Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Piwniczny Klub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Piwniczny Klub Jazzowy   17.07.17 1:43

Piwniczny klub jazzowy

Jak mawiają, potrzeba matką wynalazków - tak też narodził się piwniczny klub jazzowy. Jest to pierwszy tego rodzaju lokal na Wyspach, na który pomysł narodził się po wyprawie właściciela do Stanów. Nie każdego bowiem stać na wycieczkę do Cliodny, za to prawie każdy lubi się bawić przy dźwiękach muzyki na żywo. Wejście do klubu znajduje się pod poziomem ulicy, prowadzą do niego schodki umieszczone na końcu ślepego zaułka. Na drzwiach przywieszony jest plakat przedstawiający tańczącą kobietę w sukience w kropki. Gdy podejdzie do niej mugol nic się nie stanie, jednak jeżeli po schodach zejdzie czarodziej kobieta ruszy w tan, by śpiewnym, rozbawionym głosem poprosić o hasło. To zaś nie zmienia się nigdy; wystarczy powiedzieć "czy mogę prosić do tańca?", a kobieta zaśmieje się perliście i uchyli przed tobą drzwi do roztańczonego świata jazzu.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   02.11.17 21:34

(9 V) Puf->

Widzialem, że nie jest przekonania do wyjścia namiasto. Nie dało się być poprostu ślepymna te jej nerwowe gesty no chyba, że było się ślepym. Nie zamierzałem naciskać pozostawiając wybór jej bo mi najzwyklej w świecie było obojętne czy noc spędzę w podejrzanej szulerni grając w kościanego pokera czy też w miejscu bardziej cywilizowanym. Cieszyłem się, że jednak się zdecydowała, zwłaszcza, że jednocześnie prócz obawy zaiskrzyło w niej lekkie podekscytowanie.
Już samo wyjście na zewnątrz zmieniło atmosferę. Chłodne wilgotne powietrze działało trzeźwiąco. Zrobiło się trochę lżej, zwłaszcza gdy po kilku milach zacząłem marudzić o tym, że może by tak władować się do Błędnego skracając sobie drogę. Sprzeczka która się z tego tytułu wywiązała była z rodzaju tych lekkich, zabawnych i jej towarzystwo sprawiło, że w miarę szybko znaleźliśmy się na miejscu. W tym momencie zrodziła się we mnie lekka, niewinna figlarność, którą jak na razie w pełni kontrolowałem i którą sprawnie skrywałem. To było konieczne jeśli to o czym myślałem przez ostatnią minę miało się udać. W każdym razie - pozwoliłem sobie przepuścić Lilę przodem po to by w pełnej krasie zaobserwowała plakat na drzwiach, który z powodu jej bliskości nagle się poruszył. Uwieczniona na nim postać kobiety zawirowała z gracją, sprawiając że sukienka w kropki odsłoniła jej kolana. Następnie pochyliła się ku Lily pytając śpiewnym, rozweselonym, a może nawet i nieco zalotnym głosem o hasło.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   02.11.17 22:06

