Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zapisane w Gwiazdach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zapisane w Gwiazdach   17.07.17 1:39

Kawiarnia "Zapisane w gwiazdach"

Kawiarenka znajduje się nieopodal mugolskiej części Londynu, ale jest jak najbardziej magiczna - tylko czarodzieje są w stanie ją dostrzec. W środku panuje półmrok, ściany są ciemne, a na suficie - zupełnie jak w Hogwarcie - stworzono iluzję nocnego nieba, które zawsze jest gwieździste. Znawcy astronomii mogą wypatrywać na nim prawdziwych konstelacji. W kawiarni tej często można spotkać wróżbitów i wieszczki, którzy półdarmo przepowiedzą chętnym przyszłość. W menu króluje herbata pozostawiająca na dnie filiżanek fusy - każdy gość znający się na wróżbiarstwie może bez problemu wywróżyć sobie przyszłość. Dla tych, którzy nie mają pojęcia o tej sztuce, razem z zamówieniem przygotowana zostaje krótka lista zdradzająca, co mogą oznaczać otrzymane kształty - stety lub nie, zapisana jest ona z użyciem starożytnych run.

W celu określenia kształtu, w jaki ułożyły się fusy, rzuca się kością k10. Do odczytania sensu otrzymanego kształtu potrzebna jest biegłość wróżbiarstwa lub starożytnych run.
1 - Ponurak: czeka na ciebie wyłącznie śmierć.
2 - Drzewo: przed tobą zmiany na lepsze.
3 - Góra: na twojej drodze staną problemy.
4 - Balon: możesz spodziewać się wielu zmartwień.
5 - Nóż: szykuj się na ostrą kłótnię.
6 - Fajka: osoba, na którą patrzysz, ma złe intencje.
7 - Cygaro: odnajdziesz nowego przyjaciela.
8 - Kapelusz: możliwe, że zmienisz pracę.
9 - Serce: miłość zapuka do tych drzwi.
10 - Koniczyna: uśmiechnie się do ciebie los.

Dla znawców astronomii przygotowana jest niespodzianka - ten, który na zaczarowanym suficie dostrzeże Gwiazdozbiór Kruka, otrzyma darmową, czarną jak noc kawę o niebiańskim smaku. ST wypatrzenia gwiazdozbioru jest równe 60, do rzutu dodaje się bonus za astronomię.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   12.08.17 13:37

| 5 kwietnia

Myśl o zbliżaniu się do mugolskiej części miasta napawała go obrzydzeniem jak jeszcze nigdy dotąd - a jednak to właśnie tu znajdowała się kawiarnia jedyna w swoim rodzaju, o stropie upstrzonym połyskującymi konstelacjami przybliżającymi śmiertelnikom nocne niebo, obłożonym zaklęciami znacznie silniejszymi niż sypialniany sufit mieszkania, którego pozbył się wraz ze stanem kawalerskim. Nie uważał się za osobę sentymentalną, jednak tego dnia dziwnie zatęsknił za tym miejscem. Nie zwykł o tym mówić, wszelkiego rodzaju marzenia i niespełnione, bzdurne aspiracje wciskając w zamknięty rozdział spowity milczeniem, lecz odkąd tylko pamiętał, roziskrzone w oddali gwiazdy pochłaniały jego myśli, napełniając niespokojną głowę pięcioletniego panicza Avery niepoprawnymi wizjami kariery astronoma. Teraz to wspomnienie już tylko wykrzywiało jego usta w półuśmiechu. Z jakiegoś powodu to właśnie ten lokal zdawał się być idealnym na spotkanie z Yvette, choć sam nie był do końca pewien, co prawdziwie kieruje jego motywami, gdy z podświadomości niczym topielec wypływały zatrzymane w czasie obrazki wspólnie czynionych obserwacji wysoko na szczycie Wieży Astronomicznej - i subtelny zapach jej perfum, gdy pochylała się nad mapą nieba, by odnaleźć gwiazdozbiór, który wciąż mu umykał.
A może po prostu mąciła mu w głowie po raz kolejny, podburzając fundamenty teorii, że i na jej urok zdołał (zdoła?) się z czasem uodpornić. Zapach ten powrócił do niego ponownie, gdy charakterystyczny trzask aportacji obwieścił jej przybycie w umówionym miejscu, a on sam witał ją wylewnie jak na swoje standardy, składając daleki od teatralnego pocałunek na wierzchu jej smukłej dłoni. - Promieniejesz, Yvette. Nie mogę uwierzyć, że tak długo odmawiałem sobie przyjemności spotkania z tobą - oznajmił, wypuszczając dłoń półwili z objęć i prostując się na powrót, by prześlizgnąć się spojrzeniem po jej eterycznej twarzy. Nic się nie zmieniła - zachwycała niezmiennie od tylu lat. - Dotkliwie odczułem twoją nieobecność na moim ślubie, moja droga - szepnął konspiracyjnie, lecz zawadiacki uśmiech nie wygiął jego warg, które zachowywały pełną powagę wypowiedzi. Oferując pannie Blythe swoje ramię do wsparcia i zaprzątając jej uwagę przyziemnym nadrabianiem zaległości, prowadził ją do oddalonego w głębi sali stolika otoczonego półmrokiem, dumny jak paw, gdy na jej widok odwracały się wszystkie głowy.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
17
5
0
3
15
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   18.08.17 11:46

