Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dawny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dawny most   17.07.17 2:05

First topic message reminder :

Dawny most

Znajduje się stosunkowo blisko obrzeży lasu, a jednak niewiele osób zna jego lokalizację. Jego wygląd i wyraźne zaniedbanie świadczą o tym, że stoi w tym miejscu od bardzo długiego czasu. Kiedyś łączył ze sobą dwa brzegi przecinającej las rzeki; dziś w tym miejscu znajduje się niewielki strumień leniwie sunący przez wąskie koryto, które z łatwością może przeskoczyć zwinniejsza osoba. Niewykluczone, że w czasach jego powstania to miejsce jeszcze nie było zalesione, a zapewne nawet było dość regularnie uczęszczane. Dopiero później most i ścieżka, która do niego prowadziła, zostały porzucone i stopniowo zajęła je roślinność. Sama konstrukcja nie należy do zbyt stabilnych i wspinanie się na jej szczyt jest ryzykowne – łatwo można poślizgnąc się na mchu lub obluzowanych kamieniach i spaść. Za jedną ze starych cegieł pod mostem znajduje się niewielka wnęka; z tego powodu miejsce swego czasu było wykorzystywane do przekazywania drobnych wiadomości i przesyłek, często niekoniecznie dozwolonych. Dziś niewiele osób wie o skrytce, ale samo miejsce wydaje się sprzyjać potajemnym spotkaniom bez świadków.

Rzut kością k6:
1 - Nie znajdujesz niczego.
2 - Znajdujesz stary, zmięty list; tekst jest niemożliwy do odczytania.
3 - W skrytce znajduje się lekko zaśniedziały knut.
4 - Na samym końcu małej wnęki leży stary wisiorek na łańcuszku.
5 - Znajdujesz mugolski zegarek; niestety nie działa.
6 - Znajdujesz zakurzoną fiolkę; być może kiedyś znajdował się tam jakiś eliksir, niestety dawno wyparował.

Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   05.09.17 17:00

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 14, 47


Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Dawny most   24.09.17 22:28

Nie chciała - nie zamierzała - ciągnąć tematu, w obawie że przypadkowo coś wymsknie jej się i wzbudzi podejrzenia w lordzie. Miał dosyć niestandardowe podejście, choćby przyrównując do Lupusa Blacka, który wyraźnie stwierdzał, że kobiety powinny trzymać się z dala od podobnych zadań, powierzając je mężczyznom, by nie brudzić sobie rąk. Białe rękawiczki powinny przyozdabiać jej dłonie, dając dowód czystości oraz niewinności, taki wizerunek starała się też utrzymać, szczególnie gdy w grę zaczęły wchodzić mniej odpowiednie pierwiastki świata. Trzymała je pod kluczem, w zaciszu, czekając na swój moment - do którego potrzebowała jeszcze wiele czasu i nauki. Ba, teraz nie sądziła nawet, że w niedalekiej przyszłości wychyli się, by dojrzeć coś większego, w co zaplątany był również Cassius. Mimo wszystko nie mogła urwać bez słowa, dlatego przywołała na twarz uśmiech.
- Lubię samotne spacery, lecz nie zostałam stworzona do unicestwiania wrogów - uniosła wolną dłoń, z rozbawieniem wciąż igrającym w kąciku ust, uniesionym nienachalnie w górę. Obserwowała chwilę jasne liście drzew, widziane przez palce. - W białych rękawiczkach czuję się dobrze, szkoda jednak byłoby kalać je brudem od środka - stwierdziła lekko. Czyżby wewnątrz mieniły się szkarłatną satyną? Na zaś, by plamy krwi - jeszcze nieistniejące - mogły powiększać się bez udziału obaw o niewinność? Komu mogła zaszkodzić baletnica? Gdyby nie znała siebie oraz swojego sumienia, sama uśmiechnęłaby się z politowaniem na tę myśl - teraz wiedziała jedynie, że na wszystko przyjdzie pora. Cierpliwości na zemstę miała aż zanadto.
Zarówno unik, jak i zaklęcie, okazały się wyjątkowo udane, zaś kolejne poczynania Cassiusa nie odniosły podobnych efektów i właśnie dlatego stwierdziła, że będzie to dobrym zakończeniem krótkiego spotkania i pojedynku, jakby ważyła siły przez całość, kumulując powodzenie na sam koniec, finał. Nie próbowała go już rozbrajać, nie potrzebowali zresztą ani zwycięzców, ani przegranych.
- Gracji, wdzięku i nieprzewidywalności - uzupełniła, całkiem zadowolona z podobnej wizji zazdrości. - Sądzę, że i dzisiaj pozwoliłeś mi wyciągnąć nauki ze spotkania - stwierdziła, oparta o drzewo, z różdżką za plecami. Wszystko dobiegało końca, ale nie musieli egzekwować go dzisiaj od siebie.

