Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Polana   10.03.12 23:11

First topic message reminder :

Polana

Sporej wielkości polanka otoczona kilkunastoma starymi kasztanami. Jest to w miarę bezpieczne miejsce usytuowane niezbyt blisko groźnego matecznika. Upodobali je sobie zwłaszcza podrzędni opryszkowie, choć zdarzają się i groźniejsi bandyci zamieszkujący podziemny, opustoszały bunkier z czasów wojny zakończonej jeszcze nie tak dawno temu. Oni wszyscy są doskonale świadomi obecności zbiegów - szlam, charłaków - na leśnych terenach. Spokój i cisza wprowadza tylko pozornie pewien rodzaj błogiej, spokojnej, niemalże sielskiej atmosfery, tak bardzo kontrastującej z plugawą rzeczywistością. W powietrzu unoszą się liczne pyłki kwiatowe, które utrudniają ukrywanie się wszelakim alergikom.
Miejsce to najpiękniej wygląda jasną nocą, oświetlone blaskiem bijącym od rozgwieżdżonego nieba. Jeśli wierzyć plotkom rozpowszechnianym przez najstarszych ze zbirów, czasem - z rzadka, oczywiście - przebiegają tędy pojedyncze okazy dzikich jednorożców. Na nich zapewne też czyhają; świadomi ceny za ich krew, włosie, czy błyszczące, twarde jak skała rogi. Za ile lat te stworzenia staną się tylko legendą?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   25.09.15 2:06

Okrągły księżyc bił dziś światłem tak jasnym, że jego tarcza pozostawała doskonale widoczna pomimo gęstniejącej mgły. Tym bardziej mrożące krew w żyłach musiały wydać się wyraźnie słyszane odgłosy; odezwała się sfora wilków. Czy aby na pewno wilków? Tego dziewczęta rozróżnić już nie potrafiły, zdrowy rozsądek nakazał je jednak powiązać ze srebrzystą pełnią. Ciszę przecinały kolejne wycia, mniej lub bardziej rozpaczliwe, mniej lub bardziej... zatrważające. Bliższe i dalsze, cichsze i głośniejsze.

Wtem w krzewach opodal coś zaszeleściło, po chwili wypadł z nich zdyszany mężczyzna. Może się o coś potknął, a może bez sił opadł na trawę, jak kłoda, wydawszy z siebie jedynie stłumiony jęk. Dłoń trzymał przy piersi, jego biała, rozdarta na sercu koszula zachodziła karmazynową plamą.

[jeśli się rozglądacie, rzucacie k100 wciąż!]


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana   25.09.15 10:31

Blondynka była dobrą aktorką. Ale na salonach. Nie raz się pakowała w kłopoty podczas swoich podróży, a nawet podczas głupich spotkań towarzyskich w pozornie niegroźnym barze, gdzie mogła być butna, ale teraz? Gdy mgłę można było nabierać wiadrami, księżyc bił światłem tak mocnym, jakby chciał być czegoś świadkiem. Tylko głupcy postępowali pochopnie. A zwłaszcza, że to miejsce miało swoją sławę.
-Och, wybacz mi, że podchodzę z rezerwą do obcych po środku niczego, Mądralo.-syknęła do niej, mrużąc wściekle oczy, jakby zapomniała o swojej poprzedniej ostrożności i ponownie wróciła do prowokowania.
-Cudownie.-parsknęła na odpowiedź Milicenty.-To zupełnie jak ja. Piękna noc, nie ma co!-ironizowała dalej, krzywiąc się.
Każdy wyglądał groźnie w blasku tego księżyca. Czy naprawdę nagle Lovegood okazała się być najbardziej rozsądną osobą chodzącą po kuli ziemskiej? Ona? Serio? Świat definitywnie zaczyna wariować.
Wzięła głęboki wdech, mając wrażenie, że zaraz straci cierpliwość do tych dwóch idiotek. Albo dwóch perfekcyjnych aktorek, które mają zamiar zdobyć jej zaufanie, a potem po kilku godzinach przemienić w obrzydliwych oprychów, którzy zrobią jej Merlin wie co! Spacerki w środku nocy. Oszalały! I, cóż... ona sama również do nich należała.
-Jestem.-odparła ostrożnie na jej pytanie, nie mając pojęcia do czego dąży. To, że ktoś znał jej tożsamość do niczego nie dążyło. To w sumie nic nowego. I definitywnie nie wzbudzało jej zaufania. Raczej w drugą stronę mogłoby to zadziałać.
I zanim zdążyła przystać lub odmówić na tą propozycję wspólnego powrotu, ciszę przecięło wycie wilków. Przełknęła w tym momencie ślinę. To nie były wilki.
Jako, że była najbliżej skraju lasu, pierwsza usłyszała odgłosy. A może to na nią te dźwięki miały największy wpływ? Odwróciła się, w napięciu, z różdżką w pogotowiu czekając na to, co wyłoni się zza zasłony roślin. Była tak otępiała, że nie poruszyła się, gdy wyskoczył z ciemności mężczyzna. Celowała w niego różdżką, dopóki nie dostrzegła śladów krwi.
Bezinteresowność? To definitywnie nie było coś, czym mogła się poszczycić. Obojętność? Bardziej podobne. A mimo wszystko, oglądając się na swoje towarzyszki, podeszła ostrożnie do mężczyzny, by obejrzeć jego ranę (o ile plama karmazynu pochodziła z jego ciała).
-Powiedz, że zgubiłeś to, cokolwiek cię goniło.-powiedziała cicho, przez ściśnięte gardło, próbując odsunąć jego dłoń, by spojrzeć na jego klatkę piersiową.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   25.09.15 10:31

