Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Szmaragdowa Strzyża

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime17.07.17 1:44

First topic message reminder :

Szmaragdowa Strzyża

Wody Tamizy przy magicznym porcie w wielu miejscach są znacznie czystsze niż w mugolskich rejonach - czarodzieje zawdzięczają to, oczywiście, magii. Przy wschodniej części tafla wydaje się niemal kryształowa - dokładnie widać przez nią skłębioną roślinność wyścielającą dno, której to miejsce zawdzięcza swoją zwyczajową nazwę. Łagodne zejście do wody i długi drewniany pomost zawieszony nad rzeką przyciągają wielu ludzi - to doskonałe miejsce na relaksujący odpoczynek w cieplejsze dni. Pomost nie posiada ani bariery ani ławeczek - ale można na nim przysiąść i zanurzyć nogi w wodzie.
Szmaragdowa Strzyża to nic innego, jak wijołapka, magiczna podwodna roślina, która jest niegroźna, ale za to łatwo przykleja się do ciała i trudno jest się jej potem pozbyć. Stanowi również popularną magiczną ingrediencję, użyteczną przy warzeniu wielu eliksirów - ale wyjątkowo niewdzięczną w zbieraniu, trzeba po nią bowiem zejść pod wodę. Młodzi czarodzieje często zażywają kąpieli w tym miejscu; z dala od statków, niebezpiecznych magicznych istot i mugolskich oczu. Tradycyjna zabawa polega na rzuceniu do wody knuta i jego wyłowieniu - co nawiązuje do dawnych masowych polowań na wijołapkę, kiedy jej skupisko w tym miejscu było jeszcze dużo mniejsze.

Wyłów knuta: wyścig na miejsce, w którym chlusnął pieniążek, trwa trzy tury - w każdej postać rzuca kością k100, do rzutu dodając bonus przysługujący z biegłości pływanie. Postać, która płynie jako druga - musi dopłynąć do pierwszej, nim podejmie inne działanie. Suma jej rzutów musi zrównać się z sumą rzutów przeciwnika. Postać, która przypłynie jako pierwsza, może od razu podjąć inne działanie.
Za każdym razem, kiedy którakolwiek z postaci osiągnie wynik 20 lub mniej podczas rzutów na pływanie - zahacza nogą lub ręką o strzyżę, która nie chce się od niej odkleić. Do każdego kolejnego rzutu w tym wątku postać otrzymuje karę -5.
Drugim etapem jest wypatrzenie pieniążka - w tym celu należy wykonać test na spostrzegawczość o ST 60. Jeśli postać dostrzeże pieniążka, powinna przezwyciężyć kolejny test o ST 60 - tym razem na pływanie, celem zanurkowania po monetę. Kiedy jedna z postaci zaczyna nurkować po pieniążka, a druga jeszcze go nie dostrzegła, otrzymuje bonus do rzutu na spostrzegawczość +10, który będzie kumulował się przez kolejne tury.
Lokacja zawiera kości


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w św. Mungu
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

now we're too young to recognize
that nothing
stays the same

OPCM : 40
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szmaragdowa Strzyża - Page 2 VIhlSyT

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime14.08.18 23:28

| 95/220 [-45 (psychiczne), -100 (zatrucie)]

