Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ukryty tunel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ukryty tunel   17.07.17 1:51

Ukryty tunel

Do tego miejsca prowadzą strome betonowe schody od strony magicznego portu oraz drabina, przysłonięta metalową, lecz łatwą do usunięcia kratą od strony miasta. Tunel łączy doki z Ulicą Śmiertelnego Nokturnu. Jest to idealne miejsca dla poszukiwaczy i przemytników artefaktów, którzy często spotykają się tu w celu wymiany towaru, a także cennych informacji. Czasem można natrafić na handlarzy śnieżką i wróżkowym pyłem. Stąd można się dostać na Nokturn, ale wszyscy wiedzą, że jest to miejsce szczególnie niebezpieczne i niepewni w walce czarodzieje powinni omijać je szerokim łukiem.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   02.08.17 19:47

To był maj1 maja 1956 roku
Postać A: W nocy, z ostatniego dnia kwietnia na maj, niespodziewanie poczułeś przeraźliwy ból głowy; nagły, rwący, tak silny, że powalił cię na kolana. Nagle obraz przed twoimi oczyma zaszedł jasną, śnieżną bielą, która całkowicie cię oślepiła. Nic nie widzisz. Potrzebujesz eliksiru, który przywróci ci wzrok - i czasu, żeby przyzwyczaić się do otaczającej cię mgły. Zapachy wokół przestały być znajome, prawdopodobnie nie znajdowałeś się już w swoim domu. Nie miałeś jednak pojęcia, co się stało, ani gdzie mogłeś się znajdować.
Obrażenia: utrata wzroku

Postać B: To działo się w nocy, z kwietnia na maj. Może to był ogień dogasający w kominku po użyciu proszku Fiuu, może któraś ze świec wypalających swój knot, ale nagle iskry przerodziły się w wybuch, z którego narodziły się ogniste maszkary - jeśli tylko masz podstawy, żeby to wiedzieć, wyglądało to jak ognista pożoga. Przeraźliwy orszak zaszarżował prosto na ciebie i porwał cię ze sobą. Nic więcej nie pamiętasz, kiedy budzisz się obolała daleko od miejsca, w którym to się wydarzyło.
Obrażenia: oparzenia (90) od czarnej magii


Powrót do góry Go down
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   06.08.17 0:04

Tej nocy byłam poza domem i to chyba szczęście w nieszczęściu. Zajęta swoimi sprawami nie zwracałam uwagi na to, co się dzieje w otoczeniu. Chociaż czułam dziwne napięcie w powietrzu, jakby coś się miało wydarzyć, nie miałam jednak głowy do tego, aby nad tym myśleć. Czekałam na jednego z kupców, z którym miałam robić interesy, ot tam takie pożyteczne zadanie, dzięki któremu mogliśmy trochę zarobić. Będąc w umówionym miejscu, przy oświetleniu kilku świec oczekiwałam. Nie wiem ile to trwało i dlaczego się nie pojawiał, ale to on chciał kupić przedmiot ode mnie, więc jeśli mu zależało to prędzej czy później się pojawi. A ja byłam, w miarę, cierpliwa i mogłam poczekać. Nie czułam się źle siedząc tu w samotności, przecież nic mi nie groziło. Oj, jak bardzo się miałam zdziwić…
Nagle wydarzyło się coś dla mnie całkowicie niespodziewanego. Poczułam ogromną masę energii przeszywającą powietrze dookoła mnie, a także miałam wrażenie, że całe moje ciało. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje, takiej mocy jeszcze chyba nigdy nie czułam. Na początku myślałam, że to ten czarodziej, z którym miałam się spotkać, robi sobie żarty. Rozglądałam się szukając go, ale nigdzie się nie pojawił. Ale jego osoba po chwili wyleciała z mojej głowy, dokładnie w momencie, gdy całe pomieszczenie rozbłysło ogniem, który towarzyszył wielkiemu wybuchowi. Ogień zaczął, jakby specjalnie, pędzić w moją stronę. Próbowałam uciekać, jakoś zerwać się na nogi, ale ogień szybko objął moje ciało.  Wciągnęło mnie w wir ognia i chyba musiałam stracić na chwilę przytomność, bo obudził mnie dopiero ból ciała, gdzieś w zupełnie innym miejscu… zupełnie gdzie indziej niż byłam przed chwilą.
- Halo? Pomocy! - zawołałam, siadając na ziemi.
Było ciemno i nie do końca wiedziałam, czy ktoś znajduje się tu ze mną, czy jestem sama. Miałam ważniejsze problemy na głowie. Wszystko mnie bolało, piekło mnie ciało, miałam wrażenie, że ten ogień mocno mnie poparzył. Ale trzeba było jakoś się stąd wydostać, znaleźć wyjście albo wezwać pomoc. Cokolwiek. Mimo bólu starałam się znaleźć swoją różdżkę, ku mojej uldze nadal się ona znajdowała w mojej kieszeni. W głowie natomiast miałam mętlik, nie wiedziałam co się stało, jak to się stało i dlaczego. Przecież nic nie zapowiadało takiej katastrofy. Może to ten mężczyzna, na którego czekałam? Może chciał mnie pogonić i ukraść to, co chciałam mu sprzedać? Niech no ja go tylko dopadnę, to mnie popamięta!