Świadomość, że był w stanie znaleźć dla niej czas, wywoływała przyjemne odczucia, lekkim mrowieniem rozchodzące się po ciele - lubiła wspominać. Z nim zaś miała wspomnień wiele, zamkniętych w kamiennych murach szkockiego zamku; myśli cichych, subtelnych i owianych słodką nutą sekretu, która idealnie komponowała się ze świeżymi perfumami oraz mapami nieba upstrzonymi niewielkimi punktami. Ceniła sobie te schadzki, Perseus miał talent do łechtania jej ego, będąc przy tym niemałym wyzwaniem. Stawiała sobie poprzeczkę wysoko, a duma rosła, gdy jej pierwsze zauroczenie okazało się nieobojętne na urok - choć wierzyła, że widzi w niej wiele ponad śliczną buźkę. Miała szczęścia na tyle dużo, by wszelkie negatywne relacje i emocje miały szansę na zamaszysty obrót o sto osiemdziesiąt stopni - manipulacja, skierowana w lorda Avery'ego, początkowo trzymała się dyktatury złośliwości, wymierzonej w dwie Ślizgonki. Nie mogła znaleźć z nimi wspólnego języka, a rozsądek podpowiadał, że prowadzą jakąś cichą wojnę, bez żadnych oficjalnych wypowiedzeń, za to z mentalnymi podchodami. Czerpała satysfakcję z towarzystwa Perseusa, lubiła obserwować zmiany w opanowanej, obojętnej i typowej dla szlachetnej krwi mimice - bo to ona te zmiany powodowała. Mimo upływu lat i diametralnej zmiany okoliczności, upodobania te zachowały się w niej, przynajmniej częściowo, lekko rozbrzmiewając w trzepocie sowich skrzydeł, gdy odpowiedź na list dotarła w jej ręce, oraz w tym momencie - gdy witał ją niewymuszonym muśnięciem warg i ciepłymi słowami. Skinęła głową w podziękowaniu za uprzejmości.
- Ja również, Perseusie - odparła krótko - to prawda, powinien był odezwać się wcześniej, ale miała świadomość tego, jak bardzo przewrotne mogły być koleje losu - jej w ostatnich latach nie oszczędzał, dokładając na barki kilka ciężarów, z trudem niesionych, gdy głowa unosiła się dumnie. Kłody, choć zrzucone z ulgą, pozostawiły po sobie kilka drzazg - zbyt głęboko, by mogła pozbyć się ich z łatwością. Lekko uchwyciła ramię, podążając do wybranego stolika. Nie miała okazji być tu wcześniej, lecz niebo skutecznie odświeżało pamięć, przywołując w myśli cztery długie stoły. Oraz parę ukradkowych spojrzeń znad pucharu z sokiem dyniowym, tłumione uśmiechy i kolejny raz - satysfakcja, że odwróciła uwagę młodego lorda od jego przyjaciółek. Pochłonięta otoczeniem i gwiazdami, nie zwracała uwagi na spojrzenia, ciągnące się za nimi - miała wprawę w ignorowaniu ich.
- Wybacz. Nie chciałam psuć wam wyjątkowego dnia, bywałam ostatnio trochę... - zawahała się, przygryzając wargę, gdy już usiadła na fotelu, grzecznie odsuniętym przez mężczyznę. Rozbita? Zrozpaczona? Zagubiona? - kapryśna - dokończyła ostatecznie, spoglądając w niebo. - Budzi wspomnienia.
- Mogłam chociaż wysłać list - a może godziło w nią to, że romanse z lordami rozpadały się i miała coraz większe problemy z ustawieniem życia w pożądany sposób? Pasja wyślizgnęła jej się z rąk. Matka zaginęła. Na horyzoncie nie było odpowiedniego mężczyzny - w każdym razie - nie wolnego. - Opowiedz mi - poprosiła, chcąc wiedzieć, w jaki sposób życie pod jego batutą wpłynęło na wody stałe i spokojne, rozpryskujące wokół stagnację.