The member 'Selina Lovegood' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 88


Powrót do góry Go down
Milicenta Borgin
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1197-milicenta-borgin http://www.morsmordre.net/t1226-drewniak#9071 http://www.morsmordre.net/t1224-batgirl http://www.morsmordre.net/f173-smiertelny-nokturn-18 http://www.morsmordre.net/t1288-milicenta-borgin#9762
smokolog, dostawca nielegalnych używek, szpieg
23
Czysta
Panna
Oh well, the devil makes us sin, but we like it when we're spinning in his grip
6
3
0
0
6
0
0
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   25.09.15 12:01

Byłam osobą zbyt pewną siebie, by okazywać strach. Jeżeli życie na Nokturnie czegokolwiek mnie nauczyło, to na pewno tego, że pokazywanie słabości ogołaca ze wszystkiego - szczególnie z życia. Bo ludzie to sępy, względnie hieny, jak dostrzegą twój upadek, to nie zawahają się go wykorzystać do własnych celów. Dlatego mimo, że w środku się cała trzęsłam, rozpadałam i uginałam, na zewnątrz przypominałam lekko pomyloną, beztroską dziewuszkę, która niczego nieświadoma chodzi po lesie. Choć najchętniej udusiłabym Isolde za pomysł spotkania w tym miejscu i o tej porze. Chwilowo jednak, skoro znalazłyśmy się w tej dość niekomfortowej sytuacji, przyda się każda para rąk zdolna do rzucania zaklęć.
Byle nie w siebie nawzajem.
- A gadaj zdrów - mruknęłam jedynie na dzikie okrzyki panny, która chce nas rozliczać z tego, co robimy w nocy w lesie, spotykając na drodze tę właśnie oto pannę. Zero w tym logiki i nie chce mi się z kimś takim dyskutować. Potwierdzam tylko kiwaniem głową słowa Bulstrode o tym, że nie szukamy kłopotów. Skoro zdecydowałyśmy się na tę wersję, będę się jej trzymać. Nie da się jednak ukryć, że to kłopoty szukają nas i najwidoczniej wreszcie znalazły.
Cykanie świerszczy, mgła oraz wycie dobiegające z lasu składały się na dość kuriozalną, ale przerażającą mieszankę. Przełknęłam powoli ślinę, dość nerwowo celując różdżką w stronę szelestu. Ze zdziwieniem spojrzałam na wydobywającego się z odmętu drzew mężczyznę, który w chwilę później pada zakrwawiony na ziemię.
Pięknie.
- No jasne, stójmy obok zakrwawionego kolesia, dzika zwierzyna wcale nie wyczuje jego jeszcze ciepłej krwi. Idealny wabik, aby w chwilę później umrzeć - rzuciłam poddenerwowana, po czym zaczęłam iść w odwrotnym kierunku, szukając jakiejś drogi powrotnej. Tak nakazywała logika - uciekać od miejsca zagrożenia. Może znajdę ścieżkę, którą tu przyszłam i wtedy bezpiecznie się wrócimy?