HP: 138/228




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty


Ostatnio zmieniony przez Masza Dolohov dnia 06.08.17 23:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle http://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a http://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper http://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow http://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
reporter Walczącego Maga
35
Szlachetna
Żonaty
Dance first. Think later. It’s the natural order.
5
5
0
0
0
30
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   06.08.17 14:02

Głos Cassandry był jak wyrok. I wcale nie dlatego, że w Starożytności wieszczyła śmierć oraz cierpienie (nie ufał porzekadłom, bajkom i mitom); opary z jej różdżki jasno dowodziły, że kona. Był tego bliski, a dramaturgii dodawał właśnie ten rzeczowy osąd, pokątnie wypełzający z wąskich, bladych warg uzdrowicielki. Niemoc spłynęła na Magnusa momentalnie, jakby potraktowała go zaklęciem wysysającym z niego wszystkie siły - dla jego dobra? Chciał udowodnić, że się myli, że znajduje się w pełni siły, a potrzaskana noga to drobnostka, niewarta najmniejszej wzmianki. Uciążliwy problem, który w mgnieniu oka przestawał go obchodzić, nie liczył się, kiedy Rowle poczuwał w niej władzę. Paradoksalnie osłabiony legł na materacu, analizując krótko cięte słowa Ignotusa, wgapiając się w bladą twarz Ramseya, odwróconą ku niemu, w takiej odległości, że gdyby wyprostował nogę, z powodzeniem złamałby mu nos. Kusiło, ale... nie mógł, zgadzając się z Cassandrą, zawierzając jej, nie na słowo, ale po próbie czarów. Nie miał wyboru, a Vablatsky była jego ostatnią deską ratunku. Czy ktoś udzieliłby mu nie tylko pomocy, ale i opieki, nie żądając w zamian nic, prócz złota? Nie miał wobec Cass żadnego długu wdzięczności, każdą zaciągniętą pożyczkę spłacając monetami. Cóż z tego, że kąpanymi we krwi.
Poznawał jej chatynkę na nowo. Nie spędził tam jeszcze tak długiego czasu, na niemalże relaksujących wakacjach, śpiąc, jedząc cienką zupę i rzucając się po sienniku, wybudzony gwałtownymi dreszczami. Leżał długie godziny, rozciągnięty na wznak, brakowało tylko krzyża i rozpiętych ramion, by mógł udawać obraz męczennika. Medytował. Czas na przemyślenia odbijał się na bladym, brodatym obliczu gorączką, uwydatniając niezdrowe rysy; trzymanie w zamknięciu sprawiło, że nieprzyzwyczajony do stagnacji Magnus marniał w oczach, prócz fizycznych, cierpiąc również i wewnętrzne katusze. Nie zadawał jednak pytań, upływ czasu szacując nacinając różdżką niewielkie wgłębienia w miękkim drewnie. Mógł się mylić: odpływał na drugie godziny, budząc się o różnych porach i nie wiedział, ile przed nim umknęło. Gdy czaszkę jął rozsadzać tępy ból, nie wzruszył kamiennej, przewróconej rzeźby. Myślał, że to kolejny atak migreny, znów identyczny ból przeżywany w powtarzalnych formach, reakcja na zatrzaśnięcie go w klatce, choć przecież wypoczął i mógł już funkcjonować normalnie. Ból jednak się zmienił - od cienkich szpilek, wbijanych w miękką istotę mózgu, aż po rozgrzane do czerwoności pręty, z hukiem i zapałem kowalskiego mistrza przybijane do głowy w radosnym rytmie. Osunął się na kolana, przykładając ręce do czoła, badając nimi skroń, chcąc poznać przyczynę tego obezwładniającego cierpienia, ale pozostawał na to ślepy. Ślepy. Słowo stało się ciałem, a wymawiając je bezgłośnie, Magnus pojął, że przed nim roztacza się już tylko pustka. Biała mgła, mleczna, gęsta, którą oblane było wszystko dookoła. Żadnych kształtów, żadnych kolorów, po prostu pajęcza biel, sterylnie czysta, chłodna, nieprzystępna. Nie panikował. Zamknął oczy, wyobrażając sobie, że po prostu śpi. Wyobrażał sobie swój sen, toczący się na prawdę. Charakterystyczny zapach ususzonych roślin, zabezpieczonego drewna, rosołu, włosów Cassandry i krwi rozmył się w innych woniach, trudnych początkowo do właściwego zidentyfikowania. Rdza. Sól. Ścieki. Wilgoć. Oparł dłonie na ziemi, wyczuwając pod napiętymi opuszkami coś innego - śliski bruk? omszałe kamienie? - i powoli zaczął się podnosić, wyciągając po omacku ręce i starając się natrafić na jakiś stabilny punkt. Krzyk, przeszywający powietrze odwiódł go od planu, zachwiał sylwetką Magnusa, wciąż niedostosowanego do nowej sytuacji; upadł, boleśnie tłukąc sobie kolana, ale nie jęknął, instynktownie obracając w głowę w kierunku, w którym (jak mu się zdawało) usłyszał głos. Kobiecy. Wołający pomocy.
-Kto tu jest? - spytał ostro, dłonią sunąc po swoim ciele, poszukując charakterystycznego wybrzuszenia, gdzie miał ukrytą różdżkę. Znalazł ją i wyciągnął, kurczowo zaciskając na nią palce, mierząc rozpaczliwie w każdą możliwą stronę, nie bacząc, że stanowi teraz łatwy cel. Łowną zwierzynę. Nieostrożny, gotowy do wciągnięcia w pułapkę.