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon http://www.morsmordre.net/t5568-idun http://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister http://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 http://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
the child is grown,
the dream is gone.
but I have become
comfortably numb.
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
i do not feel any pain

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 13:56

28 maja

Istniały takie interesy, które najlepiej załatwiało się w cztery oczy, preferowalnie przy szklaneczce czegoś mocniejszego, lub z braku laku gorącej, mocnej herbaty lub kawy. Pisanie listów ułatwiało sprawę, lecz niekiedy pozostawiało uczucie niedopowiedzenia, a estetycznie spisane zawijaski nijak miały się do natury próśb w nich składanych. Istniał jeszcze aspekt sentymentalny i po prostu ludzki; tęsknota kontaktu z drugim człowiekiem musiała wypełznąć nawet z największego samotnika. Być może miejsca takie, jak Zapisane w gwiazdach nie należały do malowniczych aren, na których dobijano wielkich targów, lecz na pewno stanowiły miłe dla oka tło spotkania znajomych przy kawie.
Caley opuszczała budynek pod numerem jedenastym na Mansfield Road z wielką chęcią, ostatnimi czasy robiła to zresztą coraz częściej. Nie tęskniła za czterema ścianami ani mężem, z ochotą udając się na spotkanie z mężczyzną, którego poznała przed laty i dość nieoczekiwanie połączyła ich relacja zakrawająca o sympatię. Pracoholizm i profesjonalizm zawsze pomagały im odnaleźć się w swoim towarzystwie, nawet pomimo różnicy statusów. Alphard był specyficznym znajomym, jednak Spencer-Moon lubiła się z nim spotykać – niezależnie od tego, czy spacerowali w milczeniu wzdłuż Grimmauld Place, czy też wymieniali przysługami związanymi z pracą.
Ciekawa jego dzisiejszego nastroju weszła do kawiarni chwilę przed umówioną godziną i zasiadła przy jednym ze stolików, wcześniej jeszcze odwieszając pelerynę na jeden z pobliskich stolików. Pogoda wciąż pozostawiała wiele do życzenia, a jak na końcówkę maja było zdecydowanie zbyt chłodno. Wszystko to jednak było wynikiem anomalii, których temat wałkowało się teraz zawsze i wszędzie; Caley dałaby sobie rękę uciąć, że siedząca nieopodal czarownica wyglądająca na wieszczkę wmawiała właśnie dwóm młodym dziewczętom, że kolejna fala anomalii nadejdzie pierwszego czerwca, podczas koniunkcji Wenus z Uranem. Spencer-Moon uśmiechnęła się pod nosem i bliska była pokręcenia głową. Ach, jakże bawiły ją wszelkiego rodzaju przepowiednie i wróżby, mające na celu jedynie zapełnienie sakiewki tego, kto je wygłaszał.
Rozejrzała się po kawiarni i po prostu nie mogła odwrócić wzroku od sklepienia. Choć była absolwentką Durmstrangu zdawała sobie sprawę, że iluzja nocnego nieba, stworzona na suficie, do złudzenia przypomina tę z Hogwartu. Kto wie, może kolacje jedzone w takiej atmosferze spodobałyby się nawet przyzwyczajonej do chłodnych, surowych warunków potomkini rodu Goyle?
Zastanawiając się jaką pozycję z menu powinna wybrać zauważyła, że dla każdego czujnego obserwatora przygotowano specjalną promocję. W oczekiwaniu na swojego dzisiejszego rozmówcę spojrzała więc w górę, poprawiając ciasno spleciony koczek włosów z tyłu głowy. Gwiazdozbiorze Kruka, gdzie jesteś?

| astronomia poziom I (+10)




But in allchaosthere is calculation


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 13:56

The member 'Caley Spencer-Moon' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 6


Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black http://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 http://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Kawaler
I need someone to show me my place in all this.
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 17:03

