Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Chatka w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Chatka w lesie   17.07.17 2:01

Chatka w lesie

Okoliczne lasy kryją w sobie wiele tajemnic. Gęsta roślinność, tajemnicze odgłosy zwierząt, które zniekształca echo i poczucie zupełnego odcięcia od cywilizacji dla jednych są idealną receptą na wypoczynek, dla innych koszmarem. Zagubiona w lesie chatka owiana jest wieloma legendami. Według jednych zamieszkuj ją przerażający duch starego kanibala. Inne zaś mówią o pięknej pannie zaklętej w starą wiedźmę, z której klątwę zdjąć może tylko prawdziwa miłość. Prawda jest jednak taka, że chatkę zamieszkuje nieco zwariowany pustelnik, który sam jest źródłem wszystkich legend. Podróżnych zaprosi jednak na herbatę, a także tajemnicze grzybki, które spowodują halucynacje.

Rzut kością k3:
1 - napada na ciebie smok. Musisz przed nim uciec i uratować swoich wszystkich towarzyszy oraz pustelnika. Po 3 kolejkach halucynacje ustąpią.
2 - nagle znajdujesz się pod wodą. Musisz jak najszybciej wypłynąć zanim się udusisz. Pustelnik i wszyscy twoi towarzysze gdzieś zniknęli. Pojawiły się za to rekiny, które chcą cię pożreć. Musisz im uciec i wypłynąć na powierzchnię zanim utoniesz. Halucynacje ustąpią po 3 kolejkach.
3 - świat zaczął wirować, a ty uległeś niekontrolowanemu słowotokowi. W dodatku lidzkie głowy pomału zaczynają przypominać łby słoni, panter i kóz. O dziwo wydaje ci się to zupełnie normalne. Halucynacje ustąpią po 3 kolejkach.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://http:/http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   03.11.17 12:41

Nigdy nie byłam normalna. Już jako dziecko pakowałam się wszędzie tam, gdzie nie trzeba i w zasadzie byłam źródłem każdego problemu, absurdalnej sytuacji i takiej, przez którą wstydziła się za mnie połowa rodziny. Moje zachowanie jednak zawsze było usprawiedliwiane argumentem, który zamykał wszystkim buzie. Ciekawość. Była pierwszym stopniem do mugolskiego piekła - co jeśli ja już stałam w nim obiema nogami? Niespecjalnie się zresztą tym przejmowałam; to właśnie ciekawość świata zrobiła mnie tym, kim byłam teraz i przez to też nie zamykałam się na jedną dziedzinę naukową, a próbowałam każdej, nawet jeśli nie byłam w niej ani dobra ani nawet przeciętna.
