Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Skalny Donikąd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Skalny Donikąd   17.07.17 1:42

Skalny Donikąd

Podłużna ścieżka usypana z ostrych, dużych kamieni i wchodząca prosto w spokojne wody Tamizy, dziś w jej zaporę, pochodzi jeszcze z czasów masowych polowań na czarownice. Kobiety uciekające przed mugolami uzbrojonymi w pochodnie i widły mogły przebiegnąć kamienny most kończący się nagle nad wodą - należy iść dalej. Choć dla mugoli wygląda to, jakby czarodziej wskoczył w przepaść i znalazł się pod wodą, w rzeczywistości zaczarowana pułapka porywa każdego śmiałka jak świstoklik i wyrzuca w losowym, niegdyś bezpiecznym miejscu. Dziś mapa Londynu uległa lekkiej zmianie, a z mostu nikt nie potrafi ściągnąć potężnego zaklęcia. Otoczony gęstą roślinnością i wysokimi drzewami Donikąd stanowi pierwszy plan w doskonałym widoku na okoliczną przyrodę, jak i na spokojne spacery na łonie przyrody.

Przejdź na koniec Donikądu: rzuć kością k20, wynik przekieruje cię do miejsca, w które zostaliście przeteleportowani - razem, jeśli weszliście razem lub osobno, jeśli nie. Wówczas druga osoba, jeśli również wejdzie w przejście osobno, również powinna rzucić kością.

1. świstoklik
2. świstoklik
3. świstoklik
4. świstoklik
5. świstoklik
6. świstoklik
7. świstoklik
8. świstoklik
9. świstoklik
10. świstoklik
11. świstoklik
12. świstoklik
13. świstoklik
14. świstoklik
15. świstoklik
16. świstoklik
17. świstoklik
18. świstoklik
19. świstoklik
20. świstoklik
Lokacja zawiera kości


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skalny Donikąd   02.08.17 19:46

To był maj1 maja 1956 roku
Postać A: Na początku nic się nie stało. A potem, zajęło to zaledwie mrugnięcie oka, ze skrzyni do twoich uszu dobiegł syk i wychyliła się z niej głowa węża. Po wybrzuszeniu na jego ciele mogłeś stwierdzić, że niedawno jadł i doskonale wiedziałeś, co takiego połknął. Jaja feniksa już znalazły się w jego trzewiach, teraz przyszła kolej na ciebie. Zaatakował natychmiast, a gdy znajdował się tuż przed tobą, zamienił się w czarną błyskawicę, która poraziła cię boleśnie. Zrobiło ci się ciemno przed oczami, przez mroczki, które pojawiły ci się przed oczami ledwo zdawałeś sobie sprawę, że już nie jesteś w Kwaterze Zakonu.
Obrażenia: oparzenia (200) od czarnej magii, sinica (30)

Postać B: To działo się w nocy, z kwietnia na maj. Do wnętrza zamku Beeston nagle wdarł się mocny wicher niosący ze sobą czarną mgłę. Szyby rozkruszyły się w drobny mak, szczątki szkieł wpadły do wnętrz, z ogromną siłą zasypując cię krystaliczną, błyszczącą falą. Odłamki ostro zarysowały twoją skórę, a ze zranienia trysnęła niewspółmierna do zranień fala krwi. Nie opadła jednak, zatrzymała się w powietrzu i powróciła w twoją stronę, rozprysnąwszy ci się na twarzy. Oszołomiona nawet nie dostrzegłaś momentu, w którym dziwna moc wyniosła cię gdzieś daleko, rzucając tobą o brzeg pobliskiej rzeki. Miałaś siły jedynie wesprzeć głowę na kamieniach - krwawiłaś z brzucha, a czerwona struga mieszała się z nurtem rzeki, czymkolwiek była ta siła: zabijała cię.
Obrażenia: szarpane (180) od czarnej magii; krwawisz, wykrwawiasz się na śmierć.


Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: Skalny Donikąd   06.08.17 0:24