Po przekroczeniu progu lokalu w pierwszej kolejności ściągnął z siebie płaszcz, który zaraz zawiesił na swym przedramieniu, następnie przeczesał niedbale długimi palcami ciemne włosy, aby uporać się z co bardziej natrętnymi kosmykami, co śmiały zawężać mu pole widzenia. Tego dnia pozwalał sobie na swobodę, przynajmniej w tych nieznaczących gestach, poddając się swemu dobremu nastrojowi. Świat, który popadł w chaos, zdawał się być mu bliższy niż ten istniejący przed wystąpieniem anomalii. Nagle gonitwa myśli, jakiej nieustannie poddawany był jego umysł, stała się czymś naturalnym i zamiast uznać ten fakt za niedorzeczny, uparcie doszukiwał się w nim sensu. Nawet zmienna pogoda nie był w stanie zabić w nim entuzjazmu, stale wypełniony chęcią do działania nie zrażał się żadnymi przeciwnościami, nawet stertą dokumentów na przypisanym mu ministerialnym biurku.
Uderzył w niego mocny aromat zmielonych ziaren kawy, ciepło przylgnęło do skóry, wrażliwej jeszcze od kontaktu z chłodnym, szczypiącym wręcz powietrzem. Ale dzięki temu kontrastowi poczuł się przyjemnie podrażniony. Wypełnił płuca zapachem kawiarni – sumą serwowanych kaw i herbat – po czym z wielką śmiałością postąpił kilka kroków w głąb pomieszczenia, nie chcąc dłużej blokować innym osobom przejścia.
Był pewien, że zjawił się punktualnie, nie wykluczał więc, że jego znajoma mogła zjawić się chwilę wcześniej na miejscu. Szybko odnalazł ją spojrzeniem ciemnych oczu przy jednym ze stolików, tak intensywnie śledzącą wzrokiem mapę nocnego nieba wyczarowaną na suficie. Widok ten sprawił, że powrócił do wspomnień z uczty powitalnej na pierwszym roku w Hogwarcie, kiedy sam spoglądał na sufit równie mocno oczarowany. Sentyment wymusił na nim uniesienie prawego kącika ust w subtelnym uśmiechu. Ostrożnie zbliżył się do zajętego już przez nią stolika, nie chcąc przerywać jej poszukiwań konkretnego gwiazdozbioru. Niech ta ulotna chwila trwa te kilka sekund dłużej.
Czyżbyś poszukiwała kruka, moja droga? – spytał uprzejmie i na krótką chwilę posłał jej serdeczne spojrzenie, nawet nie kryjąc się z tym jak rozbawiła go ta drobna gra słów. Równie dobrze mógł mieć na myśli gwiazdozbiór, jak i własną osobę. Nie bez powodu Alphard bywał nazywany krukiem, w końcu w herbie Blacków znajdują się aż trzy kruczoczarne ptaszyska.
Zaraz płaszcza zawiesił na oparciu krzesła, a teczkę z dokumentami odłożył na blat stolika. Przysiadł naprzeciwko swej towarzyszki i rozpoczął prywatne poszukiwania. Wierzył, że jako członek szlachetnego i starożytnego rodu Blacków nie będzie miał większych trudności z odnalezieniem gwiazdozbioru Kruka.

Astronomia: poziom I (+10)


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 17:03

The member 'Alphard Black' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 57


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon http://www.morsmordre.net/t5568-idun http://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister http://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 http://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
the child is grown,
the dream is gone.
but I have become
comfortably numb.
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
i do not feel any pain

