Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pałac zimowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pałac zimowy   17.07.17 1:58

Pałac zimowy

Dawna rezydencja królewska, która wieki temu przejęta została przez czarodziejów. Dzięki zaklęciom nałożonym na pałac oraz okolicę, wszędzie panuje wieczna zima. Dzięki temu żyją tu magiczne stworzenia, dla których angielski klimat zwykle jest zbyt ciepły. Podziwiać można je przez okna restauracji lub hotelu, które powstały w pałacu. Wycieczki po ogrodach możliwe są tylko z przewodnikiem, który doskonale wie, którędy chodzić, by nie płoszyć zwierząt. Czasem jednak da się go przekonać, by pozwolił na chwilę swobody wśród zaśnieżonych drzew.


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
10
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pałac zimowy   18.07.17 12:00

13 kwietnia, wieczór
Trzynaście dni czekał na ten zjazd. To było dość szybkie zebranie brytyjskich astronomów. Jayden mógł przybyć tylko na ten jeden wieczór, by nie opuszczać za dużo szkolnych zajęć, a przy okazji również być dostępnym dla uczniów. Chciał jednak i poczuwał się w obowiązku pojawić się na tym wielkim zlocie. Cały zjazd trwał trzy dni, ale to właśnie ten był najważniejszy. Wynajęto wspaniały pałac zimowy, gdzie spali kiedyś królowie, by inteligencja wysp mogła czuć się doceniona. Zaproszono również artystów, by umilali długie godziny konferencji i dysput na tematy astronomiczne. W całej rezydencji odbywały się prelekcje, ale Jay wybrał jedną z nich. Spotkanie z panią Bones przebiegło nadzwyczaj pomyślnie. Starsza kobieta okazała się wyjątkowo oczytana i przystępna w temacie astronomii, który podobno studiowała od jakichś sześćdziesięciu lat. Jej wiedza była zdumiewająca, jednak nawet te trzy godziny rozmowy okazały się zdecydowanie za krótkim czasem, by cokolwiek wyciągnąć z jej umysłu, co pomogłoby mu w badaniach. Owszem. Zapisał chyba jakieś czternaście stron drobnym druczkiem notatek, ale... Vane czuł, że nawet i trzy tygodnie nie starczyłyby mu na dowiedzenie się wszystkiego co chciał wiedzieć. I chociaż czuł się o wiele lepiej ze swoimi przyrządami do pracy niż w towarzystwie ludzi, stwierdził, że z rodzajem takich ludzi jak pani Bones mógłby przebywać cały czas. Może miał też coś niecoś z centaura, skoro tyle czasu z nimi pracował... Na pewno nie zamieniał się w jednego z nich, bo nie mógł za nimi nadążyć, ale z chęcią odebrałby im umysły. Były niesamowicie błyskotliwe i potrafiły zapamiętać ogromną ilość informacji. Wciąż go zadziwiały! Vane niestety nie pamiętał wszystkiego tak idealnie jak one, więc potrzebne mu były nowe księgi. Lub stare ale nowe dla niego. Korespondenci rozsiani po wszystkich kontynentach byli wspaniałą rzeczą. Szkoda tylko że rozwiązano Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów i kontakt z zagranicą nie był już taki łatwy jak wcześniej. Cenzura sprawdzała każdą poważniejszą korespondencję lub ładunek przychodzących do portu statków. Jednak gdy podawało się, że chodziło o badania naukowe, Ministerstwo Magii jakoś jeszcze przymykało oko. Szczególnie że Jayden miał już na koncie wydaną książkę, niezliczoną liczbę krótszych artykułów no i był profesorem w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Do tego elitarnego miejsca nie dostawali się pierwsi lepsi ludzie z łapanki, a restrykcyjnie prześwietlani obywatele, którzy na tytuł profesora musieli zasłużyć. Zresztą pracownicy Ministerstwa nie chcieli najwidoczniej mieć za dużo wspólnego z kimś pod batutą Grindelwalda. Nikt nie musiał wiedzieć, że nauczyciele wcale nie byli tacy przychylni dyrektorowi, jednak chcieli mieć pracę i spełniać się jako tych, którzy kształtowali nowe pokolenie. Wypowiadanie na głos swoich poglądów politycznych nie było do tego mądre. W zaufanym towarzystwie można było rozprawiać bez końca, ale poza nimi... Nie. Jayden może i chodził z głową w chmurach, ale nie był samobójcą. Kochał gwiazdy. Uwielbiał ciała niebieskie. Wielką frajdę sprawiało mu też przekazywanie wiedzy młodym umysłom, co według innych szło mu całkiem nieźle. Czego chcieć więcej? Sam jednak czuł się jak jeden ze swoich studentów, gdy okazało się, że sławna badaczka astronomii przyjechała do pałacu na konferencję. Musiał tam być! Nie było łatwo się dostać na to spotkanie, ale znajomości jego dziadka pomogły w prześlizgnięciu się do śmietanki tego świata. Okazało się do tego, że jego nazwisko otwiera wiele drzwi. I nawet nie poprzez kojarzenie dziadka, ale jego samego, co było dość zaskakujące. Zebranie zakończyło się jednak o wiele szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, a Jayden wiedziony dziwną chęcią rozmyślań nad tym, co usłyszał, skierował swoje kroki do jednego z większych balkonów. Ustawiony był tam rząd odpowiednich przyrządów astronomicznych, które mogły pomóc zainteresowanym w odczytaniu nieba. Znajdował się tam nawet heliometr i chociaż nie był tak ogromny jak ten w Wieży Astrologów to jednak przykuł uwagę profesora.