the devil makes us sin



Ostatnio zmieniony przez Milicenta Borgin dnia 25.09.15 12:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   25.09.15 12:01

The member 'Milicenta Borgin' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 79


Powrót do góry Go down
Isolde Bulstrode
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t918-isolde-bulstrode http://www.morsmordre.net/t936-oktawiusz http://www.morsmordre.net/t933-czesc-isolda http://www.morsmordre.net/f149-whitehall-10-4 http://www.morsmordre.net/t1307-isolde-bulstrode#10005
magipsychiatra
24
Szlachetna
Zaręczona
Ne puero gladium
5
5
4
7
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   27.09.15 12:34

Już dawno temu stwierdziłam, że w logikę co po niektórych kobiet nie warto się zagłębiać - bo ta zwyczajnie nie istnieje. Przewróciłam więc oczami i postanowiłam darować sobie dalsze próby porozumienia się z blondwłosą osą, która najwyraźniej nas obwinia o swoją własną głupotę. 
Za to Millicenta ma pełne prawo być na mnie wściekłą, w myślach zapisuje sobie by przy kolejnym spotkaniu sowicie jej to wynagrodzić. Może pięknym wisiorem z kamieniem księżycowym? Mam nadzieję, wielką nadzieję, że wtedy będzie nas to bawić. 
Teraz jednak nikomu nie jest do śmiechu, a wycie wilków jedynie zagęszcza i tak napiętą atmosferę. Moje myśli biegną teraz w stronę Tristana i jego Marianne, rozszarpanej, wraz z córeczką, przez wilkołaki. I proszę bardzo, jak idiotce, kilka miesięcy pózniej zachciało mi się spacerków w świetle księżyca.  
Do tej pory też nie doceniałam potęgi powołania. Bo chociaż słowa Borgin mają najwięcej sensu i jeśli rzeczywiście w tych lasach jest coś więcej niż wilki, to zakrwawiony mężczyzna jest doskonałym wabikiem i powinnismy czem prędzej uciec w drugą stronę. Nawet się odwróciłam - ale sumienie nie pozwoliło mi zrobić najmniejszego kroku. 
Cholera - czemu nie mogę być po prostu jedną z tych naiwnych arystokratek pachnących na kanapach?!
- Spokojnie - mówię równie cicho, klękając obok Osy - Jestem uzdrowicielem - dodaję, uśmiechając się lekko i przypatrując się próbom odsłonięcia klatki piersiowej nieznajomego. Nie ma sensu się nad nim szarpać i udowadniać swoich pozycji. Może nie wykazuje się logiką czy dyskrecją, ale w takich momentach współpracuje się z każdym kto jest obok. Kłótnie można zachować na inne okazje. 
Nie wiem czy istnieje coś takiego jak myślenie życzeniowe, ale powtarzam swoje w głowie nieustannie. Niech to nie będzie ugryzienie wilkołaka, niech to nie będzie ugryzienie wilkołaka, niech to nie będzie ugryzienie... 


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   27.09.15 12:34

The member 'Isolde Bulstrode' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 79


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   04.10.15 22:08

Mężczyzna wywrócił gasnące oczy w kierunku Seliny i choć poruszył ustami, nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Na jego twarzy malowała się mieszanina bólu i strachu, skóra, tak blada, kontrastowała z odpryskami krwi plamiącymi jego ciało. Żadnym gestem ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył słowom Seliny, a jedynie z nadzieją obrócił głowę w kierunku Isoldy, kiedy ozwała się doń uspokajającym głosem.

Selina odsunęła jego rękę, a zagubione w lesie dziewczęta ujrzały, iż plama krwi, jaką przesiąkła jego koszula, przecięta została czterema równolegle ułożonymi szramami - ślady pazurów, bez wątpienia. Olbrzymich pazurów. Rana była głęboka, a mężczyzna znajdował się na skraju śmierci -  nawet Isolda, pomimo solidnego uzdrowicielskiego przygotowania, nie była w stanie stwierdzić, czy dało się go jeszcze uratować.