Żywotność 260/260, ślepota


Powrót do góry Go down
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   06.08.17 23:32

Czułam słony zapach wody, starej wody i rdzy, która na pewno pokrywała większą część metalowych elementów, które znajdowały się dookoła mnie. Nerwowo rozglądałam się po okolicy, starając się zorientować gdzie jestem, ale było zbyt ciemno, aby określić to dokładnie. Aczkolwiek miałam wrażenie, że to jakiś tunel, albo coś w tym rodzaju, ale ani z jednej, ani z drugiej strony nie widziałam przysłowiowego “światełka w tunelu”. Myślałam, że jestem sama, a dziwne dźwięki, jakby ktoś się poruszał i paplał w wodzie, albo upadał, wzięłam za zwidy, czy moją wyobraźnię pragnącą, aby ktoś był tu razem ze mną. Słysząc gniewną odpowiedź odetchnęłam z ulgą. Czyli jednak mi się nie przewidziało, nie byłam sama. Otarłam czoło, byłam sama mokra ze stresu i zdenerwowania, czułam jak krople potu spływają mi po czole. Piekło i bolało mnie ciało, był to bardzo doskwierający dyskomfort, ale byłam w stanie się jakoś ruszać. Jeśli chcieliśmy wyjść z tej patowej sytuacji cało, trzeba było wziąć się w garść. Nie wiedziałam, czy nie jesteśmy zagrożeni.
Jakoś udało mi się stanąć na nogi i chwiejnym krokiem zaczęłam iść w stronę głosu mężczyzny. Szłam powoli, bo i nie miałam sił, aby iść szybciej. Syczałam przy prawie każdym ruchu, ból był nieznośny i czułam go przy każdym kroku. Zaklęłam pod nosem.
- Masza, a ty? - zapytałam. - Nie machaj tak tą różdżką, bo mi oko wydłubiesz. A i tak trochę mnie poturbowało.
Gdy znalazłam się obok niego pozwoliłam sobie na to, aby się o niego oprzeć i chwilę odetchnąć. Przejście tych paru metrów bardzo mnie zmęczyło, a my byliśmy pośrodku czegoś i niczego zarazem. Wzięłam głębszy wdech i z bólem się wyprostowałam, sycząc pod nosem i rzucając przekleństwami na prawo i lewo. Spojrzałam na niego z góry, na tyle na ile byłam w stanie cokolwiek dostrzec nie wyglądał za dobrze. Siedział na tej ziemi, był jakiś zdezorientowany i zdenerwowany. Chyba nawet gorzej niż ja, może był bardziej poobijany ode mnie?
- Nic ci nie jest? Wiesz co się stało? Byłam sobie na pokątnej, nagle wybuchł ogromny pożar, cały ogień mnie objął, poparzył i obudziłam się tutaj. Samo mnie przeniosło, myślałam, że ktoś sobie robi ze mnie żarty i wyrównuje interesy z moim mężem, ale skoro ty też tutaj jesteś, to chyba nie tylko mi się to przytrafiło - powiedziałam szybko i zdenerwowana.
Byłam trochę, a może nawet trochę bardziej niż trochę, zdezorientowana i nie miałam pojęcia co mamy robić. Rozmasowałam twarz dłonią, naciskając mocniej na skronie i starając się coś wymyślić. Nie byłam dobra w te klocki, ale jak na razie, chyba tylko ja byłam zdolna do logicznego myślenia.
- Wiesz gdzie my jesteśmy? To wygląda na jakiś tunel i możemy iść w prawą albo lewą stronę. Oh, wszystko mnie boli, nie ustoję na nogach - jęknęłam.
Kręciło mi się trochę w głowie, ale mocno zaciskałam zęby i starałam się nie poddać. Jeśli chciałam przeżyć, wrócić do domu i do dziecka, musiałam się stąd wydostać. Trafić do jakiegoś medyka, nawet do cholernego Munga. Sama nie poradzę sobie z oparzeniami, właściwie, to nawet nie wiem, czy sama w takim stanie trafię do domu.