Szukałem dłonią ręki Jackie, jednak zamiast ciepłej skóry natrafiłem na coś innego, szorstki, znoszony materiał. Nie wiedziałem co to było, moja głowa w tym momencie wydała się pęknąć i jak rozcięta piłka zaczęła wypuszczać powietrze, które w tym przypadku było moim własnym jestestwem. Pomyliłem się, na stos Wendeliny, jak ja mogłem się aż tak pomylić.
Z wypływającym z głowy strumieniem myśli cały świat wokół mnie zawirował. Odczuwałem coś, czego wcześniej nigdy nie miałem okazji doświadczyć. Zlałem się z rzeczywistością w jedną plamę, wirującą, wyjącą bezsilnie zdartym głosem niczym zwierzę w agonii, kiedy ból znajdujący się w miejscu, gdzie powinienem mieć stopy przeniósł się na całą moją świadomość. Powietrze z płuc uciekło zbyt szybko, ciśnienie wcisnęło żebra, a oczy zaszły ciemnością. Tkwiłem w czarnej matni; wirując, opadając nie byłem w stanie określić gdzie znajduje się góra, a gdzie dół. Powietrze było gęste i sypkie, chrzęściło między zębami i przyklejało się do warg, a szumiało przy tym i pluskało niczym późnowieczorna rzeka, wołając mnie ku sobie. A może...
Selwyn, psia mać, wstawaj na nogi!
Parsknąłem, wypluwając piasek i otwierając oczy, nad sobą znajdując ciemne, zachmurzone niebo. Wsparłem się na łokciu i spojrzałem na kobietę. Na Jackie. Czułem się, jakbym został uderzony w głowę czymś bardzo, ale to bardzo ciężkim, na moje stopy zostało postawione imadło, a przez gardło i nos przeszła garść gwoździ.
- Rineheart - spróbowałem powiedzieć, jednak z moich ust wydostał się ledwie dosłyszalny, szorstki w brzmieniu szept. Zawiedliśmy. Zawiodłem.
- Powinienem był tam z...ginąć - wychrypiałem, wahając się tylko przez moment. Zostać - nie, to było za mało. Poczucie obowiązku było silniejsze niż brak pamięci, serce biło szaleńczym tempem czując przygniatający ciężar winy. Odszukałem zrezygnowanym spojrzeniem jej oczy, wątpiąc, czy na pewno byłem tym, za kogo mnie uważała. Za kogo oni mnie uważali. Czułem się, jakbym miał na swoich barkach ciężar decyzji podjętej przez kogoś innego, jakby to ktoś zadecydował za mnie, jakie mam stanowisko w tym konflikcie. Nie ważne, że czułem, iż teraz podjąłbym identyczną decyzję: poczucie obowiązku i to dziwne wrażenie sprawiały, że miałem ochotę wskoczyć do rzeki i już nigdy z niej nie wyjść. Odwróciłem głowę w kierunku ciemnej wody - była tak blisko, ta nieprzejednana pustka, to ostatnia decyzja w życiu. Widziałem jednak, w jakim stanie była Jackie. Wiedziałem, że ta ucieczka byłaby jeszcze gorsza niż z Nurmengardu. Musiałem unieść głowę, przyjąć na siebie wszystkie konsekwencje i walczyć dalej.
- Musimy udać się do alchemika. Powiedz mi tylko, gdzie - powiedziałem, podnosząc się niemrawo na nogi i ledwo ustając na wciąż pulsujących bólem stopach. Zacisnąłem jednak zęby i wyciągnąłem dłoń w stronę siedzącej nadal na piasku aurorki. Ten dzień jeszcze nie dobiegł końca, Rineheart.

| zt x2




nikogo nie uzdrawiam
                                   umiem psuć ale nic nie naprawiam

zostawiam za sobą bałagan
                                           komu ja pomagam?

stoję. w ciele wznieca się ogień
                                                  nie swój strój płonie.

Powrót do góry Go down
Ria Weasley
Ria Weasley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
be brave
especially when you're scared
OPCM : 28
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime20.01.19 1:13