Milicenta odwróciła się od towarzyszek i odeszła w przeciwnym kierunku, poszukując drogi powrotnej, lecz niestety - każde z drzew otaczających polanę wyglądało dokładnie tak samo. Nie miała pojęcia, jak się stąd wydostać, a narastające emocje, zraniony człowiek oraz przerażające wycie wilków powoli sprawiały, że teleportacja stawała się... niebezpieczna. Wtem jej stopa stanęła na czymś, co niewątpliwie nie było trawą  - kamienna płyta. Metalowy uchwyt sugerował, że pewnie dało się ją podnieść...


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana   05.10.15 11:08

Faktycznie, pewnych rzeczy nie ma sensu ani komentować, ani się w nie zagłębiać, gdy jedna strona nazywa coś białym, a druga uważa za czarne. Być może i sama nieustraszona Milicenta była w głębi jednak strwożona na tyle, że głos blondynki odbierała w zwiększonej częstotliwości, bo zwyczajnie jej zmysły były tak poskręcane i czułe, że z zirytowaniem reagowały na każdy bodziec? Bo w wielu kręgach syczenie i parskanie jest zupełnie dalekie od okrzyków.
Ciężko jednak wyzbyć się napięcia podczas tak przerażającej scenerii, gdzie ilość pytań rosła, a dostępność odpowiedzi malała z każdą chwilą. Wyglądało jednak na to, że mimo wzajemnej antypatii były zmuszone do współpracy.
Spojrzenie tych nieobecnych, jakby zasłoniętych mgłą oczu zmroziło ją. Przypomniała sobie dlaczego tak nie cierpiała szpitali. To był wzrok umierającej osoby, zrozumiała to w tym samym momencie. Nie zareagowała na słowa Borgin, jakkolwiek byłyby prawdziwe i rozsądne. Obejrzała się gwałtownie na Isoldę na jej słowa i przez chwilę patrzyła na nią w milczeniu. Uzdrowicielka. Czy sama też przez chwilę poczuła ulgę i zmieniła sposób, w jaki na nią patrzyła? Może. Oznaczało to, że odpowiedzialność spada z jej barków i może bez konsekwencji odwrócić wzrok. Zanim jednak to zrobiła, sprawdziła źródło karmazynowej plamy. I nagle cały ten spokój, który wywołała brunetka swoim krótkim oświadczeniem, prawie obietnicą, został zburzony.
-Wilkołak.-wydała z siebie prawie bezgłośnie, odsuwając się do tyłu. Pamiętała doskonale podobny ślad z okładek dreszczyków dla czarodziei. Ciągle miała też w głowie zajęcia z OPCM, jakkolwiek dawno by one się nie odbywały. A mimo to była tutaj, w lesie, w pełnię.
Uniosła oczy, by spojrzeć na linię drzew. Z przestrachem. Czuła się jak zwierze w potrzasku. Nie myślała o heroicznych czynach i była gotowa spisać straceńca na pewną śmierć, tak, jak czarnoskóra zrobiła to chwilę temu. I tak nie dało się mu pomóc, prawda? A mimo to odezwała się po chwili.
-Przeżyje?-zapytała tylko krótko kobiety, która mogła mieć jakikolwiek wpływ na tą sytuację.
Czy wezmą sobie na karb to obciążenie? Czy warto? Czy nie powinny martwić się o swoją skórę i o to, czy za moment nie skończą podobnie? Zapach krwi byłby wyłącznie wabikiem. A mimo to już były na straconej pozycji. Monstrum bez problemu dotrze tutaj, a stąd złapie ich trop. Jak daleko zdołają zajść? W jakiej odległości są od bezpiecznego skraju lasu? Jak daleko zaszła? Równie dobrze spod łap wilkołaka mogłyby wpaść na stado rozjuszonych centaurów lub w sieci głodnych akromantuli. Czy dało się spostrzegać tą sytuację inaczej jak w czarnych kolorach?
Cisza jaka biła od strony lasu była niepokojąca. Jakby okolica zamarła w oczekiwaniu. Zupełnie niczym koloseum przed dobiciem jednego z gladiatorów. I poczucie się jak szczur w labiryncie nagle zalęgło się jej w głowie.
-Planta auscultatoris.-wyszeptała cicho, machając różdżką, mając nadzieję, że mimo nerwów i skołatanych emocji, inkantacja zakończy się powodzeniem. Przydałaby im się choć mała przewaga nad przeciwnikiem. O ile się pokaże.
Obejrzała się na swoją drugą towarzyszkę, marszcząc brwi. Dlaczego się nagle zatrzymała?