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty
Powrót do góry Go down
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle http://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a http://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper http://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow http://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
reporter Walczącego Maga
35
Szlachetna
Żonaty
Dance first. Think later. It’s the natural order.
5
5
0
0
0
30
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   07.08.17 20:51

Wyostrzył wszystkie zmysły, rojąc sobie sen. Spokojny, w którym węch i dotyk wystarczały mu za wszystkie zmysły, a on wcale nie był bezradny i zagubiony w ciemnościach. Bielmo sięgnęło oczu, lecz nie liznęło nawet stalowej woli Magnusa, dyktującej mu warunki, zmuszającej, by powstawał z kolan, nawet jeśli kończyło się to bolesnym upadkiem. Nie zamierzał czekać, aż ktoś go znajdzie i mu pomoże. Cierpki smak upokorzenia przemknął mu przez myśl i odbił się mdło na koniuszku zdrętwiałego języka, przyzwyczajonego do innych frykasów. Kręcił nosem na to, co mu oferowano, chciał czegoś lepszego. Wydostać się z bagna, w jakie go wrzucono, poznać przyczynę, dowiedzieć się, co takiego właściwie się stało. Z rozgrzanej izdebki w domu Cassandry nagle znalazł się w oddalonym o całe mile(?) korytarzu, pozbawiony oczu, rozglądający się dokoła niewidzącym wzrokiem, niepewny, czy nie utracił go już na zawsze. Świat pogrążony w czerni nie był ani piękny, ani okrutny, był obojętny (dlaczego instynktownie uderzyło w niego wspomnienie Deirdre?); najgorsza możliwa konotacja uczuć z tych dostępnych, znanych Magnusowi. Rowle karmił się emocjami, wyzwalając z siebie energię podług krzesanych z nich iskier, prędko rozpalających się w nim bladym blaskiem ognia. Setki pytań i wątpliwości krążyło mu po głowie, a on nie potrafił ich zaspokoić; czuł się jak Prometeusz, któremu orzeł co dzień wyrywał wątrobę, zostawiając go z tym samym rodzajem przeszywającego bólu. Najogólniejsze pytajniki nabierały sensu, nie wstydziłby ich się zadać, więc powtarzał je jak magiczną wyliczankę, płynącą uspokajającym szeptem z jego własnych warg. Bezgłośnie. Co się stało? Nie był przesądny i nie wierzył w przypadki, odgradzając się grubą kreską od fatalnego losu i ślepej fortuny. Tylko potężna magia mogła tak zawirować i zatrząsnąć światem, by niespodziewanie strącić jego, króla Cheshire z jego tronu i pchnąć go w głąb śmierdzących kanałów, rzucić na kolana, zmusić do ugięcia karku. Jedynie fizycznie: jeszcze brakło mu sił, by wstać, ale powoli regenerował wycieńczony organizm, oczekując swojej chwili, by odkuć się za wszystko, co go spotkało.
Słyszał ją. Ewidentnie kobietę. Człapała ku niemu, brodząc w płytkiej wodzie i jęcząc cicho, jakby każdy krok kosztował ją ogrom wysiłku. Do uszu Rowle'a dotarło stłumione przekleństwo, zepchnięte tuż pod język, ale wciąż wyraźne - niewiasta z gminu?
-Co dokładnie ci się stało? - spytał, ignorując jej pytania i próbując skierować swoje oczy odpowiednio na jej twarz. Grał na czas, nie wiedział, na jak wiele może sobie pozwolić. Rosyjskie imię nie mówiło Magnusowi zupełnie nic, prócz tego że ma do czynienia z kimś niższym; obniżył różdżkę, ale nadal ściskał ją mocno w garści, gotów miotnąć zaklęciem, choćby na oślep. Gdy dotknął go jej ciężar, odsunął się gwałtownie, wzdrygając się z niechęcią i natychmiast podrywając na równe nogi, pewnie, jakby nieprzyjemny kontakt cielesny natchnął mężczyznę zmysłem równowagi.
-Trzymaj się z daleka - wysyczał w bliżej nieokreślonym kierunku - ja byłem gdzie indziej - dodał, stojąc (jak mu się wydawało) w bezpiecznej odległości od nieznajomej. Otrzymał dość informacji, eksplozja dosięgnęła nie tylko jego. Nie był odosobnionym przypadkiem, a jednym z wielu dotkniętych magicznym wybuchem. Przesilenie mocy? Ingerencja naprawdę potężnego czarodzieja w panujący porządek? Czy... Czarny Pan mógł coś o tym wiedzieć? Levicorpus, pomyślał, celując różdżką w okolice, gdzie jeszcze przed chwilą klęczał na chłodnej ziemi. Nie chciał brać ze sobą tej dziewuchy, bluzgajacej i narzekającej, ale mogła okazać się przydatna, zwłaszcza, że przecież n i c nie widział. Może nada się na przewodnika, ale najpierw musiał zyskać na czasie.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   07.08.17 20:51