| zt




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 http://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 http://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Auror
29
Czysta
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
10
20
1
0
1
1
3
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   23.11.17 15:11

|11 maja

Rzęsisty deszcz lał się z nieba, nieprzychylny wiatr poruszał szczytami jeszcze nagich koron, a błotniste podłoże mlaskało przy każdym kroku. Mogli iść ścieżką odległą o niecałe trzysta jardów od nich. Bardziej ubitą. Byłoby zdecydowanie wygodniej, nie usmyraliby się tak bardzo, jednak tu nie chodziło o to by było łatwiej, a o to by w razie konieczności to oni byli tymi, którzy mogliby zaskoczyć. Pogoda temu sprzyjała. Szum deszczu głuszył chlupot, a nadciągający zmierzch rozmazywał ich sylwetki na tle ponurych konarów drzew. Oczywiście istniała kwestia tego, że odpowiedni urok mógłby zdemaskować ich obecność, jednak te posiadały ograniczenia w obszarze. Należało więc pilnować odległości, mieć oczy szeroko otwarte i wypatrywać. A kogo? Tak właściwie mogłoby się okazać, że nikogo. Thony sprawdzał poszlakę. Cel, którego lokalizację starał się ustalić od kilku dni był ostrożny, przezorny. Nie był jednak duchem. Przynajmniej jeszcze. Skamanderowi udało się ustalić, że starał się z kimś usilnie skontaktować. Mentorem? Rodziną? Przyjacielem? Kochanką? Nie był pewny. Istotnym było, że w tym celu wykorzystywał most w Waltham Forest. Albo się tam spotykał, albo zostawiał tam wiadomości. Stara, trochę mugolska metoda, lecz jednak wciąż niezawodna jeśli chciało się zniknąć z oczu Departamentowi Łączności, a tym samym i aurorom. Thony chciał zobaczyć to miejsce. Najpierw jednak należało do niego dojść. Nie był sam. Towarzyszyła mu przy tym aurorka, kuzynka. Nie czuł się z tym dobrze, czy też komfortowo. Nie od dziś nie podobał mu się ten pomysł, a teraz gdy po powrocie do Anglii okazało się, że mimo wszystko dopięła swego nie bardzo mu się uśmiechało tak po prostu zaakceptować ten fakt.
- Za dwie mile powinniśmy widzieć już zarys budowli - Jeśli utrzymają tempo to najpóźniej w przeciągu kwadransa powinni wiedzieć na czym stoją - Wątpię by udało nam się trafić na cel. Takie zbiegi okoliczności to się trafiają jedynie w słabych książkach. Nie wykluczone, że możemy napotkać jednak kogoś postronnego w takim przypadku najlepiej będzie nie ingerować - mówił wiedząc, że ona słucha. Może doskonale zdawała sobie z tego wszystkiego sprawę, może brzmiał zbyt protekcjonalnie, jak nauczyciel na zastępstwie w klasie której nie zna i jest zmuszony ustalić po omacku reprezentowany przez uczniów poziom. Zdecydowanie za długo nie było go w Anglii. Czuł się, jakby wszystkich musiał uczyć się na nowo. Ludzie mieli w końcu to do siebie, że się zmieniali z czasem.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   23.11.17 21:00