| 02.10

Hep!
Myślała, że zabije, a potem sama umrze - z rozpaczy nad dokonaniem zbrodni prawdziwie najstraszliwszej. Na szczęście nerwy utrzymała na wodzy aż do momentu, w którym znów pojawiła się ona. Męcząca czkawka, ale nie taka zwykła; ta choroba z rodzaju teleportacyjnych miotała Rię chyba po całym kraju jak zdążyła zorientować się rudowłosa. Słońce coraz intensywniej znikało za horyzontem prowadząc do rozpostarcia się nocy. Weasley nie zdawała sobie z tego sprawy - została porwana z ogródka już jakiś czas temu. Czas powoli zacierał się tworząc nieokreśloną w przestrzeni masę, bardzo trudną do identyfikacji. Poza tym, w kółko teleportująca się kobieta nie była  w stanie o tym myśleć - reagowała na ludzi, których spotykała, na wydarzenia mające miejsce wraz z jej udziałem. Była aktorem drugoplanowym, pojawiającym się znikąd i równie szybko oddalającym się w gęstej mgle niedopowiedzeń, ale nie było to uciążliwe. Do momentu, aż Rhiannon poczuje zmęczenie oraz nieopisaną potrzebę powrotu do domu, do ciepłego łóżka.
Na razie spektakl wciąż trwał.
Przez ułamek sekundy trwającej świadomości Harpia poczuła ulgę. Ulgę spowodowaną brakiem konieczności użerania się z mocno nieciekawą personą spotkaną jakiś czas temu - znów nieokreślony. Ile czasu mogło minąć między jednym czknięciem a drugim? Kolejne pytania pozostawały bez odpowiedzi, tak jak Ria bez stabilnego gruntu pod nogami.
Szybko okazało się, że bardzo dosłownie. Ni stąd ni zowąd czarownica poczuła niesamowite zimno; poparzona przez pokrzywy skóra zapiekła na nowo, acz teraz w całkowicie inny sposób. Kojarzyła to skądś, ale z powodu szoku nie mogła zorientować się o co chodziło odnaleźć w nieznanej dotąd sytuacji. Dopiero po chwili do zaskoczonego umysłu dotarła informacja o utkwieniu w zimnej wodzie. Gdzie była? Dlaczego się tu znalazła? Weasley zaczęła gorączkowo pytać swój zmysł wzroku, ale ten okazał się zamazany. Nieświadomie łykała wodę, co jakiś czas zanurzając się pod taflą. To chyba panika, pewnego rodzaju nieświadomość. Do tej pory lądowała na stabilnym gruncie - za nic nie przyszedłby rudzielcowi do głowy pomysł znalezienia się w morzu. Rzece? Oceanie? Jeziorze? Prywatnej sadzawce? Kaszlała, machała nogami oraz uderzała we wszechobecną ciecz rękoma.
- Halo? - rzuciła znajdując się względnie na powierzchni. Czy zdołała wypowiedzieć to na głos? Nie miała pewności. Płuca paliły, oczy szczypały, ciało pokrywało się gęsią skórką. Spazmatyczne oddechy nie przynosiły ukojenia, natomiast niezidentyfikowana substancja przyklejająca się do piegowatych nóg także nie ułatwiała niczego, zwłaszcza poruszania się. Co to mogło być? Glony? Kolejne magiczne stworzenie gotowe do zgładzenia intruza, tak jak druzgotek w Ottery St. Catchpole? Rhiannon momentalnie zlękła się, próbując mimo wszystko rozejrzeć, odnaleźć kogoś, kto mógłby pomóc wyjść topielcowi z tej zdradzieckiej, zimnej wody. Ani trochę przyjaznej. Wręcz okrutnej i nieprzewidywalnej, jak każdy żywioł. Zresztą, chyba właśnie dostrzegła czyjąś sylwetkę? Czy to cień, ułuda zaćmionego umysłu? Nie wiedziała.





Just stay with me, hold you and protect you from the other ones, the evil ones.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie nie pójdę, to dojdę i tak
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24*
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime02.02.19 22:05