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   24.01.18 20:54

Nie zauważyła go od razu; dopiero, gdy pojawił się przy stoliku i posłał w jej stronę uprzejme pytanie okraszone serdecznym uśmiechem, Caley oderwała się od poszukiwań i przeniosła wzrok na swego dzisiejszego towarzysza. Nawet nie studiując heraldyki rodów krwi szlachetnej trudno było nie skojarzyć Blacków z krukami, dlatego również i ona uśmiechnęła się w porozumiewawczej wymianie spojrzeń.
- Chyba sam mnie znalazł – odpowiedziała, obserwując jak mężczyzna zajmuje miejsce naprzeciwko niej, wcześniej odkładając płaszcz na oparcie krzesła, a teczkę z tajemniczą zawartością kawałek na bok stolika.
Dokumenty na razie nie przyciągnęły jej uwagi, choć Spencer-Moon wiedziała, że prędzej czy później staną się głównym tematem ich rozmowy. Po to właśnie tu przyszli i nie było sensu tego ukrywać. Nie łączyli się w żadnej głębokiej tajemnicy, gdy zdarzało im się łączyć siły i współpracować w kwestiach związanych z pracą. Nawet w Ministerstwie Magii można było zawrzeć wartościowe znajomości.
- A czy tobie się poszczęściło? – obserwowała go uważnie, usiłując z wyrazu twarzy odczytać, czy Alphard odszukał na zaczarowanym sklepieniu ukryty gwiazdozbiór, mogący zagwarantować mu darmową kawę. Potomek starożytnego rodu Blacków posiłkujący się promocjami – na samą myśl oczy zaświeciły jej radośniej; gdyby jej towarzysz chciał, mógłby zapewne wykupić cały lokal, a nie jedną tylko kawę.
Wydawał się być w dobrym nastroju, a ona nie zamierzała być przesadnie ostrożna. Obchodzenie się z kimkolwiek jak z jajkiem było po prostu uwłaczające; Caley traktowała każdego adekwatnie do sytuacji i poziomu znajomości, dlatego Alphard mógł liczyć na względną szczerość z jej strony oraz być może kilka koleżeńskich przytyków na temat pracy, za które na pewno nie postanowi się obrazić.
Nie odnalazła gwiazdozbioru, lecz nie zamierzała spędzać czasu w kawiarni bez skosztowania tego, co miała ona do zaoferowania. Do kelnerki, która po chwili pojawiła się przy ich stoliku, zwróciła się spokojnym, uprzejmym tonem i zamówiła dużą herbatę z fusami. Może jej towarzysz odczyta później ich ułożenie? Sama Caley jakoś nigdy nie miała głowy do herbacianych symboli.
- Przyznaj, Alphardzie, jak długi był list z przeprosinami, który otrzymałeś z Ministerstwa? – kąciki lekko muśniętych szminką ust drgnęły nieznacznie; Międzynarodówka powinna im wszystkim zadośćuczynić za tę niepewność związaną z zatrudnieniem, a przede wszystkim chaos, jakim były ostatnie miesiące pracy w Departamencie.
Spencer-Moon podejrzewała, że ktoś taki jak lord Black mógł faktycznie liczyć na więcej przy przywracaniu stanowisk, lecz nie miała mu tego za złe. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, w jakim świecie przyszło jej żyć i pracować.




But in allchaosthere is calculation


Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black http://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 http://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Kawaler
I need someone to show me my place in all this.
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   25.01.18 23:10