Nie podejrzewałam jednak, że tego dnia przyjdzie mi się zmierzyć z kolejnym nieodgadnionym w moim życiu polem, czyli czymś, co wielu używało do zrelaksowania się. Eksplorowanie okolicznych lasów było całkowicie w moim stylu a w otoczeniu bujnej roślinności czułam się jak w domu. Po ostatnich zdarzeniach i informacji o śmierci mojej matki tylko w tym miejscu czułam ukojenie zszarganych nerwów i wolność, której wśród wszystkich patrzących na mnie oczu nie miałam. Wydawało mi się, że każdy wiedział co tak bardzo tłumię wewnątrz, choć z osób rzeczywiście posiadających tę informację była - chyba - jedynie Justine i tatko. Było południe, chociaż pogoda raczej nie dopisywała; lekkie powiewy wiatru i naturalny dla otoczenia chłód oraz zapach roślinności jednak nie przeszkadzał mi przed zagłębianiem się w czeluście lasu. Słyszałam o tym miejscu wiele dziwnych legend; nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła ich na własnej skórze. Czy się bałam? Nie. Bałam się tylko raz w życiu i od tamtej pory chyba coś we mnie pękło, że w tak głupi sposób narażałam swoje zdrowie, a może i życie. Na świecie przecież nie działo się dobrze, z kolei takie zachowanie osoby z moją krwią, wychodzącą poza bezpieczny obszar, było chyba aktem jawnego kretynizmu.
Szłam przed siebie, rozglądając się dookoła i starając się wyciszyć myśli, gdy nagle nieopodal ujrzałam chatkę. Wyglądała na opuszczoną, a przynajmniej z mojej perspektywy - nie zdążyłam jednak zawrócić, gdy usłyszałam trzask a tuż przede mną jak znikąd wyrósł starszy, nieco przygarbiony pan. Krzyknęłam, odsuwając się do tyłu, z zamiarem odejścia.
- Coś cię trapi, moja droga, wejdź na herbatę. Ogrzejesz się, niebezpiecznie samemu chodzić po tych lasach. - Na nic były moje odmowy, zresztą, nie potrafiłam odmawiać, szczególnie starszym ludziom. Po dłuższej chwili wahania - z podwójną czujnością - pomaszerowałam wraz z nim do chatki, a w zasadzie to przed chatkę. Postanowiłam nie wchodzić do środka, niekulturalnie stojąc w wejściu. Krótka pogawędka o wszystkim i o niczym przedłużyła się z pięciu minut do przynajmniej godziny, a jaśminowa herbata z nutą owocową faktycznie skutecznie rozgrzewała zmarznięty organizm.
Od herbaty do poczęstunku była niedługa droga. Rozmowa ze staruszkiem okazała się nadzwyczaj interesująca (słuchacz i mówca był ze mnie podobno dobry), ale wyjście z domu bez dużego śniadania zemściło się na mnie właśnie teraz - niewiele myśląc (no bo jak mu nie zaufać? wyglądał tak niewinnie!) poczęstowałam się podaną mi pod nos przystawką. Nie wiedziałam jednak, że zawierała ona dziwną substancję - chwilę później poczułam się dość dziwnie, chociaż nie umiałam określić przyczyny.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Leanne Tonks dnia 04.11.17 14:46, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   03.11.17 12:41