Jak ja lubiłem nie robić nic, te wszystkie kompletnie bezproduktywne dni, kiedy jeno obijałem się z kąta w kąt, bez żadnego planu, bez żadnego musisz to albo tamto. Nic nie musiałem! I niech tylko ktoś spróbuje powiedzieć inaczej. To był właśnie jeden z takich dni - cały poświęcony odpoczynkowi. Włóczyłem się trochę po Ruderze, trochę po ogrodzie i po Dolinie Godryka, a ostatecznie jak zwykle przywiało mnie do portu. Dziwnym trafem zawsze prędzej czy później tam trafiałem - nie miałem pojęcia dlaczego, bo mieli tutaj najlepsze knajpy? Najmocniejszy rum i najładniejsze dziewczyny? Być może... O dziwo nie spędzałem tego wieczora w jednej z lokalnych, głośnych karczm, a w spokojnym, cichym towarzystwie natury. Najwidoczniej nawet taki huncwot jak jak potrzebował czasem chwili odpoczynku od wszelkiego zgiełku, chwili tylko dla siebie. Więc odpoczywałem nad wodą, nad szmaragdową strzyżą dokładniej, jeśli już mamy być drobiazgowi. Leżałem na pomoście ze spuszczonymi nogami, maczając bose stopy w krystalicznie czystej wodzie; nuciłem pod nosem jakąś prostą melodyjkę i oglądałem ciężkie chmury, leniwie sunące po niebie. O, tamta na przykład wygląda jak pies, tylko bez jednej nogi. A tamta jak flaszka. A tamta... Uniosłem się na łokciach mocno marszcząc brwi i rozejrzałem wokół, bo byłem prawie pewien, że coś, albo raczej ktoś śmiał przerwać błogą ciszę. Wtedy to zobaczyłem - jakaś dzierlatka (mam nadzieję, tego jeszcze brakowało żebym ratował chłopa) potrzebowała natychmiastowej pomocy, więc postanowiłem zabawić się w rycerza na białym koniu. Czym prędzej zrzuciłem płaszcz, pozbyłem się również koszuli i hop! Wskoczyłem z pomostu prosto do wody. Szczęście, że umiałem pływać, ale co byłby ze mnie za marynarz, gdybym nie umiał! Podwójne szczęście, że w wodzie wszystko robiło się leciutkie jak piórko, więc nie miałem wielkich problemów ze złapaniem dziewczyny, ani z późniejszym dociągnięciem jej do łagodnego zbocza. Wywlokłem ją na powierzchnię, chociaż jak tak leżała na ziemi to byłem pewien, że woda wciąż obmywa jej plecy; ważne jednak, że przestała obmywać również twarz. Nie miałem pojęcia czy już wcześniej nie nałykała się tyle, by pozostać świadomą, więc może dodatkowo będę musiał wybudzić ją pocałunkiem prawdziwej miłości? Nie narzekałbym, szczerze powiedziawszy. Pozostałem więc pochylony, wspierając dłonie i kolana po obu stronach dziewczęcego ciała. Jedną ręką odrzuciłem w tył mokre włosy, przyklejające mi się do twarzy i już się mam zbliżać do piegowatego lica rudzielca, ale widzę, że na mnie patrzy. A w jej oczach oraz rysach twarzy rozpoznaję Harpię.
- O proszę, znowu mam cię pod sobą. - mówię, unosząc wysoko obie brwi. Chyba jednak obejdzie się bez całusów.






Powrót do góry Go down
Ria Weasley
Ria Weasley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
be brave
especially when you're scared
OPCM : 28
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime11.02.19 21:37