Co robisz, kiedy wychodzisz z kimś, kto się boi wszystkiego? I jeszcze wychodzi po raz pierwszy od pół miesiąca na dwór, daleko od domu i nie czuje się w związku z tym swobodnie? Oczywiście, wciągasz go do najbardziej chorego z możliwych środka transportu! Lil lekko chwiała się na nogach, kiedy opuszczała Błędnego Rycerza i tym razem nie przez lęk, a dlatego że jak zawsze kierowca porzucał swoimi pasażerami wewnątrz autobusu jakby ten był wielką grzechotką. Matt jednak sprawiał, że stawało się to wesołe i nawet kiedy próbowała się na niego wściekać, nie mogła przestać się śmiać, kiedy jej kretyn dokuczał. Palant, huncwot i samo zło.
No, ale dotarli do jakiegoś klubu. Okolica nie była przerażająca, nie bardziej niż każda inna okolica nocą, więc faktycznie wybór miejsca wydawał się całkiem w porządku. Na zewnątrz stało kilka osób z papierosami, jedna para, jedna niewielka grupka młodych ludzi, pewnie świeżo po Hogwarcie. Byli oni jednak jedynym znakiem, że jest tu klub lub pub - z zewnątrz nie było słychać żadnych typowych dźwięków.
Wyminęli ich jednak, ruszając po schodkach do drzwi, na których znajdował się plakat. Cóż, ruchomy plakat nie zrobił na niej wielkiego wrażenia - przez siedem lat żyła w szkole w której z każdej ściany gapił się na nią obraz. Szczególnie przepadała za tym z którym musieli się użerać Gryfoni, Gruba Dama była po prostu cudowna w swoim fachu. Inne portrety jednak także bywały bardzo ciekawe.
Kiedy kobieta na plakacie spytała o hasło, Lil zerknęła na Matta. No, w typowo magicznych knajpkach nie bywała często, jeszcze rzadziej niż w tych mugolskich, a i to zdarzało się dosłownie może kilka razy do roku. Była więc tym bardziej ciekawa, co zastanie w środku. Czarodzieje nadal potrafili ją zadziwić, często dla nich bardzo oczywistymi rzeczami. Jak cholerny nóż, który sam kroi warzywa.
Zerknęła więc na Matta.
- Hasło?
Nadal czuła stres. Ale też była zadowolona, że się zdecydowała. Tłum ludzi jaki pewnie znajdzie w środku już ją przerażał, jednak czuła też że potrzebuje odrobiny rozrywki. Zdecydowanie.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   02.11.17 22:40

Nie powinno mi to sprawiać satysfakcji, a jednak stres który ją ogarnął w momencie w którym plakat poprosił ją o hasło....cóż, tak, wywołało to delikatny dreszczyk ekscytacji. Jednak jeszcze nie na tyle bym się zaczął z tym jakkolwiek obnosić. Mając swój naturalny wyraz twarzy wyjaśniłem jej na spokojnie:
- No tak, hasło. To trochę magiczny klub więc i taki klawy smaczek mają w postaci ruszającego się plakatu no i oczywiście hasła. Trochę to działa na nostalgię, nie? - bo czy to nie kojarzyło się to trochę z Hogwartem? Działając na wyobraźnię, że za tymi drzwiami czai się kąt pełen znajomych twarzy? Oczywiście, że tak. Ciągnąłem jednak dalej zachowując się naturalnie tak, by nie dać jej żadnych powodów do zwątpienia w moje słowa - Hasło to: łydka grubasa, noga brudasa, zmiel na wysypkę i wchodź na golasa - wyrecytowałem bez zająknięcia się w stronę Lil doskonale wiedząc, że nie mówię jej prawdy. Na szczęście wiedziałem o tym tylko ja - na tym polegała cała magia sytuacji - Powtórzyć? Czy zapamiętałaś? Bo skoro się odezwała do ciebie to to oznacza, że ty musisz jej to powiedzieć. Jak ja to zrobię to mnie zignoruje. Potraktuj to jako inicjację - uśmiechnąłem się nieco złośliwie bo przecież to by było podejrzane gdybym nie dał jej przynajmniej fałszywego powodu dla którego puściłem ją przodem i świadomie wmieszałem w całą tą sytuację.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   02.11.17 23:04