Skupił się na obserwowaniu południowej części nieba, doskonale pamiętając, że to tam powinien znajdować się szukany przez niego gwiazdozbiór. Najpierw odnalazł konstelację Panny, jedną z większych i bardziej odznaczających się na niebie, po czym skierował spojrzenie jeszcze bardziej na południe, aby ujrzeć jasne gwiazdy tworzące wyróżniający się kształt czworokąta. Tak oto wypatrzył swego Kruka. Uśmiechnął się pod nosem tryumfalnie, nie zachowując swego małego zwycięstwa tylko dla siebie.
Ciągnie swój do swego – odparł z jawnym zadowoleniem i wskazał palcem odpowiedni punkt na mapie nocnego nieba, wciąż będąc pod wrażeniem zaczarowanego sufitu, nawet jeśli nie był tak majestatycznie rozległy jak ten w Wielkiej Sali w Hogwarcie. Szkolne czasy zawsze wspominał z rozrzewnieniem, ponieważ były pozbawione wszelkich trosk i stanowiły początek odkrywania siebie. Ale to nie był odpowiedni moment na powrót do przeszłości.
Gdy kelnerka zbliżyła się do ich stolika, również poprosił dla siebie o herbatę, nie myśląc o skorzystaniu z promocji na darmową kawę, na którą wcale nie miał ochoty. Źle by to wyglądało, Black żądający darmowej kawy, bo jego sprawne oko dostrzegło gwiazdozbiór Kruka. Zaraz jednak skupił się na swej towarzyszce, która skierowała ku niemu pytanie.
List? – wyrzucił z siebie niby zaskoczony, gdy w kącikach jego ust czaił się łobuzerski uśmieszek. – Sam Minister zawitał w mych progach, aby błagać o mój powrót – zażartował otwarcie i nie zamierzał się z tym kryć. Zresztą, nie potrafił udawać szacunku, nie do człowieka, który zdawał się być równie szalony co jego poprzedniczka i zarazem matka. Może i jego czeka podobny koniec, trawiony przez szaleństwo na oczach wszystkich dopuści się morderstwa. Alpharda bardziej jednak ciekawiło, któż do tego właściwie się przyczyni, bo nie wierzył, że wcześniejsza Minister Magii, kobieta niegdyś charyzmatyczna i rozsądna, tak po prostu zwariowała. Czy naprawdę wszyscy przyjęli takie tłumaczenie jej działań, zrzucili wszystkie odstępstwa w jej zachowaniu na utratę zmysłów?
Wcześniejsze zawirowania są niczym w porównaniu z obecnym chaosem, jaki zapanował w Departamencie – zdradził bez wahania i to tylko dlatego, że miał pewność, iż ta sytuacja zostanie w pełni zrozumiana przez Caley, która przecież mierzyła się z biurokracją. – Wszystkie europejskie kraje nagle stały się zainteresowane współpracą merytoryczną i niezbyt dobrze maskują prawdziwe motywy dla tej zmiany. Góra też żąda jak najszybszego nawiązania relacji z innymi ministerstwami na odpowiednim poziomie. Dużo papierkowej roboty, mało kompetentnych ludzi.
Rzucił Caley uważne spojrzenie, w pamięci mając wszystkie jej służbowe walory – wiedzę, obycie, umiejętności. Doprawdy, dlaczego nie otaczały go równie kompetentne osoby, przeciwnie, każdy kolejny współpracownik wydawał się coraz głupszy. Głośno narzekał, podważał kwalifikację co niektórych, ale również po cichu wysuwał propozycje dotyczące powrotu pewnych osób na dawne stanowiska.
Nie chciałabyś wrócić do tego chaosu?
Za pytaniem tym kryła się propozycja, a właściwie to jej zarys. Trochę czasu zajmie mu przekonaniu odpowiednich osób do przeforsowania pomysłu przyjęcia do pracy pani Spencer-Moon, nie zamierzał jednak się zniechęcać.
Naprawdę niewiele osób zna goblidegucki.