The member 'Leanne Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1


Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk http://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 http://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 http://www.morsmordre.net/
żeglarz
24
Mugolska
Kawaler
Zachodni wiatr spienione goni fale.
5
6
0
0
1
0
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   03.11.17 19:41

/10 maja

Z natury byłem podróżnikiem i poszukiwaczem przygód - ot, siedzenie w jednym miejscu nudziło mnie odkąd zacząłem pełzać - więc nic dziwnego, że gdy tylko doszły mnie słuchy o enigmatycznej chatce ukrytej w głębi lasu postanowiłem poczuć jej tajemnice na własnej skórze. Niektóre legendy mówiły o przerażającym duchu kanibala, jednak te średnio mnie interesowały... Inne wspominały o pięknej damie poszukującej miłości czy coś w tym guście i to właśnie owe pogłoski przywiały mnie do lasu - no przecież jeśli potrzebowała odrobiny uczucia, to moim obowiązkiem było owe uczucie jej podarować, prawda? Chciała miłości? Oj, ja już jej pokażę co to prawdziwa miłość! A że iście czarujący ze mnie młodzieniec to przeca mi się nie oprze - tego byłem pewien.
W każdym razie błądzenie po lesie było całkiem przyjemne - wiatr targał moje i tak potargane włosy, zaczepiały mnie drobne gałązki, plątając się gdzieś w połach lekkiego płaszcza, ptaszki śpiewały i tak dalej. Powietrze pachniało lasem - zaciągnąłem się nim kilkukrotnie, dając odpocząć płucom od smogu Londynu. To było naprawdę miłe popołudnie i nawet nie irytowało mnie to, że błądziłem pomiędzy drzewami od dobrych kilku godzin. Właściwie zaczynałem już tracić nadzieję na znalezienie czegokolwiek, a tym bardziej starej, nawiedzonej chaty, kiedy ni stąd ni zowąd zaatakowało mnie jakieś szalone ptaszysko - no tak, biednemu to zawsze wiatr w oczy. Odpędzam od siebie tego głupiego zwierza, cofam o kilka kroków i nagle łup! Jak nie walnę na glebę! Jak nie fiknę koziołka! Jak nie stoczę się wprost... o proszę, jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo jak tylko podnoszę głowę to moim oczom ukazuje się dokładnie to czego szukałem - stara, rozklekotana chata. Mniemam, że to moja, bo w końcu ile ten las może kryć tajemniczych chat? I chociaż w uszach wciąż mi trochę huczy po tym felernym upadku, to czym prędzej wstaję na równe nogi, po czym otrzepuję odzienie z wilgotnej ziemi, gałązek oraz innych roślin - w końcu jeśli mam tu spotkać jakąś uroczą damę, to muszę wyglądać na dżentelmena, a nie jakiegoś obdartusa z rynsztoka. Kolejne kroki stawiam powoli - nie dlatego, że się boję, po prostu... No dobra, może trochę się jednak cykam, ale dla odwagi pociągam łyka z piersióweczki i wreszcie ruszam do drzwi - opieram nań dłoń, pchając delikatnie, a te ustępują z cichym skrzypnięciem. Idealnie, nawet nie musiałem się włamywać, chociaż moje zręczne rączki są w stanie otworzyć każdy zamek. Ściągam wargi, rozglądam się i z wolna przekraczam próg. Chata wygląda na pustą, przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo gdy wchodzę wgłąb moich uszu dochodzą jakieś głosy - pierwszy z pewnością jest kobiecy i to jakoś dziwnie znajomy, ale póki co nie zaprzątam sobie tym głowy (ostatecznie ileż z moich znajomych mogłoby straszyć w jakiś chatach w środku lasu?), drugi (zaraz, drugi?) zdecydowanie męski. Czyżbym się spóźnił i ktoś już, właśnie w tym momencie, poskramiał złośnicę, na którą zdążyłem się już napalić? Przeklinam w myślach. Inny pewnie dałby za wygraną, ale ja nazywam się Johnatan Bojczuk. Idę więc dalej, z każdym krokiem zbliżając się do odgłosów, a gdy jestem już przy nich, to wyglądam zza framugi, żeby zobaczyć co też się tam wyprawia i normalnie staję jak wryty!
- Leanne? - no tego bym się nie spodziewał! Kto by pomyślał, że się spotkamy w takim miejscu! Szczerzę zęby w uśmiechu, w międzyczasie przekraczając próg i właściwie dopiero teraz dostrzegam drugą osobę - jakiś stary typ, którego nigdy wcześniej nie widziałem - Co tu się wyprawia? - unoszę obie brwi w geście niemego zdziwienia i patrzę to na jedno to na drugie, a staruch gapi się na mnie i nikt nic nie mówi. O CO CHODZI? Dlaczego zamiast upiornie seksownej mieszkanki owej hacjendy spotykam jakiegoś dziada i pannę Tonks? Jestem kompletnie skołowany, a nikt się raczej nie kwapi do wyjaśnień.


Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://http:/http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   03.11.17 20:28

