując to z pewną dozą ulgi. Tak jakby podejrzewać osoby bliskie o słuszność, zawierzyć im swoje życie, ale dostać tego pełny obraz i niepodważalne dowody dopiero później, wraz z jednym, konkretnym wydarzeniem. Od wczoraj to właśnie wokół organizacji krążyły moje myśli; dużo łatwiej jest je sprzęgnąć ze świadomością niż wiedzę o rychłych zaręczynach wywołujących we mnie mieszane uczucia. Dużo prościej było mi przyjąć radość wraz z zaciekawieniem dotyczącym destrukcji obecnego świata, następnie wybudowanie na zgliszczach czegoś zupełnie nowego. Pozbawionego strachu o rodzinę, o zanik magii przez osoby je pozbawione lub skrupulatnie rozrzedzające krew czarodziejów doprowadzając ich do wyginięcia. To było poważnym problemem, który do tej pory był dla mnie dopiero na drugim miejscu; wstyd się do tego przyznać. Goniłem za karierą, ambicjami dotyczącymi uzdrawiania, gdzie właśnie leczenie było dla mnie dziedziną znacznie bardziej fascynującą niż to, co działo się na ulicach. Nawet niedaleko naszej kamienicy. Odczuwałem wstyd i zażenowanie swoją osobą, że zapomniałem o najważniejszych wartościach własnego rodu, że nie dbałem należycie o zainteresowanie polityką oraz nie robiłem dosłownie nic, by przetrzebić istniejące problemy, wręcz całą ich populację. Wczoraj otworzyły mi się oczy. Wciąż wyrzucałem sobie, że tak późno; jednocześnie dostałem nowy zastrzyk energii wiedząc, że wokół mnie istnieją ludzie nie tylko o identycznych poglądach, ale też tacy, którzy także coś robią, by innym zagwarantować nowy, lepszy świat. Nie lubiłem nigdy stać bezczynnie, to powodowało, że świadomość dostarczenia choćby jednej cegiełki do sprawy napawała mnie zadowoleniem. Choć oczywiście nie zamierzałem spocząć na laurach. Póki co chyba podchodziłem do tematu zbyt naiwnie, zbyt optymistycznie i całkiem możliwe, że to mnie kiedyś zgubi.
Kuzynowi zaproponowałem zapomniany pomost na spotkanie wymagające poufności, ale jednocześnie dość luźnej formy spotkania. Dusiłem się ostatnio w czterech ścianach, zarówno szpitala jak i posiadłości. Kiedy to sobie uzmysłowiłem, poczułem się jak psidwak wymagający spacerów, w przeciwnym razie poniszczy wszystkie cenne przedmioty znajdujące się w domu. Poziom rozdrażnienia gwałtownie wzrastał, nie mogłem na to pozwolić. Nie, kiedy bacznie obserwowały mnie oczy ojca, wymagającego najwyższej perfekcji od swoich dzieci. Prawdopodobnie to chore, że obawialiśmy się własnego rodzica, ale dopóki nie jest się Blackiem, trudno jest to pojąć.
Z takimi, a także wieloma innymi myślami przypominającymi istny chaos, przedarłem się przez zarośla, stając z początku pomostu w oczekiwaniu na Morgotha. Oglądnąłem jeszcze swoją czarną, elegancką szatę czy przypadkiem dzika roślinność nie zrobiła jej krzywdy, ale na szczęście wszystko wydawało się być w najlepszym porządku. Strąciłem jedynie z jej wierzchu kilka listków, za chwilę znów wyłączając się z rzeczywistości. Nie pamiętałem kiedy ostatni raz byłem na spacerze.




It caress the serpentthat devours us, until it has eaten away our heart.
Powrót do góry Go down
 

Zapomniany pomost

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17