Za dobrze się palant bawił. Coś za dobrze. Trudno nie wietrzyć podstępu w takich chwilach, kiedy spędza się czas z Bottem, kiedy się Botta poznała przez tych kilka lat. Kilkanaście nawet. Spojrzała na niego uważnie, lekko zwężyła powieki nieufnie, kiedy usłyszała hasło.
- Co to za klub? Miało być normalne miejsce.
Uniosła lekko brwi. No dobra, podejrzewała go o chodzenie po różnych miejscach ale chyba mogła ufać, że jej nie zabrałby do jakiejś knajpy dla nudystów. Choć kto wie? Odkąd zapuścił tego strasznego wąsa, ma jakby więcej dziwnych pomysłów. Jakby te włosy nad wargą wyrastały z jego mózgu i wpływały mu na psychikę. Wąsatym ludziom nie można za bardzo ufać. Nie wiadomo czy teraz rozmawia z Mattem czy z Wąsem nawet.
- Inicjację powiadasz. - knuł. To bardziej niż oczywiste, że knuł. Pytanie tylko gdzie leży podstęp. Co na nią wyskoczy kiedy tylko wypowie to głupie hasło. W głowie miała milion prawdopodobnych opcji, jednak czuła że i tak nie przewidzi co Bott w konspiracji z Wąsem mogli wymyślić. Już samo to hasło było koszmarnie głupie. No ale dobra. - Jeśli ze mnie kpisz, ogolę cię we śnie.
Oznajmiła mu tylko całkowicie, ale to kompletnie poważna, bo z jednym głupkiem można żyć, ale Głupek i Wąs to już bardzo wiele. W końcu jednak spojrzała na plakat i powtórzyła.
- Łydka grubasa, noga brudasa, zmiel na wysypkę i wchodź na golasa.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   03.11.17 0:08

Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że obecnie była trochę bardziej podejrzliwa niż te osiem czy pięć lat temu. Zwłaszcza teraz, gdy obracała się w towarzystwie Bertiego. Co prawda mój kuzyn był na tyle rozsądny by zdawać sobie sprawę, że dla Lily to było jeszcze za  wcześnie by mógł ją rozpatrywać jako potencjalny cel swoich żartów, jednak ona nie była głucha i ślepa. Wiedziała, że z Berta to numerant. Wiedziała jeszcze bardziej, że ze mnie co prawda mniejszy, lecz swoje za uszami mam. Musiałem więc działać ostrożnie.
- Jest normalny - Zapewniłem ją udając nieco urażonego przypuszczeniem, że jest inaczej - powiedziałem, że znam normalne miejsca, a to, jak na magiczne standardy jest bardzo normalne. Poza tym trudno w tej części Londynu szukać spokojniejszego miejsca. Właściciele to prawdziwe chodzące, dwudrzwiowe szafy więc...sama rozumiesz - samym staniem za barem potrafią wyperswadować najbutniejsze myśli. - rozwiewałem jej wątpliwości i to co mówiłem było najprawdziwszą prawdą. Poza tym mieli tu fantastyczne alkohole, jednak o tym później zamierzałem ją uświadomić. Skupiłem się na nowo na snuciu i knuciu. Wiedziałem, że zacznie mnie o coś podejrzewać więc sięgnąłem też po jakąś wymówkę, coś czym mógłbym zamarkować swoje powody. Usłyszenie tego, jak wymawia hasło zdawało się być prawdopodobne zwłaszcza, że było nieco żenujące.
- Powiadam - zapewniam ją zaraz potem z obawy przed groźbą przeczesałem palcami swój nowo wykreowany zarost na który tak narzekała. Potem jednak z powagą patrzyłem jak wymawia hasło i nic się nie dzieje. Przyłożyłem dłoń do twarzy zasłaniając usta zza których jeszcze trochę i wydałoby się zdradzieckie parsknięcie. Zakamuflowałem więc tym gestem pół twarzy marszcząc czoło i patrząc niby to z niezrozumieniem na drzwi.
- Spróbuj otworzyć - zaproponowałem wiedząc, że te nie ulegną - dziwne. Nie wiem. Może się rozluźnij trochę i spróbuj jeszcze raz. Może podejdź bliżej by cie lepiej słyszała...?