The member 'Magnus Rowle' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 79

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   08.08.17 21:04

Nie sądziłam, że tak gwałtownie zareaguje. Wydawał się bardzo nerwowy, w dodatku zachowywał się niezwykle arogancko nie odpowiadając na moje pytanie, tylko ciągle żądając ode mnie wyjaśnień. Skrzywiłam się, po pierwsze z bólu po drugie na jego zachowanie i prychnęłam pod nosem. Jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego z kim mam do czynienia i nie do końca wiedziałam czy będę to wiedzieć. Ale póki co mnie to nie interesowało, bardziej zwracałam uwagę na swoje poparzenia i to, aby wymyślić sposób, by się stąd wydostać.
- Przecież mówiłam, wybuchł pożar i mnie poparzyło - warknęłam.
Nie dość, że mnie nie słuchał, to jeszcze zadawał głupie pytania. Na Merlina, co z nim było nie tak? A to jak odskoczył, jak oparzony, gdy go dotknęłam? Prawie sama się przewróciłam. Zmarszczyłam brwi, moje oczy powoli przyzwyczajały się do ciemności, więc byłam w stanie określić gdzie mniej więcej jest i, że mam do czynienia z dość rosłym mężczyzną. Mówił mało logicznie, może uderzył się w głowę i coś mu się poprzewracało? Trzymał się na nogach w miarę pewnie, tak mi się wydawało, więc może fizycznie był w lepszym stanie niż ja? Ale psychicznie? Polemizowałabym. Wzruszyłam lekko ramionami, na tyle na ile pozwalały mi moje obrażenia. Nie do końca wiedziałam gdzie dokładnie sięgają obrażenia, ponieważ i tak miałam wrażenie, jakby całe ciało mnie bolało. Ale mogłam iść, jako tako, ale mogłam. I miałam zamiar to wykorzystać.
- Ale jesteś nerwowy - mruknęłam.
Nie zdawałam sobie sprawy, że próbował rzucić na mnie zaklęcie. Od początku miał różdżkę uniesioną ku górze, zaklęcie mu się nie powiodło, więc nawet snop światła z niej nie wyskoczył, ale dla własnego bezpieczeństwa ja wyciągnęłam i swoją. Była lekko osmolona, ale wyglądało na to, że jest cała. Zacisnęłam na niej palce.
- Dobra, nie będę ci się narzucać. Widzę, że jesteś w całkiem dobrym stanie, to nie jestem ci do niczego potrzebna. Idę szukać wyjścia, a ty rób co chcesz. I tak nie chcesz mojego towarzystwa - dodałam.
Niebezpiecznie było się odwracać plecami do nieznanej sobie osoby, która w dodatku była taka nerwowa i sprawiała wrażenie trochę niezrównoważonej psychicznie. Dlatego szłam małymi kroczkami do tyłu, co jakiś czas tylko sprawdzając, czy nie mam nic pod nogami albo za plecami. Wybrałam kierowanie się na prawo, sama nie wiem z jakiego względu, ale jakoś zawsze mi się wydawało, że z prawej strony jest zawsze wyjście. Może jak przejdę kawałek to poczuję zapach świeżego powietrza? A jeśli nie, to się cofnę i ruszę w drugą stronę. Dużego wyboru nie miałam. Albo prawo albo lewo. Albo samotnie albo z towarzystwem.




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty
Powrót do góry Go down
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle http://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a http://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper http://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow http://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
reporter Walczącego Maga
35
Szlachetna
Żonaty
Dance first. Think later. It’s the natural order.
5
5
0
0
0
30
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   08.08.17 23:49

