Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Szarodrzewo z Nuneaton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Szarodrzewo z Nuneaton   17.07.17 1:50

Szarodrzewo z Nuneaton

Szarodrzewo z głębi lasów pod Nuneaton to jedno z najstarszych magicznych drzew w Anglii, a może i całej Europy: ponoć zawsze, gdy zbliżali się do niego drwale lub myśliwi, jego gałęzie ożywały i straszyły mugoli, którzy chcieli się do niego dostać – w ten sposób przetrwało już ponad 1600 lat. Ma sześć metrów średnicy i jest wysoki na czterdzieści, a jego kora przypomina kolorem angielską szarugę. W dotyku wydaje się szorstka, a przyłożona do niej dłoń delikatnie piecze. Sękate gałęzie rozchodzą się na wszystkie strony, niepostrzeżenie zamieniając się ze sobą miejscami, kiedy wiatr delikatnie kołysze wiecznie zaschniętymi burymi liśćmi. Dawno temu angielscy druidzi wsłuchiwali się w ten szelest, odnajdując w jego dźwiękach odpowiedzi na dręczące ich problemy.
Dziś czarodziejska młodzież za test męskości uznaje wdrapanie się na jego szczyt, gdzie można ułamać jedyne kwitnące gałązki szarodrzewa - od dołu tego nie widać, lecz ponoć mają przepiękną, bladobłękitną barwę i płatki delikatniejsze od jedwabiu stanowiące niepowtarzalny okaz dla każdego zielarza. Zasuszone bywają składnikami perfum - słyną z wyrazistego zapachu, który każdemu czarodziejowi wydaje się inny, powiązany z jego ukrytymi pragnieniami i kojarzące się z najpiękniejszymi wspomnieniami.

k100: ST wspięcia się na szczyt wynosi 70, do rzutu dodaje się podwojoną statystykę uników lub sprawności.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton   09.09.17 23:53

|po 10 maja

Pogoda ostatnio lubiła ulegać gwałtownym zmianom. Tak jak wszystko wokół zresztą. Tak jak ja sama. Nie spodziewałam się po tym wszystkim co mnie spotkało być sobą...taką. Nie wiem. Może to po prostu była wina tego, że nie potrafiłam już płakać. Nie miałam już na rozpacz ani siły ani łez. Nie oznaczało to jednak, że nie myślałam ojcu i moich braciach. Wierzyłam, że są gdzieś tam, w tym świecie. Przeglądałam więc mapy, a właściwie stare, szkolne podręczniki do astronomii. Jak chciałam ich szukać w tym świecie nie umiejąc się w nim odnaleźć. Nie miałam już pięciu lat, a to nie były rurki z kremem by się beztrosko gubić mając nadzieję na przygodę w czasie której może odnajdę to czego szukałam. Przygody były teraz na prawdę niebezpieczne.
Przekręciłam ciężką stronę księgi. Nawa strona zabarwiła się granatem nocnego nieba na tle którego zalśniły konstelacje. Te podstawowe. Mały, wielki wóz, gwiazda polarna...linie przecinające obrazek układały się w kształty do których wypłowiałą już czcionką sygnatury odsyłające do przypisów. Spuściłam na nie wzrok, poprawiając jednocześnie nachodzący mi na oczy kosmyk. Leżąc tak na kocyku rozłożonym na kiełkującej młodej trawie, na brzuchu, pod drzewem - studiowałam tajemną wiedzę przeznaczoną dla dwunastolatków.
Po godzinie zrobiłam sobie przerwę. Przekręciłam się na plecy, ściągając z głowy letni kapelusz. Przymknęłam na chwilę oczy wdychając gorące powietrze. Na pewno było z ponad dwadzieścia stopni. Prawie jak lato. Otworzyłam ślepia i wpatrywałam się w majestatycznie kołyszące się gałęzie. I wtedy...wtedy dostrzegłam jakiś ruch. Zmrużyłam oczy. I to może wydać się śmieszne, lecz zaraz po tym usłyszałam miauknięcie. Zmarszczyłam czoło. Podniosłam się do pół siadu.
- Kurka... - mruknęłam pod nosem po tym, jak się zbliżyłam i dostrzegłam kota na gałęzi. Kiciałam i szumiałam na niego. Dostrzegł mnie. To co mnie zaniepokoiło to to, że wcale nie emanował typową, kocią aurą posiadania wszystkiego podogonem. Miał tarapaty. Po szybkiej kalkulacji i ocenie swoich możliwości, doszłam do wniosku, że...wspięcie się na tamtą gałąź to w sumie nie taka trudna sztuka. Zsunęłam z nóg trzewiki, a dół staroświeckiej sukienki z falbankami podciągnęłam na wysokość połowy ud związując nadmiar materiału w kok.
Przepełniona determinacją i skupieniem rozpoczęłam swoją wędrówkę, która z chwili na chwilę się wydłużała. Zwierze pomimo posiadania kłopotów się mnie obawiało. Ja jednak byłam cierpliwa i pozbawiona lęku wysokości. Nie na takie drzewa się wchodziło, prawda....?