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   03.11.17 0:32

- No, okej...
Mruknęła, choć wcale nie była wybitnie przekonana. Wietrzyła psikusa, Matt był zbyt wesoły. A hasło strasznie głupie, ale powiedziała to. I... nic? Uniosła brwi, pociągnęła za klamkę i spojrzała na swojego arcyzabawnego towarzysza, zakładając przy tym ręce na piersi.
Śmiał się. Ewidentnie. Próbował ukrywać twarz, ale jego oczy śmiały się głośniej niż Wąs. Prychnęła pod nosem. Zgoli mu go, ewidentnie.
- Palant. - burknęła, choć sama się uśmiechnęła. Wesołość Matta jakoś ją zarażała mimo, że ewidentnie się z niej naśmiewał. Odsunęła się w końcu i popchnęła go do przodu, obserwując dokładnie, co on robi i co ona powinna była zrobić tak na prawdę. Dobrze, że nikogo w okolicy by nie było. Durny Wąs.
- Dalej panie Wąsie, sam to otwieraj. - dodała, unosząc brwi i nie zamierzając robić już nic, co on jej powie, zanim nie wprowadzi jej do środka. Tam mogą siąść i w spokoju się napić. Choć czy z tym Bottem cokolwiek można robić w spokoju?




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   03.11.17 1:46

Kusiłem los. Doskonale zdawałem sobie z tego sprawę. Jednak nie mogłem się powstrzymać przed tym by usłyszeć i zobaczyć to jeszcze raz - jak z przekonaniem powtarza wymyślone przeze mnie hasło. Z wiarą i oczekiwaniem na to, że coś się stanie. Nic jednak się nie działo. Nie mogło. Ja o tym wiedziałem i starałem się z tym kryć, nie zdając sobie sprawy z tego, że oczy mi się świecą jakbym wygrał na loterii wór galeonów. Moje zamiary zostały zdemaskowane. Słysząc burknięcie niezadowolenia nie mogłem się powstrzymać by nie obdarować jej iście niegodziwy uśmiech triumfu. Co prawda połowicznego, lecz jednak.
- Oj już się nie dąsaj. Wielkie mi rzeczy. gadać jakieś bzdury do plakatu. Przez cały Hogwart to robiłaś - próbowałem załagodzić swoje obecne położenie mówiąc przecież prawdę. W tej szkole częściej się czasem gadało z ruszającymi się obrazkami niż samymi  profesorami.
Podszedłem do drzwi, chrząknąłem próbując uspokoić ciągle igrające we mnie rozbawienie, które wyraźne w tym momencie było nie tylko w moim spojrzeniu lecz również głosie, mimice i gestach.
- Pani pozwoli... - zacząłem próbując zebra uwagę kobiety z plakatu - ...czy mogę prosić do tańca? - wypowiedziałem hasło. Drzwi zgrzytnęły i się uchyliły. Popchnąłem je lekko wprowadzając siebie i ją do świata wypełnionego zabawą, muzyką, śmiechem i oczywiście barem. Ludzi nie było tak wielu jak bywało zazwyczaj. Najwyraźniej anomalie zbierały swoje żniwo również w utargu. No ale nie było tragicznie - w końcu gdy źle się dzieje ludzie lubią szukać zapomnienia w zabawie. Zresztą, jakby nie patrzeć my mieliśmy taki sam cel. Odwiesiliśmy płaszcze.
- Widzę miejsca, chodź - Dotykając jej pleców zagarnąłem ją i delikatnie nakierowywałem w stronę upatrzonego miejsca - Najpierw się napijemy nie? - mimo iż zapytałem to w sumie bardziej stwierdziłem fakt sugerując od razu...że potem wyjdziemy na parkiet. Innej opcji nie przewidywałem. Tak więc gdy się rozsiedliśmy dałem znak barmanowi by poświęcił nam chwili - Ognista Blishena i... Porter Starego Sue - spojrzałem na swą towarzyszkę jak gdyby szacując i oceniając potencjalne możliwości -...niech będzie mały