Zmaterializowała się w lesie, rozglądając się uważnie dookoła. Dłonią mocniej naciągnęła na swoje charakterystyczne rude włosy zsuwający się kaptur, nie tylko z chęci ochrony przed padającym deszczem, ale i ukrycia ich rzucającego się w oczy koloru. Poza tym nie wyróżniała się teraz niczym szczególnym, ubrana w ciemne kolory i jak przystało na okoliczności, wygodnie.
Kawałek dalej dostrzegła sylwetkę swojego kuzyna, który niedawno wrócił do kraju z kilkuletniego pobytu w Ameryce. Sama spędziła tam dwa lata i do tej pory wspominała z sentymentem ten kraj jako kolebkę rodziny Carterów oraz miejsce, z którym wiązało się wiele ważnych dla niej wspomnień. Zdawała sobie też sprawę, że dla Anthony’ego to było w pewnym sensie zesłanie, nie chęć zwiedzenia kawałka świata i poznania swoich korzeni, jak to miało miejsce w przypadku Sophii, gdy jako osiemnastolatka skończyła Hogwart i wyjechała do mieszkającego w Stanach od dawna brata.
Pamiętała też doskonale, że Thony wcale nie chciał jej widzieć w roli aurora; gdy wrócił, został postawiony przed faktem dokonanym, zastając młodszą kuzynkę już jako pełnoprawną aurorkę po kursie. Sophia starała się puszczać mimo uszu słowa krewnych odnośnie tego, że aurorstwo nie jest zajęciem dla kobiet i po prostu robiła swoje, wierząc, że postępuje właściwie, że nie dla niej nudne życie kury domowej czy praca za biurkiem. Już raz zwątpiła w swoje marzenia i zeszła z obranej drogi, drugi raz nie miała zamiaru tego powtarzać. Przez swoją amerykańską przygodę poszła na kurs z opóźnieniem, ale skończyła go i ani Raiden, ani Sam, ani Thony nie mogli już nic na to poradzić... tak samo jak na to, że dołączyła do Zakonu Feniksa. I ani trochę jej nie zaskoczyło, że jej kuzynowie też tam byli.
Pewnie nie był zbyt zadowolony, że to Sophię przydzielono mu do sprawdzenia tej poszlaki, ale odkąd wrócił do kraju, postanowiła mu udowodnić, że bycie kobietą nie czyni jej gorszym aurorem.
- To nie wygląda najlepiej, prawda? – zapytała go cicho, wskazując na las; tu i ówdzie leżały przewrócone drzewa i połamane gałęzie, zapewne pozostałość po wczorajszej silnej nawałnicy. Wczorajszy dzień spędziła jednak na przymusowym zwolnieniu po tym, jak przedwczoraj Samuel w widowiskowy sposób pokonał ją podczas klubowego pojedynku. Nie miała mu tego za złe, doceniając udzieloną jej lekcję od bardziej doświadczonego kuzyna i to, że nie dał jej forów. Ale dzisiaj już wróciła do pracy; dzięki staraniom uzdrowicieli po pojedynkowych ranach nie został ani ślad.
- Tak czy inaczej warto to sprawdzić. Nawet jeśli nie znajdziemy jego, może znajdziemy jakiś użyteczny ślad, który pozwoli nam na niego trafić – powiedziała, nie zrażając się tym, że być może nikogo nie znajdą. Praca aurorów nie polegała tylko na spektakularnych walkach, ale przede wszystkim na sprawdzaniu licznych śladów i poszukiwaniach sprawców, zanim będą mogli ich złapać i dostarczyć ich przed oblicze sprawiedliwości.
- Wiesz coś więcej na temat naszego poszukiwanego? – zapytała; jako że została dołączona do sprawy później, wciąż mogła mieć luki w wiedzy, które wolała załatać. – Czy to któryś z informatorów zdradził, że można się go tutaj spodziewać?
Szła kawałek obok niego, mówiąc cicho i uważnie stawiając kroki na zdradliwej, mokrej ściółce. Poruszanie się ścieżką byłoby łatwiejsze, ale tam byliby dużo bardziej widoczni; poruszanie się lasem, mniej oczywistymi drogami wśród drzew, mogło pozwolić zachować pewien element zaskoczenia, gdyby tak podejrzany znajdował się przy moście, do którego zmierzali. Z tego samego powodu pojawili się w innym miejscu, nie przy samym moście. Ale rzeczywiście byłby to zaskakujący zbieg okoliczności, gdyby udało im się na niego trafić gdy akurat by tam był, niemniej jednak musiała zachowywać stałą czujność i rozglądać się w poszukiwaniu ewentualnych śladów.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 http://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 http://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Auror
29
Czysta
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
10
20
1
0
1
1
3
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   28.11.17 2:11

Przesunął niedbale swoimi pociemniałymi ślepiami po potrzaskanych przez żywioł konarach, powalonych nieraz wraz z całymi korzeniami drzewach, połamanych szczytach młodych drzew. Faktycznie, nie wyglądało. Były to jednak w jego mniemaniu tylko drzewa. Może się to wydać bezduszne, lecz widok ten nie budził w nim żalu. Nie był wrażliwym człowiekiem. Nie mógł być będąc legilimentą, mając głowę pełną co najmniej przykrych obrazów przy których widok przerzedzonego lasu był po prostu miałki.
- W przyrodzie nic nie ginie - rzucił w pustkę. Przypominając (sobie? Sophie?) o tej wiecznie żywej zasadzie niosącej jakieś źdźbło pocieszenia tym, którzy tego potrzebowali. Jakaś taka wiara w to, że coś obumiera po to by coś innego mogło kwitnąć. Że po coś to się dzieje.
- Na to liczę - skoro według źródeł się tu pojawiał to być może zostawił po sobie jakiś ślad tym bardziej, że z dnia na dzień Thony zaczynał nadrabiać dzielący go od czarnoksiężnika dystans. Tworzył presję, wzmagał poczucie zagrożenia. W takich sytuacjach ludzie zaczynali popełniać błędy, a czarnoksiężnicy pomimo swojego spaczenia również nimi byli. Niefortunnie.
- Niewiele. Nie utrzymuje kontaktu z rodziną, a właściwie to rodzina z nim. Od przeszło pięciu lat. Nawet nie wiedzieli, że mieszka w Londynie. Byli przekonani że wyjechał do Indii i tam też siedzi. Żadnych bliższych znajomych, kobiety. Człowiek od którego najmował pokój jest martwy. Od miesiąca nie skorzystał z sieci fiu ani żadnego zarejestrowanego świstoklika. Jego sowa zapadła się pod ziemię, tak jak i on - mówił uważając na ton swojego głosu. Był pewien, że rodzina poszukiwanego była z nim szczera. Dopilnował tego - Moje źródło doniosło mi, że ktoś pasujący do jego rysopisu w przeciągu tygodnia odwiedził ten las - to nie musiał być on, jednak za wielu tropów nie było - Potem doszedłem do informacji, że akurat w tej części lasu znajduje się miejsce w które służy za punkt korespondencyjny - tam własnie zmierzali, to mógł być przełom w śledztwie.
Gdy byli już blisko Anthony przymilkł. Rys osławionego mostu zaczął niewyraźnie majaczyć na ponurym, deszczowym tle. Gdy podeszli na tyle blisko na ile mogło to w ciąż uchodzić za rozsądne podjęli obserwację z której mało co wynikało. Pogoda,która pomagała im pozostać niewykrytym sama również wykrywanie utrudniała. Jednak przez kwadrans pod budowlą, w jej prześwicie nie dostrzegli żadnego cienia. Nie oznaczało to, że nikogo tam nie było. Po prostu stawało się to bardziej prawdopodobne. To zachęciło Thonego do działania.
- Spróbuję podejść bliżej i rzucić homenum. Zorientuj się w tym czasie czy rozłożone są na most jakieś iluzje, zasadzki. Jeśli wszystko będzie w porządku to podejdziemy bliżej. Nie trać czujności i staraj się pozostać w zasięgu wzroku - wypowiadając ostatnie miał na myśli oczywiście to by mogli się ze sobą swobodnie komunikować na znaki i informować na bieżąco o sytuacji. Następnie czekał na potaknięcie ze strony Sophie i zaczął ostrożnie podchodzić bliżej przekraczając granicę zasięgu uroków wykrywających. Poruszył różdżką:
- Homenum Revelio