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon http://www.morsmordre.net/t5568-idun http://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister http://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 http://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
the child is grown,
the dream is gone.
but I have become
comfortably numb.
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
i do not feel any pain

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   31.01.18 13:41

Podążyła wzrokiem za kierunkiem wskazanym przez jego palec i wkrótce sama dostrzegła Kruka, którego bezskutecznie poszukiwała wcześniej. Ukrył się na południowym niebie, a Caley skarciła się w myślach za takie przeoczenie, lecz nie zamierzała pastwić się nad sobą zbyt długo. To była tylko niewinna zabawa, ledwie konkurencja stanowiąca wstęp do spotkania. Darmowa kawa tak naprawdę nie obchodziła nikogo z ich dwójki.
Z wyrazem aprobaty na twarzy skinęła głową, uznając sukces Alpharda, a dobry nastrój ogarniał ją bardziej z każdym słowem towarzysza. Zapowiadało się na to, że nawet spotkanie w interesach będzie można przeprowadzić w świetnej atmosferze, chociaż i tak niczego innego się po Blacku nie spodziewała.
- A w dłoniach niósł świeżego croissanta na śniadanie dla panicza, po czym dołączył do Twoich skrzatów w kuchni. Właśnie to sobie wyobraziłam – młody Tuft musiałby się wykazać czymś naprawdę wielkim, by Spencer-Moon obdarzyła go szacunkiem, bowiem na razie jawił jej się tylko i wyłącznie jako marionetka.
Zawirowania w rządzie obserwowała czujnie, wyciągając wnioski i wyrabiając sobie opinie na przeróżne tematy, lecz na dobrą sprawę nie miała się z kim nimi podzielić. Bracia umiłowali się w morzu, nie zaś w politycznych rozgrywkach, a mąż widział ją w zdecydowanie innej roli, niż kompanka do długich rozmów. Caley cieszyła się z obecności Alpharda, który – mimo swej natury – wprowadzał odrobinę normalności do jej świata. Nie sądziła nawet, że zwykła dyskusja i wymiana przysług były tym, czego potrzebowała, by czuć się dobrze. I nie tęskniła nawet za szklaneczką czegoś mocniejszego, to już coś!
Słuchała go uważnie, skupiona i doceniająca to, że mówił szczerze i bez zawahania. Nie warto było owijać w bawełnę, a fałsz niedobrze robił na struny głosowe.
- Już niedługo koniec roku szkolnego – odpowiedziała spokojnie, przyjmując przyniesioną przez kelnerkę herbatę; póki co nie zajęła się nią, pragnąc dokończyć swoją myśl – Na pewno zaleje was rekordowa liczba stażystów i w mig poradzicie sobie z papierkową robotą – dokończyła nie bez ironii.
Przecież ktoś tych stażystów będzie musiał nadzorować, wyszkolić ich. Znaczna większość znajdzie się w Departamencie z polecenia, część z protekcją wysoko postawionych bliskich – nie będzie ich można ot tak wyrzucić na zbity pysk, choćby to było jedyne, na co będą zasługiwać.
Caley zerknęła wreszcie na swoją filiżankę, nad którą wznosiły się jeszcze cieniutkie obłoczki pary; herbata miała przepiękną, głęboko brązową barwę, a pachniała jeszcze lepiej. Błogi wyraz twarzy blondynki wyrażał uznanie dla specjału małej kawiarenki.
- Wiesz, jakich słów użyć – nieomal zacmokała, podnosząc głowę i z powrotem spoglądając na Alpharda; chaos poruszył odpowiednie struny.
Oczywiście, że rozmyślała nad powrotem do stałej pracy, lecz dotychczas powstrzymywało ją jeszcze kilka rzeczy – gdyby się zgodziła, piastowałaby chyba stanowisko równe Cedricowi, a tego mąż po prostu by nie zniósł. Jednak i ich sytuacja miała się w końcu rozwiązać, czemu więc nie zaryzykować.
- Muszę jednak wiedzieć trochę więcej żeby ocenić, czy będzie to dla mnie wyzwanie, czy też spadnę z deszczu pod rynnę – oznajmiła, podnosząc filiżankę i upijając wreszcie łyk gorącej herbaty – Jak ty się tam odnajdujesz? Nie rzuciłbyś tego wszystkiego, gdybyś mógł? – nie do końca była to kwestia możliwości, a raczej braku konsekwencji po podjęciu decyzji.