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   03.11.17 10:48

Matt to palant, ale nie mogła się nie uśmiechać. Zarażał ją swoją wesołością, jakoś tak po prostu. Uśmiechnęła się więc zamiast dalej go wyzywać, w sumie to można uznać, że w swoim życiu wyzywała go już na zapas, a gdyby nie starczyło, na pewno to nadrobi. Kiedy więc wprowadził ją do środka, wymawiając oczywiście całkowicie inne hasło, od razu zaczęła się rozglądać. Muzyka była przyjemna i wesoła. Lil zawsze podobały się kręcące się w tańcu spódnice, zerknęła w stronę parkietu choć nie bardzo widziała się w tańcu. Dała się po prostu zaprowadzić do stolika.
- Najpierw?
Wiedziała, że Matt potrafi tańczyć. Szokowało ją to na szkolnych potańcówkach, później nie bardzo bywali razem na imprezach, jednak pamiętała że jakoś tak po prostu miał wyczucie rytmu. Albo wystarczająco miał wywalone na wszystkich dookoła, by poruszać się swobodnie? Albo i jedno i drugie. Nie sądziła jednak, że porywał się nadal do tego tak chętnie. Uśmiechnęła się nieznacznie.
Dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Uniosła brew kiedy Matt zmierzył ją oceniającym spojrzeniem. No dobrze, może nie miała mocnej głowy, ale... eh. Zaśmiała się pod nosem.
- Nie pamiętam, kiedy ostatnio piłam piwo.
Nie przeszkadzało jej, że Matt zdecydował za nią, nie znała się na tutejszych alkoholach ale nie sądziła by w klubie dostała po prostu wino. I pewnie by się z niej palant nabijał. A przecież wino jest takie dobre.
- W sumie to pamiętam. Po jednym pokazie promocyjnym jakiś mugol znalazł moją piersiówkę. Musiałam mu wmówić, że to kolejna magiczna sztuczka i uparł się, że mi ją odda jak pójdę z nim na piwo i potwierdzę jeśli zgadnie jak jest skonstruowana. To mógł być jakiś luty czy marzec. Zabawny chłopak. - przypomniała sobie. Nie widziała go już więcej. Rany, jakie wszystko było wtedy proste. - W sumie to dzieciak chyba. Ale prawie szorował głową po suficie.
Przypomniała sobie.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   05.11.17 19:11

- Oczywiście. Chyba nie myślisz, że pozwolę ci przyrosnąć do krzesła. Zresztą sama zobaczysz - napijesz się, posiedzisz trochę to sama będziesz miała nadzieję, że zostaniesz wyciągnięta na parkiet - miałaby to być zasługa po części magii tego miejsca, a po części alkoholu, który bez wątpienia doda jej pewności siebie, nieco rozluźni. W zasadzie to nie wiele trzeba było by złamać czyjś wstyd przed zabawą, a tym był właśnie taniec. Ja sam lubiłem się zaś bawić. Nie mogłem więc nie umieć tańczyć, gdy przynajmniej raz w tygodniu odwiedzałem jakiś konkretniejszy klub. Poza tym, nie oszukujmy się - kobiety lubiły gdy ktoś wiedział co z nimi robić na parkiecie. Jakoś tak więc czułem, że wyjście na przeciw oczekiwaniom w tej kwestii może zostać docenione. Co zrobić.
- Właśnie dlatego je zmówiłem. Mnie już mdli od samego widoku ciebie sięgającej znów po wino. Ile można, a tu mają aż nazbyt duży wybór fajnych, ciekawych piw by nie skorzystać. Musisz sobie coś urozmaicić życia bo jak popadniesz w rutynę jak typowe wiedźmy po sześćdziesiątce- Oczywiście swoim wyborem nie rzucałem jej od razu na głęboka wodę. Portery miały w sobie ten nieco winny klimat. Bardziej podobnego do tych cięższych, słodkich niż lekkich i wytrawnych no ale jednak. Powinno jej smakować.
Szorował głową po suficie, co?
- Na pewno nie tak bardzo jak mój kuzyn. Ostatnio dopiero się dowiedziałem o jego istnieniu. Pomagał trochę przy remontowaniu Rudery. Prawie wyższy ode mnie o głowę, a cienki jak palec. Taki chodzący patyk do szaszłyka. Że go gdzieś jeszcze po drodze nie złamało to ja tego pojąć nie mogę. - może trochę wyolbrzymiałem, lecz jak zdarza mi się dość często zadzierać głowę do góry tak w jego przypadku wydawało mi się, że muszę to robić bardziej. Przyszły alkohole, a ja wymownym gestem poprosiłem jeszcze o popielniczkę przypominając sobie coś, a propos kuzynów - Właśnie, nie wiem czy miałaś okazję już go widzieć - Olivera. Botta. - Dodaję niby to nazwisko niechętnie przyznając się że coś nas łączy - Blondyn. Ponoć trochę do mnie podobny - robię minę jakbym zjadł coś kwaśnego. Mogę sprawiać wrażenie kogoś, kto tego człowieka nie lubi, lecz był to rodzaj rodzinnej zażyłości - Przywiało go jakoś w kwietniu. Jest nie groźny, lecz robi kłopoty większe niż Bertie - ostrzegam ją, lecz też informuję by się nie przestraszyła jak ktoś taki wparuje do Rudery. Kuzyn ten należał do tych, którzy raczej nie zapowiadają swoich wizyt oraz zniknięć.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   05.11.17 20:04