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Pałac zimowy   20.07.17 14:53

Trzynaście dni czekałam na ten występ. Mało intratny, ale za to byłam przekonana, że wszystkich na nim olśnię, bez wyjątku. Konferencja naukowa, masa jajogłowych astronomów oraz im podobnych zapaleńców nauki - całość brzmiała niezwykle nudno, ale za to mało wymagająco. Nie zniechęcało mnie to jednak do podstawowej nauki śpiewu - reklama dźwignią handlu, tak mówią. Skoro dam radę ich oczarować barwą mojego głosu, to mogę mieć również nadzieję na polecenie mnie swoim znajomym. To sprawiło, że każdą wolną chwilę poświęcałam ćwiczeniom, co nie było takie trudne skoro kilka występów mam już zaplanowanych oraz zaklepanych. Przez trud do gwiazd, czy jakoś tak. Grunt, że osiągnę to, co zamierzam. Z zapałem przygotowywałam się do tego jednego, kwietniowego dnia, starając się przy okazji nie nadwyrężać delikatnych strun głosowych. W międzyczasie rzecz jasna chodziłam po sklepach w poszukiwaniu odpowiedniej na ten wieczór kreacji. Wreszcie wybrałam - granatowo-czarna, dość przylegająca, z odsłoniętymi ramionami, sięgająca do ziemi i na wysokości kolan rozkloszowana. Na powierzchni materiału błyszczą srebrne gwiazdy. Do tego srebrna, delikatna biżuteria oraz niewielka, czarna torebka zawieszona na cienkim ramiączku. Prezentuję się niebanalne, za to mocno klimatycznie! Tak właśnie myślę stojąc za kulisami. Nie tremuję się ani trochę, wiedząc, że dam z siebie wszystko olśniewając każdą osobę w tym zamku.
Właśnie.
Niemal w ostatniej chwili dostaję polecenie ubrania się ciepło przez panującą w tym miejscu wieczną zimę. Wzdrygam się na samą myśl o tym, ale zarzucam na siebie szare, klasyczne futro. Rzeczywiście dotarłszy na miejsce ze zdumieniem orientuję się, że jest nieprzyjemnie zimno. W pałacu nie jest wcale lepiej, dlatego będąc już na scenie postanawiam jedynie odpiąć wierzchnie odzienie ukazując większość mojej kreacji, ale nie zdejmuję go całkowicie. Poprawiam swój ciasno upięty kok, żeby w niczym nie przeszkadzam, następnie zaklęciem wzmacniam siłę swojego głosu, po czym zaczynam śpiewać.
W trakcie przerwy postanawiam pozwiedzać to miejsce, skoro już tu jestem. Witam się z paroma osobami, które o dziwo kojarzę, a których nie spodziewałam się tutaj spotkać. Uśmiecham się lekko, kiwam im głową, błądząc trochę po korytarzach zamczyska. Sama nie wiem kiedy docieram na jeden z balkonów wieży. Ktoś już tam stoi, uśmiecham się czarująco do tego ktosia, zaraz jednak większą moją uwagę przykuwają różne… bodajże astronomiczne cudeńka. Oglądam je z powątpiewaniem, okiem znawcy, którym w ogóle nie jestem.
Heliometr, chociaż nie wiem, że nim jest, wygląda całkiem ładnie. Większą moją uwagę przykuwa leżący na parapecie oktant, który też nie wiem czym jest. Ale z niewzruszoną miną specjalisty biorę go w ręce, od razu coś przy nim grzebiąc. W pewnym momencie jeden z elementów wypada z głuchym dźwiękiem na kamienną posadzkę.
- Ojej - mówię jakże elokwentnie spoglądając w dół. A kiedy pochylam się, żeby zabrać ów kawałek urządzenia, to przez przypadek kopię je tak, że te wylatuje poza wieżę. Pewnie w miękki puch śniegu. - Ojej - powtarzam tym razem ciszej. Udaję jednak, że nic takiego nie miało miejsca i dalej przekręcam różne dziwne rzeczy. To musi wreszcie zadziałać! Cokolwiek to robi.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
10
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pałac zimowy   21.07.17 9:39