Paskudne uczucie rozpierania płuc nie znikało - wręcz przeciwnie, pogłębiało się. Nieznane coś oplatające nogi nie ustępowało, kończyny próbowały ustabilizować chaotyczne dotąd ruchy, ale wszystkie próby uspokojenia się spełzały na niczym. Krztusiła się słoną wodą, oczy nie przestawały szczypać i Ria myślała już, że to koniec. Zanim zauważona wcześniej ciemna sylwetka zdołała dopłynąć do topielicy, kobieta sądziła, że minęły całe wieki. Spodziewała się wręcz, że to wytwór zrozpaczonego umysłu i nikogo wokół nie było, natomiast ona pójdzie bez wątpienia na samo dno. Nikt nie będzie wiedział co się z nią działo - może tylko te kilka osób, u których zdążyła się już pojawić, da znać jej rodzinie, że ich krewną dopadła czkawka teleportacyjna. Miną zapewne miesiące nim odnajdą spuchnięte ciało… gdzieś, gdziekolwiek się teraz znajdowała. A może stanie się pokarmem dla rybek i nikt nigdy nie dowie się co się stało z niejaką Weasley, zawodniczką Harpii z Holyhead? Byłoby to oczywiście niezwykle smutne, zwłaszcza w obliczu niedawnych wydarzeń oraz tego, że czarownica zaczynała całkiem nowe życie. Dlaczego los był tak okrutny i przecinał ledwie utkaną nić? Nie potrafiła tego zrozumieć, choć nawet nie próbowała. Nie miała na to czasu. Wola przetrwania nakazywała rudzielcowi na skupieniu się na wszelkich sposobach prób przeżycia, dlatego za wszelką cenę usiłowała zachować zimną krew. Podejść do sytuacji zadaniowo, nie dać się porwać cholernemu żywiołowi. W końcu umiała pływać, na Godryka! Gdyby nie nagłe przeniesienie za pomocą czknięcia oraz ogólna dezorientacja, Rhiannon nigdy nie dopuściłaby do takiej sytuacji.
Tkwiła w bezmiarze wody przekonana, że była zdana wyłącznie na siebie. W spojrzeniu pojawiło się przerażenie, serce zabiło gwałtownie - wszystko przez nagłe szarpnięcie w okolicach ramienia. Analiza sytuacji zajęła kobiecie niezwykle długo, była już niemalże na brzegu kiedy pojęła wreszcie, że ktoś ją uratował. Ciemna, zamazana postać musiała zauważyć wynurzającą się spod tafli łepetynę i postanowiła zareagować. Ria nie zdążyła jeszcze odczuć ulgi, całe zdarzenie działo się niezwykle szybko, a myśli formowały się w paskudną breję niezrozumiałego harmidru - wybranie z umysłu czegokolwiek konkretnego graniczyło z cudem. Było to ostatnią rzeczą, na jaką czarownica miała ochotę. Całkowicie poddała się działaniom nieznajomego, zamknęła na moment oczy. Szczypiące; niewidzialne drobinki rysowały powierzchnię gałki ocznej, sprawiając Harpii prawdziwy dyskomfort. W płucach czuła ogromny ciężar, przeszkodę nie do pokonania. Z każdą próbą łapczywego łapania powietrza ponosiła sromotną klęskę, stąd z ulgą przyjęła istnienie gruntu pod plecami. Automatycznie obróciła się na bok, później na brzuch, chcąc pozbyć się zalegającej w organizmie wody. Kaszlała głośno, w istocie wypluwając całą masę zimnej, słonej cieczy. Ciemne oczy zaszły łzami, policzki poczerwieniały z wysiłku. Wreszcie Weasley udało się nabrać pierwszego, pełnego wdechu. Z niewysłowioną wdzięcznością opadła plecami na ziemię, nie kłopocząc się tym, że nadal obmywała ją woda. Czuła się jakby powróciła ze świata zmarłych - nie przerywała sobie tej doniosłej chwili.
Słowa mężczyzny dotarły do Rhiannon ze znacznym opóźnieniem. Odgarnęła do tyłu kosmyki włosów, dotąd oblepiających piegowatą twarz i patrzyła uważnie na swego wybawcę. - Johny? - wychrypiała nie bez trudu; w gardle poczuła nieprzyjemny posmak przesolonej wody, ścianki przełyku były mocno podrażnione. - Co ty tu robisz? - spytała głupio, ale nie myślała nad tym pytaniem. Wypaliła je bez szczególnego pomyślunku. - Głupek - skwitowała w końcu jego słowa. Uniosła się nieznacznie na rękach, ale zaraz znów opadła na ziemię - poczuła zawroty głowy. - Dziękuję - powiedziała w końcu. Z wdzięcznością, za to bez konsternacji, że czarodziej wciąż nad nią wisiał i był tak blisko. No ładnie, została dłużniczką Bojczuka. Co teraz? Jak miałaby spłacić ten dług? Może lepiej było zginąć? Myśli znów gnały jak szalone, nie przynosząc niestety żadnych konkretnych wniosków.