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   28.11.17 2:11

The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   28.11.17 19:52

Sophii było przykro. Nie tyle o las, a ogół tego, co zrobiły anomalie. Wielu ludzi zostało rannych, niektórzy zginęli, a i świat nie działał jak należy. Niektóre miejsca były nękane anomaliami, te nie opuszczały też różdżek czarodziejów ani ciał dzieci i nawet mugoli. Połamany las był tylko kolejnym symbolem zła, które przetoczyło się falą przez cały kraj. Jednym z wielu namacalnych dowodów złej mocy, pokazującym, że to co się działo to nie był zły sen. Las pewnego dnia odrośnie, ale będzie musiało minąć sporo czasu, zanim znikną rany zadane społeczeństwu i poszczególnym jednostkom, które ucierpiały. Nie tyle te fizyczne, co przede wszystkim psychiczne.
- Miejmy nadzieję. Ale o ile przyroda z pewnością jakoś sobie poradzi, tak niektórym sprawom... należy dopomóc – rzekła, mając na myśli oczywiście Zakon Feniksa, to właśnie on dbał o dobre wartości i miał chronić tych, którzy tego potrzebowali. I miała nadzieję, że w jego szeregach znajdą się bystre jednostki, które będą rozumiały z tego zamętu coś więcej.
Westchnęła tylko, słuchając tego, co miał do powiedzenia na temat podejrzanego i zapamiętując podane jej informacje.
- Najwyraźniej dobrze ukrywał się przez ten czas, skoro nawet rodzina nie miała pojęcia, gdzie się podziewał – zauważyła. Kiedy się działało w półświatku, należało być bardzo ostrożnym, bo nie każdemu w tym środowisku można było ufać, a aurorzy bywali naprawdę dociekliwi. Choć oczywiście też musieli mieć baczenie na informatorów i dostarczane przez nich wiadomości. Niektóre sprawy bywały podchwytliwe, gdy natrafiali na mur milczenia lub brak wyraźnych poszlak. Nawet magia nie zawsze mogła zdziałać cuda. Wiedziała to, bo było wiele spraw, które nie znajdowały swojego finału. Pamiętała wciąż dziwną marcową serię zgonów mugoli i czarodziejów, i większość tych spraw utknęła w martwym punkcie. Trudno było nawet o konkretnych podejrzanych, nie mówiąc o takich, którym można było udowodnić winę.
- Słyszałam kiedyś o tym miejscu, a nawet byłam tu przy okazji innej sprawy. Znajduje się na uboczu, rzadko kto tędy przechodzi... więc to dobre miejsce do dyskretnych spotkań. Tamtego dnia udało nam się nawet zabezpieczyć fragment korespondencji, która posłużyła za dowód w sprawie pewnego handlarza czarnomagicznymi artefaktami.
Tym sposobem i aurorzy czasem nawiedzali to miejsce, ale opryszkowie byli na tyle sprytni, by nie dać się tak łatwo przyskrzynić. Czasem jednak aurorom udawało się ich zaskoczyć. Czy tak będzie i dziś? Liczyła, że nawet jeśli nie znajdą podejrzanego to może znajdą chociaż coś, co mógł tu zostawić.
- Jeśli coś ciekawego mamy tu znaleźć, to tam chyba są największe na to szanse. Nie przypominam sobie w pobliżu tej konkretnej okolicy innych kryjówek.
Były takie jednak zapewne w innych częściach lasu, który zajmował dość spory obszar. Nieco dalej były pewne stare ruiny, a i w głębi lasu pewnie nie brakowało skrytek. Tyle, że zapuszczanie się tam było już bardziej ryzykowne.
Szli jeszcze trochę, a niedługo później mogła zobaczyć zza drzew zarysy starego, od dawna nieużywanego mostu. Jeśli nie liczyć takich właśnie podejrzanych mętów, którzy używali go jako punktu korespondencyjnego. Nie naprawiana konstrukcja dawno zaczęła niszczeć i zapewne było kwestią czasu, aż strop mostu się zawali. Przez dłuższą chwilę obserwowała konstrukcję oraz jej okolicę, starając się stąpać jeszcze ciszej. Ostrożnie stawiała kroki na rozmokłych liściach i kępach mchu. Wydawało się, że nie wychwyciła żadnego poruszenia, niczego co odbiegałoby od normy. Podążyła za Anthonym, trzymając się w pewnej odległości, ale też nie oddalając się od niego zbyt mocno.
- Carpiene – wyszeptała zaraz po nim, gdy znalazła się na tyle blisko, by rzucić zaklęcie wykrywające. Ten czar wiele razy okazywał się pomocny, jeśli chodzi o odkrywanie zasadzek. Pytanie tylko, czy anomalie nie pokrzyżują im szyków? Słyszała już o kilku dość niebezpiecznych sytuacjach, gdy różdżki aurorów robiły zupełnie coś innego niż powinny lub kiedy narażały na obrażenia rzucających zaklęcie.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   28.11.17 19:52