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   05.10.15 11:08

The member 'Selina Lovegood' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 69


Powrót do góry Go down
Milicenta Borgin
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1197-milicenta-borgin http://www.morsmordre.net/t1226-drewniak#9071 http://www.morsmordre.net/t1224-batgirl http://www.morsmordre.net/f173-smiertelny-nokturn-18 http://www.morsmordre.net/t1288-milicenta-borgin#9762
smokolog, dostawca nielegalnych używek, szpieg
23
Czysta
Panna
Oh well, the devil makes us sin, but we like it when we're spinning in his grip
6
3
0
0
6
0
0
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   05.10.15 12:54

Nie byłam nieustraszona, bałam się jak diabli, jednak niekoniecznie chciałam to pokazywać całemu światu. A że najlepszą obroną jest atak... to zaatakowałam. Nie interesowało mnie zdanie innych na mój temat, a jako, że byłam także dość waleczna i buńczuczna, musiałam dać o sobie znać w dość nieprzyjemny sposób. Trudno. Nie zamierzałam się tym przejmować. Chciałam jedynie się stąd wydostać. Tylko jak miałam to zrobić, skoro wszystko wyglądało tak samo? Ciemność w oddali, poświata księżyca na polanie oraz gęsta mgła nie poprawiały widoczności. A raczej rozeznania się. Drzewa wyglądały identycznie, tak samo jak pniaki. Dróżka była niemalże niewidoczna. Schylałam się i mrużyłam oczy, aby coś dostrzec. Niestety, jako nietoperz byłam bardziej wyczulona na słuch, nie na obrazy wzrokowe. A jedyne, co słyszałam, to dyszenie nieznanego, poranionego mężczyzny, głosów Isolde i tej drugiej, plus... wycie? Z lasu? Nie, tą możliwość odsuwałam od siebie jak najdalej, z prostego względu - nie chciałam dać sobie wkręcić, że nieopodal grasuje jakiś wilkołak, który ma na nas smaka. Wtedy bym chyba oszalała. Uznałam więc, że całość to projekcja mojego wystraszonego umysłu, który zareagował alergicznie na "pełnia" i "ja w lesie" zbyt emocjonalnie, jak na mózg.
Szłam dość niepewnie, rozglądając się wokół i przestając się gapić pod nogi, jako, że nie miało to większego sensu. Usłyszawszy "wilkołak" i "przeżyje?" obróciłam się w stronę towarzyszek. Po czym przełknęłam głośno ślinę. Koszmar zaczął się ziszczać.
W popłochu zaczęłam przebierać nogami, lecz nie uszłam zbyt daleko, kiedy poczułam, że podłoże pod moimi stopami znacząco się zmieniło. Kucnęłam, aby wymacać co leży na ziemi. Bez wątpienia było to coś kamiennego. A kiedy moja skóra zetknęła się z chłodem metalu, udało mi się wyczuć jakiś kształt. Chyba uchwyt?
- Ej, znalazłam coś - rzuciłam do dziewczyn, kiedy na chwilę wstałam, aby było mnie lepiej słyszeć. Powiedziałam to normalnie, nie chciałam krzyczeć, aby zaraz się tu nie zbiegło stado wygłodniałych wilków, czy też sam wilkołak. Chociaż mogłam przypuszczać, że ten ma do nas bliżej niż dalej, krew skutecznie go tu zwabi.
Myśl o śmierci w tak okrutny sposób pchnęła mnie do tego, aby ponownie się schylić i mocno pociągnąć za wystający uchwyt.




the devil makes us sin



Ostatnio zmieniony przez Milicenta Borgin dnia 05.10.15 12:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   05.10.15 12:54

The member 'Milicenta Borgin' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 25