Jaydena nie interesowały artystyczne występy. Nie żeby był ignorantem, ale miał naprawdę mało czasu i chciał go wykorzystać na wykłady, rozmowy, prelekcje, by nie utracić chociażby jednej minuty. Na balkon przyszedł przed kolacją, gdy wszyscy mieli się zgromadzić w wielkiej sali. Ale on nie był głodny. Jak już to wiedzy, dlatego właśnie pozwolił sobie na oddalenie się gdzieś zupełnie indziej. Padło na ten wspaniały widokowy balkon, z którego można było podziwiać sporą część nieba. Brak sięgających i zasłaniających drzew, lamp oświetleniowych, a jedynie unoszące się w powietrzu płomyki pozwalały na spokojne obserwacje bez zakłóceń czy przesadnie silnego światła. Ktoś naprawdę pomyślał o wszystkim. Szczególnie że mając samych astronomów, czyli ludzi niezwykle na tych punktach wyczulonych, musiał być przygotowany na nawet najdrobniejsze wytykanie niewłaściwych warunków do obserwacji. Co prawda JJ w normalnym życiu nie był wybredny, ale jeśli chodziło o okoliczności związane z jego pracą - był wręcz perfekcjonistą. Nic nie było tak poukładane w jego otoczeniu ani miejscu, gdzie się znajdował jak skupienie się na podziwianiu nieba. Cała reszta... To był jeden wielki chaos. Szczególnie że profesor nawet teraz miał w kieszeniach mapy nieba, włosy w śmiesznym nieładzie i pewnie gdyby miał na sobie coś innego niż garnitur i filcowy płaszcz zapewne wzięto by go za kogoś nieproszonego i wyrzucono za drzwi zimowego pałacu. Niektórzy ludzi nauki prezentowali się niczym królowie i królowe, co czasem nawet śmieszyło młodego astronoma. Między nimi gdzie średnia wieku sięgała siedemdziesiątki dość mocno się wyróżniał. Do tego jako wnuk sławnego podróżnika i badacza astronomii miał dodatkowe znajomości i mogłoby się wydawać, że to mu pomogło się wbić w towarzystwo, ale wcale tak nie było. Pan Sheridan postawił wysoko poprzeczkę, a Jay musiał sobie z nią radzić. Na szczęście jego książkę i artykuły przyjęto bardzo dobrze, co nie skreśliło go z bycia członkiem tego stowarzyszenia naukowców.
Teraz mógł wykorzystać kilka chwil i ustawić odpowiednio heliometr. Jego marzeniem byłoby posiadać swój własny, jednak były one tak drogie i ciężkie do zdobycia, że Jayden musiał obejść się smakiem i jedynie odwiedzać od czasu do czasu Wieżę Astrologów, jeśli chciał z niego skorzystać. Tutaj był inny model i zapewne nie był tak precyzyjny jak ten który znał, ale nie miało to znaczenia. Egzemplarze wystawowe mogły nieco zaskoczyć i Vane nie nastawiał się na żadne fantastyczne możliwości. Zamierzał jednak sprawdzić możliwości ów urządzenia. Sprawdził obie połowy obiektywu i zaczął je względem siebie przesuwać przy pomocy śruby mikrometrycznej. Na razie wszystko wyglądało bardzo dobrze, ale po chwili usłyszał za sobą czyjeś kroki. Raczej nie należały do mężczyzny. Odwrócił się i napotkał uśmiech nieznanej sobie blondynki. Odwzajemnił miły gest i wrócił spojrzeniem do swojego urządzenia, nie zajmując się już nowym przybyszem. A może powinien? Jego uwagę przykuł w kilka sekund później dźwięk upadającego mosiądzu na kamień. Nie spodziewał się tego dźwięku, dlatego lekko podskoczył, patrząc na wpadniętą część z oktantu, który trzymała kobieta. Patrzyła na ów zębatkę i schylała się właśnie, by ją podnieść, gdy zamiast złapania, kopnęła ją lekko, a ta z dźwięcznym stukotem przejechała po posadzce, by spać poza granice balkonu.
Ojej.
Jayden uśmiechnął się pod nosem, ale starał się to ukryć kaszlnięciem i zasłonięciem ust ręką. Na pewno jego towarzyszka nie wiedziała, co robi, bo jej mina i ruchy mówiły same za siebie. Może i dostrzegłby ładną kreację, gdyby nie skupił się właśnie na maltretowanym oktancie.
- Pomóc pani? - spytał, dalej się uśmiechając, chociaż z trudem powstrzymywał śmiech. Co prawda jeszcze nie doszło do niczego profanacyjnego jak całkowite zniszczenie tego cennego urządzenia, ale lepiej dmuchać na zimne. Szczególnie że blondynka kręciła wszystkim, czym się dało.




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
 

Pałac zimowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pub Zimowy
» Bal Zimowy
» Zimowy pałac.
» Pałac zimowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17