|korzystam ze statystyk uników!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton   09.09.17 23:53

The member 'Sally Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 83


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape http://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 http://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 http://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 http://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
2
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton   05.10.17 18:11

Nic, dosłownie nic nie zapowiadało szaleństwa tamtego dnia. Prawdopodobnie już sam pomysł wycieczki do Anglii w celu poznania sławnego drzewa z Nuneaton oraz zebrania nieco kwiecia potrzebnego do testowania nowych eliksirów jawiło się niektórym jako pozbawione zdrowego rozsądku, lecz Cyrus uznawał to za wierutne bzdury. Owszem, większość alchemików zostawiało pozyskiwanie ingrediencji wykwalifikowanym dostawcom, jednakże Snape miał w swej duszy coś z Gryfona - uwielbiał przygody. Niegdyś oddawał się im częściej niż teraz, ponieważ nawet w dzieciństwie świat wyglądał piękniej niżli w czasach obecnych; zawziął się mimo wszystko. Spakuje niewielki plecak, weźmie miotłę w garść… nieważne, że latanie przy tak niewielkich umiejętnościach miotlarskich na tak duże odległości było misją samobójczą - nic go nie obchodziło, naprawdę nic. Głowę miał wypchaną marzeniami, serce bolączką, a umysł prostym planem zapomnienia. Tylko to się liczyło. Wziął skromny prowiant, woreczki lniane do zbierania kwiecia oraz cienką kurtkę mającą ochronić go przed ewentualną wilgocią spadającą z nieba - pogoda była co najmniej niepewna. Magiczne anomalie zakłócały rutynowy przebieg życia, nawet jeśli na chwilę obecną egzystencja w tym kraju daleka była od spokojnego istnienia w cieniu szarego człowieka. Chyba nikt - nawet starowinki u schyłku życia, profesor Bagshot była tego idealnym przykładem - nie oddawał się flegmatycznym zajęciom dziergania na drutach bądź odbijaniem piłki od ściany. Szykowała się wojna, nawet jeśli niektórzy uprzejmie o tym nie wspominali, wręcz udawali, że temat nie istniał.
Dziś Snape wziął z nich przykład. Uprzednio zadbawszy o bycie niewidzialnym dla mugoli odepchnął się od ziemi na Pokątnej i wzbił się w powietrze. Niewielki pakunek na plecach łopotał delikatnie na dość silnym wietrze. Po raz kolejny alchemik się zawziął - niestrudzenie parł do przodu, uprzednio upewniwszy się, w którą na pewno stronę ma lecieć. Mijał dachy budynków oraz korony drzew, nawet mikroskopijne kuleczki będące ludźmi; zimne powietrze wzdrygało nim raz po raz powodując niekontrolowany slalom na wysokościach. Mimo przeciwności aury doleciał. Zobaczył je z daleka - tego drzewa nie można było przegapić w żaden sposób. Jedno z najstarszych, widział je w ilustrowanym albumie przeznaczonym dla zielarzy. Jednakże ledwo je wypatrzył pośród szarugi typowego, angielskiego klimatu, doprawianego jeszcze załamaniem się magii. Zbliżył się, łagodnie pikując w dół. Zamierzał wychylić się na miotle oraz zerwać nieco gałązek, lecz zamarł w połowie zaplanowanego manewru. Niemal u szczytu, w koronie drzewa, siedziała kobieta. Snape wytrzeszczył oczy z niedowierzania, mocniej zacisnął dłonie na drewnianym trzonku swojego środku transportu.
- Panienko… wszystko w porządku? - krzyknął z dość znacznej odległości, będąc pełnym obaw. Nie znał jej, nie wiedział, czego mógł się po niej spodziewać. Szczerzę wątpił, żeby jakakolwiek czystokrwista czarownica posunęła się do tak nieeleganckich czynów, lecz nie mógł mieć pewności. Istniały przecież inne osobniki, szczerze nienawidzących takich jak on - mogła być zbieraczką ingrediencji właśnie. I mogła również wprawnym ruchem różdżki go zaatakować, nie bacząc na możliwe konsekwencje wywoływane przez anomalie. Jak widać mogła naprawdę wiele. Dlatego przełknął ślinę, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w jej sylwetkę przysłoniętą w dużej mierze przez rozłożystą koronę drzewa.