Bardziej niż sam fakt tego, że stracił wzrok - ciągle myślał o tym w kategorii chwilowej - nurtowało go pytanie, dlaczego. Jak dociekliwe dziecko domagał się wyjaśnień, czepiając się pierwszej lepszej osoby, którą napotkał na swej drodze (która napatoczyła się na niego) i żądając skróconej wersji wydarzeń. Narracja personalna, z gruntu niesamowicie subiektywna, ale mimo wszystko pozwalała na ułożenie sobie chociaż kilku części skomplikowanej układanki. Po omacku (ironia losu) poszukiwał tropów, węsząc przyczynę anomalii, jej przebieg, usiłując zebrać w całość obraz utkany z setki porozbijanych klisz. Magiczny witraż poszarzał, prócz swej formy tracąc również barwę; Magnus uparcie drążył, rozpatrując rozmaite wersje wydarzeń. Serię niefortunnych zdarzeń równie dobrze mógł zapoczątkować nieudany eksperyment w Departamencie Tajemnic, jak i wybuch kociołka z innowacyjnym eliksirem, lecz Rowle wiedział, że podobną moc posiadała wyłącznie ta zła, plugawa magia.
-Pożar, co to znaczy, pożar? - wysyczał, zniecierpliwiony tą jałową dyskusją. Pomimo tego, że był całkowicie z a m k n i ę t y, wyłączony, zwracał uwagę na to, co działo się w okół. Tam poszukiwał odpowiedzi, tam kryła się tajemnica, tam miał szansę na odzyskanie wzroku, razem z choćby szczątkowymi informacjami - płonęła cała Pokątna? Jak dokładnie to wyglądało? - nie przestawał naciskać, odtwarzając w niezawodnej pamięci rozkład zaułków na handlowej ulicy, prostą mapkę, zapełnioną poruszającymi się punktami - ludźmi - jacy musieli ucierpieć w wyniku tego incydentu.
Zaklęcie musiało ją minąć albo całkowicie się nie udać; nie widział braku efektu, lecz kontrolował to innymi zmysłami. Wytężał słuchu, oczekując pisku, płaczu, zgrzytania zębami, ewentualnie błagania o pomoc. Zamiast tego zaplątała się jakaś inwektywa, posądzająca Magnusa(sic!) o niepanowanie nad nerwami. Zbyłby ją śmiechem, gdyby sytuacja nie rysowała się przed nim tak poważnie. Kobieta mogła nie zdawać sobie z tego sprawy, pochłonięta tylko własnym bólem, zamknięta w małostkowym światku cierpienia, odcięta kompletnie od zagrożenia realnego, chwiejącego w posadach wyudowanym na skale zamku Magnusa. Rowle realnie martwił się o mityczne jutro. Co takiego zastanie, czego będzie mu brakowało, co w chwili jego niedyspozycji stawało się historią.
-Przestań narzekać. Natychmiast - głos mu stwardniał, przybierając nieznoszący sprzeciwu lordowski ton, jasno domagający się posłuchu - stało się coś [i]niedobrego - podzielił się z nią swoim spostrzeżeniem, najwyraźniej nieoczywistym dla wszystkich. Zrobił kilka chwiejnych kroków w przód, próbując przeć naprzód bez wyciągania rąk przed siebie i sprawdzania drogi, lecz niemal od razu zachwiał się, ślizgając na nierównym bruku. Wyjście, czyżby byli gdzieś [i]zamknięci?[/b] Nie zamierzał ujawniać się ze swoją słabością, nie dopytywał się. Ryzykował, po raz kolejny.
-Servio - wyszeptał miękko, cicho, łudząc się, że czarna magia otuli go pomyślnością, w ramach wynagrodzenia poczynionych krzywd.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   08.08.17 23:49

The member 'Magnus Rowle' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 26

--------------------------------

#2 'k10' : 8

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   09.08.17 15:30

Mężczyzna zaczął mnie mocno irytować. Jego zachowanie, jego postawa, jego ton głosu, jakby uważał się za kogoś lepszego. Byłam już niemal pewna, że trafiłam na jakiegoś lorda, który próbował mnie sobie podporządkować, abym mówiła i robiła to co chciał. Pierwszym krokiem było wyjaśnienie mu całej sytuacji, drugim wskazanie drogi do wyjścia, na samym końcu pewnie by mnie zostawił, mając gdzieś, że i ja potrzebuję pomocy. Zasyczałam pod nosem, ze zdenerwowania, bólu i nadmiernego marnowania czasu, który mogliśmy wspólnie, lub ja mogłam sama przeznaczyć na poszukiwanie wyjścia.
- Jak to jaki pożar? Normalny pożar. Płomienie, wybuch, mówi ci to coś? - warknęłam wściekle.
Ta rozmowa była niepotrzebna. Co nam to miało dać? Nie znałam się, chociaż wiedziałam, że wydarzyło się coś złego, on nie musiał mi o tym mówić. Ale czy będąc w jakimś tunelu, ranni ta wiedza nam się w czymś przyda? Szczerze wątpiłam. Dlatego też to oczekiwanie, jednostronne wymienianie informacji i złość, która od niego biła, bardzo mnie denerwowało. I nawet nie miałam zamiaru tego ukrywać.
- Tylko pomieszczenie, w którym byłam, nie wiem czy reszta też. Po co ci ta wiedza? I tak nic nie możesz zrobić - wysyczałam.
Mężczyzna zachowywał się głupio, normalny człowiek najpierw spróbowałby się uratować, bo martwemu te informacje na nic się zdadzą. A dla niego ważniejsze było to, aby dowiedzieć się czy płonęła cała Pokątna, czy nie. Nie widział gdzie jesteśmy? Że trzeba się stąd wydostać? Naprawdę był tak ślepy i skupiony tylko na tym co się wydarzyło? Idiotyzm.
- Nie będziesz mi rozkazywać! - krzyknęłam, a mój głos odbił się echem i jeszcze przez dłuższą chwilę było go słychać. - Co ty nie powiesz? Nie jestem ślepa i dobrze do wiem. A teraz wybacz, ale mam dość tej bezsensownej rozmowy.
Wycofywałam się i dobrze, że się nie odwróciłam. Dzięki temu byłam w stanie dostrzec jego chwiejne poruszanie się do przodu, jakby nie wiedział gdzie ma stawiać stopy, następnie ruch różdżką skierowaną w inną stronę niż ja stałam. Byłam zszokowana tym, że próbował zaatakować mnie jakimś nieznanym zaklęciem i, że nie potrafił we mnie wycelować. Po chwili szoku, kąciki moich ust uniosły się delikatnie ku górze. Ponownie zaczęłam się cofać idąc we wcześniej wybranym przeze mnie kierunku, ale starałam się kroki stawiać jak najciszej tylko mogłam, aby nie zdradzić swojego położenia. Zaraz się przekonamy, czy naprawdę mnie nie widzi. Do tego nie odzywałam się i starałam się cicho oddychać. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jeśli dopisze mi szczęście, a czułam, że tak, już zaraz ja będę wolna, a on tu będzie tkwił. Bo oddałam się od niego coraz bardziej