Czuję się naprawdę dziwnie. Mam wrażenie, że świat wokół mnie faluje, załamuje się i wszystko czego dotykam przelatuje mi przez palce. Nie rozumiem tego co się właściwie stało - przed chwilą popijałam jeszcze ciepłą herbatę z miłym staruszkiem, a teraz? Jasna cholera, gdzie on się podział? I ten domek? Siedziałam aktualnie pośród traw, niepewnie rozglądając się dookoła i nasłuchując dźwięków wokół mnie. Nieporadnie podniosłam się do pozycji stojącej, równie szybko żałując swojej decyzji.
Gdy pojawiłeś się w domku jawiłeś mi się jako wielkie, groźne bydlę, nie człowiek, a w mojej głowie zrodził się szybki plan. Choć z początku, przez pierwsze kilka sekund patrzę na ciebie przecierając oczy ze zdumienia, zaraz potem w mojej głowie przełącza się tryb instynktu samozachowawczego. I nie, nie była to różdżka, na całe twoje szczęście.
- Smok? - Powtarzam pod nosem, tykając cię palcem prosto w brzuch, a kiedy uświadamiam sobie, że to mi się wcale nie wydaje, odpycham cię z impetem i rzucam się w te pędy do ucieczki.
- SMOOOOOK, SMOOOOOOOOOOK, RATUJCIE CIĘ! - Drę się wniebogłosy, wybiegam z chatki (chociaż dla mnie był to po prostu bieg przed siebie) i rzucam się do ucieczki byleby jak najdalej stąd. W szkole nie uczyli mnie opiekowania się smokami, a z książek wiedziałam, że najlepiej omijać je szerokim łukiem. A może pisali coś o udawaniu martwego? To było całkiem sensowne. Mimo dwóch lewych nóg i mojego antytalentu do sportów biegłam całkiem szybko pokonując każdy krzaczek i drzewko, aż w pewnym momencie zahaczyłam stopą o wystający z ziemi korzeń. Wywracam się jak długa prosto w krzaki, ozdabiając swoje ciało kilkoma zadrapaniami a ubranie rozdarciami. Planuję się ukryć - chowam się pod drzewem, dopiero teraz po omacku szukając swojej różdżki po kieszeniach płaszcza. Słyszałam bicie swojego serca, zaś przyśpieszony oddech zagłuszał mi nasłuchiwanie wielkiego potwora.
Miałam wrażenie, że zaraz zginę, ale to nie powstrzymało mnie przed myślą o pustelniku, którego zostawiłam gdzieś tam za sobą.



Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk http://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 http://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 http://www.morsmordre.net/
żeglarz
24
Mugolska
Kawaler
Zachodni wiatr spienione goni fale.
5
6
0
0
1
0
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   03.11.17 21:28

Już rozchylam usta żeby się dopytać o co tu właściwie chodzi, kiedy Leanne się do mnie zbliża. To rozkładam ramiona, bo jestem pewien że chce się ze mną przywitać, ale ona zamiast tego tyka mnie palcem i coś tam grymasi pod nosem. Smok? Jaki smok?
- Leanne, co ty, nawalona jesteś czy jak? - pytam, unosząc jedną brew. W sumie to nawet trochę wyglądała jak urżnięta w trupa... Chociaż bardziej chyba w inferiusa, bo trupy raczej mają to do siebie, że nie chodzą ani nie wrzeszczą, tylko się wylegują. A ta tutaj kompletnie bredziła, krzyczała i choć z początku myślałem, że to jakaś obraza (faktycznie przytyłem trochę odkąd zszedłem na ląd, ale żeby od razu smok?), to teraz byłem pewien, że postradała zmysły. A może to jakaś zabawa? Może jakiś teatr? Może powinienem podchwycić temat i wejść w rolę wielkiej bestii? To mogło być całkiem zabawne... A niech tam! Raz się żyje! Rozkładam ramiona jak smocze skrzydła i mówię niskim głosem.
- Jam jest bestia z podziemnych jaskiń! Pożrę cię o piękna niewiasto! - chcę ją złapać, ale macham tylko bez sensu rękami, bo panna Tonks jest już gdzieś daleko. Zerkam na starucha, a on się jeno głupkowato śmieje, to i ja wypadam na podwórze i dalej za Leanne, choć widzę już tylko ruch liści i słyszę strzęk łamanych gałęzi. Cholera, nie wiedziałem, że to dziewczę potrafi tak szybko biegać! Zanim się obejrzałem straciłem ją z oczu, więc trochę zwalniam, z uwagą rozglądając się dookoła - gdzieś tu musiała się skryć, przecież to niemożliwe żeby się nagle rozpłynęła w powietrzu.
Uważnie idę naprzód, wodząc spojrzeniem po okolicznych krzakach, staram się być jak najciszej, wytężając słuch i... coś wpada mi w ucho, jakiś szmer gdzieś po prawej, więc to w tamtą się odwracam i wskakuję za pobliskie drzewo ponownie rozkładając ramiona.
- Ahahaha! Tu cię mam! Zaraz zginiesz w moim przełyku! - krzyczę, kończąc iście złowrogim śmiechem.


Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://http:/http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   03.11.17 21:45

Krótka chwila namysłu uświadomiła mi, że znowu zawaliłam sprawę po całości. Przecież powtarzałam sobie, że już nigdy przenigdy nikogo nie zostawię w potrzebie, a teraz rzuciłam tego miłego pana smokowi na pożarcie! Nie mogłam sobie tego wybaczyć, w związku z czym zaczęłam układać nerwowo plan odbicia pustelnika. Mam różdżkę, dwie nogi, jakimś cudem szybko biegam, a nawet może i uda mi się skakać po drzewach przy dobrym układzie, umiem rzucać odpowiednie zaklęcia - o ile jakieś w ogóle istnieją na poskromienie smoka - to mogę wrócić i mu pomóc! Tak, to mój punkt honoru na dzisiejszej wyprawie. Bestia, bestia... a jam jest szalony naukowiec eksplorujący pobliskie lasy niebojący się nikogo ani niczego. Nawet smoka. A co jeśli ział ogniem? Cóż, wierzyłam, że może jakimś cudem stałam się ognioodporna lub w porę wyczaruję tarczę antysmokową. Plan był całkiem prosty: biegnę z powrotem, rzucam zaklęcie, porywam dziadka i uciekamy razem.
Przewróciłam się już na kolana trzymając w dłoni różdżkę, przyszykowałam się do biegu, gdy nagle smok pojawił się tuż przede mną.
- Sio sio sio, akysz! - Krzyczę znowu, bo za cholerę nie mam pojęcia ani zielonego, niebieskiego ani kolorowego jak się odgania smoki i zaczynam machać rękoma dookoła siebie w odganiającym geście. - Zostaw mnie, zjedz sobie księżniczkę, nie mnie! - Wpadam na genialny plan B. Smok nie był duży, no na pewno większy ode mnie, ale to nie przeszkodziło mi przed kopnięciem go w łapę i wskoczeniem mu prosto na grzbiet. Zakleszczam się nogami wokół twojego grzbietu (czyli twojego pasa), a rękoma wokół twojej szyi i w ten sposób okładam cię z powrotem jak popadnie, od czasu do czasu dźgając różdżką w boki. Nie wiem czemu wpadam na pomysł, że wsadzenie smokowi różdżki do nosa lub oka może go zabić - szybko przechodzę do działania, choć fakt, że jestem na jego grzbiecie utrudnia mi trafienie w nozdrza.
- Zgiń, przepadnij paskudny gadzie! - Wyglądam trochę jak opętana a przez przypływ adrenaliny nagle okazuje się, że mam bardzo dużo siły jak na chude, patykowate rączki.



Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk http://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 http://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 http://www.morsmordre.net/
żeglarz
24
Mugolska
Kawaler
Zachodni wiatr spienione goni fale.
5
6
0
0
1
0
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   04.11.17 15:25