love ain't simple
promise me no promises



Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton   11.10.17 23:59

Wspięłam się na gałąź jedną, drugą...na szóstej przystanęłam czekając aż zwierze się przyzwyczai do mojej obecności. Przy trzynastej gałęzi pozwoliło się pogłaskać, lecz nim zdołałam się pochwycić kocię zostało spłoszone przez ptaka, a może zbudowane zaufanie się posypało. Trzeba było zacząć od nowa, ale...co to za problem...? Budowałam i wspinałam się wyżej wraz ze zwierzęciem tracąc nieco przy tym poczucie rzeczywistości, nie czując, że co raz mocniej wieje, że konar i gałęzie drzewa są coraz to lichsze i delikatniejsze, a odległość między mną, a ziemną co raz bardziej śmiertelna. Trochę to wszystko uległo zmianie, gdy kotek dostał ostatecznie się w moje łapki, a ja poczułam jak moje serce cofa się do krtani. Nagle stałam się aż nazbyt świadoma wysokości, wiatru i względnej kruchości gałęzi na której siedziałam. Obiełam lichy, chybotający się czubek ramieniem nie mogąc się zmusić po raz drugi do spojrzenia w dół. Utknęłam. Nawoływałam pomocy, lecz nikt prócz wiatru i ptactwa mnie nie usłyszał. Nie miałam pojęcia ile tak chybotałam się na tym czubku, lecz kot który przede mną uciekał teraz zalęgł się w torbie którą byłam przepasana i nie świadomy mojej katastrofy spał. Szczęściarz. Zaczynałam już myśleć,że utknęłam tu na zawsze, gdy dostrzegłam coś na niebie. Było to większe od ptaka, lecz mniejsze od samolotu - był to czarodziej na miotle! Chyba popłakałam się ze szczęścia. Trzymając się jedną ręką konaru, drugą zaczęłam majtać nawołująco
- Nie! O rety, pan nawet nie wie jak bardzo nie jest nic w porządku! Proszę mi pomóc! Utknęłam tu chyba milion lat temu i mam dość! Jest tak bardzo wysoko, ziemia tak bardzo daleko, wieje i jestem już głodna i nie mam pojęcia co dalej. Nie mam różdżki. Słyszy mnie pan!? Proszę, błagam, ja się odwdzięczę!


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape http://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 http://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 http://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 http://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
2
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton   13.10.17 21:45