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   25.10.15 2:36

Ani Selina, ani Milicenta, nie były w stanie rozpoznać ataku klątwy Ondyny, który właśnie dopadł Isolde. Być może to przez nagromadzone emocje, lęk wywołany otoczeniem i ponurą porą, a może widok umierającego człowieka; w jednej chwili zaniosła się ciężkim, mrożącym krew w żyłach kaszlem, w drugiej - leżała już omdlała. Opadła wprost na zakrwawione ciało mężczyzny, tym samym grzebiąc jego szansę na ozdrowienie - Selina mogła dostrzec, jak w jego oczach umierało życie. Z lasu słychać było pojedyncze wilcze wycie, bliskie wycie. Cokolwiek to było... było już niedaleko.
Zaklęcie Seliny zadziałało, dwa grube korzenie wynurzyły się ponad powierzchnię ziemi, wyraźnie gotowe do pomocy.
Milicenta szarpnęła uchwyt, lecz klapa ledwo drgnęła. Betonowa kłoda wydawała się być drzwiami lub czyś w tym rodzaju; z całą pewnością była dość duża, by przeszedł przez nią człowiek. Czarownica mogła jednak odnieść wrażenie, że jej niepowodzenie nie było kwestią ciężaru - przejście wydawało się być zaryglowane od środka.


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Polana   27.10.15 21:05

Emocje były naprawdę napięte. Każdy najmniejszy nerw mrowił, alarmując ciało do wzmożonej czujności, nie pozwalając choć na chwilę się rozluźnić. Mięśnie spięte, gotowe do ruszenia w każdej chwili do ucieczki. Właśnie, ucieczki. Czyli kompletnie naturalnego instynktu, który chciał oderwać podeszwy jej butów już kilka razy do biegu, jednak mimo to klęczała przy mężczyźnie, trzymając się jego ostatnich dechów jak słabnącej nadziei. Z jednej strony umysł zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa i pracował na takich obrotach, że ciągłe wirowanie myśli dawało wrażenie chwilom przed omdleniem, a z drugiej podpowiadał, że może sytuacja wcale się tak nie ma. A co, jeśli jednak zagrożenie nie było aż tak wielkie? Gdyby była mugolem, to stwierdziłaby, że potwory nie istnieją. Ale istniały. Nawet Boogie Man miał swoje odzwierciedlenie w ich świecie. I czasem zazdrościła im nieświadomości.
Więc gdy mulatka się odezwała, ożywiła się i podniosła, robiąc nawet krok w jej stronę, z zadziwiającą łatwością tracąc zainteresowanie. Łapała się kolejnej brzytwy, zupełnie tak, jakby ta miała być już tępa i nie ranić jej tak dłoni. Dziwny dźwięk nagłego kaszlu kazał jej się obrócić. Gdy Isolde opadała na ciało ofiary wilkołaka, jednocześnie pozbawiając jego płuca oddechu, zamarła kompletnie. Szukała źródła, jakby będąc przekonaną, że to coś z zewnątrz zaatakowało szlachciankę. Dopadła się do niej, przewracając ją na bok i lekko potrząsając. Obejrzała się, lekko spanikowana, na drugą dziewczynę.
-Co jej jest?!-wydała z siebie, czując, jak bijące tętno zaczyna ją ogłuszać, w miarę, jak traciła zdolność racjonalnego myślenia.
Kolejny odgłos, przychodzący jakby zza wytłumienia, zwrócił jej uwagę. Z ulgą zauważyła, że jej zaklęcie faktycznie zadziałało. Chyba nawet pozwoliła sobie na odetchnięcie. Jednak wycie, które rozległo się z tak niewielkiej odległości, sprawiło, że zamarła.
Widziała, że czarnoskóra szarpie się z czymś, więc momentalnie podniosła się z ziemi, tym razem mając zamiar zaufać instynktowi. Na chwilę tylko obejrzała się na krótkowłosą kobietę. Wróci po nią. Jak tylko otworzą sobie drogę ucieczki.
-Przejście?-upewniła się cichym głosem, nie widząc już w swojej towarzyszce wroga. Ale też nie przyjaciela. Dzielącego dolę, być może?
Czuła, że pląta się i wpada w roztargnienie, które nie wróżyło na zbyt świetlane szanse na przetrwanie. I w tym momencie naprawdę potrzebowała kilku głębokich wdechów i wydechów. A mimo to dalej próbowała. Nie miała zamiaru tak po prostu tutaj umrzeć!
-Sezam Materio!-ponownie machnęła różdżką, mając nadzieję, że to otworzy przejście. O ile to było przejście. Albo chociaż się tam schowają, mając nadzieję, że wilkołak będzie na tyle rozproszony zapachem krwi, że ich nie wyczuje.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   27.10.15 21:05

The member 'Selina Lovegood' has done the following action : rzut kością

'k100' : 35


Powrót do góry Go down
 

Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17