Śmieję się dalej, nie wychodząc z roli, ale jak dostaję pierwszego kopniaka (wyjątkowo porządnego jak na te patykowate nogi) to już mi nie jest tak wesoło.
- Ała! - jęczę z bólu, marszcząc brwi i rozmasowując obolałe miejsce, kiedy nagle czuję, że ktoś mi się uwiesza na plecach, wrzeszczy i okłada mnie jak popadnie bez żadnego opamiętania.
- Niech mi sfinks zada zagadkę, Leanne, odbiło ci?! - wrzeszczę, bo coraz mniej mi się ta zabawa podoba... Właściwie jak tak o tym pomyślę, to zwykle zupełnie inaczej wyobrażałem sobie odgrywanie smoka i księżniczki - dobra, były tam może jęki i krzyki i trochę innych perwersji, ale obyłoby się bez różdżki w oku, tymczasem miałem wrażenie, że już mogę pożegnać się z prawym ślepiem. No ładnie, jak tak dalej pójdzie to zyskam przydomek Jednooki. Albo Zatkane Zatoki, bo wtem czuję kawał drewna w jednym z nozdrzy i nie jest to nic przyjemnego. Szamoczę się jak oszalały, próbując ją z siebie zrzucić, ale wcale nie jest to łatwe, szczególnie, że oczy to mi łzawią jakbym skroił tonę cebuli, a i z nosa cieknie, w dodatku w tym całym amoku obijamy się o pobliskie drzewa i kiedy mam wrażenie, że zaraz tutaj skonam (w dodatku z różdżką w nosie, bo jak tak dalej pójdzie to chyba przebije mi mózg!), to do głowy przychodzi mi pewna myśl - ostatnia deska ratunku. Jeśli to nie ochłodzi jej entuzjazmu to żegnaj przepiękny świecie!
Nie chciałem zrobić Leanne krzywdy (chociaż ona chyba chciała się mnie pozbyć na zawsze), ale naprawdę nie miałem wyboru! Gryzę ją w rękę żeby wreszcie wypuściła różdżkę i puszczam się w tył, mając nadzieję, że będę mieć miękkie lądowanie, a ona wróci na ziemię, zaliczając z nią bliskie spotkanie.


Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://http:/http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Chatka w lesie   04.11.17 15:41

Skąd ja miałam tyle siły?! Czułam się niesamowicie, prawie jak superbohater, który jednym gestem jest w stanie pokonać opryszka, czy nawet złamać mu rękę bez nakładu siły. Może powinnam skupić się na sporcie, niż nauce? Może jednak odnosiłabym sukcesy? Jedno dźgnięcie, drugie dźgnięcie, prawie mi się udało, dopóki ten paskudny gad nie użarł mnie w rękę! Puściłam różdżkę natychmiastowo, drąc się wniebogłosy, bo bolało mnie to okrutnie (chociaż w rzeczywistości wcale nie było tak źle, w mojej wizji jednak widziałam smocze kły i brak prawej ręki). W zasadzie zapominam o tym, że powinnam się trzymać i tym sposobem nawet nie musisz się wysilać, żeby mnie zrzucić na ziemię, już bowiem po chwili upadam z impetem prosto na ziemię, tłukąc sobie plecy, tyłek, no i głowę. Na niej skupiam się najbardziej, bo mam wrażenie, że nie miała wcale miękkiego, jak na rozrzucone wokół liście, lądowania - boli, kręci mi się w głowie, przez co coraz mocniej obejmuję ją rękoma dookoła, ukrywając twarz we włosach. Nie wiem tym bardziej co się dzieje dookoła mnie, ale świadomość, że przegrałam i że zaraz zeżre mnie smok powoduje, że już po chwili zwijam się w naleśnika pełnego smutku, wybuchając głośnym płaczem.
Nie bronię się i jest mi już naprawdę wszystko jedno co się stanie, a mój wygląd chwilowo jest w dość opłakanym stanie. Wyglądam prawie tak, jakby zaatakowało mnie dzikie zwierzę, chociaż w gruncie rzeczy sama byłam przyczyną wszystkich tych obrażeń. Skąd miałam wiedzieć, że miły staruszek spróbuje mnie naćpać? Nikt mnie nie ostrzegał przecież przed pustelnikami w środku lasu, a ci, których spotykałam dotychczas na wyprawach, byli całkiem mili! Może za dużą wiarę pokładałam w dobroci ludzkiej i musiałam nareszcie odrzucić mrzonki o tejże? Lamentuję coś pod nosem, obsmarkując się i płacząc jak beksa, a przy okazji oczekuję na swój koniec.
Pa pa, żegnaj okrutny świecie!



Powrót do góry Go down
 

Chatka w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Chatka Gajowego
» Dróżka w lesie
» Chatka nad jeziorem
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17