Rzucam na ukrywanie się. Bonus do kostki +10
Prosiłabym byś również dopisywała do postów, w których chcesz rzucać kością swój minus za ślepotę




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   09.08.17 15:30

The member 'Masza Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 49


Powrót do góry Go down
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle http://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a http://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper http://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow http://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
reporter Walczącego Maga
35
Szlachetna
Żonaty
Dance first. Think later. It’s the natural order.
5
5
0
0
0
30
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   09.08.17 17:14

Nie widział, ale miał przykre (i niebezpodstawne) wrażenie, że ta kobieta nie wiedziała nic, tak jakby to przed jej oczyma roztaczała się biała mgła, a usilne mrugnięcia, mające rozproszyć ciemność wywoływały jedynie słone łzy, zbierające się w kącikach, drażniąco powoli spływające po policzkach. Otarł je prędko, wierzchem dłoni, zanim zdążyły zniknąć w gęstwinie brody z nadzieją, że umknęło to uwadze Maszy. Po raz pierwszy pomyślał o niej w tej spersonalizowanej kategorii, nazywając ją imieniem - czy stare legendy, głoszące że poznanie miana, daje nad noszącym je władzę, miały w sobie ziarno prawdy? Teraz unosiła się przed nim, lecz przypuszczał, jak prosto ustawiłby ją do parteru, pozostając w swej szczytowej fizycznej formie. Złamać, rzecz łatwa, ale oświecić, znacznie trudniejsza. Praca u podstaw, na jaką nie miał ctzasu, nie w samym środku wirującej zawieruchy, nie tkwiący w trudnym do określenia miejscu.
-Płomienie były purpurowe? Powiedz mi wszystko, co zapamiętałaś - nie przestawał naciskać, zdeterminowany, by wydusić z niej każdą informację, jaką posiadała. Kolekcjonował je pieczołowicie, chociaż wirujące fragmenty nadal bardziej przypominały kalejdoskop, aniżeli logiczną układankę. Im głębiej w las, tym bardziej dopatrywał się braku sensu, który pchnął ich zdradziecko w swoje ramiona, niemalże na siłę wciskając ślepego Magnusa w macki półinteligentnej dziewuchy. Obrażenia od ognia nie skrzywiały intelektu, poważnie w to wątpił, choć samo zamroczony, myśli miał jaśniejsze niż kiedykolwiek.
-Może i mogę - odparł spokojnie, na tą bezczelną, warkliwą prowokację. Mógł z niej korzystać, czerpać, snuć domysły i przypuszczenia, badać te niebagatelne zmiany i dochodzić, co takiego się za nimi kryło. Czarny Pan, czy Grindelwald? Żaden z nich, a jakaś inna, nieznana, tajemnicza siła, o której istnieniu nie miał pojęcia? Liczył, że nawet i tak drobna wzmianka, przybliży go, choć odrobinę do prawidłowego rozwiązania majowej zagadki - jak tu się dostałaś? - spytał, opuszczając różdżkę, licząc cicho czas na działanie zaklęcia i wyczuwając, że musiało (ponownie) się nie powieść. Słyszał, jak odchodzi, jej głos stawał się odległy, niesiony echem, jakby znajdowali się w rezonansowej matni. Nie musiała się żegnać, by zorientował się, kiedy zaczęła się wycofywać; ciche kroki, zaniechanie gwałtownych ruchów. Wkrótce Magnus słyszał już tylko swój własny oddech, jakby kobieta nagle zaniechała wtłaczania w siebie kolejnych haustów życiodajnego powietrza. Wbrew temu, co okazywał, była mu potrzebna, bez niej prawdopodobnie nie zdołałby cały i w miarę szybko opuścić tych podziemi(?) Wytężył słuch, starając się wychwycić jej kroki na wilgotnym podłożu, ocenić odległość, w jakiej go zostawiła. Niosące się echo z powodzeniem zwielokrotniało ten zasięg, a Magnus potrzebował określenia tego z chirurgiczną dokładnością. Schylił się i wymacał dłonią na podłożu drobny kamyk, który rzucił z małą siłą, pewnie niedaleko, skupiając się na ilości odgłosów, imitujących uderzenia krzemienia o ziemię. Było ich za dużo, z Maszą nie mógł pozwolić sobie na błędy.