Just stay with me, hold you and protect you from the other ones, the evil ones.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie nie pójdę, to dojdę i tak
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24*
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime12.03.19 16:15

Patrzę jak kaszle i charczy i wypluwa z siebie kolejne chausty wody, ale to dobrze, to znaczyło, że żyje, że czuje; ciało reagowało odpowiednio, nawet jesli umysł nie do końca wiedział co dzieje się wokół. Daję jej moment na rozeznanie.
- A owszem, to ja we własnej osobie. - kiwam głową, a kiedy kolejne pytanie dociera do moich uszu, to marszczę brwi i mój orli nos, sprawiając, że przez kilka sekund wyglądam jak drapieżny ptak szykujący się do ataku, hehe. Albo jakbym dostał rozwolnienia. Nieważne zresztą, jeden pies.
- Odpoczywam od zgiełku miasta, łapię słońce, oglądam chmury i ratuję damy z opresji. - ot, proste. Tak przecież wyglądało całe moje życie, co nie. Johnatan Bojczuk zawsze na posterunku - Ale bardziej ciekawi mnie co ty tu robisz, jak się tu znalazłaś i dlaczego, na laskę Merlina, zachciało ci się kąpieli, skoro nie umiesz pływać? - bo chyba nie umiała? No przecież, że nie, jakby umiała to by się nie topiła. Dziwne; zmierzyłem ją uważnym spojrzeniem, mrużąc lekko oczy, bo nic mi się tu nie trzymało kupy, wszystko było jakieś kompletnie pokręcone i nawet się zacząłem zastanawiać czy moja obecność tutaj jest czymś normalnym, czy totalnie bezsensownym? Dumam nad tym chwilę, a z pewnego letargu wyciąga mnie dopiero kolejne słowo. Jedno, krótkie słówko. Piękne słówko co sprawiało, że aż się serduszko radowało. Uśmiecham się lekko, wspierając dłoń na piersi.
- To mój obywatelski obowiązek, pomagać potrzebującym. Polecam się. Znaczy ogólnie nie polecam ładować się w kłopoty, ale jak juz to przynajmniej w moim towarzystwie. Bo tobie, Ria, oj tobie, Ria, to bym pomógł nawet jakby mi zakazali. - puszczam do dziewczyny oczko, zaś kiedy próbuje się podnieść, macham jedną ręką - Nie wstawaj. Wszystko z tobą w porządku? Nie potrzebujesz, nie wiem, jakiegoś usta-usta albo czegoś w tym guście? Wiesz, jak coś to znam się na tym. - nie znałem się na żadnej reanimacji, resuscytacji, czy reinkarnacji, ale tym się wcale nie zamierzałem chwalić. Za to całować to sie umiałem jak nikt inny. Lata praktyki w końcu. Podnoszę się, coby spocząć zaraz obok panny Weasley, żeby juz tak nad nią nie wisieć, ale ciągle być w pogotowiu. Jakby co.






Powrót do góry Go down
Ria Weasley
Ria Weasley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
be brave
especially when you're scared
OPCM : 28
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Szmaragdowa Strzyża - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Szmaragdowa Strzyża   Szmaragdowa Strzyża - Page 2 I_icon_minitime21.07.19 1:31