- Daj spokój, będę człapać jak kaczka.
Zaśmiała się. Nie była w tym zła, raczej mieszała się w tłumie, jakieś tam wyczucie rytmu miała, jednak nadal była nieśmiałą sobą i dość dawno nie tańczyła. Nawet bardzo dawno. Chyba gdzieś od ostatniego szkolnego balu - aż trudno sobie wyobrazić, kiedy to było. Jak o tym myślała, przerażała ją myśl, że szkołę skończyła już siedem lat temu, że już tyle czasu sama dba o siebie, a nadal czuje się w wielu dziedzinach jak nieporadna dziewczynka. I kolejna myśl - jeszcze cztery lata, a przednia cyfra jej wieku się zmieni. Zacisnęła usta, a Matt wybrał kiepski moment na swoją uwagę.
- Nie widzę nic złego w rutynie, wino jest dobre. A mi do sześćdziesiątki jeszcze daleko. - podobno kłamstwo wymówione tysiąc razy staje się prawdą. Nie zamierzała wyjawiać, co jej chodzi po głowie, bo by się palant zaczął nabijać. W sumie to nawet miała świadomość, jak głupio by to brzmiało, jednak... no, już nawet jej mama nie zaprzeczała na słowa o jej starzeniu, a to już jest coś!
- Jak można nie wiedzieć o istnieniu członka rodziny? - spytała z lekkim niedowierzaniem. Zaraz dostała swoje piwo i napiła się. Całkiem niezłe. Na pewno lepsze od tego które piła w Baggins w sumie. Nie marudziła więc dalej, a słuchała o chłopaku którego opisywał Matt. - Lou podobnie. Czułam się przy nim jak jakiś krasnal. A jednocześnie strasznie chuderlawy był, trochę jak taki pająk, tułów i doczepione długie ręce i nogi.
Była dość przyzwyczajona do Mattowego wyolbrzymiania, lubiła je z resztą bo było obrazowe. Wiedząc jak podchodzić do jego historii, wychwytywała z nich bardziej istotne smaczki.
- Olie? Chyba z szkoły go pamiętam. - zmarszczyła brwi. Nie miała wielu znajomych, miała za to niezłą pamięć i kojarzyła z kim czasem ich widywała. Ostatecznie trudno jest nie znać do jakiegoś stopnia rodziny i przyjaciół swoich przyjaciół, szczególnie kiedy żyje się z nimi w jednym budynku. -Był młodszy o jakiś rok, Gryfon. Mam rację?
Była prawie pewna, że tak. Wzruszyła przy tym lekko ramionami. Nie interesowała się losami chłopaka szczególnie, nie wiedziała nawet, że go nie ma, choć jakiś czas temu Matt chyba faktycznie wspominał że jakiś debil zniknął, może to powiązane?
- Jakiś czas się zastanawiałam czy nie jest twoim bratem do którego się po prostu nie przyznajesz. To by było całkiem w twoim stylu. - dodała trochę rozbawiona, a propos podobieństw między kuzynami. - To chyba wasza cecha rodowa. Zabawne, że wszyscy jesteście w jakiś sposób podobni.
Botty kłopoty, co poradzić? Przyzwyczaić się chyba.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   13.11.17 19:44