The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 http://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 http://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Auror
29
Czysta
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
10
20
1
0
1
1
3
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   02.12.17 17:12

Sam nie bardzo wiedział co powinien myśleć o Zakonie. Dopiero sobie to wszystko układał w głowie, trawił. Zaufanie przychodziło mu zawsze powoli zwłaszcza. To jak wyglądał jego kuzyn, te blizny, okrutne sznyty...to nie sprawiało, że jego przekonanie rosło. Popierał jednak idee, popierał Samuela - do całej reszty potrzebował czasu. Nie wypowiadał się więc na jego temat.
- Mam nadzieję, że jego dobra passa przeminie - nie można ukrywać się wiecznie. Kiedyś w końcu popełni błąd. Kto wie, może miało być to dzisiaj...?
Zbliżył się doskonale zdając sprawę, że w tym momencie się odsłaniał. Nie bardzo dostrzegał inną możliwość. Pora dnia, jak i pogoda pomagała, lecz również utrudniała w upewnieniu się, że nie było nikogo w okolicy. Pozostawało mu liczyć na łut szczęścia, na to, że on jako pierwszy postanowił w tym momencie rzucić zaklęcie wykrywające obecność.
Magia zadrgała w powietrzu nie krzywdząc go i nie zaburzając naturalnej jej cyrkulacji. Na oczy Athona zaczęła nachodzić poświata - nie obca, lecz bliska i znajoma, należąca do Sophii będącej tuż obok. Nikogo poza tym. Rozejrzał się jeszcze dokładniej dookoła, lecz niczego niepokojącego nie dostrzegł. Przynajmniej nie w obrębie obszaru działania uroku. Mogli sobie zatem pozwolić na swobodę.
- Czysto, nikogo nie widzę - podzielił się swoim spostrzeżeniem w którym mimo wszystko pobrzmiewała krzta zawodu. Czekał jeszcze na wyniki rozeznania przeprowadzonego przez kuzynkę. Skinął głową słysząc, że w okolicy nie ma żadnych utrudnień. Wyglądało na to,że nie była to zasadzka.
Auror wyprostował się powoli dając sygnał swojej towarzyszce na to, żeby zgodnie ze wcześniejszym ustaleniem zbliżyć się do mostu. Stanął przednim oceniającego jako porządny kawał mało przyjemnej dla oka ruiny. Zawsze go trochę zastanawiało dlaczego czarnoksiężników przeważnie ciągnie do takich miejsc, a nie bardziej schludnych i przytulnych. Gdy znalazł się pod mostem zaczesał wolną dłonią pasma mokrych włosów do tyłu. Te bez buntu obkleiły czaszkę pozwalając na ocenienie wewnętrznej strony łuku. Cóż...to mogło trochę potrwać, gdyby nie miał przy sobie Sophii. Spojrzał na nią.
- Skoro już miałaś okazję tu gościć to lepiej ci pójdzie próba wyszperania czegoś sensowego. Dasz radę bez lumos...? - pewnie wiedziała już gdzie szukać, jak patrzeć - Zresztą chwila, i tak dopilnuję by nam nie przeszkadzano... - Mówiąc to wychylił się spod mostu poruszając różdżką
- Salvio Hexia

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Anthony Skamander dnia 15.12.17 2:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   02.12.17 17:12