But in allchaosthere is calculation


Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black http://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 http://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Kawaler
I need someone to show me my place in all this.
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   01.02.18 21:53

Wiedział, że jego towarzyszkę rozbawi jego odpowiedź, bo komuż mógłby imponować Ignatius Tuft? Choć wcześniej przejawiał wiele talentów, również ten oratorski, dzięki czemu porywał innych, wraz z objęciem stanowiska stał się równie nieobliczalny, co jego matka pod koniec swych rządów, jakże absurdalnych, w ostatecznym rozrachunku wręcz tragikomicznych. Syn jej tuż po objęciu stanowiska począł przemawiać bez ładu i składu, wyrażał dziwne wizje przyszłości, stając się wręcz niedorzecznym w swych. Alphard nie tylko nie wróżył mu zbyt długiego utrzymania władzy w swoich rękach, zwiastował mu rychły i nieszczęśliwy koniec, a przecież nigdy nie posiadł daru jasnowidztwa. Niezwykle łatwo było mu wyobrazić go sobie zniżającego się do poziomu skrzatów domowych, dobrze rzucony Imperius może zdziałać tak wiele dobrego. Na całe szczęście zdołał zdusić w sobie śmiech, jednak chytry uśmieszek zakradł się na jego usta.
Gdyby twoja wizja się ziściła, wówczas musiałbym się modlić o to, aby przypadkiem skrzaty nie pozwoliły mu zbliżyć się do jedzenia, bo niechybnie groziłoby to poważnym zatruciem, jeśli nie śmiercią.
Oderwał spojrzenie od rozmówczyni, aby badawczo przyjrzeć się zgrabnym ruchom kelnerki, która ostrożnie odłożyła jego filiżankę z herbatą na blat stolika, następnie szybko umknęła. Nie zamierzał dzielić się swoimi spostrzeżeniami w jej obecności, wszystkie jego uwagi adresowane były tylko do Caley, która w pełni mogła zrozumieć jego rozterki. Zresztą, ironia, jaką zawarła w wypowiedzi nakazywała mu w podobny sposób podejść do tematu.
Nawet nie wspominaj o tej zarazie – wyrzucił z siebie nad wyraz niechętnie, w żaden sposób nie maskując swojego negatywnego stosunku do stażystów. – Wiem, że sam rozpocząłem staż dość późno, co może zaburzać mój pogląd na tę sprawę, jednak wszyscy stażyści zdają się być najzwyczajniej w świecie tępi i to niezależnie od tego, z jakich środowisk się wywodzą – wyrzucił z siebie śmiało swój pogląd. – Oczywiście, niektórzy z nich mają więcej obycia ze względu na swe pochodzenie, mimo to ciężko im przychodzi przyswojenie nawet najprostszych informacji. Czy tak trudno zapamiętać rozmieszczenie pomieszczeń i przy okazji wbić sobie do głowy, że moje biuro najlepiej omijać szerokim łukiem, jeśli chce się szerzyć swoją osobą jedynie głupotę a bardziej rozumnym istotom zabierać tlen?
Sam wszystkich stażystów traktował niczym zło konieczne, niektórym zaś nadawał status kłopotliwych pomagierów, a i tak tylko nieliczni z czasem stawali się w niewielkim stopniu pożyteczni, gdy już potrafili bez jakiekolwiek pomocy uporać się z odniesieniem dokumentów do właściwego biura. Trudno mu jednak było pojąć, z jakiego powodu osoby bez odpowiedniej znajomości choćby jednego obcego języka i podstawowej wiedzy o sytuacji politycznej pchają się do Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, zwłaszcza w czasie jego kryzysu. Niemałym komplementem dla niego byłoby to, gdyby niektórzy rezygnowali z pomysłu stawiania w nim swoich pierwszych kroków ministerialnej kariery ze względu na jego osobę.
Odrobinę rozchmurzył się, skupiając na mimice jej twarzy, wyrażającej zadowolenie nad wyrazistym aromatem herbaty. Jej pierwotna ocena wystarczyła mu w zupełności, bo sam rzadko poddawał się tego typu zewnętrznym bodźcom.
Czyżbyś odzwyczaiła się od mojego braku subtelności? – spytał nieco zaczepnie. – To całkiem dobry powód, żeby jednak wrócić za ministerialne biurko – kusił ją wizją stałej pracy, choć może mało umiejętnie, w końcu współpraca z nim nie należała do najłatwiejszych. – Nie jestem osobą decyzyjną, jednak wiem, że rozpaczliwie poszukuje się osób posługujących się językami magicznymi. Z początku na pewno nie będzie łatwo. Niemcy zechcieli nam uprzejmie udostępnić ich dokumenty o regulacjach prawa bankowego, ale tylko w języku goblideguckim i naprawdę nie jestem w stanie pojąć, czym to sobie zawdzięczamy. W każdym razie możesz być pewna, że po powrocie czeka cię niekończąca cię sterta dokumentów, ponieważ Włosi ponoć wpadli na ten sam pomysł.
Wzruszył niedbale ramionami, najwidoczniej zapominając na chwilę o powinności zachowania jak najbardziej godnej postawy. Oczywiście, nie dziwiło go to, że podobne dokumenty spisane zostały w tym języku, w końcu gobliny najlepiej znają się na złocie i wszystkim, co z nim związane, jednak nie wierzył w to, żeby nie sporządzono ich również w językach narodowych.
Możesz nie wierzyć, ale to jedyne zajęcie do jakiego się nadaję – wyznał całkiem szczerze. – Lubię nasłuchiwać tego, co się dzieje w świecie. Podejście do magii czasem wydaje się takie różne zależnie od kraju. Nawet Europa nie jest jednolita pod tym względem. I miło czasem wymienić korespondencję z dawnymi znajomymi, którzy również wylądowali w swoich krajowych Ministerstwach na podobnych stanowiskach do mojego.
Próbował swoich sił w Służbach Administracyjnych Wizengamotu, jednak już po kilku dniach przyszło mu stwierdzić, że jeszcze większej biurokracji nie zniesie. Dla niego powrót do wcześniejszego Departamentu zdawał się wybawieniem. Krok po kroku torował sobie drogę na wyższe stanowiska, mając nadzieję, że w przyszłości przyczyni się tym do rozrośnięcia sieci wpływów swojego rodu.
Cóż niby trzyma cię w domu? – spytał może zbyt bezpośrednio, a nawet zuchwale, jednak czasem brakowało mu cierpliwości do zabawy w wymianę formułek grzecznościowych. Poznał Caley na tyle, aby wiedzieć, że nie dla niej siedzenie w domowym zaciszu, była na to zbyt inteligentna. Rozumiał również to, iż często to mężowie wstrzymują rozwój swych żon i łatwo byłoby przyjąć mu do wiadomości, że właśnie do takich jegomości zalicza się pan Spencer-Moon.


Powrót do góry Go down
 

Zapisane w Gwiazdach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18