Kacze człaptanie...mimowolnie parsknąłem unosząc zawadiacko jedną brew wyżej.
- Nie mogę się doczekać - zapowiedziałem. Jednocześnie sobie jakoś próbowałem przypomnieć kiedy to ostatni raz widziałem ją na parkiecie. Takim parkiecie-parkiecie bo scena na której robiła sztuczki się nie liczyła. Wyszło na to, że cholernie dawano
- Jak tam babcia uważa - uznałem polubownie choć nie odpuszczając sobie żartobliwej zaczepki. Byłem przy tym kompletnie nieświadomy tego, że ocierałem się o temat dla niej drażliwy. Chociaż nie wiem czy gdyby było inaczej to uznałbym jej problem za faktyczny problem. Czarodzieje żyją w końcu dłużej. Nie musimy się spieszyć, prawda?
Upiłem alkoholu zaraz po tym marszcząc czoło w geście oburzenia. Jak można było?
- No dobrze Panno W Glowie Mi Się To Nie Mieści. Lubisz liczyć, nie? To teraz policz sobie ile Bottów przewinęło ci się chociażby tylko z widzenia przez Hogwart, a potem jakoś sobie tak przy okazji zdaj sobie sprawę z tego, że każdy był dla mnie kuzynem lub kuzynką. Sama musisz wiec przyznać, że...no trochę nas dużo, w sensie - nas Bottów. I to tylko rozpatrując magiczną część rodziny. Da się w tym nieco pogubić - wierz mi - dodałem niemo spojrzeniem bo co prawda nie byłem jakoś super rodzinny, gdyż bardziej wolałem patrzeć na to jak ten cały cyrk funkcjonuje z boku ale nawet gdybym chciał aktywnie funkcjonować w tej króliczarni to i tak wątpię czy bym ogarniał wszystkie rodzinne powiązania.
- O - strzeliłem palcami, słysząc wypowiedziane przez nią imię - Louis, student astronomii na mugolskim uniwerku? To Bott. O nim mówiłem. Widzisz? A przed chwilą mówiłem przecież, że jak mrówków nas. W sumie to nie takie zabawne. Czasem strach się przyznać do nazwiska gdziekolwiek - skrzywiłem się korzystając z chwili by odpalić papierosa używając mugolskiej zapalniczki. Co to za ognista bez towarzystwa drapiącego dymu, prawda? Przy okazji kiwnąłem potakująco głową. Miała racje. W sensie, że tak to był o rok młodszy gryfon i gdyby to był mój brat to faktycznie bym się do nie przyznawał - Oj wstrzymaj konie z tą cechą rodową bo już trochę za daleko się zagalopowałaś. Wcale nie jesteśmy podobni. W sensie może ja i Oli trochę z wyglądu ale to wina tego że mój i jego stary to byli bliźniacy - Nie byłem podobny do tego pazernego człowieka w jakikolwiek inny sposób. A Bertie to w ogóle cały był dziwny. O Lou to nawet wspominać nie będę. Studiował - to już rodziło tonę różnic. W ogóle jakoś tak zdałem sobie sprawę, że jakoś tak drugi raz zdarzyło mi się więcej mówić jej o mojej rodzinie. Jakoś tak głupio mi się zrobiło z tego powodu. Brzmiałem dziwnie?
- W ogóle to trzeba będzie zajść na dniach do Olivanderów i zorganizować ci różdżkę - zauważyłem, zmieniając jednocześnie temat.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwniczny Klub Jazzowy   19.11.17 2:10