Cichy trzask wśród gęstwiny na Zamglonym Wzgórzu oznajmił truchłu jednorożca, że Daphne Rowle zniknęła. Jedno uderzenie serca później jej stopy dotknęły świeżej trawy nieopodal rzeki płynącej przez ogrody Beeston. Potężny grzmot sprawił, że poczuła go w sercu, a ciemne niebo przeszyła błyskawica. Niemal natychmiast przemokła do cna, nim dotarła do wrót zamku. Beeston pogrążone było we śnie. Wydawało się niemal puste. Ciche i przerażające. Daphne niemal bezszelestnie przemierzała korytarze, nie okazując zdziwienia, gdy ze ścian raz po raz wyłaniał się duch. Nocą było ich tu jeszcze więcej. Mierzyły ją spojrzeniami, lecz nie śmiały się odezwać. Zaklęciem otworzyła drzwi własnych komnat, wślizgnęła się do środka. Chwilę mocowała się z mokrymi szatami, nie mogąc zdjąć ich z siebie. Sięgnęła po koszulę nocną, gdy...
-Wiesz jak łatwo byłoby Cię teraz zabić? - unieruchomiło ją silne ramię mężczyzny, który nagle znalazł się za nią. Poczuła koniec różdżki, który wbijał jej w gardło. Naparł biodrami na jej biodra, przylegając zbyt blisko. Nie wypadało damie być tak blisko mężczyzny. Bratu nie wypadało tak zbliżać się do siostry.
-Nikt niepożądany nie wdarłby się do zamku - odrzekła mu szeptem, zastygając w doskonałym bezruchu. Ciemne niebo znów przeszył jasny błysk, prze ułamek sekundy widziała jego rękę. Deszcz bębnił o szyby, a Roderick Rowle obrócił ku sobie swą siostrę. Nie protestowała. Wycisnął na jej ustach mocny pocałunek, a Daphne go odwzajemniła. Nawet przez chwilę nie przemknęła jej przez głowę myśl o jego żonie, która najpewniej w innym skrzydle pogrążona była we śnie.
Drobne dłonie zacisnęła na jego szacie. Nigdy nie odczuwała wyrzutów sumienia. Nigdy nie miała wątpliwości. Mieli to we krwi, czyż nie? To było ich dziedzictwo. Cofnęła się o krok, ciągnąc go za sobą. Rod opuścił różdżkę, ruszył za nią, a w świetle kolejnej błyskawicy dostrzegła uniesiony kącik ust w kpiącym uśmiechu. Pchnął ją na łóżko.

Dwie godziny później zniknął za drzwiami pozostawiając Daphne samą, lecz nie miała mu tego za złe. Nie była ani ckliwa, ani sentymentalna. Wiedziała ponadto jak ważne jest, by nie pozwolić nikomu się nakryć - co zakrawało o cud w zamku pełnym duchów i mówiących portretów. Zasnęła. Zasnęła snem bez snów i koszmarów. Męczyły ją ubiegłej nocy, prześladował ją ogień trawiący Wywernę, lecz teraz nie było nic. Nic. Ze snu wybudził ją hałas. Coś się stało. Nie było w porządku. Lady Rowle zerwała się z łoża, odziana zaledwie w koszulę noc, a wtedy czarna magia wdarła się do jej komnat. Rozkruszyła szyby w okiennicach, wszystkie okruchy szkła pod wpływem tej energii wbiła się w jej ciało z niebywałą siłą. Wrzasnęła z bólu, nie mogła się powstrzymać. Zranienia piekły, bolały tak mocno jak nigdy nie powinny, a krew spłynęła obficie, natychmiast tworząc u stóp Daphne kałużę krwi.
Okruchy szkła nie opadły jednak na podłogę tak jak powinny, lecz wróciły do niej, by zranić bladą, delikatną skórę Daphne Rowle jeszcze dotkliwiej. Jeden z nich wbił się w jej gardło. Zamknęła oczy, różdżka wypadła z jej dłoni. Ból był dotkliwy, lecz ta siła była jeszcze potężniejsza. Nie potrafiła i nie mogła z nią walczyć. Przymknęła oczy, starając pozbierać myśli. Poczuła jak jej stopy odrywają się od podłogi, poczuła jak jej obolałe ciało wiruje, a potem nagle - uderza o twarde, ostre kamienie z niebywałą siłą.
Nie mogła się poruszyć, choć bardzo chciała. Próbowała złapać się za gardło, powstrzymać krwawienie, lecz na próżno - nie mogła jej unieść.
Cierpiała.
Nie sądziła, że można odczuwać taki ból. Czy właśnie umierała? Podświadomość podpowiadała, że tak. Nie widziała nikogo, nie potrafiła obrócić głowy. Charczała cicho, próbując złapać ostatni oddech. Nie sądziła, że tak właśnie będzie wyglądał jej koniec. Zimno pierwszej majowej nocy przeniknęło jej aż do kości. Koszula nocna zmieniła barwę ze śnieżnobiałej na rubinową czerwień. Cała była już czerwona od krwi.
Wiedziała, że nikt jej już nie pomoże. Nikt nie byłby w stanie. Chciała jedynie, by ten ból się kończył.
Zamknęła oczy.
Myśli nerwowo wracały do Beeston, do zjaw Nawiedzonego Lasu, wszystkich chwil spędzonych z Rodem. Nie były szczęśliwe, nigdy wszak taka się nie czuła, dlatego teraz... Była wyłącznie pustka. Marna, przeraźliwa pustka.
Zacharczała jeszcze raz, próbując złapać ostatni oddech - na próżno. Nie wiedziała dlaczego, nie miała pojęcia co się stało. Nie wiedziała co ją pokonało.
Daphne Rowle, od lat pragnąca poznać sekret nieśmiertelności - odeszła na zawsze.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
 

Skalny Donikąd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17