Nie spodziewała się go tutaj zastać - tak naprawdę obawiając się, że nie zdąży już nikogo zobaczyć. Nikogo dostrzec. Rię pochłaniała bezgraniczna i bezlitosna ciemność, która zaciskała swoje szpony na zalanych wodą płucach. Obawiała się, że to były ostatnie chwile życia; jakie to żałosne. Umrzeć w samotności, podczas teleportacyjnej czkawki. W wodzie, bez szansy na pożegnanie lub przynajmniej spełnienie jeszcze tych kilku życiowych celów. Przez długi czas walczyła z przeznaczeniem, aż Weasley wreszcie przestała się szamotać i odpuściła. Dobrze, że Bojczuk był w pobliżu. Uratował ją w końcu przed utonięciem, czy kiedykolwiek zdoła spłacić ten dług? Wątpliwe. Jednak to nie o tym myślała, gdy zziębnięta oraz przemoczona do suchej nitki wypluwała z siebie pozostałości niebezpiecznej rzeki. Pomost pod drżącym ciałem emanował kolejną porcją zimna - Rhiannon zatrzęsła się raz po raz, po czym zacisnęła mocno zęby. Usiłowała uchronić się przed ich szczękaniem, ponieważ nie potrzebowała kolejnych zmartwień. Nie chciała też zwracać na siebie uwagi zwisającego nad nią mężczyzny, żeby nie pomyślał sobie o niej jak o słabym dziewczątku potrzebującym pomocy. Z drugiej strony, czyż to właśnie nie nim była? Damą w opresji, jaką należało uratować przed nieuchronną zgubą? Potrząsnęła z niedowierzaniem głową; kilka zimnych kropel wsiąknęło w zawilgocone drewno pod nimi. Czarownica niedbałym ruchem odgarnęła przyklejone do piegowatej twarzy kosmyki, odrzucając rude pasma na tył głowy. Wciąż oddychała szybko, nierówno, ale powoli uspokajała drżące z wysiłku i adrenaliny ciało.
Naprawdę starała się nie przewrócić oczami ani nie parsknąć pogardliwie pod nosem. Mogła nie lubić Johnatana, ale zawdzięczała mu życie. Choćby z tego powodu nie powinna być dla niego nie miła, wbrew temu jak bardzo obelgi wydawały się kuszące. Problem polegał na tym, że Ria nie zapomniała i nie wybaczyła - przez co zamiast odczuć w sercu ulgę, kłębiła się tam raczej skrajna niechęć.
- O tej porze? - żachnęła się. Oczywiście, że żartował i oczywiście, że nie omieszkała wziąć jego słów na poważnie. Podstawowy błąd w rozmowie z tego typu człowiekiem. - Umiem pływać! - zaprzeczyła od razu, z oburzeniem. Krzyk nie był dobrym pomysłem; Weasley od razu odczuła nieprzyjemny ucisk w głowie. Źle, źle, źle. - Po prostu… dopadła mnie czkawka teleportacyjna. Nie spodziewałam się lądowania w wodzie - wyjaśniła nadzwyczaj spokojnie, choć może nie powinna. Właściwie, co go to interesowało? Tak nagle? Dlaczego nie pozwolił jej utonąć? Przyglądała mu się podejrzliwie, odnosząc wrażenie, że ten facet nigdy nie da jej o tym zapomnieć. Na pewno będzie również oczekiwał niekończących się wynagrodzeń za to, czego dokonał. Cholera, może lepiej byłoby zginąć? - Przestań ze mną flirtować. Byliśmy już w tym miejscu, nic dobrego z tego nie wyszło - burknęła trochę obrażona, przez to, że sobie to wszystko przypomniała. Niech to Godryk trzaśnie. - Nie potrzebuję, dziękuję - mruknęła, z wielkim wysiłkiem ponownie stając się miłą. Musiała, prawda? Nie miała innego wyjścia? Och, jeszcze musiała dalej leżeć, a to oznacza więcej czasu spędzonego z Bojczukiem. Na Merlina… - Cholernie zimno - szepnęła pod nosem, po czym objęła dłońmi ramiona, próbują wzniecić w swoim ciele więcej ciepła.





Just stay with me, hold you and protect you from the other ones, the evil ones.
Powrót do góry Go down
 

Szmaragdowa Strzyża

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19