Prychnęła pod nosem na babcię, choć no przecież wiedziała, że ją palant zaczepia. Sam był w tym samym wieku, tylko dlaczego jakoś faceci patrzą na to inaczej? Nie, żeby Lil była jakąś wybitną specjalistką, jednak czasem odnosiła wrażenie, że ich mózgi są nastawione na inne fale na których problemy nie istnieją lub kompletnie tracą na jakimkolwiek znaczeniu. W sumie to nawet mogła pozazdrościć. Z drugiej strony skoro ona przejmuje się bzdurami pięć razy mocniej niż powinna, może po prostu wyrabia normę też za niego?
- Wychodziłoby na to, że pokolenie i dwa pokolenia wyżej wszyscy mieli niezłe stadko dzieciaków. - uniosła lekko brwi. Znała bardzo dobrze jednego Botta, drugiego względnie dobrze, trójkę jako-tako kojarzyła, jeszcze kilkoro pewnie gdzieśtam widziała, mogłaby wspomnieć imię czy jakieś cechy charakterystyczne, jednak nie przypominała sobie żeby w przeciągu ostatnich kilku lat widziała takiego, który zamierzałby, lub miał perspektywę dorównać rodzicom. Dopiero po chwili jednak uświadomiła sobie, że jej myśli chyba idą w trochę niebezpiecznym kierunku.
Choć czy na prawdę powinna powstrzymywać docinki i zachowywać się inaczej? Trochę spięła się, czując dziwną nienaturalność sytuacji w której czegoś jej nie wypada przy kimś, kto przecież znał ją na wylot i kogo ona znała... no, może nie na wylot, ale bardzo dobrze.
Matt jednak po prostu ciągnął wspomnienie o jak się okazuje - kolejnym Bocie. Na szczęście. Uśmiechnęła się pod nosem.
- Prawdziwa plaga naszych czasów. - poruszyła lekko brwiami i zaśmiała się pod nosem. - Jestem pewna, że jesteś dumny ze swojej pokręconej rodzinki. W jakiś dziwny sposób.
Dodała. W sumie to wszyscy których znała wpasowywali się w jakieś śmieszne ramy życiowego nierozgarnięcia, choć też - w historiach jakie znała - dobrze na nim wychodzili. - Muszę się wam uważniej poprzyglądać w takim razie i za jakiś czas dostaniesz całe sprawozdanie o podobieństwach.
Puściła mu oczko. Co zrobi, przecież nie mogła przyznać mu racji. Poza tym ona już swoje widziała. Może i Matt nie mówił wiele o rodzinie i nie zapoznawał jej z każdym (jak ona zapraszając go do siebie na wakacje), jednak przez trzynaście (szalona cyfra) lat przyjaźni, zdążyła niektóre detale załapać.
Zaraz jednak Matt zmienił temat, a ona napiła się ze swojego kufla jakby automatycznie. Nie, w ogóle nie stresuje jej ten temat. Absolutnie. Ma tylko milion kontrargumentów.
- Nie wiem, czy to ma sens. Wiesz, i tak nie czaruję. A jak już czaruję to tracę pewność czy aby na pewno sowa trafiła w dobre miejsce. Jeszcze tyle dziwnych rzeczy się dzieje z magią. - nie chciała iść. Czego właściwie się bała? Chyba samego dobierania różdżki. Może samego łączenia jej z magią. Ten świat jej nie chciał, chwilowa poprawa tego nie zmieniała, a ona przecież świetnie radziła sobie z życiem bez magii, nawet nie miała do tego talentu. - Poza tym nie stać mnie narazie. Wiesz, drugi miesiąc utrzymuję mieszkanie na które nie zarabiam. - pół miesiąca w sumie pracowała w Kotle, jednak to całkowicie inne zarobki. - Nie ważne z resztą, ładną mamy dziś pogodę czy coś.
Wywróciła oczami, ostatnie dodając lekko nerwowym tonem. Mieli się bawić, tylko czemu takie tematy same przychodzą, dlaczego ona po prostu nie potrafi się nie denerwować, odpuścić? Uśmiechnęła się lekko, bo zrobiło jej się głupio. - Po prostu jeszcze nie. - dodała spokojniej i znów się napiła. - Dobrze, że masz już wprawę w noszeniu mnie.
Chciała się spić. Po prostu.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
 

Piwniczny Klub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17