The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   02.12.17 18:44

Sophia na początku też była pełna wątpliwości, kiedy pierwszy raz usłyszała o Zakonie i jego działalności. Nie była aż tak naiwna, by całkowicie bezrefleksyjnie przyjąć wieść o Dumbledorze przemawiającym z zaświatów i tworzącym organizację walczącą ze złem, które znów zaczynało panoszyć się w ich świecie. Widziała jednak że dzieje się coraz gorzej, a Biuro Aurorów nie do końca zaspokajało jej potrzebę działania, tym bardziej, że z wieloma decyzjami ministerstwa zwyczajnie się nie zgadzała – i tym sposobem znalazła się w szeregach tajnej organizacji. Dopiero później dowiedziała się, że jest w niej też Sam, Anthony i wielu innych jej krewnych, znajomych i współpracowników. I w pierwszej chwili jak się dowiedziała to czuła pewien żal, że nie wtajemniczono jej wcześniej. Jeszcze później dowiedziała się tego, że jej kuzyn musiał przejść przez swego rodzaju próbę, a na jego ciele pojawiły się nowe, niepokojące blizny. Mogła tylko się zastanawiać, skąd się wzięły i czym tak naprawdę była próba.
Ale teraz sprowadziła ich tu sprawa czysto aurorska, nie mająca żadnego związku z ich podwójnym życiem.
- Dobrze byłoby wreszcie doprowadzić tę sprawę do końca. Po świecie i tak pałęta się zbyt wiele szumowin, które myślą, że są bezkarni – rzuciła półszeptem, by po chwili skoncentrować się znów na obiekcie, który znajdował się w niedalekiej odległości.
I choć z pozoru mogło się tu wydawać spokojnie, bezpieczniej było sprawdzić odpowiednimi zaklęciami, czy ktoś nie zastawił tu pułapki. Nie można było zbyt ufnie i bezkrytycznie podchodzić do miejsc, które były lubianymi skrytkami opryszków spod ciemnej gwiazdy. Jej Carpiene na szczęście nie wywołało kolejnych anomalii; zaklęcie wydawało się udane, chociaż nie wykryła niczego podejrzanego, co odbiegałoby od normy i zwiastowało obecność czegoś niebezpiecznego. Jedyne co zobaczyła to to, że gdzieś pod mostem jest jakaś ukryta przestrzeń, której może warto byłoby się przyjrzeć.
- Ja też nic podejrzanego nie wykryłam. Choć możliwe, że rzeczywiście znajduje się tam jakaś skrytka – powiedziała.
Wyglądało na to, że ich podejrzanego tu nie było, więc dzisiejszego dnia raczej nie uda im się go schwytać, chyba że jakimś zbiegiem okoliczności pojawiłby się w pobliżu mostu kiedy jeszcze tu będą.
Wraz z Anthonym zbliżyła się do starej, omszałej konstrukcji. Pod mostem było wilgotno; z góry skapywała woda, a pod nim płynął bardzo wąski, anemiczny strumyk, który kiedyś mógł być rzeką, ale przez lata stopniowo wysechł do swojego obecnego stanu. Pod nim panował cień, ale nie było aż tak ciemno, żeby nie było nic widać, most nie był w końcu bardzo szeroki.
- Dam sobie radę. Spróbuję przeszukać ściany – powiedziała, podchodząc do muru po tej stronie strumyka, po której się znajdowali. Na nim wspierała się górna część mostu; miała nadzieję, że stara budowla nie postanowi na nich teraz runąć. Starannie opukała dłońmi częściowo nadkruszone cegły, próbując wyczuć jakieś puste przestrzenie lub szpary; wtedy znaleźli list właśnie w jednej ze szpar między cegłami, wpasowany tak, że prawie nie było go widać. Kiedy tu nic nie znalazła, przeskoczyła przez mizerny strumyk i podeszła do muru po drugiej stronie, w międzyczasie jeszcze obrzucając spojrzeniem podłoże i leżące tam kamienie i fragmenty cegieł, oraz coś co wyglądało jak fragment potrzaskanej butelki lub fiolki. Może po jakimś trunku, a może po eliksirze?
- Może znajdziemy coś, co warto będzie zabezpieczyć i włączyć do materiału dowodowego? – powiedziała, pochylając się nad szczątkami szkła; może tylko jej się wydawało, ale dostrzegła na nim zaschniętą kolorową plamę. Po chwili kopnęła jakiś kamień, ale pod nim znalazła tylko zaśniedziałego knuta. Prawdopodobnie nie było to nic, co miałoby dla aurorów realną wartość w sprawie.
Podeszła do muru i znowu zaczęła go sprawdzać. Tam już po chwili wyczuła głuchy odgłos zwiastujący, że za cegłą znajdowała się pustka.
- Możliwe, że coś mam – odezwała się nagle, zerkając szybko na kuzyna. – Spróbuję to wyciągnąć i zobaczyć, czy coś jest w środku. Miejmy nadzieję, że ten most wytrzyma jeszcze trochę...
Ostrożnie zabrała się za wyłuskiwanie cegły, ciągle bacząc na fakt, że most był w kiepskim stanie. Oby to faktycznie była skrytka a nie coś, co sprawi, że konstrukcja zacznie się chwiać. Udało jej się jednak wyciągnąć cegłę i natychmiast zerknęła w widoczną tam przestrzeń...

| rzucam k6 na znalezienie czegoś w skrytce

[bylobrzydkobedzieladnie]





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.