| - 30 do rzutów za ślepotę, spostrzegawczość poziom III (+20)


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   09.08.17 17:14

The member 'Magnus Rowle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 31


Powrót do góry Go down
Masza Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4721-masza-dolohov-budowa-nie-zagladac http://www.morsmordre.net/t4735-poczta-maszy#101445 http://www.morsmordre.net/t4734-masza-i-niedzwiedz#101443 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t4736-masza-dolohov
Złodziejka, handlarka i oszustka
28 lat
Półkrwi
Zamężna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
11
12
0
0
10
0
1
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryty tunel   09.08.17 22:05

Uczepił się jak rzep psidwaka ogonów tego ognia i nie chciał puścić. Tak bardzo go to interesowało, a ja nie rozumiałam dlaczego. Miałam dość odpowiadania na jego pytania, rozmawiania na temat, który nic już nam nie da. Zacisnęłam dłonie w pięść nie pozwalając, aby mnie zdominował. Na tym świecie był tylko jeden mężczyzna, który miał do tego prawo. Żaden inny nie, a ja nie miałam zamiaru być dla nich ani miła, ani wobec nich w jakikolwiek sposób posłuszna. Dlatego też tak bardzo męczyło mnie jego dopytywanie, próbowanie wyciągnąć ze mnie informacje. Sytuacja była prosta, jeśli on potraktowałby mnie uprzejmie od początku, przedstawił się, nie krzyczał i nie żądał, to byłabym zdecydowanie bardziej skora do rozmowy i współpracy. Ale skoro traktował mnie tak a nie inaczej, jak, przysłowiowo, ostatniego śmiecia, to czy było w tym coś dziwnego, że nie chciałam mu odpowiadać? I nie odpowiedziałam. Mógł sobie pytać o kolor płomieni do woli, nawet o kolory ostatniej tęczy czy smarków mojego syna. Nic bym mu nie powiedziała, chociażby dlatego, że tych kolorów cholernego pożaru nie pamiętałam. W życiu nie widziałam purpurowych płomieni, więc nie miałam pojęcia o czym on mówi. Zawsze mi się wydawało, że płomienie są raczej takie, no nie wiem, żółto-czerwono-pomarańczowe? Nie purpurowe. Zresztą i tak nie pamiętałam. Więc wzruszyłam tylko ramionami, pozostawiając głuchą ciszę na jego pytanie.
- Nic nie możesz, nie bądź śmieszny, przecież widzę, że ledwo się ruszasz - zaśmiałam się z niego.
Czułam nad nim dziwną przewagę, ale nie miałam zamiaru jej wykorzystywać. Może kiedyś zdarzy się ku temu okazja? A jeśli nie, to też nic straconego. Prawdę mówiąc, to bardzo żałuję, że zdradziłam mu swoje imię, mógł mnie łatwo znaleźć. Ale przecież wtedy nie wiedziałam, że jest do mnie aż tak negatywnie nastawiony. I wtedy też nie wiedziałam, że spróbuje mnie zaatakować.
Odchodziłam zostawiając go samego. Tyle ile mogłam tyle starałam się bacznie go obserwować, nie spuszczać z niego spojrzenia. Rzucał jakiś kamień, nie specjalnie wiedziałam po co mu to, może to jakaś wyższa technika i umiejętność. W miarę oddalania się, czułam zapach świeżego powietrza i jakby wody, takiej zatęchłej. Musiałam być gdzieś przy jakimś zbiorniku, ale niespecjalnie mnie to interesowało w momencie, gdy czułam, że kieruję się do wyjścia. Miałam nosa i to dosłownie, aby pójść w tę stronę. Idąc w drugą mogłabym kroczyć przez długie godziny zanim zorientowałabym się, że to jednak nie jest odpowiedni kierunek. Szłam powoli, wszystko mnie bolało, więc dojście do wyjścia zajęło mi sporo czasu. Dopiero wtedy zrozumiałam gdzie jestem. Port stał dla mnie otworem. A w okolicy było tyle miejsc, w których mogłam skorzystać z sieci Fiuu, że nawet miałam w czym wybierać. Więc wybrałam to najbliższe. Był środek nocy, szłam ulicami sama, może to i lepiej, nikt nie był narażony na widok poparzonego ciała. Trafiłam do pubu “Wilk Morski”, który nadal był otwarty i tam korzystając z sieci Fiuu przeteleportowałam się do lecznicy.


zt dla Maszy




Złamałeś tyle serc
A teraz robisz to i mnie
A ja się na to wszystko godzę
W nadziei na choć kilka chwil
I będę wciąż tu tkwić tak beznadziejnie
wierna ciBo całe moje życie to Ty
Powrót do góry Go down
 

Ukryty tunel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Ukryty Pub niedaleko wieży
» Tunel Miłości
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Tunel nr 1
» Domek na drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17