Niezaprzeczalny fakt istnienia ludzi równie szalonych co on sam - wszakże wybycie z domu w taką pogodę było niedorzeczne - napawało go ulgą oraz przerażeniem jednocześnie. Nie spodziewał się tutaj nikogo zastać, tak naprawdę to liczył nawet na perfekcyjną samotnię wygrywaną przez szum liści świszczącą melodią. Znosiło go bardzo z tej miotły, może nawet za bardzo - dodatkowy balast byłby wręcz na wagę złota. Nie uśmiechało mu się jednakże ratować damy z opresji niźli zbierać kwiaty w celach stricte naukowych, lecz dostrzegłszy kobietę na szczycie drzewa wiedział już, że jego plany zostaną pokrzyżowane. Nieważne, czy miałby jej pomóc czy to ona cisnęłaby w niego paskudnym zaklęciem - samotność przestała istnieć, a więc i cel podróży w to miejsce został zakłócony. Westchnął pod nosem, z całych sił próbując utrzymać miotłę w statycznym miejscu nad ziemią. Tylko trochę jej trzonek poruszał się na boki, przyprawiający Cyrusa o mini zawały.
Dostrzegł jej emocje na twarzy, ostatecznie nie znajdowali się w dużym oddaleniu od siebie, a gałęzie u szczytu były mocno przerzedzone. Uśmiechnął się, chociaż przypominało to bardziej błaganie o niezabijanie go niż faktyczną radość - nie miał ku niej powodów.
Na pewno nie powinien wierzyć jej słowom niesionym przez wiatr, lecz z drugiej strony, jakież to ona miała mieć teraz powody do kłamstwa? Wątpił, że siedziała na drzewie kilka godzin w oczekiwaniu na swoją ofiarę, to brzmiało bezsensownie w jego głowie. Dlatego usłyszawszy informację o braku różdżki, nabrał większej pewności siebie. Współczuł nieznajomej. Wyglądało na to, że spędziła wiele czasu wśród gałęzi chybotliwego szarodrzewa, w tak oddalonym od cywilizacji miejscu jak Nuneaton. Postanowił jej pomóc - tylko jak?
- Pomogę panience. Jeszcze nikt nigdy nie cieszył się tak na mój widok, a to zobowiązuje - krzyknął, może chcąc nieco rozluźnić niewesołą sytuację. Snape zerknął w dół, oceniając odległość; nie było dobrze. Zadarł głowę, przez długie sekundy analizując odległość miotły od korony oraz samej czarownicy. - Zapikuję do panienki od góry, żeby nie narazić się na zepchnięcie w ostre gałęzie - dodał równie głośno, po krótkim - jak na niego - wymyślaniu odpowiedniej strategii.
Jak powiedział, tak zrobił. Poderwał miotłę do góry, co miało pewien minus, mianowicie mocniej tam wiało. Zmrużył oczy pokonując opór powietrza, następnie z premedytacją zaczął lecieć wprost na czubek drzewa. Zatrzymał się - czy raczej zawisł - w niewielkiej odległości od kobiety. Użył całej swojej silnej woli oraz siły mięśni, żeby obrócić się do poszkodowanej tyłem - gdyby puścił chociażby jedną dłoń z drewna, nie zdołałby zapanować nad tym środkiem lokomocji. Miał zatem nadzieję, że nieznajoma da radę podciągnąć się i usadowić na miejscu za nim.





love ain't simple
promise me no promises



Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton   07.11.17 21:34

Nie wszystko co mówiłam było konieczne do przekazania bo w sumie byłam w stanie uwierzyć, że ten człowiek ma oczy i wyobraźnię by wiedzieć o niebezpieczeństwie zlecenia w dół. Potrzebowałam jednak spuścić z pary. Niczym nabuzowany czajnik zaczęłam więc trajkotać ignorując spiekotę zadartego gardła.
- Naprawdę?! - miałam wrażenie, że się zaraz popłaczę ze szczęścia ale pociągnęłam tylko nosem bo wisiałam już tak trochę, wiało, a to wcale lato nie było - Pan nawet nie jest wstanie jak mnie to cieszy, że Pan tu jest. Bałam się już, że będę tu siedziała do jesieni - jak jabłko jakieś lub śliwka która jeszcze przed tak dojrzała zdołała wpaść w kompot! Rety! Takie rzeczy to chyba umiałam tylko ja.
- W porządku! A ja..ja tu poczekam i nie będę się ruszać - tak, to brzmiało jak dobry plan. Nie byłam najlepsza w kwestii nicnierobienia, lecz w tym momencie zamierzałam przejść samą siebie! Skoro raz mi się to udało (przecież wpełzłam na to przeklęte drzewo!) to uda mi się znów! Przełknęłam ślinę i przywdziałam dziarską minę. A potem wszystko szlag trafił bo widząc tego mojego rycerza na fruwającej miotle, zdałam sobie sprawę aż nazbyt z tego, że właśnie - jest na miotle. Nagle ogarnęły mnie wątpliwości.
- Tylko wie pan...ja tak właściwie nigdy nie dogadywałam się z miotłami. Są takie wąskie...rozumie, pan? To nie tak, że oczekuję fruwającej, dziesięciu calowej deski ale...ale nie lata pan może w towarzystwie jakiegoś kolegi, który jest tu z panem na takowej, hm? - Nie? Nie, prawda...? Przygryzłam wargę patrząc na ten fruwający kijek. Billy pękałby ze śmiechu. Mogę się założyć - A jak nie trafię? W sensie - jest wąska. Co jak jej nie chwycę, lub chwycę krzywo i się nie podciągnę tylko zawisnę, zakołyszę nami i spadniemy razem? - to nie tak, że byłam pesymistką - Mówiłam już, że ciężka ta miotła...? - jak szczebel drabinki.


Powrót do góry Go down
 

Szarodrzewo z Nuneaton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17