Ostatnio zmieniony przez Sophia Carter dnia 02.12.17 18:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   02.12.17 18:44

The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 1


Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 http://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 http://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Auror
29
Czysta
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
10
20
1
0
1
1
3
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   Yesterday at 3:38

Dobrze byłoby wreszcie doprowadzić tę sprawę do końca. "Wreszcie". Zmrużył powieki, czując jak jego kuzynka nieświadomie dociska wbitą w niego szpilkę. To była jego sprawa i faktycznie - ciągnęła się już dłużej niż powinna. Świadomość tego ciążyła, chwytała pod włos jego myśli, drażniła. Każda próba ujęcia tego czarnoksiężnika kończyła się porażką, a w tym momencie nawet tą nie można było tego nazwać. To co teraz robił to była próba zbliżenia się do tego człowieka. Prawda - był coraz bliżej, wiedział o nim coraz więcej, lecz zęby sprawiedliwości nie mogły go jeszcze pochwycić bez względu na to po ilekroć paszczą by kłapnęła. Ciągle czegoś brakowało. Może nie yardów, lecz po prostu cali, a jednak to wciąż był dystans i odległość. To mierziło niczym kamień w bucie.
- Musi. Wątpię by fatygował się tu akurat dla świeżego powietrza westchną pozwalając sobie na drobną ironię. Było to sygnałem, że sprawa faktycznie go drażni. W końcu nie był typem człowieka, który na co dzień w rozmowie ironizował czy bawił się w sarkastyczne docinki. Nawet w stosunku do najbliższych był oszczędny w tego typu zabiegach retorycznych. Był jednak tylko człowiekiem.
Oczyścił swój umysł z nieprzyjemnych myśli. Schował je, tak samo jak ruchem nadgarstka wywołał urok, który skrył ich sylwetki pod mostem.
- Wytrzymał wczorajszy kataklizm więc wytrzyma i nas - powiedział nie chcąc by kuzynka odniosła wrażenie, że mówi sama do siebie, a on jej nie słucha. Robił to ciągle tylko po prostu nie zwykł komentować wszystkiego. Zwłaszcza tego co w jego mniemaniu wydawało się oczywistością. Sophie mogła się nieco od tego odzwyczaić, a on nie chciał by miała mu coś za złe. Starał się więc do niej dopasować.
Podszedł bliżej, gdy kuzynka mu zakomunikowała o odnalezieniu skrytki. Zaciekawiony poruszył różdżką wywołując lumos. Światło zaklęcia jednak rozświetliło jedną wielką nicość. Skrytka była pusta.
- Ubiegł nas - stwierdził surowo - Musiał być przed nami. Albo on, albo człowiek z którym próbuje nawiązać kontakt. Znów jest krok w przód... - a on był dokładnie ten sam krok za nim. Znów w raporcie będzie pisał o niepowodzeniu, prawda..? - Spróbujmy odwiedzić mój kontakt. Muszę wiedzieć czy informację która mi sprzedał opchnął komuś innemu - ustalenie czy cel mógł zostać spłoszony był w tym momencie priorytetem. Jeśli tak się nie stało to nie było źle.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   Yesterday at 3:39

The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   Yesterday at 19:41

Nie robiła mu wyrzutów i nie miała do niego pretensji. Wiedziała, że był zdolnym aurorem i robił co mógł. Niestety poszukiwani czarodzieje też nie byli bandą samych idiotów, wielu z nich było naprawdę cwanych i wiedzieli, jak unikać schwytania. I choć aurorzy byli elitą Departamentu Przestrzegania Prawa, często tonęli w biurokracji, a czasami, jak teraz, mieli gorący okres i natłok rozmaitych spraw, którym należało poświęcić czas. A tacy ludzie jak ten poszukiwany korzystali z tego chaosu, w którym łatwiej było zniknąć czy zrzucić winę na anomalie.
Sama też miała na koncie takie sprawy, które jak dotąd nie znalazły szczęśliwego finału w postaci odesłania opryszka za kratki. Gdy nie było jasnych poszlak i dowodów, nawet aurorzy błąkali się we mgle, czekając na kolejny ślad, który doprowadzi na właściwy trop. Czasem naprawdę ją to frustrowało – ale należało zagryźć zęby i być cierpliwym. Jak nie teraz to następnym razem, dzięki uporowi w końcu dojdzie się do celu. Nadmierny pośpiech i niestaranność niekiedy rodziły błędy. Ale tamci też popełniali błędy. A aurorzy tylko na to czekali.
- W końcu się uda. Nie może wymykać się w nieskończoność. Pewnego dnia go złapiemy, może już niedługo... – zapewniła go, łatwo wyczuwając, że mógł być zniecierpliwiony tym wszystkim. Sama też nie lubiła dreptać w kółko, zawsze sprawiało jej satysfakcję dojście do czegoś konkretnego, co ostatecznie prowadziło do upragnionego finału sprawy i możliwości zamknięcia jej z czystym sumieniem, że osobnik odpowiedzialny za jakiś odrażający czyn poniósł właściwe konsekwencje.
Chociaż to mogła zrobić, mimo że dwie tak ważne sprawy dla niej, sprawa zabójstwa Jamesa oraz jej rodziców, tego finału jak dotąd nie znalazły. I wciąż nie miała pojęcia, kto i dlaczego zabił jej narzeczonego oraz rodziców. W żadnej ze spraw nie mogła nic zrobić poza przyglądaniem się z boku ze świadomością własnej niemocy. James zginął w Ameryce, w czasach gdy sama jeszcze nawet nie była na kursie, a rodzice... tu sprawa była jeszcze bardziej skomplikowana i pełna niejasności.
Starając się o tym nie myśleć, skupiła się na przeszukiwaniu mostu i potencjalnych skrytek, za pomocą spostrzegawczości szybko wychwytując obiecującą przestrzeń w ścianie. To było wprost idealne miejsce do dyskretnych spotkań i przekazywania wiadomości, z którego, jak wiedziała, korzystano. Ale niestety okazało się, że obiecująca wnęka była pusta. Nawet bez blasku Lumosa Anthony’ego widziała pustą przestrzeń, w której nie było nic. Żadnego listu, skrawka pergaminu ani fiolki czy innego przedmiotu.
- Może w jakiś sposób wiedział, że jest obserwowany i ktoś jest już na jego tropie, więc pojawił się tu wcześniej i od razu się zwinął? – zastanowiła się. Ostatecznie informator mógł grać na dwa fronty. Sprzedał informację aurorom, ale kto wie, może ostrzegł też poszukiwanego lub kogoś z jego otoczenia, kto przekazał wieści dalej? Chyba że ten po prostu miał takie wyczucie i intuicję, że wiedział, by pojawić się wcześniej i ubiec ich. – A może tak naprawdę wcale go tu nie było w ostatnim czasie? Jesteś pewien, że informator zdradził ci pewną informację, że nie była to zmyłka mająca na celu wywieść nas w pole... i kupić naszemu uciekinierowi więcej czasu na jego brudne sprawki? Twój kontakt może grać na dwa fronty.
To też było prawdopodobne. Informatorzy nie zawsze byli pewnymi źródłami, niektórzy sami mieli na sumieniu własne sprawki i lubili wodzić aurorów za nos. Ale często też to za sprawą takich ludzi dokonywało się znaczących przełomów, więc każdą informację należało sprawdzić.
- Powinniśmy go odwiedzić i zadać kolejnych kilka pytań. Przycisnąć go. Może jeszcze dziś? Może wie coś więcej niż mówił? – zastanowiła się, myśląc jednocześnie, czy to dobry pomysł. Ale musieli od czegoś zacząć, skoro znowu się spóźnili i pozwolili, by podejrzany ich wyprzedził i nie pozwolił im zwinąć sobie sprzed nosa tego, po co mógł tu przybyć. I tym sposobem nie dowiedzieli się nawet, co stąd zabrał lub co zostawił osobie, z którą prowadził interesy. Nie wiedzieli też, kiedy tak naprawdę tu był i jak znacząco ich ubiegł.
Rozejrzała się znowu, wodząc spojrzeniem po cienkim strumyku i otaczających go kamieniach. Podważyła kilka z nich butem, by sprawdzić, czy jakaś skrytka nie znajdowała się pod większymi kamieniami. Niestety znalazła tylko coś co wyglądało jak wydarta strona z gazety, ale wilgoć zamazała tekst tak, że trudno było nawet określić czy było to magiczne pismo czy mugolskie. Ostatecznie niemagiczni też mogli się tu pałętać, na co wskazywała zgubiona mugolska moneta znaleziona pod kolejnym kamieniem i porzucona w kącie butelka po jakimś trunku.
- Tak czy inaczej chyba nic tu po nas, skoro nic tutaj nie ma – powiedziała, zwracając się w jego stronę i licząc na dalsze instrukcje. W końcu to on był tym starszym i bardziej doświadczonym, i to ją przydzielono do pomocy jemu, nie odwrotnie, więc musiała liczyć się z tym, co postanowi. Jej na ten moment wydawało się, że powinni zacząć od informatora i lepiej go przycisnąć. W końcu to przez jego wskazówkę tu byli, i powinni dać mu do zrozumienia, że nie dadzą się zadowolić byle czym. Potrzebowali konkretów.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
 

Dawny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17